sosnaradosna86
25.08.13, 12:06
Sprawa jest dziwna.
Ja jestem mężatką od kilku lat, w zasadzie szczęśliwą, chociaż mogła bym się do kilku spraw doczepić, ale nie o tym.
On jest żonaty od kilkunastu lat, w zasadzie szczęśliwie, ale czy do końca?
My, - znamy się od kilku lat, na stopie zawodowej (czasami ze sobą współpracujemy), nie widujemy się zbyt często, bo oboje czujemy do siebie chemię i oboje się tego boimy. Jednak cyklicznie, przy okazji kolejnych współpracy, gdy na siebie wpadamy później nie potrafimy przestać o sobie myśleć. W chwilach gdy się nie widzimy potrafimy do siebie dzwonić i rozmawiać jak najlepsi przyjaciele, no cudownie rozumie mnie, ja jego. Czasami popełniamy pikantniejszego smsa, a później jest nam dziwnie i potrafimy nie kontaktować się ze sobą przez dwa miesiące. To nie jest facet moich marzeń. Nie potrafiła bym z nim żyć w związku pewnie nawet 5 minut. Wręcz podziwiam jego żonę, że sobie z tym radzi, ale to napięcie... Jest to tak silny pociąg fizyczny, że na samą myśl przechodzą mnie dreszcze.
Czemu teraz popełniam ten post?- To się zdarzyło prawie dwa tygodnie temu. Spotkaliśmy się w pewnych okolicznościach (znowu zawodowych), pracowaliśmy profesjonalnie (jestem pewna, że nikt z zewnątrz specjalnie nie wyłapał, że coś jest na rzeczy), a później zostaliśmy sami. Powiedział, że chce tylko na mnie popatrzeć. Rozpiął mi sukienkę, ściągnął biustonosz i postawił przed lustrem. Nie potrafiłam zaprotestować. Stanął za mną i zaczął minie dotykać, głaskać, drżały mu ręce, a mnie sprawiało to ogromną przyjemność, mówił, że jestem piękna i, że marzył by mnie dotknąć. Nie wiem jakim cudem udało mi się to przerwać... chciałam by to trwało dalej, by mnie pocałował, a jednak oboje wiedzieliśmy, że nic dalej być nie może....
On to też przeżywa. Musimy się spotkać, by dokończyć nasz projekt, ale odwlekamy to oboje maksymalnie. W dodatku, żeby zerwać całkowicie znajomość musiała bym chyba rzucić pracę. Ale czy ja chcę przerwać te znajomość? Raczej nie :( Marzę o tym by sprawdzić czy sex z nim był by taki jak sobie wyobrażam, taki jak ON. Spontaniczny, zaangażowany, czuły, delikatny i szalony...
Chyba zwariowałam. Jak się od tego oderwać? Nie zakochałam się, bo kocham bardzo mojego męża, ale ta chemia, to napięcie, to chyba mnie zniszczy :(