Gość: Magda
IP: *.dip.t-dialin.net
25.05.02, 12:14
Byl taki watek na psychologii:
janusz_b napisał(a):
> Przed chwila wyszedl ode mnie 12-letni chlopak, syn sasiadki ktoremu od czasu
> do czasu (z jego wyboru) zastepuje ojca jak ma problemy do rozwiazania czy
> pytania..
> Jego ojciec, a moj przyjaciel 3 lata temu zginal w wyprawie w Himalaje.
> To byla jego zyciowa pasja, jego hobby, dla tego pracowal i o tym marzyl.
> Wielokrotnie rozmawialismy o tym i o niebezpieczenstwach z tym zwiazanych,
> jego zona to akceptowala (byc moze wydawalo jej sie, ze musi lub powinna)
> No i stalo sie, zginal, pozostawil mloda zone i 9 -letniego chlopaka.
> Drodzy forumowicze, co sadzicie o tym?.
> Czy mezczyzna ma prawo dla swoich marzen narazac siebie na takie ryzyko?
> Jak daleko mamy prawo sie posunac w naszym egoizmie, gdzie jest granica?
> Z drugiej strony czy nie bedziemy sobie i bliskim wypominac, zesmy tego nie
> zrobili? Czy inaczej doszlo by do odkryc geograficznych i lotow w kosmos?
> Sam zegluje po morzach i temat nie jest mi obcy..
> Co o tym sadzicie?
> PS. Chlopak ojca nie zapomnial, jest z niego bardzo dumny ale tak rozpaczliwie
> lgnie do mezczyzn, ze serce sie kraje
> pozdrawiam
> Janusz
czy mamy prawo ?