Dodaj do ulubionych

samotność

19.09.13, 21:08
Jestem żałosna bo sensem mojego życia jest znalezienie faceta, i gardzę sobą za to że nie potrafię tego zmienić, mam fajną pracę, pasje ale co z tego, co mi to daje, moje życie jest puste, chcę mieć faceta, dzieci itp, ale nic na to nie wskazuje mam już 40 lat, jak mam nie myśleć o tym że czas płynie i mam coraz mniejsze szanse na założenie rodziny ? Nie jestem w stanie całkiem wyeliminować tego tematu ze swojego życia. Jeśli nie teraz to już nigdy, i tak koło się zamyka. Uważam że nie odbiegam od normy. Ale czy atrakcyjność jest wyznacznikiem dobierania się w pary ? Nie sądzę.
Obserwuj wątek
    • po-trafie Re: samotność 19.09.13, 21:13
      Czy chcialabys byc z kims, kto uwaza siebie za zalosnego i soba gardzi?

      To bardzo banalnie i sztampowo brzmi, ale najpierw trzeba polubic siebie, troche odpuscic i sie zdystansowac. Wtedy szczescie potrafi przyjsc samo. Moze spotkania z psychoterapeuta by pomogly?

      40 lat to nie koniec swiata, da sie sobie zycie ulozyc i w tym wieku, wiec glowa do gory :-)

      Jak sie przedstawialo zwiazkowo Twoje zycie? Nigdy nikogo, czy jednak byli jacys faceci i aktualnie zapadla pustka?
    • to.niemozliwe Re: samotność 19.09.13, 21:15
      Atrakcyjnosc jest wyznacznikiem wyrozniania sie, a dobor w pary, to kwestia bardziej zlozona - zaspokajania cudzych potrzeb i dostawania czegos podobnego w zamian, zdolnosci do akceptacji, tolerancji i oddania. Zgadzam sie, ze klopot z tym wszystkim spory. :-)
      • zorralda Re: samotność 19.09.13, 21:23
        Tak, poznaję facetów oczywiście, jakieś tam związki były, ale nic z tego nie wynika, jak tylko poznam kogoś fajnego po paru spotkaniach następuje koniec, oczywiście należałoby sie zastanowić nad przyczynami ale naprawdę jestem normalną kobietą, nie jestem potworem , nie jestem głupia, więc nie zrażam facetów, ale też nie zabiegam, nie sądzę żebym zachowywała się jakoś dziwnie, już nawet moje koleżanki uważają że mam pecha, poznaję kogoś, spotykamy się, on mówi wydaję się być zainteresowany i nagle cisza. |I tak jest zawsze.
        • berta-death Re: samotność 19.09.13, 22:48
          Z jakiegoś powodu po paru spotkaniach koleś stwierdza, że nic z tego nie będzie. Znaczy, albo wybrzydzasz i pomimo tego, że spotykasz się z danym facetem, cała twoja mowa ciała i podświadomość mówi, że nie ten i nie tym razem. No to gość się zraża i ucieka. W końcu po co miałby marnować czas na randkowanie się z kimś, kto go nie chce i wymieni na inny model przy pierwszej nadarzającej się okazji. Albo też wybrzydzasz i wybierasz atrakcyjnych podrywaczy, którzy nie szukają stałego związku, tylko chodzą na łowy, dla samego łowienia. I kompletnie ignorujesz facetów całkowicie przeciętnych, którzy niczym ciekawym z tłumu się nie wyróżniają.

          Czyli problem tkwi w tym dlaczego wybrzydzasz? Czy dlatego, że tak naprawdę nie chcesz być w związku i postępujesz niczym anorektyczka, która nie chce się do swojego jadłowstrętu przyznać, więc wymyśla niestworzone powody dla których nie je, a to danie nie dość zdrowe, nie dość atrakcyjnie podane, nie dość ekskluzywne, itp? Czy może masz jakiś zaburzony obraz mężczyzn i nie pociąga cię żaden, który nie wygląda jak wyfotoszopowany model z żurnala zachowujący się jak amant z romansów? Za dużo w młodości czytania harlekinów i oglądania komedii romantycznych? A jak tak, to łysy pan z brzuszkiem na wstępie jest dyskwalifikowany. Zauważ, że zamężnym i dzieciatym koleżankom takie mankamenty nie przeszkadzają. Ich mężom czy partnerom daleko do ideału.
          Być może chodzi jeszcze coś innego? Może powinnaś rozważyć pogawędkę z jakimś dobrym terapeutą, który pomoże ci odkryć w czym tkwi problem.
          • bcde Re: samotność 20.09.13, 02:37
            > Czyli problem tkwi w tym dlaczego wybrzydzasz? Czy dlatego, że tak naprawdę nie
            > chcesz być w związku i postępujesz niczym anorektyczka, która nie chce się do
            > swojego jadłowstrętu przyznać, więc wymyśla niestworzone powody dla których nie
            > je, a to danie nie dość zdrowe, nie dość atrakcyjnie podane, nie dość ekskluzy
            > wne, itp? Czy może masz jakiś zaburzony obraz mężczyzn i nie pociąga cię żaden,
            > który nie wygląda jak wyfotoszopowany model z żurnala zachowujący się jak aman
            > t z romansów? Za dużo w młodości czytania harlekinów i oglądania komedii romant
            > ycznych? A jak tak, to łysy pan z brzuszkiem na wstępie jest dyskwalifikowany.
            > Zauważ, że zamężnym i dzieciatym koleżankom takie mankamenty nie przeszkadzają.
            > Ich mężom czy partnerom daleko do ideału.
            > Być może chodzi jeszcze coś innego? Może powinnaś rozważyć pogawędkę z jakimś d
            > obrym terapeutą, który pomoże ci odkryć w czym tkwi problem.

            I te z palca wyssane twoje hipotezy stają się natychmiast wnioskami? Ty już wiesz, że autorka wątku wybrzydza, mimo że guzik wiesz o niej samej i jej życiu. A może to ci mężczyźni, z którymi się spotykała, wybrzydzali? Sądząc po opisie, jest to bardziej prawdopodobne. I wcale nie musi to znaczyć, ze wybierała samych atrakcyjnych podrywaczy.
            • berta-death Re: samotność 20.09.13, 02:46
              No to wyjątkowego pecha musiałaby mieć, żeby trafiać wyłącznie na wybrzydzających niedojrzałych emocjonalnie facetów. Czy to w ogóle możliwe, żeby tyko tacy przebywali w jej otoczeniu? Jak tak, to właściwszym pytaniem by było w jakim świecie ona żyje, bo chyba nie w tym samym co reszta ludzkości.
              • senseiek Re: samotność 20.09.13, 05:10
                berta-death napisała:

                > No to wyjątkowego pecha musiałaby mieć, żeby trafiać wyłącznie na wybrzydzający
                > ch niedojrzałych emocjonalnie facetów.

                Jak facet wybrzydza to jest niedojrzaly emocjonalnie.
                Jak kobieta wybrzydza to jest pewna swojej wartosci..
                Taa ;)

                > Czy to w ogóle możliwe, żeby tyko tacy przebywali w jej otoczeniu? Jak tak, to właściwszym pytaniem by było w jakim świecie ona żyje, bo chyba nie w tym samym co reszta ludzkości.

                W jakim swiecie moze zyc 40-letnia, nigdy zona, nigdy matka, nigdy w zwiazku osoba?
                W swoim wlasnym swiecie.
                Przeciez jej kolezanki maja mezow, chlopakow, dzieci, prace, wiec z nimi spedzaja wiekszosc czasu.
    • ursyda Re: samotność 19.09.13, 21:15
      Przestań sobą gardzić, nie każdego sensem życia musi być stworzenie perpetuum mobile. W kwestii faceta daj sobie na luz, piszesz że masz jakieś pasje. Jakie? Jak wspomnisz o fotografowaniu to się udławię.
      Reasumując - 40 lat to nie koniec świata - pewnie łatwo nie jest ale nie jest niemożliwe.
      • zorralda Re: samotność 19.09.13, 21:27
        Zdjęcia też lubię robić, ale mam też inne.
        Nie o to chodzi że 40 lat to koniec świata ale że to koniec jeśli chodzi o dzieci.
        Boję się że potem nie będę mogła ich już mieć, tylko o to mi chodzi głównie.
        • zorralda Re: samotność 19.09.13, 21:29
          A faceci do tego stopnia mnie już wkurzyli że wątpię bym miała jeszcze na co liczyć, poza tym już tyyyyyle przeżyłam rozczarowań że wątpię ...
          • to.niemozliwe Re: samotność 19.09.13, 21:34
            Masz znajomych, grono, paczke, przyjaciol?
        • to.niemozliwe Re: samotność 19.09.13, 21:31
          Mozesz trafic na dzieciatego faceta.
        • grassant Re: samotność 19.09.13, 22:54
          to nawet żaden nie chce Cie bzyknąć?
          • kawoosia Re: samotność 19.09.13, 23:24
            grassantku, myślisz, że owe "bzyknięcie" to odpowiedź na udręki naszej forumki?
            • grassant Re: samotność 20.09.13, 11:48
              nie myślę, że na wszystkie, ale na udrękę braku dziecka, chyba tak.
              • kawoosia Re: samotność 20.09.13, 12:07
                ech, mężczyźni..... tylko zrobić i zwinąć interes :)
                • agios_pneumatos Re: samotność 20.09.13, 14:55
                  kawoosia napisała:

                  > ech, mężczyźni..... tylko zrobić i zwinąć interes :)

                  To duży interes musi być.
                  • kawoosia Re: samotność 20.09.13, 18:46
                    mówią, że podobno nie ma znaczenia metraż czy centymetraż, ale chyba my tu dyskutować o tym nie będziemy...
      • to.niemozliwe Re: samotność 19.09.13, 21:32
        Co zlego w robieniu zdjec, ze grozi zadlawieniem? :-)
        • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: samotność 19.09.13, 21:33
          Widocznie niektórzy uważają, że mają prawo określać, co dla kogoś może być pasją, a co nie. Wiedzą lepiej.
          • zorralda Re: samotność 19.09.13, 21:39
            Mam znajomych, mam pasje , staram się aktywnie spędzać czas, ale to nie wypełnia pustki, ale już tak długo jestem sama że w każdym facecie widzę potencjalnego kandydata, a nie che się tak zachowywać, ale to jest silniejsze ode mnie.
            • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: samotność 19.09.13, 21:47
              Silniejsza od Ciebie to może być choroba. Traktowanie każdego faceta jako potencjalnego kandydata to najgorsze, co możesz robić - zapanuj nad tym.
              • zorralda Re: samotność 19.09.13, 21:54
                No może przesadziłam, ale troche tak jest że sobie tak myślę, moim problemem nie jest to że mam pecha do facetów, ale że nie mogę przestać o tym myśleć, a nie chę tego, chcę się skupić na innych rzeczach ale może być w życiu ważniejszego od miłości ,rodziny ?
                • facettt moze, kutwa... 20.09.13, 00:02
                  zorralda napisał(a):
                  ale może być w życiu cos ważniejszego od miłości ,rodziny ?

                  moze . kutwa.
                  zwykle uczciwe zycie.
                  - jak dla wiekszosci mezczyzn.
                • to.niemozliwe Re: samotność 20.09.13, 21:23
                  Idz do jakiejs dobrej psycholozki, widac, ze chcesz pogadac, tylko forum sie do tego srednio nadaje.
                  • zorralda Re: samotność 20.09.13, 21:30
                    to.niemozliwe napisał:

                    > Idz do jakiejs dobrej psycholozki, widac, ze chcesz pogadac, tylko forum sie do
                    > tego srednio nadaje.

                    To też, ale pomijąc to,

                    Twoje stwierdzenie przesądza z góry że to ze mną jest coś nie tak, oczywiście tu tego stwierdzić nie można, ale przypuśćmy że nie odbiegam do normy o czym już wspominałam ...
                    • berta-death Re: samotność 21.09.13, 00:43
                      Do psychologa nie chodzą ludzie, z którymi coś jest nie tak, tylko ci, którzy sobie nie radzą z jakimiś życiowymi problemami. Psycholog to taki profesjonalny substytut forum. Tutaj nikt nie jest kompetentny, żeby ci coś poradzić, natomiast dobry psycholog prędzej odpowie na pytanie dlaczego nie przyciągasz do siebie facetów i dlaczego ci, których uda ci się sobą zainteresować uciekają szybciej niż się pojawili. A jak już poznasz odpowiedź to będziesz miała szansę, żeby coś temu zaradzić. Niewykluczone, że też z pomocą psychologa.
                    • to.niemozliwe Re: samotność 21.09.13, 02:18
                      Nie chce tego tak formulowac, ze z Toba jest cos nie tak.
                      Nie ma podstaw do takich twierdzen, natomiast dobrze by bylo, gdyby ktos bezstronny i doswiadczony ocenil dynamike relacji w jakie wchodzisz. Dlaczego nie doswiadczasz intymnosci.
                • to.niemozliwe Re: samotność 21.09.13, 03:18
                  Zwykle skupiamy sie na tym, czego nam brakuje. Deficyt w jednym obszarze przycmiewa sukcesy, czy dobre rezultaty w innych. To fakt.
                  Nie da sie wyprzec mysli, natomiast mozna sie z nimi oswoic i je zaakceptowac (w sensie zaakceptowac ich odrebne istnienie).
                  Nie jestes swoja mysla, ani Twoja mysl, to nie Ty. Mysli sa jak wizje, przyplywaja i odchodza, moga byc niedorzeczne lub wyrazac pragnienia albo wypierane potrzeby. Lecz to wciaz jedynie tylko mysli, choc maja zdolnosc do wywolywania w nas emocji.
                  Akurat z bliskoscia (intymnoscia) jest tak, ze nic jej nie zastapi.
                  Dlatego jej brak jest tak odczuwany dotkliwie.
                  Byc moze, z jakichs powodow, podswiadomie obawiasz sie intymnosci i po kilku spotkaniach, kiedy mozna by oczekiwac, ze pojawia sie oznaki znaczenia (meaning) w relacji wobec drugiej osoby, Ty tych oznak nie sygnalizujesz. Owijasz sie kokonem w ktorym czujesz sie bezpieczna i "przeczekujesz" schowana w nim, az
                  adorator, zdezorientowany oddali sie.
                  Piszesz, ze znikaja. A czy staja sie oni, podczas tych kilku spotkan jakakolwiek czescia Twojego swiata? Czy sa wciaz poza jego obszarem? Bo wchodzenie w relacje, to akceptacja przenikania (hmmm... dziwnie zabrzmialo :-D) wzajemnych swiatow.
                  Jest takie pojecie uwaznosci. Czy ich sprawy i przez to oni sami staja sie trescia Twojej uwaznosci? Czy otwierasz swoja uwaznosc na nich?
          • ursyda Re: samotność 20.09.13, 00:51
            Tak, właśnie tak jest i dla ciebie mogę być niektóra.
            Niech zgadnę - twoją pasją jest fotografia?
            • piataziuta Re: samotność 20.09.13, 10:02
              Przypuszczam że raczej skrzypce i Szostakowicz ;-p
              • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: samotność 20.09.13, 10:10
                Niestety, nie mam słuchu :(((
              • ursyda Re: samotność 20.09.13, 14:39
                Myślisz, ze to Wielka Nieobecna?;)
                • piataziuta Re: samotność 20.09.13, 22:25
                  tak mi się wydawało :P
            • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: samotność 20.09.13, 10:08
              Nie, moją pasją nie jest fotografia. Natomiast znam kilka osób, dla których jest i polega to na:
              - wielogodzinnym czekaniu na idealne światło, warunki, itd., żeby wyszło ujęcie (np. kolega czekający cierpliwie, aż siedzący na gzymsie kamienicy ptak odfrunie stamtąd, rzucając cień, który można sfotografować), potem te zdjęcia są nagradzane na wystawach fotograficznych
              - inwestowaniu w specjalne ekrany do rozpraszania światła, super obiektywy, zoomy i inne takie
              - jeżdżeniu w plenery, kiepskie nieraz warunki, bo tam są ciekawe obiekty/krajobrazy

              I tak dalej. Nie, nie uważam, żeby "zwykłe cykanie" można było nazwać pasją i zdaję sobie sprawę, że wiele osób kupuje lustrzankę i im się od razu wydaje, że "jestę fotografę".
              Ale myślę, że gdybyś osoby, które znam, które robią m.in to, co napisałam na początku, wyśmiała w ten sposób, jak powyżej, zrobiłabyś im dużą przykrość.
              Dlaczego zakładać z góry, że autorka wątku nie jest właśnie jedną z takich osób?
              • ursyda Re: samotność 20.09.13, 14:37
                Dlatego, że napisała, że ma"wiele pasji" a z tego co widzę to mniej więcej rozumiesz co owo słowo (pasja) oznacza. Prawda jest taka, że nie ma wielu pasji tylko parę zainteresowań: pewnie coś tam lubi poczytać, coś posłuchać i udziergać serwetkę na szydełku. I super - bo tak jak napisałam w pierwszym poście - nie każdy musi być laureatem nagrody Nobla.
                Najbardziej interesujące jest to, ze absolutnie nie skupiłaś się na tym, co przekazałam dziewczynie tylko skupiłaś się na pie...giach.
                • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: samotność 20.09.13, 14:41
                  Napisałaś jej "przestań sobą gardzić". To mniej więcej tak samo łatwe, jak powiedzieć komuś, kto ma depresję "weź się w garść". Nie odniosłam się do tego wcześniej, to teraz się odnoszę, skoro zwróciłaś na to uwagę.
                  Myślisz, że od tego cudownego sformułowania ona nagle przestanie, skoro najwyraźniej gardzi sobą lata całe?
                  • ursyda Re: samotność 20.09.13, 16:25
                    Pytasz serio?
                    Wiesz co? Nie odpowiadaj. Boję się twojej odpowiedzi:/
                    • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: samotność 20.09.13, 16:48
                      Nie rozumiem :(
        • ursyda Re: samotność 20.09.13, 00:54
          Eee, nie ale ludzie chyba trochę mylą pasję ze zwykłymi zainteresowaniami to raz, dwa w co drugim cv znajduje się taki tekst "moją pasją jest fotografia" po trzecie - każda celebrytka albo kandydatka na miss ma taką pasję, one wszystkie albo książki piszą albo "artystyczne" zdjęcia robią.
          • senseiek Re: samotność 20.09.13, 05:27
            ursyda napisała:

            > Eee, nie ale ludzie chyba trochę mylą pasję ze zwykłymi zainteresowaniami to ra
            > z, dwa w co drugim cv znajduje się taki tekst "moją pasją jest fotografia" po t
            > rzecie - każda celebrytka albo kandydatka na miss ma taką pasję, one wszystkie
            > albo książki piszą albo "artystyczne" zdjęcia robią.

            Jakbym pracowal w HR, to bym kazal takiemu kandydatowi przyniesc portfolio.. :)
        • tymon99 Re: samotność 20.09.13, 01:04
          to.niemozliwe napisał:

          > Co zlego w robieniu zdjec, ze grozi zadlawieniem? :-)

          nic, absolutnie nic złego. aczkolwiek specyfiką fotografii jest takie dziwne zjawisko, że właśnie gdzieś około 40. roku życia albo przestaje być pasją, albo delikwent dochodzi do takiej biegłości, że potrafi się z niej utrzymać.
          (uwaga metodologiczna: powyższe twierdzenie zakłada, że za działy fotografii uważamy również kamerowanie po weselach i komuniach oraz pracę reżysera światła w teatrze i operatora obrazu w filmie fabularnym).
    • berta-death Re: samotność 19.09.13, 21:53
      Wybrzydzasz i sprawiasz wrażenie niedostępnej. Wszystkie moje znajome, których celem życiowym był mąż i dzieci, wychodziły za mąż za pierwszego lepszego, który się nawinął. Może jakieś podstawowe wymogi miały w stylu, żeby jakimś menelem czy innym alkoholikiem nie był, miał jakiś zawód i miał w miarę poukładane w głowie, ale te wymogi spełnia 90% facetów na świecie. W związku z tym naprawdę pierwszy lepszy się nada. A potem albo się dotarli albo rozwiedli, ale zawsze jakaś rodzina i jakieś dzieci z tego były. Inaczej to można czekać w nieskończoność. Terlikowska to określiła jak siedzenie na peronie i kombinowanie w który pociąg wsiąść. Jedni wsiadają w pierwszy lepszy inni czekają w nieskończoność na jakiś niezwykły, który nigdy się nie pojawi. A potem to już praca nad związkiem jest, bo żaden nie jest idealny.

      A co do zainteresowania sobą jakiegoś faceta, to podobno jest to kwestia dostępności seksualnej. Jak mowa ciała delikwentki obiecuje rychły seks, to jest ona postrzegana jako atrakcyjna, choćby w rzeczywistości była stara, brzydka i gruba. Jak z mowy ciała wynika, że nic z tego, to nikt sobie nią głowy nie zwraca choćby była najpiękniejsza. W związku z tym trzeba popracować nad swoim wyglądem i zachowaniem a potem brać pierwszego, który w sidła wpadnie. Tak od wieków kobiety działały.
      • zorralda Re: samotność 19.09.13, 22:04
        wszystko to już wiem,czytałam, i tp , nie jestem szarą myszką, faceci się za mną oglądają, ale właśnie to mnie wkurza najbardziej bo prawie nigdy nic z tego nie wynika, tu chodzi o już dalszą część znajomości, np pisze mi smsa albo dzwoni że jestem wyjątkowa a potem cisza, albo bardzo słąbo się stara, i tak jest zawsze. Ale ja chcę po prostu sobie odpuścić, może powinnam się postarać o dziecko ? Wtedy już nie czułabym tego ciśnienia.
        • berta-death Re: samotność 19.09.13, 22:23
          Najwyraźniej coś gdzieś szwankuje. Skoro urywają znajomość, najprawdopodobniej tracą z jakiegoś powodu nadzieję na seks.
        • ipsetta Re: samotność 19.09.13, 23:05
          > smsa albo dzwoni że jestem wyjątkowa a potem cisza

          o jery :/
      • aardwolf_ge Re: samotność 20.09.13, 01:03
        > A co do zainteresowania sobą jakiegoś faceta, to podobno jest to kwestia dostęp
        > ności seksualnej. Jak mowa ciała delikwentki obiecuje rychły seks, to jest ona
        > postrzegana jako atrakcyjna, choćby w rzeczywistości była stara, brzydka i grub
        > a.

        W ten sposób to może działają szympansy ale u mężczyzn w większości wypadków znajomość z kobietą nie kończy się wraz z wytryskiem, więc są oni znacznie bardziej wybredni.
        • berta-death Re: samotność 20.09.13, 01:35
          Nieprawda, mężczyźni działają dokładnie wg takich samych schematów jak kobiety. Jak jest ukierunkowany na założenie rodziny, bycie mężem i ojcem, to nie wybrzydza. Wiąże się z pierwszą lepszą, jaką napotka na swojej drodze a potem albo się dotrą albo nie. W większości przypadków docierają się lepiej bądź gorzej i tak trwają ze sobą do końca życia. Z 90% kobiet, podobnie jak i 90% mężczyzn to ludzie przeciętni, którzy niczym szczególnym się z tłumu nie wyróżniają ani na plus ani na minus, pod dowolnym względem. Pozostałe 10% to albo jakaś masakra poniżej krytyki, choć jak to mówią każda potwora znajdzie amatora, albo osoby mocno ponadprzeciętne, choć też nie pozbawione wad. W związku z tym nikt rozsądny nie będzie wieki czekał na księżniczkę z bajki, zwłaszcza, jak samemu mu do księcia daleko.

          I jak ludzie wysyłają sygnały, że są chętni i dostępni, to najczęściej zaiskrzy im z dowolnym przedstawicielem płci odmiennej, który też takie sygnały wysyła. Albo tej samej płci jak jest homo. W związku z tym ludzie dobierają się w pary na zasadzie kto pierwszy ten lepszy. Potem przestaje się szukać i wysyłać swoją mową ciała sygnały gotowości do czegoś poważniejszego niż niewinny flirt czy jednorazowa przygoda.
          Dlatego jak ktoś jojczy, że jest sam i nikt go nie chce, to ja od razu w tym widzę brak z jego strony chęci do związania się z kimkolwiek. Bez względu na to jakiej jest płci. Każdy singiel jest singlem na własne życzenie, to nic więcej jak jego wolny wybór.
          • lled Re: samotność 20.09.13, 19:02
            >>Dlatego jak ktoś jojczy, że jest sam i nikt go nie chce, to ja od razu w tym widzę brak z jego strony chęci do związania się z kimkolwiek. Bez względu na to jakiej jest płci. Każdy singiel jest singlem na własne życzenie, to nic więcej jak jego wolny wybór.

            bzdury
            • to.niemozliwe Re: samotność 20.09.13, 21:17
              Nie bzdury, poza ostatnim stwierdzeniem "na wlasne zyczenie", ktore jest mocnym uproszczeniem.
    • astrofan Re: samotność 19.09.13, 22:25
      dążenia nautralne, ale wszystko ma swój czas, a potem jest coraz trudniej
    • kawoosia Re: samotność 19.09.13, 23:21
      zorralda napisał(a):

      > Jestem żałosna bo sensem mojego życia jest znalezienie faceta, i gardzę sobą za
      > to że nie potrafię tego zmienić, mam fajną pracę, pasje ale co z tego, co mi t
      > o daje, moje życie jest puste, chcę mieć faceta, dzieci itp, ale nic na to nie
      > wskazuje mam już 40 lat, jak mam nie myśleć o tym że czas płynie i mam coraz mn
      > iejsze szanse na założenie rodziny ? Nie jestem w stanie całkiem wyeliminować t
      > ego tematu ze swojego życia. Jeśli nie teraz to już nigdy, i tak koło się zamyk
      > a. Uważam że nie odbiegam od normy. Ale czy atrakcyjność jest wyznacznikiem dob
      > ierania się w pary ? Nie sądzę.

      Nie zadręczaj się. Popracuj trochę wolontarystycznie dla ludzi, popatrz ile wokoło cierpienia, spojrzysz inaczej na swoje życie, może przewartościujesz je, a reszta przyjdzie z czasem lub...może odnajdziesz swoje miejsce na ziemi dając część siebie innym, potrzebującym.

      Taka mi się piosenka przypomniała:
      www.youtube.com/watch?v=2pdqLJj0FCo
    • mariuszg2 Re: samotność 20.09.13, 10:37
      zorralda napisał(a):

      > Jestem żałosna bo sensem mojego życia jest znalezienie faceta, i gardzę sobą za
      > to że nie potrafię tego zmienić, mam fajną pracę, pasje ale co z tego, co mi t
      > o daje, moje życie jest puste, chcę mieć faceta, dzieci itp,

      esencja esencji....teraz już za późno ale dobrze, że to piszesz...może młodsze koleżanki wyciągną wnioski bo najlepiej uczyć się na cudzych błędach....ale nie sądze....kobiety
      nie mają zdolności wizjonerskich poza tym co tu i teraz fajne i zbajerzone....a Tobie oczy-wiście jako że jawisz się łatwych i atrakcyjnym kąskiem proponuję wolną miłość bez zobowiązań z dziećmi oczywiście ale bez przyznania się do ojcowstwa....jak chcesz zostać moja kochanką pisz proszę ...coś zaradzę na Twsoje bóle egzytencjalne
      -
      wjnymLife's like a box of chocolates. U neverm know what u'r gonna get.
      • zorralda Re: samotność 20.09.13, 20:39
        ale wyciągnąć wnioski z czego bo nie bardzo rozumiem ? i jakie błędy masz konkretnie na myśli ? tylko błagam nie kariera czy jakieś inne takie, nigdy na to nie stawiałam, zawsze na [pierwszym miejscu była i będzie rodzina,
        • mariuszg2 Re: samotność 21.09.13, 22:30
          zorralda napisał(a):

          > ale wyciągnąć wnioski z czego bo nie bardzo rozumiem ? i jakie błędy masz konkr
          > etnie na myśli ?

          teraz to już bez znaczenia....

          tylko błagam nie kariera czy jakieś inne takie, nigdy na to ni
          > e stawiałam, zawsze na [pierwszym miejscu była i będzie rodzina,

          ale nie wszystko jak widze stracone skoro piszesz "będzie rodzina". Dasz zatem radę i życzę powodzenia .....
          • zorralda Re: samotność 22.09.13, 13:25
            O dzięki, ciekawe skąd ta nagła zmiana frontu ? W każdym razie to było miłe.
            Ale widać że nie miałeś jednak konkretnych argumentów w odpowiedzi na moje pytanie.
            A co do psychologa, to nie mam nic przeciwko, nawet powiem więcej że kiedyś byłam parę razy. I bardzo mi to pomogło. Ale dlaczego z góry przesądzacie że to wynika z jakiejś mojej dysfunkcji i powinnam się skonsultować ze specjalistą. Jestem świadoma siebie, swoich braków, ale naprawdę jak tak obserwuję innych to widzę że wcale nie sądzę żebym coś ze mną bbyło nie tak, a często nawet znam kobiety, które są naprawdę dziwne, upierdliwe, wredne, itp a jednak one mają facetów, co prawda na większość z nich nie zwróciłabym uwagi, ale jednak. Aha i byłam w związkach, paroletnich, więc to nie jest tak że nie umiem z nikim być.
            • qw994 Re: samotność 22.09.13, 13:34
              > Ale dlaczego z góry przesądzacie że to wy
              > nika z jakiejś mojej dysfunkcji i powinnam się skonsultować ze specjalistą.

              Napisałam o psychologu, bo wydaje mi się, że masz sporo problemów sama ze sobą. I to z nich biorą się twoje kłopoty.
              Oto parę cytatów z twoich wypowiedzi w tym wątku:
              "Jestem żałosna bo sensem mojego życia jest znalezienie faceta"
              "gardzę sobą za to że nie potrafię tego zmienić"
              "staram się aktywnie spędzać czas, ale to nie wypełnia pustki"
              "w każdym facecie widzę potencjalnego kandydata, a nie chce się tak zachowywać, ale to jest silniejsze ode mnie"
              "nie mogę przestać o tym myśleć"
              Nadal uważasz, że absolutnie wszystko jest w porządku? Bo ja myślę, że masz problem, z którym sobie nie radzisz.
              • mariuszg2 Re: samotność 22.09.13, 13:58
                a ja myślę, że problemy koleżanki "sama ze sobą" nie różnią się zbytnio o średniej problematycznej reprezentatywnej grupy zarówno mężczyzn jak i kobiet....

                problem jest jak zwykle banalny (np. kiepska priorytyzacja celów albo niegospodarność czasem własnym i cudzym) a żalosne jest to, że nie umiemy sami sobie z tym radzić....i pomagać nawzajem....a do tego potzrzebna jest więcej niż 1 osoba.
                • qw994 Re: samotność 22.09.13, 14:00
                  Nie wiem, czy pogarda do siebie jest taka powszechna... I nieumiejętność poradzenia sobie w pojedynkę. I obsesyjne szukanie partnera.
                  • mariuszg2 Re: samotność 22.09.13, 14:07
                    pogardy raczej doświadczamy od innych....sami w sobie do siebie jej nie mamy...to co nazywasz pogardą to poczucie przegranej i bezsilności....borykać się w samotności z tym jest bardzo trudno....dlatego 40to letnia kobieta przyhodzi na forum i szuka wsparcia....przedtem zapewne się zrobiła na bóstwo bo jest na tyle silna i zdeterminowana, że wierzy w swoje szczęście....przecież 40 lat u kobiety to szczyt emanacji erotycznej!
                    • qw994 Re: samotność 22.09.13, 14:09
                      Autorka napisała, że gardzi sobą :) Biorę te słowa dosłownie, nie chcę dokonywać interpretacji :)
                      • mariuszg2 Re: samotność 22.09.13, 22:45
                        autorka poczebuje faceta...i głupoty wypisuje...:)
    • mmagi Re: samotność 20.09.13, 10:47
      to co Ty do tej pory rociłaś??
      • mmagi Re: samotność 20.09.13, 10:48
        znaczy robiłaś?
        • mariuszg2 Re: samotność 20.09.13, 10:53
          albo rodziłaś...albo raiłaś...uroiłaś..?
          • mmagi że co?? nt 20.09.13, 11:04

            • balee Re: że co?? nt 20.09.13, 19:28
              A po co ci facet? Nigdy w życiu nie wyszłabym za mąż, zwłaszcza w wieku 40 lat. Nie lepiej to iść na kolację, porozmawiać, a potem się rozstać? Facet w domu zwykle oznacza nudę i wymagania.
              • mariuszg2 Re: że co?? nt 20.09.13, 19:48
                balee napisała:

                > Nie lepiej to iść na kolację, porozmawiać, a potem się rozstać? Facet w domu z
                > wykle oznacza nudę i wymagania.

                Zgoda ale mi czegoś too brack.... coś między porozmawiać a rozstać się...panjatna?
    • zajonc.o.poranku Re: samotność 21.09.13, 00:29
      Jak najbardziej atrakcyjność jest wyznacznikiem do dobierania się w pary. Tylko, że ta atrakcyjność to dla każdego coś innego. Dla jednego uroda, dla innego intelekt, jeszcze dla innego ta sama muzyka, co kto lubi. Więc nie popadaj w depresję, po prostu żyj.
      • zorralda Re: samotność 21.09.13, 08:33
        zajonc.o.poranku napisał:

        > Jak najbardziej atrakcyjność jest wyznacznikiem do dobierania się w pary. Tylko
        > , że ta atrakcyjność to dla każdego coś innego. Dla jednego uroda, dla innego i
        > ntelekt, jeszcze dla innego ta sama muzyka, co kto lubi. Więc nie popadaj w dep
        > resję, po prostu żyj.
        >
        Właśnie to miałam na myśli, że bycie atrakcyjnym, wobec ogólnie przyjętych norm, wcale nie gwarantuje. że znajdzie się tę drugą osobę, chociaż pewnie jest pewnym ułatwieniem.
    • qw994 Re: samotność 21.09.13, 08:38
      Jest ci potrzebny psycholog. Przemyśl to.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka