Dodaj do ulubionych

Czy jestem materialistką?

IP: *.toya.net.pl 07.11.04, 14:08
Mój mąż mówi że tak, i ze powinnam się zmienić. Kłocimy się o naszą
przyszłość, a dokładnie o posiadanie dziecka.Ja jeszcze nie chcę, bo uważam
że nie stać nas na to.Chciałabym je mieć wtedy, kiedy nie będę musiała iść do
mamy, kiedy nadarzy mi się jakaś wpadka finansowa, kiedy będę mogła wejść do
sklepu i spokojnie kupić wszystko, co mi się podoba.Kiedy nie będę musiała
tłuc się tramwajem do lekarza z małym dzieckiem, ani zastanawiać sie czy stać
mnie na żłobek. Wychowałam się w domu, w którym nie brakowało na podstawowe
rzeczy, ale już na dodatkowe, typu język,książki,wycieczki tak.Nie chcę tego
dla mojego dziecka.
Mój mąż uważa że przemawia przeze mnie egoizm i materializm, że najpierw chcę
sie "dorobić" i tylko rzeczy materialne mają dla mnie wartość, a dopiero
później myślę o rzeczach bardziej istotnych, czyli dziecku.Czy ma rację?Chcę
dziecka, i to bardzo, ale chcę również jeszcze z tym poczekać z rok, dwa.
Wiem, że latka lecą i później moze być trudniej, ale czy życie z jednej
skromnej pensji będzie łatwiejsze?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Czy jestem materialistką? 07.11.04, 14:15
      Imo jesteś zwyczajnie rozsądna.
      Wszystkiego co Ci się spodoba raczej nie kupisz, musielibyście dysponować
      milionami.DD Rozumiem, że chodzi ci o jakieś bezpieczeństwo finansowe, wygodę
      i pewność, że np. choroba i konieczność kupienia lekarstw czy pójścia na
      prywatne konsultacje nie będzie tragedią.
      Wg. mnie ludzie decydujący się na potomstwo z założeniem "jakoś będzie" są
      pozbawieni wyobraźni.
      Krótko i na temat: gdybym nie dysponowała mieszkaniem, jakimś zapleczeem
      materialnym i samochodem (żeby nie tłuc się autobusami) to bym się nie
      zdecydowała na powiększenie rodziny. Mimo, że najmłodsza nie jestem.
      • Gość: Facet Re: Czy jestem materialistką? IP: *.datacomsa.pl / 194.246.106.* 10.11.04, 09:30
        Gdyby wszyscy tak mysleli jak Ty, to ludzie wygineliby jak mamuty. Ilu ludzi w
        Polsce i w innych krajach stać na takie "luksusy" o jakich piszesz?? Ciekawe
        kto zarobi na twoja emeryturę. Jest wyjście. Przyjadą Chińczycy, Wietnamczycy,
        Rumunii, oni nie myślą takimi kategoriami. A jeśli nie przyjadą bo u nich
        poprawi się? W państwach zachodnich, gdzie te luksusy są przyrost tez jest
        ujemny, bo ludziom bardziej zależy na dobrach materialnych.
    • Gość: pixi Re: Czy jestem materialistką? IP: *.rato.pl / *.rato.pl 07.11.04, 14:17
      Spróbujcie zamienić jedną skromną pensję na dwie mniej skromne.
      • Gość: żona Re: Czy jestem materialistką? IP: *.toya.net.pl 07.11.04, 14:24
        Wiesz,ja teraz mam skromną pensję - najskromniejsza jaka moze być, ale jest to
        praca na czas określony (szukam nowej), pracuję w ogóle od niedawna i w
        przypadku ciąży zostanę pozbawiona jakichkolwiek pieniędzy, a nie sądzę, że
        szef nagle jak się dowie że jestem ciąży da mi umowę na czas nieokreślony. Tym
        bardziej, ze pracuję od kilku miesięcy.Ukrywanie ciązy do 3-go miesiąca (żeby
        nie móc zosatć zwolnionym) nie wchodzi w grę (praca przy komputerze).Zdaję
        sobie sprawe, że zosatniemy z jedną pensją meża.
        • Gość: pixi Re: Czy jestem materialistką? IP: *.rato.pl / *.rato.pl 07.11.04, 14:28
          A niby co do ciąży ma komputer ? Monitory LCD są absolutnie bezpieczne.
          • Gość: żona Re: Czy jestem materialistką? IP: *.toya.net.pl 07.11.04, 14:33
            Now wiesz, ja pracuję na komputerze z lat 90. starym monitorze i nie sądzę, że
            to się zmieni w najbliższym czasie.
    • dorotka84 nie, ale twoj maz jest egoista... 07.11.04, 15:08
      Wytlumacz mezowi ze ty nie jestes materialistka- troszczysz sie o to, zeby
      dziecko mialo jak najprzyjemniejsze zycie, co w tym zlego? On natomaist mysli
      tylko o sobie- o swojej checi posiadania dziecka dla ktorego na razie nie macie
      najlepszych warunkow.
    • Gość: wiruska Re: Czy jestem materialistką? IP: *.chelm.gda.pl / *.futuro.pl 07.11.04, 17:50
      Jeżeli tak powiedział Twój mąż, może nie tylko dziecko miał na myśli? Może o
      coś innego chodzi?
      W końcu zna Cię najlepiej.
    • balbinia Re: Czy jestem materialistką? 07.11.04, 18:26
      Swoja droga dziwny maz, lekkoduch jakis ? :O
      Nie pomyslal ze dziecku tez wyrzadzi krzywde jesli nie zapewni mu w miare
      godnego zycia ? Jaki start w doroslosc da rade zapewnic temu dziecku, jakie
      mozliwosci ksztalcenia i rozwoju ? Kolejnego Janka muzykanta chce
      wyprodukowac ? Ehh nie kumam takiego myslenia wogole.
      ps. a zonie, matce, kobiecie tez sie od zycia cos nalezy.
    • dori7 Re: Czy jestem materialistką? 07.11.04, 20:27
      Wrrr... A nie pomysli facet, ze na luksus niebycia taka "materialistka"
      i "egoistka" to kobieta moze sobie pozwolic wtedy, gdy jej maz przynosi do domu
      taka pensje, ze spokojnie starczy na godne zycie dla trojga?
      • triss_merigold6 Re: Czy jestem materialistką? 07.11.04, 20:59
        Nie, no skąd?! Przecież żona na sobie oszczędzi i na dziecię przeznaczy. Krem
        najtańszy może dostać na gwiazdkę a ciuchy w lumpeksie sobie kupi. Malować się
        nie musi i do fryzjera latać czy innej kosmetyczki, w końcu chłopa już ma.
        Odchudzi się sprzątając więc po co jej areobik. Zje też taka żona byle co, do
        restauracji czy kina jej prowadzać nie trzeba, jeszcze się babie we łbie
        przewróci. Książek niech lepiej nie kupuje bo to tylko strata kasy, na kablówkę
        można wydać.
        W ogóle taka żona niematerialistka to czysta oszczędność.
        • balbinia Re: Czy jestem materialistką? 09.11.04, 17:03
          triss_merigold6 napisała:

          > Nie, no skąd?! Przecież żona na sobie oszczędzi i na dziecię przeznaczy. Krem
          > najtańszy może dostać na gwiazdkę a ciuchy w lumpeksie sobie kupi. Malować
          się
          > nie musi i do fryzjera latać czy innej kosmetyczki, w końcu chłopa już ma.
          > Odchudzi się sprzątając więc po co jej areobik. Zje też taka żona byle co, do
          > restauracji czy kina jej prowadzać nie trzeba, jeszcze się babie we łbie
          > przewróci. Książek niech lepiej nie kupuje bo to tylko strata kasy, na
          kablówkę
          >
          > można wydać.
          > W ogóle taka żona niematerialistka to czysta oszczędność.


          :)))
          Moze by to jakos opublikowac, cos w stylu poradnika jak zostac idealna zona
          skapca :))
      • Gość: mara Re: Czy jestem materialistką? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.11.04, 21:03
        Wiesz, z jednej strony masz rację - po co się spieszyć, lepiej poczekać, coś
        zobaczyć , do czegoś finansowo dojść. Ale jest i druga strona medalu -
        kobieta , w przwciwieństwie do mężczyzn nie ma za wiele czau by zostać mamą,
        twój zegar biologiczny cyka i moze być i tak, ze za jakiś czas zapragniesz
        dziecka ale nic z tego nie wyjdzie. Nawet i teraz, zakładam ze jesteś przed 30,
        nic z tych starań moze nie wyjść. Medycyna to nie matematyka, 2 plus 2 nie musi
        być. 4. I moze być tak ze się obudzisz z ręką w nocniku.Poza tym jak się
        dowiesz, ze masz juz wszystko co chcialas w sensie materialnym ? Jest zasada,
        ze im ma się wiecej kasy, tym ma się jej mniej, bo potrz\eby rosną.Jest tez
        zasadą, ze dziecko zawsze za duzo kosztuje, nawet dla tych z kasą jak góra.
        Musisz dziecka chceć. Wtedy i miałka pensja i problemy finasnowe nie będą ważne
        i nie stawiałabyś takiego pytania ma forum. Po prostu go nie chcesz / albo nie
        jesteś przygotowana, jak wolisz/, stąd pytanie szukające usprawiedliwienia dla
        swojego stanowiska. Zeby było jasno - ja ani cię do dziecka nie namawiam, ani
        nie zniechęcam, po prostu się zastanawiam dlaczego postawilaś to pytanie.
        • dori7 Re: Czy jestem materialistką? 07.11.04, 21:19
          A oplac z jednej pensji mieszkanie, rachunki, zarcie, kup ciuchy dla kobiety w
          ciazy, wyprawke dziecka, chocby najskromniejsza...

          Pytanie jest moim zdaneim jak najbardziej na miejscu. Tez bym miala w tej
          sytuacji watpliwoci, nawet gdybym baarzdo chciala miec dziecko.
        • saraanna Re: Czy jestem materialistką? 07.11.04, 21:29
          Z tym zegarem biologicznym to chyba tylko w Polsce prawda.Ja mieszkam w
          Holandii i tu jak ktos ma dziecko przed 30 to wszyscy sie dziwia.Masz racje
          mlodosc jest dla nas samych po to by sie uczyc,robic
          kariere ,podrozowac,podwyzszac swoj standard zycia. Lepiej poczekac rok lub dwa
          a nawet piec bo dziecko nie powinno byc zachcianka tylko przemyslana decyzja a
          warunki finansowe tez sa bardzo wazne.Ja urodzilam w wieku 37 lat i tego nie
          zaluje i mam nadzieje na nastepne,i mam taki komfort ze moge dziecku zapewnic
          wszystko sama nie pracujac i poswiecic mu caly moj czas.
    • Gość: pan TAK jestes !!! n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.04, 21:25
    • Gość: żona Re: Czy jestem materialistką? IP: *.toya.net.pl 07.11.04, 22:26
      Chcę dziecka, a wątpliwości co do jego posiadania w zasadzie dotyczą tylko tej
      kwestii finansowej.Nigdy nie było w moim życiu CHCĘ to mam, więc i teraz tak
      nie będzie.Patrze na znajomych, którzy mają dzieci, i są szczęśliwi, ale
      patzrę i słucham również o ich problemach finansowych.
      Moj mąż uważa że zdołamy wyżyć z jego pensji (inni mają mniej i żyją)- no jasne
      że się da - ale jakim kosztem.Zero inwestowania w swój rozwój,
      wyjazdów,dalszego urządzania mieszkania, zbierania na samochód i innych.Można
      to poświecić, bo dziecko wszystko wynagradza,ale czy koniecznie trzeba?
      • triss_merigold6 Re: Czy jestem materialistką? 07.11.04, 22:35
        Jesteś pewna, że dziecko wszystko wynagradza? Ładnie i szlachetnie brzmiący
        stereotyp. Trzeba w imię akceptacji społecznej tak mówić bo jakoś głupio się
        przyznać, że np. matka musząc wybierać między odłożeniem pieniędzy na
        przedszkole czy szkolną wyprawkę a wyjazdem na wakacje (bo nigdzie nie była od
        kilku lat) czuje się pokrzywdzona. Albo, że jej przykro bo donasza stary
        płaszcz piaty sezon bo potrzeby dzieci są na pierwszym miejscu.
        "Uwielbiam" argument pt.: inni mają mniej i żyją. Jest bezduszny i głupi.
    • Gość: żona Re: Czy jestem materialistką? IP: *.toya.net.pl 07.11.04, 22:41
      Ten argument jest ulubionym mojego męża.Kiedy mówię, że nie chcę żyć tak jak
      inni, poswięcac się - słyszę, ze jestem materialistką i egoistką.
    • Gość: pokrybala Re: Czy jestem materialistką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 22:59
      Twój mąż nie ma racji! Ty nie jesteś materialistką. Ty się po prostu boisz!
      Boisz się, czy doroslaś do dziecka, czy sobie poradzisz itp. Jeżeli kochasz
      męża, jeżeli uważasz, że będzie on dobrym ojcem, to się nie zastanawiaj nawet
      minuty. Róbcie dziecko, a potem zaraz drugie. Nie ma co czekać. No chyba, że
      masz 17 lat :-). Takie czekanie często się mści, bo w co piatym przypadku
      okazuje się, że z tą ciążą nie jest tak na zawołanie, że to czasem długo trwa.
      I pamietaj, że dziecko przynosi szczęście. Zawsze! Gdy będziecie mieli dziecko,
      to zaraz zacznie sie wam lepiej powodzić. To jest sprawdzone. Co to za
      argumenty, że najpierw trzeba mieć samochód. A jeżeli nigdy nie bedziesz miała
      samochodu? To nigdy nie zdecydujesz sie na dziecko? Co to za kalkulacje? Co ty
      stawiasz na szali? Albo kochasz mężą i chcesz mieć z nim dziecko, albo chcesz
      mieć samochód! Piszesz, że w twoim domu sie nie przelewało, ale czy byłaś
      nieszczęśliwa, czy uważasz, że twoi rodzice z powodów finansowych nie powinni
      zdecydować sie na dziecko? To nie jest odpowiedzialność, to jest uciekanie
      przed przeewidywanymi kłopotami, strach przed zmianami. W dzisiejszym swiecie
      zdrowe dziecko nie jest żadnym kłopotem. Dziecko daje tylko radość. A co się
      zmieni w twoim zyciu przez rok-dwa? Czy masz realne widoki na diametralną
      zmiane sytuacji materialnej?
      • Gość: żona Re: Czy jestem materialistką? IP: *.tpnets.com 08.11.04, 08:33
        Na diametralną zmianę sytuacji nie mam szans, ale na jakąś mam: chcę znaleźć
        lepiej płatną pracę,z umową na czas nieokreślony, albo mój maż znajdzie lepszą
        (do czego go usilnie namawiam),chciałam zrobić studia podyplomowe.
    • cycolinka Re: Czy jestem materialistką? 08.11.04, 08:41
      Twoj maz ma racje. Przemawia za Toba materializm i egoizm. Jak juz bedziesz
      miala wszystko to sie zestarzejesz i ani nie bedzie mial Cie kto odwiedzic.
      • Gość: wiktorynka Ile masz lat? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.04, 09:04
        Czytając odpowiedzi zauważyłam że za dużo jest tu przepychanek typu: czas
        ucieka, zegar bije, nie zdążysz itd. Ile masz lat? 40? Ja zrobiłam dokładnie
        tak jak Ty chcesz(podejrzewam, że tak). A więc najpierw studia, potem praca,
        kariera. Mam 34 lata, 2 letniego synka, własne mieszkanie, samochód i zajmuję
        stanowisko takie jakie sobie zaplanowałam. Jestem szczęśliwa bo to co sobie
        zaplanowałam to zrealizowałam i dokładnie w tym czasie kiedy chciałam. Patrząc
        teraz z mojego punktu widzenia oto MOJE WNIOSKI:
        1. Samochód - niestety nie obeszłabym się bez niego, bo rano wożę synka do
        żłobka godz. ok. 6-30, czyli wcześnie, i wyobrazić sobie można jak ciężko
        byłoby mi wózkiem, rano malucha tak ciągnąć np. przez mróz, czy deszcz. Po
        pracy, różnie czasem wcześniej, czasem później pędzę do żłoba, a jeszcze zakupy
        itp. – byłoby ciężko bez auta zdążyć ze wszystkim.
        2. Pieniądze – nie wyobrażam sobie, żeby mogło mi zabraknąć na lekarstwa
        dla malucha, płatne szczepionki, witaminki czy ubranka, nie mówię już o swoich
        wydatkach.
        3. Kariera – jestem typem kobiety, która bez pracy jest jak ryba bez wody,
        nie umiałabym siedzieć w domu z dzieciątkiem i czekać na męża z gorącą zupą, aż
        wróci.
        Synek był zaplanowanym dzieckiem. I urodził się w momencie kiedy tego chciałam.
        Wiem zaraz się podniosą głosy że nie wszystko można zaplanować, ale mi się
        udało czego i Tobie życzę. Poza tym to Twój mąż jest egoistą, bo on chce i już.
        Co do materialistki nie mylmy pojęć z rozsądkiem.
      • Gość: pinkola Re: Czy jestem materialistką? IP: 217.79.145.* 09.11.04, 08:16
        Czy uważasz, że gdy będziesz miała dziecko, to ono będzie po to, by Cię
        odwiedzac na starość?I podawać przysłowiową szklankę herbaty? Gratuluję
        krótkowzroczności.Dzieci rodzimy nie dla siebie, jako polisę na starość, tylko
        dla świata,przyszłych pokoleń.
    • Gość: siedem Re: Czy jestem materialistką? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.04, 08:50
      Chciałabym je mieć wtedy, kiedy nie będę musiała iść do
      > mamy, kiedy nadarzy mi się jakaś wpadka finansowa

      we włoszech babka rodziła majac 64 lata no ale to jest dopiero kosztowne.
      osłonowa terapia hormonalna. po 50 zacznij sie dorobiac dodatkowo
      na cos takiego

      5040
    • Gość: obierzyna dziwny przypadek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.04, 09:58
      dotychczas spotykalam sie z sytuacja odwrotna. moge tylko tyle powiedziec na
      podstawie tego, co napisalas, ze wasz zwiazek skonczy kiedy dziecko pojawi sie
      na swiecie. jesli juz teraz nie mozecie dojsc do porozumieni to źle rokuje na
      przyszlosc. mam taki przyklad obok siebie. moze wiec skonczcie to zanim pojawi
      sie maly czlowiek?
      • Gość: żona Re: DO OBIERZYNY IP: *.tpnets.com 08.11.04, 11:25
        Dlaczego uważasz, ze nasz związek nie ma szans i zakończy sie jak pojawi sie
        dziecko?Chcę go ja i mój mąż tylko w innym czasie i jeżeli pzrydażyłaby sie
        wpadka to na pewno bym nie lamentowała z tego powodu.Nie chodziło mi o
        ocenianie mojego związku tylko raczej o ocenę czy takie myślenie jak napisałam
        w poprzednich postach to przejaw materializmu i egoizmu z mojej strony i rację
        ma mój maż czy wrecz odwrotnie.
        • Gość: obierzyna Re: DO OBIERZYNY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.04, 11:38
          mam doswiadczenie zyciowe, czego tobie brakuje. dziecko to owoc milosci. i nie
          jest wazne , kiedy przychodzi. wazne, ze oboje rodzice chca tego, niezaleznie
          od warunkow, jakie maja. nie pisze tu o patologii, tzn. czworka w domu - piąte
          w drodze, a warunki tragiczne. pisze o dwojgu mlodych, kochajacych sie
          ludziach, ktorzy maja przecietne warunki do zycia.
          • Gość: pokrybala Re: DO OBIERZYNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 12:09
            Popieram Obierzynę. Nie zdziwie się, gdy mąż Zony zrobi sobie dziecko na tzw.
            boku
    • kasiuncia25 Re: Czy jestem materialistką? 08.11.04, 13:49
      No to i ja sie dopisze.
      Kiedyś myslałam tak jak Ty ale zrozumiałam że finanse to moja wymówka bo
      poprostu bałam sie tak radykalnej zmiany w moim życiu.
      Teraz jestem w ciąży i mój synek pojawi sie na świecie za 2 miesiące, oboje z
      mężem jesteśmy bardzo szczęsliwi z tego powodu.
      Pisałaś o studiach podyplomowych, ja takie skończyłam niedawno a ciąża mi w tym
      zupełnie nie przeszkadzała.
      Ale tu chodzi przecież o sprawy maerialne. My nie mamy własnego mieszkania,
      mieszkamy w wynajętym, mąż pracuje i starcza od wypłaty do wypłaty. Auto
      wprawdzie mamy ale ile jest takich rodziców którzy nie mają i nie robią z tego
      problemu i świetnie sobie radzą.
      Tu chodzi o to co jest dla kogo w życiu ważne. Nie musze mieć orginalnych
      perfum czy markowych ciuchów (chociaż takie rzeczy b.lubie), nie musze jechać
      na urlop na Kanary, działka (teściów) wystarczy, nie musze mieć 15 par butów,
      nie musze mieć niesamowitego samochodu, nie musze mieć domu z ogrodem lub 100m
      mieszkania itd. To wszystko cieszy ale czy daje szczęście?
      Teraz rośnie w moim brzuszku takie maleństwo, kopie i robi fikołki i czasami aż
      łzy mi ciekną z radości. Fakt obawiam sie jak sobie poradzimy finansowo ale
      wszystko można racjonalnie poukładać a dziadkowie (przyszli) są po to żeby
      pomagać na tyle ile mogą, im też sprawia to radość i to nie jest hańba że
      np.kupią wózek. Moja mama biega po sklepach dla dzieci i ogląda malenkie
      ubranka i cieszy sie z tego jak dziecko a jak coś kupi to jest zachwycona.
      W jednym z poprzednich postów przeczytałam że jak pojawia sie dziecko to
      wszystko sie zaczyna dobrze układać i to jest prawda (sporo przykładów na to
      wśród moich znajomych). A przecież można sie dorabiac i poprawiać sytuacje
      finansową mając dziecko, wystarzczy tylko chcieć. Od czasu kiedy jestem w ciąży
      mój mąż zarabia coraz więcej a to tylko dlatego że ma dobre chęci i "łeb na
      karku", jest poprostu zaradny. Dla chcącego nic trudnego.
      Życze powodzenia i pozdrawiam.
      • Gość: żona Re: Do Kasiunci25 IP: *.tpnets.com 08.11.04, 14:42
        Dziękuję za ten post.Wniósł trochę ciepła wśród tych wiejących grozą i
        potępieniem. Życzę Ci powodzenia na dalszej drodze.
    • justynaszym Re: Czy jestem materialistką? 08.11.04, 20:19
      dorbić chce się ktoś, kto chce miec willę, super auto, kilkadziesiąt par butów
      i td. a dopiero potem dziecko. Natomiast materialistą nie jest ktoś, kti chce
      poczekać, żeby nie zastanawiać się czy kupic dziecku owoce czy zabawkę i czy
      ewentualnie będzie go stać na lekarstwa, jeśli dziecko się zaziębi. Jest to po
      prostu zdrowy rozsądek. Jeśli można w takiej sytuacji zaczekać, tym lepiej, nie
      nazwę tego materializmem.
      • Gość: mała Re: Czy jestem materialistką? IP: *.pk.edu.pl 08.11.04, 20:24
        Mam podobie...wielu rzeczy nie chcę, bo nie chce cały czas mówic
        że "oszczędzamy" albo że muszę wybrać pomiędzy czymś a czymś. Mój partner mnie
        czasami nie rozumie- twierdzi że dla niego rzeczy materialne nie są ważne. Tu
        jednak chodzi o poczucie bepieczeństwa i obowiązki. Chce mieć pewność że sobie
        poradzę - poradzimy.


        Pozdrawiam

      • Gość: Tanios Re: Czy jestem materialistką? IP: *.cyberia.net.lb 08.11.04, 22:02
        Pani sama wie gdzie jest granica miedzy zdrowym rozsadkiem i materializmem. Tak
        w koncu, nikt doskonalego dziecinstwa nie zapewni dzieciom, no i przede
        wszystkim, dziecko potrzebuje milosci, a nie witaminy, egzotyczne owoce i super
        zabawki.
        A jedno dziecko, to nie taki straszny wydatek. Nasi rodzice mieli kilku no i
        bylo jak bylo, ale uroslismy, pracujemy i jest okay...

        To prawda, dla dzieci trzeba sie poswiecic troche, ale zycie jest po prostu
        takie, no i to tyle radosci tez
    • Gość: Aga25 Re: Czy jestem materialistką? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.11.04, 22:10
      Ja jestem wlasnie dzieckiem rodzicow, ktorzy nie zadbali nigdy o materialna
      strone rodzicielstwa - mysle, ze taki glos jest rowniez potrzebny. Wyrastalam w
      poczuciu winy, ze przeze mnie na nic nas nie stac, zazdroscilam innym dzieciom
      zabawek, ubran, ksizazek i nawet kanapek, ktore przynosily do szkoly. Nie
      chodzilam do kina, ani do teatru. Mimo,ze dobrze sie uczylam i skonczylam
      liceum z wyroznieniem, nie poszlam na studia, bo moich rodzicow nie bylo na to
      stac. Teraz koncze zaocznie, ale dobrze wiem, ze jestem spalona na rynku pracy,
      poniewaz zaoczne studia nigdy nie dadza takiej wiedzy, jak dzienne i nie
      rozwina tak jak one - nie wchodza w gre praktyki, wymiany, kursy jezykowe - ze
      wzgledow finansowych oczywiscie. Rodzice nie sa w stanie mi pomoc, jestem
      zalezna tylko od siebie - i jest to przerazajaca perspektywa. Zyje w potwornym
      stresie, boje sie o swoja przyszlosc, nie mam zadnej radosci z zycia. Uwierzcie
      mi-wolalabym nie zyc w ogole, nic zyc tak - poza zyciem. Nie mowie o Kanarach,
      samochodach i domach, ale zwyklym, prostym zyciu, w ktorym stac mnie na drobne
      przyjemnosci. Uwierzcie mi-NIGDY NIE ZDECYDUJE SIE NA DZIECKO, JESLI NIE BEDZIE
      MNIE NA TO STAC! Nie pozwole, zeby przezywalo podobnu koszmar....
      • Gość: kurek34 moi rodzice też byli nieodpowiedzialni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.04, 03:38
        Podpisuję sie obiema rekami pod postem Ani25, też tak miałem: żadnego
        kieszonkowego, nawet w liceum, żadnych wakacji, przez całe dzieciństwo znoszone
        ubrania po dzieciakach znajomych. Studia, dość zresztą renomowane, skończyłem
        pracując po nocach i mieszkając w jakichś norach, byle taniej. Teraz pracuję i
        wynajmuję mieszkanie, ale wciąż widzę, jak bardzo ten brak
        materialnego "wybicia" wpłynał na moje zycie: ciągły, koszmarny stres finasowy
        i kompletny brak poczucia bezpieczeństwa. Sam się dziwie, że przez wszystkie te
        lata nie zwariowałem i nie znienawidziłem ludzi. A powodów do zgorzknienia było
        aż za dużo: kiedy moi rówieśnicy chodzili na dyskoteki, podrywali dziewczyny,
        zwiedzali świat i w koncu zaczynali się "stabilizować", ja zasuwałem na dach
        nad głową, jedzenie i podstawowe rzeczy, przy zakupie których rodzina zazwyczaj
        pomaga finasowo (komputer - rok oszczędzania, pralka - kolejny itd). Perspektyw
        na własny kąt nie mam, bo nawet kredyt wymaga jakiegokolwiek wkładu własnego i
        żyrantów, na spadek też nie liczę. Również uważam, że moi rodzice nie powinni
        się na mnie decydować i że postąpili nieodpowiedzialnie. Sam nie będe miał
        dzieci, bo nie mam ich za co wprowadzić w zycie, a takiego koszkaru, jaki sam
        przeszedłem, nikomu nie zyczę. W dodatku teraz, kiedy szkoły są płatne, a
        zajecia językowe, wyjazdy czy nawet dostep do kultury wymagaja powaznych
        nakładów, dzieciaki bez zaplecza finansowego są w 95 % przegrane na starcie,
        juz od podstawówki należą do innego, gorszego swiata. Zwolennikom
        podejścia "jak Bóg da dzieci, to da i na dzieci" proponuję, żeby zastanowili
        się, co powiedzą kiedyś 16-letniemu synowi, który poprosi ich o pieniądze na
        wyjście z dziewczyną do kawiarni, kwiaty i dzinsy, w których bez wstydu bedzie
        się mógł tej dziewczynie pokazać. A oni będa mieli akurat pustkę w portfelu i
        zaległe rachunki za mieszkanie. Albo kiedy będzie chciał iść na studia, a ich
        nie będzie stac na opłacenie akademika. Tu nawet najlepsze chęci i wsparcie
        psychiczne nie pomogą. I niech nikt mi nie mówi, że człowiek na wszystko może
        sam zarobic, jeśli się tylko postara. Czasami się udaje, ale przy obecnej
        sytuacji na rynku pracy licealista czy student startując od zera moze co
        najwyżej sterczeć za grosze na promocjach, czyli zarabiac na serek topiony, a
        nie na swoją przyszłość i dobre, wsechstronne przygotowanie do przyszłego
        zawodu. To tyle.
        • haukeland Re: moi rodzice też byli nieodpowiedzialni 09.11.04, 11:12
          WSTYD! Co za dziwaczne oczekiwania wzgledem rodzzicow! Czy to godne doroslego/
          dorastajacego czlowieka oczekiwac, ze mu rodzice randki, dzinsy czy zakup
          mieszkania beda finansowac? Wstyd i smutno takie posty czytac. To wy, z waszymi
          pretensjami i chorymi oczekiwaniami stwarzacie nasze polskie, ciasne i duszne
          roznice klasowe. Lepiej sie zastanowcie wszyscy razem, czyscie do doroslosci i
          odpowiedzialnosci za siebie i swiat wokol dojrzeli z takimi oczekiwaniami wobec
          rodzicow. Wstyd!
          • Gość: aga25 Re: moi rodzice też byli nieodpowiedzialni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.11.04, 14:38
            Polemika nie ma sensu.Ale to wlasnie przez takich nieodpowiedzilanych rodzicow
            na swiecie panoszy sie bieda, nedza i frustracja spoleczna. Oczekiwania? Sa
            nieuniknione - wynikaja ze wspolzaleznosci emocjonanlnej i biologicznej. Piszac
            tak, zakladasz, ze powinnam byc im wdzieczna za samo darowanie zycia? A wiec co
            jest rola rodzica? Urodzic i koniec? Bo tak wynika z twego postu wlasnie. A
            jelsi chodzi o oczekiwania, to rowniez maja je rodzice wobec dzieci: jak np.
            wsparcie na starosc-czy tym samym nie powinni ich miec? Oczekiwania sa
            nieodzownym elementem ludzkich reakcji i nie chodzi tu o pieniadze na randke,
            tylko o zapewnienie rownego startu i rozwoju. A niestety zyjemy w czasach,
            gdzie nawet nie umiera sie za darmo. I czy tego chcesz, czy nie, trzeba za
            wszystko placic.
            mimo wszytsko pozdrawiam
          • Gość: K. Re: moi rodzice też byli nieodpowiedzialni IP: *.acn.waw.pl 10.11.04, 15:40
            Nie mówimy przecież o domach, samochodach, hucznych weselach, ale o zwykłym
            kieszonkowym dla niepracującego jeszcze dziecka. Przesadzasz z tym wstydem!
    • Gość: tubu5000 Jestes rozsadna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 00:45
      bo tluc sie tramwajem z dzieckiem to faktycznie bezsens. W ogole dzieci sa bez
      sensu, ale to juz inny temat...
    • Gość: facet zalezy ile bedziesz zwlekac,nigdy nie bedzie dosc IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.11.04, 01:12
      pieniedzy - pamietaj o tym i nie czekaj az bedzie za pozno:)
    • Gość: jacek Re: Czy jestem materialistką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 01:18
      jeśli ci to pomoże do czegokolwiek to przyznam się, że tak myślałem jak ty,
      będąc z podobnego domu. No nie mam dzieci i już raczej mieć nie będę. 40-tka
      minęła. Obawiłem się, pojeździłem, a z jakimi wspaniałymi kobietami żyłem.
    • Gość: AGATA Re: Czy jestem materialistką? IP: *.devs.futuro.pl 09.11.04, 07:38
      JA TWIERDZĘ, ŻE JEŚLI NIE CZUJESZ, ŻE TO JEST WŁAŚCIWY MOMENT, NIE IGNORUJ
      TEGO. PIENIĄDZE NIESTETY SĄ WAŻNE, NIE WYSTARCZY MIEĆ DZIECKO, TRZEBA JESZCZE
      JE UTRZYMAĆ . A W PRZYSZŁOŚCI BĘDZIE CHCIAŁO IŚĆ NA KURS, WYJECHAĆ NA WAKACJE,
      A TY BĘDZIESZ CHCIAŁA, BY TWOJE DZIECKO MOGŁO KORZYSTAĆ ZE WSZYSTKIEGO CO
      POZOWLI MU SIĘ ROZWIJAĆ, ALE NIESTETY NIKT TEGO ZA DARMO NIE DAJE.
      • Gość: pinkola Re: Czy jestem materialistką? IP: 217.79.145.* 09.11.04, 08:19
        zgadzam się w całej rozciągłości!!!jeśli mozna wybrać moment narodzin, to
        tylko wtedy, gdy w istocie czujesz się na to przygotowana, głównie psychicznie,
        ale tez materialnie
    • Gość: lk niestety ale w tej chwili nie ma raczej innego... IP: *.fastres.net 09.11.04, 08:57
      ....wyjscia. Jaki sens ma rodzenie dziecka jezeli nie bedzie nas stac na jego
      utrzymanie (mimo tego ze kocham dzieci i chcialbym miec ich jak najwiecej
      zgadzam sie Toba). Najpierw niezaleznosc finansowa, kariera, rozrywka (tak
      wlasnie robi sie na zachodzie) dopiero dzieci na ktore przeciez mozna sie
      zdecydowac po 30-stce.
    • Gość: monika Re: Czy jestem materialistką? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.11.04, 10:21
      Niue mam powodu, zeby namawiac Cie na dziecko, uwazam, ze wybor nalezy do
      Ciebie. I oczywiscie meza-to Wasza wspolna decyzja.
      Chce Ci tylko powiedziec, ze ja 2 lata temu bylam w takiej samej sytuacji -
      postawilam na swoim - na dziecko za wczesnie. Mialam dokladnie te same
      argumenty co Ty. I teraz, widzisz, tego dziecka juz miec nie bede - z powodow
      zdrowotnych. Przeklinam los i swoja wywazaona decyzje. Zrobisz jak zechcesz,
      ale pamietaj ze los to wielki skurczybyk...
    • Gość: ream Re: Czy jestem materialistką? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.04, 10:57
      nie nie jesteś
      ja byłam w podobnej sytuacji
      mielismy kawalerke i niezbyt pewną prace
      nie tak wyobrażałam sobie przyjście na świat naszego dziecka
      więc obydwoje z mężem stwierdziliśmy że jak zmienimy mieszkanie i prace to
      zdecyzujemy sie na dziecko
      mieszkanie zmieniiśmy (pokój który miał byc dla dzidziusia zjął mąz)
      zmieniłam prace może nie zarabiam kokosów ale wiem że bede moga wrócić do niej
      po urodzeniu dziecka a to dla mnie bardzo wazne
      no i....mamy psa ;-)
      tak decyzja jest bardzo powazna
      chciałabym aby na dzień dzisiajeszy podjął ją za mnie los
      ale wiesz jakoś nam nie wychodzi staramy sie juz jakis czas i nic z tego
      chciałabym żebyc nie zrozumiała tego jako starszaka
      i bardzo denerwują mnie ludzie którzy tak właśnie robia
      ja sama zostałam wpędzona w takie kompleksy przez koleżanki które dzieci juz
      miały i "nie mogły się doczekac" moich
      "zobaczysz poźniej jak bedziesz hciała to nie bedziesz mogła!"
      (ale to juz temat na zupełnie inny wątek)
      nie słuchaj takich ludzi
      absolutnie uważam że masz zupełną racje
      z tym przeczekaniem
      a na dziecko powinniście się zdecydowac kiedy bedziecie chcieli tego obydwoje
      wierz mi że wtedy nie bedziesz zadawac sobie takich pytań....
    • kohinor Re: Czy jestem materialistką? 10.11.04, 10:28
      Ty nie jestes materialistką. Ty jestes po prostu EGOISTKĄ.
      Urządzasz SWOJE mieszkanie, robisz SWOJE zakupy, jeździsz na SWOJE wyjazdy,
      realizujesz SWOJE zachcianki itp.
      Liczysz się Ty, Ty, Ty i tylko Ty.
      Męża, przyszle dziecko masz w dupie.

      PS1. Czekaj, czekaj dalej na LEPSZE czasy. Po 30 groźba urodzenia dziecka z
      zespołem Downa wzrasta w postępie geometrycznym
      PS2. Nie chciałbym mieć takiej matki jak Ty (nie mówiąc już o żonie)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka