janusz.z.bytomia
27.02.15, 01:26
Wiadomo, że nie da się spotkać kogoś, kto patrzy na świat w taki sam sposób jak my. Jednak decydując się na poważny związek warto mieć przecież jakieś wspólne minimum.
A teraz taka sytuacja: jesteście z kimś, jest Wam fajnie ze sobą na płaszczyznie seksu, czułości, macie wiele tematów do rozmów i w ogóle super się dogadujecie. Ale jak schodzi na sprawy światopoglądowe czy polityczne, to nagle czujecie jakąś taką niesamowitą obcość i rozumiecie, że ta osoba nie tylko patrzy na pewne sprawy inaczej niż Wy, ale ma te przekonania dość wyraźnie ugruntowane i trudno będzie tutaj o jakiś kompromis. W gruncie rzeczy macie dużo żalu, że ta osoba "taka jest" . Bo w gruncie rzeczy nie akceptujecie wyłaniającego się z jej poglądów systemu wartości. Co więcej, uważacie, że w przyszłości mogą się z tego zrodzić jakieś problemy (ot, np wychowanie dzieci)
Co myślicie - warto schować to pod dywan i próbować z tym żyć, czy lepiej się rozstać i dać sobie spokój?