glupiablondynka
22.08.13, 11:40
jestem w kilkumiesiecznym zwiazku, oboje po rozwodach, nieufne "obwachiwanie" sie na poczatku, oswajanie sie wciaz trwa choc zwiazek sie mocno zaciesnil
jestem nieufna i dosc zamknieta osoba, uparta i niezalezna, zdeterminowana zeby sobie radzic w zyciu samodzielnie
on ma bardzo podobnie, prosze tylko dodac drobiazgowosc, upartosc 10razy wieksza niz moja
kilkakrotnie uswiadamialam Pana ze jest mi bardzo trudno mowic o uczuciach, ze musze miec czas zeby sie oswoic
wiec nie rozmawiamy o tym co do siebie czujemy, choc wiele mowi tu nasze zachowanie, traktowanie sie nawzajem
nie moge powiedziec ze go kocham, za krotko sie znamy, moze raczej ze sie zakochalam (hmmmm.....to tez za duzo), po prostu zalezy mi na nim
ktoregos dnia moj diabel pod skora podkusil zeby pociagnac go za jezyk nt jego uczuc
zrobilam to tak "zgrabnie" ze powiedzialam cos takiego ze jesli do tej pory nic sie nie rozwinelo w kwestii uczuc to nie ma co sie oszukiwac
odparl na to ze u niego w tej kwesiti duzo sie wydarzylo ale ja uparcie drazylam temat i sie dowiedzialam ze wciaz odnosil wrazenie ze dla mnie to za wczesnie na wyznania,a teraz na zawolanie bo ja chce cos uslyszec to nie dziala, i ze ogolnie zasugerowalam ze jest klamca (to odnosnie mojego "nie ma co sie oszukiwac")
wiec.... jest megafoch od kilku dni, nie odzywamy sie, tzn ja probowalam ale dostaje zlosliwosci typu po co mi ktos komu nie ufam, oszust, albo jest super na dystans
wkurzylam sie i tez zaniechalam prob
jestem zla za te dziecinne zlosliwosci, nieumiejetnosc wyciagniecia reki
i tak sobie sie ignorujemy, pewnie do soboty bo dopiero wtedy bedziemy sie widziec
a najlepsze jest to ze potrzebne byly mi te zwierzenia jak swini siodlo, bylo dobrze jak bylo na tym etapie zwiazku, bylam adorowana, troszczyl sie, dbal o nas.
Jak zachowac sie w sobote? jestem wsciekla. potrzasnijcie mna.