Gość: kohol inna niż :)
IP: *.crowley.pl
20.12.04, 12:46
A ja - inaczej niż cała masa osób - lubię święta :)
W tym roku są u nas - po raz pierwszy organizujemy :) Nogi mnie bolą od
biegania, ręce mam zeżarte toksycznymi płynami do sprzątania, w lodówce
żywność "nie do przejedzenia" :D
Tandeta? Głupia tradycja? Sztuczne uśmiechy? Owczy pęd? Ten cały cyrk?
Współczuję, poważnie. To chyba jakaś taka moda ostatnio.
Pojutrze przyjeżdżają moje siostry - żeby pomóc i pobyc razem :) Nie ma nic
przyjemniejszego niż siedzenie w kichni przy grzanym piwie i pichcenie, i
gapienie się w piekarnik, i słuchanie muzyki, i rozmawianie, i chodząca na
okrągło zmywarka. Ze sprzątania to się akurat ciesze i błogosławię za to
święta - bo normalnie to byśmy się nie zmobilizowali :D Kupowanie prezentów
sprawia mi dużo stresu i satysfakcji (nigdy nie zapomnę radości Taty, gdy
dostał fajkę, i roześmianych łez mamy, gdy daliśmy im dvd - sama nie wie,
dlaczego tak zareagowała). Lubię dzielenie się opłatkiem, dania, które robi
się tylko raz do roku, łakomy wzrok męża, gdy wyciąga z lodówki
smalczyk "żeby tylko powąchać, czy dobry", zapach choinki w przedpokoju,
czytanie Pisma, godzine 21.00, gdy już jest "po", zmywarka szumi, a wszyscy
co jakiś czas odrywają się od rozmowy i nurkują w lodówce w poszukiwaniu
sałatki, kutii albo śledzia :D