Dodaj do ulubionych

Mój maż ma żonę..

16.08.04, 12:14
Niestety, to prawda. Nie formalnie..ale faktycznie. Mam watpliwa ( teraz to
widze) przyjemnosc bycia zona nr 2. Moje malzenstwo jest powaznie zagrozone i
to za sprawa bylej zony. Na poczatku uprzedze, ze bycie zona nr 2 w moim
przypadku nie stanowi awansu z Kochanicy etc. Moze jasniej - nie rozbilam
niczyjego malzenstwa ;) Otoz byla zona meza czuje sie jak obecna! Z tego
zwiazku maja dziecko i ona w zwiazku z tym rosci sobie prawa do:
- zawozenia jej do pracy, na zakupy
- wykonywania wszelkich prac domowych od przyslowiowego wkrecenia zarowki do
naprawy ogrodzenia jej domu
- gotowosci na inne wezwania o kazdej godzinie dnia i nocy.

W sumie, ludzie po rozwodzie moga zyc "normalnie", zwlaszcza jak jest
dziecko,ale w tym przypadku to chyba przesada?
Prawda jest taka, ze babsko mnie nie nawidzi, bo liczylo, ze po rozwodzie
ochlona i on wroci. Moglaby sobie swietnie poradzic, ale woli jatrzyc i
intrygowac. I to trwa 3 rok z tendencja wzrostowa. W momencie kiedy maz sie
opiera ( bo przyznaje, ciosam mu kolki na glowie) ona wyzywa sie w ohydny
sposob na dziecku. Sytuacja nieomal patowa. A ja mam coraz mniej
cierpliwosci..Czy takie zwiazki w ogole maja przszlosc?

Watek zamiescilam na Psychologii.
Poszukuje trzezwego spojrzenia.

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • pajacek Re: Mój maż ma żonę.. 16.08.04, 12:29
      karioka2 napisała:

      > Czy takie zwiazki w ogole maja przszlosc?

      Mysle, ze Twoj zwiazek ma przyszlosc pod warunkiem, ze Twoj maz sie zadeklaruje
      jasno co i kto jest dla niego wazniejsze. Jak na razie widac tak mu wygodniej,
      moze nawet wrecz olewa cala sytuacje, nie biorac pod uwage Twoich potrzeb i
      odczuc.
      Chyba musisz go bardzioej zmusic do reakcji.

      PaJacek
      • karioka2 Re: Mój maż ma żonę.. 16.08.04, 12:40
        Dziekuje za reakcje.
        Niestety z tego co napisales,(do czego jestem sklonna przychylic sie) wynika,
        ze najwiecej zalezy od niego.Kiedy wszystko rozkladam na czynniki pierwsze -
        jestem zdania, ze do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic. "Pozyczanie męza"
        zwykle nie odbywa sie moim kosztem ( mam na mysli czas, bo jesli chodzi o
        pieniadze..ech..), ale w srodku cala sie gotuje. W pelni akceptuje jego relacje
        z dzieckiem, czestotliwosc kontaktow etc. Ale jak slysze : "wiesz, dzwonila do
        wszystkich, nikogo nie zastala, a ja sie na tym znam.." itd, itd..
        • lukrecja8 Re: Mój maż ma żonę.. 16.08.04, 12:50
          ja widzę takie możliwości:
          1. jej się w końcu ten układ albo znudzi, albo, co bardziej prawdopodobne,
          znajdzie sobie własnego męża i twojemu da spokój
          2. wy się wyprowadzicie na znaczną odległość, kontakty z dzieckiem ograniczając
          do wakacji, świąt itd.
          3. jeśli ani 1 ani 2 - to pozostaje ci się przyzwyczaić i zdystansować...
          • karioka2 Re: Mój maż ma żonę.. 16.08.04, 12:58
            lukrecja8 napisała:

            > ja widzę takie możliwości:
            > 1. jej się w końcu ten układ albo znudzi, albo, co bardziej prawdopodobne,
            > znajdzie sobie własnego męża i twojemu da spokój

            Oby! To byloby najlepsze. Oceniajac obiektywnie, ladna, zadbana kobieta, ale
            wredna jak cholera ;) Bedzie trudno.

            > 2. wy się wyprowadzicie na znaczną odległość, kontakty z dzieckiem
            ograniczając
            >
            > do wakacji, świąt itd.

            Niestety, niemozliwe.

            > 3. jeśli ani 1 ani 2 - to pozostaje ci się przyzwyczaić i zdystansować...

            Pewnie tak.. Zreszta moje nerwy to dla niej niezla frajda.
            • lukrecja8 Re: Mój maż ma żonę.. 16.08.04, 13:01
              > Pewnie tak.. Zreszta moje nerwy to dla niej niezla frajda.

              tym bardziej olej!! po prostu musisz!
              trzymam kciuki!
              • Gość: baba Re: Mój maż ma żonę.. IP: *.acn.waw.pl 16.08.04, 13:13

                Czy ten rozwod mial gleboko uzasadnione powody, czy moze zrobili sobie na zlosc
                liczac, ze pojednanie bedzie szalone ?
                Albo maz Twoj ma przerost poczucia odpowiedzialnosci, co dobrze o nim swiadczy.
                Piszesz, ze dzialania nie odbywaja sie kosztem Twojego czasu, a kontakty z
                dzieckiem akceptujesz.
                Co Cie wiec tak strasznie wyprowadza z rownowagi ?
                Koszty tego pomagania ?
                A moze jestes zazdrosna i boisz sie, ze jednak Twoj ma zmieni zdanie i
                postanowi zaczac od nowa z byla zona ? Czy jest cos, co daje Ci podstawe do
                takich obaw ?
                Pozdrawiam
                • karioka2 Re: Mój maż ma żonę.. 16.08.04, 13:28
                  Nie koszty mi przeszkadzaja. Choc nie byloby to grzechem, bo praktycznie ja
                  utrzymuje. Jednak stac nas na to. Masz racje, jestem zazdrosna. Choc moze mnie
                  to zwyczajnie wkurza, ze on juz wybral pokute dla siebie za zerwanie slubnej
                  przysiegi. Bedzie pomagal, znosil zlosliwosci i dasy. Rozwiedli sie po latach
                  nieudanego malzenstwa, ale na pewno czuje sie za nia odpowiedzialny. Tak jak
                  pisalam, popieram zdrowe relacje pomiedzy eks malzonkami, ale jezeli rozwod ma
                  polegac tylko i jedynie na wyprowadzce z domu..Wiem, ze bardzo kocha dziecko,
                  tak mocno, ze chroni je kosztem swojego malzenstwa. Zastanawiam sie tylko, czy
                  istnieje szansa, ze Ona zacznie zyc kiedys swoim zyciem...Nie umiem go obwiniac
                  za to, ze wybiera lepsze samopoczucie eks zony, a dzieki temu dziecka niz moje.
                  Co nie oznacza, ze kontynuowanie takiego ukladu jest mi na reke.
                  • Gość: baba Re: Mój maż ma żonę.. IP: *.acn.waw.pl 16.08.04, 14:23

                    Tak myslalam, ze on to glownie dla dziecka robi.
                    Rozumiem Cie, podejrzewam, ze gdyby moj maz mial powiedzmy bardzo dobra
                    kolezanke z dawnych lat, szczesliwie zamezna, ktora by jednak absorbowala go
                    czesto sprawami swoimi i swojej rodziny, tez bym sie wsciekla, choc zazdrosc
                    nie bylaby tu stricte seksualna.
                    Rzecz w zachowaniu proporcji.
                    Wydaje mi sie, ze jest przyszlosc przed Wami, tylko trzeba poczekac do momentu
                    gdy dziecko ie bedzie juz takie plastyczne i podatne na manipulacje matki.
                    Tak okolo 17 roku zycia na ogol ma sie wlasne podejscie do wiekszosci spraw.
                    Skoro piszesz, ze malzenstwo bylo wieloletnie, to moze dziecku nieduzo brakuje
                    do tego wieku ?
                    Szkoda byloby meza pozbawiac wiezi, pewnie by mial o to zal do Ciebie.
                    • karioka2 Re: Mój maż ma żonę.. 16.08.04, 14:37
                      Tak jak pisalas : poczucie odpowidzialnosci + konfikt z wiara, pewnie i wyrzuty
                      sumienia, ze on ma dobrze a ona nie, a moze i jakis sentyment. Problem w tym,
                      ze on odnalazl sie w tej sytuacji, a ja nie. A czekac jeszcze 6 lat do tej
                      przyslowiowej siedemnastki? ;)Chyba zaczne wysylac ogloszenia matrymonialne w
                      jej imieniu..

                      pozdrawiam
                  • Gość: zołza Re: Mój maż ma żonę.. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.08.04, 10:19
                    Nie jest normalne, że facet po rozwodzie czuje się odpowiedzialny za byłą żonę!
                    To nie jest jego córka, tylko dorosła osoba, na litość B.
                    Co innego kontakty z dziećmi, tego oczywiście nie należy zabraniać, ograniczać
                    itp.
                    Nie jest też niczym złym, jeśli np. odbierając dziecko, w czymś tam przy okazji
                    pomoże (jeśli oczywiście nie zajmie to pół dnia ;-). Ale żeby dzwonić do byłego
                    i prosić o wbicie gwoździa, bo nikogo innego nie było, to już przesada.
                    Powinnaś uczulić na to męża. Uświadomić mu granicę między pomocą a
                    wykorzystywaniem. Bo niestety, ale tak mi się wydaje, że ex-wife gra Ci na
                    nosie! A Twój mąż powinien przestać o niej myśleć jak o kimś, za kogo jest
                    odpowiedzialny. Teraz jest odpowiedzialny za Ciebie!
                    • karioka2 Re: Mój maż ma żonę.. 17.08.04, 15:03
                      Gość portalu: zołza napisał(a):

                      > Nie jest normalne, że facet po rozwodzie czuje się odpowiedzialny za byłą
                      żonę!
                      > To nie jest jego córka, tylko dorosła osoba, na litość B.

                      A myslalam, ze to ja jestem zolza, bo mysle w ten sposob ;) Dla mnie jest
                      calkiem nienormalne.

                      > Bo niestety, ale tak mi się wydaje, że ex-wife gra Ci na
                      > nosie!

                      Alez oczywiscie, to ja motywuje. Jej rola jest taka, aby sklocic nas a przy
                      okazji zrobic zakupy, naprawic lodowke itd. Nienawidzi mnie za to, ze wg niej
                      zajelam nalezne jej miejsce. Kobieta jest niestrudzona i b.skuteczna, bo ja mam
                      szczerze dosc prowadzenia wypozyczalni meza.
                      Staram sie byc ponad te tanie zagrywki, ale czasem nerwy mi puszczaja. A klocic
                      sie z mezem z jej powodu bardzo nie lubie. To dla mnie uwlaczajace.
                      Ale ten osiol (bo nie wiem juz jak go nazwac) srednio sie tym wszystim
                      przejmuje.

                      >A Twój mąż powinien przestać o niej myśleć jak o kimś, za kogo jest
                      > odpowiedzialny. Teraz jest odpowiedzialny za Ciebie!

                      Powinien, ale widocznie nastarcza na dwie.
                      Tak jak pisalam, teoretycznie jest to czasowo do pogodzenia, ale ja nie chce!!

                      Mam dosyc, jak to sie nie zmieni, skonczy sie tym, ze zlosnica "wygra"..;(((

                      pozdrawiam
                      • Gość: zołza Re: Mój maż ma żonę.. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.08.04, 19:32
                        :-) Ale jako aktualna żona masz chyba mozliwości :-) ograniczenia czasu męża w
                        taki sposób, aby mu starczało na dziecko, a niekoniecznie na byłą żonę :-)?
    • she_chameleon Re: Mój maż ma żonę.. 16.08.04, 13:12
      A w jakim wieku dziecko? I jak właściwie objawia się to wyżywanie się na
      dziecku?
      To faktycznie wyjątkowo podłe, ale aż za często spotykane.
      Podejrzewam, że ona to robi z czystej zawiści - on już znalazł nową partnerkę,
      a ona nie.
      Myślę, jednak, że mąż powinien odstawić ją od piersi i to definitywnie, bo
      wszelkie formy pomocy powinny mieć jakieś granice. Tylko dzieciaka mi szkoda.
      • karioka2 Re: Mój maż ma żonę.. 16.08.04, 13:33
        Dziecka faktycznie szkoda. Nie oszczedza mu szczegółów "dorosłego życia" w
        stylu "Widzisz, tatus ma nas gdzies, tatus z nami nie pojedzie, bo woli jechac
        z ta...(wpisz dowolne obelzywe slowo)" Co absolutnie nie ma nic wspolnego z
        prawda, bo mamy z jego dzieckiem ( w roznych konfiguracjach) b.dobre relacje.
        • she_chameleon Re: Mój maż ma żonę.. 16.08.04, 14:17
          A ile lat ma dziecko? Bo może jest wystarczająco duże, żeby zrozumieć, że tatuś
          już nie będzie jeździł z mamusią. Dzieci naprawdę rozumieja więcej, niż nam się
          wydaje i często potrafią - w takich sytuacjach - zachować się doroślej niz
          rodzice. Oczywiście, nie mówię o dwuletnich maluchach, tylko o dzieciach trochę
          starszych.
          Wiem, że najczęstszą bronią matek po rozstaniu jest indoktrynacja dziecka
          przeciw ojcu, ale dziwię się, że Twój mąż na to pozwala.
    • malwa33 Re: Mój maż ma żonę.. 16.08.04, 14:54
      dziecku czas poswiecac trzeba to oczywiste tak samo jak trzeba łożyc na
      dziecko. Ale poswiecac czas byłej żonie?
      To przesada

      Naprawianie, podwozenie , mzoe jeszcze podcieranie jej tyłka?
      Niech sobie radzi sama , zaakceptuje sytuacje ,ze jej były mąz ma rodzine ,żone
      której ma poswiecac czas.
      On nie jest jej własnoscia.
      Dziwie sie Tobie,ze na to wszystko pozwalasz.

      Myśle,ze nie robiłby tego gdybys kategorycznie zarzadała odizolowanie sie od
      niej.

      Jescze troche to pojedzie do niej w srodku nocy, dotrzymac jej towarzystwa bo
      Pani była żona nie mzoe spac.

      • karioka2 Re: Mój maż ma żonę.. 16.08.04, 19:38
        Moj maz jest zdania, ze jej przejdzie, poza tym to nic zlego, ze ludzie tak
        zyja itd itd
    • Gość: toja Re: Mój maż ma żonę.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 18:08
      Rozumiem Cię.
      Jestem w identycznej sytuacji. Dziecko też ma 11 lat. Trwa to i nie wcale nie
      przestaje od lat 4.
      Też ją wozi do pracy, tv do naprawy zgłasza, smsy odbiera że mleczko i bułeczki
      ma jej kupić bo ona z wczasów wraca, etc.
      Dobrze,że chociaż śmieci przestał wynosić :)
      Jestem tym już zmęczona. Rozumiem, że się czuje odpowiedzialny, ale wydaje mi
      się, że nie widzi przekraczenia pewnej granicy.
      Staram się rozmawiać, tłumaczyć, ale coraz częściej kończy się to awanturą, do
      niego nie docierają moje argumenty. Robię się zgorzkniała, podskakuję na każdy
      dzwonek telefonu, tracę powoli radość. Żebym chociaż schudła od tych
      stresów :), a tu nic :)
      Zresztą wiesz jak jest :)
      Trzymaj się, pozdrawiam.
      • Gość: aga Re: Mój maż ma żonę.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.04, 19:15
        A moze sposobem by bylo zeby on byla o ciebie zazdrosny? ciekawo jakby reagowal
        gdybys to ty chodzila do jakiegos znajomego ciagle, na kazde jego wezwanie. bez
        sensu mowi ze kocha a usluguje innej:|
      • karioka2 Re: Mój maż ma żonę.. 16.08.04, 19:42
        Mam wrazenie, ze niektorzy tak maja, ze nie potrafia sie rozwiesc..Bo rozwod
        formalny to nie wszystko. Obawiam sie, ze nigdy do tego nie przywykne.

        pozdrawiam
    • Gość: ruda Re: Mój maż ma żonę.. IP: 62.148.79.* 17.08.04, 14:01
      radykalnie urwać tego się nie da
      ale można stopniowo rozluźniać...

      można bardziej tego męża absorbować, żeby miał faktyczny "konflikt lojalności"
      (ciebie też trzeba zawieźć, przywieźć, jak cię nie ma w domu, trzeba coś
      naprawić, załatwić w urzędzie, możesz się źle czuć, itp. itd.)

      można męża przekonać, że ten czas, koszty, wysiłki, które "inwestuje" w byłą
      żonę, lepiej by zainwestował w dziecko - też będzie zajęty, ale ty będziesz
      mniej zazdrosna...

      a jakbyście mieli mieć wspólne dziecko, to się proporcje same odwrócą, nie z
      jednej chwili na drugą, ale zdecydowanie :o)
      • karioka2 Re: Mój maż ma żonę.. 17.08.04, 14:48
        To nie bedzie latwe, bo jestem raczej samodzielna, zmotoryzowana i wole sama
        zalatwiac swoje sprawy ;) Najgorsze, ze tamta zrobila z siebie straszna sierote
        w stylu, ktorej moj malzonek wspanialomyslnie pomaga. W przypadku kiedy
        bedziemy mieli dziecko, nie bedzie mowy o wyjazdach na zakupy z eks itp

        pozdrawiam
    • pom Re: Mój maż ma żonę.. 17.08.04, 15:22
      Broń swoich granic.
      Rozumiem Cię doskonale, choć sama takich stresów nie przeżywam.
      Ale gdyby... wiem jak żyję, kiedy cieszę się życiem, kiedy sprawia mi radość
      bycie z kimś.
      Gdyby była zona mojego mezczyzny byłą podobna do twojej poprzedniczki - nie
      zniosłabym tego. Po prostu.
      Inicjatywa jest po stronie Twego meża. Jeśli on wymięka - dobrze by było,
      gdybyście poszli na terapię rodzinną.
    • Gość: sabna Re: Mój maż ma żonę.. IP: *.range81-156.btcentralplus.com 17.08.04, 19:42
      A ja sprobuje spojrzec z drugiej strony: gdyby moja mama kilkanascie lat temu
      rozeszlaa sie z mezem na prawde nie mialaby do kogo zadzwonic zeby jej kran
      naprawil. Wyjechali obydwoje do innego miasta. Cala rodzina oddalona o co
      najmniej 100 km. Na hydraulika nie kazdego stac, zwlaszcza ze sytuacja
      wiekszosci kobiet po rozwodzie znacznie sie pogarsza. Dzieci jakos trzeba
      wykapac, obiad ugotowac. Trudno poznac kogos nowego gdy trzeba pracowac
      zawodowo a reszte czasu poswiecic dzieciom, czasami byly maz zostaje nadal
      jedyna osoba do ktorej mozna sie zwrocic o pomoc.
      Oczywiscie osobna sprawa jest wykozystywanie bylego meza do podwozenia do
      pracy itp.
      • karioka2 Re: Mój maż ma żonę.. 18.08.04, 09:11
        Niewatpliwie, bardzo czesto sie zdarza, ze sytuacja kobiety zdecydowanie sie
        pogarsza. Jednak w tym przypadku nie o to chodzi. Sytuacja bytowa tej kobiety
        jest dobra, zreszta dzieki naszej pomocy. My zaczynamy od zera, z czego
        szczerze sie ciesze, ona ma wszystko w sensie materialnym np. piekny dom z
        ogrodem. Problem w tym, ze ona nie potrzebuje pomocy jako takiej tylko pomocy
        meza. Odrzucila np. pomoc wszystkich znajomych i ludzi zyczliwych. Ona naprawde
        jest w stanie swietnie sobie razic bez niego, ale nie chce. Jej zachowanie jest
        chorobliwe, ale nie daje sobie pomoc.
        Kiedy wymagam od meza, by zaprzestal tych zabiegow, wpedzam go w wyrzuty
        sumienia. Dobrze by bylo jakby sobie kogos znalazla, ale z jej charakterkiem?
        Tego to nawet uroda nie nadrobi..
    • capa_negra Karioka 18.08.04, 09:32
      Mam wrazenie, ze gdzieś cos przegapiłas - ten "pierwszy raz" kiedy była zona
      przekroczyla pewna granicę.
      Też jestem druga zona mojego pierwszego męza :-D i też przerobiłam
      przypadek "pomagania"
      No cóz poprosiłam męża zeby sobie przemyslał kto jest teraz jego zoną i co jest
      priorytetem w jego życiu.
      Z byłą zoną mamy stosunki poprawne i miałam z nia okazję parę razy rozmawiać.
      Niejednokrotnie w zupełnie luźnej rozmowie zwracała się o "pomoc" - mam
      wrażenie że nie dokońca zdawała sobię sprawę że wstąpiła na "obcy teren", a
      moze zdawała sobie bardzo dokładnie??? .
      Jedna, druga odmowa i skończyło się.
      • karioka2 Re: Karioka 19.08.04, 22:29
        Och, o rozmowie z eks wole nie myslec ;)Jest b. agresywna i napastliwa, wiec
        wszelkie ustalenia pozostawiam im. Wkraczanie na "obcy teren" to jej
        specjalnosc a dla mnie przykra codziennosc. Jestem juz zmeczona.
        Pomijam takie drobiazgi, ze niektorzy znajomi w dalszym ciagu mysla, ze oni sa
        malzenstwem - wspolne zakupy, czeste odbieranie z pracy, spacery z dzieckiem
        itd itd. A co do granicy, to masz racje. Cos mi umknelo. Poza tym spokojnie
        czekalam az minie, a to przepoczwarzylo sie w zazylosc w nowym wymiarze.

        pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka