Dodaj do ulubionych

Feministki

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.02, 23:59
Pozdrawiam Was wszystkie :) Zerwijmy w końcu z tym durnym mitem traktorzystki!
Feministyczna Melba
Obserwuj wątek
    • cashoggi Re: Feministki 08.06.02, 06:39
      Ladnie powiedziane. Pozdrawiama prawdziwa kobiete!
      • sfizofremia Re: Feministki 08.06.02, 21:29
        feministki gorą !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! yeaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaah !!!!!
        • Gość: Sonia Re: Feministki IP: *.w.club-internet.fr 08.06.02, 21:37
          pozdrowienia dla WAS wszystkich!!
    • the_man Re: Feministki 08.06.02, 23:51
      Gość portalu: Melba napisał(a):

      > Pozdrawiam Was wszystkie :) Zerwijmy w końcu z tym durnym mitem traktorzystki!
      > Feministyczna Melba

      feeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeministki traktorzystki
      to mi się podoba
      hehehehhehe
      • Gość: marta Re: Feministki IP: *.ny325.east.verizon.net 09.06.02, 02:32
        pozdrowienia dla NAS wszystkich!
        • Gość: A27 Re: Feministki IP: *.proxy.aol.com 09.06.02, 04:11
          Osobiscie wole traktorzystke, niz powtarzanie do obrzydzenia, ze feministka
          moze nosic ladne ciuchy i sie malowac. Coz zlego w traktorzystach?

          Jakkolwiek zawsze bylam pierwsza by nazwac sie feministka, ostanio mam problem
          z feminizmem. Wydaje mi sie, ze w Polsce skupia sie on na tylko dwoch sprawach:
          1) aborcja
          2) ze feministka to nie ta z traktoru tylko ta ladna ze szminka na ustach.
          • Gość: Mercuria Re: Feministki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.06.02, 09:48
            Pozdrawiam i wszystkiego najlepszego!
          • Gość: Nell Re: Feministki IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 09.06.02, 13:28
            Gość portalu: A27 napisał(a):

            > Osobiscie wole traktorzystke, niz powtarzanie do obrzydzenia, ze feministka
            > moze nosic ladne ciuchy i sie malowac. Coz zlego w traktorzystach?
            >
            > Jakkolwiek zawsze bylam pierwsza by nazwac sie feministka, ostanio mam problem
            > z feminizmem. Wydaje mi sie, ze w Polsce skupia sie on na tylko dwoch sprawach
            > :
            > 1) aborcja
            > 2) ze feministka to nie ta z traktoru tylko ta ladna ze szminka na ustach.

            Dla mnie jeszce feministka by byla pani, ktora gdyby miala dwoch kandydatow do pracy,kobiete i
            mezczyzne, o podobnych kwalifikacjach, wybralaby kobiete...
            Nam, zyjacym w Polsce, niestety daleko do takiej sytuacji...juz w pzredbiegach, kobieta jest na straconej
            pozycji. Ogolnie, zawsze, na stanowiska neutralne, w pierwszej kolejnosci przyjmowani sa mezczyzni,
            nawet, jak maja troche nizsze kwalifikacje, niz kobieta.
            • Gość: sagan Re: Feministki IP: *.desy.de 10.06.02, 13:24
              Gość portalu: Nell napisał(a):

              > Gość portalu: A27 napisał(a):


              > Dla mnie jeszce feministka by byla pani, ktora gdyby
              > miala dwoch kandydatow do pracy,kobiete i
              > mezczyzne, o podobnych kwalifikacjach, wybralaby
              > kobiete...
              > Nam, zyjacym w Polsce, niestety daleko do takiej
              > sytuacji...juz w pzredbiegach,kobieta jest na straconej
              > pozycji. Ogolnie, zawsze, na stanowiska neutralne, w
              > pierwszej kolejnosci przyj mowani sa mezczyzni,
              > nawet, jak maja troche nizsze kwalifikacje, niz
              > kobieta.

              a w Niemczech, w moim zawodzie jest wrecz przeciwnie!
              w ogloszeniu i prace bylo WYRAZNIE napisane, ze jesli
              staraja sie mezczyzna i kobieta o tych samych
              kwalifikacjach, to zostanie wybrana kobieta!
              dwoch moich znajomych - facet i babka, starali sie o ta
              prace i dostala ja ONA :) i ten facet mial wielkie
              pretencje, ze to niby niesprawiedliwe, dlaczego zostala
              wybrana ona, skoro mieli takie same kwalifikacje???
              do glowy mu nie przyszlo nawet, ze ona mogla miec wyzsze
              i nie musiala korzystac z dodatkowych praw dla kobiet...

              • issus sagan nie rozsmieszaj mnie:))))))) 10.06.02, 14:07
                pielegniarka czy przedszkolanka? :)))))))))
                • Gość: sagan Re: sagan nie rozsmieszaj mnie:))))))) IP: *.desy.de 10.06.02, 16:02
                  issus napisał(a):

                  > pielegniarka czy przedszkolanka? :)))))))))

                  fizyk czastek elementarnych
                  • issus Re: sagan nie rozsmieszaj mnie:))))))) 10.06.02, 19:56
                    sagan, ja Cie podpuscilam sorry, ale chodzilo mi o to ze to wyjatek -
                    potwierdzajacy regule. normalnie cos takiego sie nie zdarza przeciez.
                    buzka i powodzenia (gora baby!)
                    • Gość: sagan Re: sagan nie rozsmieszaj mnie:))))))) IP: *.desy.de 11.06.02, 08:23
                      issus napisał(a):

                      > sagan, ja Cie podpuscilam sorry, ale chodzilo mi o to
                      > ze to wyjatek - potwierdzajacy regule. normalnie cos
                      > takiego sie nie zdarza przeciez. buzka i powodzenia

                      u nas sie nie zdarza. a gdzie indziej juz tak :)
                      tak samo jest z niepelnosprawnymi - oni sa "forowani"
                      przy przyjmowaniu do pracy. sama sie zdziwilam, jak wielu
                      sposrod "naszych" informatykow jest np. niewidomych albo
                      bardzo slabo widzacych. promowanie ich dochodzi nawet do
                      tego, ze zamawia sie im specjalny sprzet mowiacy, aby
                      mogli pracowac!
                      gdzie indziej mozna, u nas tez powinno sie zaczac!

                      > (gora baby!)

                      oczywiscie :)
                      milego dnia!
                      • Gość: Nell Re: sagan nie rozsmieszaj mnie:))))))) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 11.06.02, 10:18
                        Gość portalu: sagan napisał(a):

                        > issus napisał(a):
                        >
                        > > sagan, ja Cie podpuscilam sorry, ale chodzilo mi o to
                        > > ze to wyjatek - potwierdzajacy regule. normalnie cos
                        > > takiego sie nie zdarza przeciez. buzka i powodzenia
                        >
                        > u nas sie nie zdarza. a gdzie indziej juz tak :)

                        I wtedy nasuwa sie pytanie, dlaczego tak nie moze byc u nas?



                        > tak samo jest z niepelnosprawnymi - oni sa "forowani"
                        > przy przyjmowaniu do pracy. sama sie zdziwilam, jak wielu
                        > sposrod "naszych" informatykow jest np. niewidomych albo
                        > bardzo slabo widzacych. promowanie ich dochodzi nawet do
                        > tego, ze zamawia sie im specjalny sprzet mowiacy, aby
                        > mogli pracowac!
                        > gdzie indziej mozna, u nas tez powinno sie zaczac!
                        >
                        > > (gora baby!)
                        >
                        > oczywiscie :)
                        > milego dnia!

                        • Gość: sagan Re: sagan nie rozsmieszaj mnie:))))))) IP: *.desy.de 11.06.02, 11:12
                          Gość portalu: Nell napisał(a):


                          > > u nas sie nie zdarza. a gdzie indziej juz tak :)
                          >
                          > I wtedy nasuwa sie pytanie, dlaczego tak nie moze byc u
                          > nas?

                          to jest bardzo dobre pytanie.
                          i przypuszczam, ze bardzo trudne.
                          oczywiscie latwo sie zaslaniac tym, ze jestesmy krajem
                          biedniejszym i jakos staramy sie wyjsc na swoje, ze nie
                          ma czasu i pieniedzy itp itd
                          ale moze przyczyna lezy gdzie indziej?
                          moze my NIE CHCEMY, zeby ci "inni" byli traktowani lepiej
                          niz my, najlepsi przeciez?...
                          moze uwazamy za niesprawiedliwe, ze innym sie cos
                          ulatwia, a o nas zapomina?
                          wiec nie walczymy, bo nie mamy przekonania, ze jest o
                          co...
                          moze, moze, moze...

                          milego dnia :)
          • Gość: Melba Re: Feministki IP: *.chello.pl 10.06.02, 14:35
            Gość portalu: A27 napisał(a):

            > Osobiscie wole traktorzystke, niz powtarzanie do obrzydzenia, ze feministka
            > moze nosic ladne ciuchy i sie malowac. Coz zlego w traktorzystach?

            To tylko durny stereotyp wytaczany przez the man'o podobnych. Traktorzystki tez
            fajna sparwa :)
            >
            > Jakkolwiek zawsze bylam pierwsza by nazwac sie feministka, ostanio mam problem
            > z feminizmem. Wydaje mi sie, ze w Polsce skupia sie on na tylko dwoch sprawach
            > :
            > 1) aborcja
            > 2) ze feministka to nie ta z traktoru tylko ta ladna ze szminka na ustach.

            Nie, chyba nie tylko. Na edukacji, seksualności i sparwach jak w wątku 'teściowa
            i skarpetki" również. Tyle że te awantury o aborcję i szminkę są lepiej widoczne,
            a te batalie o skarpety to już temat mniej medialny.
    • Gość: elve Re: Feministki IP: *.netland.gda.pl 09.06.02, 11:40
      Feminizm jest ruchem na wskroś liberalnym, więc traktorzystki też mogą być.
      Pozdrawiam wszystkich z wyjątkiem the mana (co on tu robi???)
      • Gość: OLA Re: Feministki IP: *.pl 09.06.02, 13:09
        A kto jest feministka?
        Czy jak mam dziecko i sie nim zajmuje to nia jestem czy nie?
        Czy jak mam pomalowane paznokcie i jednoczesnie myje kibel w domu to tez jestem
        czy nie?
        Czy jaik pracuje i jestem finansowo niezalezna od faceta a jednoczesnie nie
        wyobrazam sobie zycia bez niego bo np. lubie seks z nim to jestem feministka?

        Napiszcie kto to jest feministka, co powinna robic, a co nie, jak powinna
        wygladac itp zeby mogla nazwac sie feministka.
        • ignatz Re: Feministki 09.06.02, 13:24
          Wlasnie, ja tez chce sie porzadnie dowiedziec, kto to jest feministka. Wykurzcie z mojego łba mit nienawidzacej facetow les-Horpyny. No, chyba ze to nie jest mit.
          • sfizofremia Feministka to... 09.06.02, 15:12
            ignatz napisał(a):

            > Wlasnie, ja tez chce sie porzadnie dowiedziec, kto to jest feministka. Wykurzci
            > e z mojego łba mit nienawidzacej facetow les-Horpyny. No, chyba ze to nie jest
            > mit.

            alez oczywiscie, ze to jest mit, ciekawe czemu prawie kazdemu mezczyznie gdy
            uslyszy slowo' feministka' od razu przychodzi na mysl obraz zaniedbanej,
            nieszczesliwej, nienawidzacej wszystkich facetow lesbijki... feministka
            niekoniecznie musi byc kobieta palajaca nienawiscia do wszystkich facetow, to
            jest po prostu kobieta, ktora walczy ze stereotypami, zna swoja wartosc i nie da
            sobie wmowiac, ze jest w czyms gorsza od mezczyzn

            • ignatz Re: Feministka to... 09.06.02, 17:34
              Czy to znaczy, ze jest lepsza, gorsza, czy po prostu inna od facetow? Czy chce rownouprawnienia i rownotraktowania, czy tez obowiazkow na miare swoich mozliwosci? Czy kobiety moga wykonywac KAZDA prace biurowa, czy faceci tez to moga?
              • Gość: elve Re: Feministka to... IP: *.netland.gda.pl 09.06.02, 18:08
                ignatz napisał(a):

                > Czy to znaczy, ze jest lepsza, gorsza, czy po prostu inna od facetow?

                nie wiem, co masz na myśli. kobieta nie jest gorsza od mężczyzny ani mężczyzna od
                kobiety. Są sobie równie, ale to nie znaczy, że są tacy sami, to chyba oczywiste.

                Czy chce
                > rownouprawnienia i rownotraktowania, czy tez obowiazkow na miare swoich mozliwo
                > sci?

                Raczej tego pierwszego, które wcale nie kłóci się z drugim zresztą.

                Czy kobiety moga wykonywac KAZDA prace biurowa, czy faceci tez to moga?

                a jak myślisz? dziwne pytanie.

                • ignatz Re: Feministka to... 09.06.02, 19:50
                  To moga czy nie moga wykonywac kazdej pracy? Jesli przyjdzie do noszenia stert ciezkich dokumentow? A gdy trzeba bedzie rozwiazac jakas kwestie z kobieca delikatnoscia?
                  Ani kobiety, ani mezczyzni nie sa stworzeni do robienia wszystkiego, tak samo ja nie sa rowni biologicznie - skoro sa rozni. Po prostu jedni sa lepsi w tym, inni w tamtym. Ja jednak osobiscie uwazam, ze od plci wazniejsza jest osobowosc i psychika. A moze sie myle?
        • Gość: Melba Re: Feministki IP: *.chello.pl 10.06.02, 14:32
          Witaj Olu feministko :) Ty się nas pytasz? Przecież jesteś feministką pełną
          gębą! Znasz swoją wartość? Definiujesz się poprzez człowieczeństwo czy płeć?
          Czy naprawdę sadzisz, że feministki nie myją kibli, nie wycierają nosa dziecku
          i nie malują paznokci?
          • Gość: frisky2 Re: Feministki IP: 62.233.139.* 10.06.02, 14:35
            A ty Melbo "definiujesz sie" przez czlowieka czy feministke?
            • Gość: Melba Re: Feministki IP: *.chello.pl 10.06.02, 14:42
              Człowieka. Feministka rzadko w mojej głowie zamieszkuje, bo nie musi. Jestem
              córką partnerskich rodziców i dziewczyną partnerskiego faceta. Nigdy nikt mnie
              nie dyskryminował ze względu na płeć, w szkole czy pracy. Mój facet myje
              wywietrzniki pod sufuitem, bo jest wysoki. Ja prasuję, bo lubię, a on nie
              znosi. Za to on obiera ziemniary :)
              On uczy mnie komputera a ja jego jazdy konnej.
              Ale kiedy czytam takie wątki, jakich to ostatnio sporo, to wyciągam
              feministyczną flagę :)i nią powiewam.
          • Gość: Nell A jakie cechy ma NIE- Feministka?? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 14:36
            Moze latwiej bedzie wam to sprecyzowac...
            Bo jeszcze nie wiem, czy jestem feministka, czy tez nie..
            • Gość: Nell Feministka IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 14:50
              Dla mnie feministka to tylko i wylacznie kobieta, ktora walczy o prawa innych kobiet, mniej
              przebojowych niz ona sama.
              W dzisiejszych czasach, okreslanie sie feministka tylko dlatego, ze maz sprzata mieszkanie i obiera
              kartofle nie jest adekwatne do pojecia feminizmu. Rowny podzial rol to tylko znak naszych czasow.
              Moze 50 lat temu te mycie przez meza naczyc by bylo oznaka wyzwolenia zony, teraz juz niestety nie
              jest.
              • issus Re: Feministka 10.06.02, 14:54
                walczy? to moze jestem feministka jednak?
                pisz dalej!
            • issus Re: A jakie cechy ma NIE- Feministka?? 10.06.02, 14:53
              slucha sie meza i potakuje :)))))))))
        • goga.74 Re: Feministki 10.06.02, 14:53
          Mozna zajmowac sie domem i byc femistka. Mozna rowniez
          robic kariere i tez nia byc.
          Wedlug mnie sie nia nie jest gdy mimo iz chcesz robisz
          kariere siedzisz w domu i gotujesz obiadki, bo Ci
          wmowiono ze taka Twoja rola jako kobiety.
          Albo gdy robisz kariere, ktora Cie nie bawi,mimo iz
          chetnie posiedzialabys w domu, bo Ci wmowiono ze kobieta
          musi robic kariere bo w przeciwnym wypadku jest glupia
          kura domowa.
          Feministka jestes gdy uwazasz ze powinny byc takie same
          place za taka same prace, prace pownno sie dostawac ze
          wzgledu na kwalifikacje a nie za plec i ze zadne przepisy
          nie powinny narzucic kobiecie wyboru stylu zycia.
          To tak w skrocie, nie mam czasu na dluzsze "wypracowanie"
          na ten temat, moze pozniej.

          • Gość: Nell Re: Feministki IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 14:57
            goga.74 napisał(a):

            > Mozna zajmowac sie domem i byc femistka. Mozna rowniez
            > robic kariere i tez nia byc.
            > Wedlug mnie sie nia nie jest gdy mimo iz chcesz robisz
            > kariere siedzisz w domu i gotujesz obiadki, bo Ci
            > wmowiono ze taka Twoja rola jako kobiety.

            No to w taki ujeciu wszystkie jestesmy feministkami.
            Nie spotkalam jeszcze kobiety, ktora by byla tak wychowywana. To przezytek, o ktorym czytalam, ale sie z
            nim nie spotkalam.


            > Albo gdy robisz kariere, ktora Cie nie bawi,mimo iz
            > chetnie posiedzialabys w domu, bo Ci wmowiono ze kobieta
            > musi robic kariere bo w przeciwnym wypadku jest glupia
            > kura domowa.
            > Feministka jestes gdy uwazasz ze powinny byc takie same
            > place za taka same prace, prace pownno sie dostawac ze
            > wzgledu na kwalifikacje a nie za plec i ze zadne przepisy
            > nie powinny narzucic kobiecie wyboru stylu zycia.
            > To tak w skrocie, nie mam czasu na dluzsze "wypracowanie"
            > na ten temat, moze pozniej.
            >

            • goga.74 Re: Feministki 10.06.02, 15:14
              Gość portalu: Nell napisał(a):

              > goga.74 napisał(a):
              >
              > > Mozna zajmowac sie domem i byc femistka. Mozna rowniez
              > > robic kariere i tez nia byc.
              > > Wedlug mnie sie nia nie jest gdy mimo iz chcesz robisz
              > > kariere siedzisz w domu i gotujesz obiadki, bo Ci
              > > wmowiono ze taka Twoja rola jako kobiety.
              >
              > No to w taki ujeciu wszystkie jestesmy feministkami.
              > Nie spotkalam jeszcze kobiety, ktora by byla tak
              wychowywana. To przezytek, o k
              > torym czytalam, ale sie z
              > nim nie spotkalam.

              A ja spotkalam - na studiach- panna zretsza poszla na nie
              tylko po to zeby znalezc meza. I sa rowniez mezczyzni tak
              wychowani, nawet na tym forum.

              • Gość: Nell Re: Feministki IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 15:18
                goga.74 napisał(a):

                > Gość portalu: Nell napisał(a):
                >
                > > goga.74 napisał(a):
                > >
                > > > Mozna zajmowac sie domem i byc femistka. Mozna rowniez
                > > > robic kariere i tez nia byc.
                > > > Wedlug mnie sie nia nie jest gdy mimo iz chcesz robisz
                > > > kariere siedzisz w domu i gotujesz obiadki, bo Ci
                > > > wmowiono ze taka Twoja rola jako kobiety.
                > >
                > > No to w taki ujeciu wszystkie jestesmy feministkami.
                > > Nie spotkalam jeszcze kobiety, ktora by byla tak
                > wychowywana. To przezytek, o k
                > > torym czytalam, ale sie z
                > > nim nie spotkalam.
                >
                > A ja spotkalam - na studiach- panna zretsza poszla na nie
                > tylko po to zeby znalezc meza. I sa rowniez mezczyzni tak
                > wychowani, nawet na tym forum.
                >

                Dalej upieram sie, ze ta pani to nie-feministka, tylko przezytek, powinno sie ja zamknac w szklanej
                gablocie w muzeum by sie nie zakurzyla
                • issus Nell 10.06.02, 15:21
                  Rozejrzyj sie dookola, bo pelno masz taki przezytkow dziewczyno:)
                  • Gość: Nell Re: Nell IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 15:25
                    issus napisał(a):

                    > Rozejrzyj sie dookola, bo pelno masz taki przezytkow dziewczyno:)

                    Rozgladam sie tak wsrod moich kolezanek i nie widze:))
                    Ale nic straconego, zapytam babci, moze ma jakies kolezanki tego typu..:))
          • Gość: Nell Re: Feministki IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 15:23
            goga.74 napisał(a):


            > Feministka jestes gdy uwazasz ze powinny byc takie same
            > place za taka same prace,

            A jaka zdrowa psychicznie kobieta uwaza, ze tylko z tego wzgledu, ze jest kobieta, powinna zarabiac
            mniej??
            To tez jest oznaka innych czasow, a nie feminizmu.

            prace pownno sie dostawac ze
            > wzgledu na kwalifikacje a nie za plec i ze zadne przepisy
            > nie powinny narzucic kobiecie wyboru stylu zycia.
            > To tak w skrocie, nie mam czasu na dluzsze "wypracowanie"
            > na ten temat, moze pozniej.
            >

    • Gość: Mia Re: Feministki IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 09.06.02, 14:10
      Wszystkie mądre feministki niezwalczające mężczyzn pozdrawia Mia, Która Nie
      Zamierza Spalić Żadnego Ze Swoich Staników, Bo Wszystkie Lubi.

      PS Mężczyzna najlepszym przyjacielem feministki? ;))
      • diasy Re: Feministki 09.06.02, 14:59
        Pozdrawiam wszystkie feministki, traktorzystki też (-:niezaleznie od tego, czy
        są feministkami, czy nie :-)i zachęcam do głosowanie na Mistera Forum.
        • Gość: elve Re: Feministki IP: *.netland.gda.pl 09.06.02, 18:09
          diasy napisał(a):

          > Pozdrawiam wszystkie feministki, traktorzystki też (-:niezaleznie od tego, czy
          > są feministkami, czy nie :-)i zachęcam do głosowanie na Mistera Forum.

          dla mnie wybory napiękniejszych ciał są uprzedmiotowianiem człowieka i niczemu
          dobremu nie służą, więc dziękuję, nie. chyba, że to taki forumowy żarcik :)

      • Gość: elve Re: Feministki IP: *.netland.gda.pl 09.06.02, 18:05
        Gość portalu: Mia napisał(a):

        > Wszystkie mądre feministki niezwalczające mężczyzn pozdrawia Mia, Która Nie
        > Zamierza Spalić Żadnego Ze Swoich Staników, Bo Wszystkie Lubi.
        >
        > PS Mężczyzna najlepszym przyjacielem feministki? ;))


        BTW, to ze stanikami to kolejny mit...
        • Gość: liloom Feminizm? IP: *.11.vie.surfer.at 09.06.02, 20:00
          A ja uwazam ze stosy akt powinni dla mnie nosic faceci i czuje sie
          nieszczesliwa, ze musze umyc kibel; lubie gotowac do czego zacheca mnie jeszcze
          fakt, ze MOJ zaglada do kuchni i ciagle pyta "co tu tak ladnie pachnie";
          uwazam ze to chamstwo, ze na tym samym stanowisku facet zarabia wiecej niz
          baba, ale na traktor nikt mnie nie wsadzi; facet jest od wbijania gwozdzia w
          sciane, ja tez moge, ale wole pomalowac paznokcie ;
          - i co wy teraz na to?
          • Gość: maly.k Liloom IP: *.sympatico.ca 10.06.02, 00:21
            To gdzie mam wbic tego gwozdzia?

            mk. (pozdrowienia zalaczam)
            • liloom dzieki mk:) 10.06.02, 19:51
              O widze ze moge na Ciebie w potrzebie liczyc:) Dzieki, bede pamietac:)
    • Gość: Nell W Polsce sie dyskryminuje kobiety... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 15:56
      A dlaczego? Bo tkwimy w 50letnim zacofaniu wzgledem krajow europy zachodniej i krajow polnocy...
      Dla nas nadal feministka to taka, ktora pracuje, zamiast siedziec w domu, nie jest jej jedynym celem
      wyjscie za maz i rodzienie dzieci, ktorej maz obiera kartofle i wyrzuca smieci. Tak mozna bylo
      ujmowac pojecie feminizmu 50 lat temu, kiedy takie zachowanie szokowalo, ale teraz? Przeciez
      wszystko powyzsze to zachowanie normalnej kobiety...
      Dlaczego nie staramy, zeby w sejmie i w rzadzie bylo wiecej kobiet, dlaczego nie glosujemy na nie w
      wyborach?Dlaczego pozwalamy by prawo nas dyskryminowalo? Dlaczego mezczyzni wygrywaja,
      dlaczego w polsce kobieta nie moze zostac prezydentem? I co my nazywamy feministkami?? Przeciez
      to smieszne.
      • Gość: Melba Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... IP: *.chello.pl 10.06.02, 16:06
        Wiesz, ja nie uważam, że feministka to taka, której facet obiera kartofle...A
        czy kobieta w Polsce nie może zostać prezydentem? A odmówiono którejś
        próbowania? Dyskryminacja przez prawo? Może i jest, ale ja nie znam takich
        przepisów, napisz proszę dokładniej, co masz na myśli...
        • kini Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... 10.06.02, 16:08
          Gość portalu: Melba napisał(a):

          > Wiesz, ja nie uważam, że feministka to taka, której facet obiera kartofle...A
          > czy kobieta w Polsce nie może zostać prezydentem? A odmówiono którejś
          > próbowania?

          Oczywiście, że może. Tylko powiedz mi, jak ma to zrobić, skoro jest zwalczana na
          niższych szczeblach kariery?
          • Gość: Melba Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... IP: *.chello.pl 10.06.02, 16:13
            A jest? Kini, ja nie wiem, jak to wygląda, nie znam takich faktów, nigdy mnie
            nikt nie dyskryminował. Gdyby mnie zabroniono czegoś jako kobiecie, walczyłabym
            o swoje prawa. Czy te dyskryminowane kobiety walczą? Jeśli tak, staję po ich
            stronie.
            • kini Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... 10.06.02, 16:19
              Gość portalu: Melba napisał(a):

              > A jest? Kini, ja nie wiem, jak to wygląda, nie znam takich faktów, nigdy mnie
              > nikt nie dyskryminował. Gdyby mnie zabroniono czegoś jako kobiecie, walczyłabym
              >
              > o swoje prawa. Czy te dyskryminowane kobiety walczą? Jeśli tak, staję po ich
              > stronie.

              Powiem ci tak - jak kobieta ma zostać prezesem, skoro ma problemy nawet z awansem
              na dyrektora? To samo jest z prezydenturą. Przecież prezydentem nie zostanie
              szary człowiek z ulicy!
              A walczyć o swoje prawa nie jest tak prosto.
        • Gość: Nell Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 16:14
          Gość portalu: Melba napisał(a):

          > Wiesz, ja nie uważam, że feministka to taka, której facet obiera kartofle...A
          > czy kobieta w Polsce nie może zostać prezydentem? A odmówiono którejś
          > próbowania? Dyskryminacja przez prawo? Może i jest, ale ja nie znam takich
          > przepisów, napisz proszę dokładniej, co masz na myśli...

          Kobieta oczywiscie ma mozliwosc zostania prezydentem, ale to tylko mozliwosc, poniewaz nasze panie
          wola panow wybierac...;) bo tacy przystojni...
          A dyskryminacja przez prawo jest dla mnie brak (chyba, ze sie myle , nie jestem prawnikiem:) ) w naszym
          prawodastwie np. norm prawnych, ktore okreslalyby, ze np w sejmie mandatow poselskich ma byc po
          polowie dla kobiet i mezczyzn, oraz tego, by pracodawca nie mogl powiedziec, ze dlatego pani nie
          pzryjme, bo pani pojdzie od razu na urlop maciezynski, to przyklady banalne, ale w pewnym stopniu
          odzwierciedlajace rzeczywistosc.
          • Gość: maly.k Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... IP: 139.57.24.* 10.06.02, 16:17
            Gość portalu: Nell napisał(a):

            > Kobieta oczywiscie ma mozliwosc zostania prezydentem, ale to tylko mozliwosc, p
            > oniewaz nasze panie
            > wola panow wybierac...;) bo tacy przystojni...
            > A dyskryminacja przez prawo jest dla mnie brak (chyba, ze sie myle , nie jestem
            > prawnikiem:) ) w naszym
            > prawodastwie np. norm prawnych, ktore okreslalyby, ze np w sejmie mandatow pose
            > lskich ma byc po
            > polowie dla kobiet i mezczyzn

            Czy plec wedlug Ciebie powinna byc jakimkolwiek kryterium przy ubieganiu sie o
            stanowiska w wyborach?

            mk. (bardzo zaciekawiony)
            • Gość: Nell Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 16:22
              Gość portalu: maly.k napisał(a):

              > Gość portalu: Nell napisał(a):
              >
              > > Kobieta oczywiscie ma mozliwosc zostania prezydentem, ale to tylko mozliwo
              > sc, p
              > > oniewaz nasze panie
              > > wola panow wybierac...;) bo tacy przystojni...
              > > A dyskryminacja przez prawo jest dla mnie brak (chyba, ze sie myle , nie j
              > estem
              > > prawnikiem:) ) w naszym
              > > prawodastwie np. norm prawnych, ktore okreslalyby, ze np w sejmie mandatow
              > pose
              > > lskich ma byc po
              > > polowie dla kobiet i mezczyzn
              >
              > Czy plec wedlug Ciebie powinna byc jakimkolwiek kryterium przy ubieganiu sie o
              > stanowiska w wyborach?
              >
              > mk. (bardzo zaciekawiony)

              Tak, bo jezeli w sejmie jest stosunek panow, do pan taki jak mamy obecnie, to nie mozemy sie dziwwic
              dyskryminacji kobiet, jaka jest teraz, w Polsce. Poprostu w sejmie nie ma kto walczyc o prawa kobiet.
              Panom nie jest na reke zbytnie umocnienie w prawach kobiet.
              Marzy mi sie taka bodajze islandia..
              • kini Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... 10.06.02, 16:26
                Gość portalu: Nell napisał(a):

                > Tak, bo jezeli w sejmie jest stosunek panow, do pan taki jak mamy obecnie, to n
                > ie mozemy sie dziwwic
                > dyskryminacji kobiet, jaka jest teraz, w Polsce. Poprostu w sejmie nie ma kto w
                > alczyc o prawa kobiet.

                Ależ, Nell, myślisz, że każda posłanka tylko dlatego, że jest kobietą, będzie
                walczyła o prawa kobiet? Posłuchaj sobie pani Krupy, to od razu zmienisz zdanie!
                • Gość: Nell Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 16:29
                  kini napisał(a):

                  > Gość portalu: Nell napisał(a):
                  >
                  > > Tak, bo jezeli w sejmie jest stosunek panow, do pan taki jak mamy obecnie,
                  > to n
                  > > ie mozemy sie dziwwic
                  > > dyskryminacji kobiet, jaka jest teraz, w Polsce. Poprostu w sejmie nie ma
                  > kto w
                  > > alczyc o prawa kobiet.
                  >
                  > Ależ, Nell, myślisz, że każda posłanka tylko dlatego, że jest kobietą, będzie
                  > walczyła o prawa kobiet? Posłuchaj sobie pani Krupy, to od razu zmienisz zdanie
                  > !

                  Wiem to nasz problem, zamiast walczyc o prawa inych kobiet, jestesmy sluzalcze wobec mezczyzn...
                  Ale ktos chyba wybral szanowna pania Krupe?:)
                  • kini Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... 10.06.02, 16:31
                    Gość portalu: Nell napisał(a):

                    > Wiem to nasz problem, zamiast walczyc o prawa inych kobiet, jestesmy sluzalcze
                    > wobec mezczyzn...
                    > Ale ktos chyba wybral szanowna pania Krupe?:)

                    Nie wiem, kto wybrał p. Krupę, chciałam tylko powiedzieć, że sztuczne ustawienie
                    parytetów to jak przykrycie słonia kołderką. Zmiany nalezy wprowadzać od dołu, a
                    nie od góry.
                    • Gość: Nell Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 16:33
                      kini napisał(a):

                      > Gość portalu: Nell napisał(a):
                      >
                      > > Wiem to nasz problem, zamiast walczyc o prawa inych kobiet, jestesmy sluza
                      > lcze
                      > > wobec mezczyzn...
                      > > Ale ktos chyba wybral szanowna pania Krupe?:)
                      >
                      > Nie wiem, kto wybrał p. Krupę, chciałam tylko powiedzieć, że sztuczne ustawieni
                      > e
                      > parytetów to jak przykrycie słonia kołderką. Zmiany nalezy wprowadzać od dołu,
                      > a
                      > nie od góry.

                      Od dolu czyli jak? jakim cudem?
                      • kini Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... 10.06.02, 16:36
                        Gość portalu: Nell napisał(a):

                        > Od dolu czyli jak? jakim cudem?

                        Na przykład poprzez zmienianie prawa pracy (co zresztą w tej chwili się dzieje).
                        • kini ... spójrz też na wypowiedź Dodo poniżej... 10.06.02, 16:37
                          ... to jest chyba najważniejsze.
                        • Gość: Nell Kini IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 16:52
                          kini napisał(a):

                          > Gość portalu: Nell napisał(a):
                          >
                          > > Od dolu czyli jak? jakim cudem?
                          >
                          > Na przykład poprzez zmienianie prawa pracy (co zresztą w tej chwili się dzieje)
                          > .
                          Kto od dolu zmienia prawo pracy? Feministki wyszly z transparentami pod sejm??
                          :)))zartowalam...
                          Mozesz mi Kini powiedziec, co jest zmieniane w kodeksie pracy , bo nie wiem:(
                          • kini Re: Kini 10.06.02, 17:01
                            Gość portalu: Nell napisał(a):

                            > Mozesz mi Kini powiedziec, co jest zmieniane w kodeksie pracy , bo nie wiem:(

                            Został dodany Rozdział IIa w Dziale Pierwszym, jego tytuł brzmi "Równe
                            traktowanie kobiet i mężczyzn". Poza tym w tej chwili (chyba) to pracodawca ma
                            obowiązek udowodnić swoją niewinność.
                            • Gość: Nell Re: Kini IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 17:03
                              kini napisał(a):

                              > Gość portalu: Nell napisał(a):
                              >
                              > > Mozesz mi Kini powiedziec, co jest zmieniane w kodeksie pracy , bo nie wie
                              > m:(
                              >
                              > Został dodany Rozdział IIa w Dziale Pierwszym, jego tytuł brzmi "Równe
                              > traktowanie kobiet i mężczyzn". Poza tym w tej chwili (chyba) to pracodawca ma
                              > obowiązek udowodnić swoją niewinność.

                              Acha, dzieki:) A jest to opublikowane gdzies w interku? Z checia bym sobie poczytala...

                              • kini Re: Kini 10.06.02, 17:07
                                Gość portalu: Nell napisał(a):

                                > Acha, dzieki:) A jest to opublikowane gdzies w interku? Z checia bym sobie pocz
                                > ytala...
                                >

                                prawo.hoga.pl/_akty_prawne_full.asp?strona=1&id=68

                                • Gość: Nell Kini- dzieki:) (n/t) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 17:17
                    • Gość: maly.k Kini - bardzo trafne stwierdzenie (n/t) IP: 139.57.24.* 10.06.02, 16:36
              • Gość: maly.k Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... IP: 139.57.24.* 10.06.02, 16:32
                Gość portalu: Nell napisał(a):
                > Tak, bo jezeli w sejmie jest stosunek panow, do pan taki jak mamy obecnie, to n
                > ie mozemy sie dziwwic
                > dyskryminacji kobiet, jaka jest teraz, w Polsce. Poprostu w sejmie nie ma kto w
                > alczyc o prawa kobiet.
                Czy to znaczy, ze gdy wyborcy poslugujac sie kryterium plci na stanowisko
                prezydenta wybiora mezczyzne, a nie kobiete, to jest zle, jesli natomiast te sama
                zasade stosowac w druga strone, to bedzie dobrze?

                > Panom nie jest na reke zbytnie umocnienie w prawach kobiet.
                Czym sa prawa kobiet, o ktorych piszesz?

                Przepraszam, ze jestem tak dociekliwy, ale probuje ustalic, do czego tak naprawde
                dazysz.

                Pozdrawiam,

                mk.

                > Marzy mi sie taka bodajze islandia..
                Nuda i zimno. Ale co kto lubi....
                • Gość: dodo islandia IP: 209.226.65.* 10.06.02, 16:38
                  Gość portalu: maly.k napisał(a):

                  >
                  > > Marzy mi sie taka bodajze islandia..
                  > Nuda i zimno. Ale co kto lubi....

                  ksiaze - prosze, nie odbieraj mi marzen! mnie sie tak marza te gejzery, nawet nie
                  wiesz... ciagle cos staje na przeszkodzie podrozy na islandie a mnie tam ciagnie
                  jak zabe do bajora. zimno lubie a z nuda moze sobie jakos poradze :-)
                • Gość: Nell Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 16:42
                  Gość portalu: maly.k napisał(a):

                  > Gość portalu: Nell napisał(a):
                  > > Tak, bo jezeli w sejmie jest stosunek panow, do pan taki jak mamy obecnie,
                  > to n
                  > > ie mozemy sie dziwwic
                  > > dyskryminacji kobiet, jaka jest teraz, w Polsce. Poprostu w sejmie nie ma
                  > kto w
                  > > alczyc o prawa kobiet.
                  > Czy to znaczy, ze gdy wyborcy poslugujac sie kryterium plci na stanowisko
                  > prezydenta wybiora mezczyzne, a nie kobiete, to jest zle, jesli natomiast te sa
                  > ma
                  > zasade stosowac w druga strone, to bedzie dobrze?
                  >
                  > > Panom nie jest na reke zbytnie umocnienie w prawach kobiet.
                  > Czym sa prawa kobiet, o ktorych piszesz?
                  >
                  > Przepraszam, ze jestem tak dociekliwy, ale probuje ustalic, do czego tak napraw
                  > de
                  > dazysz.

                  O to , zeby prawodastwo chronilo kobiety, jako jednostki (jeszcze) slabsze. Chodzi mi tu o przede
                  wszystkim prawo pracy, ktore coprawda nie dykryminuje, ale i nie chroni przed dyskryminacja ze wzgledu
                  na plec. Wydaje mi sie, ze nie ma komu zadbac o to, bo my kobiety nie staramy sie, by wiecej kobiet
                  walczylo o nasze prawa w sejmie...
                  naprawde nie rozumiem mk, dlaczego musze to jeszcze raz pisac?
                  >
                  > Pozdrawiam,
                  >
                  > mk.
                  >
                  > > Marzy mi sie taka bodajze islandia..
                  > Nuda i zimno. Ale co kto lubi....

                  W islandzkim parlamencie jest 50 na 50 procent mezczyzn i kobiet.
                  tez pozdrawiam
                  • Gość: maly.k Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... IP: 139.57.24.* 10.06.02, 17:01
                    Nell,

                    Zawsze przypuszczalem, ze jedynym kryterium do sprawowania stanowiska obieralnego
                    (np. posla na Sejm) jest bycie wybranym (jeszcze odpowiedni wiek i niekaralnosc).
                    Moge sie mylic, ale wg. mnie w calym tym rownouprawnieniu chodzi o rownosc. Bez
                    wzgledu na plec, kolor skory, sprawnosc fizyczna itp. Uwazam, ze kwoty w
                    parlamencie zaprzeczaja tej idei.

                    Nawolywanie, aby kobiety glosowaly na kobiety jest raczej niemadre. W koncu
                    chodzi o to, aby plec przestala byc tu kryterium, a nie aby byla nim w sposob
                    jeszcze bardziej wyrazisty. Koniec koncow - nikt nie twierdzi, ze mezczyzni
                    powinni glosowac na mezczyzn.

                    Pozdrawiam,

                    mk.

                    PS.

                    > W islandzkim parlamencie jest 50 na 50 procent mezczyzn i kobiet.
                    > tez pozdrawiam
                    No i co z tego? Nadal zimno i nuda. Dobrze, ze choc te gejzery tam sa...

                    • Gość: Nell Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 17:11
                      Gość portalu: maly.k napisał(a):

                      > Nell,
                      >
                      > Zawsze przypuszczalem, ze jedynym kryterium do sprawowania stanowiska obieralne
                      > go
                      > (np. posla na Sejm) jest bycie wybranym (jeszcze odpowiedni wiek i niekaralnosc
                      > ).
                      > Moge sie mylic, ale wg. mnie w calym tym rownouprawnieniu chodzi o rownosc. Bez
                      >
                      > wzgledu na plec, kolor skory, sprawnosc fizyczna itp. Uwazam, ze kwoty w
                      > parlamencie zaprzeczaja tej idei.
                      >
                      > Nawolywanie, aby kobiety glosowaly na kobiety jest raczej niemadre.

                      Dlaczego? Wsrod kobiet mozna znalezc tyle samo inteligentnych jak i wsrod mezczyzn, chyba ze sadzisz
                      inaczej?
                      Dlatego liczba mandatow, powinna byc 50 do 50%.
                      Jezeli sie tego nie unormuje prawnie, to zawsze beda nami rzadzili panowie...no coz, polska taki kraj..

                      W koncu
                      > chodzi o to, aby plec przestala byc tu kryterium, a nie aby byla nim w sposob
                      > jeszcze bardziej wyrazisty.

                      A czy teraz plec w teorii jest kryterium??


                      Koniec koncow - nikt nie twierdzi, ze mezczyzni
                      > powinni glosowac na mezczyzn.
                      >
                      > Pozdrawiam,
                      >
                      > mk.
                      >
                      > PS.
                      >
                      > > W islandzkim parlamencie jest 50 na 50 procent mezczyzn i kobiet.
                      > > tez pozdrawiam
                      > No i co z tego? Nadal zimno i nuda. Dobrze, ze choc te gejzery tam sa...
                      >

                      Dlatego w Islandii nikt nikogo nie dyskryminuje...
                      • Gość: maly.k Nell, juz wiem... IP: 139.57.24.* 10.06.02, 17:25
                        ...co mi sie w Twoich pogladach nie podoba. Przeswiadczenie, ze jesli ludziom
                        madra wladza czegos nie nakaze to ci glupcy obywatele sami sobie nie poradza.
                        Ktos nas musi wszystkich wziac za raczke i zaprowadzic do swietlanej
                        przyszlosci.

                        Nie uwazam, aby kobiety byly slabowite na umysle i wymagaly specjalnych
                        gwarancji. Dlatego tworzenie odrebnej kategorii w wyborach dla kobiet i dla
                        mezczyzn to dla mnie absurd.

                        Jest x innych bitew, w ktorych zwolennicy rownouprawniena kobiet mogliby
                        walczyc z powodzeniem - i chodzi mi o sprawy nieblahe. Ale system wyborczy
                        lepiej zostawic w spokoju.
                        Jest takie powiedzonko w angielskim: 'pick the battles, you can win'. I chyba
                        tego nalezaloby polskim feministkom zyczyc.

                        Pozdrawiam,

                        mk.
                        • Gość: Nell Re: Nell, juz wiem... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 17:31
                          Gość portalu: maly.k napisał(a):

                          > ...co mi sie w Twoich pogladach nie podoba. Przeswiadczenie, ze jesli ludziom
                          > madra wladza czegos nie nakaze to ci glupcy obywatele sami sobie nie poradza.
                          > Ktos nas musi wszystkich wziac za raczke i zaprowadzic do swietlanej
                          > przyszlosci.

                          Nie, ty zupelnie nie zrozumiales , co napisalam...Ale wiem dlaczego, jestes facetem:))

                          >
                          > Nie uwazam, aby kobiety byly slabowite na umysle i wymagaly specjalnych
                          > gwarancji. Dlatego tworzenie odrebnej kategorii w wyborach dla kobiet i dla
                          > mezczyzn to dla mnie absurd.

                          A dla mnie nie i dla wielu innych kobiet.

                          >
                          > Jest x innych bitew, w ktorych zwolennicy rownouprawniena kobiet mogliby
                          > walczyc z powodzeniem - i chodzi mi o sprawy nieblahe. Ale system wyborczy
                          > lepiej zostawic w spokoju.
                          > Jest takie powiedzonko w angielskim: 'pick the battles, you can win'. I chyba
                          > tego nalezaloby polskim feministkom zyczyc.
                          >
                          > Pozdrawiam,
                          >
                          > mk.

                          Tez pozdrawiam
                          • Gość: xsenia Re: Nell, juz wiem... IP: *.bydgoska.krakow.pl 10.06.02, 18:06
                            Gość portalu: Nell napisał(a):

                            > Gość portalu: maly.k napisał(a):
                            >
                            > > ...co mi sie w Twoich pogladach nie podoba. Przeswiadczenie, ze jesli ludz
                            > iom
                            > > madra wladza czegos nie nakaze to ci glupcy obywatele sami sobie nie porad
                            > za.
                            > > Ktos nas musi wszystkich wziac za raczke i zaprowadzic do swietlanej
                            > > przyszlosci.
                            >
                            > Nie, ty zupelnie nie zrozumiales , co napisalam...Ale wiem dlaczego, jestes fac
                            > etem:))

                            ja jestem kobietą i rozumiem Księcia, co więcej zgadzam się z nim w całej
                            rozciągłości

                            > > Nie uwazam, aby kobiety byly slabowite na umysle i wymagaly specjalnych
                            > > gwarancji. Dlatego tworzenie odrebnej kategorii w wyborach dla kobiet i dl
                            > a
                            > > mezczyzn to dla mnie absurd.
                            >
                            > A dla mnie nie i dla wielu innych kobiet.
                            >
                            > >
                            > > Jest x innych bitew, w ktorych zwolennicy rownouprawniena kobiet mogliby
                            > > walczyc z powodzeniem - i chodzi mi o sprawy nieblahe. Ale system wyborczy
                            >
                            > > lepiej zostawic w spokoju.
                            > > Jest takie powiedzonko w angielskim: 'pick the battles, you can win'. I ch
                            > yba
                            > > tego nalezaloby polskim feministkom zyczyc.
                            > >
                            > > Pozdrawiam,
                            > >
                            > > mk.
                            >
                            > Tez pozdrawiam

                        • Gość: Nell Zamiast sie czepiac... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 17:41
                          moze podasz swoja recepte na likwidacje przejawow dyskryminacji ze wzgledu na plec?
                          Krytykowac latwo, gorzej samemu wymislec co s z sensem. Tylko nie pisz, ze trzeba odpowiednio
                          wychowywac kobiety, bo to teraz patrzac z mojego punktu widzenia musztarda po obiedzie, z ktorej ja
                          np. nic nie skorzystam, no moze moje corki, jezeli bede je miala..
                          • kini Re: Zamiast sie czepiac... 10.06.02, 17:43
                            Gość portalu: Nell napisał(a):

                            > moze podasz swoja recepte na likwidacje przejawow dyskryminacji ze wzgledu na p
                            > lec?
                            > Krytykowac latwo, gorzej samemu wymislec co s z sensem. Tylko nie pisz, ze trze
                            > ba odpowiednio
                            > wychowywac kobiety, bo to teraz patrzac z mojego punktu widzenia musztarda po o
                            > biedzie, z ktorej ja
                            > np. nic nie skorzystam, no moze moje corki, jezeli bede je miala..

                            Nie tyle odpowiednio wychowywać kobiety, co mężczyzn, synów! :)
                            • Gość: Nell Re: Zamiast sie czepiac... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 17:45
                              kini napisał(a):

                              > Gość portalu: Nell napisał(a):
                              >
                              > > moze podasz swoja recepte na likwidacje przejawow dyskryminacji ze wzgledu
                              > na p
                              > > lec?
                              > > Krytykowac latwo, gorzej samemu wymislec co s z sensem. Tylko nie pisz, ze
                              > trze
                              > > ba odpowiednio
                              > > wychowywac kobiety, bo to teraz patrzac z mojego punktu widzenia musztarda
                              > po o
                              > > biedzie, z ktorej ja
                              > > np. nic nie skorzystam, no moze moje corki, jezeli bede je miala..
                              >
                              > Nie tyle odpowiednio wychowywać kobiety, co mężczyzn, synów! :)

                              To tez..:))
                          • Gość: maly.k Spobuje... IP: 139.57.24.* 10.06.02, 17:56
                            1. Po pierwsze i najwazniejsze - sady. Wiem, ze to nie *prawa kobiet* w sposob
                            tak oczywisty, ale aby ktokolwiek mogl sie dopominac o swoje prawa, musi miec
                            mozliwosc 'pojsc na noze'. Po prostu pozwac za bezprawne zwolnienie,
                            dyskryminacje etc. Sadzenie sie w Polsce to jakis absurd - i kula u nogi dla
                            panstwa. Gdy pojawiaja sie takie procesy (np. ten o odmowe badan prenatalnych)
                            trzeba tych, ktorzy walcza o swoje indywidualne prawa popierac.

                            2. Administracja panstwowa: juz o tym gdzies pisalem. Tu jakas forma parytetu
                            bylaby jak najbardziej do rzeczy. Pisalem juz o tym kiedys, nie bede sie
                            powtarzal.

                            3. Kodeks pracy. Uproscic i wprowadzic zakaz dyskryminacji. Aby ten zakaz byl
                            egzekwowalny, trzeba wspomnianego uproszczenia przepisow i punktu 1.

                            4. Zmniejszyc nacisk na aborcje. Tej bitwy *chwilowo* nie da sie wygrac.

                            5. Dac sobie spokoj z 'listami 100 polek' i podobnymi wyczynami marketingowymi.
                            W zamian za to lepiej krzyczec wokol indywidualnych spraw, najlepiej sadowych.
                            I to konsekwentnie, az do wycieczek do Strassburga.

                            No dobra, co Ty na to?

                            Pozdrawiam,

                            mk.
                            • Gość: Nell Re: Spobuje... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 18:00
                              Gość portalu: maly.k napisał(a):

                              > 1. Po pierwsze i najwazniejsze - sady. Wiem, ze to nie *prawa kobiet* w sposob
                              > tak oczywisty, ale aby ktokolwiek mogl sie dopominac o swoje prawa, musi miec
                              > mozliwosc 'pojsc na noze'. Po prostu pozwac za bezprawne zwolnienie,
                              > dyskryminacje etc. Sadzenie sie w Polsce to jakis absurd - i kula u nogi dla
                              > panstwa. Gdy pojawiaja sie takie procesy (np. ten o odmowe badan prenatalnych)
                              > trzeba tych, ktorzy walcza o swoje indywidualne prawa popierac.
                              >
                              Mam takie samo zdanie:)

                              > 2. Administracja panstwowa: juz o tym gdzies pisalem. Tu jakas forma parytetu
                              > bylaby jak najbardziej do rzeczy. Pisalem juz o tym kiedys, nie bede sie
                              > powtarzal.

                              popieram
                              >
                              > 3. Kodeks pracy. Uproscic i wprowadzic zakaz dyskryminacji. Aby ten zakaz byl
                              > egzekwowalny, trzeba wspomnianego uproszczenia przepisow i punktu 1.

                              popieram
                              >
                              > 4. Zmniejszyc nacisk na aborcje. Tej bitwy *chwilowo* nie da sie wygrac.
                              >

                              no nie wiem..
                              > 5. Dac sobie spokoj z 'listami 100 polek' i podobnymi wyczynami marketingowymi.
                              >
                              > W zamian za to lepiej krzyczec wokol indywidualnych spraw, najlepiej sadowych.
                              > I to konsekwentnie, az do wycieczek do Strassburga.
                              >
                              nie wiem..
                              > No dobra, co Ty na to?
                              >
                              > Pozdrawiam,
                              >
                              > mk.

                              W wiekszosci sie zgadzam, tez pozdrawiam:)
                            • Gość: xsenia Re: Spobuje... IP: *.bydgoska.krakow.pl 10.06.02, 19:55
                              Gość portalu: maly.k napisał(a):

                              > 1. Po pierwsze i najwazniejsze - sady. Wiem, ze to nie *prawa kobiet* w sposob
                              > tak oczywisty, ale aby ktokolwiek mogl sie dopominac o swoje prawa, musi miec
                              > mozliwosc 'pojsc na noze'. Po prostu pozwac za bezprawne zwolnienie,
                              > dyskryminacje etc. Sadzenie sie w Polsce to jakis absurd - i kula u nogi dla
                              > panstwa. Gdy pojawiaja sie takie procesy (np. ten o odmowe badan prenatalnych)
                              > trzeba tych, ktorzy walcza o swoje indywidualne prawa popierac.

                              >
                              > W zamian za to lepiej krzyczec wokol indywidualnych spraw, najlepiej sadowych.
                              > I to konsekwentnie, az do wycieczek do Strassburga.

                              i tu jest pole do popisu dla różnych organizacji (niekoniecznie kobiecych,
                              niekoniecznie feministycznych), powinny udzielać indywidualnym osobom wszelkiego
                              typu pomocy w zmaganiu się z kulawym polskim sądownictwem, poprzez
                              zagwarantowanie porad bezpłatnych, bądź tanich porad prawnych, nagłaśnianie
                              sprawy w mediach, aż po pokrycie kosztów procesu, wynajęcia odpowiedniego
                              adwokata, itp. Pytanie skąd brać na to pieniądze, nie znam na nie odpowiedzi -
                              organizacje non profit, jak sama nazwa wskazuje nie zarabiają, możliwy jest
                              sponsoring, kewsty połączone z kampanią medialną, poza tym silne lobby ma szansę
                              wyegzekwować fundusze od gminy, są pewnie jescze jakieś możliwości. W Europie i
                              USA prężnie działają rozmaite organizacje konsumenckie i świetnie sobie radzą
                              walcząc o prawa konsumenckie.
                              Nasuwa się jescze jedno pytanie - ile z tych osób, które twierdzą, że
                              dyskryminację należy zwalczać byłoby gotowych poświęcać swój czas za darmo,
                              angażując się w tego typu przedsięwziecia?






                              • Gość: Nell Re: Spobuje... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 20:05
                                Gość portalu: xsenia napisał(a):

                                > Gość portalu: maly.k napisał(a):
                                >
                                > > 1. Po pierwsze i najwazniejsze - sady. Wiem, ze to nie *prawa kobiet* w sp
                                > osob
                                > > tak oczywisty, ale aby ktokolwiek mogl sie dopominac o swoje prawa, musi m
                                > iec
                                > > mozliwosc 'pojsc na noze'. Po prostu pozwac za bezprawne zwolnienie,
                                > > dyskryminacje etc. Sadzenie sie w Polsce to jakis absurd - i kula u nogi d
                                > la
                                > > panstwa. Gdy pojawiaja sie takie procesy (np. ten o odmowe badan prenataln
                                > ych)
                                > > trzeba tych, ktorzy walcza o swoje indywidualne prawa popierac.
                                >
                                > >
                                > > W zamian za to lepiej krzyczec wokol indywidualnych spraw, najlepiej sadow
                                > ych.
                                > > I to konsekwentnie, az do wycieczek do Strassburga.
                                >
                                > i tu jest pole do popisu dla różnych organizacji (niekoniecznie kobiecych,
                                > niekoniecznie feministycznych), powinny udzielać indywidualnym osobom wszelkieg
                                > o
                                > typu pomocy w zmaganiu się z kulawym polskim sądownictwem, poprzez
                                > zagwarantowanie porad bezpłatnych, bądź tanich porad prawnych, nagłaśnianie
                                > sprawy w mediach, aż po pokrycie kosztów procesu, wynajęcia odpowiedniego
                                > adwokata, itp. Pytanie skąd brać na to pieniądze, nie znam na nie odpowiedzi -
                                > organizacje non profit, jak sama nazwa wskazuje nie zarabiają, możliwy jest
                                > sponsoring, kewsty połączone z kampanią medialną, poza tym silne lobby ma szans
                                > ę
                                > wyegzekwować fundusze od gminy, są pewnie jescze jakieś możliwości. W Europie
                                > i
                                > USA prężnie działają rozmaite organizacje konsumenckie i świetnie sobie radzą
                                > walcząc o prawa konsumenckie.
                                > Nasuwa się jescze jedno pytanie - ile z tych osób, które twierdzą, że
                                > dyskryminację należy zwalczać byłoby gotowych poświęcać swój czas za darmo,
                                > angażując się w tego typu przedsięwziecia?
                                >
                                >

                                Wydaje mi sie, ze jezeli sa szczere w tym co mowia, to znajdzie sie wiele takich osob.

                                >
                                >
                                >
                                >

          • Gość: Melba Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... IP: *.chello.pl 10.06.02, 16:22
            Masz rację Nell.Ale wiem też , że kobiety same wpedzają się w takie tarapaty. o
            ile się nie mylę wiele nieczystych zagrań jest już zakazanych. A kobiety np.
            starając się o pracę godzą sie na przynoszenie zaswiadczen od ginekologa, że
            nei sa w ciąży!!! A to jest zabronione ze strony pracodawcy! Gdyby taka kobieta
            zamiast potulnie się na to godzić, zawalczyła, choćby poszła po poradę do
            organizacji kobiecych- świat wyglądałby trochę inaczej, prawda?
            PS.Wiem, że jest bezrobocie, chodzi mi jednak o ogólne zasady.
            • kini Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... 10.06.02, 16:23
              JASNE. Na pewno dano by jej tę pracę z pocałowaniem w rękę.
              • Gość: Melba Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... IP: *.chello.pl 10.06.02, 18:01
                Nie rób proszę z moich wypowiedzi idiotyzmów, Kini. Ja nie napisałam, że jej by
                dali tę pracę. Ja napisałam, że ona nie musi dać się tak upadlać i może walczyć
                o swoje. Jeśli wygra, może dostać odszkodowanie, a na pewno wywalczyć lepsze
                traktowanie dla innych kobiet. Pytanie - czy chciałaby pracować z takim szefem
                i w takiej instytucji? Wątpię.
                • kini Re: W Polsce sie dyskryminuje kobiety... 11.06.02, 10:03
                  Gość portalu: Melba napisał(a):

                  > Nie rób proszę z moich wypowiedzi idiotyzmów, Kini. Ja nie napisałam, że jej by
                  >
                  > dali tę pracę. Ja napisałam, że ona nie musi dać się tak upadlać i może walczyć
                  >
                  > o swoje. Jeśli wygra, może dostać odszkodowanie, a na pewno wywalczyć lepsze
                  > traktowanie dla innych kobiet. Pytanie - czy chciałaby pracować z takim szefem
                  > i w takiej instytucji? Wątpię.

                  Przepraszam cię bardzo, biję się w pierś.
                  Ja jestem realistką i wiem, że jeszcze sporo wody upłynie, zanim kobiety będą w
                  takich wypadkach walczyły o swoje. W tej chwili, zwłaszcza przy takim bezrobociu,
                  jest to niemożliwe. A poza tym podejrzewam, że pierwszy taki proces byłby
                  rozdmuchany przez media i nie chciałabym być w skórze tej kobiety - NIKT by chyba
                  już nie dał jej pracy. Dla takiej osoby pozostaje chyba tylko założenia własnej
                  fundacji albo stowarzyszenia. Piszesz, że taka kobieta wywalczyłaby lepsze
                  traktowanie dla innych kobiet - masz rację, tylko byłby to jednocześnie czyn
                  chwalebny i samobójczy. Jeszcze a propos niechęci do pracy z takim szefem -
                  postaw się w sytuacji kobiety, która rok czy dwa lata szuka pracy. Szefa się nie
                  wybiera, szefa się cmoka w dłoń, że w ogóle cię zatrudnił.
            • Gość: dodo czym skorupka za mlodu... IP: 209.226.65.* 10.06.02, 16:34
              w watku o tesciowych i skarpetkach padly bardzo sluszne nawolywania do mam by
              wychowywaly swoich synow na samodzielnych i odpowiedzialnych mezczyzn, ktorzy
              beda prawdziwymi partnerami dla swoich przyszlych zon, dziewczyn i wszelkich
              innych konfiguracji.
              tu pewnie jest miejsce na nawolywania do mam corek, zeby wychowywaly swoje
              dziewczyny na samodzielne i odpowiedzialne kobiety swiadome swoich wartosci
              i mozliwosci. zeby wkladaly im w glowe, ze licza sie ich wlasne sukcesy, ich
              wybory, prawa i obowiazki, ze partnerstwo zarowno w pracy jak i w domu to cos
              o co warto zabiegac i jezeli wybranek nie jest na to gotowy to albo trzeba go
              tego uczyc, albo szukac innego. to samo dotyczy stosunkow w pracy.
              tu juz nie chodzi o feminizm jako ideologie a raczej o zmieniajacy sie obraz
              stosunkow spolecznych.
              dyskryminacja zaczyna sie od tego, ktory pozwala sie dyskryminowac.
              • Gość: Liwia Re: czym skorupka za mlodu... IP: *.uci.agh.edu.pl / *.odlew.agh.edu.pl 10.06.02, 17:03
                Ja już wychowuję, moja mała w żłobku była obskakiwana i
                w związku z tym przewracana przez kolegę. Nabrał
                szacunku, jak pokazała mu pięść przed nosem :D
              • Gość: Maruda Re: czym skorupka za mlodu... IP: *.nyc.rr.com 10.06.02, 17:06
                Ja tam jestem za parytetami plci w sejmie - zwlaszcza jako stan przejsciowy,
                ulatwiajacy kobietom start w polityce. Zainteresowanych odsylam do
                watku 'parytety plci- tania demagogia' - tam problem zostal omowiony az nadto
                dokladnie.
                Moja droga do feminizmu... hmmm... troche mi to zajelo :-) Glownie przez
                zagadnienie aborcji, ktore dlugo mnie meczylo, ale jakos sobie w koncu
                poukladalam w glowie.
                Problem z feminizmem w Poslsce polega na tym, ze wmawia sie nam, ze domagajac
                sie swoich praw musimy jednoczenie z wielu rzeczy rezygnowac. Otoz nic z tych
                rzeczy - po latach dyskryminacji nie wydaje mi sie, zebym jeszcze musiala
                placic za to, co mi sie notabene slusznie nalezy. Kobiety poprostu nie
                rozumieja, ze nic nie traca na feminizmie, a tylko zyskuja :-)
                No i ten caly mit nienawidzacego mezczyzn babochlopa - bzdura, i to glownie
                powielana przez mazczyzn.
                Zastanawiam sie dlaczego tyle kobiet boi sie slowa 'feministka', zupelnie jakby
                slowo'femninistka' zaprzeczalo samo w sobie kobiecosci - chyba przez te lata
                mizinformacji i antyfeministycznej propagandy .
                Ja juz sie nie boje. :-)
                Pozdrawiam serdecznie :-)
                Maruda
                Ps.: Nell, nie widzisz?, przeciez sama jestes feministka pelna geba , o
                przepraszam, buzia :-))))))
                • Gość: Nell Re: czym skorupka za mlodu... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 17:14
                  Gość portalu: Maruda napisał(a):

                  > Ja tam jestem za parytetami plci w sejmie - zwlaszcza jako stan przejsciowy,
                  > ulatwiajacy kobietom start w polityce. Zainteresowanych odsylam do
                  > watku 'parytety plci- tania demagogia' - tam problem zostal omowiony az nadto
                  > dokladnie.
                  > Moja droga do feminizmu... hmmm... troche mi to zajelo :-) Glownie przez
                  > zagadnienie aborcji, ktore dlugo mnie meczylo, ale jakos sobie w koncu
                  > poukladalam w glowie.
                  > Problem z feminizmem w Poslsce polega na tym, ze wmawia sie nam, ze domagajac
                  > sie swoich praw musimy jednoczenie z wielu rzeczy rezygnowac. Otoz nic z tych
                  > rzeczy - po latach dyskryminacji nie wydaje mi sie, zebym jeszcze musiala
                  > placic za to, co mi sie notabene slusznie nalezy. Kobiety poprostu nie
                  > rozumieja, ze nic nie traca na feminizmie, a tylko zyskuja :-)
                  > No i ten caly mit nienawidzacego mezczyzn babochlopa - bzdura, i to glownie
                  > powielana przez mazczyzn.
                  > Zastanawiam sie dlaczego tyle kobiet boi sie slowa 'feministka', zupelnie jakby
                  >
                  > slowo'femninistka' zaprzeczalo samo w sobie kobiecosci - chyba przez te lata
                  > mizinformacji i antyfeministycznej propagandy .
                  > Ja juz sie nie boje. :-)
                  > Pozdrawiam serdecznie :-)
                  > Maruda
                  > Ps.: Nell, nie widzisz?, przeciez sama jestes feministka pelna geba , o
                  > przepraszam, buzia :-))))))

                  Znowu sie to rozgdalam!! A egzam z pedagogiki w piatek:)))
                  • Gość: Maruda Re: czym skorupka za mlodu... IP: *.nyc.rr.com 10.06.02, 17:48
                    Powodzenia Nell :-)
                    Trzymam Kciuki :-)
                    Buziaki
                  • Gość: dodo albo rybki, albo akwarium IP: 209.226.65.* 10.06.02, 17:48
                    nie da sie mowic o rowno(!)uprawnieniu i domagac sie ustalen procentowych
                    jednoczesnie. albo sie zgadzamy, ze jest po rowno(!) z korzysciami i wadami
                    takiego ustalenia, albo od razu mowimy, ze "rowno" nie jest sprawiedliwie
                    i ustalamy jakies inne reguly gry.
                    jestem zdecydowanie przeciwna manipulacji wyborcami.
                    jako wyborca nie zycze sobie by jakakolwiek wladza/przepis zmuszaly mnie do
                    glosowania na "jedynie slusznego/sluszna" kandydata/kandydatke. jezeli chce
                    glosowac na faceta, to takie moje demokratyczne dodowe prawo. jezeli chce
                    glosowac na kobiete - tak samo. jezeli sama chce kandydowac na posla,
                    prezydenta, prezesa pck czy spolki z o.o., to walcze o stanowisko na takich
                    samych prawach i w obliczu takich samych ograniczen jak kazdy inny
                    kandydat/kandydatka.
                    feminizm nie ma by feminokracja - nie wolno o tym zapominac!
                    to jedna strona medalu.
                    jest tez i druga, ktora nazywa sie promowanie, zachecanie, wyrownywanie
                    podzialow itd.
                    i tu juz warto przemyslec przepisy prawne, ktore zabezpiecza pania manie
                    starajaca sie o pozycje mechanika samochodowego, by nie zostala odrzucona jej
                    kandydatura wylacznie dlatego, ze jest drobna blondynka. podobnie zreszta jak
                    kandydatura pana wacka, ktory chcialby byc kucharzem w przedszkolu!
                    bo o ile w wyborach chodzi glownie o przekonywanie publiki do siebie jako
                    osoby, o tyle w pracy chodzi glownie o demonstracje umiejetnosci i te dwie
                    sprawy trzeba umiec dobrze rozrozniac.
                    • Gość: Nell Re: albo rybki, albo akwarium IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 17:56
                      Dodo, ale ty nie zyjesz w Polsce, o ile sie nie myle zyjesz w Kanadzie...
                      Jaka masz recepte na likwidacje dyskryminacji kobiet W POLSCE, tylko nie pisz o wychowaniu.
                      Chce wiedziec, jaki masz przepis na to, by w parlamencie zasiadaly kobiety, w odpowiednim
                      stosunku do mezczyzn, by mialy szanse zawalczyc o wieksze prawa dla kobiet, jako plci uposledzonej
                      w wiekszosci przypadkow, wobec mezczyzn. Slucham..
                      • Gość: xsenia Re: albo rybki, albo akwarium IP: *.bydgoska.krakow.pl 10.06.02, 18:09
                        Gość portalu: Nell napisał(a):

                        > Dodo, ale ty nie zyjesz w Polsce, o ile sie nie myle zyjesz w Kanadzie...
                        > Jaka masz recepte na likwidacje dyskryminacji kobiet W POLSCE, tylko nie pisz o
                        > wychowaniu.
                        > Chce wiedziec, jaki masz przepis na to, by w parlamencie zasiadaly kobiety, w o
                        > dpowiednim
                        > stosunku do mezczyzn, by mialy szanse zawalczyc o wieksze prawa dla kobiet, ja
                        > ko plci uposledzonej
                        > w wiekszosci przypadkow, wobec mezczyzn. Slucham..

                        Nell, ja żyję w Polsce i uważam, że Dodo ma rację.

                        • Gość: Nell Re: albo rybki, albo akwarium IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 18:13
                          Gość portalu: xsenia napisał(a):

                          > Gość portalu: Nell napisał(a):
                          >
                          > > Dodo, ale ty nie zyjesz w Polsce, o ile sie nie myle zyjesz w Kanadzie...
                          > > Jaka masz recepte na likwidacje dyskryminacji kobiet W POLSCE, tylko nie p
                          > isz o
                          > > wychowaniu.
                          > > Chce wiedziec, jaki masz przepis na to, by w parlamencie zasiadaly kobiety
                          > , w o
                          > > dpowiednim
                          > > stosunku do mezczyzn, by mialy szanse zawalczyc o wieksze prawa dla kobie
                          > t, ja
                          > > ko plci uposledzonej
                          > > w wiekszosci przypadkow, wobec mezczyzn. Slucham..
                          >
                          > Nell, ja żyję w Polsce i uważam, że Dodo ma rację.
                          >

                          A ja tak nie uwazam, wiec chce zobaczyc jakie ona ma pomysly, by zmienic ta sytuacje..
                          Moze ty xseniu masz jakis zloty srodek, slucham z uwaga i zainteresowaniem, nauczmy sie myslec
                          kobiety:)
                      • goga.74 Re: albo rybki, albo akwarium 10.06.02, 18:31
                        Nell, ktos juz to tutaj napisal. Czy mysliesz ze o np.
                        rowne prawa kobiet w pracy beda walczyly np. te panie z
                        ligii polskich rodzin? Watpie. I ich mialaby byc polowa
                        w sejmie? Dziekuje.
                        • Gość: Nell Re: albo rybki, albo akwarium IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 18:48
                          goga.74 napisał(a):

                          > Nell, ktos juz to tutaj napisal. Czy mysliesz ze o np.
                          > rowne prawa kobiet w pracy beda walczyly np. te panie z
                          > ligii polskich rodzin? Watpie. I ich mialaby byc polowa
                          > w sejmie? Dziekuje.

                          Jakby faktycznie do sejmu weszly tylko panie z tego ugrupowania, to bym uciekla z tego kraju. Ja poprostu
                          wierze w kobiety, i w to, ze jednak wbrew opiniom niektorych mezczyzn potrafia myslec samodzielnie i
                          walczyc o prawa dla innych kobiet. Wiem, pewno jestem naiwna..
                          • Gość: xsenia Re: albo rybki, albo akwarium IP: *.bydgoska.krakow.pl 10.06.02, 19:27
                            Gość portalu: Nell napisał(a):

                            > goga.74 napisał(a):
                            >
                            > > Nell, ktos juz to tutaj napisal. Czy mysliesz ze o np.
                            > > rowne prawa kobiet w pracy beda walczyly np. te panie z
                            > > ligii polskich rodzin? Watpie. I ich mialaby byc polowa
                            > > w sejmie? Dziekuje.
                            >
                            > Jakby faktycznie do sejmu weszly tylko panie z tego ugrupowania, to bym uciekla
                            > z tego kraju. Ja poprostu
                            > wierze w kobiety, i w to, ze jednak wbrew opiniom niektorych mezczyzn potrafia
                            > myslec samodzielnie i
                            > walczyc o prawa dla innych kobiet. Wiem, pewno jestem naiwna..

                            Więc walcz o SWOJE prawa, zmieniając rzeczywistość wokół siebie zmieniasz świat.
                            Gdyby każdy konsekwentnie dążył do egzekwowania SWOICH praw po stokroć bardziej
                            przyczyniłby się do zwalczania dyskryminacji, niż wyciągając ręce do ustawodawcy
                            po super rozwiązania, które zagwarantują mu fajne zycie.
                            Mówisz, że wierzysz w kobiety.... ja wierzę w ludzi - w każdego z osobna, a nie w
                            ludzką masę.

                            • Gość: Nell Re: albo rybki, albo akwarium IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 19:50
                              Gość portalu: xsenia napisał(a):

                              > Gość portalu: Nell napisał(a):
                              >
                              > > goga.74 napisał(a):
                              > >
                              > > > Nell, ktos juz to tutaj napisal. Czy mysliesz ze o np.
                              > > > rowne prawa kobiet w pracy beda walczyly np. te panie z
                              > > > ligii polskich rodzin? Watpie. I ich mialaby byc polowa
                              > > > w sejmie? Dziekuje.
                              > >
                              > > Jakby faktycznie do sejmu weszly tylko panie z tego ugrupowania, to bym uc
                              > iekla
                              > > z tego kraju. Ja poprostu
                              > > wierze w kobiety, i w to, ze jednak wbrew opiniom niektorych mezczyzn potr
                              > afia
                              > > myslec samodzielnie i
                              > > walczyc o prawa dla innych kobiet. Wiem, pewno jestem naiwna..
                              >
                              > Więc walcz o SWOJE prawa, zmieniając rzeczywistość wokół siebie zmieniasz świat
                              > .
                              > Gdyby każdy konsekwentnie dążył do egzekwowania SWOICH praw po stokroć bardziej
                              >
                              > przyczyniłby się do zwalczania dyskryminacji,

                              Wiesz, tak jednostkowo, nic nie zrobimy, mozemy osobie dyskryminujacej nas co najwyzej
                              naskoczyc(sorry za brzydkie okreslenie, ale tak mi sie to kojarzy). Wygramy, gdy w kodeksie znajda sie
                              ustawy surowo karajace wszelkie przejawy dyskryminacji, i nie beda tylko na papierze, ale wdrazane w
                              praktyce.

                              niż wyciągając ręce do ustawodawc
                              > y

                              ja do nikogo reki nie wyciagam, tylko domagam sie swoich praw.

                              > po super rozwiązania, które zagwarantują mu fajne zycie.
                              > Mówisz, że wierzysz w kobiety.... ja wierzę w ludzi - w każdego z osobna, a nie
                              > w
                              > ludzką masę.
                              >
                              masa wiecej zdziala, niz pojedynczy czlowiek
                      • Gość: xesnia czy w Polsce kobieta może być prezydentem? IP: *.bydgoska.krakow.pl 10.06.02, 18:54
                        Pamiętacie wybory prezydenckie z 1995 roku? Gwiadą tychże była niejaka Hanna
                        Gronkiewicz - Waltz. Kobitka z nikąd, która po kilku
                        miesiacach "macierzyńskiej" kampanii pod hasłem "zaopiekujmy się Polską" miała
                        poparcie ok. połowy społeczeństwa. Gdyby nie makiaweliczny manewr kościoła
                        przed samymi wyborami, nakazujacy wiernym głosowanie na Lecha, Hanka miałaby
                        szansę wejść do drugiej tury i wygrać z Kwaśniewskim. Najbardziej groteskowe w
                        tym wszystkim jest to, że wypromował ją praktycznie kościół (najbardziej
                        patriarchalna instytcja wszechczasów), Hania była kukiełką w rękach prawicy,
                        która manipuluąc wizerunkiem matki-Polki zachęciła zdołała skupić wokół jednego
                        kandydata wyborców wyznających konserwatywne wartości.

                        Mniejsza o manipulacje polityczną, fakt jest taki, że przez pewien czas kobitka
                        znikąd była powazną, prawicową kandydatką na prezydenta, zatem nawet 'betonom'
                        i 'konserwom' nie przeszkadzało, że baba chce dzierżyć władzę w Polsce.
                        Przykład Hani czyni wysoce kontrowersyjnym stwierdzenie, że 'w Polsce kobieta
                        nie może zostać prezydentem', które padło gdzieś na tym wątku.

                        Jest jeszcze ktoś, kto mysli że w Polsce kobieta nie może być prezydentem?

                        • Gość: Nell Re: czy w Polsce kobieta może być prezydentem? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 18:58
                          Gość portalu: xesnia napisał(a):

                          > Pamiętacie wybory prezydenckie z 1995 roku? Gwiadą tychże była niejaka Hanna
                          > Gronkiewicz - Waltz. Kobitka z nikąd, która po kilku
                          > miesiacach "macierzyńskiej" kampanii pod hasłem "zaopiekujmy się Polską" miała
                          > poparcie ok. połowy społeczeństwa. Gdyby nie makiaweliczny manewr kościoła
                          > przed samymi wyborami, nakazujacy wiernym głosowanie na Lecha, Hanka miałaby
                          > szansę wejść do drugiej tury i wygrać z Kwaśniewskim. Najbardziej groteskowe w
                          > tym wszystkim jest to, że wypromował ją praktycznie kościół (najbardziej
                          > patriarchalna instytcja wszechczasów), Hania była kukiełką w rękach prawicy,
                          > która manipuluąc wizerunkiem matki-Polki zachęciła zdołała skupić wokół jednego
                          >
                          > kandydata wyborców wyznających konserwatywne wartości.
                          >
                          > Mniejsza o manipulacje polityczną, fakt jest taki, że przez pewien czas kobitka
                          >
                          > znikąd była powazną, prawicową kandydatką na prezydenta, zatem nawet 'betonom'
                          > i 'konserwom' nie przeszkadzało, że baba chce dzierżyć władzę w Polsce.
                          > Przykład Hani czyni wysoce kontrowersyjnym stwierdzenie, że 'w Polsce kobieta
                          > nie może zostać prezydentem', które padło gdzieś na tym wątku.
                          >
                          > Jest jeszcze ktoś, kto mysli że w Polsce kobieta nie może być prezydentem?
                          >
                          Zostala prezydentem? Nie zostala.
                          Dopoki w Polsce kobieta nie zostanie prezydentem, tak bede uwazala, kropka i koniec:))))
                          • Gość: xsenia Re: czy w Polsce kobieta może być prezydentem? IP: *.bydgoska.krakow.pl 10.06.02, 19:06
                            Gość portalu: Nell napisał(a):

                            > Gość portalu: xesnia napisał(a):
                            >
                            > > Pamiętacie wybory prezydenckie z 1995 roku? Gwiadą tychże była niejaka Han
                            > na
                            > > Gronkiewicz - Waltz. Kobitka z nikąd, która po kilku
                            > > miesiacach "macierzyńskiej" kampanii pod hasłem "zaopiekujmy się Polską" m
                            > iała
                            > > poparcie ok. połowy społeczeństwa. Gdyby nie makiaweliczny manewr kościoła
                            >
                            > > przed samymi wyborami, nakazujacy wiernym głosowanie na Lecha, Hanka miała
                            > by
                            > > szansę wejść do drugiej tury i wygrać z Kwaśniewskim. Najbardziej grotesko
                            > we w
                            > > tym wszystkim jest to, że wypromował ją praktycznie kościół (najbardziej
                            > > patriarchalna instytcja wszechczasów), Hania była kukiełką w rękach prawic
                            > y,
                            > > która manipuluąc wizerunkiem matki-Polki zachęciła zdołała skupić wokół je
                            > dnego
                            > >
                            > > kandydata wyborców wyznających konserwatywne wartości.
                            > >
                            > > Mniejsza o manipulacje polityczną, fakt jest taki, że przez pewien czas ko
                            > bitka
                            > >
                            > > znikąd była powazną, prawicową kandydatką na prezydenta, zatem nawet 'beto
                            > nom'
                            > > i 'konserwom' nie przeszkadzało, że baba chce dzierżyć władzę w Polsce.
                            > > Przykład Hani czyni wysoce kontrowersyjnym stwierdzenie, że 'w Polsce kobi
                            > eta
                            > > nie może zostać prezydentem', które padło gdzieś na tym wątku.
                            > >
                            > > Jest jeszcze ktoś, kto mysli że w Polsce kobieta nie może być prezydentem?
                            >
                            > >
                            > Zostala prezydentem? Nie zostala.
                            > Dopoki w Polsce kobieta nie zostanie prezydentem, tak bede uwazala, kropka i ko
                            > niec:))))

                            Wiesz, najlepiej to sprawdzisz,jeśli sama spróbujesz zostać prezydentem :-)))
                            będziesz wtedy wiedziała z autopsji, jak to działa. Swoją drogą chciałabyś, żeby
                            Hanka nam prezydentowała, tylko dlatego, że była kobietą??? Ja z dwoja złego
                            wolę już Olka - mimo ze facet jest 100krotnie bardziej postępowy w kwestiach
                            społecznych, niż Hanka.

                            • goga.74 Re: czy w Polsce kobieta może być prezydentem? 10.06.02, 19:35

                              > > >
                              > > Zostala prezydentem? Nie zostala.
                              > > Dopoki w Polsce kobieta nie zostanie prezydentem, tak
                              bede uwazala, kropka
                              > i ko
                              > > niec:))))
                              >
                              > Wiesz, najlepiej to sprawdzisz,jeśli sama spróbujesz
                              zostać prezydentem :-)))
                              > będziesz wtedy wiedziała z autopsji, jak to działa.
                              Swoją drogą chciałabyś, żeb
                              > y
                              > Hanka nam prezydentowała, tylko dlatego, że była
                              kobietą??? Ja z dwoja złego
                              > wolę już Olka - mimo ze facet jest 100krotnie bardziej
                              postępowy w kwestiach
                              > społecznych, niż Hanka.


                              A poza tym , Hania nie zostal prezydentem nie przez to ze
                              byla kobieta, w koncu sama zrezygnowala z kandydowania.
                              A swoja droga, nie denerwuje Was ze wiele kobiet ktore
                              zrobily kariere publicznie sie z tego tlumaczy, wrecz za
                              to przeprasza i zawsze podkresla ze owszem kariere robi,
                              ale przede wszytskim jest zona, ktora w domu gotuje i
                              sprzata. Hania tez taka byla, pamietacie ten jej teskt o
                              silowni?

                              • Gość: Nell Re: czy w Polsce kobieta może być prezydentem? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 19:44
                                goga.74 napisał(a):

                                >
                                > > > >
                                > > > Zostala prezydentem? Nie zostala.
                                > > > Dopoki w Polsce kobieta nie zostanie prezydentem, tak
                                > bede uwazala, kropka
                                > > i ko
                                > > > niec:))))
                                > >
                                > > Wiesz, najlepiej to sprawdzisz,jeśli sama spróbujesz
                                > zostać prezydentem :-)))
                                > > będziesz wtedy wiedziała z autopsji, jak to działa.
                                > Swoją drogą chciałabyś, żeb
                                > > y
                                > > Hanka nam prezydentowała, tylko dlatego, że była
                                > kobietą??? Ja z dwoja złego
                                > > wolę już Olka - mimo ze facet jest 100krotnie bardziej
                                > postępowy w kwestiach
                                > > społecznych, niż Hanka.
                                >
                                >
                                > A poza tym , Hania nie zostal prezydentem nie przez to ze
                                > byla kobieta, w koncu sama zrezygnowala z kandydowania.
                                > A swoja droga, nie denerwuje Was ze wiele kobiet ktore
                                > zrobily kariere publicznie sie z tego tlumaczy, wrecz za
                                > to przeprasza i zawsze podkresla ze owszem kariere robi,
                                > ale przede wszytskim jest zona, ktora w domu gotuje i
                                > sprzata. Hania tez taka byla, pamietacie ten jej teskt o
                                > silowni?
                                >

                                Tak, po prawdziwa kobieta- to zona...zona przy mezu...
                                KK tu chyba wiele namieszal...
                                • Gość: xsenia Re: czy w Polsce kobieta może być prezydentem? IP: *.bydgoska.krakow.pl 10.06.02, 20:18
                                  Gość portalu: Nell napisał(a):

                                  > goga.74 napisał(a):
                                  >
                                  > >
                                  > > > > >
                                  > > > > Zostala prezydentem? Nie zostala.
                                  > > > > Dopoki w Polsce kobieta nie zostanie prezydentem, tak
                                  > > bede uwazala, kropka
                                  > > > i ko
                                  > > > > niec:))))
                                  > > >
                                  > > > Wiesz, najlepiej to sprawdzisz,jeśli sama spróbujesz
                                  > > zostać prezydentem :-)))
                                  > > > będziesz wtedy wiedziała z autopsji, jak to działa.
                                  > > Swoją drogą chciałabyś, żeb
                                  > > > y
                                  > > > Hanka nam prezydentowała, tylko dlatego, że była
                                  > > kobietą??? Ja z dwoja złego
                                  > > > wolę już Olka - mimo ze facet jest 100krotnie bardziej
                                  > > postępowy w kwestiach
                                  > > > społecznych, niż Hanka.
                                  > >
                                  > >
                                  > > A poza tym , Hania nie zostal prezydentem nie przez to ze
                                  > > byla kobieta, w koncu sama zrezygnowala z kandydowania.
                                  > > A swoja droga, nie denerwuje Was ze wiele kobiet ktore
                                  > > zrobily kariere publicznie sie z tego tlumaczy, wrecz za
                                  > > to przeprasza i zawsze podkresla ze owszem kariere robi,
                                  > > ale przede wszytskim jest zona, ktora w domu gotuje i
                                  > > sprzata. Hania tez taka byla, pamietacie ten jej teskt o
                                  > > silowni?
                                  > >
                                  >
                                  > Tak, po prawdziwa kobieta- to zona...zona przy mezu...
                                  > KK tu chyba wiele namieszal...

                                  tłumaczenie się było z założenia wpisane w wizerunek Hanki - miała reprezentować
                                  konserwatywne wartości, choćby słyne MMM Miłość Małżeństwo Macierzyństwo na
                                  ustach pani H. Ona dzięi temu wypłynęła, przykład jest o tyle spektakularny, że
                                  nośnikiem tych watości była kobieta, zgodnie z nimi predysponowana do siedzenia w
                                  domu, a nie do rządzenia. Skoro takie dziwadło w dodatku kompletnie pozbawione
                                  biografii plitycznej,mogło zyskać ogromne poparcie społeczne, nic nie stoi na
                                  przeszkodzie, aby kobieta została prezydentem, byle tylko miała dobrych doradców
                                  i fachowców od wizerunku. Pamiętajmy, że Olek jest tam gdzie jest już 2 kadencję,
                                  raczej daltego że jest PROFESJONALNYM politykiem, niż z powodu swoich zasług dla
                                  kraju, płci, czy innych rzeczy. Miał świetnych doradców z Francji, jego
                                  kampanie, zwłaszcza pierwsz to majstersztyk!
                                  Myślę, że to tłumaczenie się kobiet sukcesu to takie sztuczki autoprezentacyjne.
                                  Kiedyś Dorota Segda powiedziała, że dla mężczyzny zrezygnowałaby z kariery bez
                                  wahania - czysta kokieteria. Tak właśnie odbieram podobne deklaracje i
                                  usprawiedliwienia, jako kokietowanie odbiorcy, nie zawsze udane, nie zawsze na
                                  miejscu, nie zawsze potrzebne, ale to inna rzecz.

                      • liloom mi tez nie podoba sie pomysl Nell... 10.06.02, 20:10
                        Przede wszystkim to taki podzial nie daje gwarancji powodzenia, przynajmniej dla
                        mnie ´nie jest to argument. Jezeli, to demagogiczny. Uwazasz, ze jak kobiet i
                        mezczyzn bedzie 50-50 to rozwiazesz wszystkie problemy?
                        Ja uwazam, ze taki wymog "odgorny" niejako o rownym udziale plci jest o tyle
                        bzdurny (nie obraz sie Nell), ze wykazuje slabosc kobiet TERAZ. Jak sa tak samo
                        silne jak faceci, to niech to udowodnia, niech dostana sie do wladzy wlasnymi
                        silami, a nie w ten sposob. Przeciez de facto nikt im tego nie broni...

                        Gość portalu: Nell napisał(a):

                        > Dodo, ale ty nie zyjesz w Polsce, o ile sie nie myle zyjesz w Kanadzie...
                        > Jaka masz recepte na likwidacje dyskryminacji kobiet W POLSCE, tylko nie pisz o
                        > wychowaniu.
                        > Chce wiedziec, jaki masz przepis na to, by w parlamencie zasiadaly kobiety, w o
                        > dpowiednim
                        > stosunku do mezczyzn, by mialy szanse zawalczyc o wieksze prawa dla kobiet, ja
                        > ko plci uposledzonej
                        > w wiekszosci przypadkow, wobec mezczyzn. Slucham..

                        • Gość: Nell Moze i bzdurny... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 20:22
                          liloom napisał(a):

                          > Przede wszystkim to taki podzial nie daje gwarancji powodzenia, przynajmniej dl
                          > a
                          > mnie ´nie jest to argument. Jezeli, to demagogiczny. Uwazasz, ze jak kobiet i
                          > mezczyzn bedzie 50-50 to rozwiazesz wszystkie problemy?
                          > Ja uwazam, ze taki wymog "odgorny" niejako o rownym udziale plci jest o tyle
                          > bzdurny (nie obraz sie Nell), ze wykazuje slabosc kobiet TERAZ. Jak sa tak samo
                          >
                          > silne jak faceci, to niech to udowodnia, niech dostana sie do wladzy wlasnymi
                          > silami, a nie w ten sposob. Przeciez de facto nikt im tego nie broni...

                          Oczywiscie, ze nikt nie broni, tylko dlaczego jest jak jest?? Pzreciez tyle silnych i wspanialych kobiet
                          naokolo, ktore potrafia przeciez walczyc o swoje...wystarczy spojrzec na to forum, tylko dlaczego wydaje mi
                          sie, ze jestescie tylko mocne w gebie?
                          Jakos nie widac tej sily. Zdac sobie sprawe ze swojej slabosci i nie godzic sie z nia, to pierwszy krok do
                          tego, by wreszcie zaczac walczyc o swoje..

                          >
                          > Gość portalu: Nell napisał(a):
                          >
                          > > Dodo, ale ty nie zyjesz w Polsce, o ile sie nie myle zyjesz w Kanadzie...
                          > > Jaka masz recepte na likwidacje dyskryminacji kobiet W POLSCE, tylko nie p
                          > isz o
                          > > wychowaniu.
                          > > Chce wiedziec, jaki masz przepis na to, by w parlamencie zasiadaly kobiety
                          > , w o
                          > > dpowiednim
                          > > stosunku do mezczyzn, by mialy szanse zawalczyc o wieksze prawa dla kobie
                          > t, ja
                          > > ko plci uposledzonej
                          > > w wiekszosci przypadkow, wobec mezczyzn. Slucham..
                          >

                    • Gość: Maruda Re: albo rybki, albo akwarium IP: *.nyc.rr.com 10.06.02, 18:01

                      > to jedna strona medalu.
                      > jest tez i druga, ktora nazywa sie promowanie, zachecanie, wyrownywanie
                      > podzialow itd.

                      No wlasnie i o to w ustaleniu parytetow chodzi. Szkoda, ze tego nie widzisz.
                      Jak juz pisalam, parytety to krok w kierunnku rownouprawnienia -przejsciowy
                      proces, majacy zachecic kobiety do korzystania ze swoich praw i brania aktywnego
                      udzialu w polityce. I nikt Ci nie karze glosowac akurat na kobiete - glosuj sobie
                      na kogo chcesz, to Twoja sprawa.
                      Za przyklad podam Ci walke o rownouprawnienie czarnoskorych Amerykanow -
                      wiekszosc bialych Amerykanow nie zyczyla sobie zeby 'Czarnuchy' sie 'panoszyly' -
                      i gdzie tu byla 'sprawiedliwosc' zeby ich do czegos 'zmuszac'???? Sama sobie
                      odpowiedz.

                      > i tu juz warto przemyslec przepisy prawne, ktore zabezpiecza pania manie
                      > starajaca sie o pozycje mechanika samochodowego, by nie zostala odrzucona jej
                      > kandydatura wylacznie dlatego, ze jest drobna blondynka. podobnie zreszta jak
                      > kandydatura pana wacka, ktory chcialby byc kucharzem w przedszkolu!

                      Jak najbardziej, zgadzam sie.
                      Ale nie uwazam, ze z dyskryminacja powinno sie wlaczyc tylko na nizszych
                      szczeblach - wrecz przeciwnie.
                      Jest nawet powiedzenie mowiace, iz 'ryba zaczyna sie psuc od glowy' ;-)
                      Pozdrawiam
                      Maruda
                      • Gość: dodo Re: albo rybki, albo akwarium IP: 209.226.65.* 10.06.02, 18:45
                        po pierwsze, nie ma co naprawiac czegos, co nie zepsute - o ile dobrze
                        pamietam, polska konstytucja gwarantuje rownosc wobec prawa niezaleznie od
                        plci, wyznania, rasy itd. nie ma sensu tworzyc nowych praw jezeli mozna sie
                        skupic na przestrzeganiu i egzekucji praw juz istniejacych.
                        jezeli np. prawo pracy jest zgodne z konstytucja (a z natury swojej byc musi),
                        to ci, ktorzy go nie przestrzegaja powinni byc pociagani do odpowiedzialnosci
                        za nieprzestrzeganie prawa zarowno przez jednostki, ktore doznaly szkody jak
                        grupy, ktorych szkoda moze dotyczyc.
                        jesli chodzi o dyskryminacje rasowa, to problem polegal glownie na
                        dyskryminacyjnych zapisach prawnych (na pomoc, ksiaze - brak mi polskiego
                        jezyka!) constituting and validating niesprawiedliwosc podzialow rasowych.
                        kobiety polskie nie musza udowadniac prawnie (!), ze sa rowne mezczyznom.
                        po drugie, nie mozna domagac sie sprawiedliwosc godzac sie jednoczesnie
                        na "chwilowa niesprawiedliwosc", bo traci sie raz na zawsze tzw. grunt moralny.
                        tak wiec nawet jesli zalozenie mialoby byc takie, ze tymczasowo zrobimy sobie
                        wybory poslow w stosunku 50% kobiet i 50% mezczyzn zeby wyrownac te jakies
                        polityczne podzialy, to jest to tworzenie precedensu podwazajacego jakikolwiek
                        proces demokratyczny w przyszlosci. zabawa liczbami w kontescie wolnosci wyboru
                        jest zabawa niebezpieczna konczaca sie najczesciej kompletnym zaprzepaszczeniem
                        podstaw demokratycznych "niech wygra lepszy". i tu nie ma innej drogi jak
                        wychowanie i propagowanie wsrod kobiet i dziewczat postaw spolecznie i
                        politycznie aktywnych.
                        po trzecie, zakladanie, ze kobiety sa slabsze i wymagaja specjalnego
                        traktowania przez prawo, zaprzecza calej koncepcji rownouprawnienia
                        i personalnie mnie obraza.
                        podejrzewam, ze sporo innych kobiet tez.
                        po czwarte, zaczynac nalezy od spraw, na ktore ma sie bezposredni wplyw -
                        wlasny dom, praca, organizacja spoleczna itd. ryba moze i psuje sie od glowy
                        ale jednoczesnie kropla drazy skale i nie od razu krakow zbudowano :-)
                        tyle ode mnie.
                        i dla pelnej jasnosci, w kanadzie tez jest o co walczyc jesli chodzi
                        o wyrownywanie mozliwosci, przywilejow, praw i obowiazkow dzielonych przez
                        kobiety i mezczyzn. uwazam, ze jest to problem ogolny a nie lokalnie polski.
                        • Gość: Nell Re: albo rybki, albo akwarium IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 18:53
                          Gość portalu: dodo napisał(a):

                          > po pierwsze, nie ma co naprawiac czegos, co nie zepsute - o ile dobrze
                          > pamietam, polska konstytucja gwarantuje rownosc wobec prawa niezaleznie od
                          > plci, wyznania, rasy itd. nie ma sensu tworzyc nowych praw jezeli mozna sie
                          > skupic na przestrzeganiu i egzekucji praw juz istniejacych.
                          > jezeli np. prawo pracy jest zgodne z konstytucja (a z natury swojej byc musi),
                          > to ci, ktorzy go nie przestrzegaja powinni byc pociagani do odpowiedzialnosci
                          > za nieprzestrzeganie prawa zarowno przez jednostki, ktore doznaly szkody jak
                          > grupy, ktorych szkoda moze dotyczyc.
                          > jesli chodzi o dyskryminacje rasowa, to problem polegal glownie na
                          > dyskryminacyjnych zapisach prawnych (na pomoc, ksiaze - brak mi polskiego
                          > jezyka!) constituting and validating niesprawiedliwosc podzialow rasowych.
                          > kobiety polskie nie musza udowadniac prawnie (!), ze sa rowne mezczyznom.
                          > po drugie, nie mozna domagac sie sprawiedliwosc godzac sie jednoczesnie
                          > na "chwilowa niesprawiedliwosc", bo traci sie raz na zawsze tzw. grunt moralny.
                          >
                          > tak wiec nawet jesli zalozenie mialoby byc takie, ze tymczasowo zrobimy sobie
                          > wybory poslow w stosunku 50% kobiet i 50% mezczyzn zeby wyrownac te jakies
                          > polityczne podzialy, to jest to tworzenie precedensu podwazajacego jakikolwiek
                          > proces demokratyczny w przyszlosci. zabawa liczbami w kontescie wolnosci wyboru
                          >
                          > jest zabawa niebezpieczna konczaca sie najczesciej kompletnym zaprzepaszczeniem
                          >
                          > podstaw demokratycznych "niech wygra lepszy". i tu nie ma innej drogi jak
                          > wychowanie i propagowanie wsrod kobiet i dziewczat postaw spolecznie i
                          > politycznie aktywnych.
                          > po trzecie, zakladanie, ze kobiety sa slabsze i wymagaja specjalnego
                          > traktowania przez prawo, zaprzecza calej koncepcji rownouprawnienia
                          > i personalnie mnie obraza.
                          > podejrzewam, ze sporo innych kobiet tez.
                          > po czwarte, zaczynac nalezy od spraw, na ktore ma sie bezposredni wplyw -
                          > wlasny dom, praca, organizacja spoleczna itd. ryba moze i psuje sie od glowy
                          > ale jednoczesnie kropla drazy skale i nie od razu krakow zbudowano :-)
                          > tyle ode mnie.
                          > i dla pelnej jasnosci, w kanadzie tez jest o co walczyc jesli chodzi
                          > o wyrownywanie mozliwosci, przywilejow, praw i obowiazkow dzielonych przez
                          > kobiety i mezczyzn. uwazam, ze jest to problem ogolny a nie lokalnie polski.

                          Oj podwazylas podstawy demokracji w islandii, a wydawaloby sie, ze to taki demokratyczny kraj..i
                          tolerancyjny, ze moglibysmy sie uczyc demokracji od niego, jak sie mozna pomylic..Dodo zawsze wie
                          najlepiej..
                          • Gość: dodo sprawdzilam iceland! IP: 209.226.65.* 10.06.02, 19:07
                            tak to jest jak sie powtarza niesprawdzone wiadomosci. ponizej cytat z
                            oficjalnej strony parlamentu islandzkiego:

                            At intervals of no more than four years 63 Members are elected to the Althingi.
                            All Icelandic citizens 18 years of age and older on election day have the right
                            to vote. Just over 200 thousand Icelanders were eligible to vote in the 1999
                            Althingi elections and some 84,1% did.
                            In the last election Iceland was divided into eight constituencies, which were
                            defined by the Constitution and to some extent also function as administrative
                            regions. The widely varying populations of the constituencies (Reykjavík alone
                            counts for more than a third of the nation) is reflected in their number of
                            parliamentary seats, with a guaranteed minimum of five seats for the more
                            thinly populated regions. In each constituency most of the seats are divided
                            between the political parties by proportional representation. A final quarter
                            of the seats in each constituency were allotted on the basis of the country-
                            wide vote of each party to ensure a representation commensurate with their
                            popular vote.
                            Candidates of five political parties were elected to Althingi in the 1999
                            Althingi elections: Progressive Party (12), Liberal Party (2), The Alliance
                            (17), Independence Party (26) and Left Green Movement (6). 41 members of
                            Parliament are male and 22 female.

                            i gdzie te 50 na 50?
                            • Gość: Nell Re: sprawdzilam iceland- nie ciesz sie tak:)) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 19:12
                              Gość portalu: dodo napisał(a):

                              > tak to jest jak sie powtarza niesprawdzone wiadomosci. ponizej cytat z
                              > oficjalnej strony parlamentu islandzkiego:
                              >
                              > At intervals of no more than four years 63 Members are elected to the Althingi.
                              >
                              > All Icelandic citizens 18 years of age and older on election day have the right
                              >
                              > to vote. Just over 200 thousand Icelanders were eligible to vote in the 1999
                              > Althingi elections and some 84,1% did.
                              > In the last election Iceland was divided into eight constituencies, which were
                              > defined by the Constitution and to some extent also function as administrative
                              > regions. The widely varying populations of the constituencies (Reykjavík alone
                              > counts for more than a third of the nation) is reflected in their number of
                              > parliamentary seats, with a guaranteed minimum of five seats for the more
                              > thinly populated regions. In each constituency most of the seats are divided
                              > between the political parties by proportional representation. A final quarter
                              > of the seats in each constituency were allotted on the basis of the country-
                              > wide vote of each party to ensure a representation commensurate with their
                              > popular vote.
                              > Candidates of five political parties were elected to Althingi in the 1999
                              > Althingi elections: Progressive Party (12), Liberal Party (2), The Alliance
                              > (17), Independence Party (26) and Left Green Movement (6). 41 members of
                              > Parliament are male and 22 female.
                              >
                              > i gdzie te 50 na 50?

                              Oh dodo, to pewno teraz triumfujesz, nie polemizuje, to ten kraj, w ktorym prezydentowa jest
                              kobieta??moze dotyczylo to rzadu?ale sprawdze, niestety nie znam angielskiego, tylko niemiecki, znasz
                              jakies strony niemieckojezyczne?
                            • Gość: Nell Parytety plci istnieja- w krajach skandynawskich IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 11.06.02, 12:36
                              Sprawdz jeszcze raz, bo nie tylko ja powtarzam te ponoc "niesprawdzone" wiadomosci.
                        • Gość: Maruda Dodo IP: *.nyc.rr.com 10.06.02, 20:33
                          Bez obawy, jesli sobie zyczysz mozesz pisac po angielsku, akurat znam ten jezyk
                          perfect.

                          Widzisz Dodo, Ty najwyrazniej nie zdajesz sobie sprawy, ze dyskryminacja jest
                          bardzo czesto zjawiskiem ukrytym, i moze znakomicie funkcjonowac rownolegle z
                          obowiazujacym prawem- oprocz zapisow prawnych potrzebna jest tez edukacja
                          spoleczenstwa.

                          > jesli chodzi o dyskryminacje rasowa, to problem polegal glownie na
                          > dyskryminacyjnych zapisach prawnych (na pomoc, ksiaze - brak mi polskiego
                          > jezyka!) constituting and validating niesprawiedliwosc podzialow rasowych.

                          Poczatkowa , owszem. Brak praw poparty prawem (a raczej bezprawiem) stanowil
                          najjaskrawszy przejaw dyskryminacji, anle naprawde, naiwnoscia byloby twierdzic,
                          ze jedynym.

                          > nie mozna domagac sie sprawiedliwosc godzac sie jednoczesnie
                          > na "chwilowa niesprawiedliwosc", bo traci sie raz na zawsze tzw. grunt moralny.

                          Bzdura -O zadnej niesprawiedliwosci nie ma tutaj mowy.

                          > zakladanie, ze kobiety sa slabsze i wymagaja specjalnego
                          > traktowania przez prawo, zaprzecza calej koncepcji rownouprawnienia
                          > i personalnie mnie obraza.

                          Kobiety NIE SA slabsze, ale ich sytuacja w mizoginistycznym spoleczenstwie jakim
                          jest Polska - OWSZEM.

                          To moze ustalmy , czy Ty w ogole uwazasz, ze w Polsce funkcjonuje zjawisko
                          dyskryminacji plci, rowniez na plaszczyznie spoleczno-kulturalnej, czy tylko moze
                          wswzystko jest cacy, sa tylko pewne legislacyjne 'niedociagniecia' w tym
                          zakresie. Najwyrazniej Ty twierdzisz, ze to drugie - jesli tak, no to nawet nie
                          ma oczym rozmawiac.

                          > po czwarte, zaczynac nalezy od spraw, na ktore ma sie bezposredni wplyw -
                          > wlasny dom, praca, organizacja spoleczna itd. ryba moze i psuje sie od glowy
                          > ale jednoczesnie kropla drazy skale i nie od razu krakow zbudowano :-)
                          > tyle ode mnie.

                          Oczywiscie. Ale wedlug mnie, tym zmianom powinny towarzyszyc takze te 'odgorne'.
                          Jesli bedziemy liczyc na to, ze sytuacja sama sie uzdrowi, poprzez wychowywanie
                          przyszlych pokolen, to troche trzeba by na to poczekac.
                          Dla mnie, takie 'czekanie' to strata czasu. No coz, sprawa gustu.
                          Pozdrawiam
                          Maruda
                          Ps.: jeszcze raz wszystkich zainteresowanych odsylam do watku 'parytety plci -
                          tania demagogia' - calo zagadnienie zostalo tam opisane w sposob naprawde
                          wyczerpujacy (zreszta, nie bardzo mam czas ciagle sie powtarzac).
                          • Gość: Nell Marudo? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 20:36
                            gdzie ten watek jest, na jakim forum??
                            • Gość: Maruda Re: Marudo? IP: *.nyc.rr.com 10.06.02, 20:42
                              Nell, watek byl na forum kobieta,nie tak dawno zalozyl go bodajze
                              Andrzejek 'Ave' od dziewic - hmm... a moze i nie, w kazdym badz razie troszke
                              sobie podyskutowalismy :-))))
                              • Gość: Nell Re: Marudo? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 20:44
                                poszukam, dzieki:))
                                Buziaczki:)
    • Gość: Nell Eh, mialysmy rozmawiac o wizerunku feministki... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 19:07
      a dyskusja zeszla na manowce, jakies panie mnie atakuja, panow zrozumialabym, ale kobiety??
      W tym chyba tkwi podstawowy nasz blad i powod, tego , ze wiekszosc nas jest dyskryminowana. Nie
      potrafimy wspolpracowac, by polepszyc nas los, ani wspierac sie, tak jak to robia mezczyzni w
      stosunku do siebie.
      • Gość: dodo Re: Eh, mialysmy rozmawiac o wizerunku feministki... IP: 209.226.65.* 10.06.02, 19:10
        Gość portalu: Nell napisał(a):

        > a dyskusja zeszla na manowce, jakies panie mnie atakuja, panow zrozumialabym, a
        > le kobiety??
        > W tym chyba tkwi podstawowy nasz blad i powod, tego , ze wiekszosc nas jest dys
        > kryminowana. Nie
        > potrafimy wspolpracowac, by polepszyc nas los, ani wspierac sie, tak jak to rob
        > ia mezczyzni w
        > stosunku do siebie.

        nell, problem w tym zeby m.in. byc odpowiedzialnym za swoje slowa, sprawdzac
        fakty i wyciagac wnioski z bledow.
        ktos slusznie powyzej zawolal "nell na prezydenta" - sprobuj, jestem pewna, ze
        mimo twojej kontrowersyjnosci wiele forumowiczek odda swoje glosy na ciebie ale
        czy to wystarczy?
        trzymaj sie cieplo :-)
        • Gość: Nell Dodo, odebralas mi wiare w siebie buuuuuuuuuuuuuuu IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 19:24
          :))))))
          tez pozdrawiam, trzymaj sie :)
          • liloom Nell 10.06.02, 20:16
            No to dyskusja zakonczona, a ja napisalam swoj komentarz krociutki gdzes tam w
            srodku i moge teraz tylko dopisac, ze sklaniam sie calkowicie ku zdaniu dodo, a
            mianowicie nie potrzebuje przepisow prawnych ktore mi na cos pozwola, bo
            swiadczy to o tym jakobym ich teraz nie miala (?)
            • Gość: Nell Re: Nell IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 20:30
              liloom napisał(a):

              > No to dyskusja zakonczona, a ja napisalam swoj komentarz krociutki gdzes tam w
              > srodku i moge teraz tylko dopisac, ze sklaniam sie calkowicie ku zdaniu dodo, a
              >
              > mianowicie nie potrzebuje przepisow prawnych ktore mi na cos pozwola, bo
              > swiadczy to o tym jakobym ich teraz nie miala (?)

              Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Jezeli nie czujesz sie w Polsce dyskryminowana to OK i jezeli
              uwazasz, ze w obecnym ksztalcie prawo cie chroni, to drugie OK.
              A do feministek- chyba walczycie z wiatrakami, liloom was nie potzrebuje, jest dobrze tak jak jest.
              • Gość: Maruda Re: Nell IP: *.nyc.rr.com 10.06.02, 20:40
                Nell, poruszylas bardzo ciekawe zgaadnienie - jak to jest, ze zazwyczaj kobita
                kobicie wilkiem???? Faceci trzymaja sie razem, my tez powinnysmy :-)
                • Gość: Nell Re: Nell IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 20:43
                  Gość portalu: Maruda napisał(a):

                  > Nell, poruszylas bardzo ciekawe zgaadnienie - jak to jest, ze zazwyczaj kobita
                  > kobicie wilkiem???? Faceci trzymaja sie razem, my tez powinnysmy :-)

                  Wlasnie nie wiem, myslalam, ze to faceci beda na mnie naskakiwali, a tu kobietki??
                  Wiesz co Marudko, chyba to nie sa feministki, tylko egoistki..:)))
                  Mnie dobrze, to dlaczego mam pomoc innej kobiecie? Pzrez takie podejscie jestesmy dyskryminowane...
                  • Gość: Maruda Re: Nell IP: *.nyc.rr.com 10.06.02, 20:52
                    Dokladnie :-)))
                    Ja tam wierze, ze w jednosci sila :-)
                    W koncu kto ma tyle sily, zeby samemu walczyc z wiatrakami?
                    Nawet don Chichot mial swojego Sanczo Szympanse ;-)))
                    Buziaki
                    cmok cmok cmok :-*
                    • Gość: Nell Znalazlam! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 20:56
                      to jest forum "byc kobietą"
                      Poglady tego Andrzejka to wypisz wymalej poglady dodo- kobiety niedyskryminowanej, bo silnej ;)
                      • Gość: Maruda Re: Znalazlam! IP: *.nyc.rr.com 10.06.02, 20:58
                        Naprawde? Reke bym sobie dala uciac, ze bylo na 'kobiecie' , nawet tytul
                        pamietam. Moze jakos przeniesli albo co???
                        :-)
                        • Gość: Nell Re: Znalazlam! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 21:00
                          moze przeniesli... wrzucilam poprostu w wyszukiwarke "tania demagogia"
                          pozdrawki:)
                          • Gość: Maruda Re: Znalazlam! IP: *.nyc.rr.com 10.06.02, 21:11
                            No jak ja jestem w tej dyskusji, to napewno ta :-))) Troszke sie z panem
                            Andrzejkiem posprzeczalismy ;-))))
                            Naprawde nie rozumiem dlaczego kobiety tak bardzo odzegnuja sie od feminizmu...
                            ja uwazam, ze feminizm to wlasnie esencja kobiecosci - radosc i duma bycia
                            kobieta. Jestem kobita i dobrze mi z tym - wcale nie chcialabym byc facetem
                            (chociaz wiadomo, facetom w zyciu latwiej :-)))

                            Pozdrowionka & buziaki :-)
                            • Gość: Nell Re: Znalazlam! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 21:18
                              na Kobieta tez byl..:))
                              Wiesz myslalam, ze to ja wymyslilam sprawe parytetow plci..
                              Z tego wynika, ze nie jestem taka durna, albo nie tylko ja jestem durna:))))
                      • goga.74 Re: Znalazlam! 10.06.02, 21:57
                        Nell, ten watek o parytetach jest na obu forach- na obu
                        tez umiescil go Jedrus, ale z Maruda dyskutowal na
                        forum kobieta.
                  • Gość: xsenia Re: Nell IP: *.bydgoska.krakow.pl 10.06.02, 21:50
                    Gość portalu: Nell napisał(a):

                    > Gość portalu: Maruda napisał(a):
                    >
                    > > Nell, poruszylas bardzo ciekawe zgaadnienie - jak to jest, ze zazwyczaj ko
                    > bita
                    > > kobicie wilkiem???? Faceci trzymaja sie razem,

                    z tego trzymania się razem jest tylko kupa śmiechu - spójrz tylko jak płynnie
                    przechodzą granicę śmieszności panowie wspierający na forum Andrzeja, rozsądny
                    facet nie będzie się przyznawał do takiego patałacha
                    >my tez powinnysmy :-)

                    really????? powinnysmy naśladować facetów, czy tworzyć nowe jakości? trzymanie
                    się razem uważam za przeżytek minionej epoki, wolę afirmację odmienności +
                    poszanowanie autonomii
                    > Wlasnie nie wiem, myslalam, ze to faceci beda na mnie naskakiwali, a tu kobietk
                    > i??
                    > Wiesz co Marudko, chyba to nie sa feministki, tylko egoistki..:)))

                    trafnie to ujęłaś, osobiście jestem raczej egoistką, niż feministką i Tobie
                    również życze takiego ZDROWEGO EGOIZMU i konsekwentnego stosowania go w praktyce
                    zyciowej, z samopoczucie Ci się polepszy

                    > Mnie dobrze, to dlaczego mam pomoc innej kobiecie? Pzrez takie podejscie jestes
                    > my dyskryminowane...

                    Nie myślisz głową .... sorry jeśli to zabrzmiało niefajnie, ale tak właśnie
                    uważam i z powodu kobiet takich, jak Ty (myślących sercem :-)) niektóre egoistki -
                    indywidualistki trzymają się z dala od feminizmu, nie zrozum nie źle, ale nie
                    chciałabym być wrzucona do jednego wora z Tobą, Ty ze mną pewnie też nie, dlatego
                    nie przesadzajmy z tą jednością, o której pisze Maruda, ludzie są różni.
                    Tak zupełnie serio, życzę Ci więcej wiary w siebie i możliwość sprawowania
                    kontroli nad tym, co Cię w życiu spotyka oraz więcej sceptycyzmu wobec cudownych
                    rozwiązań legislacyjnych. Wiem, że to tudne bo ludzie róznią się między sobą
                    przeświadczeniem o możliwości panowania nad tym, co im się w zyciu przytrafia -
                    Ty wydajesz się wierzyć, że splot wydarzeń w większym stopniu decyduje o Twoim
                    życiu, ja i pare innych osób, że ich świadome działania ukierunkowane na cel.
                    Żdadna z tych orientacji nie jest lepsza, po prostu wydaje mi się, że druga jest
                    bardzie praktyczna, z resztą zawsze można się 'przeorientować'. Jak widzisz
                    ludzie nie dzielą się na 2 obozy: xx i xy, zmienność wewnątrz, jak również w
                    poprzek grup jest ogromna, dlatego czasami trudno jest nosić tę samą wywieszkę,
                    co ktoś inny, jeśli sposoby myślenia, wyjaśniania sobie świata tych osób
                    wykluczają się, trzeba by wtedy zrezygnować z części siebie samego, a czy to jest
                    zgodne z feminizmem....? nie wiem nie jestem fachowcem w tej materii, może należy
                    mówić raczej o feminizmach, niż o feminiźmie?
                    • Gość: Nell Jedno pytanie... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 22:11
                      Czy czujesz sie dyskryminowana xseniu?
                      • Gość: xsenia Re: Jedno pytanie... IP: *.bydgoska.krakow.pl 10.06.02, 22:50
                        Gość portalu: Nell napisał(a):

                        > Czy czujesz sie dyskryminowana xseniu?

                        Czułam się dyskryminowana, kiedy byłam uczennicą, nie wiadomo czemu dałam się
                        wepchnąć na drogę "humanizmu", jaka przystoi dzieczynce, pomimo ewidentnych
                        wskaźników, że mi to nie leży. Do dziś nie wiem jak to się stało, że pozwoliłam
                        sobie wmówić, że do czegoś się nie nadaję, że nie umiem mysleć logicznie, itp.,
                        ale mam dobrą pamięć wzrokową (co za bzdura) Moja humanistyczna przygoda była
                        katorgą. Na studiach wszystko się zmieniło (Bogu dzięki nie rafiłam na prawo, ani
                        na historię), z czasem było coraz lepiej i można powiedzie, że wyszłam na prostą,
                        ale kosztowalo mnie to sporo samozaparcia i...zdziwienia, ze łatwo przychodzą mi
                        rzeczy do których niby się nie nadaję. Teraz robię to co lubię, nie mam wielkiej
                        kasy, ale da się zyć i bezpośrednio nie czuję się dyskryminowana. Wiem, ze fajnie
                        mi się ułozyło, zwłaszcza że obserwuję wiele przejawów dyskryminacji dookoła i
                        uważam, że trzeba reagować na te konkretne przypadki zdecydowanie i kosekwentnie
                        (tak, jak napisał w swoim poście Książe), na błogoslawiństwo ustawodawcy można
                        czekać w nieskończoność.

                        Mam nadzieję, że te wszystkie pani (sic!) nauczycielki, które twierdziły że
                        dziwczynka może tylko coś wkuć na pamięć, ewentualnie napisać wiersz mają smutne
                        życie na emeryturze.
                        • goga.74 Re: Jedno pytanie... 11.06.02, 10:40
                          Gość portalu: xsenia napisał(a):

                          > Gość portalu: Nell napisał(a):
                          >
                          > > Czy czujesz sie dyskryminowana xseniu?
                          >
                          > Czułam się dyskryminowana, kiedy byłam uczennicą, nie
                          wiadomo czemu dałam się
                          > wepchnąć na drogę "humanizmu", jaka przystoi
                          dzieczynce, pomimo ewidentnych
                          > wskaźników, że mi to nie leży. Do dziś nie wiem jak to
                          się stało, że pozwoliłam
                          >
                          > sobie wmówić, że do czegoś się nie nadaję, że nie umiem
                          mysleć logicznie, itp.,
                          >
                          > ale mam dobrą pamięć wzrokową (co za bzdura) Moja
                          humanistyczna przygoda była
                          > katorgą. Na studiach wszystko się zmieniło (Bogu dzięki
                          nie rafiłam na prawo, a
                          > ni
                          > na historię), z czasem było coraz lepiej i można
                          powiedzie, że wyszłam na prost
                          > ą,
                          > ale kosztowalo mnie to sporo samozaparcia
                          i...zdziwienia, ze łatwo przychodzą m
                          > i
                          > rzeczy do których niby się nie nadaję. Teraz robię to
                          co lubię, nie mam wielkie
                          > j
                          > kasy, ale da się zyć i bezpośrednio nie czuję się
                          dyskryminowana. Wiem, ze fajn
                          > ie
                          > mi się ułozyło, zwłaszcza że obserwuję wiele przejawów
                          dyskryminacji dookoła i
                          > uważam, że trzeba reagować na te konkretne przypadki
                          zdecydowanie i kosekwentni
                          > e
                          > (tak, jak napisał w swoim poście Książe), na
                          błogoslawiństwo ustawodawcy można
                          > czekać w nieskończoność.
                          >
                          > Mam nadzieję, że te wszystkie pani (sic!) nauczycielki,
                          które twierdziły że
                          > dziwczynka może tylko coś wkuć na pamięć, ewentualnie
                          napisać wiersz mają smutn
                          > e
                          > życie na emeryturze.

                          Przypomnialas mi troche moje studia. Otoz bylam na
                          kierunku typowo meskim, byly nas tam 3 dizewczny. Otoz
                          zdazylo sie raz ze pan wykladowca zakonczyl wyklad
                          slowami "Mam nadzieje ze panowie zrozumieli a panie sobie
                          sobie zapisaly". Egzamin u tego pana byl usty - w
                          przypadku moich kolegow trwal on 15 minut, ja musialam
                          przez zadawac przez 3 godziny, fakt dostalam "piatke" ale
                          dlugo ten pan musial sie do tego przekonywac. No i co z
                          takim zrobic? Norma bylo tez, ze nowo poznani znajomi (w
                          tym rowniez kobiety!) byli bardzo zdziwieni jak sie
                          dowiadywali co studiuje, bo podobno bylam na to "za
                          ladna" (to akurat bylo zawsze mowione w charakterze
                          komplementu).
                          Tylko ze takie podejscie jest wciaz w glowach (i kobiet i
                          mezczyz) i nie wierze ze to zmienia jakies parytety.
                          Zmiana musi byc w tych glowach, a to niesety wymaga czasu.

                    • Gość: Maruda Droga Xeniu IP: *.nyc.rr.com 10.06.02, 23:11
                      Zastanawiam sie o jakim Ty wrzucaniu do wspolnego gara mowisz???
                      Przeciez to oczywiste, ze kazda z nas jest inna i nie o to chodzi, zeby jedna z
                      druga sie porownywac (a kobiety nalogowo to robia, niestety), chodzilo mi
                      raczej o wspolne poczucie solidarnosci - w koncu nikt lepiej nie zrozumie
                      drugiej kobiety niz druga kobieta ;-)

                      A tak na marginesie nie bardzo rozumiem zjawisko jakim sa niektore kobiety, nie
                      lubiace innych kobiet, podlizujace sie facetom, zazdrosnice spiskujace
                      przeciwko sobie, jedna drugiej najchetniej by noz w plecy wbila, albo te
                      rzekomo 'kumplujace' (tak, w cudzyslowiu, i nie, nie mowie tu o 'normalnym'
                      kumplowaniu sie) sie z mezczyznami,za jeden usmiech albo poklepanie po glowie
                      przez osobnika w spodniach zagryza kazda 'konkurentke'. No nie rozumiem i juz.
                      :-)
                      • Gość: xsenia Re: Droga Xeniu ??? IP: *.bydgoska.krakow.pl 11.06.02, 00:24
                        Gość portalu: Maruda napisał(a):

                        > Zastanawiam sie o jakim Ty wrzucaniu do wspolnego gara mowisz???
                        > Przeciez to oczywiste, ze kazda z nas jest inna i nie o to chodzi, zeby jedna z
                        >
                        > druga sie porownywac (a kobiety nalogowo to robia, niestety), chodzilo mi
                        > raczej o wspolne poczucie solidarnosci - w koncu nikt lepiej nie zrozumie
                        > drugiej kobiety niz druga kobieta ;-)
                        >
                        > A tak na marginesie nie bardzo rozumiem zjawisko jakim sa niektore kobiety, nie
                        >
                        > lubiace innych kobiet, podlizujace sie facetom, zazdrosnice spiskujace
                        > przeciwko sobie, jedna drugiej najchetniej by noz w plecy wbila, albo te
                        > rzekomo 'kumplujace' (tak, w cudzyslowiu, i nie, nie mowie tu o 'normalnym'
                        > kumplowaniu sie) sie z mezczyznami,za jeden usmiech albo poklepanie po glowie
                        > przez osobnika w spodniach zagryza kazda 'konkurentke'. No nie rozumiem i juz.
                        > :-)

                        Czy ten post aby na pewno miał być skierowany do mnie?
                        Widzę tutaj dwie rzeczy: cele społeczno-polityczne (poziom makrospołeczny) i
                        style podejmowania relacji interpersonalnych (pozim mikrospołeczny), które mają
                        być różne u obu płci. O ile rozumiem sens pierwszego zagadnienia, o tyle drugiego
                        już nie bardzo...czyżby posidanie własnego zdania, ktore ośmieliłam się mieć
                        kojarzyło Ci się w jakiś sposób z potajemnym spisokwaniem i nadskakiwaniem
                        facetom????
                        Jeśli idzie o cele to na pewno nie są one wspólne wszystkim kobietom, ja np. nie
                        uważam aby obowiązkowy urlop macierzyński, którego kosztami obarczony jest
                        pracodawca pomagał kobietom w karierze zawodowej, w ogóle jestem za zniesieniem
                        takiego urlopu i wprowadzeniem bezpłatengo urlopu rodzicielskiego, bynajmniej nie
                        obowiązkowego, podobnie jak to jest w USA. Moim zdaniem jest to lepszy sposób
                        uniknięcia żenujących pytań na rozmowach kwalifikacyjnych, niż wprowadzenie
                        odgórnego (martwego) zakazu dyskryminacji. Która feministka zgodzi się z takim
                        ekstremalnym poglądem - Twoje dziecko=Twoja sprawa, państwu nic do tego i vice
                        versa? Ciężka próba dla poczucia solidarności...
                        Jak widzisz nie zawsze jest tak, że kobieta najlepiej zrozumie kobietę, my chyba
                        nie bardzo się rozumiemy, po protu inaczej patrzymy na świat:
                        Maruda - 2 głowne kategorie xx, xy, jako nadrzędne, dopiero w obrębie nich
                        zaczyna się zróżnicowanie
                        Ksenia - zróznicowanie, na które nakładają się m.in. 2 ww kategorie
                        Stawiamy akcenty w różnych miejscach, powiedziałabym dość istotnych dla sposobu
                        interpretowania informacji społecznych, jednak nic tu nie jest lepsze, ani
                        gorsze.
                        Nawiasem mówiąc uważam, że kobiety fantastcznie sobie radzą na rynku pracy,
                        zwłąszcza biorą pod uwagę niekorzystne regulacje prawne oraz stereotyp kobiety
                        jako gorszego pracownika, a czasem dochodzi do tego wszystkiego jeszcze drugi,
                        domowy etat, gdzie tu miejsce na kompleksy? ale to juz inna historia.
                        • Gość: Maruda Xeniu nie ma sie czym tak podniecac IP: *.nyc.rr.com 11.06.02, 17:54
                          Druga czesc mojego postu nie miala nic wspolnego z Toba, a przynajmniej piszac
                          to wcale nie myslalam o Tobie. Hmmm... gdybym byla zlosliwa to pewnie
                          napisalabym cos o stole i nozycach. ;-)
                          Jesli chodzi o urlop rodzicielski... Tak sie tylko zastanawiam jak ma utrzymac
                          siebie i dziecko samotna matka, przez tych kilka miesiecy urlopu, albo
                          malzenstwo, ktore do najbogatszych nie nalezy. W sumie wedlug Twojej teorii
                          powinno mi to zwisac i powiewac bo mojego faceta byloby stac na utrzymanie nas
                          i dziecka, ale tak sie zastanawiam jak maja sobie w tej sytuacji radzic ci,
                          ktorym gorzej sie powodzi. Ale powiedzmy, ze pracodawca nie bylby zmuszony
                          placic za czas urlopu rodzicielskiego - ale za to pieniadze te szly by od rzadu
                          w formie dajmu na to zapomogi. Ciekawa jestem czy bys sie zgodzila na takie
                          rozwiazanie - to bylo pytanie z gatunku retorycznych , podejrzewam , ze znam
                          Twoja na nie odpowiedz.

                          • Gość: xsenia Re: Xeniu nie ma sie czym tak podniecac? że jak? IP: *.bydgoska.krakow.pl 11.06.02, 18:41
                            Gość portalu: Maruda napisał(a):

                            > Druga czesc mojego postu nie miala nic wspolnego z Toba, a przynajmniej piszac
                            > to wcale nie myslalam o Tobie.
                            To miło z Twojej strony
                            Hmmm... gdybym byla zlosliwa to pewnie
                            > napisalabym cos o stole i nozycach. ;-)
                            napisz - lubię złośliwców, też jestem w tym niezła:))
                            > Jesli chodzi o urlop rodzicielski... Tak sie tylko zastanawiam jak ma utrzymac
                            > siebie i dziecko samotna matka, przez tych kilka miesiecy urlopu, albo
                            > malzenstwo, ktore do najbogatszych nie nalezy. W sumie wedlug Twojej teorii
                            > powinno mi to zwisac i powiewac bo mojego faceta byloby stac na utrzymanie nas
                            > i dziecka, ale tak sie zastanawiam jak maja sobie w tej sytuacji radzic ci,
                            > ktorym gorzej sie powodzi. Ale powiedzmy, ze pracodawca nie bylby zmuszony
                            > placic za czas urlopu rodzicielskiego - ale za to pieniadze te szly by od rzadu
                            >
                            > w formie dajmu na to zapomogi. Ciekawa jestem czy bys sie zgodzila na takie
                            > rozwiazanie - to bylo pytanie z gatunku retorycznych , podejrzewam , ze znam
                            > Twoja na nie odpowiedz.

                            W "Forum" zamiescili kiedyś ciekawy artykuł na temat polityki prorodzinnej w
                            Islandii (znowu ta Islandia), otóż wprowadzili tam m.in. płatny urlop
                            rodzicielski dla obydwu rodziców, elastyczny czas pracy, rozbudowali system
                            opieki przedszkolno-żłobkowej, itp. generalnie skoncentrowano się na
                            rozwiązaniach umożliwiajacych matkom pracę zawodową i nie dających powodów
                            pracodawcom do ich dyskryminowania. Poskutkowało, pojawiło sie więcej rodzin z
                            trojgiem dzieci. Teraz porównajmu PKB Islandii i Polski, porównajmy też gęstość
                            zaludnienia, wychodzi że Islandię:
                            1. stać na taką polityke socjalną
                            2. ma ona sens biorąc pod uwagę liczebność populacji Islandczyków
                            Wprowadzając jakiekolwiek zmiany trzeba mieć na względzie realną sytuację
                            gospodarczą kraju, bo ta niestety jest nieubłagana. Na ten moment polskiego
                            podatnika nie stać na ponoszenie kosztów urlopów macierzyńskich. W 40 mnl kraju
                            z 20% bezrobociem, bez widoków na lepsze czasy nie ma też żadnego sensu
                            wspieranie rozmnażania. Niektórym może się to wydać cyniczne do granic, ale
                            lepiej wydać pieniądza na wspierania rozwoju gospodarczego i na naukę, zamiast na
                            masowe zapomogi. Jeśli idzie o te biedne samotne matki, to one raczej nie
                            znalazły się w tej sytuacji z wyboru, dlatego na dłuższą metę bardziej opłaca się
                            inwestować w nawijmy to oświatę antykoncepcyjną i dofinansowanie do środków
                            anty. Z resztą w wyjątkowych przypadkach, na indywidualną prośbę gmina powinna
                            wyasygnować jakieś środki na zapomogi, ale zapomogi dla wszystkich to bezsens.
                            Wydaje mi się, że gdyby ten system dział sprawnie mógłby nieco poprawić sytuację
                            kobiet na rynku pracy i motywować do racjonalnego podziału obowiązków w
                            rodzinach, facet który zarabia mniej byłby po prostu zmuszony do nauczenia się
                            opieki nad dzieckiem. Wiem, że to drasyczny, dziki kapitalizm, lepsze jednak to,
                            niż połowiczny socjal, który przypomina kupowanie jednego buta, bo kogoś nie stać
                            na całą parę, w efekcie pieniądze stracone i nie ma w czym chodzić, w tej
                            sytuacji lepiej odłożyć zakup butów na lepsze czasy.
                            Teraz samokrytyka: wiem, że chociaż to co piszę ma sens ze względów ekonomicznych
                            i społecznych, to jednak jest nie realne z powodów ideologicznych, zarówno
                            środowiska kościelne, jak i feministyczne sprzeciwija się tak dalego idacej
                            liberalizacji, jedne i drugie wydają się tak samo nie pojmować, że z pustego i
                            Salomon nie naleje, że jest czas siania i czas zbierania, niestety jesteśmy
                            krajem zapóźnionym cywilizacyjnie i gospodarczo, daltego teraz powinniśmy skupić
                            się na "sianiu", a na "zbiory" przyjdzie czas. Jeśli tego nie zrobimy zostaniemy
                            z tym 'jednym butem' do święty nigdy.

                            • Gość: Maruda Re: Xeniu ... IP: *.nyc.rr.com 11.06.02, 19:13
                              Wiesz co Xeniu?
                              Masz racje i podchodzisz do zagadnienia bardzo racjonalnie.
                              Faktycznie Polska jest niestety nadal krajem biednym i nie stac nas na dzieci.
                              W zasadzie na nic nas nie stac. Ja jestem jednak idealistka i oprocz rozwiazan
                              dalekosieznych, przyszlosciowych, staram sie myslec rowniez o doraznej pomocy,
                              aby ulatwic jakos zycie wlasnemu pokoleniu, a nie tylko kiedys swoim wlasnym
                              wnukom.
                              Zastanawiam sie jak z tym wszystkim poradzila sobie wspomniana przez Ciebie Nowa
                              Zelandia - przeciez to zadne Monaco, wcale to nie jest az taki bogaty kraj, jak
                              oni poradzili sobie z okresem przejsciowym i ile on trwal???

                              Pozdrowienia :-)



                              • Gość: xsenia Re: Xeniu ... IP: *.bydgoska.krakow.pl 11.06.02, 20:00
                                Gość portalu: Maruda napisał(a):

                                > Wiesz co Xeniu?
                                > Masz racje i podchodzisz do zagadnienia bardzo racjonalnie.
                                > Faktycznie Polska jest niestety nadal krajem biednym i nie stac nas na dzieci.
                                > W zasadzie na nic nas nie stac. Ja jestem jednak idealistka i oprocz rozwiazan
                                > dalekosieznych, przyszlosciowych, staram sie myslec rowniez o doraznej pomocy,
                                > aby ulatwic jakos zycie wlasnemu pokoleniu, a nie tylko kiedys swoim wlasnym
                                > wnukom.
                                > Zastanawiam sie jak z tym wszystkim poradzila sobie wspomniana przez Ciebie Now
                                > a
                                > Zelandia - przeciez to zadne Monaco, wcale to nie jest az taki bogaty kraj, jak
                                >
                                > oni poradzili sobie z okresem przejsciowym i ile on trwal???
                                >
                                > Pozdrowienia :-)
                                Islandia, nie Nowa Zelandia
                                PKB/1 mieszkańca w Islandii 22 400 USD, bezrobocie 3-4%
                                PKB/1 --''----
                                • Gość: Maruda Re: Xeniu ... IP: *.nyc.rr.com 11.06.02, 21:43
                                  Tfu, faktycznie,Islandia, nie Nowa Zelandia,nie wiem skad mie sie ta Zeandia
                                  przyplatala...
                                • Gość: Maruda Re: Xeniu ... IP: *.nyc.rr.com 11.06.02, 21:52
                                  A wracajac do tematu - ja osobiscie uwazam, ze zmiany powinny zaistniec na OBYDWU
                                  szczeblach - od 'gory' i od 'dolu'. Poprostu.
                                  Zgadzam sie tez z tym, ze nie ma co porownywac spoleczenstwa USA i Polski - sa
                                  praktycznie krancowo rozne - protestancki kult pracy ze slynnym haslem 'nie pytaj
                                  co kraj moze zrobic dla Ciebie, ale co Ty mozesz zrobic dla kraju', a
                                  feudalno-post-komunistyczne chalturzenie w wydaniu Polskim. Nie ma nawet o czym
                                  mowic.
                                  • Gość: xsenia Re: Marudo ... IP: *.bydgoska.krakow.pl 11.06.02, 23:30
                                    Gość portalu: Maruda napisał(a):


                                    > nie ma co porownywac spoleczenstwa USA i Polski - sa
                                    > praktycznie krancowo rozne - protestancki kult pracy ze slynnym haslem 'nie pyt
                                    > aj
                                    > co kraj moze zrobic dla Ciebie, ale co Ty mozesz zrobic dla kraju', a
                                    > feudalno-post-komunistyczne chalturzenie w wydaniu Polskim.
                                    no właśnie, dlatego gdyby władza miała dobrze w głowach robiłaby wszystko, żeby
                                    inspirować lud do podejmowania inicjatywy gospodarczej i społscznej w swoim
                                    otoczeniu. Jak juz kilka osób zauważyło, największy problem stanowią stereotypy i
                                    uprzedzenia w głowach, kontrola społeczna u nas w znacznej mierze polega na
                                    stygmatyzacji ofiary i usprawiedliwiania winnego, jak w wiekach średnich, a
                                    powinno być na odwrót, jak to zmienić? nie wiem, wydaje mi się jednak, że
                                    formowanie obozu xx, przeciwko niepryjacielskiemu obozowi xy, tylko pogorszy
                                    sprawę. Może to śmieszne, ale zdarzyło mi sie doświadczyć dyskryminacji dlatego,
                                    ze mam...zbyt wysokie wykształcenie (sic!), a nie jestem żadna prof., ani nic
                                    takiego, po prostu pracodawca wolał nierozgarniętą pannę, tylko dlatego że jest
                                    nierozgarnięta wbrew logice i własnym interesom (stanowisko wymagało aktywnej
                                    tkanki mózgowej), paranoja... życie jest brdziej pogmatwane, niż telenowele...
                                    • Gość: Nell Re IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 11:35
                                      Gość portalu: xsenia napisał(a):

                                      > Gość portalu: Maruda napisał(a):
                                      >
                                      >
                                      > > nie ma co porownywac spoleczenstwa USA i Polski - sa
                                      > > praktycznie krancowo rozne - protestancki kult pracy ze slynnym haslem 'ni
                                      > e pyt
                                      > > aj
                                      > > co kraj moze zrobic dla Ciebie, ale co Ty mozesz zrobic dla kraju', a
                                      > > feudalno-post-komunistyczne chalturzenie w wydaniu Polskim.
                                      > no właśnie, dlatego gdyby władza miała dobrze w głowach robiłaby wszystko, żeb
                                      > y
                                      > inspirować lud do podejmowania inicjatywy gospodarczej i społscznej w swoim
                                      > otoczeniu. Jak juz kilka osób zauważyło, największy problem stanowią stereotypy
                                      > i
                                      > uprzedzenia w głowach, kontrola społeczna u nas w znacznej mierze polega na
                                      > stygmatyzacji ofiary i usprawiedliwiania winnego, jak w wiekach średnich, a
                                      > powinno być na odwrót, jak to zmienić? nie wiem, wydaje mi się jednak, że
                                      > formowanie obozu xx, przeciwko niepryjacielskiemu obozowi xy, tylko pogorszy
                                      > sprawę. Może to śmieszne, ale zdarzyło mi sie doświadczyć dyskryminacji dlatego
                                      > ,
                                      > ze mam...zbyt wysokie wykształcenie (sic!), a nie jestem żadna prof., ani nic
                                      > takiego, po prostu pracodawca wolał nierozgarniętą pannę,

                                      O to jest bardzo czeste...W miescie, gdzie mieszkam jest straszne bezrobocie, czesto ludzie, nawet
                                      ci z wyzszym wyksztalceniem nie maja pracy, wiec staraja zahaczyc sie gdziekolwiek, by moc sie
                                      utzrymac. Ostatnio moj kumpel, magister filologii polskiej, staral sie o prace w magazynie, jako
                                      pracownik fizyczny, do przestawiania towarow itp. Przyjeli go do pracy, ale bardzo musial prosic o to, by
                                      nie patrzyli na jego wyzsze wyksztalcenie. Poprostu pracodawcy boja sie przyjmowac ludzi, ktorzy maja
                                      wyzsze kwalifikacje i wyksztalcenie, niz wymaga tego praca. Bo wiadomo, taki pracownik ma wysokie
                                      aspiracje, jest ambitny, a miejsce pracy niespelniajace jego oczekiwan, bedzie traktowac tylko jako punkt
                                      zaczepienia ...
                                      Moze tak bylo z toba, pracodawca wolal przyjac panienke, ktora nie miala wiecej ani mniej umiejetnosci
                                      potrzebnych do wykonywanej pracy, taki pracownik jest pewniejszy, nie bedzie szukal zbyt szybko nowej
                                      pracy, niz ciebie, osobe o wysokich kwalifikacjach, z wyksztalceniem wyzszym, przepelniona ambicja i
                                      checia poszukania sobie w przyszlosci nowego miejsca pracy na miare wlasnych aspiracji...



                                      tylko dlatego że jest
                                      >
                                      > nierozgarnięta wbrew logice i własnym interesom (stanowisko wymagało aktywnej
                                      > tkanki mózgowej), paranoja... życie jest brdziej pogmatwane, niż telenowele...

                                      • Gość: xsenia Re: Re IP: *.bydgoska.krakow.pl 12.06.02, 12:56
                                        Gość portalu: Nell napisał(a):


                                        > Ostatnio moj kumpel, magister filologii polskiej, staral sie o prace
                                        > w magazynie, jako
                                        > pracownik fizyczny, do przestawiania towarow itp. Przyjeli go do pracy, ale bar
                                        > dzo musial prosic o to, by
                                        > nie patrzyli na jego wyzsze wyksztalcenie. Poprostu pracodawcy boja sie przyjmo
                                        > wac ludzi, ktorzy maja
                                        > wyzsze kwalifikacje i wyksztalcenie, niz wymaga tego praca. Bo wiadomo, taki pr
                                        > acownik ma wysokie
                                        > aspiracje, jest ambitny, a miejsce pracy niespelniajace jego oczekiwan, bedzie
                                        > traktowac tylko jako punkt
                                        > zaczepienia ...
                                        > Moze tak bylo z toba, pracodawca wolal przyjac panienke, ktora nie miala wiecej
                                        > ani mniej umiejetnosci

                                        Muszę Cię rozczarować to była firma doradcza..., wprawdzie mała, ale zawsze
                                        > potrzebnych do wykonywanej pracy, taki pracownik jest pewniejszy, nie bedzie sz
                                        > ukal zbyt szybko nowej
                                        > pracy,

                                        zgadza się, ze taki pracownik jest tańszy i stabilniejszy, tylko czy na dłuższą
                                        metę opłaca się trzymać kogoś nad kim stale trzeba stać i sprawdzać to co robi?
                                        ja bym wybrała rozgarniętego i wolała dać mu kilka stów wiecej, niż głąba, który
                                        nie odejdze nawet, gdy będzie wykorzystywany, bo nie jest konkurencyjny, ale...
                                        nie moje małpy, nie mój cyrk, niektórzy w przedziwny sposób zarządzaja swoimi
                                        firmami. ja się później załapałam u konkurecji, ale tam też było kijowo i
                                        powiedziałam bye... tamta laska pracuje już drugi rok na drakońskich warunkach.
              • liloom NELL pozdrawiam:) 11.06.02, 09:08

                Gość portalu: Nell napisał(a):

                > liloom napisał(a):
                >
                > > No to dyskusja zakonczona, a ja napisalam swoj komentarz krociutki gdzes t
                > am w
                > > srodku i moge teraz tylko dopisac, ze sklaniam sie calkowicie ku zdaniu do
                > do, a
                > >
                > > mianowicie nie potrzebuje przepisow prawnych ktore mi na cos pozwola, bo
                > > swiadczy to o tym jakobym ich teraz nie miala (?)
                >
                > Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Jezeli nie czujesz sie w Polsce dysk
                > ryminowana to OK i jezeli
                > uwazasz, ze w obecnym ksztalcie prawo cie chroni, to drugie OK.
                > A do feministek- chyba walczycie z wiatrakami, liloom was nie potzrebuje, jest
                > dobrze tak jak jest.

                Droga Nell,
                rzeczywiscie punkt widzenia zalezy od puktu siedzenia.
                po pierwsza nie mieszkam w Polsce - temat jest dla mnie ogolny i chyba tak nalezy
                go traktowac,
                po drugie - osobiscie radze sobie bez feministek calkiem niezle owszem i mam
                swoje poglady, ktorych staram sie bronic, tylko uwazam, ze oprocz walki sa
                jeszcze inne drogi np. dyplomacja, albo kobiecy wdziek, ktore niektore kobiety
                swietnie potrafia uzywac - czasem sie oplaca (to jest inny temat do dyskusji)
                po trzecie - ogolnie: nie znaczy to, ze sa niepotrzebne, napewno sa dla innych,
                wiec niepotrzebnie "wkladasz mi w usta" to czego nie powiedzialam, taka reakcja
                typu zaperzenie przypomina mi reakcje mojej 8-letniej corki, sorry
                - i atakujesz mnie osobiscie a nie dyskutujesz na temat:)

                pozdrawiam Cie Nell serdecznie, mysle, ze po prostu mamy inne doswiadczenia
                zyciowe i stad rozbieznosc pogladow:)

    • men_ Re: Feministki 10.06.02, 21:47
      brrrrrrrrrrr ...:))

      naprawdę tego chcesz, hę ?:)
      • Gość: dodo skandynawskie parlamentarzystki - dla nell IP: *.sympatico.ca 11.06.02, 21:55
        zadalam sobie troche trudu i przeszukalam strony parlamentow dunskiego,
        finskiego, norweskiego i szwedzkiego czyli tych, ktore zaliczaja sie do krajow
        skandynawskich.
        w zadnym z nich nie ma ani teoretycznej (gwarantowanej
        prawnie/konstytucyjnie), ani praktycznej proporcji kobiet do mezczyzn 50x50.
        najwyzszy procent kobiet parlamentarzystek jest w szwecji - 43%.
        pod moim tekstem znajdziesz cytat (nietety po angielsku, moze ci maruda
        prztlumaczy) wlasnie na ten temat.
        jezeli chce sie o cos walczyc, warto pilnowac sie faktow zeby argumenty
        naprawde mialy jakas wage. powodzenia.


        Compared with parliaments in other countries, the Riksdag has a high
        proportion of female members. In fact, with its 43 per cent, the Swedish
        Parliament has the highest proportion in the world. But the proportion of
        women in Parliament has only risen markedly in recent years.
        In 1970, female representation in the Riksdag was only 13 per cent. It rose
        slowly but surely to a peak of 38 per cent in 1988, but fell back again quite
        noticeably in the following election. In the general election of 1994, women
        obtained just over 43 per cent of the seats in the Riksdag, a proportion they
        retained in 1998.
        • Gość: Nell Re: skandynawskie parlamentarzystki - dla nell IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 11.06.02, 22:02
          Gość portalu: dodo napisał(a):

          > zadalam sobie troche trudu i przeszukalam strony parlamentow dunskiego,
          > finskiego, norweskiego i szwedzkiego czyli tych, ktore zaliczaja sie do krajow
          > skandynawskich.
          > w zadnym z nich nie ma ani teoretycznej (gwarantowanej
          > prawnie/konstytucyjnie), ani praktycznej proporcji kobiet do mezczyzn 50x50.
          > najwyzszy procent kobiet parlamentarzystek jest w szwecji - 43%.

          Wiem, juz poszukalam w interku, ale doszukalas sie do tego, ze w Szwecji istnieje parytet plci w
          strukturach rzadowych oraz 50 do 50 na listach wyborczych w innych krajach? I to jest poparte ustawa...
          A co do tej Islandii, to czytalam jakis czas temu artykul, gdzies, dawno , wiec moglam cos przeklamac, za
          co przepraszam.

          > pod moim tekstem znajdziesz cytat (nietety po angielsku, moze ci maruda
          > prztlumaczy) wlasnie na ten temat.
          > jezeli chce sie o cos walczyc, warto pilnowac sie faktow zeby argumenty
          > naprawde mialy jakas wage. powodzenia.
          >
          >
          > Compared with parliaments in other countries, the Riksdag has a high
          > proportion of female members. In fact, with its 43 per cent, the Swedish
          > Parliament has the highest proportion in the world. But the proportion of
          > women in Parliament has only risen markedly in recent years.
          > In 1970, female representation in the Riksdag was only 13 per cent. It rose
          > slowly but surely to a peak of 38 per cent in 1988, but fell back again quite
          > noticeably in the following election. In the general election of 1994, women
          > obtained just over 43 per cent of the seats in the Riksdag, a proportion they
          > retained in 1998.

          • Gość: xsenia coś dla rozrywki IP: *.bydgoska.krakow.pl 12.06.02, 00:15
            na forum 'feminizm' jeden palancik załozył watek "feminizm to komunizm" i
            napisał tam 6 postów sam do siebie, wszystki strasznie rozwlekłe, nie chciało
            mi się czytać tego bełkotu, nikt oprócz tego kola nie pisze na jego watku, nie
            spotkałam się jeszcze z takim idiotyzmem,
            • goga.74 Re: coś dla rozrywki 12.06.02, 00:18
              Maciej- to tamtejszy the_man.
              • Gość: xsenia Re: coś dla rozrywki IP: *.bydgoska.krakow.pl 12.06.02, 00:21
                goga.74 napisał(a):

                > the_man
                ? a co to za UFO, ten od nimfetek w przysowiowych białych skarpetkach i z
                tornistrami z dziewiczego watku?
                • goga.74 Re: coś dla rozrywki 12.06.02, 00:28
                  Poczytaj sobie watek "tzw. milosc jako handel wymienny".
                  Tam jest dopiero ubaw. The_man to nowa osobowosc forum, na poczatku myslam ze
                  nowe wcielenie Jedrka ale bije go na glowe.
                  • Gość: xsenia niestety..... IP: *.bydgoska.krakow.pl 12.06.02, 00:56
                    nie jestem w stanie doczytac tego do końca, dotarłam do 'gwałtownie rozchodzących
                    się krzywych atrakcyjności' i umarłam ze śmiechu,

                    ten wątek już padł, nie ma go na wierzchu, a the_clown tak się starał... i jescze
                    ten pseudonim z 'the', kosmos
                    goga.74 napisał(a):

                    > Poczytaj sobie watek "tzw. milosc jako handel wymienny".
                    > Tam jest dopiero ubaw. The_man to nowa osobowosc forum, na poczatku myslam ze
                    > nowe wcielenie Jedrka ale bije go na glowe.

                    oni dwaj powinni rywalizować już tylko na pięści, głowy w ich stanie...lepiej
                    nie mówić
                    jest jeszcze jeden fajny gościu, Darr, opetany obsesją wolnego rynku, wymyslił że
                    kobiety okradają facetów z emerytur i że powinny płacić 10 razy wyższe składki
                    emerytalne, napisał o tym tyrradę i chyba wierzy w te swoje brednie, bo ostro
                    angażował się w dyskuję, oczywiście nic do niego nie trafiało
                    późno już
                    czas spać
                    kolorowych:::::::::::)))))))))))))snów



                    • goga.74 Re: niestety..... 12.06.02, 11:22

                      > jest jeszcze jeden fajny gościu, Darr, opetany obsesją wolnego rynku, wymyslił
                      > że
                      > kobiety okradają facetów z emerytur i że powinny płacić 10 razy wyższe składki
                      > emerytalne, napisał o tym tyrradę i chyba wierzy w te swoje brednie, bo ostro
                      > angażował się w dyskuję, oczywiście nic do niego nie trafiało
                      A na ktorym foum on pisuje? Chetnei poczytam, w koncu smiech to zdrowie.



                      • Gość: xsenia Re: niestety..... IP: *.bydgoska.krakow.pl 12.06.02, 12:44
                        goga.74 napisał(a):

                        >
                        > > jest jeszcze jeden fajny gościu, Darr, opetany obsesją wolnego rynku, wymy
                        > slił
                        > > że
                        > > kobiety okradają facetów z emerytur i że powinny płacić 10 razy wyższe skł
                        > adki
                        > > emerytalne, napisał o tym tyrradę i chyba wierzy w te swoje brednie, bo os
                        > tro
                        > > angażował się w dyskuję, oczywiście nic do niego nie trafiało
                        > A na ktorym foum on pisuje? Chetnei poczytam, w koncu smiech to zdrowie.
                        na 'feminiźmie', tam jest najwięcej dziwolągów

            • Gość: xsenia Re: coś dla rozrywki - nowina!!! IP: *.bydgoska.krakow.pl 12.06.02, 13:16
              Gość portalu: xsenia napisał(a):

              > na forum 'feminizm' jeden palancik załozył watek "feminizm to komunizm" i
              > napisał tam 6 postów sam do siebie, wszystki strasznie rozwlekłe, nie chciało
              > mi się czytać tego bełkotu, nikt oprócz tego kola nie pisze na jego watku, nie
              > spotkałam się jeszcze z takim idiotyzmem,

              Tamten jełop napisał już 10 postów sam jeden na swoim wątku, idzcie na
              forum 'feminizm' się pośmiać.
              • Gość: Nell Re: coś dla rozrywki - nowina!!! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 13:18
                Gość portalu: xsenia napisał(a):

                > Gość portalu: xsenia napisał(a):
                >
                > > na forum 'feminizm' jeden palancik załozył watek "feminizm to komunizm" i
                > > napisał tam 6 postów sam do siebie, wszystki strasznie rozwlekłe, nie chci
                > ało
                > > mi się czytać tego bełkotu, nikt oprócz tego kola nie pisze na jego watku,
                > nie
                > > spotkałam się jeszcze z takim idiotyzmem,
                >
                > Tamten jełop napisał już 10 postów sam jeden na swoim wątku, idzcie na
                > forum 'feminizm' się pośmiać.

                Juz LECE:))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka