Dodaj do ulubionych

Macierzynstwu mowie NIE!

17.04.05, 15:49
Nnie planuje dzieci wogole. Moj facet mysli podobnie. Jak tylko sie
troche "dorobimy" to zamierzamy zwiedzac swiat wypoczywac i przeczytac te
wszystkie ksiazki na ktore teraz nie mamy czasu. Jest tyle rzeczy do
zrobienia w zyciu. Nudza sie tylko nudni ludzie. Swiat bez dzieci moze byc
rownie piekny. Poza tym zamierzamy w przyszlosci wspierac (finansowo i
dorywcza opieka) rozwoj 2-3 dzieci z domu dziecka czy jakiejs biednej
patologicznej rodziny. Dzieki temu my bedziemy miec swoja wolnosc zachowana i
przy tym pomozemy jakiemus potrzebujacemu dziecku. Ale to takie plany na
przyszlosc. Ja mam 24 lata a moj facet 30. Zdania nie zmienilismy jeszcze a
ja przy swoim upieram sie juz odkad skonczylam 14 lat. Juz wtedy
stwierdzilam, ze nie chce sie az tak poswiecac. Lubie w weekendy leniuchowac
i sypiac do poludnia, jesc sniadanie w lozku i wydawac pieniadze na siebie i
ukochanego. Moja przyjaciolka potrafi isc na zakupy i nakupowac mase rzeczy
tylko dla swoich dzieci. Mam wrazenie, ze zapomniala o sobie; o swoich
pasjach, indywidualnosci, rozwoju.. Ja tak nie umiem i nie chce. Kocham
podroze, ogrody, imprezy towarzyskie zakrapiane alkoholem po ktorym bede
mogla sie 2 dni kurowac. Nie umiem byc dzien w dzien dostepna i w swietnej
formie - a tego potrzebuja dzieci.
Jestem ciekawa czy jestem jedyna w moich pogladach. Pozdrowka
Obserwuj wątek
    • xy2 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 15:52
      Twoja sprawa, ale ja uważam że mając dziecko nie musisz sobie odmawiac niczego,
      zmieniają sie tylko proporcje
      • magdzik5 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 16:06
        Bzdura. Majac dzieci trzeba sobie duzo odmawiac. Dzieci pochlaniaja mase czasu
        i energii. Wielotygodniowe czy paromiesieczne podroze odpadaja. Weekendowe
        wylegiwanie sie w lozku z ukochanym, sex, ogladanie filmow, objadanie sie czy
        czytanie ksiazek tez. Owszem, moze raz na miesiac by sie jakos na pol dnia
        udalo ale nie wiecej. Dzieci kosztuja a nie chce miec dzieci i nie moc zapewnic
        im dobrych wakacji czy brania udzialu w roznych zajeciach sportowo-
        rekreacyjnych, nauce jezykow itd.. Jak wysokie to sa sumy chyba nie musze
        dodawac. Takze nie wierze, ze da sie prowadzic zycie o jakim marze + wychowywac
        i dbac o dzieci. Nie da sie i tyle.
        • xy2 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 16:14
          ja nie przeliczam tak macierzyństwa, ale Twoja sprawa

          masz prawo nie miec dzieci
        • corgan1 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 17:10
          > Dzieci kosztuja a nie chce miec dzieci i nie moc zapewnic
          > im dobrych wakacji czy brania udzialu w roznych zajeciach sportowo-
          > rekreacyjnych, nauce jezykow itd..

          No to po co Ci egzotyczne podróże? Tez kosztują i to sporo, zajmuja masę czasu
          a i tak po nich nie pozostaje nic poza kupą zdjęc ktore pożłkną a albumy
          spoczną na dnie szafy... A jaki jest sens jechac do Australii albo Tajlandii
          jesli nie będzie cie stac na nocleg w ***** hotelu, lunche w najleoszych
          restauracjach? Jechać do Australii po to żeby stwioerdzić ze ichni McDonald
          jest taki sam jak nasz?

          > Jak wysokie to sa sumy chyba nie musze dodawac.
          Ano własnie! Podróze i luksusowe zycie kosztuje!

          > Takze nie wierze, ze da sie prowadzic zycie o jakim marze +
          > wychowywac i dbac o dzieci. Nie da sie i tyle.
          A istnieje jakiś poziom materialny od którego byś zdecydowala na dzieci?
          Powiedzmy że jakbyś miała dochody od 60tys zł rocznie...? To wtedy byś sie
          zdecydowała? A założysz się ze nie ma takiej sumy?

          Jesteś zwykła materialistką i egositką - tylko po co dorabiasz do tego
          ideologię pt "nie chce miec dzieci boby nie bylo mnie stać dla nich na kolonie
          dla nich w Brazylii albo szkole tenisa i nauke angielskiego w UK"
          • drinkit Re: Macierzynstwu mowie NIE! 18.04.05, 17:55
            corgan1 napisał:

            Jesteś zwykła materialistką i egositką - tylko po co dorabiasz do tego
            > ideologię pt "nie chce miec dzieci boby nie bylo mnie stać dla nich na
            kolonie
            > dla nich w Brazylii albo szkole tenisa i nauke angielskiego w UK"


            Zero jakiejkolwiek tolerancji. Dziewczyna chce jezdzic po swiecie i nie chce
            miec dzieci - niech i tak bedzie, komu to wadzi? A jakie Ty masz zasrane prawo
            komentować to w sposób "jestes materialistka i egoistka"
            • starucha_izergiel Re: Macierzynstwu mowie NIE! 18.04.05, 20:02
              > Zero jakiejkolwiek tolerancji.

              Dlaczego zero tolerancji? Bo powiedział prawdę, do której sama autorka się
              przyznała, tylko w nieco bardziej zakonspirowany sposób?

              Autorka watku jest materialistką bez dwóch zdań i nie ma co bawić się w
              eufemizmy. Jednak prawa do bycia matrialistą nie można nikomu odmówić. Chce być
              materialistką - a któż jej broni? Tylko wiesz, materializm nie jest zbyt
              chwalebną cechą, podbnie jak egoizm, ale każdy nich żyje jak chce dopóki nikomu
              nie szkodzi.

              Zastanawiający jest zaś pociąg autorki watku do chwalenia się czarnymi cechami
              swego charakteru...
              • magdzik5 tak, jestem materialistka i egoistka..A WY? 21.04.05, 20:03
                Jak kazdy z nas. Poza tym dbanie o wlasne gniazdo i waski rodzinny krag to tez
                egoizm. Bo dba sie o wlasne otoczenie, oczekujac czegos wzamian: milosci od
                dzieci, pomocy ze strony bliskich, fajnych cieplych stosunkow rodzinnych,
                prezentow pod choinke i kwiatkow na walentynki. To niby nie jest egoizm? Smiac
                mi sie chce jak widze mamuski strojace swoje dzieci niczym choinki
                bozonarodzeniowe i obnoszace sie z tym swoim rzekomym poswieceniem i
                macierzynstwem. Rozdaj wszystko co masz, idz pomagaj najbiedniejszym, poswiec
                cale swoje zycie i energie dla tych, ktorzy podziekowac i odwdzcieczyc sie nie
                bede mogli lub chcieli - a wtedy dopiero zarzucajcie mi egoizm i materializm -
                cos, co i wy w sobie macie, moze nawet w wiekszym stopniu niz ja.
                Nie dorabiajcie sobie ideologii do zwyklego macierzynstwa i zaspokajania swoich
                egoistycznych potrzeb. Bo zabawa w dzieci to wg mnie zaspokajanie wlasnie
                swoich popedow: potrzeby ciepla, opiekowania sie kims, poczucia, ze jest sie
                potrzebnym, potrzeby bliskosci no i jeszcze dochodza instynkty macierzynsko-
                ojcowskie.
                Podsumowujac: wszyscy jestesmy materialistami bo istnieje materia i ona nas
                otacza. Jestesmy tez egoistami bo mamy wlasne ego. I basta ;)
                • starucha_izergiel Jesteś materialistką, egoistką i do tego żałosną 23.04.05, 12:12
                  > Smiac
                  > mi sie chce jak widze mamuski strojace swoje dzieci niczym choinki
                  > Nie dorabiajcie sobie ideologii do zwyklego macierzynstwa i zaspokajania
                  swoich
                  >
                  > egoistycznych potrzeb.


                  itd itp... Słuchaj laska - nie chcesz dzieci - to ich nie miej, Twoja sprawa,
                  ja też nie mam. Tylko się tym już nie chwal, bo Twoja argumentacja jest tak
                  żałosna, ze szkoda ją nawet komentować.

                  Krzyżyk na drogę i kop w dupę na szczęście, pa!
                  • cefek A mnie zastanawia... 03.05.05, 14:02
                    ...tylko jedno: jak w wieku 24 lat mozna miec takie pewne i ustalone poglady. I
                    ta pieprzona wiedze, ze NIC SIE NIE ZMIENI, a JA MAM RACJE bo tak sobie
                    postanowilam.

                    A jesli za 10 lat dojrzejesz do dziecka, bo zobaczysz ze czegos ci jednak gory
                    nie dadza?

                    Z mojego meskiego punktu widzenia sprawa jest prosta. Ty masz 24 lata, wiec dla
                    30 letniego jegomoscia jestes dzieckiem. I nic dziwnego, ze nie chce z toba miec
                    dzieci. JEstes gowniara, traktujesz zycie niepowaznie - to co ci ma powiedziec-
                    ze chce miec z toba gromadke bachorow? Zestarzejesz sie, nic was nie bedzie
                    trzymac, znajdzie sobie mlodsza i moze nawet ja zaplodni. Bo facet bedzie chcial
                    miec syna. Zadaj sobie pytanie: czy z takimi ustaleniami wiesz, ze mozesz byc
                    pewna waszego zwiazku?

                    Nie zapominaj, ze jestes dopiero na poczatku drogi, a zachowujesz sie jakbys
                    zjadla wszystkie rozumy. Nie miej sobie dzieci, mi nic do tego, ale otworz swoje
                    oczy - nic nie wyglada na takie, jakim jest.

                    A zreszta...
                    • wu_wei Re: A mnie zastanawia... 03.05.05, 17:17
                      >Zestarzejesz sie, nic was nie bedzie
                      > trzymac, znajdzie sobie mlodsza i moze nawet ja zaplodni. Bo facet bedzie
                      >chcial miec syna.

                      a co teraz ich laczy? myslisz, ze to zniknie bez dzieci?
                      czy kazdy facet chce miec syna? skad ta "pieprzona wiedza" u ciebie?
                      ja tez nie chce miec dzieci, nigdy nie chcialam. podobnie moj maz. i nic sie
                      nie zmienia, czas biegnie i coraz rzadziej ludzie nas "strasza", ze bez dzieci
                      to wszystko predzej czy pozniej rozleci sie i straci sens.
                      • vharia TO ŚWIETNIE, ZE NIE CHCESZ!!! Ufffff... 03.05.05, 17:39
                        Co za szczęście, bo się do tego ewidentnie nie nadajesz. To wielkie szczęście,
                        że dziewczyna jest świadoma własnego stanu pychicznego, bo bardzo biedne byłyby
                        te dzieci! To one byłyby winne, że mamusia nie może sobie poleżeć ile chce,
                        wydać na siebie ile chce, wyjść z chaty w tango. Albo by właśnie wychodziła?
                        Ciesze sie, ze osoba o takim podejściu do życia nie chce mieć dzieci, mam
                        nadzieję, że się dobrze zabezpiecza- bo na matkę się poprostu nie nadaje.

                        Postawa rzeczywiście s t r a s z n i e dziecinna. Zresztą sama autorka
                        twierdzi, że wypracowana w jakże dojrzałym wieku 14 lat. Powierzchowność, z
                        jaką ocenia zwiazki rodzinne jest porażająca i nie świadczy zbyt dobrze o
                        wzorcach wyniesionych z domu. Zasłanianie się kasą jest szczególnie żałosnym
                        argumentem. Ciekawi mnie, czy pracujesz? Moze utrzymuje Cię ten 30-letni facet?
                        Przemawiasz, jakbyś nie miała pojecia, ze w życiu mozna dokonać jakiegoś
                        wysiłku i podjąc jakiekolwiek obowiązki bez poczucia straszliwego dyskomfortu.
                        A można, wiesz? :))
                        Gdyby Ci się jednak, niestey, dziecko "przytrafiło" (wszystkiego kochanie nie
                        skontrolujesz, jak w życiu), powiem na pocieszenie, ze to nie kara boska.
                        Dzieci rosną szybko i biorą udział w Twoich przedsięwzięciach, są najlepszymi
                        przyjaciółmi- jeśli rodzice staną na wysokości zadania. Postaraj się, w razie
                        czego.
                        • wu_wei Re: TO ŚWIETNIE, ZE NIE CHCESZ!!! Ufffff... 03.05.05, 20:40
                          szczerze mowiac, nie bardzo wiem do kogo to mowisz. mam wrazenie, ze
                          pomieszalas wypowiedzi roznych osob.
                          • vharia Re: TO ŚWIETNIE, ZE NIE CHCESZ!!! Ufffff... 03.05.05, 21:19
                            Szczerze mówiąc, do autorki tematu :)))
          • potvorna co w tym złego? 23.04.05, 22:17
            zaraz zaraz, czy macierzyństwo to obowiązek każdej kobiety? Dlaczego piętnuje
            się osoby, które chcą żyć inaczej? Czy każdy człowiek musi się poświęcać? Ja
            chce mieć dzieci, ale nie widzę nic złego w tym, że forumowiczka chce żyć po
            swojemu... Ona nie chce zrobic nikomu krzywdy, ona tylko nie chce mieć dzieci!
            Niech każdy żyje jak chce, byleby nie robił krzywdy innym. A osoby, które
            uważają że powinnością kobiety jest rodzić niech schowają się do lamusa.
            • fumo7 Re: co w tym złego? 04.05.05, 09:46
              Niewątpliwie to natura każe kobietom i (nie tylko)się rozmażać stosując bardzo
              niekiedy sprytne mechanizmy. Mamy to zapisane w genach i jako organizmy żywe
              przetrwanie gatunku jest wpisane w nasze zachowanie. Pytanie tylko czy zawsze
              należy robić to co naturalne, w końcu sporo nasze społeczeństwa odbiegły od
              stanu pierwotnego
        • pimpek_sadelko Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 21:47
          przede wszystkim niczego nikt nie musi. to wybor. nie czuje zadnego przymusu,
          wszystko co robie dla mojego dziecka wynika z checi i milosci.
          • listek_a Re: Macierzynstwu mowie NIE! 18.04.05, 07:55
            Masz racje, ja tylko zastanawiam sie co myslalaby jej mama czytajac o tym...
            • drinkit a co ma niby myślec? 18.04.05, 17:57
              czasami noz mi sie w kieszeni otwiera jak czytam takie komentarze ni przypial
              ni przyłatal
          • reader_at_vp_pl Do magdzik 03.05.05, 11:04
            przeszedlbym obok takiego postu jak magdzik spokojnie...tyle uderzylo mnie jedno:
            ...
            Poza tym zamierzamy w przyszlosci wspierac (finansowo i
            dorywcza opieka) rozwoj 2-3 dzieci z domu dziecka czy jakiejs biednej
            patologicznej rodziny.
            ...
            Po co? W sumie moge ss nie dziwic. Takie wnioski moga wysnuc szare komorki
            niedojrzalej 24latki...Pieniedzmi chcesz pomoc dziecku? Dzieciom? Pojecia nie
            masz o tym co potrzebuje dziecko. A taka uwaga byc moze probujesz uspokoic swoje
            sumienie? Skoro nie chcesz miec dzieci/sa Ci obojetne, to miast dawac jakiemus
            200 zl zrob sobie nowe tipsy lub kup ksiazke...

            Reszty nie skomentuje. Jak dorosnie to zrozumiesz. Jak nie to baw sie dobrze.

        • smutniutka1 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 23.04.05, 21:59
          pierdu, pierdu..........zobaczymy kiedy zmienisz zdanie , może wtedy kiedy
          zrozumiesz jak bardzo doskwiera brak dziecka.....albo wtedy gdy poczujesz
          potrzebę macierzyństwa...po prostu jeszcze do tego nie dojarzałaś, a to przykre.
          • wu_wei Re: Macierzynstwu mowie NIE! 03.05.05, 17:22
            a jak sadzisz, w jakim wieku "sie dojrzewa" do dziecka? i czy zawsze chodzi o
            to, ze dziecka sie chce, czy moze swoja role odegraja te wszystkie "madre
            glowy" na kazdym kroku wmawiajace, ze kazda NORMALNA kobieta ma instynkt
            macierzynski, ze kazda DOJRZALA kobieta pragnie miec dzieci i tym podobne
            smrodki?
            brakuje ci wyobrazni? nie potrafisz przyjac tego, ze brak checi posiadania czy
            wychowania dzieci to nie kwestia braku dojrzalosci tylko wlasnie dojrzala
            decyzja poparta znajomoscia siebie i swoich potrzeb?
        • jakw Re: Macierzynstwu mowie NIE! 04.05.05, 10:17
          > Dzieci kosztuja a nie chce miec dzieci i nie moc zapewnic
          >
          > im dobrych wakacji czy brania udzialu w roznych zajeciach sportowo-
          > rekreacyjnych, nauce jezykow itd.. Jak wysokie to sa sumy chyba nie musze
          > dodawac.
          > Takze nie wierze, ze da sie prowadzic zycie o jakim marze + wychowywac
          >
          > i dbac o dzieci. Nie da sie i tyle.


          Faktycznie, nie da się. Bo dzieciom są potrzebne wakacje językowe w Austaralii
          (oprócz codziennego szlifowania 2 języków obcych od urodzenia), tenis
          7xtygodniu, co weekend narty na lodowcu... I oczywiście nianie/bony, które przez
          kilka miesięcy zajmie się nimi, gdy rodzice pojadą w podróż dookoła świata. Przy
          takim szacowaniu rzeczywiście koszty gwałtownie rosną.
          Oczywiście masz prawo nie chcieć mieć dzieci (dla nich to nawet lepiej - chyba
          nie byłyby szczęśliwe), ale nie dorabiaj do tego ideologii pt. "Nie stać mnie
          na dzieci"
      • lisle PO WYBORACH JUZ TAKIEGO POSTA NIE NAPISZESZ :o) 03.05.05, 08:12
        w panstwie sledczo-wyznaniowym ( jak wyglada widac bylo po smierci JP2 ) zamkna
        cie w jakims zakladzie podlecza i wypusza zaplodniona :o)
      • harp Re: Macierzynstwu mowie NIE! 03.05.05, 11:56
        Jesteś zwyczajną idiotką. I to nie dlatego, że nie chcesz mieć dzieci, chodzi o
        twoje argumenty.
    • lena_zet Re: a kogo to obchodzi? nt 17.04.05, 15:57
    • anja23 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 16:03
      Taaaaaaaaa zwiedzisz wszytskie kraje swiata, poznasz wszytskie kultury,
      powachasz kwiaty we wszytskich ogrodach, bedziesz leczyc kaca i kurowac sie po
      imprezie przez mnostwo dni w twoim zyciu...taaa wspanala perspektywa tymbardziej
      ze z tego co widze zapowiada sie ze starosc spedzisz samotnie bo nikogo kolo
      ciebie nie bedzie(dzieci). wspolczuje. poza tym twoj facet pewnie jak juz nie
      bedziesz mogla miec dzieci nagle zmieni zdanie i mu sie zachce z tym malym
      wyjatkiem ze on bedzie jeszcze mogl miec a ty nie...wiesz jak to sie skonczy...a
      poza tym cytuję:"stwierdzilam, ze nie chce sie az tak poswiecac"....dla mnie to
      milosc a nie poswiecenie...dla faceta tez sie "poswiecasz"...?
      • istna Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 16:13
        No i po co taka ostra krytyka, czy każdy nie może żyć po swojemu (o ile nie
        krzywdzi innych)?
        • mabmab Re: Macierzynstwu mowie NIE! 03.05.05, 13:41
          To nie krytyka, tylko polemika. A temat jakby nie bylo jest prowokacyjny...
      • magdzik5 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 16:18
        anja23 napisała:

        > Taaaaaaaaa zwiedzisz wszytskie kraje swiata, poznasz wszytskie kultury,
        > powachasz kwiaty we wszytskich ogrodach,

        Na to mi niestety zycia nie starczy ale gdy zwiedze chociaz czesc tego swiata,
        bede szczesliwa. Nic mnie tak nie uszczesliwia jak wiatr we wlosach i gnanie do
        przodu.


        bedziesz leczyc kaca i kurowac sie po
        > imprezie przez mnostwo dni w twoim zyciu...taaa wspanala perspektywa
        tymbardzie
        > j

        Dla mnie calkiem wspaniala perspektywa. Duzo pracuje, spedzam godziny na nauce,
        mialam ciezkie i ubogie dziecinstwo. Chyba tez nalezy mi sie troche radosci i
        zabawy w zyciu..?


        > ze z tego co widze zapowiada sie ze starosc spedzisz samotnie bo nikogo kolo
        > ciebie nie bedzie(dzieci). wspolczuje.

        Dzieci to nie polisa ubezpieczeniowa ani nie placowka opiekuncza. Nie sa
        gwarancja na piekna starosc. W domach starcow az roi sie od matek i ojcow,
        ktorzy niejednokrotnie wychowali po kilkoro dzieci. To ja Ci wspolczuje takiego
        myslenia.
        Druga kwestia: swiat jest pelen ludzi i nie sadze abym musiala spedzac starosc
        samotnie. Ba, jak juz dozyje tej starosci to zawsze znajda sie kolo mnie starsi
        rowiesnicy i bedzie fajnie. Bedziemy moze grac w karty, pic wino i wspominac
        hity dyskotekowe lat 90-tych.


        poza tym twoj facet pewnie jak juz nie
        > bedziesz mogla miec dzieci nagle zmieni zdanie i mu sie zachce z tym malym
        > wyjatkiem ze on bedzie jeszcze mogl miec a ty nie...wiesz jak to sie
        skonczy...

        Hehe. To jest podejscie, gratuluje. Facet jak bedzie chcial zdradzic czy odejsc
        do innej mlodszej, zrobi to bez wzgledu na dzieci lub ich brak. Nie
        zagwarantuje wlasna glowa, ze bedzie mnie kochal wiecznie, ale mam nadzieje, ze
        Twoj czarny scenariusz sie nie spelni.. Na razie jest pieknie i co wazne: mamy
        te same recepty i pomysly na zycie, rozumiemy sie bez slow.

        > a
        > poza tym cytuję:"stwierdzilam, ze nie chce sie az tak poswiecac"....dla mnie
        to
        > milosc a nie poswiecenie...dla faceta tez sie "poswiecasz"...?

        Facetowi nie musze przebierac pieluch i uczyc go zycia. On juz umie zyc i
        wspieramy sie w tym. A milosc ma wiele barw i odmian. Wbrew pozorom ja kocham
        dzieci, nigdy zadnego nie skrzywdzilam ani nie skrzywdze. Ale urodzic i
        wychowywac nie chce.
        • jakw Re: Macierzynstwu mowie NIE! 04.05.05, 10:36
          magdzik5 napisała:

          > Ba, jak juz dozyje tej starosci to zawsze znajda sie kolo mnie starsi
          >
          > rowiesnicy i bedzie fajnie. Bedziemy moze grac w karty, pic wino i wspominac
          > hity dyskotekowe lat 90-tych.
          >
          Będziesz siedzieć przy stoliku z innymi starszymi paniami (faceci krócej żyją,
          więc nie licz na to, że Twój dożyje) i będziecie nawzajem słuchać opowieści o
          chorobach, które was gnębią i polecać sobie nawzajem doktorów...Dodatkowo
          będziesz zmuszona oglądać zdjęcia ich wnucząt i wysłuchiwać, jakie to są genialne.

          >
          > Na razie jest pieknie i co wazne: mamy
          > te same recepty i pomysly na zycie, rozumiemy sie bez slow.
          >
          A co będzie za x lat - gdy jedno z Was zachoruje i będziecie mieli inne zupełnie
          inne recepty: Ty na leki, on na życie.
          Oczywiście posiadanie/nieposiadanie dzieci nie ma z tym nic wspólnego, ale
          związku nie należy budować na zasadzie: "na razie jest pięknie, więc nie ma
          potrzeby ze sobą rozmawiać", bo możesz się mocno rozczarować.
    • landrynka8 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 16:16
      Nie chcesz i nie masz. Nie musisz przecież. Proste. Po co tak to argumentujesz,
      skoro nie chcesz dzieci?
      • magdzik5 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 16:20
        landrynka8 napisała:

        > Nie chcesz i nie masz. Nie musisz przecież. Proste. Po co tak to
        argumentujesz,
        >
        > skoro nie chcesz dzieci?

        Bo jestem ciekawa czy sa jeszcze jakies inne kobiety, ktore mysla i argumentuja
        podobnie. Nie traktuje tego tematu jako formy sprzeczki czy proby przekonania
        kogos do czegokolwiek. :)
        • magdzik-m Re: "Masz moją dużą gałkę 17.04.05, 16:44
          żeby przykryła inne" - te przeciwne To z jakiejś ksiązki cytat.
          Ja ma Magdziku 38 lat i popieram Cię w 100%. Właśnie planuję ze znajomym wyjazd
          na wakacje do Australii. Ciekawe czy mogłabym sobie na to pozwolić mając
          dzieci ???
          Trudno jest jednemu człowiekowi zrozumieć drugiego.
          Ja osobiście jak widzę wrzeszczące bez przyczyny 2-3 letnie dzieci( jedno takie
          mieszka pode mną ) dochodzę do wniosku, ze trzeba to coś strasznie kochać by
          nie zabić na miejscu. Chyba mnie nie stać na taką miłość. Dlatego nie chcę mieć
          dzieci - by je nie krzywdzić i by one nie krzywdziły mnie. Chyba, ze ktoś
          zagwarantuje mi że urodzę aniołka. Proszę bardzo.
          • corgan1 z ciekawosci - po co chcesz pojechac w AU? 17.04.05, 16:58
            > Właśnie planuję ze znajomym wyjazd> na wakacje do Australii. Ciekawe czy
            > mogłabym sobie na to pozwolić mając dzieci ???
            > Trudno jest jednemu człowiekowi zrozumieć drugiego.

            Nie wiem. Znam takich którzy mają dzieci i jeżdża :)

            Po co Ci wyjazd do Australii:
            - chcesz miec kolekcje super fotek na tle aborygenów, misów koala czy opery w
            Sydney?
            - chcecie poczuć dreszczyk emocji pływając z rekinami albo pospacerowac między
            najbardziej jadowitymi węzami świata?
            - chcesz kupic tandetne pamiatki np. bumerang ktory i tak nigdzie nie poleci?
            - chcesz pokazac wrednym i zawistnym znajomym, ze Was stać?
            - chcecie sie czegoś dowiedziec o Australii?

            Jesli to ostatnie to zapewniam Was, że wyjeżdżają z AU wasza wiedzia o AU nie
            będzie większa niż przed wyjazdem hehe...
            • istna Re: z ciekawosci - po co chcesz pojechac w AU? 17.04.05, 17:11
              Słusznie, po co w ogóle podróżować?:)
              • potvorna Re: z ciekawosci - po co chcesz pojechac w AU? 23.04.05, 22:28
                własnie po co Ci ta Australia. Lepiej zajmij siię garami i bahorami, pozbądź
                się siebie...Niech Twój świat ograniczy się do kuchnii pieluch... Ludzie ile
                zawiści jest w Was
            • magdzik-m Re: Coraz częście słyszę opinię że o gustach się 18.04.05, 07:03
              nie dyskutuje. Można się z nimi nie zgadzać. Dla mnie równie niezrozumiały jest
              fakt spędzania całego zycia w domu. Uwielbiam podróżować. W wieku 11 lat
              zaczęłam chodzić po polskich górach. I tak już mi zostało. Zapewne zastanawiasz
              się po huk tam włazić. Dla mnie nie ma większej przyjemności niż stanąć na
              szczycie góry. Nie zrozumiemy się nawzajem. Ale ja się Ciebie nie pytam po co
              godzinami gapisz się w telewizor i oglądasz albo jakieś seriale albo mecze
              piłkarskie. Zapewne zaraz się oburzysz :))
              • corgan1 Re: Coraz częście słyszę opinię że o gustach się 19.04.05, 08:19
                > Dla mnie równie niezrozumiały jest fakt spędzania całego zycia w domu.
                > Uwielbiam podróżować. W wieku 11 lat zaczęłam chodzić po polskich górach.
                > I tak już mi zostało. Zapewne zastanawiasz się po huk tam włazić. Dla mnie
                > nie ma większej przyjemności niż stanąć na
                > szczycie góry. Nie zrozumiemy się nawzajem. Ale ja się Ciebie nie pytam po co
                > godzinami gapisz się w telewizor i oglądasz albo jakieś seriale albo mecze
                > piłkarskie. Zapewne zaraz się oburzysz :))

                Jak lubisz Karkonosze to masz plusa :)

                Uwielbiam góry, bo tam się urodziłem i wychowałem. I wiem że wielką
                przyjemnością jest spacerować po góach i stawać na szczytach :) Nie oglądam
                meczów ani na żywo ani w telewizji. Nie oglądam często TV jesli już. Pasi?

                Wpadasz w schematy i stereotypy... Na siłę chcesz przeciwstawić 2 strony
                świata - ty podróżniczka i kosmopolitka kontra kury domowe wychowujace bachory
                oraz ich mężowie - nałogowi oglądacze tv nad golonką i piwem hehe
            • drinkit zasciankowiec 18.04.05, 18:02
              siedz sobie na tyłku w zapierdziałym mieszkaniu (z dziecmi, oczywiscie) i całą
              wiedze na temat swiata i bumerangow zdobywaj poprzez oglądanie telewizji.
              horyzonty umyslowe mocno ograniczone masz!
              • martin_j :)) 03.05.05, 13:10
                przeczytaj jeszcze raz Twoj post i zastanów sie nad jego sensem...
                Gratuluje.
                • drinkit Re: :)) 03.05.05, 20:09
                  Ty też zrób to samo
          • pimpek_sadelko madzik-m 17.04.05, 21:50
            no widzissz jak mamusia Cie kochla? nie zabila w koncu jak wrzeszczalas;)
          • dellka Re: "Masz moją dużą gałkę 18.04.05, 08:08
            hahahahahahahhahahaha
            no to rzeczywiscie masz ciekawe zycie..
            masz 38 lat a mieszkasz w bloku...heheheh
            a skoro ci tak przeszkadzaja te wrzeszczace bez przyczyny dzieci to proponuje
            wyprowadzic sie do wolnostojacego domku...
            no ale lecisz do Australii... :)
            • haganna Re: "Masz moją dużą gałkę 03.05.05, 11:03
              Dellka, żałosna jesteś. Dulszczyzna wyłazi, eh...
          • rachela180 Re: "Masz moją dużą gałkę 18.04.05, 12:59
            Hm, to niedojrzałość - jak można chcieć ZABIĆ drące sie dziecko??? A Ty sie nie
            darłaś, jak miałaś 2-3 latka? Upiorny post, brrrrrrrrrr
          • magdzik5 Re: "Masz moją dużą gałkę 21.04.05, 20:05
            Ciesze sie, ze sie rozumiemy. Czyli nie jestem sama. Zycze wielu przygod i
            ciekawych doznan w Australii. ;)
          • potvorna zazdrość o wolność 23.04.05, 22:26
            A może te pełne jadu wypowiedzi przeciwniczek magdzika wynikają z frustracji?
            Czy kochane mamy nie wściekacie sie na wolne kobiety dlatego, że są wolne. Czy
            aby poprostu nie zazdrościcie im braku obowiązków bo przekonałyście się, że
            pachnący milutki dzidziuś to ogromny obowiązek? Oczywiście nie widze nic złego
            w macieżyństwie, uważam, że jest wspaniałe, ale wolność też ma swoje piękne
            strony. Każdy żyje jak chce i nie rozumiem takiej napastliwości na magdzika.
            Mogę to wytłumaczyc tylko zawiścią
            • beatagiem Re: zazdrość o wolność 04.05.05, 13:53
              Jaka zaiwsci? Gdyby tak wszyscy podchodzili do macierzynstwa to gatunek ludzki
              juz dawno by wyginal. Ja tez mam 24 lata, ma 2 letnia córke, pracuje, koncze
              studia, do tego mam czas na wyjcsie ze znajomymi albo wyskoczenie gdzies z
              mezem kiedy mamy ochote. Bez przesady z ta zawiscia bo nie ma czegozazdroscic.
          • brispol siedz w polsce !!! Australia nie lubi utracjuszy ! 03.05.05, 10:21
            siedz sobie madziku i truj w polsce...... Australia jest krajem
            niestety ...ludzi normalnych moja droga i nie potrzeba nam tutaj oszolomow hue
            hue hue
          • martin_j kurfa mac!! 03.05.05, 13:11
            przeczytaj jeszcze raz Twoj post i zastanów sie nad jego sensem...
            Gratuluje.
        • kichote1 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 21.04.05, 21:15
          Mam 40 lat. Nigdy nie chcialam miec dziecka - ani przez jeden dzien, przez
          jedna chocby chwile. Nie dlatego, by mialo to ograniczyc moja wolnosc, ale po
          prostu dlatego, ze nie czuje w sobie powolania do bycia matka. Pewnie jest to
          nienormalne, skoro 99% kobiet w posiadaniu dzieci widzi glowny cel zycia - ja
          sie w tej "normalnosci" nie mieszcze.
          Nie wiem, dlaczego tak jest. Naprawde sie nad tym zastanawialam i probowalam
          wrecz wykrzesac w sobie instynkt macierzynski, ale nic z tego - na szczescie -
          nie wyniklo. Pisze "na szczescie", bo sama mysl o ciazy jest dla mnie nie do
          przyjecia...
          Mozecie sobie na mnie pouzywac - malo mnie to obchodzi. Szanuje cudze wybory i
          nie mam nic przeciwko dzieciom - ja tylko nie chcialam ich sama rodzic i
          wychowywac. Na szczescie moj mezczyzna spelnil sie jako ojciec w poprzednim
          zwiazku, wiec wspolnie zdecydowalismy, ze naszych genow nie bedziemy
          mieszac... :-)
          • mik5 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 04.05.05, 08:47
            kichote1 napisała:

            > Mam 40 lat. Nigdy nie chcialam miec dziecka - ani przez jeden dzien, przez
            > jedna chocby chwile. Nie dlatego, by mialo to ograniczyc moja wolnosc, ale po
            > prostu dlatego, ze nie czuje w sobie powolania do bycia matka. Pewnie jest to
            > nienormalne, skoro 99% kobiet w posiadaniu dzieci widzi glowny cel zycia


            ??????????????????
            skąd te dane statystyczne?
            uważam,ze to stereotyp, a główny cel w posiadaniu dzieci widzi nie wiecej niż
            80% kobiet!
            Nie mam nic przeciwko nieposiadaniu dzieci, ale przeciwko krytycznej ocenie
            tych, którzy chca je mieć - i owszem. Trochę tolerancji, kochani bezdzietni.
    • hansii jest tylko jedne szkopul 17.04.05, 16:21
      oczywiscie te zyski o ktorych piszesz, sa jednoznaczne.
      ale sa i straty.
      na starosc przebywasz tylko miedzy rowiesnikami (starszymi osobami).
      nudno Ci bedzie coraz bardziej...

      majac dzieci, a potem wnuki, masz kontakt (na starosc) z mlodymi osobami
      i ze zmieniajacym sie, realnym swiatem.
      • magdzik-m Re: Dobre hansi :) 17.04.05, 16:50
        hansii napisał:

        > na starosc przebywasz tylko miedzy rowiesnikami (starszymi osobami).
        > nudno Ci bedzie coraz bardziej...
        > majac dzieci, a potem wnuki, masz kontakt (na starosc) z mlodymi osobami
        > i ze zmieniajacym sie, realnym swiatem.

        Ciekawe kto mi zagwarantuje, ze moje pociechy pozostana ze mną w domu po 18-tym
        roku życia ???
        Pamiętam niejeden wątek o wyrodnych matkach na tym portalu o matkach bluszczach
        i matkach wampirach. Dobre :))
        • hansii Re: Dobre hansi :) 18.04.05, 12:37
          nikt Ci niczego na tym swiecie nie zagwarantuje (poza jednym, wiadomo czym).

          zazwyczaj jednak 90 % dzieci kontaktuje sie ze swoimi rodzicami do konca.
        • ximena1 Re: Dobre hansi :) 28.04.05, 12:29
          Wiesz co Magdziku, zastanawiam się czy aby czasem od swojej własnej mamy nie
          słyszałaś często o tym jak to ogromnie się dla ciebie jako dziecka poświęciła,
          zaprzepaściła swoje życie , pasje, podróże i tak dalej- to mogło cie tak
          nastawić. A może boisz się, że nie sprostasz tak odpowiedzialnej roli, jaką
          jest bycie matką, opiekunką i wychowawczynią . Tak czy inaczej- rozumiem cię ,
          ale mi cię szkoda, bo nie ma piękniejszej miłości , ani bardziej intymnej
          relacji od zwiąku matki z dzieckiem. Nie zaznasz tego, a jest to coś jedyne w
          swoim rodzaju. Przebija wszystkie podróże , wysypiania się do południa i piękne
          wygodne życie. Pozdrawiam
    • kasiar74 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 16:25
      rób co chcesz, po co ten manifest?
      sama siebie przekonujesz?
      każdy powinień żyć w zgodzie ze sobą
      ja nie oceniam twoich wyborów
      skoro jest ci z tym dobrze to znaczy że jest dobry a ty nie oceniaj kogoś kto
      wybrał inna drogę i dzieci posiada
    • joanna666 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 16:31
      Dorabiasz sobie teorie jak Hania Bakuła, która żyje dla SZTUKI (hi, hi, daleko
      jej do Leonarda da Vinci).
      Wiem, że nie kazdy chce mieć dzieci. Niektórzy wolą koty, inny poświęcają sie
      karierze (dopóki ich nie zwolnią z pracy na przykład). Śmieszne jest za to
      dorabianie sobie teorii. Dla jednej rodziny przyjście na świat dzieci może
      oznaczać wyrzeczenia (np. konieczność rezygnacji z pracy, obniżenie sie
      standartu życia przez pewnie czas), dla innych nie jest to większym problemem
      (przy np. dobrej organizacji, dorywczej pomocy rodziny, zamianie etatu na wolny
      zawód). Jeszcze inni przestają żyć "byle jak", bo nareszcie mają motywację do
      zmiany pracy na lepiej płatną, itp...
      Nie wszyscy zaś posiadanie dzieci traktują w sposób cierpiętniczy. Tak naprawdę
      to dzieci w niczym nie przeszkadzają. Mogą tylko opóźnić realizację jakichś planów.
      Czemu zaś mają służyć takie wywody na forum? Usprawiedliwieniu własnej decyzji,
      co do której nie jest się całkowicie pewnym? Bo ci, którzy dzieci maja lub
      planują, uśmieją sie tylko z takiej argumentacji. Chociaz niektórzy z nich sami
      kiedyś tak myśleli (np. ja, jak miałam 16 lat).
      • istna Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 16:53
        joanna666 napisała:

        > Czemu zaś mają służyć takie wywody na forum?

        Słusznie, po cholerę ktokolwiek pisze cokolwiek na forum?:)
        • miss_dronio Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 18:30
          Istna, cudne są Twoje komentarze w tym wątku!!!
          Dwa zdanka a juz Cie polubiłam:)))
          Pzdr.
          • kensalgreen Re: Macierzynstwu mowie NIE! 18.04.05, 14:55
            Dokłanie! Ja też:))) Istna, jesteś cudna:))))
            • istna Re: Macierzynstwu mowie NIE! 18.04.05, 17:29
              Ojej, zarumieniłam się:)
              • hansii Re: Macierzynstwu mowie NIE! 18.04.05, 18:42
                jakze ta Istna sie nam latwo rumieni...
                jako dziewica orleanska, czy jak?
    • corgan1 ja nigdy nie związałbym sie z kims takim jak ty 17.04.05, 16:50
      No ale masz już faceta więc dobrze że się dobraliście. Pewnie jest jakas spora
      liczba ludzi ktora tak uważa. Moze nie robi z tego deklaracji, ale tak czyni w
      praktyce... No cóż... życze powodzenia.

      Ja rozumiem, że nie kazdy może miec dzieci, nie kazdy ma warunki, jest sam itp,
      ale taka deklaracja jest dla mnie niezrozumiała. Nigdy absolutnie nie
      związałbym się z babką ktora deklarowala by mi, ze nie chce miec dzieci. Ale
      moze mamy inne DNA a na geny nie ma rady.

      A mnie strasznie nudzą ludzie którzy nie lubią sie nudzić. To taki typ, przed
      którymi trzeba robić co chwila z siebie glupka i błazna aby imn dogodzić a i
      tak nie ma sie pewności, że cokolwiek z tego wyjdzie Bo moim zdaniem - nie ma
      sensu z kimś takim budowac trwałych relacji. No bo trwałe po pewnym czasie
      stanie się rutynowe i nudne no nie? A tu trzeba co chwila dostarczac kolejnej
      porcji doznan... hehe

      Wasza cheć pomocy biednemu potrzebujacemu dziecku jest w tym wszystkim
      najbardziej żałosna. To w stylu "wyszła z pałacu hrabina z hrabią i dała
      głodnym i bosym dzieciom cuksa". Chcecie się tym jakoś dowartościowac? czy jak?
      Czyli jak dziecko przestanie byc patologiczne albo skonczy 18 lat i wyjdzie z
      domu dziecka to przestaniecie mu pomagac? Albo jak zachoruje albo bedzie robic
      w pieluchy to je rzucicie bo bedzie walić kupskiem a to przeciez nie pasuje do
      Givenchy czy innego Armaniego?

      Skoro zycie bez dzieci jest piekne to po co wydawać niepotrzebne pieniądze na
      jeszcze jednego bachora? tym bardziej patologicznego... nie lepiej kupic sobie
      jakies dobre wino albo cygaro do rozwoju, indywidualnosci czy czegoś tam
      jeszcze...

      Ja rozumiem, że podróże to rzecz teoretycznie ciekawa... Natomiast obserwuje
      ciekawe zjawisko pośród moich znajomych ktorzy "kolekcjonuja" egzotyczne
      podróże - poza kupą zdjęć z enklaw-gett dla turystów z Azji albo Afryki i
      tandetnymi cepeliowskimi pamiątkami ich wiedza o miejscach ktore odwiedzają
      jest żadna :) Jaki jest sens np. jechac na 1,5 miesiaca do Meksyku skoro poza
      jakimis zdjeciami nie jest sie w stanie opowiedziec o tym Meksyku DOSŁOWNIE NIC
      a tak wlasnie popelnili moi znajomi hehe.

      Nie przeciwstawiaj życia w kategoriach "beznadziejne kupki i pieluszki kontra
      super wyprawa do Kenii" albo "durne soczki, śliniaczki i zabkowanie kontra cool
      kolejny modny pisarz czy superimpreza w klubie z kacem lub bez". Bo mam
      wrażenie ze to pułapka w ktorą wpadają nie tylko ci co balują i jeżdża bez
      dzieci ale też ci co tymi kupkami, soczkami albo zabkami się zajmują.
      • xy2 Re: ja nigdy nie związałbym sie z kims takim jak 17.04.05, 16:55
        ja sobie nawet nie wyobrażam tego, że mogłabym nie doświadzyć ciąży. słyszałam,
        że to wspaniałe uczucie
        • pimpek_sadelko Re: ja nigdy nie związałbym sie z kims takim jak 17.04.05, 21:55
          xy2 napisała:

          > ja sobie nawet nie wyobrażam tego, że mogłabym nie doświadzyć ciąży.
          słyszałam,
          >
          > że to wspaniałe uczucie

          hehehe oj roznie bywa, moja ciaza to ciagle mdlosci, ale mimo wszystko pekam z
          radosci. dzis znowu kupilam troszke ciuszkow;)
          i wcale sie nie poswiecam, mam to czego pragnelam.
          • e.day Mnie pomagało pojadanie migdałów :-) 03.05.05, 14:45
            tym nie mniej posty typu ten xy2 o "wspaniałym uczuciu" trochę przeraża. Nie
            wszystko jest znów takie wspaniałe, niektóre ,powiedzmy, aspekty są przykre bądź
            krępujące...
            Pimpkowi i maleństwu życzę wszystkiego dobrego :-)
            E.Day
      • magdzik5 Re: ja nigdy nie związałbym sie z kims takim jak 17.04.05, 17:41
        corgan1 napisał:

        > No ale masz już faceta więc dobrze że się dobraliście. Pewnie jest jakas
        spora
        > liczba ludzi ktora tak uważa. Moze nie robi z tego deklaracji, ale tak czyni
        w
        > praktyce... No cóż... życze powodzenia.
        >

        Dziekuje. Powodzenie sie przyda na pewno :)


        > Ja rozumiem, że nie kazdy może miec dzieci, nie kazdy ma warunki, jest sam
        itp,
        >
        > ale taka deklaracja jest dla mnie niezrozumiała. Nigdy absolutnie nie
        > związałbym się z babką ktora deklarowala by mi, ze nie chce miec dzieci. Ale
        > moze mamy inne DNA a na geny nie ma rady.

        To chyba nie kwestia dna a podejscia do kosmosu. Na szczescie moj ukochany
        podziela moje poglady i dzieki temu oboje jestesmy szczesliwi. Zanim go
        poznalam obawialam sie braku zrozumienia czy samotnosci. On rozwial moje obawy
        juz pare lat temu.

        >
        > A mnie strasznie nudzą ludzie którzy nie lubią sie nudzić. To taki typ, przed
        > którymi trzeba robić co chwila z siebie glupka i błazna aby imn dogodzić a i
        > tak nie ma sie pewności, że cokolwiek z tego wyjdzie Bo moim zdaniem - nie ma
        > sensu z kimś takim budowac trwałych relacji. No bo trwałe po pewnym czasie
        > stanie się rutynowe i nudne no nie? A tu trzeba co chwila dostarczac kolejnej
        > porcji doznan... hehe
        >

        Bzdura. Nigdzie nie sugerowalam, ze potrzebuje ciaglej adrenaliny ze strony
        jednego czlowieka. Akurat tu wole spokojne stabilne podejscie i wspolne
        pozycie. Za to jesli jestem zgrana zaloga z kims zaufanym do granic, wtedy
        oboje nigdy sie nie nudzimy i umiemy nawet wspolnie leniuchowac badz patrzec
        sie w sufit - nie nudzac sie.


        > Wasza cheć pomocy biednemu potrzebujacemu dziecku jest w tym wszystkim
        > najbardziej żałosna. To w stylu "wyszła z pałacu hrabina z hrabią i dała
        > głodnym i bosym dzieciom cuksa". Chcecie się tym jakoś dowartościowac? czy
        jak?
        >

        Nie uwazam aby jakakolwiek chec pomocy moze byc zalosna. Skoro wyplywa z
        dobrych intencji. Chodzi raczej o partnerskie stosunki. Podam taki przyklad:
        jeden ubogi chlopiec z pijackiej rodziny z pewnej wsi, rzucil gimnazium i
        wstapil do kliki. Wiedzialam, ze nie mial wsparcia z zadnej strony, ponadto nie
        mial motywacji a nauczyciele juz dawno dali mu etykietki. Znam chlopaka i wiem,
        ze jest zdolny i ze przy odrobinie pomocy nie stoczylby sie na dno. Pierwsze
        rozmowy byly trudne. Kiedy sie otworzyl, weszlismy w uklad: on sklada ponownie
        papiery do szkoly a ja za to zapraszam go na wakacje z nami. Chlopak ma 18 lat
        i zadbam aby skonczyl szkole i nie stoczyl sie jak jego koledzy (wiezienia,
        zaklady karne etc..) Juz teraz sie zastanawiam jakie ksiazki kupic mu w
        prezencie i jak zachecic do ich czytania. Duzo mi siedzi w tej glowie i duzo
        mam pomyslow. Mysl sobie, ze to zalosne ja mam to gdzies :)


        > Skoro zycie bez dzieci jest piekne to po co wydawać niepotrzebne pieniądze na
        > jeszcze jednego bachora? tym bardziej patologicznego... nie lepiej kupic
        sobie
        > jakies dobre wino albo cygaro do rozwoju, indywidualnosci czy czegoś tam
        > jeszcze...

        To, ze nie urodze wlasnych dzieci nie znaczy ze los dzieci i ludzi zyjacych
        obok jest mi obojetny. Az sie przykro robi jak sie ciebie czyta czlowieku.
        Mylisz pojecia i jak widze masz kompleks na punkcie ludzi, ktorym dobrze sie
        wiedzie, umieja zyc swoim zyciem i podrozuja. Ograniczony jestes myslowo i
        tyle. Domyslam sie, ze twoje zarobki nie przekraczaja przecietnej krajowej,
        cenisz sobie zycie i spotkania rodzinne a wizje zycia odmiennego i w stylu
        wolnego ptaka sprawiaja ci trudnosci, bo nie umiesz ich pojac ani
        zakwalifikowac do jakiejkolwiek szufladki. Dlatego probujesz ze mnie zrobic
        snobke badz ostatnia egoistke-hrabine, ktora sens istnienia znalazla w piciu
        wina i kupowaniu drogich perfum. Spoko mysl tak, tak bedzie ci latwiej zostawac
        w swej jaskini o ograniczonych widokach. :)

        >
        > Ja rozumiem, że podróże to rzecz teoretycznie ciekawa... Natomiast obserwuje
        > ciekawe zjawisko pośród moich znajomych ktorzy "kolekcjonuja" egzotyczne
        > podróże - poza kupą zdjęć z enklaw-gett dla turystów z Azji albo Afryki i
        > tandetnymi cepeliowskimi pamiątkami ich wiedza o miejscach ktore odwiedzają
        > jest żadna :)

        No coz, ja z moich dotychczasowych podrozy przywiozlam mase wiedzy, nowych
        doswiadczen i wspomnien. Dennych masz znajomych (albo im zazdroscisz) a sam
        chyba nikle pojecie o dalekich podrozach. Juz sam fakt, ze mozna zobaczyc
        delfiny na wolnosci, rafy koralowe, pooddychac innym powietrzem i zanurzyc sie
        w slonym cieplym oceanie, sprobowac potraw i pouczyc sie nowego jezyka,
        sprawia, ze chce sie zyc. A tego nie da sie uwiecznic na zadnych zdjeciach.


        Jaki jest sens np. jechac na 1,5 miesiaca do Meksyku skoro poza
        > jakimis zdjeciami nie jest sie w stanie opowiedziec o tym Meksyku DOSŁOWNIE
        NIC

        Rety... czlowieku nie zawsze da sie opowiedziec to, co sie przezylo a poza tym
        nie kazdy lubi sie przechwalac co widzial i co poznal. Co ja przezylam podczas
        niektorych niebezpiecznych wypraw, nawet nie opowiadam znajomym. Nie
        uwierzyliby i uznaliby mnie za bajkokletke. :)


        > Nie przeciwstawiaj życia w kategoriach "beznadziejne kupki i pieluszki kontra
        > super wyprawa do Kenii" albo "durne soczki, śliniaczki i zabkowanie kontra
        cool
        >
        > kolejny modny pisarz czy superimpreza w klubie z kacem lub bez".

        To robisz ty, nie ja.

        Bo mam
        > wrażenie ze to pułapka w ktorą wpadają nie tylko ci co balują i jeżdża bez
        > dzieci ale też ci co tymi kupkami, soczkami albo zabkami się zajmują.

        Jak juz mowa o pulapkach to ja wole zyc jak wolny ptak, niz wpasc w pulapke
        codziennosci i schematow.
        • corgan1 wyjaśniam! :) 17.04.05, 18:33
          > Nie uwazam aby jakakolwiek chec pomocy moze byc zalosna. Skoro wyplywa z
          > dobrych intencji. Chodzi raczej o partnerskie stosunki. Podam taki przyklad:
          > jeden ubogi chlopiec z pijackiej rodziny z pewnej wsi, rzucil gimnazium i
          > wstapil do kliki. Wiedzialam, ze nie mial wsparcia z zadnej strony, ponadto
          > nie mial motywacji a nauczyciele juz dawno dali mu etykietki. Znam chlopaka i
          > wiem, ze jest zdolny i ze przy odrobinie pomocy nie stoczylby sie na dno.
          > Pierwsze rozmowy byly trudne. Kiedy sie otworzyl, weszlismy w uklad: on
          > sklada ponownie
          > papiery do szkoly a ja za to zapraszam go na wakacje z nami. Chlopak ma
          > 18 lat i zadbam aby skonczyl szkole i nie stoczyl sie jak jego koledzy
          > (wiezienia, zaklady karne etc..) Juz teraz sie zastanawiam jakie ksiazki
          > kupic mu w prezencie i jak zachecic do ich czytania. Duzo mi siedzi w tej
          > glowie i duzo mam pomyslow. Mysl sobie, ze to zalosne ja mam to gdzies :)

          Ok, rozumiem i doceniam. Ja mam w rodzinie podobny problem. I tez komus tam
          pomagam. Tym bardziej że mam liczną rodzinę :)

          > Mylisz pojecia i jak widze masz kompleks na punkcie ludzi, ktorym dobrze sie
          > wiedzie, umieja zyc swoim zyciem i podrozuja. Ograniczony jestes myslowo i
          > tyle. Domyslam sie, ze twoje zarobki nie przekraczaja przecietnej krajowej,
          > cenisz sobie zycie i spotkania rodzinne a wizje zycia odmiennego i w stylu
          > wolnego ptaka sprawiaja ci trudnosci, bo nie umiesz ich pojac ani
          > zakwalifikowac do jakiejkolwiek szufladki.

          haha pudło! nie wpadaj w schematy, ze jak ktoś nie jest tobą to jest kurą
          domową w kapciach z 4 dzieci :) Jestem singlem, nie mam rodziny, prowadze
          własną małą firmę i mam bardzo dobre perspektywy rozwoju. Mam za sobą tzw.
          przejscia - oh to pewnie nie przystoi facetowi :) - bezrobocie, problemy z
          pracą, szefem-debilem, długi itp. Na szczescie to wsio poza sobą. Czy mam
          kompleksy? pewnie, jak kazdy... czy zazdroszczę? no jasne! ale zawsze
          pozytywnie.

          Fakt ze ktoś grzeje 4 litery na Florydzie albo Teneryfie a nie nad Bałtykiem
          nie powoduje ze staje sie mniej ograniczony. Wierz mi :) Kiedy mnie nie było
          stać na podróże bardzo chciałem jeżdzić, teraz kiedy byłoby mnie na to stać -
          nie bardzo mnie to interesuje. No bo co mozna zobaczyć i poznać w tydzien? A
          wszystko jest kwestią prorytetów w zyciu. Dla mnie ważniejszy jest rozwój firmy
          i kupno chaty aby móc załozyć i utrzymac rodzinę i dzieci niż miesieczna
          eskapada do np. Meksyku czy innej Australii.

          > Dlatego probujesz ze mnie zrobic
          > snobke badz ostatnia egoistke-hrabine, ktora sens istnienia znalazla w piciu
          > wina i kupowaniu drogich perfum. Spoko mysl tak, tak bedzie ci latwiej
          > zostawac w swej jaskini o ograniczonych widokach. :)

          No bo na taka się kreujesz! ale to nie moja wina!

          > No coz, ja z moich dotychczasowych podrozy przywiozlam mase wiedzy, nowych
          > doswiadczen i wspomnien. Dennych masz znajomych (albo im zazdroscisz) a sam
          > chyba nikle pojecie o dalekich podrozach.

          No to swoją droga! Z tymi mniej dennymi utrzymuje kontakty, tych bardziej -
          wywaliłem w kosmos :) Nikt nie jest doskonały.

          > Juz sam fakt, ze mozna zobaczyc delfiny na wolnosci, rafy koralowe,
          pooddychac innym
          > powietrzem i zanurzyc sie w slonym cieplym oceanie, sprobowac potraw i
          pouczyc sie
          > nowego jezyka, sprawia, ze chce sie zyc. A tego nie da sie uwiecznic na
          zadnych
          > zdjeciach.

          Ok, przyjmuje argument :) Kiedys skorzystam. Musze to powiedziec znajomym,
          ktorzy pojechali do Peru na miesiac z czego 3 tyg spedzili w sraczyku z niezlą
          biegunką :) Ale musle ze uroki Andów i Machu-Picchu zrekompensowało im te
          niedogodnosci :)

          > Rety... czlowieku nie zawsze da sie opowiedziec to, co sie przezylo a poza
          > tym nie kazdy lubi sie przechwalac co widzial i co poznal. Co ja przezylam
          > podczas niektorych niebezpiecznych wypraw, nawet nie opowiadam znajomym.
          > Nie uwierzyliby i uznaliby mnie za bajkokletke. :)

          nie, nie... pewnie jesteś pozytywnym wyjątkiem, ktory potrafi opowiadać o tym
          co się widziało i przeżyło. Moze mam takich znajomych :) ale chyba nie tylko ja
          ktorzy zwożą z podróży tony zdjęć i cepelii a nie są w stanie opowiedziec co
          widzieli i gdzie byli. Moi znajomi pojechali cała ekipą do Meksyku. Pytam sie
          ciekawy bo nie bylem "no i jak było? fajnie... tylko tyle? no... mają takie
          same kaktusy jak u mnie w sypialni tylko 6 razy większe". super! wywalac kupe
          kasy zeby stwierdzic ze tam są wielkie kaktusy :) Podobnie - inny mój znajomy
          pojechal na miesiac do Indii. Bo Indie sa trendy, buddyzm tym bardziej i w
          ogóle. Jedyna sensowna rzeczy ktorą udalo mi sie od niego wykrztusic to to ze
          krowy srają na ulicach i ze sa wielkie słonie. I to wsio. Więc albo nie
          potrafią opowiadać co widzieli albo skłaniam się do teorii że niewiele
          widzieli, nie ruszali sie poza landszafciki, plaże i hotele. Na szczęscie mam
          tez normalniejszych znajomych ktorzy np. o Indiach moga opowiadac godzinami i
          to bez przegięcia i zaciecia gdzie nie byli i czego nie widzieli :)

          > To robisz ty, nie ja.

          Łazilem kiedyś po klubach, bywało ze były 2 okresy (jak mialem 19-22 lata i 27-
          29) kiedy imprezowałem niemal co tydzien. Nie chodzi o chlanie itp. ale... po
          prostu po pewnym czasie - nie lubie tego słowa - to się nudzi. Może inaczej -
          przestało to dla mnie mieć sens. Nie widze się jako podstarzałego durnia
          podrywającego laski w lokalu albo tanczącego z małolatami. Mie jara mnie
          styl "forever young" choć miłość do muzy tanecznej pozostała i ma się
          dzielnie :)

          > Jak juz mowa o pulapkach to ja wole zyc jak wolny ptak, niz wpasc w pulapke
          > codziennosci i schematow.

          No widzisz :) Wszystko ma swoje priorytety. Ty wolisz co innego, ja co innego.

    • anja23 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 16:51
      Stwerdzam jednak, że "fascynujace" masz podescie do zycia...:/ wspolczucia.
    • corgan1 no i single powinni za to płacić! 17.04.05, 17:01
      Coraz bardziej dochodzę do wniosku, ze nie może być tak, ze rodzice sa
      finansowo karani za to że mają dzieci i ponoszą prace na ich wychowanie...
    • xy2 po co ten manifest? 17.04.05, 18:34
      nie chcesz to nie miej
    • klara-klara Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 19:23
      a mi sie wydaje, ze jeszcze nie dojrzalas do macierzynstwa. Z tego co napisalas wynika, ze nie mialas takiego dziecinswa jakie bys chciala, dlatego teraz sobie odbijasz - chcesz beztroski, jak najmniej odpowiedzialnosci za kogos, moze wrecz odczuwasz pragnienie, aby ktos sie toba opiekowal?

      Pewnei za 10 lat poczujesz nagle natchnienie na dziecko, oby nie bylo za pozno,czego ci serdecznie zycze.
      • alpepe czyżby klara-klara trafiła w dziesiątkę?! 17.04.05, 19:37
      • deczko Re: Macierzynstwu mowie NIE! 04.05.05, 11:09
        Pewnei za 10 lat poczujesz nagle natchnienie na dziecko, oby nie bylo za pozno,
        > czego ci serdecznie zycze.
        >


        Jak czytam takie teskty, to mi sie noz w kieszeni otwiera. Autorka watku ma
        zaledwie 24 lata, to nie jest wiek do rodzenia dzieci!!! Takie jest moje
        zdanie. A za 10 lat bedzie miala TYLKO 34 lata, to nie jest pozny wiek na
        macierzynstwo.

        Ludzie, opanujcie sie...
    • martyna75 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 19:37
      prosze cie tylko o jedno, nie zapominaj o tabletkach antykoncepcyjnych, bierz
      najlepiej 2 zebys nie "wpadla" bo naprawde szkoda by bylo dzieciaka, ja nie
      chcialabym takiej matki
    • duzostarychzdjec Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 19:44
      Miałem podobne podejście. Zwiedziłem świata dużo mieszkałem sobie za granica.
      Nie miałem dzieci to miałem na siebie. Ja bałem się, że na te dzieci nie będę
      miał wystarczająco bo też byłem z biednego domu. Zawsze twierdziłem że trzeba
      realizowac siebie by realizowac życie. Teraz nie jestem tego wszystkiego do
      końca pewien. Ale nie będę nic mówił, bo po co. Jeśli nie zostaniesz sama,
      będziecie mieli swoje pasje, które będziecie realizować i miłość nie odejdzie,
      to myślę ze dzieci nie są aż tak. Najgorzej jak tracisz bliską osobę i już nic
      ma. Mam dużo zdjęć ale ich nie oglądam za często.
    • marta.uparta Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 19:45
      Moze sie Tobie odmienic jeszcze 50 razy, bo nad natura i instynktami nie
      jestesmy w stanie zapanowac. Znam wiele kobiet, którym instynkt sie obudzil tuz
      przed 40, chociaz sa i takie które dzieci nie maja i wcale z tego powodu nie
      cierpia. To samo tyczy sie facetów. Wlasnie obserwuje rozpad malzenstwa naszego
      kolegi ( on ma 34 lata jego zona 36) wlasnie dlatego, ze ona nie chce miec
      dzieci, a on strasznie tego zapragnal.
      Zyj sobie tak jak chcesz, ale sama nie lubie deklaracji. Wiele razy obiecywalam
      sobie rózne rzeczy i potem bylo mi glupio, gdy lamalam dawane sobie i innym
      obietnice.
    • lenkaaaa Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 19:46
      Skoro rzeczywiście jesteś tak leniwa i chcesz poświęcać czas na te wszystkie
      błache rzeczy i tak ograniczona, że nie chcesz poznać nowego człowieka od
      początku to absolutnie nie miej dzieci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • odrey Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 20:06
      w zasadzie to podzielam Twoją niechęć do posiadania dzieci... Tylko ja nie mam
      tak rozbudowanej argumentacji. Po prostu nie czuję się na siłach i aż tak
      przepełniona uczuciem :)) Nie płaczę z rozczulenia nad dziatwą znajomych i nie
      dźga mnie pod mostkiem, że sama nie mam potomka. POsiadanie dziecka napawa mnie
      raczej przerażeniem.

      Kiedy ktoś pyta, czemu nie? Niestety jedyna odpowiedź jaka pcha się na usta,
      to : "po prostu NIE"
    • pimpek_sadelko Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 21:46
      zgoda, nie kazdy chce miec dzieci, ale po co ten manifest? musisz sie tlumaczyc
      z tego, ze nie masz takich pragnien? nie kumam.
    • facecja Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 21:56
      jakoś średnio mnie obchodzi, czy urodzisz dzieci, czy nie, ale moim zdaniem nie
      w porządku jest "wspierac (finansowo i dorywcza opieka) rozwoj 2-3 dzieci z
      domu dziecka czy jakiejs biednej patologicznej rodziny."

      nie znam sie co prawda na psychologii dziecięcej, ale wydaje mi się, że
      budowanie tego typu relacji - głównie finansowych - z dziećmi, które jednak
      bardziej od finansów potrzebują miłości rodziców, byłoby dla nich szkodliwe.

      może lepiej się zastanowić, czy raczej nie zaopiekować się jakimś zwierzątkiem,
      niż mieszać takiemu dzieciakowi w głowie i robić nadzieję na normalną rodzinę.
      poza tym -czy te relacje nie byłyby budowane tylko i wyłącznie w celu
      przekonania samych siebie, że "przecież wcale nie jesteśmy egoistami"?
      • alpepe Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 21:59
        mądrze gadasz, facecja, nie udawaj, że sie nie znasz ;-). Tak właśnie jest, jak
        napisałaś.
      • magdzik5 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 21.04.05, 20:27
        Nie wiem o jakie mieszanie w glowach ci chodzi. Sa programy jak np. wioski
        dzieciece czy rodzice chrzestni. Moi znajomi finansuja od kilku lat edukacje
        dwojki dzieci z Indii. Widzieli sie tylko raz, regularnie zas dostaja zdjecia i
        raporty o tym, jak sie dzieciom zyje. Mozliwosci jest cala masa. Jesli myslisz,
        ze jestem na tyle glupia i nieczula aby od potrzeby do potrzeby wpadac do
        jakiegos domu dziecka i bawic sie w mamuske, to od razu mowie, ze
        niezrozumialas mnie ani troche.
    • reniatoja Re: Macierzynstwu mowie NIE! 17.04.05, 22:02
      Nie lubie takich wątków, niejeden już taki przewinał się przez to forum. Wieje
      od nich jakaś blizej nieokreśloną agresją, pychą oraz pogardą. Czy tylko mi się
      wydaje?
      • magdzik5 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 21.04.05, 20:29
        reniatoja napisała:

        > Nie lubie takich wątków, niejeden już taki przewinał się przez to forum.
        Wieje
        > od nich jakaś blizej nieokreśloną agresją, pychą oraz pogardą. Czy tylko mi
        się
        >
        > wydaje?


        A moze tylko interpretujesz moj post jako wiejacy pycha i pogarda, bo trudno ci
        mnie zrozumiec? Nie wiem skad taki domysl. To tylko forum a ja lubie ciekawe
        dyskusje. Nie zamierzam nikim pogardzac, nawet na forum. :)
    • rocco.siffredi Biedna jestes 18.04.05, 01:20
      intelektualnie.
      • kaya11 Re: Biedna jestes 18.04.05, 02:24
        A ja doceniam Twoja szczerosc. Uwazam ze ludzie zamiast wieszac na Tobie psy
        powinni Ci uchylicz czola, ze nie czujac sie na silach zostania matka, wybierasz
        nia nie byc. Ile dziewczyn bez zastanowienia wpakowalo sie w niechciane ciaze i
        potem ich dzieci przechodzily przez pieklo stresu, braku ojca, biede, rozwody
        itp. Po co na sile miec dzieci jak sie ich nie chce ? Dlatego ze kazdy ma ?
        Popieram Cie w Twoim planie nie robienia nic wbrew sobie. Jak kiedys obudza sie
        w Twobie uczucia macierzynskie to wtedy zmajstrujesz sobie dzidziusia i bedziesz
        najwspanialsza matka na swiecie, a jezeli nie, to nic sie nie stanie - swiat i
        tak jest przeludniony !
        Ja mam dziecko (duze) i co najbardziej cenie w posiadaniu potomstwa to to ze
        jest to jedyna na swiecie milosc ktora jest bezinteresowna. Syn kocha mnie a ja
        jego pomimo naszych roznych wad. I jest to milosc do grobowej deski. Czy czesto
        taka milosc zdarza sie miedzy kobieta a mezczyzna ?
        Jak sie mysli o dzieciach to sie mysli o wrzeszczacych maluchach z pelna
        pielucha. Ale dzieci rosna, i wspaniale jest miec takie dorosle dziecko ktore
        ciagle widzi w nas te cudowna mame. Ot takie tam moje wynurzenia...
        • pimpek_sadelko Re: Biedna jestes 18.04.05, 07:57
          kaya11 napisała:

          > A ja doceniam Twoja szczerosc. Uwazam ze ludzie zamiast wieszac na Tobie psy
          > powinni Ci uchylicz czola, ze nie czujac sie na silach zostania matka,
          wybieras
          > z
          > nia nie byc.
          bez przesady! bic pokolony przed kims za to, ze nie chce miec dzieci? nie
          zamierzam, tak samo jak przed tymi, ktorzy chca je miec. to nie jest powod do
          skladania holdow.
          szczerosc to cenna rzecz, ale autorka piszac, ze nie chce dzieci jdnoczesnie
          obraza tych, ktorzy chca piszac lekcewazaco i z nieukrywanym obrzydzeniem o
          dzieciach, o kwestiach zwiazanych z macierzynstwem, ani mysle klaniac sie komus
          kto po prostu jest maksymalnym egoista i wymaga zrozumienia od innych sam go
          nie majac za grosz.
          ja moge autorce jedynie wspolczuc plytkosci mysli i zawezania kwestii
          macierzynstwa.... rodzicielstwa w ogole do kup i krzyczacych dzieci kontra
          super zycia na wycieczkach. to jest zalosne.
          • reniatoja Re: Biedna jestes 18.04.05, 08:37
            Dokladnie Pimpek. Wlasnie to jest denerwujace - ze te babki, co zakladaja te
            posty o tym, ze nie chca miec dzieci, to zawsze pisza w takim tonie phi, jakies
            tam dzieci, kupki wrzaski i smarki, ja jestem ponad to. To mnie drazni, takie
            zarozumialstwo, taka wyczuwalna pogarda dla tych, co maja dzieci. Jakos nie
            spotykam sie na tym forum z wątkami chce miec dzieci bo takie zycie bez dzieci
            to dziadostwo, tylko wycieczki i podroze, phi!, a na odwrot czesto. I jeszcze
            ktos mi bedzie mowil, ze powinnam chylic czola przed kims, kto tak pisze? Niby
            z jakiego powodu - wielkie mi osiągnięcie, nie miec dzieci i zyc myślac tylko o
            o sobie. Kaya przsadziła mocno z tym chyleniem czola.
            • wu_wei Re: Biedna jestes 03.05.05, 20:50
              a ja odczuwam pogarde i poczucie wyzszosci ze strony matek - te
              stwierdzenia "nie dojrzalas", "jestes jakas nienormalna", "pozyjesz to
              zmadrzejesz"... to przykre. ja mam swoje powody, zeby nie chciec miec dziecka a
              matki maja swoje, zeby je miec. chcialabym dowiedziec sie, dlaczego podjely
              takie a nie inne decyzje bo jestem ciekawa ludzi, chcialabym tez przekonac sie,
              jak wielu ludzi mysli i czuje jak ja. zamiast tego wiekszosc czuje sie w
              obowiazku oceniac moja kondycje moralna i intelektualna... smutne. nie chcecie
              sie dowiedziec, co kieruje wyborami ludzi innych niz wy sami?
        • rachela180 Re: Biedna jestes 18.04.05, 13:07
          Kajo, na litość boską, widziałam juz kochające sie, można by rzec idealne
          młżeństwa. I też się rozpadły, pozostawiając ból, rozpacz i skrzywdozne dzieci,
          który nie wiadomo jak wytłumaczyć co się stało.

          Nie ma reguł. Ja jestem "wpadką", nie chcę mówic o piekle, które przeszłam, ale
          znam tez szczęsliwe "wpadki".
        • mabmab do kayi11 03.05.05, 15:18
          Nie uwazam, ze trzeba chylic czola przed takimi pogladami, ale jak bym miala
          takie zdanie jak Magdzik5, to mysle, ze jesli jakas opinia mialaby sie
          przyczynic do ich zmiany, to bylyby to twoje "takie tam wynurzenia".
          Powiedzialas to bardzo lagodnie i cieplo. Bez atakowania i pogardy. Powodzenia
          dla Ciebie i Twojego (duzego) dziecka.
    • anahella Re: Macierzynstwu mowie NIE! 18.04.05, 04:06
      Rozumiem Twoj wybor, nie rozumiem tylko motywacji: alkoholowe imprezki i
      jadanie sniadan w lozku zamiast dzieci?

      Znam wiele kobiet, ktore nie chca miec dzieci, ja tez do nich naleze. Ale na
      litosc boska, wymienione przez Ciebie powody wydaja mi sie cokolwiek
      niedojrzale.

      Z przyjemnosciami jest tak, ze szybko sie nudza. Zycze Ci znalezienia
      wartosciowej pasji, ktorej bedziesz sie poswiecac.
      • magdzik5 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 21.04.05, 20:43
        Anahello a powiedz mi, jakie powody beda wystarczajaco dobre i wartosciowe, aby
        zrezygnowac z macierzynstwa? Zrezygnowac z - tu zacytuje opinie innych kobiet -
        bycia pelnowartosciowa kobieta, doswiadczyc uczucia ciazy i macierzynstwa,
        stworzyc nowe zycie, patrzec jak rosnie nowy czlowiek - na rzecz egoizmu,
        materializmu i myslenia o wlasnym tylku..? Bo z tego co rozumiem, to istota
        kobiecosci jest w macierzynstwie i spelnianiu sie w roli matki, w szystko inne
        marnoscia (i poootwornym egoizmem). Juz nie wspomne o tak pieknym mianie
        jak "stara panna", chetnym uzywanym przez inne kobiety. Solidarnosci i
        lojalnosci babskiej doswiadczam nie czesto...
        • sagis Re: Macierzynstwu mowie NIE! 30.04.05, 18:59
          Może myślenie o przyszłości tego dziecka i niemożlności zapewnienia jemu
          środków do niego. Albo, też nie z własnego egoizmu, aby mieć dziecko, nie
          szukać kogoś, aby ten ktoś zapewnił dziecku środki do życia. Tak robi wiele
          kobiet, które dla siebie i ze strachu przed samotnością na starość szukają
          jakiegokolwiek mężczyznę, aby on zapewnił jej i jej dziecku środki do życia.
          A, tłumaczą to w ten sposób, że chcą być pełnowartościowymi kobietami i
          doświadczyć uczucie ciąży i macierzyństwa. Czy one kochają tego mężczyznę?
          Nie, bo tylko są z nim dla dziecka i siebie!!To jest egoizm i wykorzystanie
          jego dla swoich potrzeb!!!
          Czy każda kobieta musi być matką i doświadczyć(z egoizmu)uczucia ciąży i
          macierzyństwa? Czy dopiero wtedy będzie ona pełnowartościowa?
          Ostatnie badania wskazują, że nie ma już typowego instynktu macierzyńskiego.
          Budzi się on dopiero po urodzeniu dziecka.
          To jest Twoja istota kobiecości i nie próbuj tego udowodnić sobie przenosząc to
          na wszystkie kobiety. Tak jakbyś nie akceptowała siebie i tego, co Ty czujesz i
          jaka jesteś. Inaczej nie tłumaczyłabyś tego w ten sposób.
    • muszek0 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 18.04.05, 08:39
      >przeczytac te
      > wszystkie ksiazki na ktore teraz nie mamy czasu.

      jak teraz nie masz czasu na książki, to jak się trochę dorobisz też nie
      będziesz miała.

      >Nudza sie tylko nudni ludzie

      tak, tylko co to ma wspólnego z posiadaniem dzieci

      >Lubie w weekendy leniuchowac
      > i sypiac do poludnia, jesc sniadanie w lozku i wydawac pieniadze na siebie i
      > ukochanego.

      jak o 3 w nocy trzymasz dziecko na rękach bo płacze i nie wiadomo co mu jest,
      to nie rozpatrujesz tego w kategoriach lubię sobie poleniuchowac czy nie,
      mógłbym tak całą noc przestać a rano iść do pracy i do nikogo nie miałbym
      pretensji i nikomu się nie skarżył. Odnośnie o pieniądzach. Lubisz wydawać
      pieniądze na siebie i ukochanego i od razu zakładasz, że wydawając pieniądze na
      dziecko już nie byłoby tak fajnie.

      >Kocham
      > podroze, ogrody, imprezy towarzyskie zakrapiane alkoholem po ktorym bede
      > mogla sie 2 dni kurowac.

      jak miałem 24 lata też tak myślałem, może za wyjątkiem słowa 'kochać', bo
      kochac to ja mogę swoją babcię na przykład. Oczywiście spotkać się ze znajomymi
      i oprócznić pare butelek wina jest fajną sprawą, tylko dla mnie, patrząc już
      przez pryzmat czasu, nie ma to(nie wiem jak to ująć w słowa), nie stanowi to
      wartości samej w sobie.
      • yagres Re: Macierzynstwu mowie NIE! 18.04.05, 09:26
        Pusty watek złożony przez pustą kobietę. Możesz byc pewna, że podróże po
        świecie kiedyś cię znudzą. Pieniądze kiedyś tez mogą się skończyć bo może
        wyschnąć ich źródło pochodzenia. Facet, z którym obecnie jesteś i którego tak
        chwalisz nie jest przecież twoim mężem i pewnego dnia może odejść do przyszłej
        matki swoich dzieci.

        Jesteś młoda i jeszcze się nie wyszumiałaś pieniędzmi które masz w dyspozycji.
        Weź jednak pod uwagę, że dopóki zdrowie ci dopisuje to masz na wszystko ochotę.
        Kiedy (myśle że to nie nastąpi) dopadnie cie jakaś choroba te wszystkie pseudo
        wartości które wymieniłaś: podróże, leniuchowanie, picie wina itp. będą bez
        wartości i nie będą miały znaczenia. Może wtedy zrozumiesz, ze życie nie polega
        na wydawaniu pieniędzy.
      • brownsugar1 do wszystkich pań oburzonych postawą autorki 18.04.05, 09:53
        Najpierw do autorki: nie miej dzieci. Bądź sobą. I argumentuj sobie niechęć do
        posiadania dzieci jak tylko chcesz.

        Nie widzę żadnej różnicy miedzy egoizmem osób, które dzieci nie chcą mieć a
        egoizmem oburzonych mamusiek. Dzieci posiada się tylko i wyłącznie z
        egoistycznych pobudek - wystarczy przyjrzeć się motywacjom kobiet, które chcą
        miec dzieci (chociażby poczytać to forum) - "mój organizm chce być w
        ciąży", "nie mogę pozbawić sie takiego wspaniałego doświadczenia jak
        ciąża", "chcę urodzić dziecko mojemu mężczyźnie", "chcę mieć rodzinę, wtedy na
        starość nie będę samotna" itp. Jakich zaimków jest tu najwięcej? Ja, ja, ja, ja
        chcę, mój, moje....... Jedyna różnica między tymi typami egoizmu polega na tym,
        że społeczeństwo sprzyja (ideologicznie i instytucjonalnie) egoizmowi mamusiek
        (i tatusiów) - w końcu "bycie rodzicem" to społeczna nobilitacja i wypełnienie
        ważnej misji. I dlatego oburzanie się na hasło "niedobrze mi się robi od
        gadania o kupach i zupach" wielu osobom wydaje się w pełni uprawomocnione - w
        końcu mówi się z pozycji osoby oświeconej i namaszczonej przez społeczeństwo.
        Żeby uprzedzić atak niektórzy oburzenie okraszają
        pseudotolerancyjnym "macierzyństwo to kwestia wyboru" i dorabiają ideologię o
        tonie pogardy i lekceważeniu jakim to niby jest krzywienie się na te
        nieszczęsne zupy i kupy.

        Ja też jestem ofiarą egoizmu mojej matki - od tego że żyję począwszy na jej
        pretensjach, wymaganiach i żalach skończywszy (oczywiście ma do nich prawo,
        bo "jest moją MATKĄ", a miłość i szacunek należą się jej z definicji,
        bo......"jest moją MATKĄ")... I pewnie te 25 lat temu też "jej organizm chciał
        być w ciąży". Ale mnie to nie obchodzi. I mam odwagę to powiedzieć i tak czuć.
        Rodzice też potrafią stworzyć piekło na ziemi.
        • pimpek_sadelko brownsugar 18.04.05, 10:36
          to nie wina wszystkich "mamusiek" na swiecie, ze Twoja mam Cie krzywdzi/la.
          zatem pretensje o jej egoizmie skladaj u jej stop. od moich wara.to nic zlego
          chciec miec dziecko, to nic zlego je kochac. zle jest to co Tobie mama zrobila:
          wykrzywila obraz na swiat i na powody, dla ktorych ludzie decyduja sie
          rozmnazac. ale jak juz pislam: pretensje do swojej mamy. moja mama byla ok,
          normalnie patrze na swiat i nie szukam podstepu i egoizmu tak gdzie go nie ma.
          moja mam byla i jest wspaniala matka. nie widzilam w niej egoizmu, wrecz
          przeciwnie, czasami mialam wrazenie, ze powinna bardziej myslec o sobie i
          teraz, kiedy jestem dorosla dbam o nia. zasluguje na to co najlepsze dlatego ze
          jest i dlatego ze jest taka kochana.
          • brownsugar1 Re: brownsugar 18.04.05, 10:49
            Przykro mi, ale nie mam do Ciebie pretensji. I Twoje powody rozmnażania
            niewiele mnie obchodzą.
            Dziękuję za diagnozę - Ty jesteś normalna, ja nie. Ok, zrozumiałam. Wszystko
            jasne.
            • sagis Re: brownsugar 30.04.05, 18:46
              W tym wszystkim jesteś najnomarniejsza, bo nie boisz się przyznać do czegoś
              złego. Nie poświęcasz się stawiając na piedestale swoją matkę. Gdyby więcej
              było takich osób, które potrafiły mówić i czymś złym, to też mniej byłoby
              takich matek. A, jeśli ktoś nie potrafi tego zrozumieć i atakuje Ciebie za to,
              to też robi to tylko przez swój egoizm. Jaką matką będzie ktoś taki?
              Niech taka osoba będzie szczęśliwa, że miała szczęśliwe dzieciństwo i swojemu
              dziecku takie samo zapewni. To też nie jest powiedziane, że dla tego dziecka
              tak samo będzie wyglądało szczęście:-))
              Twoja wypowiedź ma rację bytu, bo faktycznie wiele tutaj matek Polek jest
              matkami i chcą być nimi z egoizmu. Nie myślą o swoich dzieciach i ich
              przyszłości tylko o zaspokojeniu swoich potrzeb!!!!
              Jeśli ktoś nie lubi tego wszystkiego co jest związane z dziećmi i ma przy tym
              inne odczucia niż one, to te matki Polki negując to i atakując te osoby robią
              to tylko przez swój egoizm. Każdy ma prawo do odczuwania czegoś, tak jak to
              czuje i nie musi być to zgodne z innymi odczuciami.
            • deczko Re: brownsugar 04.05.05, 11:17
              Twoja wypowiedz byla najmadrzejsza i najbardziej celna w tym topicu.
    • bobasia1 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 18.04.05, 10:57
      Ja to widzę w ten sposób: macierzyństwo czy rodzicielstwo jest w moim odczuciu
      pewnym etapem w życiu. Na tym etapie nie funkcjonują już takie wybory jak:
      impreza do rana czy dyspozycyjność względem dziecka. Język, jakim posługujesz
      się, opisując macierzyństwo w dużej mierze kształtuje Twój pogląd na nie.
      Piszesz o poświęcaniu się, rezygancji z siebie itd. Świadczy to również o tym,
      że nie masz pojęcia, o czym piszesz. Czy zapytałaś ową koleżankę, która Twoim
      zdaniem zapomniała o sobie, jak ona to postrzega. Nie jest prawdą, że matki są
      niewolnicami. Nie będę namawiać Cie do posiadania dzieci, a jedynie do
      zrewidowania swego poglądu na macierzyństwo, bo jest zniekształcony. Pozdrawiam
      • solaris123 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 03.05.05, 22:02
        Bobasiu - bardzo trafne określenie! Kiedy miałam 24 lata, nie zaglądałam do
        wózków ani nie zazdrościłam kolezankom-mamuśkom - ja też uczyłam się języków,
        podróżowałam, fascynowł mnie teatr. Kiedy spotkałam swoą"połówkę", miałam lat
        29, kiedy urodziła się nasza córa - 31; sama tłumaczyłam,że nie ma co odkładać
        dziecka na potem, bo zawsze znajdzie się jescze coś do zrobienia i przeżycia.
        Miałam swój czas na pasje i nowe wrażenia, mam go teraz na macierzyństwo, kiedy
        mała podrośnie - już się cieszę na wprowadzanie jej w świat swoich
        zainteresowań. Mam czesty kontakt z chorymi ludźmi, róznymi ich dramatami.
        Wiem, że gdyby coś mi się takiego miało przytrafić, żałowałabym czasu i uwagi,
        którego nie poświęcę już dziecku - a nie niezrealizowanej podróży czy
        ekstremalnego przeżycia. Do autorki głównego wątku - oczywiście masz prawo
        patrzeć na życie tak, a nie inaczej, ale nie zarzekaj się - nasz świat się
        zmienia i my razem z nim.
        • anusia29 Re: Macierzynstwu mowie NIE! 04.05.05, 09:59
          Nigdy, ale to przenigdy nie chialam miec dzieci, od 14 lat, poprzez 20, 25,
          28... nie podniecały mnie dzieci w wózeczkach i zachywty mamuś (i do dziś nie
          podniecają). Byłam i jestem niezależną kobietą o własnych wystarczających
          dochodach. Lubię podrózowac daleko i to czynię. Mam pasję - antyki i będę ją
          realizować, co bywa drogie. Lubiłam i lubię się wysypiać. Dziecku - NIE - oto
          moja dewiza!
          Dwa lata temu poznałam fantastycznego faceta. Pobralismy się. On chciali chce
          mieć dzieci - ja raczej nie. Teraz mam 31 lat i jestem w 10 tygodniu ciązy. I
          wiesz co? Dpiero teraz czuję, że mój swiat zaczyna się ukladać i porządokwać.
          czuję się bezpieczna i jakoś tak... blogo i dobrze. Nota bene - w 6 miesiącu
          ciązy wyjeżdzam jeszcze na eksapadę. A i potem nie zamierzam sobie odmawiać
          zycia. Dziecko nie jest przeszkodą, to wiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka