kwiatek1984
16.08.22, 15:04
Witam,
Mam duży problem z mamą. Mam prawie 40 lat a moja matka traktuje mnie okropnie. Przedstawię Wam moja sytuację życiową żeby zrozumieć w czym tkwi problem. Pochodzę z wielodzietnej rodziny z niewielkiej miejscowości, moja mama większość życia poświęciła dla dzieci, jestem druga w kolejności jeśli chodzi o rodzeństwo. Moja mama była nauczycielką religii przez cale życie. Z ojcem wieczne kłótnie w domu, awantury, brak szacunku. W wieku 14 lat już w zasadzie nie mieszkałam w domu - bo chodziłam do liceum w dużym mieście i mieszkałam u mojej cioci, na co zgodziłam się żeby odciążyć mamę. Zawsze dobrze się uczyłam, miałam nawet swoje stypendium i dostałam się na wymarzone studia dzięki czemu i dzięki ciężkiej pracy na studiach, po studiach rozwinęłam się zawodowo i mam bardzo dobre warunki finansowe. Również mam rodzinę, fajnego męża i dwójkę dzieci. Jeśli chodzi o rodzeństwo mam najstarszą siostrę która ma czwórkę dzieci, wykształcenie prawie jak mama - zawsze mama mówi do mnie jak ona ma ciężko a ja nie. Mam jedynego brata, którego moi rodzice a zwłaszcza mama bardzo faworyzowali i który miał wszystko od rodziców, jest po rozwodzie i mieszka blisko nich. Również mam siostrę, która urodziła sie jako 4 i wyprowadziła się do UK - z nią mam najlepszą relację, żyje swoim życiem. Najmłodsza siostra mieszka w tym samym mieście co ja, jest samotna, po 30 i nigdy nie była w żadnym związku, nie ma koleżanek - wisi na telefonie codziennie z mamą i raportuje o wszystkim mamie nawet jak odwiedza mnie to dzwoni do niej z informacjami co u mnie słychać. W czym jest problem? Problem jest w tym, że zarówno moja mama z moją najmłodszą siostrą uważają mnie za głupią, zła osobę bo mam inne zdanie na wiele tematów niż oni (nie narzucam się ale myślę inaczej), cokolwiek nie powiem albo się obrażają albo życzą mi źle. Sytuacji takich mam i miałam mnóstwo. Na studiach najstarsza siostra razem z mamą wydzwaniały do mnie i kazały mi przestać pracować bo siostra nie będzie mieć stypendium socjalnego - dramat. Po studiach dostałam pracę, o której marzyłam i byłam szczęśliwa - mój brat nagadał głupot mamie i razem z mamą dzwonił do mnie, że pożałuje zmiany i robię najgorszy błąd, a zrobiłam bardzo dobrze. Nigdy nie pytali co będę w tej pracy robić. Nie pytają o nic. Nie słuchają, wiedzą lepiej. Moja mama zmusza moje dzieci do noszenia medalików - nie zgadzam się na to, obraża sie i jestem złą matką. Jak dzieci były malutkie czasem kupowałam obiad w barze mlecznym to słyszałam: " A to sie ma pieniądze, a nie gotuje". Nigdy w niczym mnie nie wspierała. Moja najmłodsza siostra, jak dowiedziała się od mojego syna, że jedziemy po pieska, zadzwoniła do mojej matki i odrazu jej powiedziała o tym. Matka dzwoniła do mnie z awanturą, że robię głupotę, źle itd. Zwróciłam uwagę mojej siostrze i poprosiłam dyplomatycznie, ze nie chcę żeby z moimi sprawami od razu zwracała się do matki - obraziła się. Czasami jak było mi ciężko - praca i dwójka dzieci i próbowałam tylko o tym porozmawiać z mamą to słyszałam - no ludzie tak mają. Moimi dziećmi się nie interesuje. Jak przyjeżdża do miasta w którym mieszkam to widuje się tylko z moją młodszą siostrą, często nie wiem, że mama jest w moim mieście bo siostra mi nie mówi - jest mi przykro. Najstarsza siostra wiele razy pytała mnie jak mi się udało, że mam taką pracę. Czuje się okropnie, że mam taką rodzinę, że nie mam normalnej rozmowy z matką, że nie mogę pojść z nią na kawę bo uważa to za stratę czasu, że jestem czarną owcą w tej rodzinie. Jestem wykończona. Co mam robić?