uerbe
05.05.05, 17:59
Dołączam się do krytyki autorów wątków "POLSKA KOBIETA" i "POLSKA KOBIETA
CZ.2". Znudziło mi się już czytanie wypocin jakichś maniaków siłowni, bo jest
ich mnóstwo, jednak wysportowanych mężczyzn, u których nie doszło do zaniku
mózgu można szukać w Polsce ze świecą.
Sam zajmuję się fitnessem oraz sportami siłowymi (aczkolwiek z nieco innej
niż by się mogło wydawać strony) i strasznie razi mnie, że większość Polaków
dba o siebie tylko częściowo, czyli tylko po to, aby w lecie pokazać się na
plaży, w kusych slipkach, a w zimie na dyskotece. W większości przypadków to
dbanie o siebie polega na katowaniu się BEZSENSOWNĄ suplementacją hormonalną,
która jedynie wyniszcza organizm (jest to jeden z głównych powodów wzrostu
liczby impotentów). Obecnie obserwuję masowy szturm "menuf" na "pakernie" i
sklepy z odżywkami (czyli m.in. mój "zakład pracy"), aby za wszelką cenę
zdążyć do lata z "nabiciem buły". Większość z nich nie potrafi zrozumieć, że
nie można zmarnować całego roku (i więcej) nie robiąc niczego innego poza
dbaniem o sylwetkę, i że nie można w miesiąc naprawić tego, co się "nabroiło"
spędzając czas na siłce kosztem wyjścia na spacer, porozmawiania z ludźmi
pokroju innego niźli "eloziomki" z tego środowiska, nabrania odrobiny ogłady,
tudzież wpojenia elementarnych zasad kultury osobistej... i netykiety.