Dodaj do ulubionych

Zony marynarzy

14.02.05, 16:03
Te to maja problemy...

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23611&w=20297319&v=2&s=0
Obserwuj wątek
    • mamdylemat Re: Zony marynarzy 14.02.05, 16:12
      hehehehhehehe...
      o nie! ja tez chce chlopa marynarza i kilkanascie flakonikow na toaletce. i
      sosy tabasco tez! i bejlejsaaaaa!
      • kraxa Re: Zony marynarzy 14.02.05, 16:22
        No wlasnie- czy to jeszcze taki splendor miec bejlejsa i rzadora, szczególnie,
        ze teraz nawet "zwykly hydraulik" moze wizzem do Londynu poleciec i zonce cos z
        wolnoclaka przywiezc. Te Panie najwyrazniej zyja jeszcze w czasach kiedy " maz
        jest z zawodu dyrektorem".
        • mamdylemat Re: Zony marynarzy 14.02.05, 16:25
          ... taaa, a zakupy robily tylko w peweksach hehehe
    • jusytka Pamietajcie kochani, że to jest ... 14.02.05, 17:33
      Pamietajcie kochani, że to jest coś za coś. Cóż z tego, że mamy mnóstwo perfum,
      jak nie mamy nikogo bliskiego przy sobie. Same musimy sobie radzić ze
      wszystkimi problemami - zupełnie jak osoby samotne, bo rejsy trwają nawet 6
      miesięcy !!!
      • karafka_do_wina Re: Pamietajcie kochani, że to jest ... 14.02.05, 22:13
        dlatego nigdy nie wyszłabym za marynarza. a perfumy i tak mam.
        • kraxa Re: Pamietajcie kochani, że to jest ... 15.02.05, 10:22
          dobrze, ale w takim razie dlaczego tematem watku jest "co z tego mam", a nie co
          przez to trace. I wybacz, ja akurat jestem byla zona marynarza, dlatego wiem,
          co to za zycie. ale nigdy nie przeliczalam go na flakony perfum i "ciasteczka,
          bo mój maz mi nie zaluje". Niestety w wiekszosci zony marynarzy nie pracuja, a
          jak zostana same to i zapas bejlejsa w barku nie pomoze...
          • pexa Re: Pamietajcie kochani, że to jest ... 01.04.05, 04:24
            Marynarz, który nie myśli, jest jak ktoś, kogo wrzucono na głęboką wodę, choć
            nie umie pływać. No więc posłuchaj: ja doskonale wiedziałem, że wszystkie
            kobiety są takie same. Wszystkie. Bez wyjątku. Przez te trzydzieści lub
            czterdzieści pięć dni, które jesteś na lądzie, wszystko jest OK. Kocham cię,
            żyć nie mogę bez ciebie, zrobię co tylko zechcesz. Na każde twoje życzenie
            rozkładają nogi i rżniesz się z nimi co pół godziny. Fajnie masz, co tu gadać.
            Wyciągną ci z jaj wszystko, ale jesteś zadowolony. Harowałeś sześć miesięcy na
            morzu i zarobiłeś... Powiedzmy, zarobiłeś tysiąc dolarów. Może dwa tysiące.
            Może pięć lub siedem tysięcy kubańskich peso. Wszystko jedno. Nie wiem.
            Marynarz zarabia pięćdziesiąt, pięćset razy tyle co lekarz... Nieważne. Do
            czego zmierzam: twoja dziewczyna potrafi wydać to w miesiąc. Tak, stary. Po
            miesiącu nie masz forsy. Znikły też te wszystkie duperele, które przywiozłeś:
            ubrania, buty, zegarki, magnetofony... Jesteś goły. W końcu musisz pożyczać,
            żeby przeżyć ostatni tydzień na lądzie. Wypływasz i masz kupę długów. Ale nawet
            wtedy ona ci nie odpuszcza. Myśli już o następnym razie. Sieje, żeby znów
            zebrać. Mówię ci, kobieta to mózg na dwóch nogach. Nic tylko kombinuje.
            Odprowadzi cię taka do portu, wycałuje, popłacze, kochanie, będę tęsknić, pisz
            do mnie i tak dalej. Gdy usłyszę w radio taka a taką piosenkę, będę myśleć o
            tobie. Ale ty jest stary frant kuty na cztery nogi. Życie wiele cię nauczyło.
            Od razu widzisz, że trzydzieści metrów dalej stoi jej gach. Udaje, że was nie
            zna. Oparł rower o słupek i czeka. Ciebie jednak nie oszuka. Dobrze wiesz, kto
            to jest. Nieraz go widziałeś, jak krążył gdzieś w pobliżu. Ty widzisz takie
            rzeczy. Marynarz na lądzie zawsze jest czujny. Nawet gdy śpi, jedno oko ma
            otwarte. No i zgadłeś. Odwracasz się i wchodzisz na pokład, a ona już jest
            szczęśliwa i uśmiechnięta. Skończyły się łzy. Idzie do faceta, ten bierze ją na
            rower i odjeżdżają. „Ach, fajnie, że pozbyłaś się już tego dupka”. Odtąd gość
            nosi twoje buty i ubrania, używa kosmetyków i chodzi na piwo za dolary, których
            całą kupę ona zdążyła ci podwędzić”.
            • bzz_bzz Re: Pamietajcie kochani, że to jest ... 01.04.05, 08:01
              Trzeba przyznać, że smutne. Nie będę pisać, że to niemożliwe, bo jak mówisz, to
              wiesz - bociana byś z siebie nie robił :)))))
              Ale ja bym tak nie mogła. Nie mogłabym z marynarzem, bo ciągle bym myślała, po
              ile bab zaliczy w każdym porcie i rzeczywiście bałabym się, że ja też nie
              wytrzymam tak długo. Potem czułabym się podle (albo tłumaczyłabym samą siebie,
              że on też na pewno(!) to robi i to z niejedną). A ja takiego czegoś nie lubię.
              I dlatego wszyscy marynarze trzymajcie się z daleka ode mnie!! :))))))))))
              Pozdrawiam, hej!
              • bzz_bzz Re: Pamietajcie kochani, że to jest ... 01.04.05, 08:05
                A do perfumów nigdy mnie jakoś nie ciągło :D
                Wystarczy mnie ta woda z mydłem pod ciśnieniem, co się dezodorantem nazywa
                popularnie. I to coś, na co w Polsce się mówi "perfumy", a kosztuje 20 zł za
                litr :)))))))))))))))))
                Mnie do szczęścia wiele nie potrza! :*
    • anahella Re: Zony marynarzy 01.04.05, 08:08
      Czepiacie sie. One po prostu maja tematy, ktorych nie maja zony
      gornikow/pracownikow US czy MPO

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka