foronemoment
16.12.14, 23:10
Może jak napiszę to mi przejdzie. Ogarnę się do kupy, wykasuje numer, usunę z komunikatorów i głowy. Tak łatwo nie pójdzie, wiem to. Znowu zaangażowałam się w jakieś gó... bez przyszłości. Ha, mało tego, zaangażowałam się w to gó..., doskonale wiedząc że przyszłości z tego żadnej nie będzie. Kilka tygodni fajnych, sympatycznych, co wieczornych rozmów. Kilka tygodni bajerowania, uśmiechania i w ogóle. Nikt nikomu nic nie obiecywał. Ale tak cholernie jestem spragniona czyjeś miłości, że łyknęłam to jak pelikan rybę (czy co on tam zżera). Rozum mówi że bez sensu, nie ma co sobie tyłka zawracać a Serce by chciało. Rozum doskonale wie że chodzi o potencjalny seks. Daleko jesteśmy od siebie i jak była okazja to się nie wypięłam i nóg nie rozłożyłam żeby nie było że wszystkie dziewczyny z Polski łatwe są;) Ja się nie ru.ch.am, trzeba ze mną chodzić;) Rozum wie że prawdopodobnie chodziło też o zaproszenie do naszego pięknego kraju. Kupa, nie zaproszę, bo niby z jakiej racji? Mój ci on czy co? Ale Serce by chciało. W ten beznadziejny, egoistyczny sposób – niech mnie adoruje, kusi, podrywa. Romans jakiś moglibyśmy mieć, ale żadnego związku. Żadnego zapraszania tutaj. Niech sobie nawet wyrwa inne, jak mnie tam nie ma. Co mi to przeszkadza? Nic. Ale wkurzam się jak zniknął z „naszej” małej przestrzeni internetowej. Smutno mi trochę, żal tyłek ściska że nie poszło tak jak chciałam. Bo chciałam normalnej, fajnej znajomości z odrobiną flirtu i a „nuż-widelec” Rozum posłuchałby Serca. Bo ja rozgraniczam na kolegów, przyjaciół, kochanków. Panowie z tamtego kraju nie rozgraniczają. Nie potrzebują koleżanek. Potrzebują kochanek, sponsorek, „żon” które wyciągną „z kraju niedoli”. Rozum od początku wiedział co i jak, bo nikt normalny z miłości, zauroczenia czy jakiegoś innego przyjemnego uczucia nie prowadzi rozmów w ten sposób. Ale Serce żyje iluzją. Głupia jestem okrutnie, bo gdyby Polak zachowywałby się w ten sposób na takim etapie znajomości, pogoniłabym tam gdzie pieprz rośnie i tyle. A tak zwalam winę nie wiadomo na co. Serce ogłupia. Na co komu one? Bardzo, ale to bardzo jestem spragniona miłości. Ale nie za wszelką cenę.