Dodaj do ulubionych

Za bardzo chcę?

02.09.13, 21:41
Z racji długiego stanu singielki od pewnego czasu próbuję tzw. randek internetowych. I niestety to kompletna porażka. Albo facet jest bajerantem, który i tak się potem nie odzywa, albo desperatem, albo od razu daje mi do zrozumienia że ma wysokie wymagania wobec kobiet, albo nie ma dobrze z głową :). Moja dobra koleżanka stwierdziła, że jeśli przystopuję poznam za jakiś czas kogoś fajnego i wartościowego w kim się zakocham ,ale na razie zamiast przeżywać kolejne porażki muszę pogodzić się ze swoim przeznaczeniem i odpuścić. Hm może ma rację. Już sama nie wiem :)
Obserwuj wątek
    • akle2 Re: Za bardzo chcę? 02.09.13, 21:49
      Święta prawda. Ale spróbuj może, nie rezygnując z tego "kanału dystrybucji" nastawić się po prostu na poznawanie nowych ludzi, ale nie jako kandydatów na męża. Odrzucając żonatych (chyba że żona wie), odpady atomowe i ewidentnych socjopatów, można zawrzeć naprawdę fantastyczne znajomości. Sprawdzone, polecam.
      • ipsetta Re: Za bardzo chcę? 02.09.13, 21:53
        albo niech na Coucha do jakiegoś Włocha się wybierze. oni lubią Polki.
      • kochanic.a.francuza Re: Za bardzo chcę? 16.09.13, 17:21
        Ale po co jej poznawac nowych ludzi, ktorzy sa albo "bajerantem", albo "desperatem", albo "nie maja dobrze w glowie"?
        Ja bym wici po znajomych rzucala, ze jestem "do wziecia";) Czasem pan w kiosku na rogu moze byc fajnym gosciem, tylko nie wie, ze taka atrakcyjna autorka tego watku, jest akurat wolna.
    • ipsetta Re: Za bardzo chcę? 02.09.13, 21:51
      >Moja dobra koleżanka stwierdziła, że jeśli przystopuję poznam za jakiś czas kogoś fajnego i >wartościowego w kim się zakocham

      i pewnie tak będzie.
      spotkanie właściwej osoby jest, poniekąd, sprawą przypadku. zwykle, gdy najmniej się tego spodziewasz i tego oczekujesz. :)

      >ale na razie zamiast przeżywać kolejne porażki muszę pogodzić się ze swoim >przeznaczeniem i odpuścić

      aż tak bardzo jesteś zdesperowana, że zamiast poświęcić ten czas sobie, chodzisz po sympatiach?
      • kasia5266 Re: Za bardzo chcę? 02.09.13, 22:17
        Nie mam konta na żadnych portalach randkowych mam tylko na jednym portalu towarzyskim:). Nie siedzę tam często i również poświęcam czas sobie:)
        • ipsetta Re: Za bardzo chcę? 02.09.13, 22:20
          >Moja dobra koleżanka stwierdziła, że jeśli przystopuję poznam za jakiś czas kogoś fajnego

          to, w takim razie, co powinnaś przystopować?
    • sheep2 Re: Za bardzo chcę? 02.09.13, 22:36

      portale typu sympatii czy inne towarzyskie to z założenia dla zdesperowanych poszukiwaczy "drugiej połówki"..
    • natka1100 Re: Za bardzo chcę? 02.09.13, 23:41
      ha! ja 10 lat temu zalozylam, ze kocnze z facetami, i niech sie bujaja, ze wszyscy tacy sami, tid. czyli eni szukalam. i sam sie znalazl, i juz od 9.5 roku jest. najlpiej dziala odwrotnie ...
    • renamar70 Re: Za bardzo chcę? 03.09.13, 23:31
      Rozumiem Twoje rozterki. Mam ostatnio podobne :) Od 7 lat jestem rozwiedziona, miałam baaaardzo dużo czasu, żeby zadbać o siebie, pokochać siebie i zająć się sobą. I teraz, kiedy już się tak w tej "sobie" umocniłam, postanowiłam podzielić się tymże przepięknym produktem mojej poznawczo- behawioralnej pracy :) A jak się na "sympatii" objawiłam z jakimś mocno inteligentnym tekstem, to dostawałam wiadomości w stylu: "czeeeeść. Jakiego koloru nosisz bieliznęęęę?". Trzy razy dostałam wiadomość napisaną bez żadnego błędu ortograficznego (!!!). No i dwa razy poszłam na randkę. Pierwszy adorator nie miał zębów. Wówczas zweryfikowałam swoje przekonanie dotyczące przedkładania walorów intelektualnych ponad estetyczne. I zapewne trwałabym w nowym przekonaniu, gdyby nie fakt, że facet nie wiedział kto to jest Jarosław Śmietana... Wtedy skarciłam się w duchu za brak tolerancji - przecież nie wszyscy muszą wiedzieć co to jazz. I stała się jasność: gość zapytał, czy chodzę na dancingi. Do takiego klubu, co to tam "na żywca grają"...
      No głupia ja taka jestem... nie chciałam na żywca...
      Kolejna moja randka "sympatyczna" była także atrakcyjna: facet miał zęby (a przynajmniej sprawiał takie wrażenie). Poszliśmy na spacer nad Wisłę. Zaczęło padać. No to do "Barki". No to kawa. Po kawie padło pytanie: czego się napijesz. Ja, że wody mineralnej. On zamówił dla siebie piwo. Potem drugie. I trzecie. Rozmowa o jego podłej, wrednej, zdradliwej i uzależnionej od alkoholu byłej żonie. Samo zło. A na koniec, kiedy już deszcz padać przestał a ja nie chciałam być odprowadzana do domu, gość podszedł do swojego samochodu i pojechał...
      No cóż, dzielne, waleczne singielki!
      Pozostaje nam jednak posłuchać rady koleżanki Kasi i nauczyć się w życiu jeszcze jednej rzeczy: odpuszczać :)
      • kasia5266 Re: Za bardzo chcę? 04.09.13, 16:18
        Akurat na sympatii konta nie mam i nie miałam, ale też miałam kilka nieciekawych randek z internetu. Ostatni "dżentelman" przebił wszystkich. Na spotkaniu kulturą nie grzeszył (mowa tu o tekstach typu "o ja pi..", "ku.. mój kumpel to"), do tego pretensjonalny ton, który bardziej pasuje do rozmowy z kumplem niż z dziewczyną, od początku miałam wrażenie że mało interesuje go to co mówię, a potem zaczął bajerować i chciał namiętnego całusa (oczywiście nie bardzo byłam zainteresowana). Coś tam wspomniał o spotkaniu to powiedziałam że w następne dni nie mam czasu. A na następny dzień sms że on jednak nie chce się więcej kontaktować ani spotykać :). Najlepsze jest to, że w kontakcie on-line mówił że on szuka tylko poważnego związku, szanuje kobiety, fajnie mu się ze mną rozmawia, no i nie wydawał się takim cwaniakiem (inaczej bym się nie umówiła) itp. Po tym właśnie spotkaniu internetowych randek mi się w zupełności odechciało przynajmniej na razie. Tam każdy może udawać kogo tylko zechce i jednak ryzyko jest.
    • plugawic Re: Za bardzo chcę? 04.09.13, 17:07
      Opowieść z pierwszej ręki: przez jakiś czas chodziłam na randki z internetu. Obliczyłam, że w sumie w życiu miałam chyba z 10 takich randek. Przez długi czas było to pasmo porażek: a to facet zbyt namolny, a to za stary, a to desperat, a to po prostu nie przypadliśmy sobie obustronnie do gustu. Zdarzały się też upokorzenia, a jakże: przychodzę na umówione spotkanie, a gościa nie ma. Cały czas zdawało mi się, że ogląda mnie gdzieś z ukrycia i skreśla. Ogólnie rzecz biorąc bywało różnie. Ale pomyślałam, że jak coś ma być dobre, to nie może być łatwe. I chodziłam na randki dalej. Trzy lata temu na takiej właśnie randce z internetu spotkałam pewnego pana. Dziś ten pan jest moim mężem. Ot, taka historia. Sama sobie wyciągnij wnioski. Moim zdaniem warto dać sobie szansę.
    • odi507 Re: Za bardzo chcę? 04.09.13, 17:21
      Ja tez opowiem o sobie.Chodzilam na radki z paniami poznanymi przez neta.Tyle,ze ja taka glupia i naiwna bylam,ze po rozmowie wirtualnej wydawalo mi sie,ze to ten jedyny,juz na zawsze.Och jak ja sie zawiodlam.Z jednym panem,z ktorymi pisywalismy codziennie,ubzduralam sobie,ze jest boski i cudowny.Gdy doszlo do spotkania nie wiedzialam czy mam smiac sie czy plakac czy uciekac gdzie pieprz rosnie.Ów pan,ten boski z internetu okazal sie facetem z wystajacymi zoltymi zebami a gdzieniegdzie i bez nich.Ubrany na randke w czerwone spodnie,zolta bluzę.Ja odpieprzona(fryzjer,francuski manikuir,krotka sukienka).Płakac mi sie chciało,gdy go zobaczylam.I jeszcze ten jego tekst do mnie:"szukasz męza tak?a mialas kiedykolwiek chłopaka?".Zawiodlam sie juz tak kilkakrotnie,odpuscilam randki.Teraz szukam na zywo ale panow po 30tce wolnych,to tak jakby igly szukac w stogu siana.
      • kasia5266 Re: Za bardzo chcę? 04.09.13, 20:19
        No to jest właśnie to, że pisząc z kimś on-line łatwo można tą osobę wyidealizować. A ktoś pisze tylko to co druga strona chce usłyszeć, a tak naprawdę to bzdury:).
        • senseiek Re: Za bardzo chcę? 09.09.13, 23:32
          kasia5266 napisała:

          > No to jest właśnie to, że pisząc z kimś on-line łatwo można tą osobę wyidealizo
          > wać. A ktoś pisze tylko to co druga strona chce usłyszeć, a tak naprawdę to bzdury:).

          Bo w realu bzdur gadac nie mozna?
          Mozna, tylko trzeba chciec. tzn jesli dziewczyna sie podoba to taki bajerant zaczyna dzialac, i zachowywac sie jak trzeba.
          Wiec chyba lepiej dla niej, ze byli szczerzy, anizeli mieli by bajerowac i mialoby sie to ciagnac w nieskonczonosc..
          • kasia5266 Re: Za bardzo chcę? 10.09.13, 16:38
            Oczywiście że można też gadać bzdury spotykając się i patrząc komuś w oczy, tylko wtedy i tak są większe szanse, że dana osoba zorientuje się z kim ma do czynienia niż on-line.
            Powiem tak gdyby niektóre z osób poznanych drogą on-line zagadały do mnie na mieście, w pubie, czy na imprezie raczej nie wzbudziły by mojej sympatii. Podkreślam niektóre, bo zdarzają się na takich portalach normalne osoby choć trudno trafić na takie.
            • senseiek Re: Za bardzo chcę? 10.09.13, 22:44
              > Powiem tak gdyby niektóre z osób poznanych drogą on-line zagadały do mnie na mi
              > eście, w pubie, czy na imprezie raczej nie wzbudziły by mojej sympatii.

              Bo po prostu nie jestescie w swoich typach. Nie podobacie sie sobie.
              Jak serce zaczyna bic szybciej to slowa nie maja znaczenia ;)
              • kasia5266 Re: Za bardzo chcę? 10.09.13, 23:34
                W niektórych przypadkach nawet nie chodzi o chemię tylko o ogólną sympatię międzyludzką :).
                • senseiek Re: Za bardzo chcę? 11.09.13, 00:02
                  kasia5266 napisała:

                  > W niektórych przypadkach nawet nie chodzi o chemię tylko o ogólną sympatię międ
                  > zyludzką :).

                  Niektorym ludziom trudno ukryc rozczarowanie. Rozmawiasz z kims tygodniami na necie, pozniej przychodzicie na spotkanie, a tu sie spotyka kogos zupelnie nieodpowiadajacego temu co sie widzialo na fotografiach, i marzy sie tylko o tym zeby ten koszmar sie skonczyl..
                  • kasia5266 Re: Za bardzo chcę? 11.09.13, 00:08
                    Nie no jeśli osoba wstawia nie swoje zdjęcia, albo za bardzo poddaje je obróbce to z góry skazuje się na porażkę. Bo przecież wiadome, że to od razu widać podczas spotkania na żywo.
    • po-trafie Re: Za bardzo chcę? 04.09.13, 17:41
      > albo od razu daje mi do zrozumienia że m
      > a wysokie wymagania wobec kobiet

      A co zlego w wysokich wymaganiach wobec kobiet?
      • a.nancy Re: Za bardzo chcę? 09.09.13, 13:26
        po-trafie napisała:

        > > albo od razu daje mi do zrozumienia że m
        > > a wysokie wymagania wobec kobiet
        >
        > A co zlego w wysokich wymaganiach wobec kobiet?

        absolutnie nic. poza sytuacjami kiedy:
        a) pan swoje wymagania formułuje na "dzień dobry" ("kobieta powinna... blablabla"), zanim jeszcze pozna ewentualną kandydatkę, i ogólnie zachowuje się jakby wybierał świeżą marchewkę na targu, a nie szykował się na randkę
        b) pan łączy wysokie wymagania wobec kobiet z zerowymi wymaganiami wobec siebie (np. niedomyty konus z brakami w uzębieniu poszukuje kobiety o parametrach modelki)
        przy czym oba zjawiska zazwyczaj występują jednocześnie.
    • astrofan Re: Za bardzo chcę? 04.09.13, 21:22
      nie dziwię się, znam kilku sensownych jak mi się wydaje facetów singli, ale nie przejawiają żadnych chęci zmiany swego statusu,

      chyba ta kobieca koncepcja współczesnego związku partnerskiego nie jest dla nich po porostu atrakcyjna, podobnie jak nie jest atrakcyjna wyzwolona kobieta z tą obsesją swego ego ( i kto jest ten Śmietana? :)

      inaczej mówiąc samorealizują się, ta feministyczna ideologia jest dobra ... ale tylko dla facetów
      • kasia5266 Re: Za bardzo chcę? 04.09.13, 22:26
        No Ci faceci którzy mieli wysokie wymagania właśnie zostali bardzo rozczarowani przez kobietę, lub kilka. No ale co złego jest w związku partnerskim?Lepiej żeby jedna strona dominowała?
        • astrofan Re: Za bardzo chcę? 05.09.13, 19:14
          dominacja czy partnerstwo to tylko etykiety,

          a typowy sposób rozumienia partnerstwa przez wyzwolone kobiety czyni zasadnym trzymanie się przez facetów z daleka od tego partnerstwa

      • wodnapani Re: Za bardzo chcę? 04.09.13, 22:59
        > tą obsesją swego ego ( i kto jest ten Śmietana? :)

        Kto to BYŁ. Niestety, już nie żyje.
        • astrofan Re: Za bardzo chcę? 05.09.13, 19:15
          BYŁ (?), i już go nie ma? tak całkiem?

          a może jednak JEST?
          • wodnapani Re: Za bardzo chcę? 05.09.13, 20:42
            Wierzysz w duszę nieśmiertelną? Nie rozśmieszaj mnie.
            • casandrescu Re: Za bardzo chcę? 11.09.13, 11:55
              Byla jako czlowiek. Ale pozostal w pamieci, w muzyce i jakos bardzo otwarty gosc. Ostatnio go Ptaszyn wspominal w Trojce i glos mu sie lamal. Nie dziwie sie.

              A jaksze, jestem na portalu na "S". Bo zmienilem miasto pobytu, bo mi sie zwiazek rozlecial, bo czuje sie samotny. A nie szukam od razu wielkiej milosci, czy sexu - po prostu chcialbym sie spotkac, pogadac, kawe / piwo/ wino / ciacho / lody/ kino - itepe :) bez cisnienia jakiegos.

              I jakos nie bardzo te druga osobe moge znalezc, moze za krotko jeszcze szukam, a moze to juz we mnie przyczyna?

              I jakos mam takie wrazenie, ze Panie szukajace czasami sie za bardzo lansuja (a to Egipt, a to szczyt gor, a to jakies auto wypasione) ja rozumiem, ze to sa fotki nie robione specjalnie do rankowiska, ale i tak mnie troszke odstraszaja, bo mysle sobie , ze ona tak bedzie chciala ciagle.

              W kazdym razie, powodzeniu w poszukiwaniu drugiej polowki.
              C.
              • casandrescu Re: Za bardzo chcę? 11.09.13, 11:58
                casandrescu napisał:

                > Byla jako czlowiek. Ale pozostal w pamieci, w muzyce i jakos bardzo otwarty gos
                > c. Ostatnio go Ptaszyn wspominal w Trojce i glos mu sie lamal. Nie dziwie sie.
                >
                > A jaksze,
                >

                No i nasadzilem bykow. Przepraszam. :)
              • wodnapani Re: Za bardzo chcę? 11.09.13, 12:00
                Te życzenia adresuj do autorki wątku, ja już jestem zajęta :)
                • casandrescu Re: Za bardzo chcę? 11.09.13, 14:18
                  eh ja do ciebie o SP. Jarku

                  a reszt atak sie jakos podlaczyla

                  no :)
    • wodnapani Re: Za bardzo chcę? 04.09.13, 23:00
      Nie polecam portali randkowych.
    • lanou Re: Za bardzo chcę? 05.09.13, 12:52
      Co to znaczy że jest desperatem? Co jest w tym złego? Może w odbiorze dla kogoś Ty również jesteś desperatką? :)
      I co to są te wysokie wymagania? Piszesz, że dają to do zrozumienia, ale co Ty przez to rozumiesz? Zakładam, że w miarę ładna aparycja oraz nieco oleju w głowie to nie są wygórowane wymagania.

      Przez internet łatwo się idealizować. Niektórzy nad tym panują, niektórzy nie. Na pewno łatwiej jest nad sobą panować, bo najpierw napiszesz prawdę, a potem zredagujesz i podkolorujesz. Niektórym na żywo wymsknie się "o ja pie..." albo coś w ten deseń (zwłaszcza jak ktoś pracuje w branży inżynierskiej to pewne "słowa" z automatu wychodzą i człowiek nawet tego nie rejestruje), tego w mailu nie napiszą, bo chcą jak najlepiej wypaść.

      Z tą radą koleżanki tobym trochę uważał. Podobno samo się nic nie dzieje, prawda? Może to kwestia tego, że nie jestem typem nażelowanego gogusia, ale aktualnie nie prowadzę aktywnych "poszukiwań", i jakoś nie udało mi się poznać nikogo fajnego. Rozumiem, że są te przywary w stylu "facet ma ganiać z kobietą", ale nie uważasz, że warto jednak się postarać i aktywnie poszukać kogoś fajnego? Nie jesteś wówczas zdana na tych, którzy Cię znajdą, tylko sama filtrujesz tych, których chciałabyś poznać i tych, o których wolisz zapomnieć.
      • kasia5266 Re: Za bardzo chcę? 05.09.13, 14:17
        Być desperatem tzn. mówić osobie z którą się pisze, rozmawia tylko o swojej samotności o tym jak non stop ktoś jest odrzucany nie tylko przez płeć przeciwną ale również przez znajomych. Nie wykazuje chęci podjęcia jakiegokolwiek normalnego tematu. Do tego nie ma wymagań co do przyszłego partnera/ partnerki. Ważne jest by ktoś był i tym samym nadał sens jego/ jej życiu.
        Co do tych wymagań to jeden facet powiedział o tym dosłownie. Drugi natomiast mówił głównie o sobie, swoich osiągnięciach zawodowych, znajomości języka itp. a to co ja mówię średnio go obchodziło. A też nie jestem jakąś pusta lalą, która gada o ciuchach, kosmetykach, imprezach itp. Studiuję, mam swoje zainteresowania, plany itp. Po tym właśnie wywnioskowałam że facet szuka kogoś równego sobie. A na to nic nie poradzę, bo nie zamierzam się dla kogoś zmieniać:)
        Co do tego przeklinania to nawet nie było najgorsze. Każdemu może się zdarzyć. Najgorszy był jego pretensjonalny ton, "cwaniakowanie" i średnie chęci do rozmów od samego początku. A on-line wydawał się normalnym sympatycznym gościem. Wniosek: Łatwo kogoś wyidealizować na podstawie rozmów.
        To nie jest tak, że nie flirtuję bo zdarzyło mi się uśmiechnąć do kogoś kto mi się podoba czy wysyłać inne sygnały. Niestety albo nie poskutkowało, albo facet okazał się kretynem. Masz rację trzeba sobie dawać szansę, ale też trzeba uważać na kogo się trafi :)
        • lanou Re: Za bardzo chcę? 05.09.13, 14:58
          Pierwsze zdanie nie pasuje do mojej definicji desperata. Dalsze, odnośnie tego, "by ktoś był i tym samym nadał sens jego/ jej życiu" faktycznie, można określić jako opis "desperata", natomiast czy aby na pewno jest to złe? To, że ktoś szuka drugiej połówki po to, żeby nadała sens jego życiu, w moim mniemaniu wcale nie musi być złe. Tak mają ludzie do reszty osamotnieni, czujący się (lub nawet będący) niezrozumianymi, masa jest takich ludzi. Po wejściu w jakieś normalniejsze towarzystwo stają się normalni. Rzeczywiście, są też ludzie, którzy uporczywie poszukują kobiety/faceta, bo są kompletnymi matołami i życiowymi nieudacznikami, i "posiadanie" partnera ma tylko podnieść ich ego, pokazać, że wcale nie są takimi frajerami, skoro udało im się "zdobyć" partnera. Myślę, że warto to rozróżnić. Po człowieku widać, kiedy jest strasznie samotny, ale normalny, takie jest moje zdanie.
          Rozmawianie non-stop o swojej samotności i odrzuceniu własnej osoby świadczy, jak dla mnie, o kłopotach z psychiką. Jeżeli rzeczywiście taka osoba jest niezdolna do rozmowy o czymkolwiek innym, to faktycznie, lepiej omijać szerokim łukiem. Jeżeli lubi rozmawiać o swojej samotności, ale nie jest to jedyny temat rozmów i nie dąży z uporem maniaka do rozmowy o tym, to może również zasługuje na uwagę? Warto przy tym wszystkim pamiętać, że każdy może mieć gorszy dzień i móc rozmawiać wyłącznie o swoich porażkach, by następnego dnia tryskać humorem i powalać błyskotliwością.

          Czy żeby być równa komuś, to musisz się zmieniać? Rozumiem, że uważasz się za dużo lepszą, albo dużo gorszą od takiego delikwenta? Może nie trzeba się zmieniać, kompromis to ciekawe słowo. Rozmowa tylko o swoich osiągnięciach i niesłuchanie drugiej strony jest rzeczywiście słabe, chociaż wieść niesie, że kobiety właśnie takich lubią :) Takich, co przechwalają się, wynoszą na piedestał, wad nie widzą, innych ludzi również. Jak inaczej wytłumaczyć popularność takich ludzi? Fakt faktem, czasami upadek z poziomu ego na fakt bywa... Zabójczy. Dosłownie.

          Czy łatwo kogoś wyidealizować na podstawie rozmów? Po części na pewno. Pytanie, jak tam z Twoimi oczekiwaniami. W kimś, kogo nie widzisz, a masz z nim kontakt, szukasz cech Tobie odpowiadających. Przykładowo, jak nie masz zdjęcia, to widzisz na nich przystojnego, wysokiego bruneta. Jak nie słyszysz, to wyobrażasz sobie głęboki, spokojny głos. Jak nie pisze o pasjach, to dopisujesz do niego mechanikę samochodową, a jak nie poda wymarzonej partnerki, to pewnie w 99% spełniasz jego ideał. To absolutnie nie ma Ci ubliżać, to jest stwierdzenie na bazie moich obserwacji, po części na samym sobie. Później dochodzi do spotkania, które weryfikuje wszystko, sprowadza do parteru. To jest nasz ludzki, wrodzony optymizm, widzimy w obcej osobie pożądane cechy, a jak się okaże inaczej, to jesteśmy z tego powodu bardzo nieszczęśliwi. Dlatego uważam, że pesymizm jest lepszy - jak się nie uda, to jesteś przygotowana, a jak się uda, to szczęście jest podwójne. Optymizm, to jak się uda to i tak wiedziałaś że się uda, a jak się nie uda, to podwójne zdenerwowanie. Absolutnie nie twierdzę, że tamci faceci byli w porządku, jestem daleki od tego stwierdzenia, ale uważam, że nie warto szukać ideału, tylko dopasować się najważniejszymi cechami (nie chcesz chyba być z brzydalem ani śmierdzielem, ani pewnie bezrobotnym mgr sztuk wszelakich?), a reszta to warto bardzo umiarkowanego zachodu niuanse.

          Miło czytać ostatni akapit. Ja tego nie potrafię. Mam poczucie, że jakbym uśmiechnął się do dziewczyny, która wpadła mi w oko, tobym umarł. Natychmiast. Innych sygnałów wysyłać (i zapewne odbierać) nie umiem. Ciekawe, do mnie nigdy nikt obcy się nie uśmiechnął. To miłe uczucie?

          W dobie internetu i sporej anonimowości trzeba BARDZO uważać, na kogo się trafi :) I dlatego nie warto zbyt długo zwlekać ze spotkaniem, prawda? W końcu, im dłużej rozmawiasz z nim w sieci, tym bardziej nawinie Ci makaron na uszy, a Ty tym bardziej będziesz go idealizować ;)
          • kasia5266 Re: Za bardzo chcę? 05.09.13, 19:02
            Jeśli ktoś ma po prostu zły dzień i wtedy właśnie ma ochotę narzekać na swój los to nie jest desperatem, ale jeśli narzeka non stop, nie widzi żadnych pozytywów i uważa że tylko "zdobycie partnera" może to zmienić to nie można go określić inaczej niż "desperatem"
            Hm czy kobiety lubią takich, którzy dużo mówią o sobie, przechwalają się i mają wysokie ego? To zależy. Ja np. nie potrafię z takimi swobodnie rozmawiać, bo i o czym:). Cały czas słuchać ich życiowych opowieści. Jednak musi być jakieś wzajemne porozumienie.
            Co do idealizowania osób poznanych w sieci to faktycznie zdarzyło mi się dwa razy popełnić ten błąd. Dlatego zrozumiałam, że lepiej podchodzić z dystansem i nie czekać zbyt długo na spotkanie. Nie szukam księcia z bajki, ale pewne cechy jak np. poczucie humoru,czy szacunek do innych facet musi mieć. Najlepiej żeby był trochę podobny do mnie z charakteru tak żebym mogła czuć się swobodnie w jego towarzystwie. Niby mówią że przeciwieństwa się przyciągają, ale nie zgodzę się z tym. Jakieś różnice są dobre bo przecież ludzie nie mogą być tacy sami, ale z kimś zupełnie innym bym się raczej nie dogadała.
            Wysyłanie sygnałów zdarzyło mi się tylko kilka razy w życiu, ale raczej było to bezskuteczne. Oczywiście jeśli ktoś odpowie pozytywnie jest to miłe.
            • lanou Re: Za bardzo chcę? 05.09.13, 23:01
              Problem w tym, że jak ktoś ma młyn w pracy i jeszcze dostał sraczki po ostatnim kebabie, to jego zły humor może trwać np. tydzień. Ale normalnie to faktycznie, jak ktoś non-stop pierniczy o tym jakie to wszystko jest do dupy, to raczej on jest do dupy a wszystko jest zwykłe. Nie określiłbym go jako desperata, a jako naiwniaka.
              Zauważam również, że kobiety co innego mówią, a co innego robią (wybacz uogólnienie). Niby mówią że wygląd nie ma znaczenia, a widział kto kiedy grubego rudzielca z seksowną blondyną? Zakładam oczywiście że rudemu z kieszeni nie wyfruwają stówy. Wysłuchiwanie opowieści nie jest chyba takie złe, co? Ja bardzo często podsuwam w rozmowie przykłady z mojego życia, a bynajmniej nie wychwalam się w tych opowieściach. Po prostu, rozmowa schodzi na wypadki samochodowe to podsuwam "a bo ja to miałem taki wypadek". Warto się wymieniać doświadczeniami, nie? Różnica jest jednak dość oczywista, jak zacznę mówić "gdybym wtedy nie odbił w lewo tobym wpadł na drzewo" i mówi to coraz głośniej, to faktycznie się przechwala. Jak powie to spokojnym tonem i bez podnoszenia brwi, to raczej mówi prawdę i wcale nie chodzi o to, żeby się chwalić. Nie ma lekko.
              Poczucie humoru to każda chciałaby mieć, a prawie żaden facet nie ma takiego naprawdę dobrego. Szacunek do innych? Heh, ciekawe. Jak jechałem dzisiaj windą na korepetycje, to pomogłem staruszce wejść do klatki, wniosłem jej 5l baniak wody i torbę do windy, obsłużyłem windę. A jak widzę chińczyka to się we mnie buzuje i mam ochotę go rozstrzelać. Jak to określisz? Szanuję ludzi, ale niektórych po prostu nie trawię (niektórzy chinole są spoko), to powiesz że szanuję, czy nie szanuję? Ustępuję kobietom pierwszeństwa np. w drzwiach i odnoszę się do nich z szacunkiem, a żydów nie lubię, to w końcu szanuję ludzi czy nie? Jak to zdefiniujesz?
              Z osobą o innym charakterze nie będziesz czuć się swobodnie? Jeżeli ktoś jest cichy i wycofany ale masz 100% pewności że mu ufasz, to nie będziesz czuć się swobodnie jeżeli jesteś aktywna i wygadana? Nie, przeciwieństwa się nie przyciągają. W pewnych, głównych sprawach raczej trzeba być podobnymi. Nie wyobrażam sobie związku inteligentnej bogaczki z tzw. dobrego domu, z tępym drecholem spod budki z piwem. Mogłabyś się jednak zdziwić, jak można się dogadać z kimś bardzo różnym, a jak można się pokłócić z kimś bardzo podobnym. Przykładowo, ja mam 21 lat, jestem stosunkowo wyćwiczony, ubieram się we własnym stylu i pieprzę to, że długowłosemu metalowi nie wypada jeździć dresiarską beemką. Kształcę się na politechnice, pracuję na technicznym stanowisku, więc mówię prostym językiem, zwięźle i na temat (na żywo, w necie lubię się rozpisać jak widać), a polecenia i inne przekazy rozumiem dosłownie np. ostatnio dostałem opierdziel jak zostałem w domu poproszony o szmatkę, to podałem ociekającą wodą ścierkę. Przecież nikt mi nie mówił że mam ją wycisnąć, prawda?
              A bez problemu dogadałem się ze znajomą mojej siostry, lat ~45, znana pani architekt, osoba o wyszukanym guście i skomplikowanej, inteligentnej mowie. Jestem chyba tak różny od niej, jak się da, jestem kompletnym bezguściem, lubię zakląć, a ona jest kulturalna i obyta, a jednak świetnie się z nią dogaduję, bardzo dobrze nam się rozmawia i znajdujemy wspólne tematy, np. nigdy nie interesowałem się architekturą francuską, a jednak bardzo zainteresowało mnie, jak ona o tym opowiadała.
              Do czego dążę? Nie można jednoznacznie stwierdzić że przeciwieństwa się przyciągają. Nie jeżeli chodzi o ludzi. W fizyce to działa, w życiu nie bardzo. Dla tej "zasady" można znaleźć tak samo dużo potwierdzeń, jak i zaprzeczeń.
              Wysyłanie sygnałów to jakaś kompletna bzdura. Skąd mam wiedzieć że wysyłasz do mnie sygnał że chcesz mnie poznać, skoro ja jestem po prostu nieskomplikowany, prosty (za prostackiego się jednak nie uważam)? Kurde mać, jak chcesz mnie poznać to podejdź i mi to powiedz, bardzo się ucieszę i odpowiem podobnym zainteresowaniem. Bawienie się w sygnały to dla mnie genialny środek na wku...enie się, że ktoś nie odebrał sygnału.
              • kasia5266 Re: Za bardzo chcę? 10.09.13, 17:06

                Jeśli ktoś normalnym tonem opisuje pewne zdarzenia w których brał udział, albo opowiada o swoich pasjach to nie ma w tym nic złego. Co innego jeśli ktoś się przechwala i do tego koloryzuje:) (bo i tak się zdarza).
                Sam fakt, że nie lubisz żydów czy chińczyków nie świadczy o tym, że nie szanujesz ludzi, ale gdybyś np zaczął tego żyda czy chińczyka obrażać, poniżać, pokazywałbyś że jesteś lepszy to już można by tak uznać. Bo ktoś kto nie szanuje ludzi nie liczy się z ich uczuciami i nie patrzy na to że swoimi słowami czy zachowaniem może sprawić komuś przykrość.
                No od każdej reguły są wyjątki. Ludzie mogą mieć różne charaktery, zachowania czy upodobania a dobrze się dogadują. Ważne właśnie żeby czuć się dobrze w swoim towarzystwie i nie musieć udawać kogoś innego, żeby zaskarbić sympatię danej osoby.
                A co do tych sygnałów to ludzie wysyłają je bo mało kto ma odwagę podejść i zagadać.
                • lanou Re: Za bardzo chcę? 11.09.13, 21:51
                  Każdy koloryzuje w naszym mniemaniu. To jest podstawa w rozpoznaniu mataczenia w śledztwie. Jeżeli wszyscy uczestnicy zdarzenia opisują wszystko tak samo, to kłamią ;) Każdy widzi, dostrzega co innego, inne elementy, ma inne odczucia. Jeden będzie widział "dziki tłum", a drugi "grupkę ludzi", więc ten pierwszy koloryzuje? On powie "szedł na mnie dziki tłum a ja się nie przestraszyłem", to koloryzuje? W jego odbiorze to rzeczywiście był dziki tłum.

                  No spoko, tylko niektórzy ludzie (akurat nie ja, ja po prostu nie lubię chińczyków, nic więcej) nie uważają innych za ludzi :) Dla dresa spod bloku murzyn nie jest człowiekiem tylko murzynem, a to różnica (dla niego). Mam nadzieję że rozmawiamy o szacunku nieco szerzej pojętym, w którym nie uwzględniamy poglądów takich że ciapak to nie człowiek a internet to zło bo jest w nim szatan, ksiądz tak powiedział!

                  Odnośnie tych charakterów, to dorzucę tylko mój komentarz. Niestety żyjemy w czasach, w których charakter dominatora i pogromcy jest najbardziej pożądany. Jednostki najgłośniejsze i ubliżające słabszym cieszą się posłuchem i popularnością, zaś jednostki słabsze i wycofane są wyśmiewane. Szkoda, że wśród naukowców rzadko znajdujemy ludzi głośnych i ubliżających. Dzisiaj przeczytałem artykuł o charakterach terrorystów i wychodzi na to, że my sobie terrorystów sami szkolimy. Terrorysta to najczęściej człowiek z syndromem dziecka wyrzuconego z piaskownicy czy jakoś tam, czyli największą szansę na zostanie terrorystą ma człowiek odrzucony przez grupę, niejednokrotnie będący człowiekiem przewyższającym inteligencją pozostałych członków grupy. Bez obrazy, ale Wy, kobiety, lubicie wiązać się najbardziej wcale nie z inteligentnymi, ale wygadanymi, a za tymi wygadanymi najczęściej stoi osobnik w swoim czasie gnębiący słabszych, a niekoniecznie inteligentny, to moja obserwacja.

                  Nie wiem po co ludzie wysyłają sygnały. Dla mnie to głupie. Jak do mnie ktoś wysyła jakieś sygnały to robię się jeszcze bardziej czerwony, jeszcze bardziej nieśmiały, i jak ktoś do mnie coś powie to usłyszy "eeee yyyy oooo".
                  • simply_z Re: Za bardzo chcę? 11.09.13, 22:31
                    Nie wiem po co ludzie wysyłają sygnały. Dla mnie to głupie. Jak do mnie ktoś wy
                    > syła jakieś sygnały to robię się jeszcze bardziej czerwony, jeszcze bardziej ni
                    > eśmiały, i jak ktoś do mnie coś powie to usłyszy "eeee yyyy oooo".

                    minie ci z wiekiem;) ,masz jeszcze mleko pod nosem
                    • lanou Re: Za bardzo chcę? 11.09.13, 23:26
                      Pewnie tak. Są tutaj ludzie "trochę" bardziej doświadczeni ode mnie.

                      Co nie zmienia faktu, że jak na razie nie lubię całych tych sygnałów.
                      Sygnał to może być w elektryce. Albo muzyce. Automatyce. Nawet w monitoringu jest przewód sygnałowy i do tego służy sygnał. Do sygnalizacji.
                      //
                      //
                      Nie jakichś podrywów.
      • pogo-0 Re: Za bardzo chcę? 12.09.13, 14:35
        ak ktoś pracuje w branży inżynierskiej to pewne "sło
        > wa" z automatu wychodzą i człowiek nawet tego nie rejestruje), tego w mailu nie
        > napiszą, bo chcą jak najlepiej wypaść.
        ====================================
        Co to za "branża inżynierska" dziwna jakaś, nie spotkałem się na uczelni kształcącej inżynierów, z przedmiotem o "słowach lecących z automatu..." Używanie przekleństw z automatu, to brak kindersztuby, po prostu brak wychowania i tyle, a to każdemu szkodzi, i już.
        • lanou Re: Za bardzo chcę? 12.09.13, 16:33
          Jeżeli za inżyniera uważasz osobę na studiach albo świeżo po studiach, to gratuluję i życzę powodzenia w dalszym życiu.

          Z mojej wypowiedzi, w domyśle, w branży inżynierskiej, czyli pracujesz z ludźmi pracującymi naprawdę, wytwarzającymi coś, np. instalacje (tak, to też inżynierowie a nie tzw. robole). Wierz mi, jak trzech chłopa mocuje się z przesunięciem 300 kg maszyny to bluzgi lecą lepiej jak często. A to zostaje.

          Nie spotkałaś się na uczelni z przeklinającymi studentami kierunku inżynierskiego? Zapraszam na zaoczne.
          Tam ludzie pracują i studiują. Na dziennych spotkasz grzeczne dzieci, które potem będą tylko projekciki rysować. Siła robocza jest na zaocznych.
    • mojemieszkanie24 Re: Za bardzo chcę? 05.09.13, 18:32
      MA RACJE.
    • anmanika Re: Za bardzo chcę? 10.09.13, 09:39
      Z doświadczenia wiem, że portale randkowe są tylko dla nieudaczników i psychopatów. Ryzyko trafienia na normalnego jest porównywalne do trafienia 6 w totka.
      • nalesnik6 Re: Za bardzo chcę? 10.09.13, 16:40
        A kobiety które z nich korzystają, to też nieudacznice (zabrzmiało prawie jak ladacznice) i psychopatki?

        Wiesz bo sama korzystałaś i masz doświadczenie?
    • kasz0 Re: Za bardzo chcę? 10.09.13, 16:46
      kasia5266 napisała:

      > Albo facet jest bajerantem

      Zapewne to taki, ktory symetrycznie za bardzo chce.

      > ma wysokie wymagania wobec kobiet

      Dlaczego nie przyjmujesz tego za komplement, gdyz wlasnie Ty jestes ta, ktora te wymagania spelnia z nadmiarem?

      > jeśli przystopuję poznam za jakiś czas kogoś fajnego

      A co masz przystopowac? Jak zastopujesz poznawanie nowych ludzi to nie poznasz tego fajnego.
      • kasia5266 Re: Za bardzo chcę? 10.09.13, 23:32
        kasz0 napisała:
        >
        > > ma wysokie wymagania wobec kobiet
        >
        > Dlaczego nie przyjmujesz tego za komplement, gdyz wlasnie Ty jestes ta, ktora t
        > e wymagania spelnia z nadmiarem?
        Hm no właśnie tutaj jest trochę inaczej. Jeśli facet ma wysokie wymagania wobec kobiet, to zwykle po chwili rozmowy nawet nie słucha tego co mam do powiedzenia. Czyli krótko mówiąc dość szybko daje mi do zrozumienia, że ja również nie spełniam jego kryteriów. A wtedy też nie bardzo wiem o czym mam z nim gadać. Bo skoro od początku nie jest zainteresowany rozmową to przecież nie będę na siłę poddawać tematów. Na szczęście miałam tylko dwie takie sytuacje, ale nie jest to zbyt miłe.
        >
        > > jeśli przystopuję poznam za jakiś czas kogoś fajnego
        >
        > A co masz przystopowac? Jak zastopujesz poznawanie nowych ludzi to nie poznasz
        > tego fajnego.
        Nie chcę rezygnować z poznawania nowych ludzi i zamknąć się w domu. To nie dla mnie. Nawet powiem, że bardzo chętnie zawarłabym nowe znajomości (niekoniecznie mówię tu o znalezieniu od razu miłości życia). Po prostu mam na razie dosyć internetowych randek. Nie powiem, że żałuję wszystkich które miałam w życiu, ale po kilku ostatnich chwilowo mi się odechciało:).
    • triss_merigold6 Re: Za bardzo chcę? 10.09.13, 23:16
      Cherie, a jakie jest prawdopodobieństwo, że przystojny, ogarnięty, atrakcyjny towarzysko i bystry facet będzie szukał kobiety życia via portal randkowy?
      • nalesnik6 Re: Za bardzo chcę? 11.09.13, 08:48
        Tak 74%.

        I jeszcze do tego wszystkiego bogaty i skromny.
    • jazzy007 Re: Za bardzo chcę? 11.09.13, 22:48
      Też uważam randki internetowe za porażkę.Mam znajomego , który wydaje się fajnym wolnym 42 latkiem, ale nigdy bym nie sądziła,że jest bywalcem kilku!!! portali internetowych ( randkowy , erotyczny i tzw zbiornik - no prawie porno) .Facet twierdzi ,że jest wymagający dlatego jest sam, że do niego jest kolejka chętnych wiec się nie wiąże itd.Niezbyt przystojny i taki typ podtatusiały łysiejący choć wysoki ale zdanie na swój temat wygórowane.Szkoda mi go , bo uważam ,ze jest inteligentny i wartościowy a nawet urokliwy ale niestety zalatuje narcyzem a od takich trzeba spieprzać jak najdalej.Miałam ochotę się z nim bliżej zaprzyjaźnić i nawet zaiskrzyło ..., kiedy pewnego dnia u przyjaciółki zobaczyłam ,jak ona działa na portalu erotycznym.( nigdy bym jej o to nie posądziła) Ponieważ akurat przeszukiwała grupę wiekową ok 40 nagle zobaczyłam jego zdjęcie.Pod tym samym nikiem był na portalu zbiornik( zdjęcie bez twarzy ale postać poznałam), a już pod swoim imieniem na jeszcze innym portalu takim najprzyzwoitszym towarzyskim.Ponieważ na tych portalach można sprawdzić i aktywność i obecność on-line , to niestety okazało się ,że podczas naszej nazwijmy to przyjaźni był bardzo aktywny na trzech jednocześnie.Zadałam sobie trochę pracy i sprawdziłam.Nie powiedziałam mu o tym , bo sądziłam ,ze po prostu szuka miłości i może ja znalazł czyli mnie i przestanie bywać na tych portalach, ale moja stuknięta(na punkcie randek internetowych )przyjaciółka monitorowała jego obecność na dwóch portalach .Wiecie co stwierdziłam ?Jeśli facet aktywnie działa na takich portalach to się uzależnia , zawsze znajdzie jakąś chętną na sex i nie jest w stanie tworzyć związku niestety...dla mnie bo zaczęło mi zależeć.Czego ludzie tam szukają nie wiem....ale takie sztuczne spotkania no bez sensu....Coś nie pasuje ..... nie próbuje się dogadać , siada do kompa i już umawia się z następną ...masz rację mają coś z głowa ci faceci z portali...odradzam .Ja go nie poznałam w internecie ale niestety straciłam coś bo on jest nałogowym chyba jakimś erotomanem ...
    • allatatevi1 Re: Za bardzo chcę? 11.09.13, 23:00
      Może znajdź sobie inne koleżanki, bo ta obecna zbyt empatyczna nie jest...
      Co to znaczy "za bardzo" chcesz?
      Chcesz i już. Potrzebujesz być teraz w związku, więc do tego dążysz - proste.

      Ciekawe jakby ta koleżanka zareagowała jakbyś zaprosiła ją do siebie do domu w letni, upalny dzień.
      Koleżanka od progu by Cię poprosiła, żebyś dała jej szklankę wody, a ty byś jej odpowiedziała: nie teraz, teraz delektuj się czekoladą która stoi na stole (w domyśle ciesz się tym co masz), a wodę może kiedyś później też dostaniesz.
    • boja55 Re: Za bardzo chcę? 12.09.13, 01:48
      Drogie Panie pozwolicie , że podzielę się własnym doświadczeniem.
      Jestem facetem i na portale randkowe trafiłem przypadkowo mając 54 lata ." Na papierze" byłem jeszcze żonaty o czym napisałem na swoim profilu , a wymagania o których też napisałem miałem jak się później okazało wygórowane. Napisałem "tylko nie kłam" i że szukam Kobiety która byłaby dla mnie przyjaciółką , kumplem i nie interesuje mnie Jej przeszłość. Spotkałem się w realu z kilkudziesięcioma i prawie każde spotkanie wyglądało podobnie. Dodam jeszcze , że szukałem Kobiet w wieku podobnym do mojego. Spotkania wyglądały następująco : kawa , ewentualnie spacer i do widzenia . Nie widać było jakiejś nici porozumienia , nie mówiąc o iskrzeniu , czy innych "motylkach" . Było też i tak , że pojechałem do odległego miasta i wylądowałem w łóżku , spotykałem się też z Panią ( mężatka , która mówiła jaki to jej mąż niedobry ) wyłącznie w hotelach na" szybkie numerki" . Pani była atrakcyjna i bardzo majętna i chciała mnie sobie kupić , więc uciekłem. Były też i takie które mówiły jakie są biedne i nieszczęśliwe , trafiła się też taka , której chodziło o sponsoring . Ale ja tego nie szukałem , tego nie chciałem . Traciłem nadzieje i umówiłem się z następną. Idąc na spotkanie myślałem jaki jestem głupi , bo Pani napisała , że jest panną , a panna po pięćdziesiątce to wiadomo , nie do życia . A jednak to było to . Po miesiącu zamieszkałem u Niej , wziąłem rozwód , a po czterech latach znajomości wzięliśmy ślub.
      Jak więc widać , randki przez internet dały mi żonę.
    • paul_ina Re: Za bardzo chcę? 13.09.13, 01:54
      Ja poznałam mojego męża niejako przez internet, na forum kinomanów umówiliśmy się na wspólne wyjście i bingo. Żadnego pisania maili, obczajania zdjęć, deklarowania postaw wobec związków. Może zejdź z portali randkowych i poszukaj jakiś społeczności, z którymi dzielisz pasje.
    • lilyrush Re: Za bardzo chcę? 14.09.13, 22:13
      Pamiętaj o jednym- trzeba sie sporo żab nacałować, żeby znaleźć księcia ;-)
      Uciekaj od razu od takich, którzy maja profile latami- oni wcale nie cha z portalu odejść
      Uciekaj od tych co do łóżka na pierwszej randce bo szukają darmowego seksu
      Uciekaj od tych, którzy nie chcą pokazać zdjęcia- bo maja cos do ukrycia
      I od tych, który zaczynaja od kłamstwa

      Koleżanki nie słuchaj- niby jak masz kogoś poznać, jak nic nie zrobisz w tym kierunku? Fajni faceci nie spadają z nieba
      • lanou Re: Za bardzo chcę? 15.09.13, 07:54
        A co jeżeli ktoś ma profil np. od dwóch lat, i przez te dwa lata nikt go nie zechciał / on nikogo nie zechciał? Może wcale nie chodzić o to, że on nie chce odejść z portalu, co mądralo?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka