Gość: pinkink
IP: *.oc.oc.cox.net
23.06.02, 09:34
Tak sie ostatnio nad soba zastanawialam. Wyszlo mi na to, ze cos ze mna nie
tak. Pytanie, czy moj przypadek jest reformowalny?
Zeby dlugo nie nudzic - mam problem w nawiazywaniu relacji z moimi facetami.
Nie to, zeby ich nie bylo. Sa, mimo, ze nie mam juz 16 lat. Nie mialam z tym
problemu od 13 r.zycia. Latwo nawiazuje kontakt. Mezczyzni mnie zawsze
interesowali. I nigdy tego nie ukrywalam.
Nie to, zeby niefajni. Sa fajni. Ciekawi. Inteligentni.Czuli.
Problem lezy w tym, ze nie radze sobie w okresie od pierwszego spotkania do
wyladowania w lozku (czy gdziekolwiek indziej; chodzi o seks).
Nasza kultura, tradycja narzucily nam, kobietom pewien wzorzec zachowan,
ktorego, jak sie okazuje, nie znam. A juz z pewnoscia nie respektuje.
Teorie,owszem, znam, tzn. im dluzej trzymasz faceta na dystans, tym lepiej dla
trwalosci zwiazku. Niestety, zawsze wydawalo mi sie to sztuczne, glupie, pelne
hipokryzji. Nie jestem cyniczna. To nie dlatego.
Nie umiem udawac. Nie wiem, jak to prowadzic. Udawac, ze on mnie nie bierze?
Udawac slodka idiotke z buzia w ciup? No przeciez nie moglabym!
To nie moj styl! Wstydzilabym sie samej siebie.
Skutek jest taki, ze znajomosc w blyskawicnym tempie zamienia sie w goracy
romans.
Potem to sie jakos konczy, ale przyjazn i serdecznosc pozostaja. Jak ogladam
sie za siebie mam wielu przyjaciol-mezczyzn. Z zadnym, (no,prawie zadnym) z
nich nie rozstalam sie w gniewie czy nienawisci.
Ale latwo przychodza, latwo odchodza...
Nie jestem prymitywem, a jednak widze,ze w edukacji mesko-damskiej mam jakies
potworne braki. Czuje to.
Czy jestem zbyt pobudliwa? Czy zbyt niecierpliwa? (Ale dlaczego ?)Moze malo
czula? Nie mam pojecia.
Robie blad taktyczny.To jest pewne. Ale najczesciej nie zastanawialam sie nad
tym. Szlam za impulsem. Taktyka byla mi do niczego nie potrzebna.
Musze pomyslec jednak o zmianie.
Chce wyjsc za maz. Recydywa.
Chce tego ze wzgledu na zalegalizowanie mego pobytu za granica i po prostu
tesknie do dlugiego zwiazku. Jestem na to gotowa.
Ale jak sie powsciagac? Jak nie zrobic mojego stalego bledu? Udawac? (Zakladam,
ze facet, z ktorym sie chce wiazac, musi byc pociagajacy. -Tylko dla papierow
to ja nie chce)
Jestem ciekawa, jak robia to dorosle kobiety. Nastolatki mnie nie interesuja.
Pytam na forum,bo nie mam tu przyjaciolki, z ktora moglabym pogadac. Zostaly w
Polsce.
Czy flirt, zaloty, chodzenie czy jeszcze jak to nazwac,( te nazwy sa glupie),
swiadomie przedluzacie?
Czy walczycie ze sama soba, zeby za wczesnie nie "ulec", bo to bedzie zle
odebrane? Jak to robicie?
Jakies rady?
I jeszcze uwaga. Napisalam to nie dlatego, ze jestem masochistka, ktora lubi
wyzwiska i bezmyslna agresje. Wiec jesli ktos ma tylko to do zaoferowania,
prosze, niech sobie daruje....