Gość: brr IP: *.chello.pl 20.05.02, 22:40 Co zrobic, jesli okaże się, ze jestem w ciązy z facetem, z którym rozstałam się parę dni temu? Świat mi sie zawali. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
balbina2000 Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 01:27 Nie wiem jaka jest twoja sytacja materialna , zawodowa , dlaczego rozstalas sie z facetem. Przejdz na forum "bezplodnosc " i poczytaj co pisza tam kobiety, ktore od LAT STARAJA SIE ZAJSC W CIAZE. Ja tez do nich naleze, wczesniej usunelam 2 razy /czego nie zaluje/ . Tu nie ma regol , ale przemysl wszystkie za i przeciw , a przede wszystkim porozmawiaj z NIM. Ja bylam zawsze dumna, zbyt dumna w tej sytucji w ktorej Ty jestes teraz. To bardzo trudne polozenie , duzo o tym wiem . Pisz , zawsze odpisze. Odpowiedz Link Zgłoś
lalka74 Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 09:58 cieszyć się, że będziesz miała dziecko, które będzie Twoje, malutkie i kochane. Odpowiedz Link Zgłoś
lalka74 Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 10:05 Tak, to jest problem z tym brakiem tatusia, ale mimo wszystko chyba należy się cieszyć - dziecko to nie tragedia, dziecko to radość. Odpowiedz Link Zgłoś
matrek Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 10:08 lalka74 napisał(a): > Tak, to jest problem z tym brakiem tatusia, ale mimo wszystko chyba należy się > cieszyć - dziecko to nie tragedia, dziecko to radość. Zgadzam się - na jej miejscu, mimo wszystko cieszyłbym się z tego dziecka (gdyby na prawdę sie pojawiło - bo póki co, nie wiadomo czy na prawdę będzie). Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 10:08 Ja bym się chyba nie cieszyła. Przynajmniej nie na początku. Mam takich znajomych. Do dzisiaj się szarpią o to dziecko. Ja uważam, że zajść w ciążę w momencie, kiedy związek się rozpada, to nieszczęście. Odpowiedz Link Zgłoś
matrek Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 10:13 kini napisał(a): > Ja bym się chyba nie cieszyła. Przynajmniej nie na początku. Mam takich > znajomych. Do dzisiaj się szarpią o to dziecko. Ja uważam, że zajść w ciążę w > momencie, kiedy związek się rozpada, to nieszczęście. Nikt nie twierdzi, że taka "pamiątka" to szczęście. Niemniej jednak, jeżeli już by się stało, to przyjąłbym je i na pewno kochał Odpowiedz Link Zgłoś
lalka74 Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 10:15 Ja miałam taką sytuację, że myślałam, że jestem w ciąży z byłym. Najpierw byłam przerażona bo zdałam sobie sprawę, że nie uwolnię się od tego faceta, później przyzwyczaiłam się do myśli, że będę miała dziecko a później jak się okazało, że jednak nie będę miała to bardzo żałowałam. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 10:38 matrek napisał(a): > Nikt nie twierdzi, że taka "pamiątka" to szczęście. Niemniej jednak, jeżeli już > > by się stało, to przyjąłbym je i na pewno kochał A jakbyś musiał walczyć o każde spotkanie z dzieckiem? Jakby twoja była dziewczyna znalazła sobie nowego faceta, za którego chciałaby wyjść za mąż i twoje dziecko reagowałoby na niego jak na ojca? A ciebie by nie poznawało? Tak jest właśnie u moich znajomych. Odpowiedz Link Zgłoś
b_a_c_h_a Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 10:40 to mi przypomina KLAN tam JASIO do dwoch facetow mowi TATO :) dobrze, ze nie ma ich wiecej Odpowiedz Link Zgłoś
matrek Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 10:53 kini napisał(a): > matrek napisał(a): > > > Nikt nie twierdzi, że taka "pamiątka" to szczęście. Niemniej jednak, jeżel > i już > > > > by się stało, to przyjąłbym je i na pewno kochał > > A jakbyś musiał walczyć o każde spotkanie z dzieckiem? Jakby twoja była > dziewczyna znalazła sobie nowego faceta, za którego chciałaby wyjść za mąż i > twoje dziecko reagowałoby na niego jak na ojca? A ciebie by nie poznawało? Tak > jest właśnie u moich znajomych. Nie dopuściłbym do tego, aby mnie nie poznawało. zreszta to tez kwestia, z jaka kobietą miałbym to dziecko. Na pewno nie z taka głupią, która dopuciłaby z własnej woli do takiej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 10:57 matrek napisał(a): > Nie dopuściłbym do tego, aby mnie nie poznawało. Och, Matrek, prawo w Polsce faworyzuje matkę. Mój znajomy raczej nie ma szans na to, żeby się widywać z dzieckiem tak często, jak by chciał. A nie ma forsy na to, żeby się ciągać po sądach. zreszta to tez kwestia, z jaka > > kobietą miałbym to dziecko. Na pewno nie z taka głupią, która dopuciłaby z > własnej woli do takiej sytuacji. Różnie to bywa. Moja znajoma nie jest wcale głupia, a wyszło, jak wyszło, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
matrek Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 11:04 kini napisał(a): > matrek napisał(a): > > > Nie dopuściłbym do tego, aby mnie nie poznawało. > > Och, Matrek, prawo w Polsce faworyzuje matkę. Prawo jak prawo - raczej sędziny - matrony (choc mam ochote użyć tu o wiele mocniejszych epitetów) - w sądach rodzinnych i opiekuńczych Żadna jednak sędzina, nie zabroni mi widywac sie ze swoim dzieckiem, o ile wczesniej nie pozbawi mnie praw rodzicielskiech,. A do tego już trzeba mieć baaardzo mocne podstawy Mój znajomy raczej nie ma szans n > a > to, żeby się widywać z dzieckiem tak często, jak by chciał. A nie ma forsy na t > o, > żeby się ciągać po sądach. > > > zreszta to tez kwestia, z jaka > > > > kobietą miałbym to dziecko. Na pewno nie z taka głupią, która dopuciłaby z > > > własnej woli do takiej sytuacji. > > Różnie to bywa. Moja znajoma nie jest wcale głupia, a wyszło, jak wyszło, > niestety. Widocznie była głupia, skoro uznała za dobrą dla dziecka sytuację, w ktrej jej dziecko "nie uznaje" swojego bilogicznego ojca. Wybacz, ale dla mnie to kretynizm i wyrządzanie krzywdy temu dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
lalka74 Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 11:09 Matrek - sędzia może Ci zabronić widywać się z dzieckiem - jesli np. matka dziecka udowodni, że spotkania z ojcem źle wpływają na dziecko itp. Znam podobne przypadki. Odpowiedz Link Zgłoś
matrek Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 11:23 lalka74 napisał(a): > Matrek - sędzia może Ci zabronić widywać się z dzieckiem - jesli np. matka > dziecka udowodni, że spotkania z ojcem źle wpływają na dziecko itp. Znam > podobne przypadki. To niech udowodni - jak facet jest dupa, to może i nie wart jest widywania sie ze swoim dzieckiem. Sorki, może jestem zbyt radykalny, ale wiem jak wyglądają sprawy w sądzie - może nie rodzinne i opiekuncze akurat, ale przepisy proceduralne co do zasady są te same Odpowiedz Link Zgłoś
lalka74 Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 11:27 Co do zasady - ale jakoś tak się dzieje, że rodzinne i opiekuńcze rządzą się swoimi prawami. Odpowiedz Link Zgłoś
matrek Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 14:37 Nie che mi się wdawać w zawilosci procreduralne, ale przepisy o dowodach są dokladnie takie same Odpowiedz Link Zgłoś
lalka74 Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 14:42 Fakt, lepiej się nie wdawać w zawiłości proceduralne, ale prawda jest taka, że to kobieta z reguły wygrywa Odpowiedz Link Zgłoś
matrek Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 14:51 lalka74 napisał(a): > Fakt, lepiej się nie wdawać w zawiłości proceduralne, ale prawda jest taka, że > to kobieta z reguły wygrywa Fakt, ale ja nie dałbym za wygraną. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 11:37 matrek napisał(a): > Prawo jak prawo - raczej sędziny - matrony (choc mam ochote użyć tu o wiele > mocniejszych epitetów) - w sądach rodzinnych i opiekuńczych > Żadna jednak sędzina, nie zabroni mi widywac sie ze swoim dzieckiem, o ile > wczesniej nie pozbawi mnie praw rodzicielskiech,. A do tego już trzeba mieć > baaardzo mocne podstawy > Chyba niezupełnie. To znaczy, oczywiście, sąd spokojnie przyzna widywanie z dzieckiem, na przykład raz na tydzień, ale jeśli matka dziecka nie będzie ci tego umożliwiać, to przed tobą długa i bolesna droga, żeby to wyegzekwować. > Widocznie była głupia, skoro uznała za dobrą dla dziecka sytuację, w ktrej jej > dziecko "nie uznaje" swojego bilogicznego ojca. Wybacz, ale dla mnie to kretyni > zm > i wyrządzanie krzywdy temu dziecku. Niezupełnie. Ona rozumuje w ten sposób, że wychodzi teraz za mężczyznę, którego kocha i który kocha jej dziecko, a ojciec biologiczny nie jest ani jej, ani dziecku do niczego potrzebny, a wręcz jego obecność komplikuje jej życie. Wiem, że do bezduszne, ale w pewnym sensie też ją rozumiem. Bo dziecko jest tak malutkie, że dla niego ojciec to "ten drugi", a nie biologiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
matrek Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 14:40 kini napisał(a): > matrek napisał(a): > > > Prawo jak prawo - raczej sędziny - matrony (choc mam ochote użyć tu o wiel > e > > mocniejszych epitetów) - w sądach rodzinnych i opiekuńczych > > Żadna jednak sędzina, nie zabroni mi widywac sie ze swoim dzieckiem, o ile > > > wczesniej nie pozbawi mnie praw rodzicielskiech,. A do tego już trzeba mie > ć > > baaardzo mocne podstawy > > > > Chyba niezupełnie. To znaczy, oczywiście, sąd spokojnie przyzna widywanie z > dzieckiem, na przykład raz na tydzień, ale jeśli matka dziecka nie będzie ci te > go > umożliwiać, to przed tobą długa i bolesna droga, żeby to wyegzekwować. Trudno - jeśli kocham swoje dziecko, to bedę o nie walczył wbrew wszystkim i wszystkiemu, nbez wzgledu na koszty. Obohjetnie ile miałoby to trwać. Dziecko to coś najcenniejszego co człowiek ma w życiu. > > > Widocznie była głupia, skoro uznała za dobrą dla dziecka sytuację, w ktrej > jej > > dziecko "nie uznaje" swojego bilogicznego ojca. Wybacz, ale dla mnie to kr > etyni > > zm > > i wyrządzanie krzywdy temu dziecku. > > Niezupełnie. Ona rozumuje w ten sposób, że wychodzi teraz za mężczyznę, którego > > kocha i który kocha jej dziecko, a ojciec biologiczny nie jest ani jej, ani > dziecku do niczego potrzebny, a wręcz jego obecność komplikuje jej życie. Właśnie - JEJ. A gdzie w tym wszystkim jest dziecko ? I to jest właśnie ta głupota. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 14:56 matrek napisał(a): > > Niezupełnie. Ona rozumuje w ten sposób, że wychodzi teraz za mężczyznę, kt > órego > > > > kocha i który kocha jej dziecko, a ojciec biologiczny nie jest ani jej, an > i > > dziecku do niczego potrzebny, a wręcz jego obecność komplikuje jej życie. > > Właśnie - JEJ. A gdzie w tym wszystkim jest dziecko ? I to jest właśnie ta > głupota. Dlaczego tylko jej? Ona uważa, że jej obecny narzeczony będzie lepszym ojcem i poniekąd słusznie uważa. Odpowiedz Link Zgłoś
matrek Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 14:59 kini napisał(a): > matrek napisał(a): > > > > Niezupełnie. Ona rozumuje w ten sposób, że wychodzi teraz za mężczyzn > ę, kt > > órego > > > > > > kocha i który kocha jej dziecko, a ojciec biologiczny nie jest ani je > j, an > > i > > > dziecku do niczego potrzebny, a wręcz jego obecność komplikuje jej ży > cie. > > > > Właśnie - JEJ. A gdzie w tym wszystkim jest dziecko ? I to jest właśnie ta > > > głupota. > > Dlaczego tylko jej? Ona uważa, że jej obecny narzeczony będzie lepszym ojcem i > poniekąd słusznie uważa. Sama napisałaś "skomplikuje jej życie" Poniekąd słusznie... tewgo nie wiem - w konkretnym przyopadku może tak być, ale w większości, chyba - a raczej na pewno - nie. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 15:09 matrek napisał(a): > Sama napisałaś "skomplikuje jej życie" > > Poniekąd słusznie... tewgo nie wiem - w konkretnym przyopadku może tak być, ale > w > większości, chyba - a raczej na pewno - nie. W każdym razie ja mu bardzo współczuję, ale uważam, że w pojedynku z matką dziecka nie ma większych szans, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
matrek Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 15:26 kini napisał(a): > matrek napisał(a): > > > Sama napisałaś "skomplikuje jej życie" > > > > Poniekąd słusznie... tewgo nie wiem - w konkretnym przyopadku może tak być > , ale > > w > > większości, chyba - a raczej na pewno - nie. > > W każdym razie ja mu bardzo współczuję, ale uważam, że w pojedynku z matką > dziecka nie ma większych szans, niestety. Nie znam sytuacji, więc trudno mi sie wypowiadac, ze mną w każdym bądź razie, nie miałaby tak lekko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re: co zrobic, gdy IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 21.05.02, 10:52 kini napisał(a): > ... i nie będzie miało tatusia. Super Trzeba rozróżnić pojęcie ojca i męża. Dziecko, ojca będzie miało. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 10:54 Ojca, to znaczy osoby, która będzie z dzieckiem mieszkała i aktywnie uczestniczyła w jego wychowywaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
.klamka. Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 10:19 balbina2000 napisał(a): > > wczesniej usunelam 2 razy /czego nie zaluje/ . > 2razy??? kobieto, czy ty to traktujesz jako metode anty??? przerazajace...:( Odpowiedz Link Zgłoś
.klamka. lalka 21.05.02, 10:25 ty..qrcze, plec mi zmieniasz;))) nie oceniam. zadalam pytanie. rozumiem, zdarzaja sie wpadki...ale dziwi mnie...ze az 2razy! ja obecnie jestem na takim etapie zycia, na ktorym nie jestem gotowa na dziecko.... wiec nikogo nie potepiam tylko, bo zwyczajnie zrobilabym to samo:( Odpowiedz Link Zgłoś
matrek Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 10:33 lalka74 napisał(a): > Czesc Kini, nie oceniaj nikogo. Nikogo, nikt nie ocenił. Ale dal mnie to tez nienormalne. Nie znam oczywiscie sytuacji tej dziewczyny - ale ile razy mozna przerywac ciążę ? co to, nie ma w Polsce dostepnych srodków antykoncepcyjnych ? Odpowiedz Link Zgłoś
lalka74 Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 10:35 Są, Matrek. Ale ludziom różnie się życie układa, czasem właśnie tak, że 2 razy przerywają ciążę. Odpowiedz Link Zgłoś
matrek Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 10:54 lalka74 napisał(a): > Są, Matrek. Ale ludziom różnie się życie układa, czasem właśnie tak, że 2 razy > przerywają ciążę. Dla mnie to nie jest normalne. Przykro mi. O kim my mówimy - o doroslej kobiecie, czy czternastolatce ? Odpowiedz Link Zgłoś
lalka74 Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 10:58 Dla mnie też to nie jest normalne, ale zdarza się. Odpowiedz Link Zgłoś
balbina2000 Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 14:07 .klamka. napisał(a): > balbina2000 napisał(a): > > > > wczesniej usunelam 2 razy /czego nie zaluje/ . > > > > 2razy??? > kobieto, czy ty to traktujesz jako metode anty??? > przerazajace...:( Tak, jak pomysle o sobie i o"tym" rowniez jestem przerazona. Rzecz dziala sie dawniej, kiedy jako mloda kobieta nie mialam dostepu do Cosmo i innych czasopism kobiecych , ktore po prostu ksztaltuja swiadomosc mlodych dziewczyn, ktore wprowadzily pojecie "zwiazek toksyczny" . Jeszcze kilkanascie lat temu srodki ANTY byly niedostepne ba , nawet nieznane dziewczynom takim jak ja wtedy /male miasteczko/. Jest to okrutna prawda , ale usuwanie bylo kiedys w Polsce / na szczescie wiele z Was tych czasow nie zna / jedyna metoda....Bylo to pomieszanie niewiedzy, nieswiadomosci, biedy ...... Odpowiedz Link Zgłoś
balbina2000 Re: co zrobic, gdy 21.05.02, 14:35 Zapomnialam dodac , ze w latach 80 tych zaden lekarz nie zapytal, nie wytlumaczyl , nie uprzedzal jaka krzywde wyrzadza sie np: swojemu organizmowi/ pieniadze/. "Usuwanie" jest tragedia , ale ta tragedie potrafia zrozumiec tylko te kobiety, ktore ja przezyly. Odpowiedz Link Zgłoś
wierna1 Re: Trzeba było tak robić, żeby nie zrobić. 21.05.02, 10:28 I tyle w tym temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Liver Jak to dziewczyna, myśli d...ą a nie głową. n/txt IP: 157.25.84.* 21.05.02, 10:58 Odpowiedz Link Zgłoś
b_a_c_h_a Re: Jak to dziewczyna, myśli d...ą a nie głową. n/txt 21.05.02, 11:00 a facet mysli tylko F....M bo mozg ma wielkosci swojego lewego jajka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Liver Re: Jak to dziewczyna, myśli d...ą a nie głową. n/txt IP: 157.25.84.* 21.05.02, 11:03 A które jest większe, wiesz ? Odpowiedz Link Zgłoś
b_a_c_h_a Re: Jak to dziewczyna, myśli d...ą a nie głową. n/txt 21.05.02, 11:04 prawe myle sie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yannis Re: Trzeba było tak robić, żeby nie zrobić. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.05.02, 14:47 Nie wzięłaś pod uwagę, że może stało się to w czasie, gdy jeszcze tworzyli kochającą się parę i dziecko było ich wspólnym marzeniem? Odpowiedz Link Zgłoś
sonija Re: Trzeba było tak robić, żeby nie zrobić. 21.05.02, 14:57 Gdy ktoś tworzy dobraną i kochajaca się parę to nie rozstaje się z dnia na dzień...i wszystko da się "naprawić", czego autorce listu bardzo życzę. Spróbuj z Nim pogadać, zastanówcie się razem nad tym, że bedziecie mieli dziecko. Dzieci to sens naszego życia, w każdym razie mojego na pewno. Odpowiedz Link Zgłoś