Dodaj do ulubionych

długa znajomość internetowa

28.08.20, 21:21
Witam.
Historia, którą za chwilę opiszę będzie długa, ale czuję potrzebę podzielenia się nią i zasięgnięcia obiektywnej opinii na jej temat.
Cztery lata temu poznałam faceta na jednym z komunikatorów, po prostu trafiliśmy na siebie przypadkiem. On jest ode mnie starszy o kilkunastu lat i kilka dni po rozpoczęciu znajomości lolajnie mnie poinformował, iż ma żonę (z którą oczywiście mu się nie układa i żałuje, że się z nią ożenił) i dwójkę dzieci. Za każdym razem fakt posiadania rodziny przez faceta skutecznie mnie od niego odstraszał. Tym razem było inaczej. Nie wiem, coś od początku mnie w nim zauroczyło. Pisał do mnie na dzień dobry, pisaliśmy ze sobą w czasie jego przerw albo jak miał luźniejszą robotę, pisaliśmy ze po jego powrocie z pracy po 2h, Było za każdym razem "kochanie, skarbie, słonko". Po kilku miesiącach mówił mi, że dałam mu coś, czego nikt inny nie był w stanie dać. Pracował poza granicami Polski, ale jak bywał w Polsce na urlopie, to też często dawał o sobie znać, nawet kilka razy dziennie, bo przecież miał urlop, więc i więcej czasu. Ogólnie czułam, że myśli o mnie często. Mówił, że wolałby być teraz ze mną, a nie z nią, że jeździ tam tylko dla dzieci. Podobało mi się to jego "zaangażowanie" jednak nie traktowałam gościa zbyt poważnie... do czasu. Mniej więcej 1,5 temu coś się we mnie zmieniło. Czułam, że ten człowiek swoją cierpliwością (kilka lat wytrwać w internetowej znajomości, to chyba nie zdarza się aż tak często) sprawił, że myślałam tylko o nim. Jakby stawał się moją obsesją. On nadal tak sobie jeździł raz na kilka miesięcy do tej Polski, nadal często do mnie się odzywał z tej Polski, ale... zaczęły mi te jego pobyty w Polsce po prostu przeszkadzać. Czułam się coraz więcej zazdrosna o tę jego żonę, co niby jest taka okropna, nie dogadują się i w ogóle. Najgorsze były wieczory i noce. Wtedy moja wyobraźnia nie dawała mi spokoju. Wyobrażałam sobie, że przecież pomimo tego, że pisze do mnie, że tęskni, to jest teraz z nią. Z nią dzieli życie, z nią na pewno też sypia i to było dla mnie najgorsze, no ale nic... pamiętał o mnie zawsze na dzień dobry, w ciągu dnia też kontakt mieliśmy, pamiętał o mnie mimo tej Polski. Nie mówiłam, że zaczyna mnie uwierać ta sytuacja, bo uznałam, że jednak nie mam takiego prawa, żeby robić mu wyrzuty. Zaciskałam zęby przez długi czas. Było między nami w początku, ciągle to "kochanie, słonko" itd. Zaangażowanie z jego strony było czuć. Zazdrość o moją osobę również. Nie mogłam wspomnieć o żadnym facecie, bo on się zaraz fochał i wprost mówił, że jest zazdrosny. To było bardzo dla mnie miłe. Ten człowiek był naprawdę, a w zasadzie jest, dla mnie bardzo ważny. Jednak kilka miesięcy temu coś jakby się zmieniło... po tych czterech latach. Nie będąc w Polsce było w porządku. Nadal te rozmowy. Mówił, że się martwi o mnie, że to, że tamto, ale kiedy był w Polsce, to ewidentnie widziałam, że już nie pisze do mnie w każdej wolnej minucie, tylko na dzień dobry i na dobranoc. Już nie było, że żona zła, że żałuje, że się z nią ożenił. Za to pojawiły się ich wspólne (z dziećmi rzecz jasna) wycieczki. Mi tłumaczył, że nie pisze, bo nie ma możliwości albo, że to kwestia obowiązków. No, ale tak pomyślałam, że przecież te wycieczki to nie jest brak możliwości skontaktowania się ze mną, a jego świadoma decyzja (w końcu kwestia priorytetów, prawda?) No nic, powkurzałam się trochę, on do mnie, że jestem złośliwa, powiedziałam, że za to olewanie powinnam teraz kazać mu spadać, a on do mnie "to każ", no ale ostatecznie dałam spokój, po prostu odpuściłam. Pomyślałam, że przemyśli i więcej podczas jego pobytu w Polsce nie będę czuła się zaniedbana. W końcu do niedawna i to przez kilka lat było dobrze. Kontakt był częsty, bo nie oszukujmy się, na dzień dobry i dobranoc to trochę za mało. Dodam tylko, że sam się wkurzał jak mu nie odpowiadałam na wiadomość przez choćby 5 minut, bo on niby jest przyzwyczajony, że odpowiadam od razu. Jednak kolejny jego urlop w Polsce zaczął wyglądać tak samo, jak wyglądał poprzedni. W zasadzie zero kontaktu oprócz dzień dobry i dobranoc. Odczekałam ponad tydzień. Nic się nie zmieniło. Nie wytrzymałam i zrobiłam awanturę, że mam tego dość, że mnie olewa, że tylko "dzień dobry" i "dobranoc', że jest mi przykro z tego powodu, że brak możliwości to żadne wytłumaczenie (jeszcze raz powtarzam: ja się musiałam tłumaczyć, jak coś gościowi nie pasowało), no i od tamtej pory za bardzo nic się nie dzieje. Ta sytuacja miała miejsce ponad 3 tygodnie temu. Dzień po tej "awanturce" napisałam, że przepraszam, że no, puściły mi nerwy i nie powinnam tak ostro. Odpowiedział oschle, że jak się zapytałam, czy długo jeszcze mnie karał swoim milczeniem za to, że mu się "postawiłam", a on do mnie chłodno, że "aż mi przejdzie'. To było ponad 2 tygodnie temu. No, ale do tej pory gość milczy, zero odzewu, jakby zapadł się pod ziemię. Z gościa, który przez 4 lata praktycznie zawsze inicjował kontakt i zabiegał o ten kontakt (wiedział, że bardzo mnie to cieszy i nigdy nie dałam mu do zrozumienia, że nie chcę tego kontaktu) stał się gościem, który od kilku tygodni milczy. Napisałam o tej historii, bo chcę poczytać, co Wy macie na ten temat do powiedzenia. Raczej komentarze w stylu "znudziłaś mu się" średnio tu pasują, bo znudzić się można kimś po miesiącu, dwóch, a nie po czterech latach zaangażowania na wysokim poziomie. Tak mi się przynajmniej wydaje. Nie wiem, nie mam pojęcia, co o tym wszystkim myśleć. Nie piszę już do niego, a mogłabym nawiązać kontakt gdzie indziej, ale uznałam, że to chyba średnio ma sens, skoro wcześniej tak oschle mnie potraktował (to jego pierwszy raz w ten sposób). Pomyślałam, że skoro mu jednak zależy na relacji ze mną, to wie, gdzie mnie szukać, aczkolwiek ta cisza mnie wkurza maksymalnie. Wyszło na to, że to ja jestem ta zła, bo mu wypomniałam mniejsze zaangażowanie, a on wyszło na to, że jest stroną "poszkodowaną". No, ale tak na logikę. Jest się czego obrażać? Może nie powinnam w tak ostry sposób reagować, no ale koniec końców, chyba mam prawo do swoich odczuć, prawda? Nawet, jeżeli się "obraził", to chyba 3 tygodnie to lekka przesada. Tym bardziej, że do tamtego czasu odzywał się codziennie.
Jeszcze raz wybaczcie tak długi wątek.
Obserwuj wątek
      • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 28.08.20, 21:46
        Nie. 4 letnia relacja internetowa.
        Tylko proszę bez takich, że przecież nie miał obowiązku się tłumaczyć, że znika, bo coś mu nie "podpasowało", bo to tylko internet i nic poważnego. No jednak chyba poważnie, skoro trwało to 4 lata, a po drugiej stronie też jest człowiek (ja), który jednak jakieś uczucia ma.
          • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 28.08.20, 21:54
            Prawda. Bardziej wyobraźnia niż prawdziwe życie, no ale zaangażowałam się. Czy to dziwne po takim czasie? A gościu nagle zniknął, tak jakby nie pasował mu mój wyrzut. Dodam, że do tej pory byłam z tych miłych i uległych. Pierwszy raz mi się "ulało".
            • inka.fem Re: długa znajomość internetowa 28.08.20, 22:17
              Potraktuj tą znajomość jako przestrogę na przyszłość. Życie Ci ucieka, 4 lata to kawał czasu. Lepiej poszukać sobie kogoś prawdziwego. On miał rodzinę + Ciebie do pisania, a Ty tylko jego, a właściwie wyobrażenie o nim.
              • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 28.08.20, 22:22
                Czy Twoim zdaniem nie jest warto go zaczepiać raz jeszcze i chcieć wyjaśnień? Nie wspomniałam w wątku, że ponad 2 tygodnie temu napisałam mu, że jeżeli nie chce mieć ze mną nic wspólnego, to wolę, żeby mi to zakomunikował wprost, ale nie odniósł się do tego. Tylko, że odezwie się jak mu "przejdzie". 😏
                  • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 28.08.20, 22:35
                    No niby nie, niby już gdzieś z rok temu poczułam niedosyt, ale jednak to nie był dla mnie powód do zrywania relacji. Pomyślałam, że nie będę z nim kończyć, a jednocześnie spróbuję znaleźć faceta na miejscu. Wtedy on już by powoli się nie liczył dla mnie aż tak bardzo, ale coś poszło nie tak... Teraz jedynie pozostał mi żal, bo jak byłam milutka i ugodowa, to było fajnie, a jak się "postawiłam" to mnie odstawił. Najgorsze jest to, że ja się obwiniam o to, że on milczy. Myślę sobie, że gdybym się powstrzymała od tych wyrzutów, to nadal by było między innymi w porządku, a za chwilę myślę, że tak czy inaczej zasłużyłam na ewentualne zakończenie po tych latach, a nie na takie zawieszenie, i że to on, pomimo dojrzałego wieku okazał się emocjonalnym gówniarzem, bo przecież jak się pojawia jakiś kłopot, to się rozmawia/wyjaśnia, a nie ucieka.
                          • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 28.08.20, 22:59
                            A swoją drogą, gość chyba ma jednak do mnie minimum zaufania, bo przecież on wie, że ja wiem, kim jest jego żona, jego córka. Bez problemu bym mogła się nimi skontaktować i zrobić mu koło pióra za te numery. 😄 Oczywiście nie jestem wariatką i tego nie zrobię, ale mogłabym.
                              • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 10:08
                                No właściwie nic by to nie dało, ale jednak ja bym nie chciała, żeby mój facet przez kilka lat pisał do innej laski "kochanie, słonko" i żeby jej mówił, jaka to jestem okropna, i że żałuje, że się ze mną ożenił. To też w pewnym sensie forma zdrady.
                              • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 02.09.20, 12:56
                                A skąd Ty wiesz, co mną kierowało? Stawiasz takie opinie, że jest coś ze mną nie tak, zupełnie nie wiedząc kim jestem. Tylko i wyłącznie na podstawie kilku zdań, które przedstawiłam. Powstrzymaj się, proszę, na przyszłość od komentarzy, które niczego nie wnoszą do tematu.
                                • tt-tka Re: długa znajomość internetowa 02.09.20, 16:31
                                  metlikwglowiee napisała:

                                  > A skąd Ty wiesz, co mną kierowało? Stawiasz takie opinie, że jest coś ze mną ni
                                  > e tak, zupełnie nie wiedząc kim jestem. Tylko i wyłącznie na podstawie kilku zd
                                  > ań, które przedstawiłam.

                                  A na jakiej podstawie mamy sie wypowiadac ? przeciez wiemy tylko to, co przedstawilas.

                                  Oceny faceta i jego postepowania chcialas i nie przeszkadzalo ci zupelnie, ze na podstawie wylacznie kilku zdan (i to nie jego zdan, tylko twoich), a kiedy mowa o tobie, to juz te kilka zdan stanowi duzo za malo ? Piekne krowy Kalego ja tu widze...

                                  >Powstrzymaj się, proszę, na przyszłość od komentarzy,
                                  > które niczego nie wnoszą do tematu.

                                  Chyba zwariowalas. To jest forum internetowe, komentuje kto chce i jak chce - oczywiscie mozesz prosic, ale liczyc, ze ktos temu "powstrzymaj sie" podporzadkuje sie... nadal jestes baaaardzo naiwna.
                                    • tt-tka Re: długa znajomość internetowa 02.09.20, 16:52
                                      metlikwglowiee napisała:

                                      > A miło by Ci było, gdyby ktoś w odpowiedzi na Twój wątek pisał Ci, że coś z Tob
                                      > ą nie tak?

                                      A pisalas w starterze, ze chcesz, zeby ci bylo milo czy jednak prosilas nas o opinie ?

                                      Sprawa dotyczy was dwojga, tego pana i ciebie, dwoch konkretnych osob. Dwoch, nie jednej.
                                    • krokodil123 Re: długa znajomość internetowa 02.09.20, 16:59
                                      Tak, gość dobrze zrobił że skończył tą znajomość trwającą tyle czasu.
                                      Sama tego skończyłabym nawet po 4 tygodnie.

                                      A co mamy oceniać, jego zachowanie, jego intencje, jak zaciął, jak skończył....My go nie znamy i nie będziemy wróżyć z fusów. Ty też go nie znasz i piszesz nam nie to co jest prawda-a to co jest twoja projekcja.

                                      Każdy bezspornie miał coś z 4 letniego pisania.....Zadaj sobie TY pytanie- co z TY z tego miałaś i do czego ci to było potrzebnie.

                                      Parę osób ci tu piszemy że to nie jest normalnie i że po obu stron musiała być jakaś dysfunkcja....ale oczywiście TY wiesz lepiej.
                                    • prawda_we_mgle Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 09:01
                                      metlikwglowiee napisała:

                                      > No i ocena zachowania tego gościa była istotą wątku, a nie to, czy ze mną jest
                                      > coś nie tak.

                                      Szkoda, że uczepiłaś się słówek, a nie tego - co ci chciałam przekazać...
                                      Stań z boku sprawy i zastanów się, co byś powiedziała dziewczynie, która zmarnowała 4 lata swojego życia na WIRTUALNEGO faceta, którego nawet NIE WIDZIAŁA (!).
                                      Jakie wielkie traumy masz w sobie, że w ogóle zgodziłaś się na coś takiego, że to ciągnęłaś? To wymaga terapii, idź do psychologa i powiedz mu, że byłaś przez 4 lata w związku ;) z facetem, którego NIE WIDZIAŁAŚ NA OCZY...
                                      Czy nie było wokół ciebie nikogo, kto wziąłby cie za ramiona i potrząsnął?
                                      TERAPIA!!
                                        • basiastel Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 12:12
                                          To skąd pretensje, że poświęcał Ci za mało uwagi gdy był z rodziną? Skąd Twoja niezgoda na posiadanie przez faceta żony? Czym to dla Ciebie było, że miałaś takie wobec niego roszczenia? Jesteś tak egocentryczna, że nie dostrzegasz, że w jego życiu są osoby ważniejsze niż niewidziana nigdy kobita?
                                          • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 13:40
                                            No nie wiem, może pretensje stąd, że przez długi czas (będąc z tą swoją rodziną) nie odczuwałam jego mniejszego zainteresowania. Kontaktował się z "normalną" częstotliwością, a nagle kilka miesięcy temu zaczął mi się wykręcać "brakiem możliwości" i "obowiązkami". Może stąd. Wyraźnie wyczułam, że coś się zmieniło i postanowiłam reagować. Nie, nie od razu. Odczekałam czas jakiś i wtedy. No przepraszam, że już do reszty nie pozwoliłam się zepchnąć na boczny tor. Skoro przez kilka lat mógł się kontaktować normalnie, a nagle "przestał móc", bez żadnych konkretów, to miałam prawo być z tego niezadowolona. Dodam tylko, że nie tylko ja byłam stroną, która miała jakieś "pretensje". A spróbowałabym powiedzieć coś na temat innego faceta, od razu była obraza. To chwila, jaśniepanu mogło coś nie pasować, a ja miałam być zupełnie cicho i się dostosować do każdego jego "braku możliwości"? Po 10 godzinach w robocie miał dla mnie więcej czasu niż ostatnio podczas urlopów.
                                            • tt-tka Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 14:09
                                              Boru lisciasty i szumiacy, nadal nie rozumiesz czy nie chcesz przyjac do wiadomosci ?
                                              Juz ci tu ktoras wylozyla tak, ze dokladniej niedasie - bylas dla niego botem, nie osoba. Jak ci komputer zaczyna robic wbrew, to go wylaczasz/resetujesz/oddajesz do naprawy, a nie wdajesz w pogawedki, prawda ? I nie tlumaczysz sie przed nim, ze go wylaczasz czy odstawiasz.

                                              Zwiazek, kontakt, nazwij to jak chcesz, ale nie bylas w tym czyms partnerka, tylko narzedziem. Po prostu.
                                            • basiastel Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 15:13
                                              Wybacz, normalne kontakty z kumpelą z internetu nie polegają na wiszeniu na jakimś internetowym komunikatorze przez cały dzień i nie dziwię się facetowi, że zaczął w końcu Ci uświadamiać, że ma obowiązki. Zwyczajnie mu przeszkadzasz normalnie żyć, spędzać czas z dziećmi, a z pewnością nie jesteś dla nigo równie ważna. Nie rozumiesz tego?.
                                              • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 16:49
                                                Chwila, kto mówił o wiszeniu na komunikatorze non stop? Na pewno nie ja.
                                                Jakoś wcześniej nie przeszkadzało mu to, że ma dzieci i trzeba się nimi zająć, a jednak można było pogodzić jedno z drugim. Raptem się nie dało? Nie twierdzę, że jestem ważniejsza od tych dzieci, no ale już nie róbmy z gościa bardziej zajętego niż sam prezydent, bo w to nigdy nie uwierzę. Po prostu było tak, że "odwidziałam" mu się i postanowił się wykręcać obowiązkami i brakiem możliwości, tylko nie miał ochoty/odwagi powiedzieć mi tego wprost, więc te "obowiązki" były tylko i wyłącznie wymówką. Nie dziw się, że wyraziłam swój sprzeciw wobec takiej zmiany frontu. Powinnam to zrobić delikatniej, w porządku, no ale wyszło jak wyszło.
                                                • tt-tka Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 17:04
                                                  metlikwglowiee napisała:

                                                  > Chwila, kto mówił o wiszeniu na komunikatorze non stop? Na pewno nie ja.
                                                  > Jakoś wcześniej nie przeszkadzało mu to, że ma dzieci i trzeba się nimi zająć,
                                                  > a jednak można było pogodzić jedno z drugim. Raptem się nie dało?

                                                  Raptem sie nie chcialo.
                                                  nie chcialo, a nie nie dalo.

                                                  Nie twierdzę,
                                                  > że jestem ważniejsza od tych dzieci, no ale już nie róbmy z gościa bardziej za
                                                  > jętego niż sam prezydent, bo w to nigdy nie uwierzę. Po prostu było tak, że "od
                                                  > widziałam" mu się i postanowił się wykręcać obowiązkami i brakiem możliwości, t
                                                  > ylko nie miał ochoty/odwagi powiedzieć mi tego wprost, więc te "obowiązki" były
                                                  > tylko i wyłącznie wymówką.

                                                  Nadal nie rozumiesz.
                                                  Nie bylas dla niego nikim, przed kim trzeba sie tlumaczyc i wykrecac. Czy byl zajety dziecmi, czy kimkolwiek lub czymkolwiek innym, czy po prostu znudzony - nie bylas bytem, przed ktorym trzeba sie tlumaczyc.

                                                  Sprobuje inaczej, moze dotrze - dostalas/kupilas nowa lalke. Sliczna jest, bawisz sie nia czesto i chetnie. Czeszesz, glaszczesz, chwalisz, opowiadasz bajki itd. A po pewnym czasie bawisz sie rzadziej, bo inne sprawy sa wazniejsze lub bardziej interesujace. I w tym momencie twoja zabawka, ku twojemu zdumieniu, zaczyna miec pretensje do ciebie ! Obojetnie, jak wyrazone - chowasz na najwyzsza polke, wyrzucasz, oddajesz komus innemu.

                                                  Czy moze jednak tlumaczysz sie twojej lalce i przepraszasz ja ? :)
                                                  • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 17:19
                                                    Poczytaj sobie moje inne komentarze do tego wątku i sama zauważysz, że porównywałam tę sytuację do telefonu komórkowego. Jeżeli masz czas i chęci, na pewno znajdziesz. Może wtedy zrozumiesz, że ja nie jestem żadnym tępakiem, do którego nic nie dociera, bo ewidentnie za takiego mnie uważasz, a sama próbujesz być mądrzejsza.
                                                  • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 17:26
                                                    Masz, proszę, znalazłam Ci, żebyś nie musiała się wysilać:
                                                    "Coś jak z telefonem. Jest nowy, ma fajne dzwonki, super dodatki i się nie psuje, to jest dobry. Telefon, który ma już swoje lata, już tak nie cieszy, bo zaczyna się psuć i trzeba go wymienić na lepszy model, który będzie spełniał swoją funkcję. Po co mu była laska, co zaczyna się dopominać o uwagę, którą kiedyś miała, a nagle jej zabrakło."
                                                  • tt-tka Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 17:49
                                                    metlikwglowiee napisała:

                                                    > Masz, proszę, znalazłam Ci, żebyś nie musiała się wysilać:
                                                    > "Coś jak z telefonem. Jest nowy, ma fajne dzwonki, super dodatki i się nie psuj
                                                    > e, to jest dobry. Telefon, który ma już swoje lata, już tak nie cieszy, bo zacz
                                                    > yna się psuć i trzeba go wymienić na lepszy model,


                                                    Pominelas - czemu mnie to nie dziwi ? - taki drobiazg: ten stary telefon zaczyna sie domagac od swego uzytkownika takiej uwagi, jaka mial, kiedy byl nowka. Nie tylko nie spelnia wszystkich funkcji, ktore nowka moze spelnic, ale jeszcze przynudza. I przeszkadza (obojetne w czym). I zglasza pretensje. Taki sprzet sie wyrzuca/pozbywa go w inny sposob, nie tlumaczac. A ty od iks wpisow rozkminiasz, czemu on tak bez slowa...
                                                • basiastel Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 17:12
                                                  Powinnaś się cieszyć, że facet skierował swoją uwagę tam gdzie należy - na dzieci. Powinnaś dać mu spędzić spokojnie urlop z rodziną. Jeśli dla Ciebie kontakt poranny i wieczorny w trakcie jego urlopu to za mało, to jest w tym układzie coś bardzo toksycznego. Podejrzewam, że nie dajesz mu żyć, choć nie jesteście dla siebie nikim ważnym i postanowił tą dziwaczną znajomość zakończyć.
                                                  • basiastel Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 17:23
                                                    Młodziutka jesteś i się zaplątałaś w dziwaczny układ, ale podejrzewam, że zawsze będziesz miała kłopoty damsko-męskie, bo jesteś bardzo zaborcza i chcesz takiej intensywności kontaktów, której nikt nie wytrzyma.
                                                  • basiastel Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 19:11
                                                    Nie rozumiesz, że nie masz prawa żądać od niego dużej uwagi i nigdy chyba nie zrozumiesz. Facet się odciął, bo boi się kłopotów i słusznie się boi. To co was łączyło można co najwyżej nazwać koleżeństwem, a gdy Ty, jako koleżanka, zaczęłaś się ustawiać przed, bądź choćby na równi z jego rodziną i domagasz się atencji, to jest to niepokojące i należy wiać. Nie dziwię się facetowi.
                                                  • basiastel Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 23:16
                                                    No, nie wiem, bo piszesz gdzieś wyżej, że nie dasz się zepchnąć na boczny tor, że zrobiłaś słusznie dopominając się atencji, choć może forma była nieodpowiednia. Tymczasem zawsze byłaś na bocznym torze i roszcząc sobie prawa do jego uwagi dokonujesz nadużycia. Gdyby mi ktoś, kogo znam jedynie korespondencyjnie robił awantury o kontakt, to bym pogoniła i była zszokowana bezczelnością. Zresztą, pogoniłabym w takiej sytuacji nawet osobę mi bliską.
                                                  • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 05.09.20, 10:26
                                                    Napisałam krótko i zwięźle, bo nie chcę już dłużej wdawać się w dyskusje. Już tutaj jedna z was wymyśliła, że na siłę szukam atencji, chociaż sama się w ten wątek wkręca. Założyłam ten wątek, aby ktoś spojrzał obiektywnym okiem na sytuację i rzeczywiście na początku tak było. Potem panie zaczęły sobie pozwalać na jakieś osobiste wycieczki. Miałam już komentarz, że coś jest ze mną nie tak, sugestię, że ja to w ogóle normalna nie jestem. Kilka dni temu 2 albo 3 panie (nie pamiętam już) próbowały mi wmówić, że nasz bohater to w ogóle nie istnieje, że jego tożsamość nie jest prawdziwa, a wczoraj (co już w ogóle było kompletną przesadą) jakaś Pani wyjechała mi z paragrafem i z sugestią, że bohater wątku jest nękany przez moją osobę, czym właściwie chciała też mi pokazać, że ewidentnie coś jest ze mną nie tak. Także, no w ten sposób to wygląda.
                                                  • krokodil123 Re: długa znajomość internetowa 05.09.20, 10:45
                                                    A podobno jak parę osób ci powie że jesteś pijany to lepiej iść do łóżka.

                                                    Ale wiem, ciebie to nie obchodzi co mówią inni, co pisze jedna, druga czy trzecia. Nie interesuje cię kto co chce tylko.....szkoda że nie rozumiesz że to wszystko jest o tobie i o tej sytuacji i jest prawda.
                                                  • krokodil123 Re: długa znajomość internetowa 05.09.20, 10:56
                                                    I ostatnie,

                                                    ,,Napisałam krótko i zwięźle, bo nie chcę już dłużej wdawać się w dyskusje,,

                                                    Jakie dyskusje? Chciałaś opinie i komentarze, my ci piszemy jak to jest a ty będziesz ,, dyskutować,, że to nie tak, to nie o tobie, to mamy pisać o niego czy to cię nie interesuje nie obchodzi lub sobie wypraszać.

                                                    Rób co chcesz, nikt nie napiszę że jesteś w porządku i wszystko było normalnie.

                                                    Dalej zaklinaj rzeczywistość.
                                                  • krokodil123 Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 17:33
                                                    Dorośli ludzie tym bardziej jeżeli nie są w związku nie muszą się tłumaczyć.
                                                    Ja mam się swojej koleżanki z przedszkolu czy szkoły mam tłumaczyć dlaczego kontakt nie mamy taki sam jak 20 lat temu?
                                                    Ja mam się tłumaczyć w osiedlowym sklepie dlaczego teraz kupuję w Biedronce?
                                                    Ja mam się tłumaczyć sąsiadki dlaczego teraz nie mam czasu rozmawiać z nią?

                                                    I odwrotnie- dorośli ludzie wiedzą że inny ludzie, świat i okoliczności się zmieniają i nie wymagają od innych tłumaczenia.
                                                    Nie wymagam wytłumaczenia od koleżanki dlaczego zmienia pracę i już nie będzie z nami pracować.
                                                    Nie wymagam wytłumaczenia od kuzynki dlaczego kupuje mieszkanie w innej dziennicy.
                                                    Nie wymagam wytłumaczenia od Jasia dlaczego w tym roku nie jedzie na Mazury a do Egiptu.
                                                    Nie wymagam wytłuszczenia od Stasia dlaczego mnie nie pozdrowił dzisiaj na ulicy.

                                                    Zastanów się nad sobą.

                                                    Nie miałaś z facetem związek to po jakiego grzyba mu głowę trułaś?
                                                    To on zaraz nam pisze na innym forum 4 lata głupia baba ciągle mnie dręczy, parę razy próbowałam się ją pozbyć i ciągle mnie nęka teraz ją po raz kolejny zablokowałem i znowu się do mnie dobiera.
                                                    Czy nie dać do sądu wniosek z art 190 a KK ?
                                                  • krokodil123 Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 18:21
                                                    To jak go nie nękasz to daj sobie spokój z facetem który już nie chce pisać z tobą.

                                                    Ty teraz zamiast do niego jako substytut piszesz do nas i wymagasz od nas zainteresowania (zamiast od niego) ciągle pisząc i przedstawiając co nowe spostrzeżenia, myśli i emocji które tak na prawdę się schodzą w jedno.
                                                    Ktoś ma zaspokajać twoje emocji i ciebie dlatego że ty sama nie możesz ze sobą przebywać spokojnie bez bodźców z zewnątrz.
                                            • basiastel Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 17:18
                                              O Boziu, bo po 10 godz. pracy wracał do pustego domu ( pisałaś, że pracuje za granicą ), a podczas urlopu ma rodzinę na karku i przyglądającą mu się pewnie bacznie małżonkę. Dlaczego chcesz mu życie rodzinne rozwalać, skoro nie masz mu nic do zaoferowania?
                    • kachaa17 Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 09:54
                      Uważam, że nie ma co drążyć tematu ani się obwiniać. Facet ma kobietę w realnym życiu. Z Tobą pisał bo tak mu posowało ale Ty najwyraźniej nie byłaś dla niego tak ważną osobą jak on dla Ciebie. I to jest dobry moment (wg mnie najwyższy czas) na zakończenie tej relacji bez czekania co on powie jak zareaguje.
                      Facet ma żonę i pewnie angażuje się w ten związek. To, że pisał do Ciebie często wcale nie oznacza, że mu na Tobie zależało. Może chciał sobie poprawić humor?
                      Nie warto tracić czasu na rozkminy o facecie, którego nawet na oczy nie widziałaś.
                      • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 10:18
                        Wydaje mi się, że on już od kilku tygodni nosił się z zamiarem wymiksowania z tej relacji, bo ja się trochę zmieniłam. Nie byłam już taka słodka i kochana, jak przez te wszystkie lata. Nie dostawał tyle "buziaczków", co jeszcze do niedawna. W zamian zrobiłam się trochę złośliwa, że mniej czasu mi poświęca, aż wreszcie mi się przelało i stąd ten mój wybuch pretensji. Przeprosiłam, ale nie za bardzo się tym przejął. No cóż, to nie jest koniec świata, aczkolwiek jest mi przykro, bo jednak przez te lata stał się stałą częścią mojego życia. No, ale skoro nie był mi w stanie powiedzieć chociażby czegoś w stylu "zmieniłaś się i mi to nie odpowiada, więc to koniec naszej znajomości" to znaczy, że ja nie byłem aż tak ważną częścią jego życia.
                        • prawda_we_mgle Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 09:07
                          metlikwglowiee napisała:

                          Przeprosiłam, ale nie za b
                          > ardzo się tym przejął. No cóż, to nie jest koniec świata, aczkolwiek jest mi pr
                          > zykro, bo jednak przez te lata stał się stałą częścią mojego życia. No, ale sko
                          > ro nie był mi w stanie powiedzieć chociażby czegoś w stylu "zmieniłaś się i mi
                          > to nie odpowiada, więc to koniec naszej znajomości" to znaczy, że ja nie byłem
                          > aż tak ważną częścią jego życia.

                          Byłaś tylko zabawą, odskocznią, pewnie miał takich ze 2-3... mężczyźni przywiązują się do kobiet z krwi i kości, z którymi sypiają... jeśli przez 4 lata nie zapragnął cię zobaczyć/przytulić/puknąć ;) - TY DLA NIEGO NIE ISTNIEJESZ JAKO CZŁOWIEK. Jesteś tylko botem do zapełniania nudy, zrozum to. To bardzo boli, wiem - ale Cię uwolni emocjonalnie!
                          • tt-tka Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 10:29
                            prawda_we_mgle napisała:

                            TY DLA NIEGO NIE ISTNIEJESZ JAKO CZ
                            > ŁOWIEK.
                            Jesteś tylko botem do zapełniania nudy



                            Nie chcialam tak dosadnie, noale ... to tak jakby gosc gral w oczko z wlasnym komputerem w chwilach, gdy nie ma nic lepszego do roboty.
    • inka.fem Re: długa znajomość internetowa 28.08.20, 21:45
      Historia jakich wiele. Pisał z Tobą dla rozrywki, a rozrywka nie przewiduje scen zazdrości i zaborczości. Przepraszam, że piszę tak wprost, ale moim zdaniem im szybciej wybijesz go sobie z głowy, tym lepiej dla Ciebie. Był nieuczciwy i w stosunku do żony i do Ciebie. Oszukiwał was obie. Tak to wygląda.
        • eriu Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 10:53
          I co z tego, że to trwało 4 lata. Kiedykolwiek chciał się z Tobą spotkać? Chciał z tego zrobić coś realnego? Nie. I musisz to przyjąć do wiadomości, bo trwonisz życie. 4 lata zmarnowane na faceta, który narzeka na żonę i go na oczy nie widziałaś? Po co Ci to?

          Według mnie to facet chciał odskoczni, gdzie miał słodziutką kobietę, brak realnych problemów i wszystko jak on chciał. Jak przestałaś być słodziutka to mu się odechciało, bo kontakt z realną kobietą i jej wymaganiami miał w realnym życiu. Pewnie temu tak żałował tego ślubu, bo jego żona nie jest bezwolnym manekinem a równie dobrze to może być standardowe gadanie faceta szukającego atencji poza małżeństwem.

          I w odniesieniu do Twojego komentarza wyżej, że chciałaś z nim pisać i znaleźć sobie kogoś w prawdziwym życiu - moim zdaniem w życiu by to nie wyszło bo realnego chłopa byś porównywała do internetowej fantazji, której w przeciągu lat nadałaś o wiele więcej znaczenia niż w niej realnie było. Koleś Ci oddał przysługę tym, że się obraził, skorzystaj i idź dalej ale w prawdziwym życiu. Bo ile by ta sytuacja trwała bez tego? Kolejne 4 lata?
            • tt-tka Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 15:03
              Nie "zbieg okolicznosci" nawet w cudzyslowiu, tylko oczywista konsekwencja.
              Gosc chcial sobie swobodnie ponarzekac (a w realu pewnie nikt tego nie chce wysluchiwac), chcial byc dopieszczony, chwalony, podziwiany i zeby mu to zajmowalo tyle czasu, ile akurat chce na to poswiecic. Przestalas spelniac oczekiwania, to sie zmyl. I po co mu jakies zasadnicze rozmowy czy uroczyste pozegnania do tego, mialas byc przyjemnoscia, a nie problemem.
              • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 16:04
                Po mojej głębszej analizie sytuacji też tak to właśnie wygląda. Coś jak z telefonem. Jest nowy, ma fajne dzwonki, super dodatki i się nie psuje, to jest dobry. Telefon, który ma już swoje lata, już tak nie cieszy, bo zaczyna się psuć i trzeba go wymienić na lepszy model, który będzie spełniał swoją funkcję. Po co mu była laska, co zaczyna się dopominać o uwagę, którą kiedyś miała, a nagle jej zabrakło. Trzeba się zmyć po angielsku i ewentualnie poszukać lepszego "modelu".
                    • tt-tka Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 19:22
                      Skad wiesz, ze byl szczery ? zweryfikowalas ? macie wspolnych znajomych, chocby i netowych ?
                      Czy moze wiesz tylko to, co ci powiedzial/napisal ?

                      przeciez stworzyc sobie dowolna legende/postac w necie to zaden problem
                    • eriu Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 19:53
                      Tak samo szczery jak z jego intencjami i zachowaniem? Po 4 latach znika i ma Cię w tyłku?

                      Przestań go bronić. Taka prawda, że nie wiesz czy Ci ta osoba nie naopowiadała jakiś farmazonów i wybrała dane ludzi, którzy realnie istnieją żeby tę bajkę urealnić. Wiem, że to bardzo przykra pobudka, ale zmarnowałaś na to 4 lata. Posmuć się jak potrzebujesz, przebolej, wyciągnij naukę i żyj dalej. Musisz wziąć na klatę, że jest szansa, że nic co wiesz na temat tej relacji nie było prawdą. I że ona nie była prawdziwa na dobrą sprawę. Ktoś Cię użył dla poprawy swojego samopoczucia i tyle. Beznadziejne wiem i przykro mi z tego powodu, ale nie zagłębiaj się w to już. Ciesz się, że to koniec.
                      • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 20:09
                        Tak i zbiegiem okoliczności było to, że pisałam do niego na fb, żeby pojawił się na drugim portalu (na którym zawsze pisaliśmy) i zawsze się na nim pojawiał. Proszę Cię, nie posuwaj się tak daleko. No naprawdę, wiele można o nim powiedzieć, ale na pewno nie to, że kłamał na temat danych osobowych. Wiem, kim jest jego żona (tak, ma to samo nazwisko) i wiem, kim są jego dzieci (tak, też mają to samo nazwisko). Od początku w tej kwestii był ze mną szczery.
                        • tt-tka Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 20:28
                          Dane osobowe... czyli nazwisko :D
                          czy moze tez adres, miejsce pracy (jego i zony), a kimze jest jego zona i kim sa sa jego dzieci ? Uczniakami ? Na pewno istnieja ?
                          Gosc na pewno pracowal/pracuje za granica ? Jako kto ? jaki zawod ma zona i skad to wiesz ? Bo na fb napisal ? :) :) :)
                          • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 20:42
                            Ale w tym momencie jaki masz cel w próbie wmówienia mi, że typ, z którym miałam kontakt przez 4 lata tak naprawdę nie istnieje? Spoko, zachował się jak świnia, zwiał jak tchórz, nie mówiąc zupełnie nic i prawdopodobnie już się do mnie nie odezwie. Tak, prawdopodobnie miał dość tego, że z grzecznej dziewczynki zmieniłam się w trochę wredniejszą dziewczynkę, której zaczęły się pewne rzeczy nie podobać. Fakt, na pewno nie był ze mną szczery, jeżeli chodzi o jego relacje małżeńskie, ale nie róbmy z gościa totalnego oszusta i krętacza. Nie wiem, mam Ci na emaila wysłać informacje o nim do Twojej własnej weryfikacji, żeby dotarło, że w tej kwestii był w porządku wobec mnie? (wiem, wiem, ochrona danych i nie zrobię tego, ale wydaje mi się, że to by było najlepsze rozwiązanie, abyś sama sprawdziła, że w tej kwestii racji nie masz). Wierz mi, że jestem daleka od bronienia go, ale staram się też zachować zdrowy rozsądek i nie oczerniać go do reszty. W tej kwestii bezpodstawnie.
                            • tt-tka Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 20:55
                              Nie istnieje taki, jakim ci sie przedstawial. I to pewnik, nawet jesli nazwisko podal prawdziwe :P

                              Zadnego celu, jaki mialabym miec ? Ostrzezenie mozna wystosowac do malolaty bez doswiadczenia, ale ciebie dotyczy juz maksyma "nie ma ofiar, sa ochotnicy".

                              Nawiasem mowiac nie "zwial jak tchorz", tylko zakonczyl relacje, w ktorej panna zaczela zmieniac reguly - bylo milo i przyjemnie cale cztery lata, a raptem jakies pretensje i postulaty ? Rownie dobrze on moglby zaczac pisac, ze "Ona zachowala sie jak (wstaw dowolne)", bo przedstawiala sie zupelnie inaczej niz koniec koncow zaczela sie zachowywac :)
                              • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 21:10
                                Czyli według Ciebie to jest w porządku, że nawet nie raczył napisać czegoś w stylu "sorry, ale nie chcę tego już dłużej ciągnąć", mimo że mówiłam mu wprost, że jeżeli nie chce mieć ze mną nic wspólnego, to chcę mieć to zakomunikowane czarno na białym? Racja, no w sumie nikt go nie zmusi do tłumaczenia i "żegnania się" w sposób kulturalny, ale no jednak niesmak pozostał. Równie dobrze ja mogłabym się zmyć, bo kiedyś był bardziej zaangażowany w naszą relację, a nagle to się zmieniło, no ale chwileczkę. Najpierw chyba się rozmawia, prawda? Nie ucieka. No chyba, że ja mam jakiś niewłaściwy tok myślenia.
                                • tt-tka Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 21:32
                                  Jak widac, nie zawsze sie rozmawia. Czasem po prostu odklada sie sluchawke/wylacza komunikator.

                                  Jak widac, dla pana nieszczegolnie wazne bylo to, czego chcesz ("czarno na bialym"), wazniejsze bylo, czego on chce i nie chce. Niepotrzebnie i bezpodstawnie uznalas, ze twoje standardy sa ogolnowojskowe.

                                  W ogole niewazne, co wedlug mnie i co ja uwazam - nie ze mna mialas te kontakty czestsze niz codzienne przez cztery lata, prawda ?
                                  Swoja droga, o czym wyscie gadali/pisali, skoro przez tyle czasu nie zgadalo sie nawet o waszych pogladach na konczenie znajomosci w sieci....
                                  • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 21:42
                                    Otóż mylisz się. Kilkukrotnie rozmawialiśmy o tym, że nie kończymy relacji bez słowa. Jeszcze kilka miesięcy temu była taka sytuacja, że zmarł mój kolega ze szkoły i zaczęłam z nim taki temat, że gdyby mu się coś stało, to ja bym nawet o tym nie wiedziała, a on mi na to, że jak nie będzie z nim kontaktu to znaczy, że nie żyje. Żyje, żyje, wiem o tym. 😛 Także tę kwestię mieliśmy wyjaśnioną, tak mi się przynajmniej wydawało.
                                    • tt-tka Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 21:56
                                      metlikwglowiee napisała:

                                      > Ogólnie, jeżeli chodzi o kończenie relacji bez słowa, to pierwsza nasza rozmowa
                                      > na ten temat była po kilku miesiącach, więc gdzieś tak 3,5 roku temu, no a ost
                                      > atnia na ten temat jakoś w lutym tego roku. Niby dawno temu, niby nie.

                                      No i co ? "Jesli sie nie odezwe, to znaczy, ze nie zyje", twierdzisz. ze on zyje, a nie odzywa sie, bo ? Bo jednak to byla rzeczywistosc i osobistosc kreowana ?
                                      • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 29.08.20, 22:05
                                        Bo przestał mu zależeć na tej relacji i skorzystał z okazji, żeby się ulotnić, kiedy mi puściły w końcu nerwy. Bo nie spodobało mu się to, że po latach uległości pokazałam swoje zdanie. Bo ma dość problemów, a w jego mniemaniu na pewno moja wredniejsza strona była problemem.
                                        • inka.fem Re: długa znajomość internetowa 30.08.20, 09:22
                                          "Bo nie spodobało mu się to, że po latach uległości pokazałam swoje zdanie. Bo ma dość problemów, a w jego mniemaniu na pewno moja wredniejsza strona była problemem."

                                          Nie chodzi tu o wredniejszą stronę. Zaangażowałaś się uczuciowo i zaczęłaś mieć oczekiwania. On chciał dalej uczestniczyć w zabawie. Gdyby myślał o Tobie poważnie, to by zaaranżował spotkanie. Niczego nie żałuj, nie ma czego. Jesteś teraz rozdarta, bo uczucie odrzucenia jest nieprzyjemne i bolesne. Dlatego, jak dalej chcesz uczestniczyć w takich zabawach, to musisz wyłączyć emocje, bo inaczej robisz sobie krzywdę. A jak szukasz prawdziwego partnera, to wyciągnij wnioski na przyszłość i stawiaj też swoje oczekiwania np.spotkanie w realu.
    • blogaleksandratabor Re: długa znajomość internetowa 30.08.20, 15:00
      Taki związek internetowy to związek na odległość, który rozgrywa się tak jak każda inna relacje. Też powinien mieć swoje etapy i planowanie przyszłości nawet jeśli on ma rodzinę. To nie jest tak, że takie relacje się nie udają, bo coś jednak w jego związku nie gra, jeśli pisał do ciebie przez tak długi czas. Wydaje mi się, że coś przeoczyłaś i utknęłaś. Pisałam o tym tutaj na swoim blogu, zapraszam, może pomoże ci zrozumieć, w który momencie należało sobie odpuścić lub domagać się czynów. Tekst linku
    • nudnezyciezzz Re: długa znajomość internetowa 30.08.20, 17:22
      Mój związek internetowy trwał 3 lata. Nigdy sie nie spotkaliśmy. Początek był niemal identyczny jak Twój, tylko mój facet był singlem. Pracował za granicą w Holandii. To smutna historia i nawet po czasie nie rozumiem jak moglam być taka naiwna. Po prostu strasznie mi zależało. Finał był taki że okazało się iż Pan pisał z 4 innymi w tym samym czasie. Po co? Nie mam pojęcia. Przyparty do mury stwierdził że nie potrafił skończyć naszej znajomości że jestem taka cudowna etc. Także niestety Twój Pan mimo że nie chcesz o tym myśleć-znudził się Tobą, może lepiej uklada mu się z żoną? Albo ma inną kobietę z która pisze. Nie pisze do Ciebie bo pisze z innymi, zajmuje się żona, gdy wkurzy się na żonę to może łaskawie do Ciebie odezwie. Jesteś na tak zwanym haku. Blisko ale trzyma Cie na dystans i to on ustala reguły gry. Nie masz nic z tych 4 lat. Jedynie zmarnowane okazje poznania innych ludzi. Ja doszłam do momentu że stwierdziłam że już wolę być sama niż męczyć się i zadręczać tą relacją, to mi pomogło się uwolnić.
      • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 30.08.20, 17:34
        Też myślałam o takiej opcji, że po prostu miał jakiś poważniejszy kryzys w małżeństwie i wtedy ja byłam ta dobra, a ona była ta najgorsza. Od tego czasu, kiedy zaczęłam czuć, że ode mnie się dystansuje, pewnie po prostu lepiej zaczęło mu się układać z nią. Mimo to, gdzieś tam w środku nadal obwiniam siebie (co prawda, z dnia na dzień coraz mniej, ale jednak), że ta cisza to moja wina, bo ja wywołałam to spięcie. No, ale z drugiej strony, gdybym nie czuła, że coś jest nie tak, nie wybuchałabym. Dlaczego niby przez kilka lat, podczas urlopów w Polsce, miał dla mnie czas w ciągu dnia, a nagle pojawiły się jakieś "braki możliwości". Faktycznie, zareagowałam trochę za ostro, ale w tamtej chwili czułam, że tak po I muszę zrobić. Tak czy inaczej, milczenia przez kilka tygodni nie usprawiedliwia nic. Tylko i wyłącznie pokazuje brak szacunku, bo o jakichkolwiek innych uczuciach z jego strony oczywiście nie ma mowy. Po prostu tym milczeniem gościu pokazuje mi, że jednak miałam rację, że od jakiegoś czasu stawia mnie na ostatnim miejscu, chociaż kiedyś było zupełnie inaczej. Gdybym nie miała racji, raczej by nie zamilkł i nie udawałby poszkodowanego, bo koniec końców wyszło tak, że to ja jestem zła czarownica, a on bogu ducha winny.
          • eriu Re: długa znajomość internetowa 31.08.20, 21:21
            O jakim szacunku Ty mówisz? On nie miał dla Ciebie żadnego szacunku. Taki tekst: "Kochanie, to ja tu ustalam zasady" = mam w tyłku Twoje potrzeby, co myślisz i czujesz, masz zaspokajać moje potrzeby i już. I jeszcze to "kochanie" i inne słodkie popierdółki - bleee.

            Zastanów się dlaczego poświęciłaś 4 lata na takie zabawy z żonatym facetem z którym się nigdy nie widziałaś, a więc wybrałaś kogoś totalnie niedostępnego zamiast szukać związku w normalnym życiu.
            • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 31.08.20, 22:08
              Teraz sobie przypominam, że kilka miesięcy była jakaś tam gadka i ja do niego coś w stylu "trochę mi przykro, bo mam wrażenie, że traktujesz mnie poważnie", a on mi na to coś w stylu "jeżeli tylko trochę Ci przykro to nic". Boże, dopiero and widzę, z biegiem tygodni bez niego, że miałam do czynienia z gościem, który jest totalnym egocentrykiem.
              • eriu Re: długa znajomość internetowa 01.09.20, 07:28
                Myślę, że warto żebyś poszła do terapeuty, bo to że wybrałaś uwikłanie przez 4 lata z kimś kogo nie widziałaś na oczy, ewidentnie się Tobą bawił był niedostępny (żonaty + nigdy się nie widzieliście), podporządkowałaś się osobie, która nie miała dla Ciebie krzty szacunku i teraz jeszcze bardzo przeżywasz rozstanie w kategoriach "nie znika się bez pożegnania" itp. I to wszystko wybrałaś sama ponad szansę na związek w realnym życiu.

                Im więcej piszesz o tym "księciu z bajki" tym gorzej to wygląda. Zastanów się dlaczego się tak bardzo podporządkowałaś komuś kogo w ogóle Ty sama i Twój komfort nie interesował. Warto żebyś uporządkowała tematy z terapeutą i miała szansę na normalny związek.
                • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 01.09.20, 13:19
                  Tak, dziękuję za radę. Jutro mam pierwszą rozmowę. Już od jakiegoś czasu myślałam o tym rozwiązaniu, jeszcze zanim to się wszystko rozwaliło.
                  Ale z jednym się nie zgodzę, jeżeli chodzi o Twoją wypowiedź - naprawdę po takim czasie nie znika się bez jakiegokolwiek wyjaśnienia i nie ma w tym nic dziwnego, że postrzegam to w ten sposób. Z resztą jak najbardziej się zgadzam.
                  • tt-tka Re: długa znajomość internetowa 01.09.20, 14:00
                    Alez znika sie. Jak widac.
                    Niekiedy nawet po 20 latach realnego malzenstwa wychodzi sie po zapalki i przepada na dlugo lub na zawsze (akurat na emamie dlugi watek n/t).

                    Chyba ze chcialas napisac "nie powinno sie tak znikac" - z tym sie zgadzam. Ale ten pan najwyrazniej ma inne zdanie co do swoich i cudzyych powinnosci.
        • prawda_we_mgle Re: długa znajomość internetowa 04.09.20, 09:21
          metlikwglowiee napisała:

          Dlaczego niby przez kilka lat, podczas urlopów w Polsc
          > e, miał dla mnie czas w ciągu dnia,

          Ja, jak ta mucha, tylko przypominam, że u normalnych ludzi "miał dla mnie czas" oznacza: zrobił mi obiad, kochaliśmy się a potem poszliśmy na spacer;)
    • pixie.oo Re: długa znajomość internetowa 03.09.20, 12:29
      Sama sobie odpowiedz na pytanie czy potrzebujesz faceta, który poświęca Ci czas tylko przez internet, a realnie go nie ma i sie z tobą nie spotyka. Nie przeżywa życia z Tobą:
      -Nie planuje z tobą przyszłosci (nawet gdyby tak mowil, nie robi nic aby to zmienic)
      -nie uprawiasz seksu, żyjesz jak zakonnica,
      -nie ma obietnicy wspolnego życia, zalozenia rodziny.
      -nie kupuje z tobą domu,
      -nie robi z tobą zakupów.
      -Gdy jesteś chora nie idzie do apteki po leki.
      -nie przyjedzie po ciebie gdy odbierasz ciężką paczkę z poczty.
      -gdy jedziesz na wakacje nie towarzyszy ci.

      Masz tak extremalnie małe wymagania i poczucie wartości czy to jakieś zboczenie?
      Bo nie mogę pojąć jak można tkwić w czymś takim tyle lat?
      Facet pewnie sprawdza się czy jeszcze może wyrwać młodszą panią, ewentualnie robi sobie dobrze ręką.
      To wszystko.
      • pixie.oo Re: długa znajomość internetowa 03.09.20, 12:36
        A i dodam, że jeśli zmądrzejesz, to zrozumiesz, że najlepszym rozegraniem w tej sytuacji będzie absolutne milczenie z Twojej strony, nawet gdyby się odezwał, nie odpisuj.
        Ewentualnie możesz napisać, że poznałaś przystojnego równolatka i kończysz znajomość.
        • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 03.09.20, 13:22
          To akurat wiem. Prawdopodobieństwo, że się odezwie jest, bo przecież nie zakończył tego definitywnie, ale po prawie miesiącu już teraz nie mam ochoty mieć z nim nic wspólnego. Jeżeli się obraził, to spoko, tydzień milczenia, żeby sobie przemyśleć sprawę, bym zniosła, ale nie miesiąc. Ta relacja i tak nie zmierzała w żadnym kierunku, tylko stała w miejscu od lat. No i wyszło w końcu, czym tak naprawdę dla niego była.
          • pixie.oo Re: długa znajomość internetowa 03.09.20, 13:27
            Dobrze, że juz to rozumiesz... :(
            Lepiej skonczyć po 4 latach niż po 10. Jest to manipulant, pamiętaj też, że karanie kogoś milczeniem, nawet tylko przez tydzień, nawet jesli by się obraził, nie jest nigdy wlasciwą formą komunikacji w związku.
            Osoba, która tak się zachowuje przejawia przemoc psychiczną wobec ofiary.
            Gdy się odezwie stawiam dolary przeciwko orzechom, że bedzie pisał per 'słonko kochanie' i przepraszal i wmawiał Ci, ze mial cos tak waznego, że nie mial czasu pisać.
            Moze tez byc tak, ze nie odezwie się wcale, bo juz ma dość flirtow online i wraca do normlanego życia. Tyle.
            Nie bądź naiwna.
        • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 03.09.20, 13:40
          Oczywiście, że będę milczeć. Kilka razy po tej scysji wyciągnęłam rękę, ale nie to nie. Przecież nie będę za nim się uganiać. Może i tęsknię, ale jak sobie pomyślę, że gdybyśmy się "pogodzili", miałabym spędzić kolejne 4 lata w ten sposób, bo przecież on ma żonę i "muszę z tym żyć "- jego słowa, to mi się odechciewa tej relacji.
      • metlikwglowiee Re: długa znajomość internetowa 03.09.20, 13:28
        Wyrywa 16latki teraz pewnie. Ja już za stara byłam. 😅
        Poważnie, było minęło, mam doświadczenie na przyszłość, żeby się więcej nie pakować w takie układy, tym bardziej z żonatym (jeszcze jak mówi, że żona zła, że żałuje, że się z nią ożenił, a mimo wszystko mówi o matce swoich dzieci) to już w ogóle słabo o nim świadczy. Cóż mogę powiedzieć o sobie w tym kontekście... byłam młoda, oczarował mnie "trochę" starszy pan i potem już poszło. Z czasem przyszło przyzwyczajenie, że on "jest" i tyle. Nie jestem dumna z tych 4 lat, aczkolwiek tak widocznie musiało być.