Dodaj do ulubionych

Drogie odludki,

30.10.13, 17:48
samotnicy oraz wszyscy inni nieznoszący tłumów, imprez zbiorowych, konieczności kontaktowania się z ludźmi których sobie do kontaktów nie wybieraliśmy (takich jak: współpracownik, wyjątkowo rozmowna pani w sklepie, lekarz, pani w dziekanacie, wiecznie zagadująca sąsiadka), ludzie zmuszeni do ukrywania swojej aspołeczności w celu zwiększenia efektów pracy itp.,

jak długo musicie odreagowywać po pracy, spotkaniach z ludźmi którzy was wku...ają, rodzinnych obiadkach i innych niepożądanych kontaktach, i w jaki sposób to robicie?

Bo ja czasami nie wiem co ze sobą zrobić, może zapiszę się na boks albo coś.
Obserwuj wątek
    • maitresse.d.un.francais Re: Drogie odludki, 30.10.13, 17:59
      To zależy od stopnia wk...enia. Czy jest to zwykłe upierdliwe typo, czy podły manipulant, twierdzący, że on mi troskliwie pomaga manipulując.

      Od pięciu minut do trzech godzin. Gadam.
      • piataziuta Re: Drogie odludki, 30.10.13, 18:03
        > Od pięciu minut do trzech godzin.
        mało
        mi trzy dni w samotności nie pomagają

        >Gadam.
        łeee, ja nie lubię
        • maitresse.d.un.francais Re: Drogie odludki, 30.10.13, 18:09
          Bo ja nie siedzę w samotności, tylko uszczęśliwiam tym bliskich!
          • maitresse.d.un.francais Re: Drogie odludki, 30.10.13, 18:10
            Gdyby ktoś nie załapał, TU była ironia

            > Bo ja nie siedzę w samotności, tylko uszczęśliwiam [;-PPPP}]tym bliskich!
          • piataziuta Re: Drogie odludki, 30.10.13, 18:21
            znaczy że nie lubisz samotności
            tylko karasz nią innych

            nie liczy się!
            • maitresse.d.un.francais zaraz zaraz 30.10.13, 18:40
              kręcisz ziuta

              samotność lubię

              ale jak mnie ktoś wkurzy to muszę się WYGADAĆ

    • nudzimisie_strasznie Re: Drogie odludki, 30.10.13, 18:03
      piataziuta napisała:

      >
      > Bo ja czasami nie wiem co ze sobą zrobić, może zapiszę się na boks albo coś.

      Idę o zakład, że zaraz powstanie błyskotliwa analiza terapii Gestalt w kontekście Twojego problemu.
      • maitresse.d.un.francais Re: Drogie odludki, 30.10.13, 18:11

        > Idę o zakład, że zaraz powstanie błyskotliwa analiza terapii Gestalt w kontekśc
        > ie Twojego problemu.

        Ja stawiam, że zaraz się wpisze Berta. A z czym, to nie wiem.
        • nudzimisie_strasznie Re: Drogie odludki, 30.10.13, 18:36
          No jak to z czym? Wnikliwym wykładem z pedagogiki zahaczającym o III w p.n.e.
          Pytanie tylko jak to powiąże z postem głównym? Ale to już nie na moją głowę zagadka :)
          • maitresse.d.un.francais Re: Drogie odludki, 30.10.13, 18:41
            nudzimisie_strasznie napisała:

            > No jak to z czym? Wnikliwym wykładem z pedagogiki zahaczającym o III w p.n.e.
            > Pytanie tylko jak to powiąże z postem głównym? Ale to już nie na moją głowę zag
            > adka :)

            Nie wiem, ale na pewno wsadzi tam jakieś dzieci.
            • piataziuta a właśnie! a propos dzieci (berta!) 30.10.13, 18:51
              czy osoba o zapędach samotniczych, może mieć dzieci i nie umrzeć na frustrację??
              • nudzimisie_strasznie Re: a właśnie! a propos dzieci (berta!) 30.10.13, 18:54
                Tak, jeśli jest mężczyzną ;)
                • piataziuta Re: a właśnie! a propos dzieci (berta!) 30.10.13, 18:58
                  wiedziałam! :D
          • piataziuta Re: Drogie odludki, 30.10.13, 18:42
            oj tam, oj tam
            berta ma zacięcie
            i jest sfrustrowana
            jak ja! :D
            • maitresse.d.un.francais Re: Drogie odludki, 30.10.13, 18:44
              piataziuta napisała:

              > oj tam, oj tam
              > berta ma zacięcie

              ciach ciach
          • berta-death Re: Drogie odludki, 31.10.13, 10:23
            To w III w p.n.e. była już pedagogika? Najwyraźniej mam braki w edukacji. To przez Krytyka edukacyjnego i jego teorie o terapii gestalt. I jemu podobnych, którzy wciąż sugerują, że takie pseudonauki jak pedagogika czy psychologia to współczesny wymysł.
            • tymon99 Re: Drogie odludki, 31.10.13, 23:06
              berta-death napisała:

              > To w III w p.n.e. była już pedagogika? Najwyraźniej mam braki w edukacji.

              to drugie raczej nie ulega wątpliwości. to pierwsze, zob. Źródła do dziejów wychowania i myśli pedagogicznej. T. 1 : Od wychowania pierwotnego do końca XVIII stulecia / wybór i oprac. Stefan Wołoszyn. - Wyd. 2 zm. Kielce : Dom Wydawniczy Strzelec, 1995 - s. 242, ISBN 83-903528-5-0.
              • skrytapiromanka Re: Drogie odludki, 05.11.13, 15:33
                pedagogika to - ogólnie mówiąc - nauka o wychowaniu. to, że przed naszą erą istniało swego rodzaju wychowanie, nie oznacza, że istniała pedagogika. no, chyba że przytoczysz jakąś pierwotną metodologię. może przeczytaj tę książkę, a nie tylko się na nią powołuj.
                • tymon99 Re: Drogie odludki, 05.11.13, 17:03
                  o, bercia ma adwokata! ale cyrk!
                  • skrytapiromanka Re: Drogie odludki, 05.11.13, 18:24
                    nie, ja nawet nieszczególnie za nią przepadam, ale nie muszę kogoś lubić, żeby stwierdzić, że ma rację.

                    a Ty zamiast odpowiedzieć kontrargumentem, wolisz pisać bzdurne posty. merytoryczna dyskusja :)
                    • tymon99 Re: Drogie odludki, 05.11.13, 18:30
                      ale po co miałbym odpowiadać kontrargumentem, skoro PRZYZNAŁEM jej rację?
                      umknęło ci to, prawda?
      • piataziuta Re: Drogie odludki, 30.10.13, 18:15
        ciiicho
        nie wywołuj wilka z lasu :P
    • stephanie.plum Re: Drogie odludki, 30.10.13, 19:27
      aj, aj!

      ja jestem tą, która zagaduje ludzi.
      w parku, na przystanku, na stacji benzynowej...

      a odreagowuję długo wyrzuty sumienia, jeśli uważam, że powiedziałam głupie rzeczy.
      ale to raczej bliskim, niż obcym.
      :~/
    • paco_lopez Re: Drogie odludki, 30.10.13, 20:42
      mam na twój temat inne zdanie. jako odludek nie mieścisz mi się w głowie. jeżeli o mnie chodzi , to po nakiraniu męczącymi ludźmi otwieram sobie forum i patrzę co tam widać. tutaj wszyscy nie namolni i akuratni. wielkafuria ma problemy z dupy, minasz w ryja strzeli teścia i niedługo się o tym dowiemy, bogini przyłapie męża na paleniu jointów i zgadnie co z nią nie tak było, ze on sobie zajarał itp itd ...
      • ursyda Re: Drogie odludki, 30.10.13, 21:16
        Zgadzam się z paco, nie masz mentalności odludka- to, że większość ludzi cię wk....wia nie oznacza, że jesteś samotnikiem.
        Druga rzecz to wyższość portali społecznościowych polega na tym, że możesz w każdej chwili zamknąć klapkę lapka i odejść do innego świata:P)
        • mariuszg2 Re: Drogie odludki, 30.10.13, 21:57
          o widzem ze opalona sloncem Azji mniejszej i wypoczeta i spolegliwa
          • ursyda Re: Drogie odludki, 31.10.13, 14:31
            Skąd wiedziałeś?
            • alienka20 Re: Drogie odludki, 31.10.13, 22:50
              Zapewne byłaś na wycieczce we dwoje z Mańkiem, tylko ty biedna o tym nie wiedziałaś :P
        • piataziuta Re: Drogie odludki, 30.10.13, 23:28
          > Zgadzam się z paco, nie masz mentalności odludka- to, że większość ludzi cię wk
          > ....wia nie oznacza, że jesteś samotnikiem.
          acha
          okej :P :)

          > Druga rzecz to wyższość portali społecznościowych polega na tym, że możesz w ka
          > żdej chwili zamknąć klapkę lapka i odejść do innego świata:P)

          no i ten wgląd w żywą abstrakcję
          pracujesz, pracujesz, wku...asz się
          otwierasz forum, a tam jakaś pani ma większe problemy :P
      • mariuszg2 Re: Drogie odludki, 30.10.13, 21:56
        paco_lopez napisał:

        > z dupy, minasz w ryja strzeli teścia i niedługo się o tym dowiemy, bogini przył
        > apie męża na paleniu jointów i zgadnie co z nią nie tak było, ze on sobie zajar
        > ał itp itd ...

        hehehhehehehe
        --Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
      • piataziuta Re: Drogie odludki, 30.10.13, 22:06
        > mam na twój temat inne zdanie. jako odludek nie mieścisz mi się w głowie.
        jakie?
        dlaczego?

        nie lubię ludzi, wku...ają mnie
        pojedyncze sztuki czasami lubię, nawet czasami bardzo
        ale tak, to ludzie jako grupa społeczna powodują u mnie zgrzytanie zębami
        (no przecież nie mówimy o sytuacjach kiedy z własnej nieprzymuszonej woli przychodzę na jakieś spotkanie towarzyskie)

        i działa to w dwie strony,
        nie jestem przez zbyt wiele osób lubiana, zwłaszcza przez kobiety
        lubią mnie pojedyncze osobniki

        aha, nawet w domu mówią o mnie właśnie "odludek" "wyalienowana" "dziwadło" :P

        > li o mnie chodzi , to po nakiraniu męczącymi ludźmi otwieram sobie forum i patr
        > zę co tam widać. tutaj wszyscy nie namolni i akuratni. wielkafuria ma problemy
        > z dupy, minasz w ryja strzeli teścia i niedługo się o tym dowiemy, bogini przył
        > apie męża na paleniu jointów i zgadnie co z nią nie tak było, ze on sobie zajar
        > ał itp itd ...

        ja też tak robię
        ale tylko trochę pomaga :D
        • maitresse.d.un.francais Re: Drogie odludki, 30.10.13, 22:42
          aha, nawet w domu mówią o mnie właśnie "odludek" "wyalienowana" "dziwadło" :P

          bo w domu same fachowce od rodzajów osobowości :-P

          bez urazy
        • paco_lopez Re: Drogie odludki, 31.10.13, 20:13
          mam takie zdanie i już. tak mnie fizyka okłamać nie jest w stanie. jestem potencjalnie taki sam odludek jak i ty. nie stać mnie już jednak na mówienie o nienawiści do społeczeństwa w oderwaniu od mojej skromnej osoby. a siebie nienawidzieć nie potrafię, nie chcę, nie muszę, nie mam za co. czasem po prostu jak mick jagger nie mogę mieć satysfakcji. to przejściowe.
    • ipsetta Re: Drogie odludki, 30.10.13, 21:17
      nie potrzebuje odreagowania jako takiego, gdyż juz dawno temu oduczyłam sie emocjonować tym, że ktoś mi nadepnął. chociaż wszelkie urazy chowam bardzo długo, jestem bardzo pamiętliwa... i, stety niestety, potrafię być mściwa.
      • mariuszg2 Re: Drogie odludki, 30.10.13, 21:58
        ha wiedziałem ze jesteś skopionem.....mało kto jest tak namietny
        • ipsetta Re: Drogie odludki, 31.10.13, 20:08
          mariuszu2g! najwyraźniej twoje oczy emitują wirtualne, twarde promienie x!

          przyznam, że najwieksze pasje rodzą się we mnie w kontaktach z materią nieożywioną.
    • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: Drogie odludki, 30.10.13, 22:36
      Po prostu jesteś introwertyczką.
      • piataziuta Re: Drogie odludki, 30.10.13, 23:33
        nieszczególnie :D
        • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: Drogie odludki, 30.10.13, 23:43
          Nie 'ładujesz akumulatorów' w samotności? :)
          • piataziuta Re: Drogie odludki, 31.10.13, 10:06
            ładuję :)
            ale jak przychodzi do spotkania towarzyskiego, którego sobie życzę, to jeżeli chodzi o interakcje, raczej mam zapędy ekshibicjonistyczne niż introwertyczne :P
            • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: Drogie odludki, 31.10.13, 15:53
              O, to ja bardzo podobnie. W ścisłym, bliskim, dobrze znanym gronie nawet bez dopalaczy dostaję głupawy i słowotoku, a z obcymi ludźmi ciężko mi wytrzymać, o tłoku nie mówię, bo wręcz mi niedobrze, gdy się w takim znajdę.
    • alpepe Re: Drogie odludki, 31.10.13, 10:02
      rzadko mi się to zdarza, bo pracuję w domu, nie integruję się za bardzo i kontaktuję się głównie telefonicznie. Gneralnie jednak ziuta nic się nie martw, olewka przychodzi z czasem, po trzydziestce (jesteś już po trzydziestce?) powinnaś już miec wypracowane pewne postawy. Ja na przykład nauczyam się oddawać wet za wet, nawet za mocno albo olewać koncertowo.
      • piataziuta Re: Drogie odludki, 31.10.13, 10:09
        Gneralnie jednak ziuta nic się nie martw, olew
        > ka przychodzi z czasem, po trzydziestce (jesteś już po trzydziestce?)
        27 dopiero skończyłam

        powinnaś
        > już miec wypracowane pewne postawy. Ja na przykład nauczyam się oddawać wet za
        > wet, nawet za mocno albo olewać koncertowo.
        pewnie masz rację,
        jak na razie chodzę po ulicy i bluzgam pod nosem
        • alpepe Re: Drogie odludki, 31.10.13, 10:26
          no, to zobaczysz, będziesz po trzydziestce, to ci przejdzie. To jest cudowne w starzeniu się, że się też dojrzewa.
          • piataziuta Re: Drogie odludki, 31.10.13, 10:42
            :)
        • eat.clitoristwood "27 dopiero skończyłam" 31.10.13, 10:59
          A już tak ładnie, pełnymi zdaniami mówisz. ;)

          Z drugiej strony, podobno dziewczynki wcześniej zaczynają.
      • fuzja.jadrowa Re: Drogie odludki, 31.10.13, 11:29
        Zgadzam sie z alpepe, u mnie tez wiekszy spokoj, olewka, luz, przyszly po trzydziestce. Kwestia doswiadczenia, zmian pewnych postaw, dystansu.
      • kalllka Re: Drogie odludki, 31.10.13, 15:03
        Nie wiem co o takiej wymianie "gestów"(wet.erynarza za wet.erynarza?) mówi terapia
        Gestallt....
        ale wydaje bardzo dzika (...) w zestawieniu z cywilizowanym "koncertowym olewaniem".
        Inna rzecz, ze i takie koncerty przydarzaja sie albo we wczesnym dzieciństwie lub zgrzybialej starości. Gdy w kwiecie wieku, pokazują raczej brak dystansu do siebie-polaryzowanie postaw.
      • tymon99 Re: Drogie odludki, 31.10.13, 23:11
        alpepe napisała:

        > pracuję w domu, nie integruję się za bardzo i kontaktuję się głównie telefonicznie.

        kontakty telefoniczne są jeszcze gorsze niż na żywo. mówią niewyraźnie, mają jakieś dziwne hałasy w tle i nigdy nie wiem, kiedy jest moja kolej mówić.
    • berta-death Re: Drogie odludki, 31.10.13, 10:25
      Nie słucham ludzi, którzy za bardzo przynudzają. Tzn robię mądrą minę (mam nadzieję, że mądrą) ale nie słucham. Dzięki temu nie muszę odreagowywać.
    • po-trafie Re: Drogie odludki, 31.10.13, 10:41
      Jak to czytam, to mysle, ze powinnam sie cieszyc, ze nigdy nie zostalam dobrze wychowana.

      Nigdy nie dotarla do mnie jakas wielka 'koniecznosc kontaktowania sie' - nie rozmawiam z paniami w sklepie i na poczcie, nie tocze konwersacji w kolejkach i autobusach, nie rozmawiam z sasiadami (jesli nie chce). Czasem ktos wydaje mi sie sympatyczny, czy ciekawy i wtedy owszem, moge.
      Ale w wiekszosci przypadkow wystarcza spore i widoczne sluchawki na uszach lub zwyczajny brak odpowiedzi lub odpowiedz w stylu 'moze, do widzenia' i pojscie w swoja strone.
      Wiem, ze niezbyt to kulturalne, ale nie przyszloby mi do glowy wystawiac sie na stres wymagajacy kilkudniowego oddreagowania, czy stawiac sie w nieprzyjemnej sytuacji w imie zdefiniowanej przez kogos innego kultury.

      Od lat nie uczestnicze w spotkaniach rodzinnych (w wieku 16 lat pierwszy raz powiedzialam mamie, ze w sumie to wspolna wigilia jest nieprzyjemna i wole jechac w gory - koniec koncow zrozumiala) poza pogrzebami, ale bez stypy.
      Rodzinne obiadki? WTF? Po co, dlaczego, z jakiego powodu?

      Miewam spotkania towarzyskie, zostajacych wiele dni gosci, spoleczne wyjazdy. Z ludzmi, ktorych sama wybralam.
      Z ludzmi, ktorych sama nie wybralam, nie robie nic poza praca. Bo nie rozumiem, dlaczego to, ze 'komus bedzie nieprzyjemnie, jesli nie przyjde' ma byc wazniejsze niz to, ze mi bedzie nieprzyjemnie, jesli przyjde.
      • piataziuta Re: Drogie odludki, 31.10.13, 10:47
        to jeszcze tylko dodaj ile masz lat
        bo ja się zachowywałam podobnie
        ale parę dobrych lat temu
        • po-trafie Re: Drogie odludki, 31.10.13, 11:57
          27, niedlugo 28
      • fuzja.jadrowa Re: Drogie odludki, 31.10.13, 11:23
        > Bo nie rozumiem,
        > dlaczego to, ze 'komus bedzie nieprzyjemnie, jesli nie przyjde' ma byc wazniej
        > sze niz to, ze mi bedzie nieprzyjemnie, jesli przyjde.

        Nie musi byc wazniejsze, mozna wyposrodkowac. Pojawic sie na co drugim, trzecim, piatym spotkaniu, chocby po to, zeby zrobic przyjemnosc wlasnej matce. Ile ty masz lat? 17?
        • po-trafie Re: Drogie odludki, 31.10.13, 12:06
          Przyjemnosc mojej mamie sprawiam wychodzac z nia sama na kawe, odwiedzajac, kiedy obie mamy ochote sie zobaczyc. Wtedy ja robie uklon w jej strone i np jemy tam, gdzie ona lubi, albo to ja przyjezdzam do niej na wies, jesli ona nie ma ochoty na miasto.
          Albo ogladamy w kinie film, ktory jest jej faworytem.

          Moja mama jest normalnym czlowiekiem i umie zrozumiec, ze ktos czegos nie lubi.
          Nie wciskalaby mi ciasta, ktore mi nie smakuje.
          Nie zaprasza mnie na spotkania, ktore nie sprawiaja mi przyjemnosci, bo wie ze bym sie meczyla.
          Po mojej rezygnacji ze swiat, reszta rodziny sytwierdzila, ze w sumie Wielkanoc to zadne swieta i wola kazde spedzic je po swojemu. Mama ma spokoj w domu i relaksuje sie po swojemu. Przyjemnosc z Wigilii miala byc taka, ze sie wszyscy spotykamy i jest milo, ale jednoczesnie mama byla tak zestresowana iloscia ludzi, tym co trzeba przygotowac, tym ze kazda z nas inaczej gotuje i nie zawsze sie zgrywamy w kuchni nawet probujac pomoc - ze wiecej bylo stresu niz przyjemnosci.
          Wiec zamiast wielgasnej Wigilii sa rodzinne spotkania w mniejszych grupach rozicganiete na 2-3 tygodnie grudnia, czy wizyty sam na sam i faktyczne spedzenie z soba blisko czasu. Bez obzarstwa.

          Sa rzeczy, ktore rodziny robia, bo wszystkim sie wydaje ze komus to sprawia przyjemnosc i ze tak trzeba. Jesli umie sie asertywnie i bez szantazy emocjonalnych o tym porozmawiac (np 'chetnie wpadne przed swietami, spedzimy milo weekend, pomoge w czym trzeba w kuchni, albo pojdziemy na spacer... a na swieta wole w gory. A co ty bys wolala mamo?') to dochodzi sie do nowych i czesto wszechstronnie lepszych wnioskow.

          Jak to, zeby na wielkanoc odpuscic sobie rodzinny zjazd i pozwolic mamie raczyc sie z mezem jajecznica albo jechac na dzialke. Bo nie czuje sie zobowiazana do zapraszania wszystkich dzieci wraz z przydatkami.
          • piataziuta Re: Drogie odludki, 31.10.13, 12:59
            Znaczy się jesteś do mamy podobna i umiecie się dogadać. To bardzo fajnie.
            Ja a moja mama to dwa różne światy. Odkąd uświadomiłam sobie, że nie wiadomo ile lat już przed sobą nie ma, zgadzam się na branie udziału w sytuacjach, które wcale nie sprawiają mi zbyt wielkiej przyjemności. Za to jej tak.
            • fuzja.jadrowa Re: Drogie odludki, 31.10.13, 18:00
              No i wlasnie o te roznice wszystko sie rozbija.

              Moje potrzeby kontaktu z rodzicami sa, powiedzialabym, ekstremalnie male. Gdybym skoncentrowala sie wylacznie na wlasnych potrzebach, to widywalabym sie z nimi raz w roku, jesli nie rzadziej, i rozmawiala przez telefon raz w miesiacu.
          • fuzja.jadrowa Re: Drogie odludki, 31.10.13, 18:07
            Widze, ze moi rodzice z wiekem potrzebuja coraz czestszego kontaktu ze mna, coraz czesciej dzwonia, wypytuja, kiedy przyjade i wiem, ze na przyklad pojawiajac sie w tym roku na Wigilii, wynagrodze im moje rzadkie i krotkie wizyty czy za rzadkie i za krotkie - jak dla nich - rozmowy telefoniczne. Nie wszystko w zyciu musi odbywac sie wylacznie na moich zasadach.

            Jezeli dla mojej mamy Wigilia jest dniem na tyle szczegolnym, ze bedzie jej przykro, gdy sie nie pojawie, to odwiedziny co drugi rok mnie nie zabija. I wyciagniecie jej do kina na wybrany przez nia film nie bedzie dla niej tym samym, co wspolnie spedzone swieta.
      • simply_z Re: Drogie odludki, 31.10.13, 20:14
        nie wiem jakie masz kontakty z rodzicami ale kiedyś z rozrzewnieniem może będziesz wspominac wigilie rodzinne..jesli nie to przykre ale cóż tak bywa.
      • sl.13 Re: Drogie odludki, 05.11.13, 15:09
        Mam podobnie jak ty, ale o tyle lepiej, że u mnie w domu święta itp. zawsze spędzano w towarzystwie lubianych ludzi z rodziny, a nie tego i tamtego, bo to wujek stryjek i wypada. Natomiast facet obecny trafił mi się może nie jakoś ekstremalnie towarzyski i rodzinny, ale taki, który ogólnie lubi świat i ludzi. I ja czasami jestem w stanie się poświecić i iść gdzieś, spotkać się z ludźmi, którzy wcale mnie nie interesują, pogadać o czymś, co mnie nie obchodzi. To z resztą nawet praktyczne i zauważam, że na tym w większości opierają się kontakty towarzyskie. I tutaj dochodzimy do ciemnej, materialistyczno-interesownej strony, czyli tzw. znajomości.:) Otóż ludzie tacy jak my, mają gorzej pod tym względem - mniej ludzi wokół, którzy mogą coś załatwić, jakoś pomóc, kogoś podpytać, a może zwrócić się do znajomych znajomych. Niestety, wolność i swoboda czasami zwracają się przeciwko człowiekowi.:)
    • coffei.na Re: Drogie odludki, 31.10.13, 10:44
      wiesz...rozjaśniłaś mi pewną kwestię..bo to zawsze ja zaczepiam ekspedientki,mówię jak to mają ciężko i na jakich klientów muszą trafiać..ale...ja to robię na prawdę nieświadomie-zwyczajnie lubię właśnie gadać!!
      o meeeeen chyba muszę przystopować,bo jak widać nie każdy lubi "gadatków"

      ale to chyba szpetnie tak nie lubić imprez,większej ilości ludzi,nie wiem w sumie każdy ma inny charakter...hmm interesujące!
      • piataziuta Re: Drogie odludki, 31.10.13, 13:10
        Z ekspedientkami to nie do końca tak.
        Raczej: wchodzę do sklepu zła, chcę tylko kupić wodę i szybko wrócić do swoich spraw, a pani nagle coś zagaduje i jest bardzo miła, a mi jest głupio - taka miła pani, a mi ze swoim wkurwem akurat ciężko się zrewanżować.

        Ale fakt, że mało co mnie tak wpienia jak panie, które się wzajemnie podjudzają do narzekania, np. klientka do ekspedientki 8 godzin podpierającej się o ścianę "oj ciężko pani musi być w pracy, prawda?", "oj tak, tak, taką złą mam pracę, że ojej".
        Wzięłabym obie te panie na bezrobocie, żeby sobie posiedziały.
        Albo za włosy i do naprawdę ciężkiej odpowiedzialnej pracy.

        Sama też nienawidzę takich zagadywań "ciężka praca, co??", "ależ skąd, raczej łatwa i w porównaniu do innych, dosyć bezstresowa (dopóki nie muszę odpowiadać na takie debilne pytania)".
    • fuzja.jadrowa Re: Drogie odludki, 31.10.13, 11:31
      Dawniej - sen lub kompletna cisza.

      Teraz - mam to gleboko w dupie.
      • maly.jasio ale co Ty tam masz ? 31.10.13, 11:57
        fuzja.jadrowa napisała:
        > Teraz - mam to gleboko w dupie.


        ale co Ty tam masz ? - ze masz wiecej odwiedzin profilu, niz postow ?
    • lolcia-olcia Re: Drogie odludki, 31.10.13, 17:56
      czasem jak mam dobry dzień to spływa to po mnie, w dniach mega wku...enia odreagowuję kilka godzin..
    • sl.13 Re: Drogie odludki, 01.11.13, 11:12
      Jak długo? Różnie, zależy od sytuacji, czasami wystarczy jedno popołudnie, czasami przez tydzień się toto ciągnie. W jaki sposób? Czasami wystarczy kieliszek wina, czasami obgadanie czegoś/kogoś z bliskimi lub znajomymi, czasami urlop i jakiś wyjazd. Wiosną i latem łatwiej znoszę takie sytuacje, bo słońce i witamina D dodają mi energii i optymizmu.
    • fiigo-fago Re: Drogie odludki, 01.11.13, 13:03
      Ja to mam trochę inaczej. Jestem odludkiem i samotnikiem. Generalnie wystarcza mi bardzo wąskie grono osób z którymi chcę utrzymywać kontakt, i tyle. Za zbiorowymi imprezami i spędami też nie przepadam.
      Ale.
      Gdy mi się już zdarzy że brałem udział, nie z własnej inicjatywy, w jakimś wydarzeniu gdzie było więcej osób, lub osoby z którymi z własnej woli bym nie rozmawiał – praca/imprezy/itd. – to nie muszę nic odreagowywać. Po prostu jestem osobą o wielce wysokim progu irytacji/wkurzenia. Generalnie tylko osoby z którymi jestem mocno emocjonalnie związany mają wpływa na moje samopoczucie, cała reszta to jak woda po kaczce. Ma to tez swoje minusy, np. gdy przełożeni próbowali odreagować swoje frustracje na mnie czasami się aż drąc, a ja ze stoickim spokojem i niezburzonym uśmiechem im odpowiadałem – wtedy sporą niechęć wzbudzałem w nich. :D Może nie wypada gdy się ktoś na ciebie drze – uśmiechać się ciągle do niego. :D
    • wacikowa Re: Drogie odludki, 01.11.13, 14:47
      Nie wku...am się:)
      Jak ktoś mi pieprzy za uchem to go nie słucham.
    • kino.mockba Re: Drogie odludki, 01.11.13, 15:55
      > jak długo musicie odreagowywać po pracy, spotkaniach z ludźmi którzy was wku...
      > ają, rodzinnych obiadkach i innych niepożądanych kontaktach, i w jaki sposób to
      > robicie?

      Nie jestem odludkiem i nie mam pojęcia co robić z ludźmi, którzy grają mi na nerwach. Chyba jestem dobrym materiałem na podkładacza bomb, bo kiedyś naprawdę nie wytrzymam i ich wszystkich wysadzę w powietrze.
      • zuzula1976 Re: Drogie odludki, 05.11.13, 13:32
        A mnie na to nie wystarczy całe życie.

        Nie cierpię towarzystwa ludzi, znoszę to, co muszę.
        Robię to co należy najlepiej jak potrafię, starajac się nie udawać za bardzo, bo brzydzę się pozerstwem.

        Miewam dni, kiedy przeszkadza mi nawet jeśli ktoś na mnie patrzy - ot tak po prostu.

        Nie, nie mieszkam sama w leśnym szałasie. Mam rodzinę, pracuję na 2 etatach, mam kilkudziesięciu współpracowników, setki klientów... Ze wszystkimi utrzymuję poprawne relacje.

        Tak szczerze cieszy mnie tylko towarzystwo psa, na spacerze, na kanapie, w kuchni, wszędzie. Zwierzęta mi nigdy nie przeszkadzają.
        • marslo55 Re: Drogie odludki, 05.11.13, 14:13
          zuzula1976 napisał(a):
          "Tak szczerze cieszy mnie tylko towarzystwo psa, na spacerze, na kanapie, w kuchni, wszędzie. Zwierzęta mi nigdy nie przeszkadzają."
          W świetle tego, co napisałaś wyżej, całkiem to logiczne, bo zwierzęta nigdy nie są pozerami. Dla mnie zresztą to właśnie jest sposób na uspokojenie, o który pyta autorka wątku: spędzam czas ze zwierzętami i szybko mnie to uspokaja. Zdarza mi się po jakiejś wyjątkowo denerwującej rozmowie (którą mój rozmówca nieraz odbiera jako sympatyczną i zupełnie niedającą powodów do stresowania się) iść do sklepu ze zwierzętami. Wiem, że nie skaczą tam do góry z radości, ale mnie relaksuje samo patrzenie na nie, wszystko jedno, w jakim otoczeniu.


        • piataziuta Re: Drogie odludki, 05.11.13, 14:45
          i jak odreagowujesz?
    • kombinerki.pinocheta Re: Drogie odludki, 05.11.13, 15:02
      Spędzam czas w samotności. Kilka godzin.
    • light_in_august Re: Drogie odludki, 05.11.13, 17:07
      Ludzie przeważnie wku... mnie niemożebnie, ale jakoś nie mam potrzeby tego odreagowywać. Wystarczy mi chwila samotności (a tych sporo na szczęście, tzn. samotności w towarzystwie mojego równie "towarzyskiego" partnera ;)) i po temacie.
      • zuzula1976 Re: Drogie odludki, 08.11.13, 07:42
        A na mnie działają jedynie spasery z psem, albo dobry film jak już wszyscy śpią.

        I chyba popadam w przesadę, bo kiedy któregoś dnia mąż powiedział mi, że może będzie musiał pracować na dwie zmiany tj co drugi tydzień od 14 do 22, to musiałam się powstrzymać, żeby nie podskoczyć przy nim z radości.

        Od razu stanęła mi przed oczami kanapa, koc, książka, na szafce kubek dobrej herbaty i pies leżący w takim miejscu, żebym mogła go ciągle głaskać.

        To mój patent odreagowywania całego dnia wśród ludzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka