Gość: mita
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.09.04, 15:44
wciąż i niezmiennie śmieszy mnie poniższa historyjka:
pewnego jesiennego dnia, tatuś z synkiem poszli do lasu na grzyby. chodzą,
chodzą, nagle chłopiec zagląda pod krzaczek i woła:
- tato, tatooo...znalazłem jeżyka!
ojciec podszedł, patrzy - faktycznie siedzi jeżyk. chłopiec bardzo nalegał,
więc zabrali go do domu. całą zimę dzieciak dbał o jeżyka: karmił go, poił
mleczkiem, bawił się z nim, zrobił miękkie posłanko.
aż tu nagle któregoś pięknego, wiosennego dnia, jeżykowi urosła sierść, na
plecach pojawiły się skrzydła, a na czole róg i wyfrunął przez otwarte okno.
wtedy stało się jasne, że tatuś z synkiem wcale nie znaleźli w lesie jeżyka
tylko jakieś chuj wie co.
;-)))))))))))))))))))))