Dodaj do ulubionych

Facet zataił swoje miejsce pracy...

14.10.20, 10:54
Poznaliśmy się na weselu mojej kuzynki, obydwoje przyszliśmy sami i tak się zaczęło. Jest ode mnie sporo starszy, ale dobrze się dogadujemy, dzielimy kilka wspólnych pasji. Gdy pytałam, gdzie pracuje, odpowiadał mi wymijająco, że w "placówce państwowej, nic ciekawego", ale nie chciał ciągnąć tematu, więc nie dopytywałam, zakładając, że to jakiś urząd miasta czy coś takiego. W końcu z ciekawości zaczęłam szukać informacji na jego temat w internecie, i okazało się, że jest doktorem pracującym na uczelni, na której ja studiuję! To ta niby "placówka państwowa"... On doskonale wie, co studiuję, i gdzie, ale zataił, że pracuje na mojej uczelni. Jestem na niego wściekła, nawet telefonów nie odbieram bo wiem, że od razu mu zrobię o to awanturę. Jestem też zła na siebie że go wcześniej nie przycisnęłam, w efekcie nic nie wiedząc umawiałam się z wykładowcą... Przecież teoretycznie on może mieć ze mną zajęcia w przyszłym roku, a nawet jeśli nie, to i tak tego typu związki są podobno nielegalne... Wiem, że powinnam z nim zerwać, ale jest mi z tym cholernie ciężko, bo naprawdę on zaczyna mi się podobać :/ Co myślicie o tej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • malwa200 Re: Facet zataił swoje miejsce pracy... 14.10.20, 11:07
      rzeczywiście-niełatwo. ale może warto. skąd wiesz, że to źle się skończy? a może właśnie dobrze?
    • ledowa Re: Facet zataił swoje miejsce pracy... 14.10.20, 13:15
      Trudna sytuacja, ale zdecydowane NIE dla tego typu związków.
      Związek naukowca ze studentką nie jest dobrze widziany na uczelni, twojemu partnerowi grozi za to dyscyplinarka, ty zaś możesz zostać wyrzucona ze studiów. Odpowiedz sobie, czy warto. Pamiętaj, że nawet jeśli będziecie się z tym ukrywać, to ktoś was w końcu zobaczy i doniesie komu trzeba. No i odpowiedz sobie, co zrobisz, jeśli on będzie mieć z tobą zajęcia? Jak będziesz się do niego zwracać, jak będzie cię oceniał, itp. Będziesz mu po zajęciach mówić "panie doktorze" hehehe. Poza tym, jak może studentka związać się z wykładowcą, to jakieś takie "nie teges" jak dla mnie...
      • obrotowy bzdety... 14.10.20, 14:28
        Uczucia - to nie Urzad.
        regulami i zasadami sie nie rzadza.

      • obrotowy suplement: 14.10.20, 18:03
        ledowa napisał(a):
        twojemu partnerowi grozi za to dyscyplinarka, t

        - istotnie i to on bierze na siebie cala odpowiedzialnosc.

        Ty zaś możesz zostać wyrzucona ze studiów.

        - nie. - studentka nie poniesie zadnej odpowiedzialnosci.
    • obrotowy nic zlego. 14.10.20, 14:27
      skonczysz studia i wtedy bedzie wszystko legalne.

      1/4 moich kolegow na uczelni tak miala :)
      • ledowa Re: nic zlego. 14.10.20, 14:41
        obrotowy napisał:

        > skonczysz studia i wtedy bedzie wszystko legalne.

        Ale zanim skończy te studia to zapewne 3-4 latka minął... i ma się tyle ukrywać?
        A po skończeniu przez nią studiów, ten naukowiec dalej tam zostanie (zapewne) i może mieć problemy
        • obrotowy nadal nic zlego. 14.10.20, 17:46
          ledowa napisał(a):

          > Ale zanim skończy te studia to zapewne 3-4 latka minął... i ma się tyle ukrywać

          - niestety, musi, bo romanse z wlasnymi studentkami sa zabronione.

          > A po skończeniu przez nią studiów, ten naukowiec dalej tam zostanie (zapewne) i
          > może mieć problemy

          - nie moze.

          z wlasnymi studentkami mozna sie zenic, ale dopiero wtedy - gdy skoncza studia.

          ja robilem tak: - wpadalem do kolegi z innego wydzialu i ten przedstawial mi co ciekawsze studentki...

          a on wpadal do mnie i poznawal moje...

          obaj bylismy zadowoleni :)
          • ledowa Re: nadal nic zlego. 14.10.20, 18:10
            obrotowy napisał:

            > - niestety, musi, bo romanse z wlasnymi studentkami sa zabronione.

            To dotyczy wszystkich studentek tej samej uczelni, nie tylko "własnych".

            > ja robilem tak: - wpadalem do kolegi z innego wydzialu i ten przedstawial mi co
            > ciekawsze studentki...

            Trollujesz. A jeśli tak - to jw. Obydwaj łamaliście prawo.
            • obrotowy NIE. 14.10.20, 18:23
              ledowa napisał(a):

              >
              > To dotyczy wszystkich studentek tej samej uczelni, nie tylko "własnych".

              NIE. dotyczy tylko danego wydzialu.

              > Trollujesz. A jeśli tak - to jw. Obydwaj łamaliście prawo.

              nie troluje i nie lamalismy prawa.
              • lumeria Re: NIE. 15.10.20, 14:23
                Bo te prawa wprowadzono kilka-kilkanascie lat temu. Zazwyczaj są stopniowo zaostrzane.
    • lumeria Re: Facet zataił swoje miejsce pracy... 15.10.20, 02:40
      Piszesz, ze ten pan jest wykładowcą na uczelni gdzie studiujesz, wiedzial o tym od początku znajomości.

      Jeśli wykłada na twoim lub pokrewnym wydziale i jest szansa, ze wcześniej czy później będziesz miała z nim do czynienia jako osoba podwładna i zależna - - to wygląda to źle. W takim wypadku studentka jest w bardzo trudnej sytuacji - jeśli relacja się rozwija, ale szczególnie jeśli ona zakończy znajomość.

      Jeśli jest aż tak źle (w przyszłości twoja nauka i oceny będą zależały od niego lub jego kolegów/koleżanek) to warto zasięgnąć porady - czy od zaufanej osoby na uczelni czy (jeśli jesteś bardzo zmartwiona) nawet prawnika. Coraz więcej szkół ma teraz osoby lub całe biura zajmujące się mobbingiem, harassmentem i nadużyciami seksualnymi.


      Jest tez możliwe, ze facet nie ma kontaktu ze studentami, albo wykłada na wydziale o całkowicie innym profilu niż twój i szanse kontaktu są właściwie zerowe - co byłoby (dla mnie) dopuszczalnym wytłumaczeniem jego zachowania - to wtedy warto zapoznać się z regulaminem uczelni dotyczącym fraternizacji miedzy kadrą naukową a studentami. W takim wypadku relacja może jest do uratowania.
      • kiriada Re: Facet zataił swoje miejsce pracy... 15.10.20, 12:53
        lumeria napisała:

        > Jeśli jest aż tak źle (w przyszłości twoja nauka i oceny będą zależały od niego
        > lub jego kolegów/koleżanek) to warto zasięgnąć porady - czy od zaufanej osoby
        > na uczelni czy (jeśli jesteś bardzo zmartwiona) nawet prawnika. Coraz więcej s
        > zkół ma teraz osoby lub całe biura zajmujące się mobbingiem, harassmentem i nad
        > użyciami seksualnymi.

        Jaki mobbing, jaki harassment, jakie nadużycie seksualne??? Nic a nic takiego nie miało miejsca w tym przypadku. Nie wprowadzajcie się nawzajem w błąd.
        Dwoje DOROSŁYCH ludzi spotkało się na weselu. Tak się zdarzyło, że on jest wykładowcą, ona studentką. Poznali się nie na uniwersytecie, ale poza nim, o niczym nie wiedząc.
        On może z nią mieć zajęcia, ale nie musi. A nawet jakby miał - jaki jest problem? Ileż to spotykamy się z wykłądowcami - góra jeden rok? A gdyby był ojcem albo wujkiem tej studentki albo kimś innym z rodziny? To jest bardzo podobna sytuacja. Wówczas zwykle ta osoba uczestniczy w zajęciach z innej grupy.

        > Jest tez możliwe, ze facet nie ma kontaktu ze studentami,

        Jak jest doktorem, wykładowcą to raczej ma :)

        >albo wykłada na wydziale o całkowicie innym profilu niż twój i szanse kontaktu są właściwie zerowe -

        Dokładnie tak. Na uczelni państwowej pracuje zwykle kilkuset wykładowców.

        > co byłoby (dla mnie) dopuszczalnym wytłumaczeniem jego zachowania - to wtedy w
        > arto zapoznać się z regulaminem uczelni dotyczącym fraternizacji miedzy kadrą n
        > aukową a studentami. W takim wypadku relacja może jest do uratowania.

        Nie wiem, czy takie coś jest w regulaminie, a na pewno nie dotyczy sytuacji, kiedy ludzie poznali się wcześniej poza uczelnią.
        • lumeria Re: Facet zataił swoje miejsce pracy... 15.10.20, 13:44
          >>Coraz więcej szkół ma teraz osoby lub całe biura zajmujące się mobbingiem, harassmentem i nad
          >> użyciami seksualnymi.

          >Jaki mobbing, jaki harassment, jakie nadużycie seksualne??? Nic a nic takiego nie miało miejsca w tym przypadku.

          Pisze, ze jest takie biuro, nie, ze zaistniały mobbing, wykorzystanie seksualne, etc.

          >On może z nią mieć zajęcia, ale nie musi. A nawet jakby miał - jaki jest problem?

          Dlatego istnieją mniej lub bardziej ostre regulaminy lub prawa zabraniające fraternizacji miedzy osobami w pozycji siły i osobami zależnymi: lekarz - pacjent, nauczyciel - uczeń, szef - podwładny. Czy potrzeba ci wytłumaczyć dlaczego?

          >a na pewno nie dotyczy sytuacji, kiedy ludzie poznali się wcześniej poza uczelnią.

          Jesteś pewna? Bo ja nie. Dlatego radziłam by watko-dajka zasięgnęła porady.
          • kiriada Re: Facet zataił swoje miejsce pracy... 15.10.20, 15:48
            lumeria napisała:

            > Pisze, ze jest takie biuro, nie, ze zaistniały mobbing, wykorzystanie seksualne
            > , etc.

            No więc jak nie zaistniały, to po co ma się zgłaszać do tego typu biura?

            > Dlatego istnieją mniej lub bardziej ostre regulaminy lub prawa zabraniające fra
            > ternizacji miedzy osobami w pozycji siły i osobami zależnymi: lekarz - pacjent,
            > nauczyciel - uczeń, szef - podwładny. Czy potrzeba ci wytłumaczyć dlaczeg
            > o?


            Nie trzeba mi tego tłumaczyć, ale tu nie zachodzi ani relacja szef-podwładny, ani nauczyciel-uczeń, zgadzasz się? Może kiedyś zajdzie - ale to może. Z tego powodu mają ze sobą zerwać, z powodu tej hipotetycznej relacji? Bez sensu.
            • lumeria Re: Facet zataił swoje miejsce pracy... 16.10.20, 13:03
              To juz jest relacja nauczyciel-uczeń. Nawet jeśli nie uczy jej, to (może) uczy jej kolegów/koleżanki i jego współpracownikami są jej nauczyciele. To już jest różnica władzy, gdzie nasuwają sie pytania nt. wpływu, wykorzystania, manipulacji (w obie strony). Taki romans nie odbywa się w próżni, tylko prowokuje rożne reakcje osób postronnych, rzadko wspierające piękną miłość pary (obojętnie gdzie się spotkali).

              Oczywiście nie wiemy jaki pan ma zakres obowiązków (wykładowcy zazwyczaj maja przerwy od wykładów by poświecić czas na własne badania), czy studentka jest na pierwszym czy ostatnim roku studiów, itp.

              Radze zapoznać się z regulaminem, zasięgnąć porady, porozmawiać z człowiekiem. Wiedza to siła.
              • kiriada Re: Facet zataił swoje miejsce pracy... 16.10.20, 21:19
                lumeria napisała:

                > To juz jest relacja nauczyciel-uczeń. Nawet jeśli nie uczy jej, to (może) uczy
                > jej kolegów/koleżanki i jego współpracownikami są jej nauczyciele.

                Tym bardziej nie widzę problemu, jak jej nie uczy.
                Dwoje dorosłych ludzi poznało się poza uczelnią.
                A gdyby tak ów wykładowca uczył na innej uczelni, ale uczył jej kolegów? To już by było ok, czy też nie?
            • eriu Re: Facet zataił swoje miejsce pracy... 16.10.20, 13:29
              Tiaaa a potem się ludzie na studiach od dziewczyny odsuną jak on już z nimi będzie miał zajęcia, bo ona z nim sypia za oceny i ktoś ich podkabluje jeszcze. Nie mówiąc o tym, że nie byłoby to fair w stosunku do innych osób gdyby egzaminował ich i oceniał ktoś z kim ona pozostaje w związku. Lumeria ma rację, że tutaj temat jest szeroki i wpływy też szerokie.
              • kiriada Re: Facet zataił swoje miejsce pracy... 16.10.20, 21:14
                eriu napisała:

                > Tiaaa a potem się ludzie na studiach od dziewczyny odsuną jak on już z nimi będ
                > zie miał zajęcia, bo ona z nim sypia za oceny i ktoś ich podkabluje jeszcze. Ni
                > e mówiąc o tym, że nie byłoby to fair w stosunku do innych osób gdyby egzaminow
                > ał ich i oceniał ktoś z kim ona pozostaje w związku. Lumeria ma rację, że tutaj
                > temat jest szeroki i wpływy też szerokie.

                No dobrze, a gdyby ów wykładowca był jej ojcem, wujkiem lub znajomym? To już by było ok?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka