Dodaj do ulubionych

co robic...

03.12.13, 23:24
siedze teraz nad jedna z najwazniejszych decyzji w moim zyciu...

zlozylem wypowiedzenie z korporacji bo dluzej tego juz nie ogarnialem...w domu zona i dzieci, zona z ktora juz mnie nic nie laczy w kwesti uczucia...poza obowiazkiem w stosunku do dzieci...

A tutaj milosc mego zycia ktora beze mnie zyc nie moze a ktorej nie chce ranic. Ale za nic na swiecie nie chce tez ranic swoich dzieci...

Co robic. Nie ogarniam tego.
Obserwuj wątek
    • miau.weglowy Re: co robic... 03.12.13, 23:32
      You gotta look sharp
      And you gotta have no illusions
      • nie.mam.20 Re: co robic... 04.12.13, 00:14
        na dobre odejscie

        www.youtube.com/watch?v=W4IdDmayilw
    • dragulow Re: co robic... 04.12.13, 00:26
      Powiedz żonie, że musisz wyjechać. Przekaż "miłości życia", że masz problem w rodzinie.
      I spierniczaj gdzieś daleko sam, na miesiąc.
      SAM !
      Przemyśl swoje życie. I z łaski swojej nie pozwól się nikomu szantażować. Bo na obecną chwilę zwariujesz. A głupot już narobiłeś.
      Pobądź z daleka od wszystkich, to Ci od razu wróci zdrowy rozsądek.
    • za.don Re: co robic... 04.12.13, 01:35
      looksharp napisał:

      > siedze teraz nad jedna z najwazniejszych decyzji w moim zyciu...
      >
      > zlozylem wypowiedzenie z korporacji bo dluzej tego juz nie ogarnialem...w domu
      > zona i dzieci, zona z ktora juz mnie nic nie laczy w kwesti uczucia...poza obow
      > iazkiem w stosunku do dzieci...
      >
      > A tutaj milosc mego zycia ktora beze mnie zyc nie moze a ktorej nie chce ranic.
      > Ale za nic na swiecie nie chce tez ranic swoich dzieci...
      >
      > Co robic. Nie ogarniam tego.

      To w sumie proste, wybierz, co wolisz, miłość czy dzieci, tak ?

      Rzut monetą jest raczej bez sensu, kiedy wiadomo, co się woli, tak ?
      Potem zadaj sobie następne pytanie, czyli co Ci przeszkadza zrealizować
      marzenie swojego życia ?
      Potem się można zastanowić, jak pokonać przeszkody,
      chyba jakoś tak...
    • paulina7171 Re: co robic... 04.12.13, 08:49
      Prywatnie ode mnie: najpierw formalnie kończymy małżeństwo zanim zaczynamy nowy związek.

      Oszczędza to wielu problemów.
      • kkk Re: co robic... 04.12.13, 09:10
        hhm, i co? zostaniesz sam? dzieci dziećmi, dorosną, pójdą w świat, beda zawsze
        a ty? twoje szczęscie? małżeństwo na papierze? ja bym tego nie robiła Będziesz sie kisił w tym związku, nieszczęsliwy, samotny i unieszczęsliwiał innych , i żonę być może i kochankę...
        bezsennsss, myśl trochęo sobie
        to się nazywa zdrowy egoizm ;)
        • za.don Re: co robic... 04.12.13, 09:15
          kkk napisała:

          > hhm, i co? zostaniesz sam? dzieci dziećmi, dorosną, pójdą w świat, beda zawsze
          > a ty? twoje szczęscie? małżeństwo na papierze? ja bym tego nie robiła Będziesz
          > sie kisił w tym związku, nieszczęsliwy, samotny i unieszczęsliwiał innych , i ż
          > onę być może i kochankę...
          > bezsennsss, myśl trochęo sobie
          > to się nazywa zdrowy egoizm ;)

          Dziewczyna, która ma duszę...
          A jednak to jest możliwe -`@'-
          Kurcze, bo zaczynałem już wątpić :)
          • kkk Re: co robic... 04.12.13, 09:19
            mase jest takich małżeństw, mogłabym wymienić jednym tchem znajomych z pracy, koleżanki itd... kisza się w nieszczęsliwych związkach, nawzajem mają siebie oficjalnie w d..., zdradzają, ogólnie - paranoja. Ale trwają, męczą się - bo dzieci... dzieci, które patrzą na awantury domowe, na obojętność, na to jak mama i tata się do siebie odzywają, potem to samo wynosza z domów pewnie... kpina nie zycie , jak dla mnie.
            Zanim się obejrzysz dzieci wyjadą na studia, do pracy gdzies, po prostu beda miały własne życie, własny świat a staruszków beda odwiedzały z niechęcią patrząc jak na co dzień skaczą sobie do gardeł/ ;)
            eee
            • za.don Re: co robic... 04.12.13, 09:39
              kkk napisała:

              > mase jest takich małżeństw, mogłabym wymienić jednym tchem znajomych z pracy, k
              > oleżanki itd... kisza się w nieszczęsliwych związkach, nawzajem mają siebie ofi
              > cjalnie w d..., zdradzają, ogólnie - paranoja. Ale trwają, męczą się - bo dziec
              > i... dzieci, które patrzą na awantury domowe, na obojętność, na to jak mama i t
              > ata się do siebie odzywają, potem to samo wynosza z domów pewnie... kpina nie z
              > ycie , jak dla mnie.
              > Zanim się obejrzysz dzieci wyjadą na studia, do pracy gdzies, po prostu beda mi
              > ały własne życie, własny świat a staruszków beda odwiedzały z niechęcią patrząc
              > jak na co dzień skaczą sobie do gardeł/ ;)
              > eee

              Otóż to, czy nie lepiej rozwiązać sprawy ku obopólnej
              korzyści i radości ? -`@'- z poszanowaniem swoich uczuć nawzajem ?
              Czyżby dzieci miały na tym stracić ? Dzieci są uważnymi obserwatorami,
              bo są ciekawskie i przy okazji uczą się tego, co widzą...
              No tak mi się wydaje, że masz piękną duszę -`@'-
      • za.don Re: co robic... 04.12.13, 09:12
        paulina7171 napisała:

        > Prywatnie ode mnie: najpierw formalnie kończymy małżeństwo zanim zaczynamy nowy
        > związek.

        Jesteś może księdzem ? :o/

        > Oszczędza to wielu problemów.

        Miłość = kłopoty, a im większa, tym większe kłopoty.
        No niestety, coś za coś, nic nie ma za darmo
        w przyrodzie :)
        • paulina7171 Re: co robic... 04.12.13, 09:42
          Nie, nie jestem księdzem. Jestem kobietą, której również swego czasu lawstorant żenił kit o żonie, z którą "nic, poza dziećmi, go nie łączy". Banał, klasyka banału po prostu.

          Myśleć trzeba było, zanim przyszły na świat dzieci. Teraz cokolwiek Autor zrobi będzie źle.

          Wiesz, ja nie kupuję tekstów faceta o niekochanej kobiecie w roli matki jego dzieci. Nie trzeba płodzić dzieci by stwierdzić, że kobieta jest do odstrzału.

          Moim zdaniem z kochanką jest dobrze póki układ się sprawdza. Jak facet odejdzie od rodziny, zmieni się wszystko.
          • za.don Re: co robic... 04.12.13, 09:51
            paulina7171 napisała:

            > Nie, nie jestem księdzem. Jestem kobietą, której również swego czasu lawstorant
            > żenił kit o żonie, z którą "nic, poza dziećmi, go nie łączy". Banał, klasyka b
            > anału po prostu.
            >
            > Myśleć trzeba było, zanim przyszły na świat dzieci. Teraz cokolwiek Autor zrobi
            > będzie źle.

            No niezupełnie, można zawsze spróbować wybrać mniejsze zło.


            > Wiesz, ja nie kupuję tekstów faceta o niekochanej kobiecie w roli matki jego dz
            > ieci. Nie trzeba płodzić dzieci by stwierdzić, że kobieta jest do odstrzału.

            No wiesz, różnie to bywa...
            Często właśnie po spłodzeniu dzieci sprawa wychodzi na jaw,
            że kobieta kocha bardziej dzieci od chłopaka... :o/
            To taki naturalny odruch kobiecy, czysto ewolucyjny,
            ale niestety bardzo silnie zakorzeniony instynkt.


            > Moim zdaniem z kochanką jest dobrze póki układ się sprawdza. Jak facet odejdzie
            > od rodziny, zmieni się wszystko.

            I tak też bywa. Nikt nie jest nieomylny, nawet papież,
            a i z jasnowidzeniem większość ma kłopoty :)
            Czemu jednak brnąć w bagno ? :o/
            • kkk Re: co robic... 04.12.13, 09:56
              ...że kobieta kocha bardziej dzieci od chłopaka... To taki naturalny odruch kobiecy, czysto ewolucyjny.
              Troche pewnie tak.
              Mam koleżank, której kiepsko układa się z męzem, maja dziecko, żyją tak obok siebie, dzień za dniem, ona płacze w poduszkę lub żali się, on zapewne kolegom przy piwie (niemal codziennie bo ucieka z domu przed obowiązkami i codziennościa chyba też). Niedawno mi powiedziała że planuje drugie dziecko. WOW! powiedziałam, czyli OK między wami, miłośc zakwitłą, jest dobrze?? ucieszyłam się :) Ona popatrzyła na mnei jak na kosmitke - nieee, co tyyy, beznadzieja, po prostu chcę żeby Adas miał rodzeństwo.
              Aha...
              bez komentarza
              • hansii Interesy... 04.12.13, 10:05
                kkk napisała:
                co tyyy, beznadzieja, po prostu chcę żeby Adas miał rodzeństwo.
                > Aha...
                > bez komentarza


                jak bez komentarza ?
                po prostu INTERESY (obu stron).

                gdzies tak 1/3 malzenstw tak ma.
                i nie robia z tego problemu.
                (to mowi statystyk)
                • kkk Re: Interesy... 04.12.13, 10:15
                  tak, interesy
                  JEDNEJ strony w tym przypadku ;)
                  uciekłabym jak najdalej z takiego związku! dla dobra swojego, i właśnie dziecka
                  strrrraszne jak dla mnie :/
                  • hansii Re: Interesy... 04.12.13, 10:22
                    kkk napisała:
                    > tak, interesy
                    > JEDNEJ strony w tym przypadku ;)
                    > uciekłabym jak najdalej z takiego związku! dla dobra swojego, i właśnie dziecka
                    > strrrraszne jak dla mnie :/


                    bez obrazy...
                    ale provincjuszka jestes...
                    TAK MA 2/3 kobiet na tej PLANECIE.
                    • kkk Re: Interesy... 04.12.13, 10:39
                      taaa,
                      i bardzo się ciesze z faktu, że żyję inaczej niż większość ludzi;)
                      dlatego jestem szczęsliwa, mam fajne życie, fajny, prawdziwy związek
                      lubie takie życie :)
                      • hansii Interesy... k... 04.12.13, 10:47
                        kkk napisała:
                        > taaa,
                        > i bardzo się ciesze z faktu, że żyję inaczej niż większość ludzi;)
                        > dlatego jestem szczęsliwa, mam fajne życie, fajny, prawdziwy związek
                        > lubie takie życie :)

                        i dziekuj Panu Bogu, ze tak masz.
                        gdyz wiekszosc kobiet na Swiecie tego nie ma.
                        A viem, co muvie.
              • za.don Re: co robic... 04.12.13, 11:42
                kkk napisała:

                > ...że kobieta kocha bardziej dzieci od chłopaka... To taki naturalny odruch kob
                > iecy, czysto ewolucyjny.
                > Troche pewnie tak.
                > Mam koleżank, której kiepsko układa się z męzem, maja dziecko, żyją tak obok si
                > ebie, dzień za dniem, ona płacze w poduszkę lub żali się, on zapewne kolegom pr
                > zy piwie (niemal codziennie bo ucieka z domu przed obowiązkami i codziennościa
                > chyba też). Niedawno mi powiedziała że planuje drugie dziecko. WOW! powiedziała
                > m, czyli OK między wami, miłośc zakwitłą, jest dobrze?? ucieszyłam się :) Ona
                > popatrzyła na mnei jak na kosmitke - nieee, co tyyy, beznadzieja, po prostu chc
                > ę żeby Adas miał rodzeństwo.
                > Aha...
                > bez komentarza

                No tak to właśnie jest, Natura jest nieubłagana.
                Moim zdaniem ewolucja odbiera ludziom wiele radości,
                a obrońcy praw naturalnych są jak pijani... zombie...
      • wielkafuria Re: co robic... 04.12.13, 11:12
        zgadzam się w 100%
    • six_a Re: co robic... 04.12.13, 09:20
      gimbusy też nie ogarniają i żyją. bierz przykład.
    • nie.mam.20 Re: co robic... 04.12.13, 09:49
      nieodmiennie przypomina mi sie przedstawienie Hamleta w ZSRR i odpowiedz rzucona z widowni, na dramatyczne slowa ze sceny - szto dielat'?
      .....
      • gree.nka Re: co robic... 04.12.13, 10:41
        nie.mam.20 napisał:

        > nieodmiennie przypomina mi sie przedstawienie Hamleta w ZSRR i odpowiedz rzucon
        > a z widowni, na dramatyczne slowa ze sceny - szto dielat'?
        > .....

        a gdzie odpowiedź?
        • 5er Re: co robic... 04.12.13, 11:03
          jo-bat' ?
          • kkk Re: co robic... 04.12.13, 11:07
            ,,i dziekuj Panu Bogu, ze tak masz. ''
            i dziękuję, codziennie
            ale wiem też, że każdy jest kowalem własnego losu ;)
          • nie.mam.20 Re: co robic... 04.12.13, 11:20
            ... paka tjopuaja. ;)
    • horpyna4 Re: co robic... 04.12.13, 11:15
      To wreszcie zacznij ogarniać. Kochałeś kiedyś żonę? Jeżeli tak, to wyobraź sobie, że po kilku latach spędzonych z obecną miłością Twojego życia spotkasz następną miłość, a obecna tak samo zdezaktualizuje się, jak teraz żona. Takie zauroczenie można przerabiać wielokrotnie.

      Pomyśl przyszłościowo, chwilowe emocje nie są dobrym doradcą. I zanim się na coś zdecydujesz, przewidź wszystkie możliwe scenariusze. I przede wszystkim dowiedz się, czy żona przypadkiem też nie ma dość małżeństwa; to znacznie uprościłoby sprawę.
      • kama265 Re: co robic... 04.12.13, 12:36
        nie można przewidzieć wszystkich możliwych scenariuszy
        • horpyna4 Re: co robic... 04.12.13, 14:03
          Z grubsza można. Tylko niektórzy nie chcą, wypierają z wyobraźni te niewygodne.
          • kama265 Re: co robic... 04.12.13, 15:23
            z grubsza to nie wszystkie... nie, żebym się czepiała, ale w jakim celu te scenariusze sobie wyobrażać, czy tam myśleć o nich? I potem co? wybrać najbardziej niekorzystny i na nim oprzeć swoje działania (jak w projektach różnych) czy najkorzystniejszy i dać na mszę, aby się spełnił?
    • pomorzanka34 Re: co robic... 04.12.13, 14:43
      cóż pozostaje rozwieśc się z żoną a ułożyc sobie życie z kochanką ,potem ślub i za kilka lat znowu zauroczysz się w następnej kochance itp i tak aż do bólu

      czyż zycie nie jest piękne?że możemy się zakochiwac kiedy tylko chcemy a czasami nawet tego nie chcemy ale i tak się zakochujemy :)
      • za.don Re: co robic... 04.12.13, 16:19
        pomorzanka34 napisała:

        > cóż pozostaje rozwieśc się z żoną a ułożyc sobie życie z kochanką ,potem ślub i
        > za kilka lat znowu zauroczysz się w następnej kochance itp i tak aż do bólu
        >
        > czyż zycie nie jest piękne?że możemy się zakochiwac kiedy tylko chcemy a czasam
        > i nawet tego nie chcemy ale i tak się zakochujemy :)

        Ja w sumie właśnie wcale nie chciałem, leżałem sobie spokojnie
        w izolatce, aż tu nagle w drzwiach się pojawiło to cudowne zjawisko
        i zupełnie mi zdemolowała system operacyjny :o/
        :)
    • truskawka2013 Re: co robic... 04.12.13, 16:44
      ah się znalazł tatuś :/ Dzieci narobić ale wychować nie ma komu.... Skoro przestałeś kochać żonę to odejdź i daj jej ułożyć sobie życie po swojemu. Niżej i tak już upaść nie możesz jak dla mnie to nie masz prawa się nazywać mężczyzną. Po prostu znudziło ci się życie w rodzinie i odpowiedzialność :/

      Przypominam o alimentach, które masz obowiązek płacić i na miejscu twojej żony to bym ci zabrała ostatni grosz :/
    • nosorozecwlochaty Re: co robic... 04.12.13, 17:36
      Moja propozycja:

      - porywasz dzieci od żony
      - urabiasz je że mamusia była niedobra i bez niej będzie im lepiej
      - razem z kochanką i dziećmi uciekacie na drugi koniec świata
      i żyjecie długo i szczęśliwie

      Może być? ;)
      • six_a Re: co robic... 04.12.13, 20:29
        teeeeż, ja bym trzeciej poszukała, a nie tam z dwiema starymi się użerać.
    • mila2712 Re: co robic... 04.12.13, 20:19
      Cokolwiek zrobisz i tak ktoś będzie cierpiał.
      Pierwszy krok wyprowadzka - żona to nie gosposia do obsługi. A tak właśnie jest.
    • gazetopolaczek Ubrać spodnie, najlepiej długie 05.12.13, 10:56
      j.w.
    • paco_lopez Re: co robic... 07.12.13, 13:41
      tak na żarty ci napiszę, ze powinieneś kupić bilet do Paragwaju. poważnie to ja nie wierze w takie sytuacje. własna zona tak czy inaczej , to się czasem odwidzi każdemu, ale żeby z tego powodu w takie desperacje wpadać i roić sobie, ze inna tak cie kocha , ze wytrzymać bez ciebie nie może, to iluzja. Człowiek lubi karmić się iluzją. smacznego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka