Dodaj do ulubionych

Beznadziejne oświadczyny...

    • magnusg Czy oswiadczyny byly bardziej 21.03.14, 16:40
      beznadziejne niz twoje uczucia wobec tego czlowieka?Watpie.
    • totustotus uciekaj i to szybko.... 21.03.14, 16:48
      dziewczyno,spier....gdzie pieprz rośnie i olej nieudacznika, to pierwszy z objawów że jakiś nieporadny i nie kreatywny jest.

      Lepiej teraz zrobić selekcję niż za kilka lat się obudzisz po ślubie i stwierdzisz :"co ja zrobiła, jestem nieszczęśliwa itp".
    • czoklitka Re: Beznadziejne oświadczyny... 21.03.14, 19:23
      > Opieprzcie mnie...

      Dla mnie sceneria również jest istotna, więc i mnie by się takie oświadczyny nie spodobały i nie przyjęłabym ich. :) Nawet tak mi się kiedyś zdarzyło pomimo, że byłam bardzo zakochana. I, tak czytając Twój post, też mnie zdziwiło, czemu facet nie oświadczył się na spacerze. Bo jednak moment oświadczyn chce się zatrzymać w pamięci...
      Wg mnie nie zasługujesz na baty, ani nie powinnaś brać do siebie tego, co mówi tutaj znaczna większość osób. Bo sorry, ale pieprzenie, że gdybyś była zakochana to kwiczałabyś ze szczęścia, a przynajmniej nie zwracałabyś aż takiej uwagi na bardzo skromnie/obskurnie wyglądające otoczenie (ba, nawet przy śmietniku!) jest, przynajmniej w moim odczuciu, wyrazem, niewybredności.
      Zresztą podobnie z biżuterią -dobra jakość kruszcu plus kamień nie oznaczają przecież, że każdy model pierścionka musi automatycznie podobać się. Zresztą z niebieskim oczkiem też by mi się nie podobał, ponieważ za kolorem niebieskim nie przepadam. :)

      Natomiast inna sprawa, czy ten związek ma sens, skoro sama nie jesteś pewna swoich uczuć. Bądź co bądź - okoliczności oświadczyn to jeden temat, a uczucia to już zupełnie inny, w związku z tym też nie rozumiem, po co niektórzy tutaj mieszają te dwie rzeczy. :)
      • miau.weglowy Re: Beznadziejne oświadczyny... 21.03.14, 19:33
        czoklitka napisała:

        >
        > Dla mnie sceneria również jest istotna, więc i mnie by się takie oświadczyny ni
        > e spodobały i nie przyjęłabym ich. :) Nawet tak mi się kiedyś zdarzyło pomimo,
        > że byłam bardzo zakochana.

        no to gratki z powodu mentalnej plycizny i emocjonalnego zlobka
        • czoklitka Re: Beznadziejne oświadczyny... 21.03.14, 19:44
          >no to gratki z powodu mentalnej plycizny i emocjonalnego zlobka

          Daruj sobie te niedorzeczności, miau.
      • kol.3 Re: Beznadziejne oświadczyny... 22.03.14, 08:13
        Jedynie istotne w tej całej sprawie jest to, że ona tego faceta nie kocha i nie chce. Wszystkie jego błędy widzi ostrzej. Facet doskonale to czuje i dlatego zachowuje się niepewnie i nieporadnie.
        Miłość zakłada nam na nos różowe okulary i cokolwiek zrobi nasza ukochana osoba przyjmujemy to jako szalenie oryginalne i ekscytujące.
        Błędem partnerki w tej sprawie było przedłużanie związku z człowiekiem, który ją kocha, a którego kompletnie nie akceptowała, robienie mu nadziei.
        Ciekawe, czy gdyby facet przez przypadek oświadczył się bardziej oryginalnie to by został przyjęty mimo braku uczucia?

        • czoklitka Re: Beznadziejne oświadczyny... 22.03.14, 12:57
          >Jedynie istotne w tej całej sprawie jest (...)

          Bzdury piszesz.
          • czoklitka Re: Beznadziejne oświadczyny... 22.03.14, 13:15
            Nie chodzi w tym wątku o miłość lub jej brak, a o formę oświadczyn. Wyobraź sobie, że można kogoś baaardzo kochać i nie być zadowolonym z pewnych form oświadczyn. Możesz wierzyć lub nie, ale i nawet przy tym słynnym piorunie sycylijskim różowe okulary mogą zsunąć się z nosków co wybredniejszych kobiet w trakcie oświadczyn w miejscu niezbyt nadającym się do tego.
            • kol.3 Re: Beznadziejne oświadczyny... 22.03.14, 14:11
              Chodzi wyłącznie o brak miłości. Forma oświadczyn to tylko pretekst. Po pierwsze nie ma w tych oświadczynach nic skandalicznego, są mało romantyczne, można mieć do nich zastrzeżenia. Mnóstwo facetów oświadcza się całkiem zwyczajnie, z czasem nabierają wprawy w romantycznych gestach. Ale kobieta kochająca faceta nie rzuci go z powodu tego, że oświadczyny kulały.
              Ona po prostu widzi w tym facecie tylko wady, każda wada jest wyolbrzymiona i nie do wybaczenia (żarówka, kawalerka). Natomiast to, ze przedłużała tę znajomość świadczy że jest do pewnego stopnia desperatką.
              • czoklitka Re: Beznadziejne oświadczyny... 22.03.14, 15:03
                >Forma oświadczyn to tylko pretekst.

                Racja, przy braku miłości to jest to bardzo dobry pretekst. Jednak ja rozpatruję tutaj możliwość nie przyjęcia oświadczyn tylko ze względu na kiepską ich formę. Zresztą po przeczytaniu pierwszego postu autorki odniosłam wrażenie, że głównym problemem autorki jest właśnie zdziwienie się samej sobie, że pewne formy oświadczyn mogą jednak okazać się dla niej nie do przyjęcia. Jednak, jakby nie patrzeć, uważa się, że oświadczyny są przepiękne same w sobie i pewnie mało kto pomyśli zawczasu, że jednak coś innego niż brak miłości może zepsuć ten moment. Jeśli się kogoś kocha i wiąże się z facetem plany, to jasne, że nie odrzuci się oświadczyn, choć niekoniecznie od razu tych pierwszych, niezbyt udanych...

                Miałam także wrażenie, że w fragment

                Chyba go nie kocham, chyba jednak czas się rozstać. Więc jednak zostanę starą panną (już nią jestem), ale jest mi tak strasznie przykro - wszystko to było takie beznadziejne... To przecież w tym osiedlowym parku - pod ukwieconym drzewek mirabelek, pod gwiazdami byłoby na milion razy lepiej.

                jest bardziej próbą wytłumaczenia reakcji autorki, aniżeli jej rzeczywistą przyczyną.

                Ja się zgadzam z autorką - pod mirabelką byłoby milion razy lepiej, z miłością lub bez niej, więc nie mogę zgodzić się z opinią, że autorka cokolwiek wyolbrzymia.
                • kol.3 Re: Beznadziejne oświadczyny... 22.03.14, 16:48
                  Byłoby tylko, że ona wielokrotnie chciała się z nim rozstać, nie kocha go, a nawet zwyczajnie nie lubi, on to doskonale wyczuwa, od roku czaił się z pierścionkiem i pewnie nie miał odwagi otworzyć ust w sprawie oświadczyn, dlatego wypadł tak beznadziejnie. Stres nie pomaga w sytuacjach, gdy facet jest oglądany przez mikroskop niechętnym okiem dziewczyny.
                  • czoklitka Re: Beznadziejne oświadczyny... 23.03.14, 00:25
                    > Byłoby tylko, że ona wielokrotnie chciała się z nim rozstać, nie kocha go, a na
                    > wet zwyczajnie nie lubi, on to doskonale wyczuwa, od roku czaił się z pierścio
                    > nkiem i pewnie nie miał odwagi otworzyć ust w sprawie oświadczyn, dlatego wypad
                    > ł tak beznadziejnie.

                    Też możliwe. :)
    • liselle Re: Beznadziejne oświadczyny... 21.03.14, 21:40
      O Boziuuuuuuuuuuuuuu....Dobrze po 30, a zachowania godne rozpieszczonej pannicy, co ledwie od ziemi odrosła. Za dużo romantycznych filmów? Czekaj na księcia, co Ci się na białym koniu oświadczy..... Sama zresztą odpowiedziałaś sobie najlepiej: "chyba go nie kocham".
    • listek_a Re: Beznadziejne oświadczyny... 21.03.14, 21:56
      Bajki o księżniczkach, królewiczach i qniach mają zdecydowanie zgubny wpływ na dzisiejszą młodzież!
    • magadanskaya Re: Beznadziejne oświadczyny... 22.03.14, 08:31
      Nie lofciasz go.
      Czas spadać z tek relacji.
      Lepiej być starą panną niż naprawdę nieszczęśliwą mężatką i unieszczęśliwić przy okazji drugą osobę (faceta).

      Ja też bym chciała, żeby moje zaręczyny były wyjątkowe. Chociaż jak sobie myślę o swoim eks, to swego czasu tak bardzo zależało mi na ślubie, że nawet, gdyby oświadczył mi się w tramwaju, tobym powiedziała "Tak"...
    • jw.ow i co dalej ? 22.03.14, 09:12
      i co dalej ? Miałas czas na przemyślenia. Co postanowiłaś ?
      • obrotowy spokojnie, daj jej czas... 22.03.14, 17:10
        jw.ow napisał(a):
        > i co dalej ? Miałas czas na przemyślenia. Co postanowiłaś ?



        spokojnie, daj jej czas...
        ta tu od 8-miu lat sie nie odzywa, bo pewnie nadal nie wie, co robic ?

        forum.gazeta.pl/forum/w,16,31158391,31158391,on_nie_moze_co_robic_.html
    • coffei.na Re: Beznadziejne oświadczyny... 22.03.14, 10:58
      hmmm to oczywiste,że miałaś jakaś swoją wizję tego wydarzenia,ale kochana wiesz co się liczy bardziej od tych cukierkowych ślubów,wymysłów,kiec po 5 tysiaków?
      życie po....
      ja wiem,że możesz czuć niesmak,ale zastanów się co byś wolała:
      zaręczyny z pompą itepe a potem xujowe życie?
      zastanów się nad tym co dla Ciebie na prawdę ważne-zaspokojenie swoich wybujałych zachcianek czy....miłość :)
      powodzenia!
    • wredny-typek biedny facet 22.03.14, 15:04
      Zaangażował się bardziej niż ty. Mimo to próbował. Miał nadzieję, ale nie miał odwagi. Może i by się odważył na oświadczyny z pompą ale czuł, że możesz mu dać kosza. Wybrał opcję bezpieczniejszą, żeby nie wyjść na idiotę.

      Daj mu spokój, skoro ci nie odpowiada. Kobieta której by zależało, powiedziałaby w ostateczności: falstart kochanie, zagraj to jeszcze raz we właściwych dekoracjach.
      • kol.3 Re: biedny facet 22.03.14, 16:49
        Słusznie.
      • jw.ow Re: biedny facet 22.03.14, 17:00
        weź przestań..... gość uświadczył się na kanapie. Nie stać go było nawet na zorganizowanie głupiego pikniku, czy oświadczenie się podczas jednej z ich wypraw ( wycieczek). Jak dla mnie to jest po prostu niedbałość ze strony faceta. W podobny sposób, by się starał przez cały związek- wszystko na odwal.
        • kol.3 Re: biedny facet 22.03.14, 19:34
          Po co człowiek miał organizować oświadczyny w Rzymie czy Paryżu jak widzi, że panna kilkakrotnie chciała z nim zerwać i związek jest ledwo ledwo?
          W ogóle nie wiem, o co te pretensje. Chciała zerwać a nie zerwała, nie wiadomo zresztą dlaczego (pewnie innego nie było na horyzoncie). Gdyby się ładniej oświadczył to by się zgodziła? No ludzie przecież to się kupy nie trzyma.
    • mila2712 Re: Beznadziejne oświadczyny... 22.03.14, 18:55
      Talent pisarski nie ma co ....

      No dobrze: twoje zachowanie jest dziecinne. Pora dorosnąć.
    • maly_zlosliwiec Re: Beznadziejne oświadczyny... 22.03.14, 20:08
      A teraz sobie wyobrazmy druga strone. Jest sobie ksiaze/biznesmen. Pokonczone najlepsze szkoly, swietny biznes, facet znany na swiecie. Do tego przystojny, obyty, znajacy jezyki.
      Dzisiaj ma spotkanie w Warszawie, jutro Krakow, pojutrze NYC czy inny Hong Kong.

      Spotyka nasza Gwiazde i ....co dalej ?
      Bez treningu zabiera na obiad z ambasadorami ? Sciele dywany platkow roz ?
      Rzuca sie na kolana i prosi o reke, dajac w zamian diament wielkosci jajka ?
      Znalam nawet kilku prezesow. Do momentu, kiedy obstawieni znajomi tracili stolki, niezle sie trzymali. A teraz zostaja tylko legendy. No to jak ?
      Soonva powinna dac jakies dobre wskazowki.
    • wiarusik Re: Beznadziejne oświadczyny... 22.03.14, 21:42
      po 30tce robi się wszystko na szybcika aby tylko zdążyć przed starością.
    • sonia_siemionowna Re: Beznadziejne oświadczyny... 23.03.14, 00:11
      Szukasz księcia z bajki, dajże więc panu spokój, niech poszuka sobie kogoś, kto go doceni.

      Mocno po trzydziestce a fochy i oczekiwania jak gimnazjalistka....
    • na.rozdrozu Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 08:51
      Minęły dwa dni. Przemyśleń masa, rozwiązań kilka, efektu na razie brak.

      Bardzo, ale to bardzo uważnie przeczytała wszystkie wasze wpisy, nawet kiedy mnie równałyście z asfaltem, jaką to jestem niedojrzałą idiotką - nie negowałam - tylko starałam się zrozumieć każdy punkt widzenia. Kiedy mi doradzałyście, żeby brać nogi za pas - również poważnie o rozważałam. Kiedy starałyście się jego usprawiedliwiać - czułam się winna zaistniałej sytuacji. Po prostu - każda z was ma po trosze racji. Naprawdę.
      Ale trudno przyjąć oświadczyny i jednocześnie zakończyć związek :)

      Jedna z was pokusiła się nawet o psychologiczną analizę mojej osoby (to.niemożliwe - dziękuję!) i z dużym wyczuciem zdiagnozowała problem we mnie.
      Bo tak. Problem jest przede wszystkim we mnie.

      Po kolei. W piątek kiedy on poszedł do pracy - ja miałam totalny mętlik w głowie, kilkakrotnie przepleciony wybuchami płaczu (ot, takie egzaltacje globusowe starej panny :)), w ciągu dnia on chciał żebym się z nim spotkała na obiad, ale nie pojechałam, dopiero wieczorem się zobaczyliśmy na mieście, bo mieliśmy tam już wcześniej umówioną kolację ze znajomymi.
      Na kolacji - on normalny, trochę smutny, może bardziej wycofany, bawił się głównie z niemowlakiem zaprzyjaźnionej pary (tak, wiem - to świetny materiał na ojca :))
      Ja głównie rozmawiałam z drugim znajomym, który spodziewa się dziecka (jego żona była obok), a który jest totalnym przeciwieństwem mojego faceta: ambicjoner, typ lidera, błyskawiczna kariera zawodowa, pasmo sukcesów zawodowych i innych pasji. Więc na tym tle tym bardziej się irytowałam tym moim chłopem.

      Wieczorem, po powrocie przeprowadziłam rozmowę. KONIEC. Nie chodzi tylko o oświadczyny, tylko o całokształt. Zaczęłam się pakować. Umówiłam sobie transport do swojego miasta na następny dzień koło południa (tak w ogóle rzecz się dzieje w innym kraju, bo mój biedny facet jest obcokrajowcem). On totalnie załamany pyta czy tak bardzo go nienawidzę, że tak postępuję. Mówię mu, że wręcz przeciwnie - chcę żeby był szczęśliwy, a ze mną będzie mu trudno. W nocy prawie nie spałam, on chyba też. Jakieś strzępki rozmów "co teraz". Radzę by kupił mieszkanie, on mówi, że może jednak dom pod miastem (do tej pory zwlekał, bo chciał tę decyzję o domu podjąć z tą Jedyną osobą). Potem on mnie pyta o moją firmę, itd...

      Rano zajęłam się dopakowaniem rzeczy i sms. Mój transport odwołany. Wściekła robiłam sałatkę, on chciał tysiąc razy pomagać, pytał dlaczego jestem taka zła. Wybuchłam. Wykrzyczałam prawie, że z czego mam być szczęśliwa, że diabli wzięli plany, że taka niby jestem mądra, a tak głupio wybrałam faceta, że jest nieudacznikiem, itd.
      Potem nagle popłynęły łzy. Przytulał, głaskał, uspokajał.
      Znów rozmowa. Pierścionek okazał się tak naprawdę symboliczny. Musiałam go mocno ciągnąć za język, żeby się okazało, że to tanzanit (bo jest tak niespotykany, jak ja i jest niebieski jak moje oczy), a i on uświadomił sobie, że wreszcie znalazł żonę właśnie jak byliśmy w Tanzanii (ponad rok temu!)

      Sam nie wie dlaczego tak długo nie znalazł innego momentu na oświadczyny, bo chciał - wielokrotnie i zdecydowanie w romantycznych okolicznościach. Ale zawsze coś było nie tak. Macie rację - bał się, że go odrzucę, nie był zbyt pewny siebie i każde moje niezadowolenia (np. z obrusu w restauracji - wiem - idiotyzm) on postrzegał jako przeszkodę do oświadczyn. A czasami po prostu nie miał tego nieszczęsnego pierścionka przy sobie, jak już nadarzyła się właściwa sytuacja. Nie pomyślał o zaaranżowaniu jej, tylko liczył na spontaniczny moment.
      No to by :))) Po prostu - jak powiedział - nie mógł już wytrzymać, ja mu się wydawałam tego wieczoru tak piękna i cudowna (hehehe - no powiedzcie, czy jest jakaś baba nie łasa na takie słowa), że się oświadczył. Dlaczego nie pod mirabelką? - tego już nie odkryłam (może tam piękniejsze były śliwki niż ja :)))

      Reszta dnia - z gatunku tych beztroskich. Spacer, obiad na mieście, bardziej jak przyjaciele.
      Wieczór znów poważna rozmowa - znów ja ją początkuję. Kończy się moim zdenerwowaniem oraz przerywa ją telefon od jego ojca. Rozmawiają długo, ja wychodzę do sypialni, słyszę tylko jak on zamawia przesyłki dla mnie (ulubione przysmaki, które ma przesłać jego ojciec, książkę, pomocną w nauce języka dla mnie), zasypiam...

      Moja decyzja - wyjeżdżam dziś, on jeśli pokaże mi chociaż trochę inicjatywy i zrozumie jak ze mną postępować - niech spróbuje raz jeszcze. Ja też chcę czasu dla siebie. Odległość mocno wszystko komplikuje, on sam to powiedział, że w naszej sytuacji trudno o "normalny" rozwój relacji. Ale się postara.
      Ja ze swej strony (jeśli chcę z nim być) muszę się nauczyć akceptacji tych jego cech, które mnie denerwują - czyli braku decyzyjności, wielkich ambicji zawodowych, a docenić, że to dobry, uczciwy i kochający człowiek. Inny niż ja. (no to wyszłam na sukę)

      Czyli - zawieszenie broni...
      • przeciezwiadomo Re: Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 10:36
        Na całe Twoje wypracowanie mam tylko jedno zdanie: Ten facet jest święty.
      • system.tzw.edukacji Re: Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 10:40
        > Ja ze swej strony (jeśli chcę z nim być) muszę się nauczyć akceptacji tych jego cech, które
        > mnie denerwują - czyli braku decyzyjności, wielkich ambicji zawodowych, a docenić, że to
        > dobry, uczciwy i kochający człowiek. Inny niż ja. (no to wyszłam na sukę)

        Puścisz go kantem zanim kogut zapieje, a już najpóźniej, kiedy trafisz na samca α. I żadne misterne konstrukcje intelektualne na trzy ekrany klawiaturopisu tego nie zmienią.
      • six_a Re: Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 10:43
        facet jest naprawdę cierpliwy.
        a ty to chyba lubisz dręczyć ludzi. wyprowadzam się, ale się nie wyprowadzę, zamiast tego parę scen z płaczem i niech się stara, niech mi imponuje, kuuuuśwa, piękne.
      • klamkas Re: Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 11:27
        Pięknie z twojej strony, że łaskawie pozwolisz mu się zmienić, starać i zawalczyć o ciebie po raz niewiadomo który. Naprawdę - czapki z głów za twoją łaskawość. Ciekawe, że w twoich wypowiedziach nie pada "chcę z nim być/kocham go/powalczę o ten związek", tylko "on mnie kocha/on chce ze mną być/on powinien zawalczyć" - pytanie kto tu jest ciepłą kluchą, która przyjmie co jej los przyniesie? On walcząc o ciebie (ok, niech będzie że nieporadnie i bez polotu), czy ty, pozwalając na to, żeby on walczył i nic nie dając w zamian...

        • system.tzw.edukacji Re: Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 11:38
          > nic nie dając w zamian...

          Jak to nie? Przecież ona w zamian spróbuje przestać marzyć o zaradnym facecie ze strusimi jajami i spróbuje docenić, że ten obecny jest dobry i uczciwy i że ją kocha. To mało poświęcić dla człowieka swoje marzenia?
          • klamkas Re: Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 11:51
            Pewnie dużo... Tylko to poświęcenie jakby w niewłaściwym kierunku ;).
          • six_a Re: Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 12:09
            ale jak tu przestać marzyć, jak lider stoi na wyciągnięcie ręki.
            i jest diametrycznie, czyli o jakieś 360 stopni inny;)
      • ursyda Re: Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 12:05
        Kiedyś będziesz po drugiej stronie i ktoś tak potraktuje Ciebie.
        Napisz proszę wtedy o tym na forum dla mojej satysfakcji.
      • x.i.007 Re: Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 12:50
        Daj mu spokój, nie kochasz go.
        Najlepiej zerwij kontakt, bo jak zobaczysz go z następną to na 100% zaświta ci w głowie myśl o tym że jednak całkiem fajny z niego facet..
      • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim 23.03.14, 13:35
        Nie wiem, ja osobiście tego nie widzę, przynajmniej do czasu, dopóki nie nauczysz się szanować człowieka. On jest tak inny od Ciebie, że przy pierwszej lepszej okazji znów Cię czymś zirytuje. Wiesz, nie sztuką jest zgodzić się na związek, czy małżeństwo, ale sztuką jest być w stanie docenić i zrozumieć partnera, tym samym mieć jakościowo dobry związek. Wg mnie boisz się znajomość zakończyć, ponieważ przyzwyczaiłaś się, że nie jesteś sama i boisz się samotności. Natomiast mówienie, że "beze mnie będzie Ci lepiej, powinieneś znaleźć sobie kogoś innego" jest na razie tylko kokieterią z Twojej strony i jeśli Ty tego nie zakończysz, to on się też nie odważy. Więc albo sama z nim zerwij, albo na przyszłość daruj sobie osądzanie chłopaka za Twój nieszczęśliwy żywot oraz gadki, że on mógł to zrobić, skoro mu coś nie pasowało.
      • bo_gna Re: Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 14:32
        Ach jesteś taka wspaniała, a masz takiego beznadziejnego faceta. On Cię tak komplementuje, oświadcza się, dajesz mu szansę, może cudownie się odmieni i stanie się wymarzonym księciem z bajki dla takiej księżniczki jak Ty. Naprawdę jesteś po 30?? Rajcuje Cię, że masz nad nim przewagę, przykre jest to jak go traktujesz. Zadaj może sobie pytanie czy go kochasz, szanujesz albo chociaż lubisz? Ten mężczyzna jest wrażliwy, trochę boi się Ciebie, ale jednak coś czuje i zależy mu na Tobie. Ma jeszcze powalczyć to może się zdecydujesz, żałosne... Jak jesteś taka wspaniała to znajdź sobie księcia z bajki i nie niszcz życia temu facetowi.
      • kol.3 Re: Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 14:55
        Cały czas uważałam, że spotkała się para nie pasująca do siebie - ona oczekuje życia na wysokiej górze, on jakieś takie cieple kluchy.
        A tu jednak klasyczna wyrachowana suczka. Raz faceta bacikiem raz marchewką. Staraj się, wytrenuję cię, skacz coraz wyżej, żeby dosięgnąć marchewki.
        • na.rozdrozu Re: Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 22:54
          Oj, jak łatwo ocenić i zmieszać z błotem.
          Naprawdę, drogie panie - trochę więcej szczerości wobec siebie, bo jak czytam to forum to więcej w was wyrachowania niż wam się wydaje. Ja akurat tej cechy nie posiadam i wbrew pozorom nie manipuluję, bo to domena kobieca, a ja mam w tej kwestii dosyć męski charakter i może dlatego nie zaobrączkowałam się przez tyle lat.

          Tak jak wcześniej was uważnie czytałam i zastanawiałam się nad sobą, tak teraz - po moim drugim wpisie o rozwoju sytuacji - widzę, że nie warto już tego nawet przeglądać.

          Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem... Brawo!
          • przeciezwiadomo Re: Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 23:00
            Zabolało panienkę parę słów prawdy?
          • six_a Re: Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 23:14
            >Ja akurat tej cechy nie posiadam i wbrew pozorom nie manipuluję,

            a te płacze co pięć minut to ma co być? przerywnik muzyczny dla sąsiadów? i ta nieporadność kiepsko grana - ojejciu transport mi nie przyjechał, ale peszek, zostanę tu z tobą do końca życia i będę narzekać na gołą żarówkę.
          • klamkas Re: Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 23:17
            bo to domena kobieca, a ja mam w tej
            > kwestii dosyć męski charakter

            I wszystko jasne... ;).
      • soonva Re: Odpowiadam wszystkim :) 23.03.14, 20:58
        na.rozdrozu napisała:

        > Minęły dwa dni. Przemyśleń masa, rozwiązań kilka, efektu na razie brak.

        Przeczytałam całość. D***PA i C**PA a nie facet. Żaden wartościowy facet nie pozwoliłby się tak traktować, ŻADNEJ kobiecie, nieważne kim by była. Żaden. Masz więc wybór. Zostajesz z nim, z ewidentnie bezwartościowym pantoflarzem, mając możliwość kontrolowania go w pełni i Ty zakładasz w tym związku spodnie, dominujesz. Zrywasz i szukasz mężczyzny przez duże M. W obu wypadkach - powodzenia.
        • mozambique Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 13:30
          zycze autorce żeby trafila w zyciu na tego wymarzonego samca alfa , lidera, zdobywcę, ambicjonera !
          ponieważ tak to jzu jest ze cechy charakteru obajwaiaja się wszędzie ( a nie tylko w pracy w gonitiwe po pieniądze ) to autorka ma szanse po paru latach pozycia z samcem alfa uciekac po nocy w piżamie z dziekciem na reku na policje, do domu samotnej matki , tulac się po mopsach , robic obdukcje na pogotowiu, myslec o samobójstwie, a jak jeszcze trafi na kreatywnego w kwestiach prawnych to po rozwodzie ma wielką szansę stracic dzieci, zyc w schronisku zasiłku albo nawet płacic panu alimenty

          oby się nie przejechała gołym dupskiem po szkle
      • soulshuntr Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 14:05
        tanzanit - jest bardzo rzadkim i wyjątkowo atrakcyjnym kamieniem jubilerskim,
        No chlop pojechal po bandzie. Dawac wyjatkowy kamien najprzecietniejszej przecietnosci... Moja droga, zaslugujesz na cos wyjatkowego od zycia - wyjatkowo dotkliwego kopa w 4 litery od zycia.
        • na.rozdrozu Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 14:49
          Czy wy umiecie czytać ze zrozumieniem, czy tylko dobierać sobie pasujące fragmenty, żeby zjechać człowieka, a przy okazji pokazać siebie jaka to jesteś super?
          Ciekawa jestem czy umiesz odróżnić na pierwszy rzut oka tanzanit, szafir, niebieski diamnet, cyrkonię i farbowane szkiełko - jak jest to maleńka drobinka, a ty nie wpatrujesz się w to godzinami, tylko sekundę???
          Jeśli tak - czapka z głowy!
          Jak już pisałam. Liczą się dla mnie symbole! I dlatego żałuję, że on nie wyjaśnił pobudek. Bo ja teraz znając jego tok myślenia - doceniam bardzo wybór, bo przestaję patrzeć na estetykę, tylko na symbolikę. Niestety, tak już mam, że potrzebuję OPRAWY! Nie 5* hoteli i brylantów, tylko słów, symboli i własnego kodu, którego tu zabrakło. Albo pojawił się jak po 5 godzinach rozmowy. Ja mu nie powiedziałam, że pierścionek jest brzydki. Pozwoliłam sobie jedynie na jego ocenę na forum. Wartość wielu rzeczy zależy od kontekstu.
          Ale ok - kopnij mnie w dupę i wyzwij od pospolitej i prymitywnej dziuni.
          Poczujesz się lepiej, jako ta mądra, wyrozumiała i nieprzeciętna znawczyni minerałów.

          Ps. a o tanzanicie to ja mu opowiadałam jak wyjeżdżaliśmy do Afryki. Nie z chęci kupna tegoż, tylko jako ciekawostkę.
          • soulshuntr Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 15:09
            > Ciekawa jestem czy umiesz odróżnić na pierwszy rzut oka tanzanit, szafir, niebi
            > eski diamnet, cyrkonię i farbowane szkiełko - jak jest to maleńka drobinka, a t
            > y nie wpatrujesz się w to godzinami, tylko sekundę???
            Pewnie ze nie umiem odroznic tych mineralow. Natomiast potrafie powiedziec i zapytac cytuje z pamieci: "Jaki piekny (to jest powiedzenie), co to za kamien (to jest pytanie)?

            Nie mam zamiaru cie kopac, zycie to zrobi, bo sobie wystarczajaco nagrabilas, bynajmniej nie potrzebuje tez dowartosciowywac sie kosztem twojej osoby.

            > Ps. a o tanzanicie to ja mu opowiadałam jak wyjeżdżaliśmy do Afryki. Nie z chęc
            > i kupna tegoż, tylko jako ciekawostkę.
            ps, i nie zalapalas, ze to jest tanzanit w pierscionku ktory ci kupil? Leze i kwicze po prostu.
          • six_a Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 18:09
            > Czy wy umiecie czytać ze zrozumieniem, czy tylko dobierać sobie pasujące fragme
            > nty, żeby zjechać człowieka,

            ja przeczytałam ze zrozumieniem, że kazałaś siebie opieprzać.
            a jak trzeba było przeczytać?
            • na.rozdrozu Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 18:34
              Masz rację. Wycofuję się z poprzedniej kwestii. Wszystko dobrze przeczytałaś.
        • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 17:53
          >tanzanit - jest bardzo rzadkim i wyjątkowo atrakcyjnym kamieniem jubilerskim,

          a Tobie trak trudno zrozumieć, że jej się nie musi tanzanit podobać?
          • six_a Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 18:11
            > a Tobie trak trudno zrozumieć, że jej się nie musi tanzanit podobać?
            tak jej się nie podobał, że aż mu wykład o tanzanicie zrobiła.
            nawet ja bym zakonotowała, że może jej się podobać.

            byle jaki pierścionek jej wręczył - białe złoto z tanzanitem. skandal.
            • na.rozdrozu Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 18:31
              Ja pierdzielę - z wami można tak oszaleć, jak ten biedny chłop ze mną!

              15 miesięcy temu jak jechaliśmy do Tanzanii wyczytałam, że jest tam takie cudo jak tanzanit i wtedy mu o nim powiedziałam (on przewodnika nie posiadał, a po polskiego nie zna, więc ja mu tłumaczyłam to co sama przeczytałam). Nie chodziłam z nim po ŻADNYCH sklepach jubilerskich, raz tylko na lotnisku spojrzałam na biżuterię przez wystawę i wsjo! I w życiu bym nie pomyślała, że po 4 miesiącach bycia razem on tam pierścionki chce kupować! Stąd i nie skojarzyłam, że po ponad roku jak mi wręczył coś co na pierwszy rzut oka mnie nie zachwyciło - jest właśnie owym mitycznym tanzanitem.
            • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 18:49
              >byle jaki pierścionek jej wręczył - białe złoto z tanzanitem. skandal.

              No byle jaki - skromny, nieefektowny. Nie rozumiem, w czym skandal.
              • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 18:50
                aha i z niebieskim oczkiem. osobiście to samo bym pomyślała, że pierścionek jest własnie byle jaki. :)
                • six_a Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 18:51
                  >No byle jaki - skromny, nieefektowny.

                  a w ogóle widziałaś ten pierścionek?
                  • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 19:00
                    >a w ogóle widziałaś ten pierścionek?

                    nie musiałam. wystarczy, że autorka napisała, że jest skromny, a z białego złota i z niebieskim oczkiem.
                    • six_a Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 19:11
                      nie, ona napisała, że był brzydki. brzydki to ocena subiektywna. a ty się podpinasz pod czyjąś ocenę subiektywną, nie widząc pierścionka na oczy.

                      jeśli ona twierdzi, że pierścionek był brzydki, a jednocześnie była w stanie spędzać czas w kanciapie z łysą żarówką, to raczej estetką nie jest. trudno się więc spodziewać, by jej ocena pierścionka była w jakiś sposób adekwatna do stanu rzeczywistego.
                      • na.rozdrozu Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 19:21
                        > jeśli ona twierdzi, że pierścionek był brzydki, a jednocześnie była w stanie sp
                        > ędzać czas w kanciapie z łysą żarówką, to raczej estetką nie jest.

                        No i tu się mylisz. Generalnie, six_a - głupią kobitą nie jesteś, ale czasami za bardzo ponosi Cię twórczość interpretacyjna, tak jak mnie - budowanie zamków na lodzie.
                        Jego mieszkanie jest tymczasowe, wynajmowane, on w nim generalnie tylko śpi, plany były że przeprowadzi się do mnie (kwestia tylko kontraktu pracowego). Ja tam bywam kilka razy w roku, nie ma sensu inwestowania jak od pół roku rozmawialiśmy o przeprowadzce. I muszę stanąć w jego obronie - to nie nora i kanciapa, tylko skromne, prosto umeblowane 2-pokojowe mieszkanie (napisałam kawalerka - bo w warunkach zachodniej Europy tak się na nie patrzy)
                        • six_a Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 19:25
                          >on w nim generalnie tylko śpi,
                          śpi i się oświadcza, tak że ten:)
                          a sceneria ważna rzecz.
                          • ursyda Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 19:51
                            Już mamy ze durnego, zwykłego pierścionka, pierścionek z tanzanitem a z głupiej kawalerki dwupokojowe mieszkanie.
                            Czytam dalej!
                            • six_a Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 20:07
                              no nie? a ten byle jaki skwer przy domu to pewnie ogrody wersalu. a ona to pieńkowska z pałacem:)

                              to so proszę pani wyższe sfery #zagranico
                      • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 19:57
                        >nie, ona napisała, że był brzydki. brzydki to ocena subiektywna.
                        >a ty się podpinasz pod czyjąś ocenę subiektywną, nie widząc pierścionka na oczy.

                        Autorka napisała, że pierścionek jest wykonany z białego złota, ma niebieskie oczko i skromnie wygląda. Dla mnie to są wystarczające powody na "nie" dla pierścionka.
                        Poza tym są różne estetyki, gusta i guściki - a tego najwyraźniej nie jesteś w stanie zrozumieć (bo w przeciwnym razie nie rozumiem celu twojej reakcji na mój wpis skierowany do soulhuntera - cyt. fragment "byle jaki pierścionek jej wręczył - białe złoto z tanzanitem". skandal."). Białe złoto i tanzanit nie muszą na każdym robić wrażenia; ktoś może cenić skromność, ktoś inny lubi "na bogato". Więc...
                        A co do wiązania żarówki z poczuciem estetyki - nie wiem, po co aż tak daleko w swojej fantazji posuwać...

                        • six_a Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 20:04
                          >po co aż tak daleko w swojej fantazji posuwać...
                          do posuwania jeszcze nie dojszłam, dopiero jestem przy grze przedwstępnej.

                          no bez przesady, wyciąganie wniosku z czyjegoś pisania (odpowiadającego prawdzie lub nie) to nie to samo, co przyłączanie się do chóru, że pierścionek jest byle jaki, jeśli pierścionka się nie widziało.
                          • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 20:42
                            > no bez przesady, wyciąganie wniosku z czyjegoś pisania (odpowiadającego prawdzi
                            > e lub nie) to nie to samo, co przyłączanie się do chóru, że pierścionek jest by
                            > le jaki, jeśli pierścionka się nie widziało.

                            :) Nie wiem, ile razy musiałabym Ci jeszcze tłumaczyć, aby do ciebie dotarło, że informacje o kolorze, kruszcu i skromnej formie wystarczają mi do wydania takiej opinii. Wiec nie męcz już tego tematu.

                            > do posuwania jeszcze nie dojszłam, dopiero jestem przy grze przedwstępnej.

                            Aha, ok. Tylko, gdybyś była tak uprzejma nie zamęczać (przynajmniej) mnie więcej kolejnymi aktami Twojej sztuki. ;D
                            • six_a Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 21:40
                              > informacje o kolorze, kruszcu i skromnej formie wystarczają mi do wydania tak
                              > iej opinii.
                              tego się nie da wytłumaczyć, więc nawet nie próbuj, informacje o kruszcu i kamieniu wystarczają najwyżej do stwierdzenia materiałów wykonania.

                              zrób sobie na własny użytek teścik, wpisz do gógla białe złoto tanzanit, następnie kliknij obrazki i znajdź 1 (słownie: jeden) brzydki pierścionek.

                              a jak cię coś męczy, to możesz nie czytać albo nawet nie odpowiadać.
                              mnie na ten przykład nic nie męczy. więc będę.
                              • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 21:47
                                sixa, Ty naprawdę nie jesteś w stanie zrozumieć, że dla mnie wszystko, co ma kolor niebieski jest brzydkie? srebra tez nie lubię. i lubię "na bogato"! :P
                                • soulshuntr Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 21:50
                                  Niebo jest niebieskie.
                                  • six_a Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 21:59
                                    albo duże błękitne oczy
                                    też są niebieskie
                                    i laska niebieska
                                    • soulshuntr Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 22:04
                                      i dziura jest niebieska i gleboka i mokra, znaczy deep blue hole.
                                      • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 10:02
                                        soulshuntr napisał(a):

                                        > i dziura jest niebieska i gleboka i mokra, znaczy deep blue hole.

                                        nurkowałbym....

                                        Ksiądz Anatol
                                  • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 22:12
                                    i? phi, co za argument.
                                    • soulshuntr Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 22:16
                                      Skoro nie podoba ci sie niebo, to ty jestess zla kobieta. Idz sobie.
                                      • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 00:26
                                        Sam sobie idź. :)
                                  • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 10:02
                                    soulshuntr napisał(a):

                                    > Niebo jest niebieskie.

                                    szybowałbym...

                                    Ksiądz Anatol
                                • six_a Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 21:58
                                  ależ ja wszystko rozumiem, tylko że wątek nie jest o tobie,
                                  więc żadna różnica, co ci się podoba. chyba że jesteś autorką, to przepraszam.
                                  • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 22:14
                                    ale pisałaś powyżej o mnie, nie o autorce. :)
                                    pa
                                    • six_a Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 22:51
                                      ale że jagto pa?
                        • mawik_net Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 11:15
                          Czy teraz dziewczyny mówią chłopakom jakie pierścionki chcą na zaręczyny? A może same wybierają ? A może jest jakiś poradnik, co teraz modne i ile musi kosztować żeby nie było "obciachu"? Bardzo proszę o uświadomienie, bo starej daty jestem i zmiany kulturowe mnie interesują. Kiedyś było tak, że stosowny na okoliczność zaręczyn był pierścionek z brylantem (duży czy mały to kwestia zasobności portfela) , był okres że za elegantszy uważano taki z białego złota. Często też otrzymywało się klejnot rodzinny i to niekoniecznie w jakiś szlacheckich rodzinach (po babci, prababci). Wnuczek dorośnie i zamierzam mu sprezentować właśnie taki pierścionek (po mojej mamie) na zaręczyny ale jak ma dziewczyna tak zareagować to się boję.
                          • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 19:41
                            >Bardzo proszę o uświadomienie

                            Gwoli pełnego zadowolenia partnerki, warto zorientować się w jej guście przed dokonaniem zakupu. Pierścionek zaręczynowy jest przeznaczony do noszenia na co dzień przez kobietę, więc lepiej, aby jej się podobał. Jednym będzie się podobać wszystko to, co jest zwyczajowe lub lub trendi (np. wspomniałeś o brylancie), z kolei upodobania innych kobiet będą od takich trendów i zwyczajów odbiegać.

                            Jak najbardziej można podarować pamiątkę rodzinną o bardzo dużej wartości sentymentalnej czy historycznej, natomiast takie wartości nie oznaczają automatycznie, że pierścionek spodoba się kobiecie. Zresztą, pewnie sam też wolałbyś dostać coś, co będzie Ci się podobać, tym bardziej że ma być to przedmiot przeznaczony do Twojego użytku, a nie do podziwiania w gablocie.
                            • kol.3 Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 21:36
                              Coś co delikatności uczuć słyszałaś?
                              W życiu by mi nie przyszło do głowy kręcić nosem na skromny (zwłaszcza na skromny) pierścionek, który dostałabym od być może niezbyt zasobnego faceta. Robienie uwag uważam za grubiaństwo.
                              • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 22:10
                                Skąd Ty wytrzasnęłaś takie wnioski? Natomiast ja za grubiaństwo i brak wyobraźni uważam dokonywanie nadinterpretacji. Naprawdę raczyłabyś przeczytać kilkukrotnie to co napisałam, bo póki co, to ja dostaję od Ciebie baty niesłusznie. Radzę mniej emocjonalności, a więcej czytania w skupieniu oraz ze zrozumieniem.
                                Jery, wyobraź sobie, że komuś może nie podobać się delikatny, elegancki pierścionek za kilka tysięcy, ale będzie pod wrażeniem zwykłego srebra z dużą cyrkonią za 150 zł. Pisałam tylko o istnieniu różnych gustów - więc, gdzie Ty tu masz grubiaństwo? Kobieeeto! Litości! Bo gwałcisz moje delikatne uczucia!
                                • kol.3 Re: Odpowiadam wszystkim :) 26.03.14, 08:33
                                  Cytuję Twoje poprzednie wypowiedzi, w razie gdybyś zapomniała co napisałaś:

                                  "Autorka napisała, że pierścionek jest wykonany z białego złota, ma niebieskie oczko i skromnie wygląda. Dla mnie to są wystarczające powody na "nie" dla pierścionka."

                                  Podstawowe zasady dobrego wychowania mówią że po otrzymaniu prezentu dziękuje się za niego i nie wybrzydza, nawet jeśli się on nie podoba. W tym przypadku Autorka otrzymała pierścionek zaręczynowy, być może skromny ale godny, od kochającego ją człowieka problem polega na tym, że ona go nie kocha i wszystko cokolwiek on robi ją drażni.
                                  Co do emocjonalności wypowiedzi to uprzejmie przypominam, że moje poprzednie wypowiedzi skwitowałaś "argumentem", że opowiadam bzdury, co jest niewątpliwie merytoryczne i nieemocjonalne;) .
                                  • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 26.03.14, 21:43
                                    >Podstawowe zasady dobrego wychowania mówią że po otrzymaniu
                                    >prezentu dziękuje się za niego i nie wybrzydza,

                                    Albo nie zrozumiałaś moich wypowiedzi, albo celowo wyjmujesz fragment z kontekstu i zahaczasz o SV... Nie mnie podarowano pierścionek, więc nie rozumiem, dlaczego do mnie kierujesz powyższą uwagę odnośnie wybrzydzania. Aha, do autorki tego wątku raczej tez nie powinnaś, ponieważ ona zaznaczyła w którymś miejscu, że nie powiedziała mu tego, co nam tutaj...
                                    Aha, a co SV mówi o wybrzydzaniu w myślach? Mówi coś w ogóle?

                                    > Co do emocjonalności wypowiedzi to uprzejmie przypominam, że moje poprzednie w
                                    > ypowiedzi skwitowałaś "argumentem", że opowiadam bzdury, co jest niewątpliwie
                                    > merytoryczne i nieemocjonalne;).

                                    Wobec braku wyczucia i zrozumienia z twojej strony, że miłość wcale nie wyklucza bycia wymagającym, ujawniającym się w choćby tym ostrym osądzie
                                    >problem polega na tym, że ona go nie kocha i wszystko cokolwiek on robi ją drażni
                                    opartym na błahej, bo subiektywnej podstawie - muszę przyznać Ci rację. :)
                                    • fuzja_jadrowa Re: Odpowiadam wszystkim :) 27.03.14, 10:47
                                      > ujawniającym się w choćby tym ostrym osądzie
                                      > >problem polega na tym, że ona go nie kocha i wszystko cokolwiek on robi ją drażni
                                      > opartym na błahej, bo subiektywnej podstawie

                                      Ty za to tak bardzo usiłujesz zachować swój „obiektywizm”, że aż ignorujesz słowa autorki, świadczące o braku uczucia z jej strony. Słowa pełne miłości, miłej lektury:

                                      Chyba go nie kocham, chyba jednak czas się rozstać.

                                      Może wyjściem jest szybkie zrobienie sobie z nim dziecka i wtedy rozstanie.

                                      No to mam. 35 lat, niechęć do siebie i faceta-pierdołę.

                                      Nie upieram się przy utrzymaniu tego związku, ja w nim od początku rozdawałam karty. Zawsze mi przeszkadzał jego brak zdecydowania, nie ma cech samca alfa.

                                      Ten obecny - to taka jednak trochę kalkulacja, ale naprawdę lepszego nie było w zasięgu możliwości.

                                      Ostatnio nawet moja rodzina go dobrze przestudiowała i facet wyszedł na +


                                      A tutaj jeszcze mała wymiania opinii pomiędzy sweet_pink a autorką:

                                      sweet_pink: Faktycznie oświadczyny słabe, ale jakbyś go kochała i marzyła o wspólnej przyszłości i rodzinie to nie zwróciłabyś na to aż takiej uwagi. Raczej byś się zastanowiła jak facet może nadrobić tą sytuację. Teraz będę się bawić we wróżkę ze szklaną kulą. Moim zdaniem dobrze wiesz, że go nie chcesz. Pewnie ogólnie facet jest ok, ale wyprowadza Cie z równowagi czymś na kształt życiowej nieporadności...

                                      autorzyca: Sweet pink, jest dokładnie tak jak piszesz. Trafiłaś w samo sedno problemu.
                                      • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 27.03.14, 18:47
                                        Dziękuję za cytowania. Troszkę zbędny to był trud, ponieważ znałam zdanie i niepokoje autorki.
                                        Ja kłócę się jedynie ze stanowiskiem kol.3, że zakochana kobieta nie będzie zachowywać się w taki sposób, w jaki zachowuje się autorka. Osobiście, bardzo mi się nie podoba nagonka na autorkę, prowadzona ze stanowiska wyroczni, która wie jak najlepiej należy się zachowywać i jak najlepiej kochać.
                                      • kraina_lesnych_ludkow Re: Odpowiadam wszystkim :) 31.03.14, 23:44
                                        Autorko!
                                        Pozwól sobie na bycie kochaną - nawet jeśli nieudolnie, to myślę, że szczerze. I pozwól też sobie kochać - nie jak z serialu czy książek, ale tak jak umiesz.
                                  • 5th_element Re: Odpowiadam wszystkim :) 11.04.14, 21:17
                                    kol.3 sama sobie przeczysz. W innym wątku na innym forum wypisujesz, że wesele "na poziomie" to takie, gdzie wydasz kupę kasy za przysłowiowy talerzyk i fochujesz się na WŁASNĄ CÓRKĘ, że chce coś skromniejszego. Ciekawa jestem więc, jak sama podeszłabys do nie "na poziomie" biżuterii z takiej okazji. Dulszczyzna do kwadratu.
                          • tymon99 Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 20:12
                            mawik_net napisała:

                            > Często też otrzymywało się klejnot rodzinny i to niekoniecznie w jakiś szlacheckich rod
                            > zinach (po babci, prababci).

                            sorry, ale poza rodzinami szlacheckimi jakikolwiek klejnot śmierdzi "złotymi żniwami". ktokolwiek zna trochę historię polski, ten wie, że przed 1940 rokiem złote pierścionki w chłopskich rodzinach zwyczajnie się nie zdarzały.
                            • kol.3 Re: Odpowiadam wszystkim :) 26.03.14, 08:37
                              Ale społeczeństwo nie składało się tylko że szlachty i chłopstwa, było jeszcze drobnomieszczaństwo, mieszczaństwo, o różnym stopniu zamożności, wreszcie burżuazja.
          • soulshuntr Re: Odpowiadam wszystkim :) 24.03.14, 20:27
            ale przeciez ona nawet nie wiedziala ze to jest tanzanit. Moze gdyby wiedzila reakcja bylaby inna. Choc po namysle, nawet gdyby byl to koh-i-noor to pewnie tez byloby zle, bo za duzy i wogle taki obciachowy.
            • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 19:52
              znajomość nazwy kamienia szlachetnego lub jej brak nie zmieni wyglądu pierścionka. założycielce wątku pierścionek miał prawo nie spodobać się bez względu na to czy był z tanzanitem, czy nie.
              • soulshuntr Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 20:55
                Masz racje, mogl sie po prostu nie podobac. Mogly jej sie rowniez nie podobac cale te oswiadczyny sposob ich wyartykulowania oraz sceneria. Ma do tego absolutne prawo, jej zycie, jej wybor. Tylko po jakiego jasnego fallusa zawraca temu biednemu czlowiekowi glowe, marnuje mu zycie i dodatkowo niszczy i poniza go psychicznie? Czy do tego tez ma prawo? Smiem watpic.
                • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 21:22
                  >Tylko po jakiego jasnego fallusa zawraca temu biednemu czlowiekowi glowe,
                  >marnuje mu zycie i dodatkowo niszczy i poniza go psychicznie?
                  >Czy do tego tez ma prawo? Smiem watpic.

                  Śmiem również. A propos "śmienia", to z Ciebie, soul, też najwyraźniej nie jest takie niewiniątko. :)
                  • soulshuntr Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 21:38
                    Pewnie ze nie jest! Ja jestem pospolita swinia i zawsze sie do tego przyznaje.
                    • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 21:56
                      jak zawsze? gdzie zawsze? dopiero teraz mi o tym mówisz! raczyłbyś może w swojej stopce wieprzność swą zaznaczyć, aby uniknąć chęci strofowania Ciebie przez forumowych współbiesiadników. :)
                      • soulshuntr Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 22:04
                        Ale co mam zaznaczac i po co? Przeciez wiadomo, ze kazdy facet to swinia! No nie mow, ze nie wiedzialas?!
                        • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 22:25
                          > Przeciez wiadomo, ze kazdy facet to swinia!

                          Ha! Nie tylko. Faceci mogą też być innymi zwierzaczkami: misiami, małpkami, kotkami, a nawet stanowić materię nieożywioną: pantofle. :-D
                          • soulshuntr Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 22:48
                            Pszambardzo, ale na lekcji biologii uczylem sie, ze pantofelek to co prawda pierwotniak, ale za to materia jak najbardziej ozywiona.
                            • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 26.03.14, 00:20
                              Pantofel nie jest pantofelkiem niestety.
                              • soulshuntr Re: Odpowiadam wszystkim :) 26.03.14, 11:40
                                a umyslowo/ mentalnie moze byc?
                                • czoklitka Re: Odpowiadam wszystkim :) 26.03.14, 19:47
                                  Chyba tak. :)
      • onemama Re: Odpowiadam wszystkim :) 25.03.14, 21:46
        Dziecko ile ty masz lat? Po stylu pisania, mielenia tematu i spowiadania sie jak nastolatka na łamach Bravo Girl, trudno mi uwierzyć w 30 +. Ale to może już oznaki tego co nazwałeś staropanienstwem? Dodam tylko ze w małomiasteczkowym wydaniu, niestety. No i te teksty ze na posuche nie cierpiałas i poraniona emocjonalnie... Ech. Moja rada - duży rozbieg i z baranka o ścianę. Poprawi sie wtedy na pewno.
      • ninananu Re: Odpowiadam wszystkim :) 29.03.14, 10:22
        Może tego już nie przeczytasz, ale co tam.... jakikolwiek facet by nie był... ty go zostawisz. Trudno Ci być w relacji. Jak nie byłby ciamajdą, to miałabyś ale do czego innego. Uciekasz... po prostu uciekasz. Najłatwiej zwinąć żagle i zawinąć do innego portu. Bo w tym już wstyd i ego nie pozwala na przyznanie się przed sobą, przed nim do błędu. Z opisu wynika, że bardzo kalkulujesz. Nie czujesz a myślisz, aż nader logicznie. I to jest twoja zguba.Czy w życiu cokolwiek masz? Czy tylko subtytuty? Czy jesteś w ogóle zadowlona z życia? Jak dopuścisz to do siebie i wybuchniesz płaczem, myślę że masz wtedy szanse na ułożenie spraw od nowa z nową jakością
      • porazostatni Re: Odpowiadam wszystkim :) 31.03.14, 23:46
        Dobry wątek. Najpierw foro klasycznie poradziło rzuć faceta. Autorka posłuchała i spróbowała go rzucić - no jak mogła krzywdzić takiego miłego gościa. Jednakże, że nie dostosowała do końca głównej rady - zołza i manipulantka. Kto założy wątek poza znaną i lubianą forumką, ma szansę zostać obrugany. Tylko na Gazecie pytać o radę. ;)
      • liisa.valo Re: Odpowiadam wszystkim :) 02.04.14, 14:27
        Zerwij z nim i daj mi na niego namiar.
      • speedboat8 Re: Odpowiadam wszystkim :) 06.04.14, 10:45
        Kobieto! jesli mowisz w twarz facetowi ze jest nieudacznik to znaczy ze nie masz dla niego szaczunku i lepiej rozstancie sie bo unieszczesliwiasz i jego i siebie.Znajdziersz sobie z pewnoscia samca alfa a i jemu dasz szance na znalezienie sobie nowej partnerki kltora bedzie go szanowala. Ta historia z zarowka i cala reszta odslonila tylko to ze ty go po prostu nie kochasz i na dodatek pogardzasz jako meczyzna ktory nosi spodnie.Ty podswiadomie po prostu szukasz faceta o silnej osobowosci ,ktory by cie zdominowal.
        Odnosze jednak wrazenie ze skazana jestes na dlugie szukanie z uwagi na to ze to ty w tym konkretnie zwiazku przejelas role faceta :) i zasmakowalas w tym.(!)
    • man_sapiens Re: Beznadziejne oświadczyny... 23.03.14, 18:53
      Facet ma szczęście, że nie przyjęłaś jego oświadczyn, wpadłby jak śliwka w kompot.
      Tzw. związek (narzeczeństwo, małżeństwo, partnerstwo) to związek dwojga ludzi: dwóch dusz i dwóch ciał. Ale dla ciebie to jest co innego: seria przedstawień.
      Pytasz się czemu facet od roku z tym chodził? To proste, bardzo mu na tobie zależało (mam nadzieję, że mu przeszło), tak bardzo, że piekielnie bał się odtrącenia. No i dostał to, czego się bał.
      Swoją drogą nie wiem co masz przeciw białemu złotu: kosztuje tyle samo, co żółte, a niebieskie oczko w żółtej oprawie dobre jest dla kogoś ze złym smakiem - albo dla patriotycznego Ukraińca. Co złego w tym, że pierścionek skromny?
    • miau.weglowy coraz bardziej mi zal tego faceta.../nt 24.03.14, 17:54

      • przeciezwiadomo Re: coraz bardziej mi zal tego faceta.../nt 24.03.14, 18:11
        Mnie też...
        • na.rozdrozu Re: coraz bardziej mi zal tego faceta.../nt 24.03.14, 18:32
          Mnie też, zdecydowanie najbardziej! Bo wiem, że to fajny i dobry człowiek, tylko ja mam spieprzoną psychikę.
          • czoklitka Re: coraz bardziej mi zal tego faceta.../nt 24.03.14, 19:12
            >Mnie też, zdecydowanie najbardziej!

            Fajnie, tylko, że to typowe, jak sądzę. Żal Ci go, wiec się nie rozstaniesz. Tylko że, pomimo żalu, on nie przestanie Cię irytować.
            • na.rozdrozu Re: coraz bardziej mi zal tego faceta.../nt 24.03.14, 19:30
              Czoklitka - tak w ogóle to chciałam Ci bardzo podziękować za dotychczasowe wpisy. Uważnie je analizowałam i umiesz gdzieś znaleźć balans.
              Bardzo bym chciała opanować właśnie tę moją irytację. Na razie dzieli nas blisko 500 km, więc nie czuję presji i staram się sama "rozkminić" siebie.
              Nie pisałam o tym dotychczas, ale bardzo się boję, że powielę schemat życia mojej ciotki, która w wieku blisko 70 lat dalej czeka na rycerza na białym koniu i jest okropnie zgorzkniałą, złą kobietą, a była (i nawet dalej jest mimo wieku) piękną i interesującą kobietą, ale żaden z adoratorów "stóp jej nie był godzien całować".
              • przeciezwiadomo Re: coraz bardziej mi zal tego faceta.../nt 24.03.14, 20:01
                Czy to Francuz? :)
              • czoklitka Re: coraz bardziej mi zal tego faceta.../nt 25.03.14, 00:04
                >Nie pisałam o tym dotychczas, ale bardzo się boję, że powielę
                >schemat życia mojej ciotki, która w wieku blisko 70 lat dalej
                >czeka na rycerza na białym koniu i jest okropnie zgorzkniałą, złą kobietą,

                Wg mnie niepotrzebnie się tego obawiasz. Oczywiście dużo jest możliwe, ale zauważ, że będąc w tym związku z tym facetem, też po czasie możesz czuć się sfrustrowana, a w duchu modlić się o pojawienie się księcia z bajki, którym twój obecny chyba jednak nie jest. :)
                Poza tym niepotrzebnie chyba panikujesz z tą samotnością - w mojej rodzinie jest kilka małżeństw, które poznały się dopiero w wieku ok. 35 lat. :)

                >Bardzo bym chciała opanować właśnie tę moją irytację.
                >Na razie dzieli nas blisko 500 km, więc nie czuję presji i staram się sama
                >"rozkminić" siebie.

                Oj nie wiem, czy kiedykolwiek będziesz w stanie nie czuć irytacji z powodu charakteru i zachowania tego faceta, pomimo nawet i najlepszych chęci oraz pracy włożonych zarówno przez Ciebie jak i przez niego. Po prostu chyba jesteście tak różni, że nawet pomimo twoich starań, aby mu swoich nerwów nie uzewnętrzniać, i tak w duchu jakieś niezadowolenie, z czasem może frustracja, mogą pojawiać się. Zastanów się na spokojnie, co masz - a masz bardzo zakochanego, ale i bardzo różnego od Ciebie faceta oraz siebie - bojącą się samotności. Czy to jednak nie za mało? Czy bardzo zakochany facet, który może okazać się dla Ciebie wspaniałą podporą, ale którego pewnych cech (pomimo najlepszych chęci) możesz nie tolerować, zapewni Ci szczęście, codzienny spokój i zadowolenie? Wyobraź sobie, co będzie, jak już ze sobą zamieszkacie... Dzień w dzień razem. W tej chwili możesz myśleć, że praca nad sobą, jaką każde z osobna wykona, wystarczy... Ale warto pamiętać, że nie da się zmienić aż tak człowieka. Czymś strasznie trudnym (o ile w ogóle możliwym) jest zmiana charakteru, osobowości, wrażliwości.

                Oczywiście nie siedzę tobie w głowie, a Ty zrobisz, jak uważasz, jednak zastanów się, czy warto godzić się na bylejakość tylko dla zapewnienia sobie jakiegoś poczucia komfortu, które i tak może być tylko pozorne. Z tą psychoanalizą (jak gdzieś tutaj padło) też bym może nie przesadzała, ponieważ wygląda to na, że zaczniesz teraz usilnie analizować siebie (czy tam swoje dzieciństwo), obwiniać się za to, jaka jesteś, ale dla jakich korzyści tak naprawdę? Korzyścią ma być właśnie zgoda na bylejakość (bo dla większości, jak tu wyszło, takie głupie zaręczyny w paskudnym i nienastrajającym miejscy są ok)? Przecież to nie Ty masz tu problem ze sobą, Twoim "problemem" jest tylko to, że właśnie "byle co" nie jest w stanie Cię zadowolić. Podsumowując, wybredność nie jest żadnym "odchyłem" i czymś nienormalnym .:)
                • mawik_net Re: coraz bardziej mi zal tego faceta.../nt 25.03.14, 11:21
                  "godzić się na bylejakość"? Fakt nie są dla siebie stworzeni z powodu różnic w priorytetach. Ale to co dla jednej byle jakie dla innej byłoby słodkie. Kwestia gustu i priorytetów właśnie.
                  • czoklitka Re: coraz bardziej mi zal tego faceta.../nt 25.03.14, 18:58
                    Nie godzić się na bylejakość - nie godzić się na związek z kimś nieodpowiednim, pomimo że na horyzoncie właściwej osoby brak. :)
              • vvipp Re: coraz bardziej mi zal tego faceta.../nt 25.03.14, 11:36
                Zwykła uczciwość, po "nawet takich" oświadczynach, wymaga, by powiedzieć o swoich prawdziwych uczuciach do oświadczającego się. A u ciebie jest to brak miłości i desperacja spowodowana upływem twojego biologicznego czasu.
                Ty chcesz związku i dzieci, a on może związku z odwzajemnioną miłością.
                Czy nie zdajesz sobie sprawy, że w dalszym ciągu mijają ci kolejne lata, szybko szukaj dalej, bo z tego nic ci nie wyjdzie.
    • rcozas Re: Beznadziejne oświadczyny... 24.03.14, 19:04
      Rozstań się z nim, bo jesli tobie sie nie podobaja takie oświadczyny i go krytykujesz za coś takiego, to on na pewno nie bedzie z tobą szczęśliwy. Ty chcesz czekać na rycerza na białym koniu, to sobie czekaj ile ci się podoba.
      Jakby ci zależało i na nim i na oświadczynach, to byś mogła ucieszyć się z tych co były i powiedzieć, że trzeba je zrobić jeszcze raz tak, żeby były kompletnie odlotowe i przeprowadzić to tak, żebyście oboje mieli świetną zabawę.
      Albo odpuścić, a nie takie głupie wypłakiwanie się.
      • na.rozdrozu Re: Beznadziejne oświadczyny... 24.03.14, 19:23
        Zdawało mi się, że to forum służy do dyskusji. Jedni płaczą nad złamanym paznokciem (też tu na forum), ja nad kiepskimi zaręczynami.
        • simply_z Re: Beznadziejne oświadczyny... 24.03.14, 22:12
          proszę cię...forum to rozrywka. Każdy twój problem zostanie obśmiany.
    • psiamama6 Re: Beznadziejne oświadczyny... 25.03.14, 10:51
      Nie będziesz z nim szczęśliwa, na pewno to wiesz. Opowiem jak wyglądały moje zaręczyny. W wakacje, na romantycznej wycieczce spędziliśmy jedną noc u jego znajomych, po imprezie na świeżym powietrzu wróciliśmy do domu oboje trochę pijani, leżeliśmy w łóżku on mówił wiele romantycznych rzeczy i padło pytanie czy zostanę jego żoną. Po takim scenariuszu Ty byś pewnie zrobiła dziką awanturę, a ja byłam przeszczęśliwa z prostego powodu- byłam bardzo zakochana, to był (jest) facet, który mi imponował, z którym wiedziałam że chcę spędzić życie. Piszesz, że Twój partner nie jest typem samca alfa, też miałabym z tym problem. Nie jesteś stara więc zacznij się rozglądać za kimś innym, bo tracisz czas i unieszczęśliwiasz zarówno jego jak i siebie.
      • mawik_net Re: Beznadziejne oświadczyny... 25.03.14, 11:22
        Super romantycznie , po pijaku.
    • mawik_net Re: Beznadziejne oświadczyny... 25.03.14, 11:04
      Biedny chłopak, dlaczego ludzie się tak dracznie dobierają w pary? On nie dla ciebie i ty nie dla niego. Uwolnij siebie i jego. Jaka to miłość jak pieniądze i forma ważniejsze od uczuć partnera? Uważasz, że ty jemu nie sprawiłaś przykrości ? Pierścionek zaręczynowy chcesz sama sobie wybierać? Poszukaj sobie nowobogackiego, będziesz miała to co chcesz.
      • senioritaloca Re: Beznadziejne oświadczyny... 25.03.14, 20:37
        Nie sugeruj sie tym co te jadowite forumowe sucz...e Ci radza. Wiekszosc z nich jest samotnych lub przed rozwodem. Bardzo by chcialy abys dolaczyla do ich klubu samotnuch serc i miala tak samo beznadziejnie.

        A swoja droga to ciekawe dlaczego kobiety, ktore mialy powodzenie majac lat 20 zostaja starymi pannami? A szare myszki w okularach zakladaja szczesliwe rodziny?
        • mrb62 Re: Beznadziejne oświadczyny... 25.03.14, 21:13
          Dlaczego się dziwisz? Przecież odpowiedź masz dokładnie w tym wątku. Piękne zawsze sądzą, że skoro ten obecny nie jest tym jedynym, to może warto poczekać na kolejnego, a "szare myszki" wiedzą, że kolejny może się nie trafić i biorą, co dają. ;)
        • soulshuntr Re: Beznadziejne oświadczyny... 25.03.14, 23:15
          > A swoja droga to ciekawe dlaczego kobiety, ktore mialy powodzenie majac lat 20
          > zostaja starymi pannami?

          W pewnym mieście powstał sklep, w którym każda kobieta mogła sobie kupić męża. Miał sześć pięter, a jakość facetów rosła wraz z każdym piętrem. Był tylko jeden haczyk: jak już kobieta weszła na wyższe piętro nie mogla zejść niżej. Chyba, że prosto do wyjścia bez możliwości powrotu. Wchodzi pewna kobieta poważnie zainteresowana kupnem męża.
          Na pierwszym piętrze wisi tabliczka:
          "Mężczyźni tutaj mają pracę"
          -To już coś, mój były nawet roboty nie miał- pomyślała kobieta- ale zobaczę, co jest wyżej.
          Na drugim piętrze był napis:
          "Mężczyźni tutaj mają pracę i kochają dzieci"
          -Miło, ale zobaczymy co jest wyżej.
          Na trzecim piętrze była tabliczka:
          "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci i są niesamowicie przystojni"
          -No coraz lepiej- pomyślała - ale wyżej to musi być już w ogóle extra w takim razie.
          Na czwartym piętrze można było przeczytać:
          "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni i pomagają przy pracach domowych"
          -Słodko, słodko... ale chyba wejdę piętro wyżej.
          Na piątym piętrze informacja:
          "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni, pomagają przy pracach domowych i są diabelnie dobrzy w łóżku"
          -No niesamowite, wręcz cudownie - pomyślała kobieta - ale jak tu jest tak wspaniale, to co musi być piętro wyżej!?!
          Na szóstym piętrze BARDZO zdziwiona kobieta przeczytała:
          "Tu nie ma żadnych facetów. Zostało ono stworzone tylko po to, aby udowodnić, że wam, babom za cholerę nie można dogodzić..."
        • agrafka111 Re: Beznadziejne oświadczyny... 26.03.14, 06:53
          To ja wypowiem się, że jako kobiecie po przeczytaniu tego wątku zaczęło mi być wstyd. Serio, nie widzisz tego jaka jesteś infantylna? Zaczynając od opisywania problemu na forum (bardzo dojrzałe, że szukasz rad obcych osób w jednym z najważniejszych tematów życiowych) kończąc na ubolewaniu z powodu nie takiego pierścionka. Coś Ci powiem- oświadczyny mojego męża były dalekie od moich wymarzonych ale odbyły się bo on bardzo ale to bardzo chciał spełnić coś czego w tamtym momencie oczekiwałam i potrzebowałam. Mogłabym dużo pisać na ten temat ale to nie o mnie tylko o Tobie jest ten wątek więc:
          - oświadczyny można przeprowadzić jeszcze raz, pierścionek wymienić, gdybyś go kochała miałabyś 1000 pomysłów na to jak "ulepszyć" tę sytuację tak byście oboje byli spełnieni i szczęśliwi. Problem jest taki, że Ty oczekujesz, Ty chcesz brać- Ty go nie kochasz tylko szukasz kogoś kto spełni Twoje potrzeby. Chyba jeszcze nie przerobiłaś lekcji na czym polega prawdziwa miłość (spoko na moje oko ponad 50% ludzi nie wie). Oczywiście w braniu nie ma nic złego pod warunkiem, że w związku istnieje harmonia dawania i otrzymywania. Nie wiem jak jest u Ciebie ale póki co nie stanowicie szczęśliwej pary i albo to przepracujecie albo pora się rozstać- inaczej unieszczęśliwisz siebie i jego. Jeśli Tobie ciągle będzie czegoś brakowało to on w końcu Cię znienawidzi. Myślisz, że on tego nie czuje, że masz go za kogoś niewystarczającego i "gorszego"? Współczuję temu facetowi.
          • agrafka111 Re: Beznadziejne oświadczyny... 26.03.14, 07:28
            aha i jeszcze jedno- pytasz czemu on się nie oświadczył na wyjeździe czy przy 100 innych okazjach. Obstawiam, że dlatego, że coś zawsze było "nie tak"' z Twojej strony- coś było niewystarczające albo nie tak jak chciałaś. Facet wybrał moment po szczerej jak piszesz rozmowie, gdzie przez chwilę wyczuł jakąś harmonię (myślał, że sobie wszystko ułożyliście i wyjaśniliście). Racje mają Ci co piszą, że on się wstrzymywał od dawna bo nie był pewny tego jakie masz do niego uczucia. Faceci też potrafią sporo intuicyjnie wyczuć. Przez większość Twoich wpisów traktujesz związek jak jakąś fuzję biznesową, liczysz bilans zysków i strat, rozważasz korzystną sprzedaż akcji (zamążpójście), podkreślasz swoje aspiracje, osiągnięcia, niebanalność- choćby pośrednio przez porównania do ciotki (co już samo w sobie jest banalne). Nie wiem jak to sobie ułożycie, facet prawdopodobnie na swoje nieszczęście jest zakochany (czy kocha to nie wiem) ale Ty wasz związek traktujesz jak proces przetargowy.
          • kol.3 Re: Beznadziejne oświadczyny... 26.03.14, 08:41
            110/110 - lepiej nie można było tego ująć.
    • g4l No i co z tego? 26.03.14, 07:43
      Mi mąż oświadczył się pod Bankiem Pocztowym obok śmietnika, no i co? :D Do dzisiaj się z tego śmiejemy :)

      Jak kiedyś dotrze do Ciebie czym tak naprawdę jest związek, dojrzałość i partnerstwo to zrozumiesz.

      ...o ile rzeczywiście opisane przez Ciebie sytuacje to nie są jakieś wymyślone z braku zajęcia bzdury.
    • kat.k Re: Beznadziejne oświadczyny... 26.03.14, 08:04
      mi tez się mąż bardzo byle jak oświadczył
      chciałam, żeby to było fajne, romantyczne wydarzenie, które bedę miło wspominac na starość - zwłaszcza że nie mogę mieć wymarzonego ślubu
      mężczyźni nie czytają między wierszami, nie łapią aluzji i nie potrafią się domyślać (mój nawet po 10 latach nie wie co lubię). dlatego powiedziałam mu czego chcę - jasno i wyraźnie.
      a on i tak to spartolił
      i do dziś mam o to żal
      ale to nie przeszkadza nam być razem.
      pierścionki oglądaliśmy razem.

      w twojej opowieści najbardziej uderzają mnie trzy rzeczy - po pierwsze ty nie końca jesteś przekonana do tego związku
      - po drugie ten twój facet to rzeczywiscie trochę d... skoro przez cały rok sie musiał zbierać do oświadczyn
      - po trzecie - związek na odległość to nie najlepszy start. pomieszkajcie troche razem, bądzcie ze soba na co dzień a nie tylko w weekendy to zobaczycie co dalej

      życzę wszystkiego dobrego!
    • ao.a Re: Beznadziejne oświadczyny... 26.03.14, 09:07
      Motyli w brzuchu nie zagwarantuje Ci miejsce oświadczyn. Motyle w brzuchu to emocje dotyczące drugiej osoby. Mój mąż też szukał miejsca na oświadczyny. Chciał w restauracji, nie wyszło. W końcu oświadczył się w całkiem zwykłym dla nas miejscu, a ja i tak po pierwszym szoku byłam bardzo szczęśliwa. Wspominam to z uśmiechem. Też mam pierścionek z białego złota, z białymi i niebieskimi oczkami. Bardzo go lubię. Zawsze powtarzam, że to najważniejszy pierścionek bo od niego. Wiesz o co chodzi z tymi motylami już? BO OD NIEGO! Daj lepiej chłopakowi znaleźć dziewczynę, dla której ważny będzie on, a nie sceneria. Moja znajoma dostała sreberko bo facet nie miał jeszcze pierścionka, a jak już dostała pierścionek to i tak trzyma je na pamiątkę. I to jest uczucie :)
      • senioritaloca Re: Beznadziejne oświadczyny... 26.03.14, 10:28
        autorko watku, nie szkoda Ci czasu na analizowanie tych glupawych porad?

        • ao.a Re: Beznadziejne oświadczyny... 26.03.14, 13:25
          To chyba nie do mnie to po pierwsze. Po drugie dziewczyna opowiedziała sytuację, zapytała co my na to to jej ludzie piszą. Rozumiem, że szanowna autorka odpowiedzi do mojej odpowiedzi -skoro uważa, że ludzie piszą głupio -pozjadała już wszystkie rozumy świata?
    • lewania Zalamalam rece... 26.03.14, 10:19
      brzydki pierscionek i kiepskie oswiadczyny... ty napewno jestes po 30stce???
      jakbys go kochala to znaczenia nie mialo by ani miejce/sposob oswiadczyn ani tez pierscionek. A moze jemu sie podobal?

      no nie moge uwierzyc w to co czytam...


      Pozdrawiam
    • tequil.a Re: Beznadziejne oświadczyny... 26.03.14, 10:25
      Laska, głowa do góry!
      Dobrze rozumiem, co musisz czuć. Opinie innych są takie ostre - bo to internet, tu się nie przebiera w słowach ;P
      Ważne, że miałaś odwagę, żeby z kimś o tym porozmawiać : )
      Jesteś romantyczną duszą i marzy CI się związek z facetem, który będzie rozumiał Twoje porywy serca, ale bardzo często faceci nie rozumieją tego i - niestety - trzeba im to tłumaczyć. Możliwe, że zerwanie z Twoim niedoszłym narzeczonym to dobra decyzja, ale pod warunkiem, że:
      - porozmawiałaś z nim i powiedziałaś, jak niedorzeczna i smutna była dla Ciebie ta "najpiękniejsza" chwila oraz dowiedziałaś się, co on sobie tak w ogóle myślał
      - pomijając niedopasowanie w poziomie romantyczności jesteście też niedopasowani w życiu codziennym

      Wiem, że uważasz, że różnicie się charakterami, ale to może wypalić, bo ludzie mają tendencje do uzupełniania się. Ale jeśli Ty jasno i przejrzyście nie powiesz mu, czego oczekujesz, możesz zmarnować szansę na - nie wiem, może szczęście?...

      Daj mu ostatnią szansę. Wyłóż kawę na ławę. Wiem, że dla romantyczki ciężko jest powiedzieć mu, że chcesz być zaskoczona, ale przełam się. Powiedz, że ma szansę, żeby zatrzeć paskudne wrażenie i poczekaj - może, mając nóz na gardle, wykrzesze z siebie tyle romantyzmu, że się zdziwisz : )
    • na.rozdrozu Podsumowanie i zakończenie wątku 26.03.14, 10:59
      Bardzo wszystkim dziękuję za wpisy.
      Wielu z was dostarczyłam sporo rozrywki i możliwości dowartościowania się lub wylania własnych frustracji. Mój przypadek posłużył za casus w kilku innych nawet wątkach.
      To mój ostatni wpis.
      Forum jest jednak swoistym przekrojem społeczeństwa, w proporcjach niestety typowych.

      Bardzo bym prosiła o nie dopisywanie się i pozwolenie aby wątek poszedł w wirtualny niebyt.

      Życzę wszystkim dobrych wyborów życiowych i równowagi osobistej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka