jan_hus_na_stosie2
10.08.13, 21:28
od biologii, prawa, czy widzi mi się matki?
Właśnie przeczytałem www.tvn24.pl/kazdemu-dziecku-nalezy-sie-pogrzeb-rusza-kampania,346278,s.html
Rodzice, którzy stracili dziecko w wyniku poronienia lub przy porodzie, otrzymają w szpitalnych oddziałach położniczych materiały informujące o przysługujących im prawach dotyczących np. pogrzebu dziecka.
Jak przypomniała, rodzice każdego dziecka martwo urodzonego (bez względu na czas trwania ciąży), dla którego sporządzono akt urodzenia z adnotacją o zgonie, mają prawo do pochówku. - W przypadku urodzenia martwego dziecka po 22. tygodniu ciąży, rodzice mają ponadto prawo do zasiłku z ZUS oraz ośmiotygodniowego urlopu macierzyńskiego, pod warunkiem, że szpital wystawi akt urodzenia z adnotacją o zgonie...
Wychodzi na to, że 23 tygodniowe dziecko może być dzieckiem i jednocześnie może nie być dzieckiem (w Anglii, Walii i Szkocji prawo zezwala na aborcję do 24 tygodnia ciąży).
Jeśli kobieta chce usunąć ciąże leci do UK, usuwa 23 tygodniową ciążę i finito. Dziecka nie ma, nie było, nie ma po nim śladu, sprawa zamknięta. Ta sama kobieta jeśli poroni w 23 tygodniu ciąży (naturalnie lub z pomocą lekarza [czego w szpitalu akurat nie muszą wiedzieć]) może otrzymać akt urodzenia dziecka, zasiłek z ZUS oraz ośmiotygodniowy urlop macierzyński. Czyli państwowe potwierdzenie, że narodził się człowiek (a nie jakaś kijanka) i że ten człowiek zmarł.
Pod względem biologicznym życie tego 23 tygodniowego płodu (będę używał określenie "płód" a nie dziecko aby nie drażnić zwolenniczek aborcji) nie różniło się niczym. Różnica dotyczyła tylko sposobu śmierci. Czy zatem sposób śmierci jest tym co determinuje, że raz płód możemy nazwać człowiekiem a drugim razem nie? A może to słowa matki mają taką magiczną moc sprawczą, coś na zasadzie "kochałam cię, pragnęłam cię urodzić, zatem byłeś człowiekiem" -> pstryk, płód staje się człowiekiem. Podczas gdy inna matka powie "nie chcę cię urodzić, popsujesz mi karierę zawodową, twój tatuś tydzień temu się ulotnił, nie jesteś człowiekiem, nie narodzisz się, ślad po tobie zniknie" -> pstryk, płód pozostaje "prawie człowiekiem", który nigdy nim jednak nie został.
W tym momencie dochodzimy do jakichś absurdów, absurdów nie tylko logicznego rozumowania, ale i absurdów prawnych. Nie sądzicie?