Dodaj do ulubionych

Chyba wdam się w romans

25.08.13, 12:06
Sprawa jest dziwna.
Ja jestem mężatką od kilku lat, w zasadzie szczęśliwą, chociaż mogła bym się do kilku spraw doczepić, ale nie o tym.

On jest żonaty od kilkunastu lat, w zasadzie szczęśliwie, ale czy do końca?

My, - znamy się od kilku lat, na stopie zawodowej (czasami ze sobą współpracujemy), nie widujemy się zbyt często, bo oboje czujemy do siebie chemię i oboje się tego boimy. Jednak cyklicznie, przy okazji kolejnych współpracy, gdy na siebie wpadamy później nie potrafimy przestać o sobie myśleć. W chwilach gdy się nie widzimy potrafimy do siebie dzwonić i rozmawiać jak najlepsi przyjaciele, no cudownie rozumie mnie, ja jego. Czasami popełniamy pikantniejszego smsa, a później jest nam dziwnie i potrafimy nie kontaktować się ze sobą przez dwa miesiące. To nie jest facet moich marzeń. Nie potrafiła bym z nim żyć w związku pewnie nawet 5 minut. Wręcz podziwiam jego żonę, że sobie z tym radzi, ale to napięcie... Jest to tak silny pociąg fizyczny, że na samą myśl przechodzą mnie dreszcze.

Czemu teraz popełniam ten post?- To się zdarzyło prawie dwa tygodnie temu. Spotkaliśmy się w pewnych okolicznościach (znowu zawodowych), pracowaliśmy profesjonalnie (jestem pewna, że nikt z zewnątrz specjalnie nie wyłapał, że coś jest na rzeczy), a później zostaliśmy sami. Powiedział, że chce tylko na mnie popatrzeć. Rozpiął mi sukienkę, ściągnął biustonosz i postawił przed lustrem. Nie potrafiłam zaprotestować. Stanął za mną i zaczął minie dotykać, głaskać, drżały mu ręce, a mnie sprawiało to ogromną przyjemność, mówił, że jestem piękna i, że marzył by mnie dotknąć. Nie wiem jakim cudem udało mi się to przerwać... chciałam by to trwało dalej, by mnie pocałował, a jednak oboje wiedzieliśmy, że nic dalej być nie może....

On to też przeżywa. Musimy się spotkać, by dokończyć nasz projekt, ale odwlekamy to oboje maksymalnie. W dodatku, żeby zerwać całkowicie znajomość musiała bym chyba rzucić pracę. Ale czy ja chcę przerwać te znajomość? Raczej nie :( Marzę o tym by sprawdzić czy sex z nim był by taki jak sobie wyobrażam, taki jak ON. Spontaniczny, zaangażowany, czuły, delikatny i szalony...

Chyba zwariowałam. Jak się od tego oderwać? Nie zakochałam się, bo kocham bardzo mojego męża, ale ta chemia, to napięcie, to chyba mnie zniszczy :(
Obserwuj wątek
    • raohszana Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 12:26
      To jakiś tekst dla portalu dla nastolatek, ćwiczysz się w kreaturywnym pisaniu czy zwyczajnie jesteś mało rozgarnięta?
      • sosnaradosna86 Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 12:30
        O moje rozgarnięcie w obecnym stanie ciężko :) Co? Przegięłam z językiem? Może powinnam napisać, że marzę o tym by zerżnął mnie dobry kolega? Tak było by Ci łatwiej?
        • raohszana Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 12:49
          Mnie łatwiej? A z czym? To ja mam problem czy Ty?
          Po prostu jak dorosła kobita pisze, że "una nie potrafiła przerwać" i daje się rozbierać obcemu chłopu, a potem idzie i robi słodkie gały do męża to mie hipokryzją dziką zalatuje. Przychodzi baba z tym na forum - to już w ogóle, co ona, galaretkę zamiast musku ma, że nie pomyśli sama?
          Idź męża zapytaj co o tym myśli.
          • sosnaradosna86 Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 21:12
            Przychodzi baba z tym na forum - to już w ogóle, co ona,
            > galaretkę zamiast musku ma, że nie pomyśli sama?

            A czy to ja przesiaduje na forum i szukam gdzie by tu komu dowalić?

            Sama myśli, nawet całkiem sensownie, ale są sprawy, które można przemyśleć na 100 sposobów, a i tak nie ma na nie odpowiedzi. Współczuje Ci jeśli nie dałaś się nigdy porwać chwili. Musisz mieć bardzo ubogie życie osobiste?
            • po-trafie Re: Chyba wdam się w romans 29.08.13, 15:01
              Jak nie ma odpowiedzi?
              Jest jasna odpowiedz: masz meza, jestes szczesliwa, wiesz ze nie chcesz go skrzywdzic.
              Nie pieprz o chemii. Jestes w stanie nad chemia zapanowac.
              Nie chcesz panowac? To nie zadawaj glupich pytan.
        • facet_on_line Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 18:36
          sosnaradosna86 napisała:

          > O moje rozgarnięcie w obecnym stanie ciężko :) Co? Przegięłam z językiem? Może
          > powinnam napisać, że marzę o tym by zerżnął mnie dobry kolega? Tak było by Ci ł
          > atwiej?

          heheh weź sobie ulżyj jak masz problem lub napij się 4 kolejki po 4 razy powinno pomóc
          • sosnaradosna86 Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 21:13
            > heheh weź sobie ulżyj jak masz problem lub napij się 4 kolejki po 4 razy powinn
            > o pomóc

            Dziękuję, ale nie pijam alkoholu
    • sumire Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 12:41
      macie lustra w salach konferencyjnych? jesteś pewna, że nie weneckie? ;)
    • gree.nka Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 12:43
      u mnie w pracy lustro jest w kibelku a to mało praktyczne miejsce do prowadzenia projektów
      • raohszana Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 12:50
        No chyba, że to Koszmarnie Upierdliwy Projekt Ambitny, w skrócie K.U.P.A.
    • sosnaradosna86 Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 13:03
      Czyli mam rozumieć, że nikt nic konstruktywnego nie napisze? No w zasadzie w cale mnie to nie zaskoczyło. Zapytam jednak od razu. Czy ja gdzieś napisałam, że rzecz działa się w sali konferencyjnej? Hmmm, no ja wiem, że dużo mówi się o czytaniu między wierszami, ale to był strzał kulą w płot :P Nasze zawody mają charakter artystyczny.

      A ostatni romans czytałam jak miałam 15 lat. Nie moje klimaty :)
      • sumire Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 13:10
        ach. salon fryzjerski!
      • gree.nka Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 13:20
        a charakter artystyczny,
        to ja się nie znam
        • facet_on_line Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 18:43
          gree.nka napisała:

          > a charakter artystyczny,
          > to ja się nie znam

          artystycznie wszystko pieprzą heeh
      • plugawic Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 22:18
        Niech zgadnę: modelka i fotograf.
    • exwir Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 13:26
      Najgorsze są grzechy niepopełnione. Skoro facet cie tak cholernie kręci, to prześpij się z nim, tylko potem nie opowiadaj o tym mężowi pod wpływem tzw. wyrzutów sumienia.
      Cudzołóstwo w Polsce nie jest karalne. Pozostaje tzw. aspekt moralny, ale przecież ta rozbieranka, to już była zdradą. Chyba, że masz inną definicję zdrady.
      Korzystaj z okazji, taka jest natura ludzka, poligamiczna.
    • ortolann Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 13:33
      sosnaradosna86 napisała:


      > On jest żonaty od kilkunastu lat, w zasadzie szczęśliwie, ale czy do końca?
      Skąd wiesz co się dzieje w jego małżeństwie? Zwierza Ci się?

      > My, - znamy się od kilku lat, na stopie zawodowej (czasami ze sobą współpracuje
      > my), nie widujemy się zbyt często, bo oboje czujemy do siebie chemię i oboje si
      > ę tego boimy.
      Skąd wiesz, że on też się tego boi? I czego konkretnie? Chemii się boi? Dziwne jak na faceta, raczej boi się konsekwencji.

      Jednak cyklicznie, przy okazji kolejnych współpracy, gdy na siebi
      > e wpadamy później nie potrafimy przestać o sobie myśleć.
      Skąd wiesz, że on o Tobie tak myśli do upadłego?

      > .. Jest to tak silny pociąg fizyczny, że na samą myśl przechodzą mnie dreszcze.
      Więc wyjścia masz dwa: albo dać się przelecieć albo wypić szklankę wody zamiast i nie spotykać się z nim sam na sam.

      > Czemu teraz popełniam ten post?- To się zdarzyło prawie dwa tygodnie temu. Spot
      > kaliśmy się w pewnych okolicznościach (znowu zawodowych), pracowaliśmy profesjo
      > nalnie (jestem pewna, że nikt z zewnątrz specjalnie nie wyłapał, że coś jest na
      > rzeczy)
      To złudna pewność, ludzie mają oczy i uszy oraz domysły i plotki. Jeśli ten pociąg jest tak silny, to założę się, że w Waszym środowisku plotkuje się o tym.
      > ... a później zostaliśmy sami. Powiedział, że chce tylko na mnie popatrze
      > ć. Rozpiął mi sukienkę, ściągnął biustonosz i postawił przed lustrem. Nie potra
      > fiłam zaprotestować. Stanął za mną i zaczął minie dotykać, głaskać, drżały mu r
      > ęce, a mnie sprawiało to ogromną przyjemność, mówił, że jestem piękna i, że mar
      > zył by mnie dotknąć. Nie wiem jakim cudem udało mi się to przerwać... chciałam
      > by to trwało dalej, by mnie pocałował, a jednak oboje wiedzieliśmy, że nic dale
      > j być nie może....

      Nie było Wam potem obojgu głupio? Powinno albo do czegoś między Wam wreszcie dojść, a jeśli nie to taka scena chyba raczej działa na niekorzyść fascynacji. Kurde, chociaż głupio powinno Wam być na tyle, że następne spotkanie powinno być super oficjalne i chłodne (no ewentualnie skończy się w łóżku), ale coś chyba się rozstrzygnie.

      > On to też przeżywa.
      Jesteś pewna? Uczuć i myśli obcego faceta? Zastanów się dwa razy.
      > W dodatku, żeby zerwać całkowicie znajomość musiała bym
      > chyba rzucić pracę. Ale czy ja chcę przerwać te znajomość? Raczej nie :( Marzę
      > o tym by sprawdzić czy sex z nim był by taki jak sobie wyobrażam, taki jak ON.
      > Spontaniczny, zaangażowany, czuły, delikatny i szalony...
      No i tu dochodzimy do sedna sprawy. Jeśli masz rodzinę i ona jest dla Ciebie tak ważna, jak twierdzisz (piszesz, że kochasz męża), to utnij to, bo nie ma nic ważniejszego niż rodzina. Jeśli jesteś ćmą i nie wiesz jak się kończy lot nad świecą - próbuj. Uświadom sobie tylko, że to Ty masz najwięcej do stracenia: rodzinę, męża, wsparcie środowiska. Po facecie to spłynie, na Tobie to zostanie i Ty zapłacisz za siebie i za niego. Warto próbować jak się ma 17 lat, ale jak się ma już rodzinę, to trzeba przeprowadzić kalkulację. Myślę, że po tej akcji z sukienką już to wiesz. A jeśli nie, to jesteś głupia i musisz się dopiero przekonać co się dzieje z ćmą po locie nad świeczką. Nie wystarczą Ci bowiem opowieści innych i własna rozwaga. Instynkt jest strasznie silny, ale czy to kurna jest wystarczające usprawiedliwienie? Jest?

      > Chyba zwariowałam. Jak się od tego oderwać? Nie zakochałam się, bo kocham bardz
      > o mojego męża, ale ta chemia, to napięcie, to chyba mnie zniszczy :(
      Uciesz się, że się podobasz, że Ci się coś takiego trafiło i idź z facetem na spotkanie do kawiarni w centrum miasta. Albo zerwij współpracę.

      Mówię z doświadczenia.
      • ina_nova Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 14:02
        Uświadom sobie tylko, że to Ty masz najwięcej do stracenia: rod
        > zinę, męża, wsparcie środowiska. Po facecie to spłynie, na Tobie to zostanie i
        > Ty zapłacisz za siebie i za niego.

        Zapomniałaś/eś dodać, że jeszcze ją ukamieniują. A facetowi będą bić brawo i prawice podawać. Przecież tak jest zawsze, wszędzie i u każdego.
        • ortolann Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 14:14
          Niezależnie od tego w jak postępowym obracasz się środowisku, to jednak na kobietę spada odium. Za złe mają to zwykle jej rodzice, o teściach nie wspominając, przyjaciele uśmiechają się z pogardą i wyższością i dopiero wtedy czujesz jak piecze fałszywa życzliwość i wyrozumiałość. Nie ma wsparcia i rzadko kto chce wtedy zrozumieć jej motywy. Każdy powie, że facet się zabawił, że ona głupia i widziała co się święci. Poczytaj to forum - jak napastliwie traktuje się takie mrzonki.
          Chodzi mi właśnie o to: że po takiej akcji, jeśli ona wyjdzie na jaw - nie ma od nikogo wsparcia. Bo przecież jest matką, powinna była pomyśleć, a facet - zawsze kieruje się rozporkiem (to stereotypy - ale wśród takich wybroczyn żyjemy).
          Zauważ, że nie wspomniałam tu wcale o jej wyrzutach sumienia, które też sprawy nie ułatwiają, nie?
          Generalnie, jest tak: jeśli w małżeństwie jest dobrze, tylko nudno i przewidywalnie i nie ma już takich porywów namiętności, to naprawdę warto się dwa razy zastanowić co się w takiej sytuacji ryzykuje. I nie ryzykować, jeśli stawką jest coś bardzo cennego.
          • exwir Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 14:24
            No bez przesady. W końcu to autorka tematu może powiedzieć, że przeleciała fajnego faceta, bo ją podniecał. Co to Iran, czy Polska?
            • ortolann Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 23:25
              To Polska, postępowy kraj w środku Europy, w środku cywilizacji. Kobiet nikt nie kamienuje za zdrady, nikt już nie goli im włosów i nikt ich nie piętnuje.
              I teraz poczytaj o Samancie Stuhr.
              • exwir Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 11:26
                Samanta przeleciała innego faceta a Maciej został rogaczem. Takie są opinie. Ale to są celebryci, sami się proszą o pisanie o nich. Ja mówię o ludziach z ulicy.
                • dreemcatcher Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 11:30
                  zawód aktora ma to do siebie że małzonek/ka musi akceptować że na planie ktoś obmacuje jego połowicę , Kazik śpiewał "wszyscy artyści to prostytutki "
                  • ortolann Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 18:42
                    Laski, mnie nie chodzi o to, że wydał się romans. Mnie chodzi o to jak oceniono kobietę. Ona sama w tym romansie nie działała, całkiem prawdopodobne, że wspólnie z jakimś kolesiem, skoro dziecko z tego powstało, nie? Czy ktoś był świadkiem wieszania psów na ojcu tego dziecka? Na jeszcze mężu Stuhrze? A co zrobiło nasze otwarte, liberalne, tolerancyjne i postępowe społeczeństwo z kobietą?
      • sosnaradosna86 Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 21:38
        > Skąd wiesz co się dzieje w jego małżeństwie? Zwierza Ci się?

        Czasem coś szepnie. Poza tym jego żona to taka typowa żona domowa. Oczywiście żeby nie było. Nie widzę w tym nic złego, ale on ma zdecydowanie inny temperament.

        > Skąd wiesz, że on też się tego boi? I czego konkretnie? Chemii się boi? Dziwne
        > jak na faceta, raczej boi się konsekwencji.

        Pewnie tak. Ja też najbardziej boje się konsekwencji.

        > Skąd wiesz, że on o Tobie tak myśli do upadłego?

        Nie wiem. Po prostu on tak zeznaje

        > Więc wyjścia masz dwa: albo dać się przelecieć albo wypić szklankę wody zamiast
        > i nie spotykać się z nim sam na sam.

        Wodą się ratuje cały czas, tak się ratuję już chyba 6 rok :). Co do spotykania sam na sam, to jest to bardzo, bardzo trudne. Taki charakter pracy, że czasami na koniec zostajemy sami.

        > To złudna pewność, ludzie mają oczy i uszy oraz domysły i plotki. Jeśli ten poc
        > iąg jest tak silny, to założę się, że w Waszym środowisku plotkuje się o tym.

        Może i masz rację. Może plotkują. My nigdy bezpośrednio nie aranżujemy wspólnej pracy. Często przychodzi zlecenia, że ma to wykonać Pan X i Pani Y. Może będę nieskromna, ale w przypadku naszej pracy o lepszy duet trudno. Często efekty nas samych powalają, ale w trakcie pracy pełen profesjonalizm, nie ma w tym żadnych podtekstów. Bywa, że na siebie krzyczymy i iskry lecą. Stąd moje podejrzenia, że nasi znajomi i często zleceniodawcy nic nie podejrzewają i wydaje im się, że to właśnie ta różnica charakterów sprawia, że mamy tak fajne projekty.

        > Nie było Wam potem obojgu głupio? Powinno albo do czegoś między Wam wreszcie do
        > jść, a jeśli nie to taka scena chyba raczej działa na niekorzyść fascynacji. Ku
        > rde, chociaż głupio powinno Wam być na tyle, że następne spotkanie powinno być
        > super oficjalne i chłodne (no ewentualnie skończy się w łóżku), ale coś chyba s
        > ię rozstrzygnie.

        Głupio, nie głupio. Dziwnie, takie to było, nierzeczywiste jakieś. Już kiedyś widziałam, że chciał coś podobnego zrobić, ale ja wtedy udałam, że nie wiem o co chodzi i to jakoś odwlekłam.

        > Jesteś pewna? Uczuć i myśli obcego faceta? Zastanów się dwa razy.

        Nie znam go od wczoraj :) Znamy się już kilka lat i pomimo tego, że staramy się nie spotykać zbyt często, to jednak często ze sobą rozmawiamy czy przez skypa, czy przez tel.

        > No i tu dochodzimy do sedna sprawy. Jeśli masz rodzinę i ona jest dla Ciebie ta
        > k ważna, jak twierdzisz (piszesz, że kochasz męża), to utnij to, bo nie ma nic
        > ważniejszego niż rodzina. Jeśli jesteś ćmą i nie wiesz jak się kończy lot nad ś
        > wiecą - próbuj. Uświadom sobie tylko, że to Ty masz najwięcej do stracenia: rod
        > zinę, męża, wsparcie środowiska. Po facecie to spłynie, na Tobie to zostanie i
        > Ty zapłacisz za siebie i za niego. Warto próbować jak się ma 17 lat, ale jak si
        > ę ma już rodzinę, to trzeba przeprowadzić kalkulację. Myślę, że po tej akcji z
        > sukienką już to wiesz. A jeśli nie, to jesteś głupia i musisz się dopiero przek
        > onać co się dzieje z ćmą po locie nad świeczką. Nie wystarczą Ci bowiem opowieś
        > ci innych i własna rozwaga. Instynkt jest strasznie silny, ale czy to kurna jes
        > t wystarczające usprawiedliwienie? Jest?

        Wiem jak to może się skończyć. Nie wiem jak zakończyć znajomość. On też wiele ryzykuje, ma żonę i 4 dzieci!!! Dla mnie to też jest istotne, nie jestem zdzirą bez serca. Gdybym taka była, to uwiodła bym go na początku naszej znajomości, bo iskrzy niemal od pierwszego dnia, a ja byłam wtedy jeszcze panną!

        > Uciesz się, że się podobasz, że Ci się coś takiego trafiło i idź z facetem na s
        > potkanie do kawiarni w centrum miasta. Albo zerwij współpracę.

        Najgorsze jest to, że poza nim jednym, nie widzę żadnego faceta, który może mi tak zawrócić w głowie, chociaż obraca się kilku ciekawych mężczyzn, ja wiem, że mam mojego męża, kocham go i mi z nim dobrze, a ten felerny "przyjaciel", tylko zatruwa mi życie!.

        > Mówię z doświadczenia.

        Szczerze dziękuję :)








    • zamysleniee Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 14:11
      Oj tylko podziwiac takie SZCZĘŚLIWE związki :D
    • stephanie.plum Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 14:34
      ludziska sobie podśmiechujki robią, że autorka w romantyczne tony uderza,
      ale co tam, ja pojadę z jeszcze grubszej rury.

      bo mi przyszło do głowy podczas czytania tego: co to znaczy - "kocham męża"?
      jest takie głupie i romantyczne powiedzonko, kochać nad życie. a w Biblii jest, że miłość może być silniejsza niż śmierć.

      gdybym była na miejscu autorki (nie mówię, że nie byłam),
      gdybym przeżywała niesamowicie intensywne, totalne zauroczenie facetem,
      gdybym miała na wyciągnięcie ręki to, czego dziko i obsesyjnie pragnę,
      i odwróciłabym się od tego, zrezygnowała z tego przez wzgląd na męża i na wierność jemu,

      to (śmiejcie się, ale:) miałabym w tym momencie wrażenie, że w jakiś sposób umieram, oddaję życie. moje życie, o którym decyduję.
      i może właśnie by tak było; nie ma co na siłę umniejszać mocy zauroczenia.
      nie ma co wmawiać sobie, że byłoby to tylko chwilowe, że głupstwo. bo może nie.
      może byłoby pięknym, niesamowitym przeżyciem.
      ale kiedy się z niego świadomie zrezygnuje, i przetrwa chwilę "umierania", zaczyna się wiedzieć, co to naprawdę znaczy KOCHAĆ męża, czyli tego człowieka, którego, z dobrodziejstwem inwentarza, wybrało się sobie.
      i jakoś sensowniej wybrzmiewa we wspomnieniach własna przysięga małżeńska.

      dziękuję za uwagę, dziś na obiad grillowane warzywa w trzech serach, z ziołami i prawdziwą jałtańską cebulą.
      • marguy Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 01:59
        stephanie,
        madra z ciebie kobieta, z glowa i sercem.
        Wrecz rzadki okaz. :)
      • exwir Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 11:31
        Pułapka monogamii. Wybrać jednego/jedną i trwać dla zasady wyssanej z palca. Właściwie to tylko kobietom jest na rękę monogamiczny związek.
      • piataziuta Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 11:55
        > bo mi przyszło do głowy podczas czytania tego: co to znaczy - "kocham męża"?
        > jest takie głupie i romantyczne powiedzonko, kochać nad życie. a w Biblii jest,
        > że miłość może być silniejsza niż śmierć.
        >
        Z tego co się ostatnio dowiedziałam, dla niektórych "kocham" znaczy się mniej więcej tyle, że czują się bezpiecznie, bo partner jest sprawdzony, bo tyle lat związku minęło i jest po prostu wygodnie.
        A z tym nowym to nie wiadomo przecież co będzie, może będzie kilka miesięcy namiętności a potem okaże się, że rozstanie. I co wtedy, znowu nowego trzeba szukać? A stary przecież sprawdzony i ślub był już w planach.
        I wtedy się zostawia tego nowego, mimo że się nie może przez następny miesiąc patrzeć na starego partnera, bo myśli się tylko o tym pierwszym. Aż wreszcie mija trochę czasu i się przyzwyczaja i idzie się dalej, unikając za wszelką cenę tego nowego.

        Ja tego nie rozumiem. Dla mnie to czyste wyrachowanie, inwestycja, a nie żadna miłość.

        > ale kiedy się z niego świadomie zrezygnuje, i przetrwa chwilę "umierania", zacz
        > yna się wiedzieć, co to naprawdę znaczy KOCHAĆ męża, czyli tego człowieka, któr
        > ego, z dobrodziejstwem inwentarza, wybrało się sobie.

        A czy to nie działa na zasadzie radości, że w obliczu przewrotu życiowego ochroniło się swoją stabilizację życiową, a męża się wynosi pod niebiosa za to że wtedy nie odszedł i bo ma się poczucie winy? Czy to nie to jest ta "miłość"?

        Wytłumacz mi proszę, bo nie wiem czy rozumiem. :)
        • jeriomina Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 14:15
          piataziuta napisała:

          > >
          > Z tego co się ostatnio dowiedziałam, dla niektórych "kocham" znaczy się mniej w
          > ięcej tyle, że czują się bezpiecznie, bo partner jest sprawdzony, bo tyle lat z
          > wiązku minęło i jest po prostu wygodnie.

          Bardzo możliwe, że się nie mylisz - dla niektórych faktycznie może to znaczyć.

          > Ja tego nie rozumiem. Dla mnie to czyste wyrachowanie, inwestycja, a nie żadna
          > miłość.

          Stephanie.plum napisała wyraźnie "przez wzgląd na męża" - ja to zrozumiałam w ten sposób, że przez wzgląd na jego szczęście, jego uczucia. Zawsze mi mówiono, że kochać kogoś to nie tylko chcieć być z nim i czuć się dobrze ale i pragnąć szczęścia tej osoby, nawet ponad własne. I przede wszystkim LOJALNOŚĆ. Tego wymaga miłość.

          >
          > A czy to nie działa na zasadzie radości, że w obliczu przewrotu życiowego ochro
          > niło się swoją stabilizację życiową, a męża się wynosi pod niebiosa za to że wt
          > edy nie odszedł i bo ma się poczucie winy? Czy to nie to jest ta "miłość"?

          Niekoniecznie mąż musi w tym przypadku wiedzieć o takim zauroczeniu (mówię ogólnie). Może ta cała "walka" odbywała się w głowie (nie mam na myśli autorki wątku).
          Myślę, że ile sytuacji, ile ludzi, tyle zrozumienia "miłości" i odczuć związanych z takimi sytuacjami jak opisana, bo akurat takie zauroczenia to jednak częste zjawiska.
          • bakejfii Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 14:21
            Ja tez,tylko z dala od wariatow.
          • stephanie.plum Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 16:32
            no właśnie, "walka" odbywa się w głowie
            :~)

            nie wszyscy lubią walki, ja akurat tak.
        • stephanie.plum Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 16:26
          a co mnie obchodzi, że dla niektórych "kocham" znaczy chowam głowę w piasek i zostaje przy tym, co sprawdzone i wygodne.

          nie wiem, czy potrafię wytłumaczyć to, co napisałam wczoraj w przypływie filozofowania.
          ale na pewno dla mnie nie jest tak, że ze wszystkich decyzji bez przerwy muszę usprawiedliwiać się przed sobą, robiąc rachunek samozadowolenia:
          czy na pewno dość dobrze jest mi z mężem? czy opłaca się być mu wierną?
          a może lepiej by było spróbować z przystojniakiem Adonisem, jakim prawem odmawiam sobie tej szansy? a może tracę coś niesamowitego?

          może i tracę. ale wiem jedno: powiedziałam, że ślubuję miłość, wierność i uczciwość małżeńską.
          i to jest świadomość uwalniająca, bo wiem, co mam robić dalej.
          na zasadzie świadomego wyboru rezygnuję z kalkulacji samozadowolenia na rzecz kalkulacji wspólnego z mężem zadowolenia.

          czy mój wybór jest słuszny? nie wiem, ale jest mój i życiowo się go trzymam.
          pewnie wierność własnej przysiędze wynika też trochę z dumy.

          piszę z perspektywy baby, która przeżyła 19 lat z jednym facetem.
          wcale nie mówię, że NIC NIE TRACĘ pozostając wierna. wręcz przeciwnie, mówię, że ze względu na wierność jestem gotowa ponieść różne straty.
          bo nie jest tak, że będę wierna tylko dopóki będzie mi dobrze, dopóki będzie się to opłacało.

          inna sprawa, że na razie się super opłaca, ale to kwestia szczęścia - mam cudownego męża, który uparcie mnie kocha.
          :~)
      • zaraz_ka Re: Chyba wdam się w romans 28.08.13, 00:47
        Bardzo sie ciesze, ze przeczytalam Twoja wypowiedz, Stephanie.
        Podobnie postrzegam swoja wolnosc i tozsamosc. Poswiecenie sie drugiemu czlowiekowi to rzecz niezwykle wielowymiarowa.
      • malwi.4 Re: Chyba wdam się w romans 28.08.13, 01:15
        stephanie - bardzo mi się podoba to co napisałaś :)
      • tymon99 Re: Chyba wdam się w romans 28.08.13, 14:04
        stephanie.plum napisała:

        > to (śmiejcie się, ale:) miałabym w tym momencie wrażenie, że w jakiś sposób umi
        > eram, oddaję życie. moje życie, o którym decyduję.

        no niestety. conditio humana: nie można mieć wszystkiego, jeśli coś wybierasz, to coś innego tracisz. przeważnie bezpowrotnie. gotuję dziś obiad? więc umieram ja zamawiający dziś pizzę.
    • mm969696 Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 17:22
      ja bym się przespała z tym facetem. W końcu nie od dziś wiadomo że namiętność w związku szybko wygasa, a żyje się tylko raz, więc dlaczego sobie odmówić takiej przyjemności.
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 17:50
      > pracowaliśmy profesjonalnie

      WTF!? o.0

      > Rozpiął mi sukienkę, ściągnął biustonosz i postawił przed lustrem. Nie potrafiłam
      > zaprotestować. Stanął za mną i zaczął minie dotykać, głaskać, drżały mu ręce

      Dobre na finał harlequina. W dodatku nie trzeba męczyć trzystu stron piętrzących się na drodze do wspólnego szczęścia bohaterów przeszkód i trudności.

      PS Te forum jest chore psychicznie. :)
      • sosnaradosna86 Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 21:43
        krytyk-systemu-edukacji napisał:

        > > pracowaliśmy profesjonalnie
        >
        > WTF!? o.0
        >
        > > Rozpiął mi sukienkę, ściągnął biustonosz i postawił przed lustrem. Nie po
        > trafiłam
        > > zaprotestować. Stanął za mną i zaczął minie dotykać, głaskać, drżały mu r
        > ęce

        Część druga, była już po pracy...
    • lenka.magdalenka Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 18:32
      nie dowiesz się dopóki sama nie sprawdzisz;)
      pamiętaj zakazany owoc smakuje najlepiej :D
    • mocno.zdziwiona Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 20:18
      Przeżyłam kiedyś coś podobnego. Niesamowita chemia z kolegą z pracy, w dodatku on był wolny i chętny a ja miałam strasznie ciężką decyzję do podjęcia. Nie wiem jakim cudem zdołałam się opanować, ale ogólnie odeszłam z pracy, bardzo ograniczyłam kontakty i jakoś się opamiętałam. Ale minęło 6 lat a jak czasem raz na ruski rok gdzieś na siebie wpadniemy i siądziemy na kwadrans na kawę to po prostu w oczy sobie mówimy, że mamy ochotę w tej właśnie chwili rzucić się na siebie i "zjeść" po kawałku. To jest niewytłumaczalne, zwłaszcza że obiektywnie ten kolega nie jest Bradem Pitem tylko normalnym facetem. Ta chemia jest tak silna, że odbiera rozum. Tylko i wyłącznie z nim przez całe życie mi się tak zdarzyło.
      Ale do meritum - ja wybrałam pozostanie przy partnerze z którym byłam, zmieniłam pracę, zmieniłam krąg znajomych. Wiem, że z tym "chemicznym" kolegą nie stworzyłabym udanego związku. Nie żałuję chociaż nawet w tej chwili mi puls przyspiesza jak sobie o koledze myślę. Nie potrafiłabym żyć z nim, nie potrafiłabym się z nim jednorazowo przespać i cześć, nie potrafiłabym sypiać z dwoma. Po prostu wybrałam wyjście zachowawcze i ucięłam namiętność póki jeszcze byłam w stanie ostatkiem sił nad nią zapanować.
      • sosnaradosna86 Re: Chyba wdam się w romans 25.08.13, 21:51
        mocno.zdziwiona napisała:

        > Przeżyłam kiedyś coś podobnego. Niesamowita chemia z kolegą z pracy, w dodatku
        > on był wolny i chętny a ja miałam strasznie ciężką decyzję do podjęcia. Nie wie
        > m jakim cudem zdołałam się opanować, ale ogólnie odeszłam z pracy, bardzo ogran
        > iczyłam kontakty i jakoś się opamiętałam. Ale minęło 6 lat a jak czasem raz na
        > ruski rok gdzieś na siebie wpadniemy i siądziemy na kwadrans na kawę to po pros
        > tu w oczy sobie mówimy, że mamy ochotę w tej właśnie chwili rzucić się na siebi
        > e i "zjeść" po kawałku. To jest niewytłumaczalne, zwłaszcza że obiektywnie ten
        > kolega nie jest Bradem Pitem tylko normalnym facetem. Ta chemia jest tak silna,
        > że odbiera rozum. Tylko i wyłącznie z nim przez całe życie mi się tak zdarzyło
        > .
        > Ale do meritum - ja wybrałam pozostanie przy partnerze z którym byłam, zmieniła
        > m pracę, zmieniłam krąg znajomych. Wiem, że z tym "chemicznym" kolegą nie stwor
        > zyłabym udanego związku. Nie żałuję chociaż nawet w tej chwili mi puls przyspie
        > sza jak sobie o koledze myślę. Nie potrafiłabym żyć z nim, nie potrafiłabym się
        > z nim jednorazowo przespać i cześć, nie potrafiłabym sypiać z dwoma. Po prostu
        > wybrałam wyjście zachowawcze i ucięłam namiętność póki jeszcze byłam w stanie
        > ostatkiem sił nad nią zapanować.

        Może zabrzmi to wrednie, ale ciesze się, że nie jestem z tym sama :) Czuję, że nigdy nie stworzylibyśmy dobrego związku, ba... chyba byśmy się w nim pozabijali, ale nie potrafię tak po prostu ani się z nim przespać, ale stać się obojętna na niego. Pracy nie dam rady teraz zmienić. Mam zobowiązania, kontrakty, a przy ich zerwaniu kary na które nie wydolę.
    • jeriomina Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 01:34
      Jestem przekonana, że w Twojej macanej znajomości z tym facetem był moment, w którym mogłaś się zatrzymać, nie dopuścić do takiej zażyłości, żeby on bez obaw, że dostanie w dziób rozbierał Cię gdzieś w publicznym miejscu.
      Trzeba było wtedy sobie mówić "kocham męża". Bo teraz, to trochę mało wiarygodne...
      • marguy Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 02:23
        Ja za takiego wyszlam za maz. Na szczescie oboje bylismy wolni, choc ja nie zawsze.
        Moje pierwsze malzenstwo bylo nieudane, bo udane byc nie moglo. Pierwszy maz byl, i nadal jest, bardzo porzadnym i fajnym czlowiekiem, no i kochal mnie szczerze, a mnie - mlodej i glupiej - sie wydawalo, ze z jego pomoca wylecze sie Francuza. Nic z tego, tylko mu krzywde zrobilam, malzenstwo zaczelo sie sypac po kilku miesiacach. Skonczylo sie rozwodem.

        Gdyby nie moj drugi maz, nigdy w zyciu nie wyszlabym juz za maz. Na dobra sprawe nigdy nie potrzebowalam nikogo oprocz niego.
        Latwo nie bylo, bo roznilismy sie od siebie bardzo i kazde mialo charakter od cholery. Ale dlaismy rade, bo umielismy i chcielismy ze soba rozmawiac.
        Po jego smierci skonczyl mi sie swiat, nic nie mialo sensu do chwili gdy kilka miesiecy pozniej znalazlam w laptopie list od niego napisany dwa tygodnie po tym gdy dowiedzial sie o chorobie. Piekny, madry, pelen milosci list po przeczytaniu ktorego nie moglam i nie mialam prawa go zawiesc. Pomimo tego wciaz bylo mi ciezko.
        Az do pewnego dnia w kwietniu kiedy to obudzilam sie i stwierdzilam, ze jestem szczesliwa. Ot, tak bez zadnego wyraznego powodu.
        I tak do dzis mi zostalo. Zrobilam sie jeszce bardziej cool, zen i co tam jeszcze a banan mi z dzioba nie zlazi.
        Nie mam sie na co skarzyc, nie mam czego zalowac choc czasami iskry szly. Przezylam 25 lat z cholernie inteligentnym i niebanalnym czlowiekiem, ktory na dodatek bardzo mnie kochal i podzielal moje widzenie swiata.
        Czasami mam uczucie jakbym byla wyrozniona przez los, co w przypadku upierdliwej pragmatyczki jaka jestem jest dosc niecodziennym odczuciem.

        Chyba jestem obok tematu wiec koncze :)
        • stephanie.plum Re: Chyba wdam się w romans 27.08.13, 21:51
          nie dziwię się, że jesteś teraz szczęśliwa.

          mieliście dobre życie, dużo dobrego się między wami wydarzyło, i to dobro grzeje Cię teraz jak piec.
          nie chodzi nawet o wspomnienia, ale o coś podświadomego, podskórnego.

          no i jeszcze jest pies.
          :~)
      • sosnaradosna86 Re: Chyba wdam się w romans 27.08.13, 21:34
        jeriomina napisała:

        > Jestem przekonana, że w Twojej macanej znajomości z tym facetem był moment, w k
        > tórym mogłaś się zatrzymać, nie dopuścić do takiej zażyłości, żeby on bez obaw,
        > że dostanie w dziób rozbierał Cię gdzieś w publicznym miejscu.
        > Trzeba było wtedy sobie mówić "kocham męża". Bo teraz, to trochę mało wiarygodn
        > e...

        No tak. Tylko, że pisałam, że ta chemia jest od początku i to z dwóch stron. Poza tym jak go poznałam to nie byłam jeszcze mężatką, chociaż byłam już w związku z moim mężem
    • dreemcatcher Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 10:22
      facet się wkurzy dałas mu się rozebrać , teraz chcesz mu powiedzieć że to była pomyłka.To nie była pomyła świadomie to zrobiłaś , niech cię przeleci będzie spokój . To nie ma znaczenia w zdradzie czy zrobisz innemu loda czy dasz sie tylko rozebrać lub pozwolisz że cie przeleci . Ty juz zdradziłaś , musisz temu dać bo i ten się zawiedzie na tobie.
      • stephanie.plum Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 11:00
        olaboga,
        faktycznie, ona MUSI mu dać, bo inaczej... koniec świata, FACET SIĘ WKURZY.

        :~D
        • jeriomina Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 11:02
          Mnie ta logika tak poraziła, że aż nic nie napisałam :D
          • stephanie.plum Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 11:06
            słabe jest to, że taka logika faktycznie działa.
            znam babkę, która jest przekonana, że jak "pozwoliła" złapać się za kolano, to już faktycznie musi się na wszystko zgodzić, i to nie raz, ale tyle razy, ile facet zechce, bo inaczej...
            no wkurzy się.
            ja bym zagryzła dziada.
            :~[]
            • dreemcatcher Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 11:16
              a nie poraża cię durnota tej babki ?
              swoją drogą , zamężna kobieta która daje sie obmacywać obcemu facetowi wyraźnie daje sygnał na co się godzi :)
              a tak poważnie ... ironia jest świetnym sposobem na śmiech :) wystarczy nie brać wszystkiego tak dosłownie
        • rotterdamus Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 12:51
          stephanie.plum napisała:

          > olaboga,
          > faktycznie, ona MUSI mu dać, bo inaczej... koniec świata, FACET SIĘ WKURZY.
          >
          > :~D
          ...................................................................................
          -Tez sie dobrze bawisz? To jest Nas dwoje.
          Trudno obecnie cokolwiek zrozumiec.Osobiscie gubie sie w tak ''oczywistym'' rozumowaniu z wielu postów.hihihi.
          A moze rzeczywiscie ''Titanic''-zwany >homo sapiens<idzie juz na dno...
          Pozdrawiam :)
      • grassant Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 11:07
        da mu, da, spokojnie. chyba, że facet zmieni pracę. :)
        • facet_on_line Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 11:26
          grassant napisał:

          > da mu, da, spokojnie. chyba, że facet zmieni pracę. :)

          obstawiamy ?
          kto za a kto przeciw ?
      • rotterdamus Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 12:39
        dreemcatcher napisał:

        > facet się wkurzy dałas mu się rozebrać , teraz chcesz mu powiedzieć że to była
        > pomyłka.To nie była pomyła świadomie to zrobiłaś , niech cię przeleci będzie s
        > pokój . To nie ma znaczenia w zdradzie czy zrobisz innemu loda czy dasz sie ty
        > lko rozebrać lub pozwolisz że cie przeleci . Ty juz zdradziłaś , musisz temu da
        > ć bo i ten się zawiedzie na tobie.

        Uczona i wyczerpujaca porada....hahahaha
        Skad sie bierzecie forumowicze.Z kosmosu???
    • coffei.na Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 11:20
      Masakra...każdy chyba po cichu marzy by przeżyć coś takiego...ale odpowiedz sobie na pytanie( skoro kochasz męża) Czy bedę umiała z tym życ? Z tym,że go zdradziłam?
      • dreemcatcher Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 11:28
        dziwnie to rozpatrujesz , oczywiście że będzie mogła moze nawet zaryzykować i mężowi się zwierzyć wtedy zobaczymy :)
        to nie wybór miedzy młotem a kowadłem to świadome działanie i świadomy wybór , ona chce żeby ją przeleciał tylko potrzebuje mocniejszych bodźców .
        • coffei.na Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 11:33
          dreemcatcher napisał:

          > dziwnie to rozpatrujesz , oczywiście że będzie mogła moze nawet zaryzykować i m
          > ężowi się zwierzyć wtedy zobaczymy :)
          > to nie wybór miedzy młotem a kowadłem to świadome działanie i świadomy wybór ,
          > ona chce żeby ją przeleciał tylko potrzebuje mocniejszych bodźców .
          Oj Drimerku...nie bądz taki hula hop:-P
          Nie wiem czy dziwnie,nie każę też nikomu z niczego się zwierzać...a czy to świadomy wybrór??
          Czasami w żyu każdego-o ile nie jest z drewna-przychodzi ochota "na nowe",czy to wrazenia,doświadczenia...i nie ma w tym nic złego dopoki nie przechodzi się z myśli w czyn...
          • dreemcatcher Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 11:49
            nie wierzę ze można iść z kimś do łóżka pod wpływem chwili , wiadomo że kolejny następny krok ma swoje konsekwencje. Kiedy idę pić to wiem że jak nie przestanę w pewnej chwili to potem się upiję.
      • facet_on_line Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 11:28
        no proszę Cię !
        chyba raczej żaden facet nie marzy o takiej akcji -> macanki bez finału
        • dreemcatcher Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 11:30
          bo to dewiacja :)
          • coffei.na nie Panowie 26.08.13, 11:36
            dreemcatcher napisał:

            > bo to dewiacja :)

            To budowanie napięcia przed kulminacją,wybuchem,eksplozją wręcz myśli,pragnień...a Wy to co? Wczoraj się urodzili czy jak??!! :-P
            • dreemcatcher Re: nie Panowie 26.08.13, 11:46
              właśnie nei wczoraj i dlatego sama zabawa zakończona jedynie na zdjeciu bluzki to taki niedosyt
              • collonyl Re: nie Panowie 26.08.13, 11:50
                to Akt 1 a do 3 jeszcze daleko ale "teatr" juz sie zaczal.
                • dreemcatcher Re: nie Panowie 26.08.13, 12:00
                  a skąd goła baba była ? była.."chcę tylko patrzec" :) potem będzie chcę tylko raz włożyć i wyjąc :)
                  • coffei.na ehe.... 26.08.13, 12:03
                    dreemcatcher napisał:

                    > a skąd goła baba była ? była.."chcę tylko patrzec" :) potem będzie chcę tylko r
                    > az włożyć i wyjąc :)
                    A żal dupeczke ściska...;-)
                    • dreemcatcher Re: ehe.... 26.08.13, 12:07
                      :) nie ma czego żałować bo nic nie tracę nie wiem jak panna wygląda ba nawet nie wiem jak jej piersi w dłoni leżą :)
              • coffei.na Re: nie Panowie 26.08.13, 11:50
                dreemcatcher napisał:

                > właśnie nei wczoraj i dlatego sama zabawa zakończona jedynie na zdjeciu bluzki
                > to taki niedosyt
                No pewnie,wam to zawsze mało! A jak kazemy się posmyrać po plecach to za duzo co?
                A może w ciszy kontemplowali urodę swych ciał? Moze najpierw chcieli zaspokoić swe oczy? Chcieli sie sobą nacieszyc?
                Ja wiem,że niektórzy to od razu nażreć się i nara :-)
                • dreemcatcher Re: nie Panowie 26.08.13, 12:05
                  > No pewnie,wam to zawsze mało! A jak kazemy się posmyrać po plecach to za duzo co?
                  jak fecetowi za dużo to kobieta idzie do innego równowaga musi być
                  bo gdybyś poprosiła to by cię posmyrał a ty zaraz każesz :)
                  > A może w ciszy kontemplowali urodę swych ciał? Moze najpierw chcieli zaspokoić
                  > swe oczy? Chcieli sie sobą nacieszyc?
                  z tego co pisało to on jej bluzkę zdjął wynika z tego to że tylk oon chciał sobie pomacać a ona była skupiona na pracy :)
                  > Ja wiem,że niektórzy to od razu nażreć się i nara :-)
                  znam takie u których apetyt rośnie w miare jedzenia , wszystko zależy kto co lubi i "nie nażreć " tylko nasycić nikt tu z brudnymi łapami nie wchodzi pełna kultura jak dotykac piersi to przyjemnością i wyczuciem :)
                  • coffei.na Re: nie Panowie 26.08.13, 12:09
                    dreemcatcher napisał:

                    > > No pewnie,wam to zawsze mało! A jak kazemy się posmyrać po plecach to za
                    > duzo co?
                    > jak fecetowi za dużo to kobieta idzie do innego równowaga musi być
                    > bo gdybyś poprosiła to by cię posmyrał a ty zaraz każesz :)
                    > > A może w ciszy kontemplowali urodę swych ciał? Moze najpierw chcieli zasp
                    > okoić
                    > > swe oczy? Chcieli sie sobą nacieszyc?
                    > z tego co pisało to on jej bluzkę zdjął wynika z tego to że tylk oon chciał sob
                    > ie pomacać a ona była skupiona na pracy :)
                    > > Ja wiem,że niektórzy to od razu nażreć się i nara :-)
                    > znam takie u których apetyt rośnie w miare jedzenia , wszystko zależy kto co lu
                    > bi i "nie nażreć " tylko nasycić nikt tu z brudnymi łapami nie wchodzi pełna ku
                    > ltura jak dotykac piersi to przyjemnością i wyczuciem :)

                    Nie pyskuj orajt? :-P
                    • dreemcatcher Re: nie Panowie 26.08.13, 12:12
                      znaczy argumentacja się skończyła :)
                      • coffei.na Re: nie Panowie 26.08.13, 12:21
                        dreemcatcher napisał:

                        > znaczy argumentacja się skończyła :)

                        A czy ja napisałam "nie,bo nie??" Jedyny niepodważalny argument kobiet?! :-)
                        • dreemcatcher Re: nie Panowie 26.08.13, 12:27
                          i wtedy facet powinien pokazać ze jest facetem i walnąć pięścią w stół i przelecieć grymaśną kobietę w głowach się poprzewracało od tego dobrobytu :)
                          • coffei.na oooo! 26.08.13, 12:32
                            dreemcatcher napisał:

                            > i wtedy facet powinien pokazać ze jest facetem i walnąć pięścią w stół i przele
                            > cieć grymaśną kobietę w głowach się poprzewracało od tego dobrobytu :)

                            Zaczyna mi się podobać Twoj tok myslenia :-P
                            • dreemcatcher Re: oooo! 26.08.13, 12:39
                              to jest bardzo stara metoda ale nieznana wśród dzisiejszych metroseksulanych chłopców :)
                              • coffei.na ... 26.08.13, 13:26
                                dreemcatcher napisał:

                                > to jest bardzo stara metoda ale nieznana wśród dzisiejszych metroseksulanych c
                                > hłopców :)

                                czy to oznacza....że stary z Ciebie piernik??
            • facet_on_line Re: nie Panowie 26.08.13, 11:53
              > To budowanie napięcia przed kulminacją,wybuchem,eksplozją wręcz myśli,pragnień.
              > ..a Wy to co? Wczoraj się urodzili czy jak??!! :-P

              absolutnie i kategorycznie nie !
              dorośli ludzie budują napięcia w inny sposób a nie poprzez pokazanie i nie danie :)
              zreszyta w sumie nam tez przecież może pokazać skoro taka chętna do pokazywania :D
              • coffei.na facet... 26.08.13, 11:55
                facet_on_line napisał
                > absolutnie i kategorycznie nie !
                > dorośli ludzie budują napięcia w inny sposób a nie poprzez pokazanie i nie dani
                > e :)
                > zreszyta w sumie nam tez przecież może pokazać skoro taka chętna do pokazywania
                > :D

                Prrrrrr a nie wiśta wio :-)
    • rotterdamus Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 12:22
      Jak zauwazylas,tutaj ,raczej nie uzyskasz odpowiedzi na miare Twoich oczekiwan,gdyz wiekszosc /niestety/ czycha tylko,azeby komus dokopac.Pewnie,by zrekompensopwac swoje puste lub pustackie zycie.
      co do Twojego problemu.
      Primo;
      nie wchodzilbym z tak intymnymi sprawami na Forum.
      Niby to anonimowe,.Ale...licho nie spi.
      secundo;
      jezeli masz udany zwiazek,nie szukaj zawleczki od granatu,bo mozesz wyleciecw powietrze.
      tertio;
      Mialem prawie podobna historie z tym ,ze bylem nie zonaty w bardzo luznym zwiazku.
      .Jestem facetem,u jakiego wszystko bierze poczatek w mózgu nie miedzy udami.
      Dochodza do tego dziesiatki imponderabili.M.inn.roznorodny zapach.
      Wiec w praniu okazalo sie ,iz wyobraznia z czarno-bialego filmu zrobila
      Eastma Codak color.Rozumiesz???
      Nigdy nie bylem moralista.Kazdy zyje na swój sposób.
      ale czy warto poswiecic,lub chocby zabrudzic Twoje-jak piszesz ogólnie - szczesliwe malzenstwo,dla sprawdzenia,"ile jest cukru w cukrze"?
      Zyczac rozwagi ,pozdrawiam

      • dreemcatcher Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 12:43
        > Jak zauwazylas,tutaj ,raczej nie uzyskasz odpowiedzi na miare Twoich oczekiwan
        > ,gdyz wiekszosc /niestety/ czycha tylko,azeby komus dokopac.Pewnie,by zrekompen
        > sopwac swoje puste lub pustackie zycie.
        nie mędrkuj , albo oczekiwania albo inne zdanie ... skoro nie uzyska to po co radzisz.
        wybór ma albo dac albo nie nie ma nic pośredniego
        • rotterdamus Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 13:05
          dreemcatcher napisał:

          > > Jak zauwazylas,tutaj ,raczej nie uzyskasz odpowiedzi na miare Twoich ocze
          > kiwan
          > > ,gdyz wiekszosc /niestety/ czycha tylko,azeby komus dokopac.Pewnie,by zre
          > kompen
          > > sopwac swoje puste lub pustackie zycie.
          > nie mędrkuj , albo oczekiwania albo inne zdanie ... skoro nie uzyska to po co r
          > adzisz.> wybór ma albo dac albo nie nie ma nic pośredniego

          >dla ciebie-mniemam,wszystko jest takie proste lub nawet prostackie,jak twoje wypowiedzi.
          Lecz zycie /stety/poza twoim microswiatkiem,ma jeszcze inne wymiary.Wiec zamiast produkowac sie bez sensu...rusz swoje 4 litery ,troche dalej ,niz jezdzi twoj PKS.
          A wówczas ...byc moze zrozumiesz,ze zawsze jest w tym temacie "cos posredniego " ,besserwisserze
          • dreemcatcher Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 13:18
            > >dla ciebie-mniemam,wszystko jest takie proste lub nawet prostackie,jak two
            > je wypowiedzi.
            > Lecz zycie /stety/poza twoim microswiatkiem,ma jeszcze inne wymiary.Wiec zamias
            > t produkowac sie bez sensu...rusz swoje 4 litery ,troche dalej ,niz jezdzi twoj
            > PKS.
            > A wówczas ...byc moze zrozumiesz,ze zawsze jest w tym temacie "cos posredniego
            > " ,besserwisserze
            rany co za literacka wypowiedź :)
            gdyby nie ty to bym nie wiedział że mój PKS taki mały ma zasięg , chciałeś mnie tym obrazić ?:) a owszem jeździłem pksem 30km do szkoły , moze masz racje bo to było tylko 30km . Teraz wiem że to nie był koniec świata czemu mnie obdarłeś ze złudzeń ?
            Widzisz cały problem polega na tym że takim ja ty trzeba pisać po wypowiedzi w nawiasie ze to była ironia, inaczej nic nie zrozumieją mało tego będą wypisywać bzdury o PKSach lecząc swoje kompleksy , ja się nie wstydzę swojego pochodzenia a ty próbowałeś mnie tym obrazić :) żartowniś z ciebie.
      • sosnaradosna86 Re: Chyba wdam się w romans 27.08.13, 21:45
        > nie wchodzilbym z tak intymnymi sprawami na Forum.
        > Niby to anonimowe,.Ale...licho nie spi.

        Tak szczerze mówiąc, to wiedziałam jak się to skończy i zrobiłam to trochę celowo. Potrzeba mi było trochę kubła zimnej wody. Ogólnie średnio się przejmuję co myśli o mnie X z Koziej porąbki czy Y z Warszawy. Ja potrzebuję teraz potwierdzenia tylko, że nie warto, a forum daje mi taką namiastkę opinii społecznej, która pewnie gdyby sprawa wyszła na jaw, była by dla mnie średnio łaskawa :)

        > Wiec w praniu okazalo sie ,iz wyobraznia z czarno-bialego filmu zrobila
        > Eastma Codak color.Rozumiesz???

        Akurat tym stwierdzeniem przemawiasz do mnie bardzo obrazowo :)

        > ale czy warto poswiecic,lub chocby zabrudzic Twoje-jak piszesz ogólnie - szczes
        > liwe malzenstwo,dla sprawdzenia,"ile jest cukru w cukrze"?

        Dla mnie najgorsze jest to, że kocham adrenalinę, a mój mąż znowu woli jasne, przemyślane i czytelne sytuacje. Ostatnio trochę osiadłam i chyba dlatego nie potrafię postawić sztywnej granicy. Na szczęście walczę ze sobą.

        Dziękuję za konkretne wyrażenie swojej opinii



    • elton_dzwon Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 12:51
      za komuny na puszczalskie mówiło się "artystka", jest w tym jakiś głębszy sens
    • tymon99 Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 13:53
      a co radzi mąż?
    • margarytka.margarytka WIEM!!! 26.08.13, 18:35
      spytajmy wróżbity Macieja :D
    • drinkit Re: Chyba wdam się w romans 26.08.13, 23:21
      Nie czytałam pozostałych wypowiedzi, ale podejrzewam że sporo kaznodziejstwa jest.
      Ja praktycznie poradzę: jeżeli Cię rozsadza to się z nim prześpij. Raz, jak będzie fajnie to i kolejny, .... Ale jest jeden, jedyny szkopuł: nie zakochaj się, bo to potrafi nabrudzić w życiu.
      Powodzenia.
    • sl13 Re: Chyba wdam się w romans 27.08.13, 19:42
      Jeśli chcesz się jakoś zniechęcić, to pomyśl sobie, że jeśli zdecydujesz się na TEN krok, może okazać się, że to co w wyobraźni i zakazany owoc smakują najlepiej, a rzeczywistość nie dorasta do pięt fantazjom. Niestety wiem coś o tym, ale nie do końca w takim układzie jak twój.:) Fajnie napisała stephanie.plum, no ale to twoja decyzja i jeśli uważasz, że lepiej zgrzeszyć, otrzepać się i iść dalej, to tak zrobisz, w końcu jesteś dorosła.:)
      • grassant Re: Chyba wdam się w romans 27.08.13, 20:39
        jeśli uważasz, że lepiej zgrzeszyć, otrzepać się i iść dalej, to tak zrobisz

        weź przykład z kury.
        • sl13 Re: Chyba wdam się w romans 27.08.13, 20:41
          Kurze chyba łatwiej otrzepać się, nie zjedzą jej ewentualne wyrzuty sumienia.:)
    • sosnaradosna86 Re: Chyba wdam się w romans 27.08.13, 21:50
      Widzę, że podniosła się wrzawa. Dziękuję za prawie wszystkie odpowiedzi, te które są tylko jadem niestety nie trafiły :)

      Co do ciągu dalszego. Dzisiaj musieliśmy porozmawiać przez telefon. Żadne z nas nie podjęło tematu tego co się wydarzyło. Jutro musimy się spotkać. Będzie to u niego w pracowni. Nie będziemy sami, więc na pewno nic się nie wydarzy, ale też nie pogadamy. Bardzo jestem ciekawa zwłaszcza swoich emocji.
      • pomorzanka34 Re: Chyba wdam się w romans 27.08.13, 22:10
        emocje świadczą jedynie o tym ,ze reagujesz całkiem zdrowo na płeć przeciwną
        najgorsze no powiedzmy jest całkowite uzależnienie się od tych emocji które dostarczają adrenalinę
        Zauważyłam równię ,ze sama się dość mocno wkręcasz w tą całą sytuację ciekawe
        napisz co się wydarzyło lub nie wydarzyło
      • lilith76 Re: Chyba wdam się w romans 29.08.13, 12:07
        Pisałaś, że kochasz adrenalinę, a w dobrym małżeństwie adrenalinę to ma się po siedmiu filiżankach kawy. I za to ta instytucja jest ceniona.
        W pogoni za adrenaliną kreujesz wizję tego faceta, waszej relacji, oraz ładujesz się fantazjami o tym. Może to mieć tyle wspólnego z realem, co zdjęcie modelki po Photoshopie. Twój mózg dokonał Photoshopu sytuacji.
        Czy to ok?
        A czy uznałabyś za fajne, gdyby taki watek popełnił twój mąż o innej kobiecie? Czy dajesz mu prawo do tej adrenaliny?
        Może lepiej skoki na spadochronie, albo bungee?
      • po-trafie Re: Chyba wdam się w romans 29.08.13, 15:07
        Pytalas w pierwszym poscie, jak sie z chemii wyleczyc:
        1. przeczekac.
        2. nie stwarzac chorych sytuacji. U niego w pracowni zawsze ktos jest? moze pracownia przy domu a zona za sciana? To nawet lepiej, skoro musiecie raze, pracowac, to pracujcie tak zeby sie nic nie moglo stac.

        Chyba, ze chcesz dac sie poniesc..
    • malwi.4 Re: Chyba wdam się w romans 28.08.13, 01:11
      nie wiesz czy się wdasz, bo nie wiesz, czy on tego faktycznie chce, to znaczy pewnie też chce, ale zapewne ma dylematy takie jak ty

      tobie jest ciężko, masz problem, by powstrzymać emocje, a on jak to traktuje to nie wiesz, może traktuje to lekko, ot, jakieś dodatkowe barwy w życiu

      ja bym wybrała lojalność
      • loginoftheyear Re: Chyba wdam się w romans 28.08.13, 01:21
        ja bym wybrala milosc
        pani sosna podobno kocha meza
        hm...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka