Dodaj do ulubionych

MÓJ FACET MNIE BIJE

27.10.04, 20:27
Proszę o pomoc ponieważ mój przyszły mąż mnie bije.Ostatnio pokłóciliśmy się
a on jest tak nerwowy że zaczął mnie szarpać,uderzać pięścią w brzuch,szarpać
za włosy,dusić.Narazie mieszkamy u jego rodziców więc nie podnosi na mnie
ręki ale za jakies dwa tygodnie mamy sie wprowadzic do naszego mieszkania i
boję sie że mnie tam będzie bił bez końca.Co mam robić,gdzie mamy pójść z
naszym problemem ??Bardzo prosze o odpowiedz.
Obserwuj wątek
    • kinn26 Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 27.10.04, 20:38
      wiele z was pisze o przemocy w związku ale nikt nie pisze co z tym zrobić,gdzie
      szukać porady i pomocy :(
      • dygresja2 Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 27.10.04, 21:49
        Niestety zla wiadomosc.
        Jesli twoj partner juz teraz wykazuje takie tendencje, to nie ma szansy na jego
        zmiane po wspolnym zamieszkaniu i slubie.
        Uciekaj jak najdalej mozesz. Juz, teraz, nie trac ani minuty.
        Jest tu duzo dobrego materialu na tym forum.
        Poczytaj i ratuj sie.
        Przepraszam za brutalna forme mojej wypowiedzi, ale nie ma co udawac ze bedzie
        lepiej po slubie. NIE BEDZIE.
        Pozdrawiam cie bardzo serdecznie i zycze duzo stanowczosci.
        • babcia_kasi Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 28.10.04, 10:40
          Uciekaj.Wyjedź, zaszyj się gdzieś, bo on Cię będzie nachodził i przekonywał o
          swojej miłości(albo swojej rozpaczy, jak to nie ma na świecie nikogo takiego
          jak Ty), nie odpuści Ci tak łatwo, bo już znalazł ofiarę(ale on szczerze o tym
          nie wie).Jeżeli to prawda, co piszesz, to właśnie zstępujesz do piekieł, jesteś
          na pierwszych stopniach.Omamiają Cię sprzeczne uczucia-miłość, nadzieja, wiara
          i wątpliwości, strach, może początki nienawiści.Daj szansę rozumowi, odejdż
          wbrew uczuciom."Porzućcie wszelką nadzieję,którzy tu wchodzicie"- tak można by
          powiedzieć mającym nadzieję na pozytywne zmiany.Jeżeli wyjdziesz za niego, to
          najpierw może być dobrze-tydzień, miesiąc, rok...Ale n i e u c h r o n n i e
          nadejdzie taki dzień, że pożałujesz.Nie masz szans!Tak pokazuje ŻYCIE.
      • pawel.drozdziak Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 28.10.04, 19:06
        Witaj Kinn,

        Mam nadzieje, ze nie odnioslas powaznych obrazen. Czy czujesz sie juz dobrze?

        Wspolnie z Wojtkiem Kruczynskim jako eksperci odpowiadamy na tym forum na
        pytania zwiazane z bezpieczenstwem kobiet. Od czterech lat prowadzimy szkole
        psychologicznej i fizycznej samoobrony dla kobiet.

        Z naszych szkolen moga tam korzystac klientki mieszkajace w Warszawie i te
        szkolenia sa odplatne. Jest to pierwsza i jak dotad jedyna w Polsce szkola
        realizujaca program tego rodzaju - laczacy psychologiczny trening stawiania i
        chronienia wlasnych granic z realistycznym treningiem samoobrony opartym na
        walce z pozorantem ubranym w specjalny pancerz ochronny.

        Uczestniczki naszych zajec ucza sie takich psychologicznych umiejetnosci jak:

        - odmawianie osobie, ktora bardzo prosi, wywiera nacisk, grozi i uzywa
        manipulacji
        - wyrazanie wlasnych uczuc takich jak zlosc, rozgoryczenie, zniecierpliwienie,
        niezadowolenie
        - mowienie o wlasnych prawach i wyrazanie wlasnych opinii z pewnoscia siebie
        - umiejetnosc glosnego krzyku
        - umiejetnosc wzywania pomocy
        - skuteczne reagowanie na proby zastraszania
        - reakcja zdecydowanej, szybkiej ucieczki przed niebezpiecznym napastnikiem
        - sluchanie wlasnych przeczuc, szczegolnie w przypadku kiedy czujesz sie
        zagrozona
        - rozpoznawanie potencjalnie niebezpiecznych osob

        i wiele wiele innych tego rodzaju.

        Na tego rodzaju szkolenia trafiaja tez kobiety skierowane przez wspolpracujace
        z nami psychoterapeutki zajmujace sie ofiarami gwaltow.

        Od trzech lat prowadzimy tez podobne zajecia w schronisku dla ofiar przemocy ze
        strony partnerow. Do takich schronisk uciekaja kobiety ktore doznawaly (czasem
        przez wieksza czesc swojego zycia) przemocy ze strony mezow, ojcow, braci itd.
        Zdarza sie tez, ze trafiaja tam kobiety ktore doznawaly przemocy ze strony
        innych kobiet-swoich matek, siostr, corek, synowych itd. Pobyt w takim
        schronisku to przejsciowy okres (zwykle okolo 3 miesiecy) przed znalezieniem
        sobie nowego miejsca zamieszkania w przypadku, kiedy wymeldowanie sprawcy
        przemocy ze wspolnego mieszkania jest niemozliwe. Znalezienie takiego miejsca
        zamieszkania bywa czesto trudne, wiec wiele kobiet trafia do schronisk
        wielokrotnie lub przenosi sie stale z jednego do drugiego. W wielu przypadkach
        wracaja do swoich partnerow, po czym widzimy je po kilku miesiacach znowu i to
        powtarza sie regularnie.

        Wiekszosc z tych kobiet na skutek wieloletniego bicia ma mnostwo fizycznych
        uszkodzen. Dochodza do tego skutki zycia przez lata w ogromnym strachu.
        W efekcie ich zdrowie fizyczne i psychiczna kondycja sa w nienajlepszym stanie.
        Kobiety te cierpia na napady leku. Maja wiele psychicznych urazow i bolesnych
        wspomnien. Czesto spychanych na dno swiadomosci i zaprzeczanych.
        Nasze zajecia musza wiec tam miec duzo lagodniejszy przebieg i wlasciwie sa
        bardziej grupa wsparcia z dodanym treningiem tych umiejetnosci ktore wymienilem
        wyzej, niz typowym treningiem samoobrony. Za te zajecia uczestniczki oczywiscie
        nie placa. Trafia tez do tych grup sporo kobiet nie mieszkajacych w schronisku
        na stale. Sa to byle mieszkanki, ktore znalazly juz nowe miejsce dla siebie, a
        takze takie ktore wciaz mieszkaja z partnerem oczekujac na sadowny nakaz jego
        eksmisji. Otrzymuja one roznego rodzaju pomoc-prawna, psychologiczna itp.- od
        organizacji utrzymujacej osrodek.

        Wojtek Kruczynski podjal ostatnio prace psychoterapeuty w nowo otwartej poradni
        dla ofiar i sprawcow przemocy partnerskiej. Prawdopodobnie nasze zajecia beda
        sie i tam odbywaly.

        Bardzo obszernie sie tu przedstawilem, ale to chyba dobrze, bo przy okazji
        pozwolilo to dac pewien przeglad roznych mozliwosci pracy z problemami
        zwiazanymi z przemoca. Tej pomocy udziela sie w Polsce sporo, choc na pewno nie
        tyle ile by bylo potrzeba. Mnostwo ludzi pracuje jednak caly czas nad tym, by
        nowe metody - prawne, psychologiczne, administracyjne itp.- powstawaly.

        Najwazniejsze, to wiedziec dokladnie jak wyglada sytuacja osoby ktora zglasza
        problem. Wtedy istnieje szansa, ze uda sie dobrac odpowiedni srodek. Po prostu
        musimy troche pogadac, zanim sie zorientujemy na czym w tym wypadku stoimy.

        Proponuje, zebys pokrotce napisala cos o sobie. Na przyklad jak trafilas na
        nasze forum, jaka jest twoja obecna sytuacja mieszkaniowa, finansowa, rodzinna,
        czy zawodowa? W jakim jestes wieku, jakie masz plany na najblizsza i nieco
        dalsza przyszlosc itd.

        Mozesz oczywiscie nie pisac o zadnej z tych rzeczy, tylko wybrac jakis inny
        przebieg naszej rozmowy. Taki, ktory by ci bardziej odpowiadal.
        • kinn26 Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 29.10.04, 10:10
          Witam,na wstepie bardzo dziękuję za odpowiedz.Zajęcia,które Państwo prowadzą
          muszę być naprawdę interesujące i bardzo pomocne ale ja mieszkam w woj.
          lubuskim i do Warszawy mam naprawdę spory kawałek,więc taka terapia odpada.Nas
          związek potrzebuje pomocy ale nie wiem gdzie moglibyśmy się wybrać z naszy
          problemem :( Ja mam 27 lat a mój partner 24,jesteśmy ze soba już ponad 7 lat.Na
          początku spotykalismy sie to wszystko było ok,a jak zamieszkaliśmy razem w
          wynajmowanym mieszkaniu zaczęło się "to".Najpierw kłótnia a później zaczynał
          mnie szarpać,ciągać za włosy,dusić ... .Zamykałam się w łazience i czekałam tam
          aż przestanie się wkurzać i zaczynał przepraszać i prosić żebym wyszła,później
          było już dobrze na jakieś kilka tygodni lub miesięcy:) Później zamieszkaliśmy u
          jego rodziców i było ok bo rodzice są cały czas w domu wię mnie nie bił.Ale
          najgorsze jest to że on ma firme i pracujemy razem przez 12 godzin dziennie,no
          i tu zaczyna sie znowu problem,szrpie mnie nawet w pracy,oczywiście nie przy
          klientach.Moje plany na przyszłość pomału legna w gruzach :( Planowałam założyć
          rodzinę i być szczęsliwa ... .Tak sobie nawet myslałam,że może jeśli zajdę w
          ciążę to on sie zmieni ??Sama nie wiem.Kupiliśmu miesiąc temu mieszkanie i za
          jakieś dwa tygodnie mamy sie tam wprowadzić,ale jak sobie pomyślę o tym że tam
          to dopiero zacznie sie piekło to juz mi sie nie chce nic.Jesteśmy zależni od
          siebie wię gdybyśmy chcieli sie rozstac to byłby problem.Ja pracuje u niego, a
          on będzie mieszkał u mnie bo mieszkanie jest na mnie, i na dodatek spłacam
          kredyt na to własnie mieszkanie,więc ... .Nie zwierzam sie nikomu z moich
          problemów więc nikt nie może mi pomóc,liczyłam,że na tym forum znajdzie sie
          ktoś kto mi cos poradzi.A na forum trafiłam przez przypadek,a mianowicie
          nudziło mi sie w pracy i szukałam jakiegs forum gdzie chciałam poczytać coś i
          może cos napisać,no i znalazłam to forum i stwierdziłam że tu ktoś mi może
          pomoże jak opiszę swoja sytuację :)Jestem otwarta na każdą pomoc bo chciałabym
          żyć normalnie.Chciałabym dodać że mój przyszły mąż leczył sie kiedyś u
          psychiatry na coś co się nazywa chyba "natręctwo",sprawdzał np. po 10 razy czy
          zamknął drzwi,czy wyłączył żelazko itp. Nie wiem czy to może mieć związek z tym
          że podnosi na mnie rękę ??
          To będzie dziwne co napiszę,ale po ostatniej kłótni jestem z sibie dumna
          poniewaz podbiłam mu oko.Chodzi teraz i ciągle mówi "ale mnie załatwiłaś,zobacz
          co mi zrobiłać" a ja mu odpowiadam :poczyj sie teraz tak jak ja się czułam".
          Ależ sie rozpisałam.
          Kończę i proszę o pomoc.
          Kinn
          • wojciech.kruczynski Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 29.10.04, 13:11
            Trudno mi coś dodać do innych wypowiedzi, ale jedna rzecz naprawdę w Twoim
            liście mną wstrząsnęła. Piszesz o pomyśle, aby urodzić dziecko, bo byc może to
            zatrzyma przemoc. Poczytaj podobne wątki na tym forum: bardzo często jest tak,
            że taki facet czuje się zazdrosny o dziecko, wskutek czego zaczyna bić je i
            Ciebie na zmianę.

            Ten pomysł jest bardzo niebezpieczny jeszcze z innego powodu: pokazuje, że jest
            Ci niezwykle trudno przeciwstawić się temu przestępcy wprost, oko w oko. I nie
            mówię tu o wzajemnym biciu się, tylko o walce o własne prawa. Musisz się czuć
            naprawdę bezbronna, skoro sądzisz, że małe dziecko załatwi sprawę za Ciebie.

            Nie ma takiego zwyczaju, żeby doradzać osobom doznającym przemocy, bo tym
            sposobem jeszcze bardziej się je ubezwłasnowolnia. Można im tylko pokazać
            możliwe rozwiązania danej sytuacji. Ale Ty sama musisz odpowiedzieć sobie na
            pytanie: co wybierasz: chwilę spokoju, gdy zgadzasz się na jego propozycje
            wspólnego mieszkania a potem bicie bez świadków - czy raczej wolisz sprzeciwić
            się już teraz, narazić się na jego chwilowy gniew, ale uniknąć wieloletniego
            katowania. Wybór należy tylko do Ciebie. Twój los jest w Twoich rękach.

            I jeszcze jedno: piszesz, że jesteś dumna, bo podbiłaś mu oko. Czy nie masz
            czasem wrażenia, że zaczynasz stosować podobne metody, co on? To jeden ze
            skutków przemocy: upodabnianie się do napastnika, by móc nad tym wszystkim
            jakoś zapanować.

            Napisz koniecznie, w jakim kierunku idą Twoje myśli - jaką decyzję planujesz
            podjąć. Wspólnie możemy znaleźć najlepsze dla Ciebie wyjście.

            pozdrawiam

            wk
            • kinn26 Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 29.10.04, 15:59
              Jeszcze raz bardzo dziękuję,że ktos chce mi pomóc.
              Tak sobie pomyślałam po przeczytaniu Pana wypowiedzi,że dzisiaj porozmawiam
              z "nim" i zapytam dlaczego mnie bije,jestem bardzo cikawa tej odpowiedzi.Jak
              będę wiedziała już dlaczego to robi skontaktuję sie z Panem i wspólnie
              postaramy sie rozwiązać mój problem.Jeszcze raz bardzo dziekuję.
              pozdrawiam
              kinn26
          • pawel.drozdziak Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 29.10.04, 17:30
            Witaj Kinn,

            Mam nadzieje, ze znalazlas jeszcze czas, zeby tu do nas zajrzec. Czy nikt w
            firmie nie bedzie mial ci za zle, ze korzystasz z internetu zamiast pracowac?
            Pytam, bo pamietam, ze sam mialem ten problem kiedy pracowalem w biurze. Z
            internetu korzystalismy ukradkiem. Nasi szefowie w swoich gabinetach robili to
            samo, ale nas mocno za to scigali, czasem zaskakujac nas z tylu podczas
            czytania, a czasem nawet sprawdzajac nasze komputery kiedy nas nie bylo juz w
            biurze. Zabezpieczalismy sie przed tym wciskajac przycisk Historia na gornej
            listwie programu i usuwajac z tego folderu odwiedzane "nielegalne" strony. Z
            czasem tak uzaleznilem sie od internetu, ze nawet bedac na wakacjach w zabitych
            dechami mazurskich wioskach szukalem najpierw kawiarenki internetowej, a
            dopiero pozniej sklepu spozywczego :) Jesli w wiosce nie bylo saloniku z
            napisem "internet c@fe" bylo pewne, ze dlugo nie zagrzeje tam miejsca.

            Wlasnie zauwazylem, ze zupelnie niepotrzebnie rozpisalem sie nie na temat.
            Tymczasem jest juz 17.30 i musze biec, bo o 18.00 prowadze zajecia. Sprobuje
            napisac do ciebie wiecej ale dopiero w sobote lub niedziele wieczorem, bo
            wczesniej nie bede mial dostepu do sieci. Tymczasem pozdrawiam Cie serdecznie.
            Trzymaj sie.
            • kinn26 Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 29.10.04, 20:35
              Co do dostepu do internetu,to nie muszę sie obawiać szefa bo moim szefem jest
              właśnie mój przyszły mąż,pracujemy razem i czasami nie jestem szczęśliwa z tego
              powodu,ale cóż teraz nie moge sie juz wycofać.Mój przyszły mąż ma własna firmę
              więc zatrudniłam sie u niego żeby nie wydawac pieniędzy na zatrudnianie kogos
              obcego,robi tak wiele osób unikając rozchodzenia sie pieniędzy z rodzinnego
              interesu.
              Hmmyy,czasami zastanawiam sie czy gdybyśmy pracowali osobno to byśmy bardziej
              za soba tęsknili i nasze problemy nie miałyby miejsca w naszym związku ...
              Życie jest bardzo skomplikowane,same zagadki ...
              pozdrawiam
              i do nastepnego pisania
              kinn
              • omama Kinn, UCIEKAJ 01.11.04, 18:29
                Zakładasz pętlę na głowę.
                Żyjesz z człowiekiem, który cie bije.
                Masz znim wspólną firmę ( a więc odejście od kata to utrata pracy)
                I jeszcze chcesz z nim zamieszkać
                Ijeszcze roisz o dziecku.
                Posłuchaj, on sie NIE zmieni.
                Będzie gorzej, nie lepiej. Możwe o wiele gorzej. Może cię tylko uszkodzi, może
                cię zatłucze.
                Twoje dziecko będzie nieszczęśliwe, skrzywione.
                Jestes właśnie na ostatnich szczebelkach drabiny ubezwłasnowolnienia.
                Za chwilę nie będziesz mogła zrobic juz nic, jak mucha w sieci. Teraz jeszcze
                możesz.
                Nie pytaj go, czemu cię bije. Nieważne co powie. Nie powie prawdy: biję, bo
                chcę, żeby była moją szmatą skaczącą na każde skinienie. Biję, bo chcę jej
                wtłuc do głowy, że jest nic niewartym śmieciem, który beze mnie jest niczym.
                Biję, bo lubię. Biję, bo tak właśnie wypuszczam z siebie parę, emocje i stress.
                Uciekaj, dziewczyno, uciekaj
              • pawel.drozdziak Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 02.11.04, 16:47
                kinn26 napisała:

                > Co do dostepu do internetu,to nie muszę sie obawiać szefa bo moim szefem jest
                > właśnie mój przyszły mąż,

                rzeczywiscie wspominalas juz o tym. Jak sie pracuje w takim ukladzie? Przyznam
                sie, ze gdybym mial pracowac z zona jako moim szefem to moglbym tu miec pewna
                trudnosc. Przed szefem zwykle nie odkrywa sie wszystkich kart. Partner zwykle
                wie nieco wiecej.

                Jak na przyklad podwladnemu zwrocic uwage, ze zle wykonal zadanie jesli jest
                sie z tym podwladnym w blizszym zwiazku? Jak on sobie radzi z krytykowaniem cie
                w pracy? Bo zakladam, ze jako szef musi czasem cos takiego robic. Pytanie w
                jaki sposob.

                Z innej beczki: jak ukryc przed szefem, ze nie caly czas naszej pracy byl
                efektywny, jesli ten szef to bliska osoba? Czy masz czasem tego typu problemy?

                > pracujemy razem i czasami nie jestem szczęśliwa z tego
                > powodu,ale cóż teraz nie moge sie juz wycofać.

                czasami nie jestes szczesliwa z tego powodu, ze pracujecie razem tak? A
                moglabys napisac o tym cos wiecej?

                > Mój przyszły mąż ma własna firmę
                > więc zatrudniłam sie u niego żeby nie wydawac pieniędzy na zatrudnianie kogos
                > obcego,robi tak wiele osób unikając rozchodzenia sie pieniędzy z rodzinnego
                > interesu.

                i to sie oplaca? Pytam, bo przeciez za ciebie tez trzeba zaplacic zus, tez
                trzeba zaplacic ci pensje w wysokosci przynajmniej minimum krajowego, tez
                musisz miec urlop, pracowac mozesz tylko okreslona ilosc godzin itd. Czy nie
                dysponowalibyscie wieksza kwota, gdyby dolozyc twoje dochody uzyskane z pracy
                gdzies indziej do dochodow uzyskiwanych z firmy w ktorej praca najemna kogos
                innego przynosi tej firmie zysk? Dobrze zarabiasz tam gdzie teraz pracujesz?
                Jak sie ma ten zarobek do tego, co moglabys dostac gdzie indziej?

                > Hmmyy,czasami zastanawiam sie czy gdybyśmy pracowali osobno to byśmy bardziej
                > za soba tęsknili

                przebywajac bez przerwy we wlasnym towarzystwie mozna czasem poczuc pewne
                znuzenie. Wiesz o czym mowie?

                > i nasze problemy nie miałyby miejsca w naszym związku ...

                a gdybys miala wymienic kilka z tych problemow to jakie by to byly?
              • o_0 Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 10.01.05, 10:06
                p. pawlowi chodzi chyba o to, bys czyscila historie, aby malzonek, ktory
                korzysta - jako ze pracujecie w jednej firmie - z tego samego komputera, co ty,
                moze sie dowiedziec, ze tu przychodzisz i czytasz, a takze piszesz. moze tez
                przeczytac rady, ktore otrzymasz
        • midorii Re: mam pytanie 13.02.05, 19:19
          mam pytanie-dlaczego mezczyzni nie lecza sie na agresje?to jest choroba
          spoleczna!kobiety niestety myla stanowczosc i nieugietosc z sila
          charakteru.taki Pan zamiast bronic rodziny urzadza sobie pole walki w niej.siła
          fizyczną uzurpuje sobie prawo do przewodzenia w domu,walke agresje bierze za
          dobra monete wywierania wpływu na decyzje domowe.nie wiem czy to jakis objaw
          dziejów czy jak to tłumaczyc??
        • lilu.tka Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 06.07.05, 21:45
          mam olbrzymi problem. Mam 14 miesięcznego synka. Jestem od 1,5 roku żona. Mąż
          mnie bije. Regularnie. Teraz stoi za moimi plecami i szantazuje mnie. jak
          zwykle. już nie mogę. jestem wyczerpana. dziecko na to
      • lacrima61 Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 09.06.05, 10:44
        a wiec ja ci napiszebo to ostatnio przerabiam. Wiec na samym poczatku jak sie
        zaczna awantury w domu typu ze cie uderzy badz innego typu dzwon po policje.
        Oni albo sama zglos sie do poradni kobiet gdzie wypisza ci blekitna karte osob
        maltretowanych w rodzinie. pozniej zglos to wszystko na policje jako przemoc ,
        bo interwencja policji typko pomaga czasowo, ja zglosilam to jako
        molestowanie , fizyczne i psychiczne.za taki czyn karaja. i uciekaj odejdz od
        niego poki jeszcze mozesz alebo masz sile. pozniej bedzie juz gorzej.W
        internecie jest duzo nr. tel dla kobiet tzw. blekitna linia/ Zadzwon i dowiedz
        sie gdzie jest najblizsza twojego miejsca zamieszkania.I nie daj sie. Nie wlno
        Cie bic. Nie pozwlaj na to!!
        Badz sama ale zyj godnie!
    • triss_merigold6 Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 28.10.04, 14:56
      Pytasz gdzie Wy macie pójść z Waszym problemem. Jesteś pewna, że Twój nerwowy
      partner też uważa pobicie za "problem" czy twierdzi, że go
      sprowokowałaś/zdenerwowałaś/czepiałaś się go/przesadzasz?
      Czyje jest mieszkanie do którego macie się wprowadzić? W to, że jest WASZE
      czyli każde sfinansowało po 50% jakoś nie wierzę. Jeśli Twoje - wprowadź się
      sama, jeśli jego - nawet nie próbuj z nim zamieszkać bo staniesz się
      ubezwłasnowolniona w praktyce i będzie Ci coraz trudniej.
      Brutalna prawda: on się NIE ZMIENI. Całe życie przed Tobą dziewczyno, są
      mężczyźni, którzy nie używają przemocy, od tego aktualnego uciekaj i nie wierz
      w obietnice poprawy.
    • viki1976 Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 03.11.04, 22:17
      Witam!!!
      Pamiętaj - nikt nie ma prawa, aby Cię krzywdzić - czy to psychicznie czy też
      fizycznie...Nie pozwól mu na to, aby Cię poniżał, gnębił i zastraszał...
      Przemyśl sobie wszystko - czy nie przeraża Cię wizja życia w związku, w którym
      boisz się, że jak rozgniewasz partnera (potem każdy pretekst może być dobry)
      to Cię zbije lub skatuje Ciebie i wasze dziecko??? Nie wiem, czy masz
      świadomość scenariusza w takich związkach: kat i ofiara. Czy Ty będziesz w tym
      związku bezpieczna i czy bezpieczne będzie wasze dziecko???
      Uraz zawsze pozostaje - gdy ktoś, kogo kochasz i ufasz mu, z kim jesteś,
      powoduje, że poprzez stosowanie przemocy, zadając Ci ból - traci to, co
      mieliście najcenniejszego...Zaufanie, miłość, oddanie... Traci Ciebie...
      Pomyśl o tym, co dla Ciebie jest w życiu ważne? Jak chciałabyś żyć?
      Jakie masz szanse na udane życie z tym człowiekiem>? Czego od niego oczekujesz?
      Co daje Ci ten związek? Czy musisz za niego wychodzić za mąż – czy CHCESZ
      tego, po tym co Ci zrobił???
      Nie stawiaj wszystkiego na jedną kartę. Po tym, co się pomiędzy wami stało lub
      dzieje nadal - chyba sama wiesz dobrze, co czujesz....
      Stawiaj mu jasno granice: jeśli jeszcze raz mnie pobijesz - odejdę. Bez względu
      na wszystko - na nasze plany, pracę i życie. Uświadom mu, że nie jest tak, że z
      nim musisz być.
      Na świecie jest pełno ludzi – ja się tak pocieszam... Nie musisz być z kimś kto
      Ci nie odpowiada – na siłę – to nie ma sensu...
      Jesteś inteligentną i wrażliwą osobą... Nie daj się stłamsić....
      Ale przemocy w odwrotną stronę, bym nie stosowała. Uważaj, bo faceci są jednak
      silniejsi od kobiet.
      Przemyśl wszystko i nie daj się zniszczyć.
      Pozdrawiam
      Viki
    • pawel.drozdziak Kinn zyjesz? 05.11.04, 15:43
      Przypuszczalnie nie ma cie juz na tym forum. W kazdym razie caly czas czekamy
      na twoje wpisy.
      • kinn26 Re: Kinn zyjesz? 09.11.04, 09:45
        Żyję i czuję się świetnie.Wszystko jest ok.
        Zastanawiam się tylko nad jedną rzeczą,a mianowicie wszyscy radzą mi odejść od
        mojego chłopaka,ale to nie o to chodzi,ja go kocham i nie wyobrażam sobie życia
        bez niego.Liczyłam na odpowiedzi typu "idzcie do psychologa,psychiatry ...",itp
        a nie od razu uciekać ...
        Hmmy,może oni wszyscy mają rację tylko ja liczę na jakiś cud ??
        Nie wiem ...
        • kanga_i_roo Re: Kinn zyjesz? 09.11.04, 10:52
          Dobrze, ze wszystko ok.

          Zdaje się Kinn, że czekasz na cud.

          Nie dostaniesz rady "idzcie do..." bo kogoś kto stosuje przemoc nie da się
          uleczyć. Poczytaj posty na tym forum dot przemocy, poczytaj na stronach
          Niebieskiej Linii. Jest tu gdzieś nawet link do artykułu na ten temat.

          Nie zmienisz swojego chłopaka. Twoja miłośc go nie zmieni. Zmienić się można
          tylko samemu jeśli się tego bardzo chce i nad tym cięzko pracuje. Ale dorośli
          ludzie nie zmieniają się juz tak bardzo.

          Piszesz ze nie wyobrazasz sobie życia bez Twego faceta. A wyobrazasz sobie ze
          dalej będziesz bita, zastraszana,pozbawiona szacunku i godności i że to będzie
          w przyszłości los Twoich dzieci?

          Życzę Ci mądrych wyborów

          K.
        • pawel.drozdziak Re: Kinn zyjesz? 11.11.04, 00:53
          Czesc Kinn,

          Milo, ze jeszcze nas nie opuscilas.

          > Zastanawiam się tylko nad jedną rzeczą,a mianowicie wszyscy radzą mi odejść
          > od mojego chłopaka,

          jak sobie to tlumaczysz?

          > ale to nie o to chodzi,ja go kocham i nie wyobrażam sobie
          > życia bez niego.

          podejrzewalem, ze twoje stanowisko bedzie mniej wiecej takie.
          W ogole jak z kims rozmawiam, szczegolnie na takie powazne tematy, to lubie cos
          o tej osobie wiecej wiedziec. Tak na poczatek mialbym kilka prostych pytan, o
          ile nie masz nic przeciwko temu. Na przyklad ile masz lat? Czy masz rodzenstwo?
          Czy mieszkasz daleko od rodzinnego domu? Uczysz sie albo planujesz to? Bo wiem,
          ze pracujesz. A czy duzo czasu zajmuje ci praca? Co w ogole robisz w tej firmie?
        • autumna Uciekaj, póki możesz 12.02.05, 16:49
          Mam służbowo dostęp do książki, która będzie wydana dopiero za jakiś miesiąc - ale wystarczy poczytać fragment: www.mybook.pl/6/0/bid/18.
          Autorka męczyła się 16 lat z tyranem, a przecież ostrzegawcze sygnały były już przed ślubem. NIE POWTÓRZ TEGO BŁĘDU!!!
        • kraxa kinn26- kochasz go??? 14.07.05, 13:47
          Czy milosc to bycie szarpanym przez obrzydliwego gbura, duszenie i kuksance w
          brzuch. Przywale z grubej rury bo mam wrazenie, ze na autorce watku delikatne
          sugestie nie robia wrazenia. Sama siebie nie szanujesz, siedzisz u niego na
          garnuszku,i wymówka pod tytulem "sila milosci" jest fajna, bo nie trzeba wziac
          odpwoiedzialnosci za wlasne czyny. Zostan z nim, a bedziesz popychadlem na
          wlasne zyczenie. W koncu w to uwierzysz. Nie rób nic, "kochaj" go dalej
    • onetowiec Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 11.11.04, 01:22
      Koleś Cię bije i jeszcze mówisz o nim "mój facet" zgroza 8/
      Dziewczyno pakuj manatki i zwijaj opony bo albo skończysz w szpitalu(to ta
      bardziej optymistyczna wersja) albo kiedyś "źle" Cię uderzy i skończy się Twoje
      życie. Słońce nie masz się nad czym zastanawiać jeśli ktoś "bije" to napewno
      nie kocha! Wiem coś o tym bo mój stary lał matkę po pijaku. Skończyłem 20 lat i
      połamałem mu grabki. Do dzisiaj przechodzi na 2 stronę ulicy jak mnie widzi.
      Wiem że to chore, ale pamiętaj jeżeli ktoś wyrządza ci krzywde unikaj go jak
      ognia albo mu się postaw "licz siły na zamiary" ;) Całus pozdrawiam
      • redmim1 Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 02.12.04, 11:54
        Kobieto jasno i wyraznie
        Sp....aj gdzie pieprz rosnie od niego, Ciebe nie szanuje, zniszczy Ci zycie, szkoda nerwow lez, ZADNYCH taryf ulgowych, pakujesz sie wyprowadzasz sie gdzie indziej i nigdy juz nie wracasz do niego, zadne zapewnia ze sie poprawi, ze juz tego nie zrobi, nie wierz.

        Szukaj gdzie indziej swojej polówki

        Red
    • milaska Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 06.01.05, 22:47
      hej,
      rozumiem cię pod tym względem że na razie nawet nie chcesz myśleć o rozstaniu.
      Ja też nie mogę mimo, że ze swoim nie mieszkam miesiąc, a wykańczał mnie
      psychicznie (nie to, zeby świadomie, ale wykańczał).
      Na razie musisz stanac na nogi, zobaczyć swoją wartośc, zbudować szacunek dla
      siebie a potem - zobaczysz, co z tego wyjdzie, czy jakoś bedzie sie udało coś
      zmienić, a jak nie- podejrzewam że będzie ci prościej myśleć o wyjściu
      ostatecznym.
      I trzymaj się, wiem, jak ci cięzko. Pisz jakby co, na maila, tu. Pisz co u
      ciebie, jak sytaucja się posuwa?
    • dr0nusia Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 01.02.05, 15:08
      Najgorsze jest to, że w pewnym momencie bita kobieta zaczyna się do tego
      przyzwyczajać... wręcz uzależnia się od gniewu, przemocy i złego traktowania.
      Brzmi irracjonalnie, zupełnie nielogicznie, ale czytałam conieco na temat życia
      takich kobiet i one stając przed wyborem wolą ciągłe bicie, niż samodzielne
      życie i zmiana dotychczasowego porządku rzeczy, boją się zmian, wolą nie
      ryzykować... Tak jakby życie z takim mężczyzną nie było ryzykiem... W zupełności
      je rozumiem, Kinn trzymaj sie mocno, nie zachodź w ciążę dopóki nie będziesz
      miała pewności, że nie skrzywdzi Twojego dziecka! PS. Mów mu wprost o tym, co
      czujesz, będzie udawał, że nie słucha, nic sobie z tego nie rób, on to usłyszy!
    • amrita Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 11.02.05, 20:58
      uciekaj! taki facet się nie zmieni, a będzie tylko gorzej. Poza tym teraz
      będzie Ci łatwiej go zostawić, niż np. za 5 lat.
      powodzenia!!
      • lodzianka82 mieszkanie? 04.03.05, 02:07
        zapewne juz razem mieszkacie?
        i jak wam sie uklada?
        a moze wrecz przeciwnie?
        mieszkasz sama bo posluchalas rad tych, ktorzy przez to przeszli wczesniej?
        Pozrawiam i odezwij sie
    • jasia6 Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 16.03.05, 22:34
      Zostawić faceta. Będzie bił jeszcze więcej po slubie, bo on to lubi.
    • ala78 Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 17.03.05, 10:11
      Mialam taka sytuacje jak ty. Bil mnie juz przed slubem i twierdzil ze
      kocha ...wybaczalam, myslalam ze sie zmieni. Na poczatku mieszkalam u tesciow
      po slubie , a pozniej dostalismy mieszkanie. Jedno dziecko ,a potem drugie. Bil
      mnie nawet w ciazy z drugim dzieckiem na reku. Pozniej doszlo do tego katowanie
      psychiczne. kocalam go i ciagle wierzylam kiedy przychodzil z kwiatami i
      przepraszal. A pozniej bicie placz dzieci. Zmienil sie po 18 latach malzenstwa
      jak zobaczyl ze jest ktos kto sie bardzo mna interesuje a ja zarzadalam
      rozwodu. Juz od roku nie podnosi reki i twierdzi ze zaluje tych wszystkich lat,
      ze taki byl. Zostalam z nim bo go kocham, ale zaluje ze wtedy nie ucieklam
      gdzie pieprz rosnie. Uwazam , ze zmarnowalam cale zycie. A dzieci nie
      skorzystaly majac dwojga rodzicow.Gdybym mogla cofnac czas.........
      Zostaw go jak juz przed slubem tak sie zachowuje.
      Bedzie coraz gorzej. Pewnie tak jak moj teraz reaguje na twoje lzy i wtedy sie
      godzicie a on przeprasza, ale za jakis czas uslyszysz: przestan udawac ty
      histeryczko , bo mnie w...wiasz. Wybacz ale teraz mniej bedziesz cierpiala z
      powodu rozstania, niz pozniej walczac o mily gest z jego strony, a bedzie ich
      coraz mniej.
      Zycze sily, ktorej ja nie mialam
      pozdrawiam
      • anna_deszczowa Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 30.03.05, 19:17
        zostaw drania. mezczyzna ktory podnosi na ciebie reke nie jest ciebie wart.
        • queenofengland Pomozcie jej : 31.03.05, 05:06
          Cytuje z :
          Fakt 22 03 2005
          nr 68 (431)
          Mac zgotowal mi pieklo ( nr 68, 431 )

          "Marianna Rokita ( 26l),seksualna rekordzistka swiata,nie moze sie uwolnic od
          narzeczonego.Pobil ja krzeslem,kiedy probowala go rzucic i urzadza pieklo
          kazdemu, kto probuje jej pomoc.

          O Mariannie Rokicie pisalismy rok temu.Kiedys byla zdolna studentka,pozniej
          dziennikarka. Cos sie stalo - nagle zaczela grac w filmach pornograficznych i
          pobila koszmarny rekord:podczas targow erotycznych w Warszawie polozyla sie
          na zatloczonej sali i namowila 759 obcych facetow do seksu. Wiedzielismy,ze
          jej przewodnikiem w swiecie pornografii byl Jerzy Slawomir Mac
          ( 54l.),narzeczony Marianny tez dziennikarz i to kiedys znany.Paulina, bo
          takie jest prawdziwe imie Marianny,zadzwonila do nas kilka dni temu. -Nie
          moge sie go pozbyc ze swojego zycia - mowi zalamana -Zneca sie nade mna
          psychicznie, urzadza awantury,msci sie na ludziach,ktorzy mi pomagaja.
          Poznala Maca w pracy, w tygodniku "Wprost".- Trzy miesiace po pierwszej
          randce dusil mnie kablem od ladowarki -opowiada. Kiedy obydwoje zostali
          zwolnieni z tygodnika,nie mogla znalezc pracy.-Czasem nie mialam co jesc -
          wspomina Paulina. -A Mac mowil, ze bede miala,jak zagram w filmie
          pornograficznym. Po pobiciu seksualnego rekordu swiata Paulina zostala
          Marianna Rokita. -Namawial mnie do prostytucji.Dwa razy ustapilam -
          opowiada.Nadal jednak z nim byla.Nawet po awanturach, ktore jej urzadzal z
          byle powodu przy ludziach. - Kiedys na bankiecie wyzwal ja na cale gardlo od
          szmat i kurew - opowiada Krzysztof Toczynki,znajomy Pauliny. - Nieraz
          slyszalam jego wrzaski - mowi sasiadka Pauliny z bloku. -Ostatnia awantura
          byla jednak glosniejsza niz inne, bo Paulina oznajmila Macowi,ze chce sie z
          nim rozstac.-Rozstrzaskal o podloge krzeslo i zdzielil mnie nim w twarz -
          opowiada. Uciekla do innej sasiadki, Patrycji.Tamta wezwala policje.Mac
          odszedl, ale od tamtej pory kazdy, kto mu podpadl przezywa dziwne histore..-
          Ktos dzwoni do drzwi - opowiada Krzysztof Toczynski.-Otwieram a tu jakis
          facet mowi, ze na czacie umowil sie tu na zrobienie laski za 10 zl. To samo
          powiedzial facet,ktory przyszedl do sasiadki Pauliny.A drzwi otworzyla
          babcia -mowi sasiadka. - Malo co nie dostala zawalu.Do Patrycji ciagle ktos
          dzwoni na komorke.-Nie mam wrogow.Tylko on mogl mi zrobic taki kawal.Mam
          piecioletnia corke.Boje sie o nia. Ten facet jest zdolny do wszystkiego.Jerzy
          Slawomir Mac nie broni sie przed oskarzeniami.Rzuca wsciekly sluchawka na sam
          dzwiek slow Marianna Rokita."
          LU
    • julita28 Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 06.04.05, 15:53
      UCIEKAJ OD NIEGO JAK NAJDALEJ !!!
      JEGO NIE ZMIENISZ, SAMA UCIERPISZ FIZYCZNIE I PSYCHICZNIE I ZOSTANIESZ KALEKĄ
      ŻYCIOWĄ.
      • bzy1 a ja rozumiem 06.04.05, 16:12
        wiecie co? ja rozumiem, to że trudno odejść i tak sobie myślę, ze tak jak nikt
        nie ma prawa nas bić, tak nie ma także prawa mówić jak żyć:-)
        prawda jest taka, ze to co dzieje się w związku Kim to przemoc, jednocześnie to
        przestępstwo, na który jest odpowiedni paragraf
        ale to jej zycie i szanuje to, ze ona kocha tego faceta i chce z nim dalej być.
        Kim pamietaj jednak o sobie! on nie ma prawa Ciebie tak traktować!Zadbaj o
        siebie! Może poszukaj pomocy psychologa, terapeuty... dla siebie by znaleźć
        najlepsze wyjście z sytaucji... może Twój partner chciałby szukać pomocy w
        związku ze swoim zachowaniem? to może być bardziej pomocne niż odejście z
        którego będziesz niezadowolona...hmm mów o tym co się dzieje, nie opzwól by
        była to "wasz tajemnica".
        są różne punkty w których znajdziecie pomoc i Ty i on
        wykaz placówek i więcej informacji możesz znaleźć na stronie
        www.niebieskalinia.org
        pozdrawiam
        i dużo sił życzę
    • caraa Do KINN i kazdegio kto moze pomoc 04.05.05, 17:03
      Kinn,
      Pisalas to dawno ale mam nadzieje ze jeszcze czasem zerkasz doo odpowiedzi.
      Jesli tak prosze napisz mi jak to sie dalej potoczylo i jak jest teraz. To dla
      mnie bardzo wazne bo jestem niestety w bardzo podobnej sytuacji i pogarsza sie
      ona z dnia na dzien. Mam 24 lata i faceta z ktorym jestem juz 2. Myslalam ze to
      juz ten na cale zycie i planowalismy wspolna przyszlosc. Pomogl mi w wielu
      sytuacjach i wiem ze to ktos na kogo mozna liczyc. Za wiele rzeczy go
      szanuje.Udowodnij ze potrafi sie sprawdzic w trudnych sytuacjach. Nie chce
      zaczynac z kims innym od nowa. Nie chce poznawac teraz kogos i zaczynac od
      nowa. Ale wlasnie miedzy innymi w wyniku roznych problemow przez ktore
      musielismy przechodzic moj facet stal sie wobec mnie bardzo i z kazdym dniem
      bardziej agresywny. Kiedys potrafil mnie postraszyc podnoszac reke w wielkiej
      klotni,ale z czasem jego agresje potrafia wywolać coraz bardziej "małe" i
      normalne rzeczy (np. to ze sie z nim nie zgadzam, to ze powiem cos co mus sie
      nie podoba, to ze zle zrozumie cos co powiedzialam a ostatnio nawet jest w
      stanie wymyslec ze cos powiedzialam i wpasc w furie) i stopniowo zaczęło mu
      wchodzić w krew ponizanie mnie wyzwiskami, popychanie na lozko, szarpanie za
      wlosy, uderzanie w noge lub w brzuch, rozrywanie na mnie ubrania, plucie mi w
      twarz. Dawa tygodnie temu powstrzymal sie od uderzenia mnie w twarz i w
      ostatniej chiwli skonczyl "na pacnieciu" mnie w twarz, bo powiedzialam ze skoro
      mi sie skonczyly pieniadze i jemu ale on jest mi winien 250 zl to to on
      powinien pozyczac od kogos kase a nie ja. Wczoraj znow powiedzialm cos co go
      urazilo i w jego zdaniem obrazilo ale nie skonczylo sie na pacnieciu - naplul
      mi w twarz i uderzyl z calej sily w glowe, bo zrobilam unik (powtarza ze chcial
      trafic w twarz bo mis ie nalezalo). Co jest dalej. Szpital?
      Pierwszy raz siegnelismy dna w maju zeszlego roku kiedy naplul mi w twarz bo
      zdenerwowalam sie ze zapomnial z domu kluczy i musielismy sie wracac z trasy na
      mazury. Kilka dni wtedy przepraszal i plakal ze nie mozemy sie rozstac.
      Wybaczylam. Wybaczam za kazduym razem a raczej za kazdym razem coraz szybciej
      chyba przechodze nad kazdym takim wydarzeniem do porzadku dziennego. To na
      zewnatrz. W srodku czuje sie ponizona, czuje ze coraz bardziej go nienawidze,
      czuje sie gorsza od innych kobiet i czuje straszny wstyd. Zawsze jak widzialam
      np. w filmach ;) sceny przemocy mezcyzny wobec kobiety, myslalam "dlaczego ona
      w pizdu nie odejdzie" i bylam pewna ze zebym nie wiem jak kochala faceta po
      czyms takim cala milosc by zniknela. A teraz sama jestem w jednej z takich
      scen. Ale wymyslilam sobie pewien mechanizm obronny. Wmowilam sobie: to nie
      jest tak ze zostaje z nim bo jestem naiwna kobieta jak w tych filmach, ja go
      sobie wykorzystuje, jestem z nim bo jest mi potrzebny, ale w srodku juz mu
      siebie nie daje dopoki to sie wszystko nie cofnie, nie zmieni, nie dam mu
      siebie. I tak nie kocham sie z nim (spimy osobno), wciaz wymyslam mu jakies
      zajecia zeby byl potrzebny ( odebranie mnie z pracy, pojechanie po zakupy
      itd.). I jesli w ogole ktos umie sonbie to wyobrazic bo to chore a ja nie chce
      juz opisywac bardziej szczegolowo to przede wszystkim to bzdura. Bo oczywiscie
      nie udaje mi sie nie byc w tym calym sercem i wszystko to sttrasznie mnie
      kaleczy i za kazdym razem kiedy jest troche lepiej zacynam miec nadzieje i
      chwytam sie jej strasznie mocno a kolejny zawod boli zawsze mocniej niz
      poprzedni. To bledne kolo bo moj facet coraz bardziej mna gardzi i coraz
      vcczesciej wpada w furie bo nienawidzi mnie za to ze zaczelam traktowac go
      przedmiotowo i za to ze nie pytam juz jak mu idzie w pracy i nie troszcze sie i
      nie angazuje w jego problemy.
      Prosze was o pomoc,o wsparcie przy decyzji o odejsciu albo rade jak to zmienic
      ( moj facet poszedl juz z tym do lekarza 3 tyg. temu ale jak widac niewiele mu
      pomaga mysle ze dlatego ze wstydzi sie tego co robi i przyznaje sie przed
      lekarzem tylko czesciowo)
      • babcia_kasi Re: Do KINN i kazdegio kto moze pomoc 04.05.05, 22:48
        Koniecznie przeczytaj książkę Susan Forward"Dlaczego on nie kocha, a ona za nim
        szaleje"-i niech Cię tytuł nie zwiedzie, bo to nie o "latających za chłopem"
        (szaleje), ale raczej odnosi się do tego, że chyba szalona jest, że mimo
        wszystko z nim jest.Tę samą tematykę porusza książka Robin Norwood "Kobiety,
        które kochają za bardzo i liczą ciągle na to, że on się zmieni", może z pamięci
        niezbyt dokładnie ten tytuł podaję, ale obie książki ten sam problem
        poruszają.Owocnej lektury!Może sobie poradzisz, coś zrozumiesz (jest krok po
        kroku mnóstwo wskazówek)-albo potem staraj się o wejście na forum "Przemoc w
        rodzinie".
      • fasolka_70 Re: Do Caraa!!!! 10.05.05, 11:05
        Caraa! Ratuj się. Takie jest moje zdanie. Jesteś młodziutka, masz całe życie na
        to żeby znaleźć kogoś z kim będziesz szczęśliwa, kto będzie Cię kochał,
        szanował i kto będzie, wybacz, normalny!
        Wychowałam się w rodzinie, gdzie przemoc była na porządku dziennym. Nie z
        powodu alkoholu, ubóstwa, życia na marginesie tylko z powodu nieumiejętności w
        wyrażaniu negatywnych emocji. Nie pakuj się w to. Gdybyscie byli małżeństwem,
        mielibyście dzieci, on widziałby co robi i przede wszystkim chciał się leczyć a
        Ty razem z nim to być może miałoby sens i byłoby po co. Teraz nie ma. Bo
        wychodzenie z tego to wieloletnia droga przez mękę. Nie narób sobie głupstw na
        starcie w dorosłość. Poszukaj dobrego terapeuty. Zapisz się na forum, które
        poleca Babcia Kasi. Przeczytaj swój post jeszcze raz. Ja się przeraziłam :-(
        mam nadzieję, że odpisze Ci któryś z forumowych ekspertów i pozwoli zobaczyć
        gdzie się znalazłaś i jak z tego wyjść.
        Gdyby 40 lat temu obyczajowość na to pozwalała i moja mama miałaby możliwość
        zamieszkania ze swoim przyszłym mężem 'na próbę' z pewnością doświadczyłaby
        tego co Ty. Jestem pewna, że nie wyszłaby za niego, nie trwałaby w chorym
        wyniszczającym ją związku blisko 20lat. Nie mogłabym powiedzieć o sobie, że
        wychowałam się w rodzinie obarczonej przemocą. Nie mogłabym powiedzieć, że choć
        tego nie chcę, ma to wpływ na moje dzisiejsze, już bardzo dorosłe życie.

        Jasne w ogóle nie mogłabym nic powiedzieć, bo po prostu bym się nie urodziła ;-)
        ale Ty przecież nie masz jeszcze dzieci...

        Zastanów się co jest takie ważne w tym związku, że pomimo strachu i upokorzenia
        w nim trwasz? Co Ci to daje? Co to jest?
        Czy o takim związku marzyłaś? Czy tego chcesz? Jak wyobrażasz sobie jego dalsze
        losy? Czy chcesz być z taką osobą? Co będzie dalej?
        Pomyśl o tym, czy chcesz narażać swoje ewentualne dzieci na trwanie w takiej
        rodzinie?
        To tylko parę pytań. Mam nadzieję, że odezwie sie któryś z forumowych ekspertów.
        Nie jesteś sama. Jeśli chcesz, napisz na priv :-)

        pozdrawiam,

        F.
    • tola30 Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 30.05.05, 23:20
      Nie rozumiem jak mozna nie szanowac samej siebie ? bo bycie z kims kto nas bije
      to brak szacunku do samej siebie
    • skalia1 Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 13.07.05, 00:39
      Ratuj się. Ja jestem rok po ślubie. jesteśmy razem 8 lat. Zaczynało się od
      głupiego dogadywania, potem wyzwiska, w sobotę po raz pierwszy mnie uderzył. A
      wiecie co jest najlepsze kilku moich znajomych to widziało i tylko 1 zareagował
      (CHWAŁA MU ZA TO) reszta zachowywała się jakby to było normalne. On teraz śpi a
      ja patrzę na niego i sama nie wiem co czuję. Ból jest straszny bo też go kocham
      i po prostu nie potrafię tego zrozumieć. Jestem strasznie uczulona na punkcie
      przemocy szczególnie w stosunku do kobiet. On o tym Wiedział, a
      jednak .....uderzył. I co z tego, że jestem zdecydowana odejść?! Nie mam pracy,
      nie mam gdzie pójść, nie mam kasy na poradę adwokata. Dlatego uciekaj bo będzie
      coraz gorzej. Piszesz, że go kochasz. Rozstanie będzie bolało strasznie, ale
      ból minie i zapomnisz, jeśli zostaniesz ból będzie Ci towarzyszył całe życie.
      • edytajoze Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 13.07.05, 08:14
        Uciekaj od niego jak najdalej
    • megiddo Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 16.07.05, 17:27
      witam serdecznie -
      zrób tak jak mówię - jak nie zrobisz to sobie przypomnisz moje słowa gdy już
      będzie za późno - dojdzie do tragedii - albo on Ciebie zabije albo Ty jego i
      wtedy na 100 % nawet jak Ty zabijesz to pójdziesz do więzienia i Twoje życie
      straci sens - nigdzie Cię nie zatrudnią a Twoje dzieci będą nieszczęśliwe
      a więc :
      1.nie nakręcaj spirali agresji - odejdź od niego natychmiast i pozostań wobec
      niego obojętna - chroń swoją prywatność i nie gadaj z nim wcale - na początku
      będzie trudno ale potem już z górki o ile jak wspomniałaś nie jest psychopatą
      bo jak napisałaś to się leczył psychiatrycznie i w najgorszym scenariuszu
      będzie tak jak w pewnej historii która miała miejsce naprawdę.
      facet chodził kilka lat za kobietą - ona nie chciała mieć już z nim do
      czynienia
    • boonus Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 21.07.05, 20:03
      Odejdz od niego,bo zmarnujesz sobie zycie! On NIGDY sie nie zmieni,bedzie
      jeszcze gorzej! Z takim czlowiekiem zycie to koszmar! Nie zaslugujesz na to!
      Kazdy jest kowalem wlasnego losu! Bylam w takim zwiazku i wiem jak to jest!
      Zmarnowalam az 3 lata! Nie daj soba pomiatac,bo jestes czlowiekiem,a nie
      rzecza! Pozdrawiam!!!!!
    • losiu4 Re: MÓJ FACET MNIE BIJE 27.07.05, 10:57
      obdukcja -> policja -> prokuratura. I przede wszystkim rozstanie

      Pozdrawiam

      Losiu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka