Dodaj do ulubionych

obrażalski facet

IP: *.netron.pl / 213.17.241.* 30.09.04, 22:58
Czasem już nie mam siły. Są sytuacje kiedy się posprzeczamy, zamiast
powiedzieć sobie do końca co nas zabolało itd. on się obraża i mnie zostawia.
Nie cierpię takich sytuacji, nie znoszę rozstawać się w kłótni......
Kiedy on mnie np. zrani, a ja mu powiem kilka słów (bo czasem mnie też
poniesie) on sie obraża, wielka cisza i jedzie do domu. Co mam zrobić,
miałyście też doczynienia z takim przypadkiem? Często też "odwraca kota
ogonem" tak, że po każdej sprzeczce (no prawie każdej) ja się czuję winna, a
on obrażony odchodzi. Gdyba jeszcze coś wtedy mówił, wykrzyczał, ale on
milczyyyyy......... Znacie jakiś sposób na taki przypadek ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Artur Re: obrażalski facet IP: *.ss.shawcable.net 30.09.04, 23:02
      Jego strategia dziala.

      Wiec sie moze nie dziw.
      • Gość: baha Re: obrażalski facet IP: *.netron.pl / 213.17.241.* 30.09.04, 23:15
        Czyli zastosować to co on - obrazić się i pójść w drugą stronę :/ gorzej jak
        się za mną nie odwróci :/ Właśnie może to jest mój problem, boję się, że on za
        mną nie pójdzie,no ale raczej zależy mu na mnie, raczej na pewno.Tylko on jest
        tak wychowany, jak się tam poobrażają, to wszyscy milczą i nikt nie wyciągnie
        pierwszy ręki :(
        • Gość: artemida Re: obrażalski facet IP: .251:* / 82.160.38.* 30.09.04, 23:20
          obraz sie pierwsza a jak nie wyciagnie reki to NA RA mu powiedz. inaczej juz do
          konca bedzie mial na ciebie sposob.
          • Gość: baha Re: obrażalski facet IP: *.netron.pl / 213.17.241.* 30.09.04, 23:37
            Tak tylko po 4 latach trudno powiedzieć "nara" tym bardziej ,jak oprócz tego
            mankamentu jest naprawdę dobrze :) Tylko może mi pewnego dnia naprawdę
            zabraknąć sił na te jego fochy :( Chyba sobie źle go "wychowałam", zawaliłam na
            samym początku, miałam wtedy sobie nie pozwalać na takie zachowania .
            Tylko właśnie chodzi o to, że on nie jest typem co pierwszy wyciągnie ręke,
            choćby miał cierpieć ,umierać z tęsknoty, nie zrobi tego.
            To chyba też moi teściowie (przyszli) sprawę zawalili, bo zachwują sie podobnie
            w stosuknu do swoich dzieci.
    • anka2413 Re: obrażalski facet 01.10.04, 08:24
      na umiejetne odwracanie kota ogonem nic sie nie da zrobic - niesety znma to z
      doswiadczenia, nie rokuje wam dobrze bo jak tak ciagle bedzie robil
      znienawidzisz go za to...
    • monka79 Re: obrażalski facet 01.10.04, 08:37
      Zręczny manipulator jednym słowem. Najlepszy sposób: nie płaszczyć się i
      zupełnie zignorować jego obrażanie się. Jeśli stwierdzi, że nie działa to na
      Ciebie, to po jakimś czasie sobie daruje. Bo jak nie, jeśli będziesz go za
      każdym razem Ty przepraszać, albo się zastanawiać o co mu chodzi, albo prosić
      go, żeby raczył z Tobą na ten temat porozmawiać to zrobi się z niego taki mały
      dyktator i wkrótce będziesz go miała zupełnie dosyć. Drugi sposób, sama go
      stosuję, to też się obrazic, ale może to doprowadzic do sytuacji patowej, a
      wtedy ktos się będzie musial poddac, i jak znam zycie, i tak to bedziesz Ty.
      chociaz jak bys przetrzymala, to chyba zacząłby być ostrożniejszy z tym
      obrażaniem. Tak sobie myślę właśnie.
      • Gość: trzydziecha Re: obrażalski facet IP: 213.17.175.* 01.10.04, 08:52
        Typowe. To baaardzo częsty przypadek, kiedy facet jest silniejszy psychicznie i
        (moze nawet wcale nieświadomie) manipuluje kobietą aby wszystko układało się po
        jego myśli. Stosuje strategię, aby zawsze jego było na wierzchu, aby nie mieć
        poczucia winy...nawet oczywiste fakty potrafi sobie w głowie tak poprzestawiać,
        aby SWIĘCIE WIERZYC w swoja rację. Albo przygotujesz się na ciągła walkę i
        życie w stresie, albo zrewidujesz swoje poglądy na sens tego związku. Kobieto,
        ja znam to z autopsji... Najlepszy sposób: olewać humory i kaprysy. Trwać
        cierpliwie przy swoim. Nie bać się szantażu (nie wyciąga ręki - przetrwać nawet
        i dwa tygodnie, trydne, ale się opłaca). Jeżeli jego uczucie będzie słabsze od
        jego uprou, trudno. Lepiej odejść teraz niż za 10 lat.
    • Gość: papaja Re: obrażalski facet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 10:09
      O rany.. a ja juz sie zastanawialam czy to tylko moj facet tak ma... ;)
      • Gość: baha Re: obrażalski facet IP: *.netron.pl / 213.17.241.* 01.10.04, 10:41
        Dzięki za odpowiedzi :) Teraz muszę przyjąć Waszą strategię i nie ulegać po
        każdej kłótni. Mam nadzieję, że wytrzymam :) bo należę do osób, które chcą mieć
        wszystko jasne od razu. Najlepiej bym się nie kłóciła (bo nie cierpię tego),no
        ale czasem sami wiecie, nie da się ......
        Pozdrówki
    • Gość: Lena Re: obrażalski facet IP: 80.48.96.* 01.10.04, 10:40
      Jeśli on tak się zachowuje teraz, to nie wyobrażaj sobie, że za 5,10,15 lat
      będzie zachowywał się inaczej. Obawiam się, że będzie jeszcze gorzej. Jesli
      zauważy, że nie odzywając się do Ciebie jest w stanie wymusić na Tobie każdą
      decyzję to z pewnością to zrobi. To jest taki rodaj manipulacji. Aby to
      zwalczyć musisz robić to samo i pokazywać mu, że nawet nie zauważyłąś jak się
      obraził. Musisz zawsze być od niego niezależna, bobędzie Tobą maniuplował.
      Tylko czy warto, czy nie szkodza życia.
      • Gość: baha Re: obrażalski facet IP: *.netron.pl / 213.17.241.* 01.10.04, 10:47
        Wiem, że to się tak szybko nie zmieni,tym bardziej jak mówiłam wyżej, on jest
        tak wychowany. brrrrrr. Przyzwyczaiłam go, że mi zawsze zależy żeby było dobrze
        i że to ja wyciagam rękę na zgodę (pierwsza). A widać mu to odpowiada (tak jak
        mi napisała wyżej Artur). Myślę, że jesteśmy naprawdę zgraną parą (mimo tego) ,
        tylko muszę mu w końcu pokazać, że pewne rzeczy mi nie odpowiadają i jest mi z
        nimi źle.
        Jeszcze raz dzięki za rady :) Buziaki
        A może facet tak potrzebuje, chwila samotności ,coś sobie przemyśli i będzie
        dobrze, tylko , że ja mu okazji na te przemyślenia nigdy nie dałam...
        • Gość: Lena Re: obrażalski facet IP: 80.48.96.* 01.10.04, 11:08
          Mam męża - jak to napisałaś - tak wychowanego. Moje teściowa często nie
          odzywała się do niego /późno urodzony jedynak, któego większość życia
          wychowywała sama matka/. Nie odzywała się gdy miał inne zdanie, nie dozywała
          się gdy miał gorszą ocenę w szkole, gdy - jej zdaniem - był niegrzeczny, nie
          odzywała się z powodu i bez powodu /czyli sama tylko wiedziała dlaczego się nie
          odzywa/ itp. itd. Bardzo trudna sprawa. Pomyśl, że takim samym ojcem będzie
          Twój może przyszły mąż. A będzie jeśli zachowuje się tak samo jak matka w
          stosunku do Ciebie czyli innego dorosłego człowieka.
          Mam świetną bazę obserwacyjną bo w rodzinie mojego męża /mojej teściowej/
          wychowanie przez emocjonalny szantaż jest chyba jedynym znanym wychowaniem i u
          jednych jest powielany a u innych /tych którzy ten szantaż "zauważyli"/ wręcz
          odwrotnie.
          • Gość: baha Re: obrażalski facet IP: *.netron.pl / 213.17.241.* 01.10.04, 11:19
            Masz rację Lena.... Boję się też tego, że on kiedyś będzie robił w ten sposób w
            stosunku nie tylko do mnie, ale i być może do naszych przyszłych dzieci :(
            On się tak zachowuje nawet w stosunku do swoich kolegów, tylko że oni nie
            wyciągną pierwsi ręki, i nie błagaja o to żeby było oki. I w ten sposób mogą
            nie odzywać się nawet z rok :/
            Jak będzie odpowiedni moment pogadam z nim o tym, nie wiem czy to coś da, ale
            pogadam.
            • Gość: Sylwia Re: obrażalski facet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 11:38
              No niesamowite!!!!!A ja myslalam ze to tylko ja trafilam na takiego...osla.Moj
              chlopak jest tak uparty ze gdy po klotni pisze do niego..nie odzywa
              sie,dzwonie...rozlacza telefon..bo poprostu nie chce ze mna gadac i
              juz..kosztem wszystkeigo.Zawsze odwaraca kota ogonem..jak on zrobi cos mi,zrani
              mnie jakos chociazby nienaumyslnie..to jest wszystko ok..slysze wtedy
              tylko 'ojj..kot" a gdy ja zrobie to samo..to jest wielka obraza,brzydkie
              slowa,foch.Tez przyzwyczailam go do tego ze pierwsza wyciagam reke..on wie ze
              ja mysle na okraghlo o nim i o tym zeby juz bylo dobrze..wie ze jak sie
              wreszcie odezwie bede miekka jak kaczuszka.Problem tkwi w tym ze on sie tym nie
              przejmuje..ma multum innych spraw na glowie a jak jest na mnie zly to poprostu
              sie zajmuje nimi nie myslac zbyt dlugo nad tym co robic zeby bylo dobrze.A ja
              nie mam inncyh spraw..potrafie zrezygnowac z wielu rzeczy zeby byc juz
              znim,zeby bylo dobrze..On nie rezygnuje.chociaz wiem ze mnie kocha bo udowodnil
              to wiele razy i weim ze mu na mnie zalezy..rowniez boje sie tego ze gdy
              wreszcie zbiore w sobie tyle silnej woli zeby sie do niego nie odzywac on nie
              zobaczy w tym problemu..stwierdzi ze ok..nie odzywam sie to moja sprawa..i nie
              bedzie walczyl..chociaz w glebi duszy bedzie mu szkoda.czasem przepraszalam go
              byle tylko juz sie odczepil i zeby bylo ok..ale czasem nawet przepraszam na
              jego focha nie wystarczalo..musial sie jeszcze troche nieodzywac bo gorowaly
              nad nim negatywne emocje.Wlasnie jestem w trakcie klotni..od wczoraj.Napisalam
              mu tylko po rozstaniu co i jak widze,czemu sprawil mi przykrosc..Nie odzywa
              sie.Boje sie ze wlasnie jego upor w tym momencie bedzie wyzszy..i ze nie
              wyciagnie reki.On uwaza ze to ja schrzanilam wczoraj sprawe..I badz tu
              czlowieku madry.jedno wiem napewno juz teraz..nie mozna rezygnowac ze swojego
              zycia,trzeba miec ciagle co robic..nawet jak go nie ma by sie nie zadreczac tym
              co sie dzieje.Gdy on zobaczy ze naprawde nie przejmuje sie tym ze sie nie
              odzywa i potrafie sobie zorganizowac czas to moze cos go tknie.czytalam ze
              mezczyzn bardziej pociagaja niedostepne dziewczyny,takie uprate..zawsze z
              wlasnym zdaniem i z tysiacem spraw do robienia..takioe przedsiebiorcze..A ja
              tylko siedzialam w domu bo wolalam spotkac sie do pewnego czasu z nim niz robic
              co innego,czekalam na jego smsy..juz tak nie jest..pwowoli sie z tego..lecze..i
              mam nadzieje ze on to zauwazy.najgorsze jest to ze przez te ciagle ostatnie
              klotnie on juz powiedzial ze woli byc sam niz ciagle tak sie stersowac..i boje
              sie ze w ktorejs z kolejnych klotni mi to oswiadczy..moze w tej?Tez nienawidze
              sie klocic...a najbardziej tego przeciagania sprawy..zamiast pogadac on to
              przeciaga.A moze..nie odzywa sie teraz bo naprawde wie ze schrzanil(stalby sie
              cud) i zbiera sily zeby wreszcie wyciagnac reke??Fascynuje mnie w nim o ze jest
              taki twardy..ja tak nie potrafie..I boje sie jego reakcji gdybym zaczela byc
              taka jak on.Ale co mam zrobic jak tak bardzo go kocham?
              • Gość: baha Re: obrażalski facet IP: *.netron.pl / 213.17.241.* 01.10.04, 11:45
                No to łączę się z Tobą w bólu .... Chciałabym Ci coś doradzić mądrego, ale
                widzisz sama mam podobny problem. No to teraz razem czekajmy na nowe rady i
                propozycje. Może jakiś mężczyzna się jeszcze wypowie...... zdradzi sposób na
                upartych jak osiołki mężczyzn......
                • Gość: Sylwia Re: obrażalski facet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 11:55
                  Wiesz...ja tak sobie mysle..i chyba mam racje tylko sama nie chce w to uwierzyc
                  i trudno mi to wcielic w zycie..ze najlepiej stosowac ich bron..czyli
                  czekac,nie odzywac sie..Nawet najwiekszy osiol jak bardzo kocha bedzie wiedzial
                  co zrobic.Lepiej na nich nie napierac..nie narzucac sie.Chyba boimy sie
                  najbardziej tego ze po klotni jak sie nie odzezwiemy pierwsze to dla nich nie
                  bedzie mialo to znaczenia.Ze zapomna o nas...stad te smsy do nich,telefony,chec
                  rozmowy..wszystko po to by wiedzilei ze isteniejemy.Ale badzmy szczere..oni o
                  tym wiedza..i tez tworza z nami zwiazek..wiec jesli odwroca sie od nas wiedzac
                  ze praktycznie zawsze klotnie lagodzilysmy my,ze nam na tym zalezalo i my
                  walczylysmy o ten zwiazek i wyprowalysmy z siebie flaki zeby ich nie
                  zranic,trzymalysmy sie za jezyk i poswiecalysmy kazda wolna chwile bo szkoda
                  nam bylo czasu na co innego niz spotkanie z ukochanym..i jak oni tego nie
                  docenia i sie za nami nie opdwroca..to prawa jest taka ze znaczymy dla nich
                  mniej niz myslalysmy..i moze niz sami oni mysleli..To brutalne..ale chyba taka
                  jest prawda tylko boimy sie wreszcie stawic jej czola>ja z kazda klotnia
                  powtarzam soebi "juz nie bede ulegac.bede twarda,nie bede tolerowac tego i
                  tego.." i nic..dalej cierpie i jestem slaba.Musza zobaczyc ze tez mamy cos do
                  powiedzenia i nie bedziemy z nimi szczesliwe jest tak bedzie sie dzialo ze
                  nasze potrzeby sa zrzucane na nizszy tor..W takim razie co to bedzie w
                  przyszlosci za zwiazek.Stana sie dyktatorami a my uleglymi sluzacymi bojacymi
                  sie postawic.Nie wiem..rosnie we mnie sila...:)
              • Gość: Lena Re: obrażalski facet IP: 80.48.96.* 01.10.04, 11:52
                On nie jest twardy!!! On jest połamany w środku, jakby tym połamaniem połamano
                mu uczucie empatii, taki zaprogramowany przez wychowanie, przez zimny wychów.
                Nie licz na to, że jak będziesz "zimna" i trochę niedostępna to on się zmieni.
                On nie zmieni się nigdy a najbardziej odczujesz to gdy będziesz musiała na
                niego liczyć. Jeśli potrzebujesz w życiu wparcia, jeśli w życiu musisz na kogoś
                liczyć - poszukaj sobie innego człowieka.
                • Gość: Sylwia Re: obrażalski facet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 11:58
                  nawet moja tesciowa(mam z nia bardzo dobry kontakt:) powiedziala mi
                  ostatnio..."dziewczyno..daj sobie troche luzu,nie walcz tak,nie mysl
                  ciagle..daj mu troche pomyslec,daj mu sie wykazac a nie..ciagle jakbys miala
                  klapki na oczach.Daj wam odetchanac..miej go gdzies..ja wiem ze on dla ciebie
                  nawet da sobie reke uciac..jest bardzo za toba..tyle ze nie dajesz mu tego
                  pokazac bo ciagle robisz wszystko za niego i sie przyzwyczil"...To chyba madra
                  rada.
                • Gość: baha Re: obrażalski facet IP: *.netron.pl / 213.17.241.* 01.10.04, 12:05
                  To się rozgadałyśmy :) ale fajnie.... chyba trzeba było mi z kimś pogadać. Mam
                  podobny przypadek do Sylwii ( może to krewni) :/ Tylko wiadomo, że nikt nie
                  jest idealny, zawsze w kimś znajdzie się jakieś wady.... dlatego wydaje mi się,
                  że nie należy się poddawać... tym bardziej, jak się wie, że mimo wszystko jest
                  się kochanym i bardzo się kocha ta drugą osobę. Nie chcę go skreślać, bo wiem,
                  że to rodzice go tak wykrzywili:( oj tacy teściowie - wrrrrrr.... wiem, że tego
                  nie naprawię do końca.... ale coś z tym z robię, muszę spróbować, ale nie dam
                  za wygraną... w końcu gdzie ja znajdę takiego drugiego :) osiołka - hihihi.
                  Ups - chyba właśnie się z tego śmieję, ale pewnie to tylko chwilowe....
                  • Gość: baha Re: obrażalski facet IP: *.netron.pl / 213.17.241.* 01.10.04, 12:07
                    .... no i może My powinnyśmy dać im teraz okaazję się
                    wykazać...........powodzenia
                    • Gość: Sylwia Re: obrażalski facet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 12:32
                      heh..no wlasnie..Korci mnie zeby sie do niego odezwac..tymbardziej ze widze go
                      dostepnego na gg:(((((((Aaaaaaa....ale mnie korci..ale musze sie
                      powstrzymac...to zmobilizuje go do myslenia.."co jest??czemu sie nie
                      odzywa...??"i moze wreszcie cos zrobi..ale ciezko tak byc twarda:(Powodzenia
    • Gość: babydoll Re: obrażalski facet IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.04, 16:12
      Mam tak samo.
      Zaczynamy sie o cos sprzeczac, on jest winny, konczy sie na tym, ze on sie
      obraza i mowi " dziekuje ci bardzo" po czym ja pol nocy siedze i wyje albo
      czekam na smsa a jak nie ma, to znow ja (GLUPIAAAAA) pisze albo sie odzywam i
      jest ok do nastepnego razu.
      U nas jeszcze odleglosc jest...
      Lipa, nie wiem, co zrobic, WIEM, ze glupio robie, bo to bez sensu jest i widze
      ze nie powinnam tak robic, ALE nie umie...
    • Gość: helga Re: obrażalski facet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.04, 17:42
      znam taki przypadek. Ma 34 lata i reakcje młego chlopca. I wiesz co robi keidy
      się obrazi????
      Ucieka do mamy. Autentycznie.
      Już tego nie zmienię
    • Gość: hmm Re: obrażalski facet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 19:14
      Nie jestes wyjatkiem!! Maasz o tyle dobrze, ze klucicie sie bedac blisko siebie!
      J a swoja droga polowke mam bardzo daleko i jak czasami dochodzi do wymiany
      zadn przez telefon lub gg to wtedy jest problem, bo on odchodzi od komputera i
      nic wiecej go nie obchodzi!!!
      • Gość: amparo Re: obrażalski facet IP: *.n4u.krakow.pl 02.10.04, 23:08
        Mialam takiego.
        Zawiazek sie rozpadl. Rozpaczalam, teraz jestem wdzieczna losowi.
        Dopiero po czasie to zrozumialam: to byl sposob kontroli, pewnego rodzaju szantaz.
        Teraz nie wierze, ze ktos, kto odwraca sie do ciebie plecami i nic go nie
        obchodzi, co czujesz, moze cie kochac.
    • Gość: sd Re: obrażalski facet IP: *.dyn.optonline.net 02.10.04, 23:16
      Ja znam: Przestancie sie klucic
    • marcia0202 Re: obrażalski facet 03.10.04, 00:05
      Jedna z moich najbliższych koleżanek (powiedzmy Kasia) ma ojca, który stosuje
      taką samą strategię wobec swojej rodziny.
      Kasia sobie z tym jakoś radzi, chociaż jest wiecznie w otwartym konflikcie z
      ojcem. Nie reaguje na jego dwumiesięczne milczenie i ostentacyjne przprowadzki
      do hotelu (tak, tak!), tylko robi swoje. Odreagowuje potem na wieczorach z
      koleżankami, ale przynajmniej przeżywa.

      Gorzej jej mama. Daje się szantażować temu człowiekowi. Robi dobrą minę do złej
      gry i większość ludzi na zewnątrz sądzi, że to idealne małżeństwo. A tak
      naprawdę, to nie rozwodzą się tylko dlatego, że są praktykujący.

      Życie w tym domu przypomina piekło, wiem, bo obserwuję z bliska. Tata Kasi nie
      odzywa się do rodziny, często nikt nawet nie wie dlaczego. Raz tak ich
      szantażował przez dwa tygodnie, a potem się okazało, że ich szczeniak narobił
      na podłogę i on to musiał sprzątać. Posprzątał, nikomu nie powiedział, że w
      ogóle szczeniak nabrudził, tylko zamilkł na dwa tygodnie i kazał się wszystkim
      domyślać, co go tak wielce uraziło.

      Często wygłasza teksty, od których człowiekowi włos staje na głowie: "Skoro i
      tak mnie nienawidzicie, to możesz wziąć i moje auto" (na zwykłą prośbę
      pożyczenia samochodu do przewiezienia czegoś-tam, nie po żadnej kłótni, ani
      nic). Kasia w takich sytuacjach bierze auto i już, ale jej mama zamyka się w
      pokoju i płacze.
      Pensja jej mamy nie wystarcza na życie, a on, kiedy ma "zły okres" w ogóle się
      nie odzywa i nie reaguje na nic, więc nie daje też pieniędzy. Są całkiem
      zamożną rodziną, a jej mama musi kupować w osiedlowym spożywczym ziemniaki na
      zeszyt!

      Nie wiem, czy Twój chłopak cierpi na obrażalstwo aż w takim stopniu, ale jeśli
      tak TO UCIEKAJ! Życie tej rodziny to koszmar. Facet uprawia regularną przemoc
      psychiczną, powinno się go sądzić za maltretowanie żony. I też podobno kiedyś
      nie było tak źle.

      Przepraszam, jeżeli Cię postrzaszłam, ale przemyśl sytuację.

      Pozdrawiam
    • Gość: Max Kiedyś taki byłem. IP: *.dyn.optonline.net 03.10.04, 00:11
      I powiem ci ze w brew tego co ci tu parę osób powiedziało moje zachowanie nie
      było manipulacja. Teraz po wielu, wielu latach wydaje mi się ze był to brak
      dojrzałości i doświadczenia w współżyciu z druga osoba.
      Największym problemem był brak jakiejś tam klepki co nie pozwalało mi, jeśli
      nawet bardzo tego pragnąłem, zrobienia tego pierwszy krok. Po prostu nie mogłem
      pierwszy się odezwać, zadzwonić, przeprosić czy tylko pogadać. Czym więcej
      czasu upływało tym trudniej było zrobić ten pierwszy krok. Wystarczyło jednak
      jedno jej słowo, jeden przyjazny gest i już te uczucie znikało. To jest poważna
      wada której z dużym wysiłkiem pozbyłem się gdzieś tak w 25 roku życia.
      Co ci mogę doradzić??..... Myślę ze twój facet musi sobie uzmysłowić ze to jest
      poważna wada bo bez tego nigdy się nie zmieni. Musisz z nim porozmawiać i w
      jakiś taktowny sposób, sposób który tylko ty znasz, musisz mu wytłumaczyć ze
      takie zachowanie nie jest w porządku. Ja zmusiłem się do zmiany kiedy właśnie
      uzmysłowiłem sobie ze zachowując się jak smarkacz tylko paliłem za sobą mosty.
      Powodzenia
      Max
    • Gość: lill Re: obrażalski facet IP: *.238.88.71.adsl.inetia.pl 03.10.04, 01:00
      trzeba wypróbować strategię odwrotną... na kłotnię sama zareaguj ucięciem
      dyskusji... jeśli nie chce o Cieie walczyć ( a z tego co przeczytałam, boisz
      się że się za Tobą nie odwróci i nie pobiegnie) może sam nie jest wart
      walki..Miałam takiego mężczyznę. duma nie pozwoliła mu się "ukorzyć" już nie
      jesteśmy razem. Życie - sztuką kompromisu :)
    • Gość: less Re: obrażalski facet IP: *.dslpool.net 03.10.04, 16:16
      To jest facet z jakim defektem! Albo go naprawic albo wywalic!
    • Gość: marik Re: obrażalski facet IP: *.ld.euro-net.pl 03.10.04, 17:12
      Trudna sprawa kiedys całkiem niedawno Moj mąż też taki był,obrażał się na mnie
      choc sam był winny i to ja zawsze wyciągałam do Niego rękę na szczęście mamy
      już to za sobą widocznie potrzebował troche czasu bo choc ma 35 lat i wiele
      znajomości z kobietami to dopiero ze mną uczył sie jak to być z kobieta razem
      na dobre i złe a nie tylko dla seksu>Potrzeba czasu zeby odnaleźc sie w związku
      zwłaszcza jeśli było sie do tej pory wolnym bez żadnych zobowiązan uczuciowych
      względem drugiego człowieka
    • Gość: mara Re: obrażalski facet IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.10.04, 19:58
      A moja babcia mawiała, ze obrażają się tylko kucharki i służące / babcia była
      przedwojenna/. I chyba miała rację . Czy ten facet to kucharka czy służąca ? Bo
      gnojek i manipulator to napewno. A jak się obraża to gdzie jedzie ? Czy aby nie
      do mamusi ?
      • Gość: maja Re: obrażalski facet IP: *.aster.pl 04.10.04, 08:48

        • Re: obrażalski facet IP: 80.48.96.*
        Gość: Lena 01.10.2004 11:52 odpowiedz na list


        On nie jest twardy!!! On jest połamany w środku, jakby tym połamaniem połamano
        mu uczucie empatii, taki zaprogramowany przez wychowanie, przez zimny wychów.
        Nie licz na to, że jak będziesz "zimna" i trochę niedostępna to on się zmieni.
        On nie zmieni się nigdy a najbardziej odczujesz to gdy będziesz musiała na
        niego liczyć. Jeśli potrzebujesz w życiu wparcia, jeśli w życiu musisz na kogoś
        liczyć - poszukaj sobie innego człowieka.

        Podpisuje sie pod tym co napisala Lena. Po slubie przynajmnie u mnie bylo
        jescze gorzej.
        Jestem wiele lat w zwiazku z facetem, ktory na kazde moje inne zdanie sie
        obrazal i wybuchal zloscia, grozil rozwodem. Po co Wam milosc, ktora tak
        naprawde bedzie cierpieniem i lzami. Nie mam juz sily przepraszac , ze zyje, ze
        jestem kobieta i inaczej odbieram swiat i mam inny gust.
        Jestem tak zmeczona, ze odchodze przynajmniej na jakis czas. Wypalilam sie i
        przestalo mi zalezec na jego uczuciach. Zagrozil, ze skonczy ze soba i to nie
        pierwszy raz. Powiedzcie jak zyc??





Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka