Gość: rozdarty
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
07.10.04, 11:47
Ja wiem, ze moj problem moze komus wydac sie blahy... Jednak dla mnie to jest
problem...
Jestem od 5 lat w stalym zwiazku. Ostatnio nie ukladalo nam sie za dobrze -
ona zaczala pracowac i posiwecac na to duzo czasu. Z jednej strony - taka
praca, z
drugiej denerwowalem sie, ze tak malo czasu spedzamy razem. W koncu, ktoregos
dnia, poklocilismy sie o to. Ja stwierdzialam ze jej praca jest wazniejsza
ode mnie. Ona twierdzila ze nie mam racji. Wkurzylem sie i zadzwonilem do
swojej znajomej - laski ktorą poznalem kiedys w pociagu i z ktorą
pisalem maile - o pierdolach - przeczytanych ksiazkach, pracy. Moja narzeczona
wiedziala o tym, ze ja z tą dziewczyną te maile pisze.
Tak wiec zadzwonilem do tego chlopaka zeby niejako zrobic mojej narzeczonej
na zlosc - chcialem mu przekazac tyle: jesli dla Ciebie jest cos wazniejsze
ode mnie to dlaczego dla mnie ma nie byc? Spotkalem sie z tą dziewczyną -
bylo sympatycznie, jednak wypilismy za duzo i przytulalismy sie. Nic wiecej
pomiedzy nami nie bylo - zadnego calowania, nic. Tylko obejmowanie.
Narzeczona po moim powrocie do domu wkurzyla sie. Jednak zlosc jej przeszla i
stwierdzilismy ze pojdziemy razem do psychologa zeby naprawic nasz zwiazek.
Kocham ją mocno i nie chcialbym jej stracic. Zastanawiam sie czy jej
powiedziec
ze na tym spotkaniu przytulalem sie z tą dzieczyną. Ja mam poczucie, niestety,
ze ją w jakis sposob zdradzilem :(