mala_jpm
13.10.22, 14:00
Temat stary jak świat. Mąż i koleżanka z pracy. Sytuacja miała miejsce dwa lata temu. Dużo smsów, wysyłane buziaczki, selficzki. Mówił że to nic, że to koleżanka. Nigdy nie przeglądałam jego telefonu. Wtedy spojrzałam. Był flirt, bez zdrady. Wiem, że to z jego strony było głupie, przepraszał. Ale zmienił hasło do telefonu. Ja zaufałam, pracują razem dalej. Po dwóch latach wróciło kiedy siedział w pracy do 23, kiedy koleżanki pytały wprost czy jest ok między nami. Paradoksalnie jest. Ale ziarno się zasiało. W tym samym czasie wyłączył lokalizację którą mieliśmy oboje włączoną pd zawsze. Nie chce słyszeć żeby ją włączyć czy żebyśmy znali swoje hasła do telefonu. Że to jego prywatność. Ok, rozumiem. Ale mój lęk wzrósł. Wróciło. Mam poczucie, że ja musiałam zaufać, pracują nadal, a ja zaufałam. Ale on nie ufa bo boi się że coś znajdę? Czy to jest fair? Czy mogę go prosić że skoro ja mam mu ufać on powinien ufać mi. Zawsze znaliśmy swoje hasła itp. Teraz nie. Nie mam w naturze przeglądania czyjejś korespondencji itp. Zrobiłam to raz kiedy czułam że coś jest nie tak. Jesteśmy razem 15 lat i nagle teraz zmiana. Wiem że mnie nie zdradza, że kocha nad życie. Ale ten jego brak zaufania że znów będę grzebać boli.