Dodaj do ulubionych

Czy naprawdę?

09.04.05, 00:45
Pomóżcie madre kobiety. Jestem dosć przystojnym 40-latkiem. Wykształconym,
niezależnym, inteligentnym, dowcipnym. Mam swoją firmę, mieszkanie, dochód
taki sobie, ale te 6-10 tys zarabiam. Mogę się rozwinąć. Jeżdżę starym
samochodem gdyż szawsze traktowałem samochody jako środek transportu a nie
przedłużenie fiuta. Ostatnio syn kolegi mówił, mi żebym sobie kupił nowy. Ja
popatrzyłem na tego kolegę i mówię czy zmieniłbyś swój osąd o mnie gdybym
miał lepszy samochód. Na to koleś: ja nie ale jakaś młodsza kobieta na pewno.
Hmm. Czy bez lepszego samochodu już nie mam szansy na związek z atrakcyjna
kobietą?
Obserwuj wątek
    • dobry_chlopak Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 00:47
      kto ci powiedział żeś przystojny?? mama??
    • ninja04 Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 00:52
      Jeśli szukasz tępej laski, to tak, lepszy samochód zdecydowanie jest potrzebny.
      • dobry_chlopak Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 00:54
        szukając takiej laski możesz jechać swoim starym samochodem na małomiasteczkową
        dyskoteke i przy kupowaniu piwa czy tam czegoś pokazać a ze 200-300 plnów i już
        masz
        • ninja04 Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 00:57
          Ale z drugiej strony... Po co wydawać kasę na nowy wóz, skoro można ją
          prze....ać w burdelu?
          • grecz Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 00:58
            taniej wyjdzie :) a smaochod mozna rozbic...
            • ninja04 Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:01
              I można za friko złapać jakieś choróbsko:P
    • grecz Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 00:55
      zauwazcie ze napisla dowcipnym :) dobry zart..choc w rzeczywistosci ninja04 ma
      racje..jak chcez tepa to tak, bez dobrego samochodu nie da rady
    • misscraft Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:11
      Myśle, że jeśli laska poleci na ładny samochód to nie jest wiele warta i
      szczere uczucie z tego nie wyrośnie. Jak dla mnie facet może nie mieć
      samochodu, to nie jest rzecz bez ktorej nie można by się obyć. A ty byś wolał,
      żeby kobieta zainteresowała się Tobą czy Twoim samochodem?
      Ja cenie ludzi, którzy nie zmieniają samochodów czy komórek czy innych nałogów
      cywilizacji co i rusz ilekroć pojawi sie nowszy model, bo to znaczy, że mają do
      rzeczy sentyment i nie są kompletnymi materialistami.
      Ja uważam, ża laski lecące na samochód o stereotyp, który nie jest do końca
      prawdziwy. Która kobieta by chciała faceta, który potrzebuje "przedłużenia
      penisa";-)
      • ninja04 Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:14
        Wierz mi, że są też takie. Dla nich facet z samochodem będącym przedłużeniem
        penisa jest ich renomowaną etykietką w świecie równie płytkich, co ona, ludzi.
        • misscraft Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 15:09
          To może niech ci płytcy się dobierają w pary. A ci którzy nie są skrajnymi
          materialistami niech się nie zmieniają. Wierze, ze w końcu trafią na kogoś
          podbnego do nich. Mam bardzo niskie mniemanie o panienkach które lecą na ładne
          auto i ogólnie szpanowanie im imponuje. Ale niestety znam taką jedną, tylko że
          ona nie ma kompletnie powodzenia u facetów, a stawia im Bóg wie jakie wymagania.
    • dobry_chlopak Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:17
      a ja mam rower i moge mieć "każdą":)
      • ninja04 Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:18
        To zależy, czy masz z siodełkiem... :P
        • dobry_chlopak Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:19
          bez siodełka ani rusz:)
          • ninja04 Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:20
            To nie będziesz miał każdej:P
            • dobry_chlopak Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:21
              nie napisałem że będe:) pisałem że moge:))
              • ninja04 Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:23
                Ale np mnie nie możesz mieć, bo ja lecę tylko na facetów z rowerami bez
                siodełek ha ha
                • dobry_chlopak Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:24
                  no trudno
                  • ninja04 Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:26
                    Więc nie możesz mieć każdej, bo pewnie znajdzie się ktoś o podobnych do mnie
                    preferencjach :P
          • wielo-kropek Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:26
            Pytanie nie do mnie, ale pozwolilem wtracic swoje piec groszy. Otoz
            nowy samochod jest widoczny dla kobiet. Skoro tylko atrakcyjne
            kobiety chcialbys miec, to musisz te swoje 10 tys. jakos im pokazac,
            bo i co z tego ze je masz, jesli trzymasz je zawsze schowane
            glegoko w kieszeni czy skarpecie jakiejs. A jeszcze jesli je masz
            tylko dla siebie............. to juz szkoda slow. Dziewczyny atrakcyjne
            lubia i licza na nowe samochody, jak tez i nowych kierowcow, i nie
            najwazniejsze jest zawsze dla nich co o nich mysla.
    • anahella Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:25
      czynowysamochod napisał:

      > Czy bez lepszego samochodu już nie mam szansy na związek z atrakcyjna
      > kobietą?

      Moze poszukaj sobie po prostu fajnej, ktora bedzisz lubic (ze wzajemnoscia).
    • xy2 Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:28
      samochód to nie przedłużenie fiuta. to cos co w pewnym sensie realizuje
      marzenia.

      widziałam peugeota 307 CC, czarnego, z otwartym dachem ze stalowymi felgami na
      zimowych gumach. własciciel auta- nie komentuje "bo nie wypada"

      wsystko na ten temat
      • ninja04 Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:30
        Wiesz, ja też lecę na samochody, choć się na nich nie znam i jestem kobietą. Tu
        chodzi o związek przyczynowo-skutkowy: mam dobry samochód-> zarwę niezłą cizię.
        A to co innego.
        • dobry_chlopak Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:31
          byle byś sie na gotowaniu znała
          • ninja04 Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:32
            Się znam:]
            • wielo-kropek Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:39
              No to ciebie warto w takim razie wozic.
              • dobry_chlopak Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:40
                spadam spać bo rano do szkoły:( pa wam
                • wielo-kropek Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 01:52
                  To u was w soboty ucza? Tutaj nie chca. Nie wiem -dzieciaki uczyc
                  sie nie chca, czy nauczyciele uczyc. Maja wolne. Trzymaj sie.
    • sceptyczka1 Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 08:09
      zastanów się czy chcesz mieć młodszą kobietę aby komuś zaimponować (oczywiście
      + nowe autko ), czy też poszukujesz kobiety która będzie twoją miłością. Ale
      zarówno w jednym jak i w drugim przypadku zmiana autka nie zaszkodzi
    • chicarica Re: Czy naprawdę? 09.04.05, 08:31
      Zależy co rozumiesz przez atrakcyjną kobietę. Jeśli to, co myślę, to natychmiast
      zmieniaj samochód, stary ;) Ale też weź pod uwagę, że jak trafi się ktoś z
      lepszym samochodem, to niunia natychmiast puści Cię w trąbę - ot, ryzyko, i nie
      jęcz potem, że to k... była. Zawsze mnie dziwią faceci, którzy najpierw zarywają
      blond niunię na auto, a potem płaczą że niunia nie potrafi utrzymać majtek na
      swoim miejscu na widok lepszej fury ;)
      A co do samochodu - dla rozsądnej kobiety nie będzie ważne jakim autem jeździsz
      i czy jest nowe, czy stare. Jednak spotkałam się kiedyś z gostkiem, który miał
      auto co prawda stare, ale w miarę podpicowane (sam był lakiernikiem), tylko że w
      środku syf i smród jak w afgańskiej jurcie. Dodatkowo jeszcze intelektualnie mi
      nie podpasował, ale ten syf w samochodzie wydatnie przyczynił się do
      dyskwalifikacji gościa na wstępie. Ble...
    • sagis Tylko nie BMW !!! 09.04.05, 12:21
      Tymi samochodami, to przeważnie bezmózgowcy jeżdżą. Pewnie chcą sobie u siebie
      nim, brak klasy dorobić.
      Jakimś fajnym, szybkim autkiem fajnie sobie pojeździć, ale żeby na faceta
      lecieć za jego samochód, to nie.
      Jak ktoś jest pusty, to albo kasą chce zaświecić, albo na kasę leci.
      Czyli w końcu swój na swego trafia:-))))
      • wielo-kropek Re: Tylko nie BMW !!! 09.04.05, 21:38
        Ty sagis czasem jak cos napiszesz to sam nie wiem co mam robic. Otoz
        tak sie sklada, ze i ja jezdze BMW. Teraz juz wiem, ze ciebie
        podwiezc nim nie mam szans. Poprostu bys do niego nie wsiadla. Pomysle
        nad zmiana samochodu a raczej nad zmiana marki. Widzisz jak ja sie
        tutaj staram dla ciebie. A z ta zmiana i kretynstwo moje pewnie
        zniknie, bo bede juz madry i tylko madre dziewczyny bede wozil.
        • sagis Re: Tylko nie BMW !!! 11.04.05, 08:39
          Tam u Ciebie chyba mężczyźni nie potrzebują takiego samochodu, aby
          dowartościować się. U nas faktycznie Beemki upodobał sobie pewien typ mężczyzn
          i też podobne laski lecą na nie.
          Wystarczy spojrzeć na faceta i już wiadomo, co to za jeden. A, jak odezwie się
          taki, to już wiadomo na 100%.
          Gdyby, czym innym mnie chwycił, to i BMW nie przeszkadzałoby mi. BMW to jest
          dobrej, niemieckiej roboty samochód.
          Chociaż nie wiem, czy po tym wrażeniu, kto u nas nim jeździ, miałabym
          przyjemność wsiąść do niego.
    • starywyjadacz 40 lat i taki nierozgarniety. 10.04.05, 12:09
      chocby sie kazda zapierala i w to swiecie wierzyla to ludzie, a juz
      zszczegolnie kobiety podlegaja emocjom. I jak facet sprytny to wie jak o te
      emocje dbac.
      Nawet jak jakas ortodosyjna antyblachara jest to pomysl co czuje gdy jedzie z
      kims kogo jeszcze dobrze nie zna, jego trupem, wszystko klekoce,drzwi sie
      niedomykaja, cos klekoce w silniku - jakie ma emocje? A teraz ta sama jako
      pasazerka sunie w niezlej bryce gdzie wszystko na tip top, wygodnie cichutko
      bezpiecznie i jeszcze np poczucie odrobiny luksusu zwiazane z marka? Takie
      poczucie komfortu ze nic tylko jeszcze sie przytulic do kogos kto ten konfort
      daje (oczywiscie jesli ta osoba jest ok i nie ma innych odpychajacych cech).
      I nie bierz tego na logike - Chocby sie tu kazdy zesral zaprzeczajc to i tak
      nie zmieni tego ze czesto czesc emocji zwiazanych z rzeczami przechodzi na ich
      wlaciciela. Oczywiscie samochod to tylko jeden z wielu czynnikow i tempakowi na
      pewno nie pomoze (szczegolnie jak sie bedzie zachwycal caly czas bardziej swoja
      bryka niz pasazerka) - a i tez nie jest niezbedny do poznania kobiety ale ...
      na pewno jest to jeden ze skutecznych rekwizytow w tej grze.
      To tylko psychologia i nalezy ja jedynie umiejetnie wykorzystywac.

      • login.kochanie Re: 40 lat i taki nierozgarniety. 10.04.05, 12:16
        gratuluje madrosci zyciowej !
        dodam , ze nawet kobiety, ktore maja wlasny samochod jako srodek transportu
        (niechby i bmw) interesuja sie, czym jezdzi ich kochanie
        gruchoty na zlom !!!
        • starywyjadacz Re: 40 lat i taki nierozgarniety. 11.04.05, 08:26
          :)
    • spazmusek Re: Ja np moją żonę poderwałem gdy..... 11.04.05, 08:42
      pod moim oknem stała stara rewelacyjna z deka zardzewiała Syrenka.Wiesz nie
      samochód daje miłośc tylko uczucie między dwojgiem ludzi i to chyba jest w
      związku najbardziej wartosciowe.Lecz z drugiej strony to wydaje mi się że ten
      wątek to jest tylko motyw wyssany z palca skoro jesteś taki
      piękny ,bogaty,wykształcony,niezależny,dowcipny,inteligentny,itp i itd żeczą
      jest nie możliwą abyś nie znalazł sobie kobiety a może wcale nie jesteś taki
      jak opisujesz tylko jest na odwrót co ??.

      P.S Radziłbym zabrać się za Sagis tej biednej kobiecie należy się coś od życia
      zaproponuj jej małżeństwo :).
      • sagis Re: Ja np moją żonę poderwałem gdy..... 11.04.05, 09:35
        Spazmusku żyjesz w świecie wirtualnym. Nie ma na świecie takiej głupiej
        kobiety, która wyszłaby za Ciebie.
        Przynajmniej tutaj możesz sobie wyobrazić, że codziennie uprawiasz z nią seks i
        że jakaś kobieta kocha Ciebie.
        Tak naprawdę, to codziennie to robisz sobie ręcznie, pisząc na FK i wyobrażając
        sobie, jak to z kobietami robisz.
        Nie ma jak potęga męskiej wyobraźni:-)))))))
        • trzydziecha1 Re: Ja np moją żonę poderwałem gdy..... 11.04.05, 10:29
          Pani Psycholog, Pani zawsze taka mądra, dobrotliwie doradzająca, a tutaj taka
          słoma wyszła.... rozczarowana jestem.
      • czynowysamochod Re: Ja np moją żonę poderwałem gdy..... 11.04.05, 09:47
        Nie napisałem, że jestem bogaty, teraz zarabiam więcej, kiedyś mniej. Nie
        napisałem, że jestem piękny. Chodziło mi tylko o to że jestem w zasadzie ok,
        nie odstraszam ani wyglądem ani intelektem. Jestem sam bo kobieta, którą
        kochałem i z którą żyłem w związku(bez ślubu) zmarła trzy lata temu. Od tamtej
        chwili nie myślałem o innych. W zasadzie jeszcze nie myślę ale coraz to inny
        znajomy chce mnie swatać. No i ostatnio ten jeden stwierdził, że potrzebuję
        lepszy samochód. Myślę, że miał dużo racji.
        • sagis Re: Ja np moją żonę poderwałem gdy..... 11.04.05, 09:57
          Na pewno porządnej kobiety na złapiesz na samochód.
          Po śmierci Twojej ukochanej kobiety potrzebowałeś czasu, aby dojść do siebie.
          Jedni potrzebują jego mniej, a inni więcej. Dobrze, że od razu na siłę nie
          wszedłeś w inny związek. Jeśli nie byłbyś jeszcze gotowy do nowego związku, to
          mogłeś zranić tą kobietę.
          Przyjdzie moment, że spotkasz odpowiednią dla Ciebie kobietę.
          A, samochód w tym Ci nie pomoże. Chyba, że chcesz taką, która będzie z Tobą
          tylko dla tego samochodu.
          • starywyjadacz Re: Ja np moją żonę poderwałem gdy..... 11.04.05, 10:08
            > Na pewno porządnej kobiety na złapiesz na samochód.

            Pieprzysz glupoty.
            Samochod w tym wypadku to jedynie oznaka pozycji spolecznej. A to ze faceci
            lepiej usytuowani maja wieksze wziecie nawet u tych porzadnych to zadna
            tajemnica. A jesli uwazasz ze bredze to zaproponuj temu gosciowi niech
            zrezygnuej z firmy, przejdzie na zasilek i zobacz ile w kolo porzadnych kobiet
            sie na niego rzuci dlatego ze jest on ok, nie najglubszy i nie najbrzydszy.

            • sagis Re: Ja np moją żonę poderwałem gdy..... 11.04.05, 10:32
              To Ty myślisz, jak mężczyzna i nie znasz jednak dobrze kobiet.
              Wielu już popełniło podobny problem. Mądra kobieta wie, że pieniądze to nie
              wszystko. Ja widzę nawet, że facet, który ma kasę i uważa, że tylko dzięki niej
              zdobędzie kobietę, nie jest wart złamanego kłaka.
              Widzą teraz, że lepszy jest o niższej pozycji społecznej mężczyzna, bez super
              samochodu, ale dobry i pracowity. Razem z takim można dużo zbudować.
              A, mężczyzna na zasiłku może znaleźć się na nim nie ze swojej winy. Nie można
              kogoś takiego przekreślać dlatego, że nie ma pracy i tym samym kasy, bo jest to
              tylko przejściowa sytuacja. Jeśli jest pracowity i ma inne walory, to znajdzie
              pracę. Przy naszej sytuacji gospodarczej może to trochę dłużej potrwać, ale w
              końcu będzie ją miał.

              Słyszałam o kobietach( i to młodych), że zostawiają faceta, jak jemu noga
              podwinie się. Nawet o jednej, która spowodowała, aby zostawił żonę z dzieckiem,
              a jak on stracił pracę, to ona jego zostawiła. Dobrze jemu, bo ma karę za to,
              że zostawił dziecko.
              Takie wyrachowane są teraz małolaty.
              I czego warta jest kobieta, która leci tylko na kasę? Tacy sami teraz są
              mężczyźni.

              Powodzenia.
              • starywyjadacz Re: Ja np moją żonę poderwałem gdy..... 11.04.05, 10:40
                Ty mi wkladasz w usta slowa ktorych nie powiedzialem.

                > Wielu już popełniło podobny problem. Mądra kobieta wie, że pieniądze to nie
                > wszystko.

                o wlasnie - SAMA przyznajesz mi racje - Dlaczego nie napiszesz np tak
                ze: "Madra kobieta wie ze pieniadze to cos co powinno odstraszac?" Bo tak nie
                jest. Pieniadze to nie wszystko = pieniadze choc nie sa warunkiem koniecznym
                maja jakies znaczenie.

                > Ja widzę nawet, że facet, który ma kasę i uważa, że tylko dzięki niej
                > zdobędzie kobietę, nie jest wart złamanego kłaka.

                No to ja tez tak uwazam a co to ma do rzeczy?

                > Widzą teraz, że lepszy jest o niższej pozycji społecznej mężczyzna, bez super
                > samochodu, ale dobry i pracowity. Razem z takim można dużo zbudować.

                A gdyby byl z wyzsza pozycja spoleczna i bylby dobry i pracowity z kim mozna by
                bylo duzo zbudowac?

                • sagis Re: Ja np moją żonę poderwałem gdy..... 11.04.05, 10:50
                  Ja Ci nic nie wkładam. To Ty tak to odbierasz. To jest dla mężczyzn drażliwy
                  temat. Jaki samochód i ile ma on kasy? I czy kobieta poleci na niego, czy nie?

                  Nie przekreśliłabym takiego, ale pieniądze i pozycja społeczna psuje mężczyzn.
                  Za bardzo robią się wtedy zarozumiali i trudno z takim wytrzymać.
                  • starywyjadacz Re: Ja np moją żonę poderwałem gdy..... 11.04.05, 11:00
                    > To jest dla mężczyzn drażliwy
                    > temat. Jaki samochód i ile ma on kasy? I czy kobieta poleci na niego, czy nie?

                    Dla mnie nie jest drazliwy. To normalne ze pozycja spoleczna ma znaczenie -
                    choc rzeczywiscie przez wielu facetow znaczenie tego jest wyolbrzymiane. Z
                    drugiej strony wielu ktorzy ta pozycje spoleczna maja calkowicie nie rozumie
                    potrzeb kobiet i nie umie tej pozycji wykorzystac.
    • margie Re: Czy naprawdę? 11.04.05, 10:08
      No dobra. Ja mam 47 lat i jestem atrakcyjna, mam wysokie dochody, jestem
      niezalezna finansowo, swietna prace i wszytsko co do szczescia amterialnego
      potrzeba. Dodatkowo intekugentna, dowcipna, i wyjatkowa. I szukalam faceta,
      ktory przede wszytskim by mi imponowal. Ale nie materialnie, bo to sa dla mnie
      dobra nieistotne, ale intelektualnie, checia zycia, pragnieniami i pasja. I co?
      Nie znalazlam... Jak widzisz, sa kobeity, ktore nie patrza na rocznik
      samochodu, tylko na to, co facet ma w glowie i ja wcale nie jestem wyjatkiem.
      Problem w tym, ze 95% facetow w moim wieku szuka duzo mlodszej partnerki....
      Bledne kolo:))
      • sagis Ja jakoś nigdy nie patrzyłam na kasę, ale teraz 11.04.05, 10:39
        jeszcze mniej, jak widzę, czego brak mężczyznom z kasą.
        Ważny jest człowiek, a nie jego kasa i klasa samochodu, którym on jeździ.
        Dla faceta samochód jest podobno przedłużeniem jego małego:-)))
        Tak wielu myśli, bo dla mężczyzn zawsze najważniejsze były pieniądze i pozycja
        społeczna. Porządna kobieta kieruje się uczuciami i innymi wartościami.

        Kiedyś coś takiego przeczytałam, że mężczyzna latał i zbierał dobra materialne,
        a kobieta w końcu odeszła, bo nie było jego przy niej.
        To jest podstawa do rozpadu wielu związku.
    • aaliyah20 Re: Czy naprawdę? 11.04.05, 10:19
      Myślenie w kategoriach - lepszy samochód, fajna dupa - tylko w jeden sposób o
      tobie świadczy... Czytając ostatnio tematy tutaj mam wrażenie, że nitkórym
      ostro porąbało się w głowach. Człowieku masz 40 lat, a zawartość w mózgu w
      ilościach śladowych...
      • starywyjadacz Re: Czy naprawdę? 11.04.05, 10:32
        Mysle ze ty zle czytasz to co ten gosciu napisal i komentarze.
        Nikt tu nie psze ze lepszy samochod to fajna dupa.
        Tak samo to jest bzdurne jakby ktos napisal ladne oczy, fajna dupa
        albo bedziesz mily, fajna dupa.

        Czlowiek sklada sie z wielu elementow i tylko wszystkie na raz tworza calosc. A
        dobra prezencja(ktorej auto jest czescia) to jeden z tych elemenow ktore moga
        dzialac na plus lub minus. Dlaczego koniecznie uwazasz ze lepiej jesli w tym
        aspekcie bedzie oddzialywal na minus?
    • trzydziecha1 Re: Czy naprawdę? 11.04.05, 10:28
      Jeśłi w to wierzysz, nie zasługujesz na lepszą. Swoją drogą, naprawdę nie
      lubisz w miarę wygodnej, bezpiecznej jazdy? Jeśli lubisz, to pewnie twoj
      samochód jest OK. Jeśli o to nie dbasz, to sam sobie skąpisz?
    • kkaczucha Re: Czy naprawdę? 11.04.05, 10:31
      oczywiście,że masz.Należałoby się zastanowić,co jest przyczyną tego,że jesteś
      nadal singlem?Bynajmniej nie samochód.
    • e.day zależy na czym Ci zależy... 11.04.05, 11:00
      ...jeśli na zarwaniu ładnej, młodej panienki, takiej do łóżka, na imprezkę i do
      obdarowywania drogimi prezentami, to i owszem, ładny wóz jest elementem
      pomocnym. "Przedłużenie penisa", takie sformułowania padły na forum. Natomiast
      jeśli oprócz urody, seksu i drenarki konta życzyłbyś sobie czegoś więcej
      (odrobina inteligencji i związanego z nią poczucia humoru, związku opartego na
      wzajemnym zaufaniu, abyś był dla niej czymś więcej niż tylko portfelem - bo
      Kimś, partnerem, człowiekiem zasługującym na odrobinę troski), no to sorry
      Winnetou, ale zakup autka nie wystarczy. Potrzeba czegoś znacznie więcej.
      Jednak jeśli na mocniejsze zaangażowanie nie jesteś gotów (przesłanka: wciąż
      singiel, to w naszej kulturze niezbyt normalne), to daj sobie spokój i
      poprzestań na sprawnych w łóżku, ślicznych laleczkach z pustką między uszami,
      ale za to w pełni doceniających uroki seksu w nowiusim auteczku za cenę powyżej
      100 tys...
      Pozdrawiam, i życzę trafnych przemyśleń
      E.Day
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka