ciotka-polka
21.12.13, 22:41
Mój mąż choruje na ciężki świętowstręt. Im bliżej Świąt, tym bardziej choroba się wzmaga.
Objawy: ciężki foch i rzucanie wiąch.
Jestem akurat przeziębiona jak cholera, więc spokojnie sprzątam i gotuję, bo lubię. Poprosiłam go tylko, żeby kupił choinkę. Oświadczył, że chyba śnię na jawie, jeżeli myślę, że on będzie kupował choinkę, i że jeżeli już koniecznie chcę, mam latać po nią sama. Prezenty? Mowy nie ma, żeby kiwnął palcem. Nawet, jeżeli jesteśmy zaproszeni do JEGO rodziców, o wszystko muszę zadbać sama, a on nie szczędzi krytycznych uwag, że wybrałam głupie i za drogie.
W tym roku przynajmniej to mamy z głowy, bo jak dzwoni jego mama, to po prostu nie odbiera.
Jak podejść do problemu? Będę wdzięczna za rady, z własnego bądź cudzego doświadczenia.