aga033
07.05.05, 16:17
w duzym skrocie.
jestem mezatka 3 lata , mamy male dziecko. moj maz jest mlodszy odemnie i ja
jestem jego pierwsza. odkad siegam pamiecia mojemu mezowi podobaly sie duze
biusty. i nie byloby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie ogladal sie za nimi na
ulicach, nie przegladal internetu w poszukiwaniu takowych i nie zartowal
czasami (delikatnie ale jednak) z moich. to wszystko sprawilo ze zaczelam o
tym myslec. powiedzialam ze boli mnie jak oglada cos w necie i pozniej kocha
sie ze mna, bo ja tak to odbieralam. zaczal sie wiec z tym kryc. ja zaczelam
sie czuc nieswojo w sytuacjach gdzie pojawualy sie dziewczyny z duzym "b" i on
tez jakos dziwnie sie zachowywal. rozmawialismy wiele razy na ten temat,
klocilismy sie wiele razy z tego powodu. on w koncu przyznal mi otwarcie ze
bardzo mnie kocha i to ze on tak patrzy nie ma nic wspolnego z nami (ale
kobiety to przeciez nie manekiny), ale jemu sie to strasznie podoba i pociaga,
choc jak twierdzi nie zostawil by mnie dla cycatki. ja mam maly biust male B.
jak zaczelam watek operacji to on go podtrzymal, ale pozniej stwierdzilam ze
to byloby glupie z mojej strony dawac facetowi wszystko czego pragnie i tak
sie poswiecac. on tez w koncu stwierdzil ze mogloby to sie obrocic przeciko nam.
z drugiej strony nie jest mi latwo tak zyc, czuje sie jak by mi czegos
brakowalo (przez ta cala sytuacje). kocham mojego meza ale sama juz nie wiem
jakie sa granice poswiecenia w zwiazku.
czy myslicie ze powinnam sie z nim rozstac, czy zrobic sobie operacje (nie
bardzo duze ale takie male C), czy jeszcze cos innego ?
prosze was o zdanie.