Dodaj do ulubionych

fajni ci wegetarianie:))

07.05.05, 22:48
niogdy nie myslalem ze mozna byc takim fanatycznym i uwazac sie za normalnego

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=22511913&v=2&s=0
Obserwuj wątek
    • greta.greta :)))))))) 07.05.05, 23:00
      • ml_500 Re: :)))))))) 07.05.05, 23:01
        padlina w lodowce :)) to mi sie najbardziej podoba:))
        • greta.greta Re: :)))))))) 07.05.05, 23:13
          hehe... niech tylko ktoś mi kiełbachę do domu przyniesie...to nie że z
          przyjemnością ze schodów, ale i krzesłem za nim rzucę :)))

          Swoja drogą...wegetarianie, a tacy "zażarci"
          • ml_500 Re: :)))))))) 07.05.05, 23:18
            a wydawaloby sie ze skoro nie sa drapiezcami-miesozercami to powinni byc
            pokojowo nastawieni do swiata
            • greta.greta hmm 07.05.05, 23:20
              to chyba przez te czerwone warzywka...za dużo chili może?
              • ml_500 Re: hmm 07.05.05, 23:32
                eee tam. przeciez jak sie duzo pieprzy potrawy to sexu wcale sie wiecej nie
                chce od tego:)
          • martvica Re: :)))))))) 08.05.05, 12:58
            greta.greta napisała:
            > Swoja drogą...wegetarianie, a tacy "zażarci"

            A przepraszam, jak wegetarianie, to nie mogą? Bo co?
            Jestem wegetarianką, jestem spokojna, staram się nie indoktrynować, ale czasem
            tracę cierpliwość. Jestem przez niektórych ludzi prowokowana na każdym kroku,
            już mam dość głupich tekstów, pytań po co i dlaczego, wciskania mi mięska
            niemalże na talerz i sugerowania że jestem bezpłodna, mam raka, anemię i już w
            ogóle niedługo umrę, i po prostu nie wytrzymuję. A jak się już odgryzę, to
            słyszę że jestem zażarta, a wegetarianie to przecież spokojni powinni być. I
            głupie uśmieszki pełne wyższości, hohoho.
            Mam dość, nie będę spokojna na siłę. I już.
            • kochanica-francuza Re: :)))))))) 08.05.05, 13:01
              martvica napisała:

              > greta.greta napisała:
              > > Swoja drogą...wegetarianie, a tacy "zażarci"
              >
              > A przepraszam, jak wegetarianie, to nie mogą? Bo co?
              > Jestem wegetarianką, jestem spokojna, staram się nie indoktrynować, ale czasem
              > tracę cierpliwość. Jestem przez niektórych ludzi prowokowana na każdym kroku,
              > już mam dość głupich tekstów, pytań po co i dlaczego, wciskania mi mięska
              > niemalże na talerz i sugerowania że jestem bezpłodna, mam raka, anemię i już w
              > ogóle niedługo umrę, i po prostu nie wytrzymuję.


              Eeeee,dobre,dobre!Ja tylko słyszałam "dlaczego ty się tak udziwniasz?"Ale to w
              połączneniu z feminizmem było.


              A jak się już odgryzę, to
              > słyszę że jestem zażarta, a wegetarianie to przecież spokojni powinni być.

              Qrde!Analogiczne zjawisko jak przy feminizmie!Najpierw prowokują,dokuczają
              złośliwie,a potem bzdury o zażartości !


              • martvica Re: :)))))))) 09.05.05, 20:10
                kochanica-francuza napisała:
                > Qrde!Analogiczne zjawisko jak przy feminizmie!Najpierw prowokują,dokuczają
                > złośliwie,a potem bzdury o zażartości !

                No taak, to jest typowe zjawisko przy wszsystkich 'odchyleniach od normy' jak
                wegetarianizm, feminizm, czy choćby tolerancja dla homo albo kolorowych. Takie
                społeczeństwo mamy, niestety...
                Ja się poważnie zastanawiam, czy nie zrobić sobie kompleksowych badań i nie
                nosić przy sobie wyników ('przecież na pewno jesteś chora!'), oraz nie wypisać
                sobie na karteczce wszystkiego, co zjadłam przez tydzień ('nie jesz mięsa? To co
                jesz??'). Niestety, brakuje mi metody na 'zwierzątka są po to, żeby je jeść'
                oraz 'No zjedz kiełbaskę, nikt nie patrzy, nie musisz się głodzić'. A już na
                'specjalne wegetariańskie lasagne z tuńczykiem' to mam ochotę krzyczeć, chociaż
                chcieli dobrze:/
                pozdrawiam
                Martva
                • kochanica-francuza Re: :)))))))) 09.05.05, 22:55

                  >
                  > No taak, to jest typowe zjawisko przy wszsystkich 'odchyleniach od normy' jak
                  > wegetarianizm, feminizm, czy choćby tolerancja dla homo albo kolorowych. Takie
                  > społeczeństwo mamy, niestety...

                  No i ciekawa jestem,czy ono nam znormalnieje - a jeśli,to kiedy.


                  > nosić przy sobie wyników ('przecież na pewno jesteś chora!')

                  Toby było niezłe.



                  , oraz nie wypisać
                  > sobie na karteczce wszystkiego, co zjadłam przez tydzień ('nie jesz mięsa? To c
                  > o
                  > jesz??').

                  też dobre:-)ja dziś w greenwayu jadłam enchiladas,mniam mniam




                  Niestety, brakuje mi metody na 'zwierzątka są po to, żeby je jeść'

                  "Ale nie po to,żeby je hodować przemysłowo.Opisać wam,jak to się robi,czy się
                  odczepicie?"


                  > oraz 'No zjedz kiełbaskę, nikt nie patrzy, nie musisz się głodzić'.

                  "Dziękuję,ale po kiełbasce zawsze rzygam jak kot".

                  (nie spotykałam się z taką debilną złośliwością,w tej chwili wymyśliłam ripostę)





                  A już na
                  > 'specjalne wegetariańskie lasagne z tuńczykiem' to mam ochotę krzyczeć, chociaż
                  > chcieli dobrze:/

                  Gdzie?Jak w Poznaniu spytałam w spożywczym,czy mają coś wege,to zaproponowano mi
                  RYBĘ...



                  > pozdrawiam
                  > Martva
    • ml_500 Re: fajni ci wegetarianie:)) 07.05.05, 23:36
      i jeszcze do tego wlasnie jem parowke ktora maczam w musztardzie. jak mnie
      warzywozercy znajda to dostane krzeslem:)))
      • kochanica-francuza a jedz sobie co chcesz 08.05.05, 10:52
        ml_500 napisał:

        > i jeszcze do tego wlasnie jem parowke ktora maczam w musztardzie. jak mnie
        > warzywozercy znajda to dostane krzeslem:)))


        bardziej mnie wkurza polska mentlność:Uuuu!Wegetarianin!Co za dziwne zwierzę!
        wegetarianka jestem i nikogo krzesłem nie biję
        a kotlety sojowe nie smakują papierem,chociaż istotnie nie są dobre

        Teraz małe pytanko:Czy wszędzie w gościach robicie złośliwe uwagi na temat
        smaku potraw,jakie wam podano(jeśli wam nie smakowały),czy tylko u wegetarian?
        • ml_500 Re: a jedz sobie co chcesz 08.05.05, 11:29
          a kto ci powiedzial ze robie uwagi? nie robie
          natomiast dziwi mnie ze z jednej strony tak kochacie stworzenia a do drugiego
          czlowieka ktory nie jest wegetarianinem podchodzicie z taka pogarda i
          nienawiscia. jakby wegetarianie czuli sie lepsi ze nie grilluja karkowki.
          • marta.uparta Re: a jedz sobie co chcesz 08.05.05, 12:22
            No cóz, wegetarianie sa mniejszoscia i walcza o swoje prawa jak niegdysiejsze
            sufrazystki. Dlatego czasem moga wydawac sie smieszni i egzaltowani. I niestety
            wielokrotnie spotykalam sie z nachalna agitacja, drapiezna krytyka spozywania
            miesa i zabawnymi wywodami na temat wyzszosci jarzynek nad pieczonym udkiem.
            • mary_an Re: a jedz sobie co chcesz 08.05.05, 12:37
              Ja z kolei od dawna juz odrzucam po kolei rozne rodzaje miesa i czesto spotykam
              sie z wrogoscia i brakiem zrozumienia ze strony miesozercow. A co to kogo
              obchodzi, co je druga osoba?? Ze ktos wpieprza gory wolowiny? Mam to gdzies.
              Tak samo chcialabym, zeby inni nie patrzyli sie w moj talerz.
              A teraz co do tej konkretnej historii. Zgodzilbys sie, gdyby np. przyszedl do
              ciebie ktos z polowa prosiaka i chcial to umiescic w Twojej lodowce (ozorki,
              plucka, cynaderki, uszka, ryjki, mozdzek itp.)?? Mysle, ze niejeden miesozerca
              by na widok czegos takiego puscil pawia. Tak samo wyglada sprawa tej
              dziewczyny - ja brzydzi juz kielbasa, a ze historia dzieje sie u niej w domu,
              to trzeba to uszanowac!!!! Nienawidze indoktrynacji, ani jesli chodzi o
              religie, ani o diete - od moich pogladow - wara! Nie chce miesa w swoim domu i
              go nie akceptuje - prosze bardzo, jak nie pasuje, nie trzeba do takiej osoby
              przychodzic na obiad, mozna isc do MacDo!!!
              • kkaczucha Re: a jedz sobie co chcesz 08.05.05, 12:43
                mary_an napisała:

                > Ja z kolei od dawna juz odrzucam po kolei rozne rodzaje miesa i czesto
                spotykam
                >
                > sie z wrogoscia i brakiem zrozumienia ze strony miesozercow. A co to kogo
                > obchodzi, co je druga osoba?? Ze ktos wpieprza gory wolowiny? Mam to gdzies.
                > Tak samo chcialabym, zeby inni nie patrzyli sie w moj talerz.
                > A teraz co do tej konkretnej historii. Zgodzilbys sie, gdyby np. przyszedl do
                > ciebie ktos z polowa prosiaka i chcial to umiescic w Twojej lodowce (ozorki,
                > plucka, cynaderki, uszka, ryjki, mozdzek itp.)?? Mysle, ze niejeden
                miesozerca
                > by na widok czegos takiego puscil pawia. Tak samo wyglada sprawa tej
                > dziewczyny - ja brzydzi juz kielbasa, a ze historia dzieje sie u niej w domu,
                > to trzeba to uszanowac!!!! Nienawidze indoktrynacji, ani jesli chodzi o
                > religie, ani o diete - od moich pogladow - wara! Nie chce miesa w swoim domu
                i
                > go nie akceptuje - prosze bardzo, jak nie pasuje, nie trzeba do takiej osoby
                > przychodzic na obiad, mozna isc do MacDo!!!
                A ja goszczę na obiedzie swoją kuzynkę wegetariankę,ze swobodą serwuję kotlety
                sojowe przygotowane przeze mnie od A do Z i inne dania.Szanuję jej wybór,a ona
                mój
              • magdzik5 Re: a jedz sobie co chcesz 08.05.05, 15:46
                No wlasnie. Ja tez przeszlam na wegetarianizm + odlaczenie mleka zwierzecego (z
                czego ogromnie sie ciesze bo i cera i zeby i wlosy ladniejsze, figurka tez) a
                ciagle mnie wkurzaja i rodzina i znajomi. Na razie to sobie zlewam, bo czuje
                jak odzywam. Ale za pare lat jak mi nie dadza zyc to stane sie nerwowa :D
            • sagis jaka walka o prawo do jedzenia tego, co lubi się? 08.05.05, 15:56
              E,przesadzasz. Jaka mniejszość walcząca o swoje prawa?:-)))Wynika z tego, że to
              inni uważają się za większość mającą jakieś prawa.
              Nikt nie musi o żadne prawa walczyć. Każdy ma prawo do jedzenia tego, czego
              chce.
              Faktycznie goszcząc kogoś pomyślałabym o tym, co ten ktoś lubi zjeść.
              Starałabym się w jakiś sposób dla siebie wygodny spełnić to.
              Z drugiej strony, jak ktoś jest u kogoś w gościnie, to nie wybrzydza i nie
              wyśmiewa czyiś zwyczajów.
              Kultura i dobre wychowanie wszystkich obowiązuje. Wegetarian i mięsożernych.
              Tak, jak ją zmuszali do jedzenia mięsa, tak goszcząc u niej nie zachowali się
              lepiej.
              • sagis albo,można kupić coś gotowego z mięsa i nie będzie 08.05.05, 16:27
                trzeba rąk brudzić sobie mięsem. Faktycznie dla wegetarianina mięso może
                śmierdzieć obrzydliwie.
                Jak wchodzi się do mięsnego, to też tam nie pachnie fiołkami.
                • anahella Re: albo,można kupić coś gotowego z mięsa i nie b 08.05.05, 17:56
                  sagis napisała:

                  > Faktycznie dla wegetarianina mięso może
                  > śmierdzieć obrzydliwie.

                  Smierdzi, zwlaszcza w supermarketach, gdzie mieso czesto jest nieswieze.
              • kociamama Re: jaka walka o prawo do jedzenia tego, co lubi 09.05.05, 22:02
                sagis napisała:

                > E,przesadzasz. Jaka mniejszość walcząca o swoje prawa?:-)))Wynika z tego, że
                to
                >
                > inni uważają się za większość mającą jakieś prawa.
                > Nikt nie musi o żadne prawa walczyć. Każdy ma prawo do jedzenia tego, czego
                > chce.
                >

                I ztym prawem dla wegetarian w POlsce ciagle problem:(W domu wege moga sobie
                jesc co chca, ale jezeli chodzio jedzenie w knajpach, to bardzo trudno znalezc
                taka, gdzie sa jakiekolwiek potrawy wege procz frytek ( a te moga byc smazone
                na fryturze, wiec odpadaja). Nawet greenway nie jest bardzo przyjazny chocby
                lacto-wege, (opcja wege bez jajek) bo wiele produktow je zawiera.

                A pomysl o wykupionych wycieczkach, gdzie rzadko kiedy jest opcja bezmiesna,
                albo szkolne stolowki, przedszkola, studenckie stolowki. Tam wegetarianimz nie
                zawsze dociera.

                POzdrawiam,
                Kociamama.
                • kochanica-francuza Re: jaka walka o prawo do jedzenia tego, co lubi 09.05.05, 22:56

                  > lacto-wege, (opcja wege bez jajek) bo wiele produktow je zawiera.
                  >
                  > A pomysl o wykupionych wycieczkach, gdzie rzadko kiedy jest opcja bezmiesna,
                  > albo szkolne stolowki, przedszkola, studenckie stolowki. Tam wegetarianimz nie
                  > zawsze dociera.
                  >
                  Ja kiedyś byłam na obozie (sama nie byłam wtedy jeszcze wege),gdzie uczestników
                  przy zapisie pytano,czy jedzą mięso,po czym okazało się...że jest jeden
                  jadłospis.Mięsny rzecz jasna.To po co ten pic?
          • kochanica-francuza Re: a jedz sobie co chcesz 08.05.05, 12:34
            ml_500 napisał:

            > a kto ci powiedzial ze robie uwagi? nie robie

            ale ten w wątku robił i nie widział w tym nic złego,a gdyby miał op...yć ciasto
            cioci,czy schabowego u kolegi ,uznałby to za szczyt chamstwa

            > natomiast dziwi mnie ze z jednej strony tak kochacie stworzenia a do drugiego
            > czlowieka ktory nie jest wegetarianinem podchodzicie z taka pogarda i
            > nienawiscia.

            a kto ci powiedział że podchodzę?nie podchodzę

            wisi mi co kto żre,denerwuje mnie polska mentalność,wedle której wystarczy być
            feministą/artystą/wegetarianinem/intelektualistą,by uchodzić za dziwadło.

            a już osobnik,który łączy te cechy,to prawie Marsjanin...


            getjakby wearianie czuli sie lepsi ze nie grilluja karkowki.
            u nas w domu nie jada się karkówki - dotyczy to także mięsożernej części rodziny
          • anahella Re: a jedz sobie co chcesz 08.05.05, 17:55
            ml_500 napisał:

            > a do drugiego
            > czlowieka ktory nie jest wegetarianinem podchodzicie z taka pogarda i
            > nienawiscia. jakby wegetarianie czuli sie lepsi ze nie grilluja karkowki.

            Nie podchodze do nikogo z pogarda. Nie zagladam nikomu w talerz, i tego samego
            wymagam od innych. Nie czuje sie lepsza tylko inna. Tak samo jak nie jadam
            miesa, nie lubie kilku innych rzeczy (np. leniwych z cukrem). Wiekszowsc
            wegetarian, ktorych znam musza uporac sie z nietolerancja miesozercow - czesto
            w najblizszej rodzinie.

            Na kazdym spotkaniu rodzinnym ciotki kiwaja glowami i strasza "umrzesz na
            anemie". Na prowincji w restauracjach kelnerki proszone o zaproponowanie czegos
            wegetarianskiego robia glupie miny, bo nie ma w ofercie nic. Pogardliwie
            wzruszaja ramionami gdy zamawiam np. ziemniaki i podwojna porcje warzyw.
            To jest taka sama tolerancja, jak ta zaprezentowana w niniejszym watku.

            W ogole watki obsmiewajace traktuje jako bardzo niekulturalne.
          • kociamama Re: a jedz sobie co chcesz 09.05.05, 21:52

            > a kto ci powiedzial ze robie uwagi? nie robie



            Robisz;) Przekleilas post z forum wegetraiznim, gdzie babka zali sie jak sobie
            dac rade z rodzina, ktora nie szanuje zasad jakie panujea w jej domu. I jeszcze
            robisz uwagi, ze jest agresywna.


            > natomiast dziwi mnie ze z jednej strony tak kochacie stworzenia a do drugiego
            > czlowieka ktory nie jest wegetarianinem podchodzicie z taka pogarda i
            > nienawiscia.




            Skad ten argument? Swoja droga czesty przeciwko wegetarianizmowi, tylko jakis
            bez dowodow, oprocz subiektywnego sadu co sie Tobie wydaje na temat wegetarian.


            jakby wegetarianie czuli sie lepsi ze nie grilluja karkowki.


            A to kolejny subiektywny sad. MOze po prostu Ty czujesz, ze cos nie tak z tym
            jedzeniem karkowki, jezeli ktos odmawia jej jedzenia z pobudek morlanych? MOze
            to Ty czujesz gdzies malutki, cienki glosik, ze to nie do koncas w porzo, ale
            zagluszasz go gadka, ze to wege czuja sie lepsi?

            POzdrawiam,
            Kociamama.
      • kochanica-francuza Re: fajni ci wegetarianie:)) 14.05.05, 14:31
        ml_500 napisał:

        > i jeszcze do tego wlasnie jem parowke ktora maczam w musztardzie. jak mnie
        > warzywozercy znajda to dostane krzeslem:)))
        co wy z tym krzesłem???krzesłoobsesja jakaś?;-))))))))))))))
    • klarak Re: fajni ci wegetarianie:)) 08.05.05, 17:08
      ale wlasciwie dlaczego ci goscie musieli tak zamanifestowac swoje poglady w tej
      sprawie? skoro byli goscmi, a czuli ze umra bez miesa, to mogli pojsc do knajpy.
      co to w ogole za zwyczaj, zeby z wlasnym zarciem do kogos przychodzic? moge
      zrozumiec, ze nie jesz u kogos czegos, co ci szkodzi np., ale w koncu jedzenie
      wegetarianskie jest zdrowe i czesto smaczne i nie wiem, co to za nieszczescie
      dzien przezyc bez miesa...
      • p.s.j Dla mnie, jako karnofagianina, to byłby... 10.05.05, 18:54
        ... problem, przeżyć bez mięsa dobę. Moja filozofia żywieniowa zakładap otrzebę
        spożywania zwierzęcego białka, i bez niego czuję się rozdrazniony, a dressing
        (verdura, jak powiedzieliby Włosi) mi nie smakuje.
        • kochanica-francuza KARNOFAGA,kolego n/t 14.05.05, 15:27
    • miss_dronio I tak najzabawniejszy... 08.05.05, 18:18
      I tak najzabawniejszy jest mięsożerny koleś, który uzależnił się od forum dla
      wegetarian, a konkretnie od wyzwisk i przkleństw przez siebie tam pisanych i
      twierzi, że jako jedyny jest normalny;))
      • mgue Re: I tak najzabawniejszy... 08.05.05, 18:40
        Bo jak się tyle czasu mięso jadło to kluski ciepłe i leniwe można długo
        smakować, a trudno od mięsa (przekleństw) sie nagle odzwyczaić .....
    • kobieta_na_pasach Re: fajni ci wegetarianie:)) 08.05.05, 19:08
      wegeterianizm to choroba umyslowa. u niektorych przemijajca (na szczescie).
      • ml_500 Re: fajni ci wegetarianie:)) 08.05.05, 22:11
        no bez przesady. az tak nie jest:)
        ale pocieszne sa te okreslenia "szynka=padlina" itp. skoro szanuja innych to
        czemu tak lekcewazaco wyrazaja sie o tym co my jemy. eeech watki gdzie w gre
        wchodza ideologie nigdy nie zakoncza sie concensusem:))
        ale smiesznie sie czyta takie fora ludzi pozytywnie zakreconych
        • martvica Re: fajni ci wegetarianie:)) 09.05.05, 20:13
          ml_500 napisał:

          > ale pocieszne sa te okreslenia "szynka=padlina" itp. skoro szanuja innych to
          > czemu tak lekcewazaco wyrazaja sie o tym co my jemy.

          Rzeczywiście. A określenie 'trawożercy' jest szaleńczo poważne, ani odrobinę
          pocieszne, pełne szacunku dla naszej inności...
        • kociamama Re: fajni ci wegetarianie:)) 09.05.05, 21:56
          ml_500 napisał:


          > ale pocieszne sa te okreslenia "szynka=padlina" itp.

          FAkt, szynka to nie padlina, ale zmasakrowane zwloki.

          POzdrawiam,
          KOciamama.
          • kochanica-francuza Re: fajni ci wegetarianie:)) 09.05.05, 22:58

            >
            > FAkt, szynka to nie padlina, ale zmasakrowane zwloki.

            A Baudelaire napisał wiersz "Padlina".POlecam:-)
            • kobieta_na_pasach Re: fajni ci wegetarianie:)) 10.05.05, 12:59
              kochanica-francuza napisała:

              >
              > >
              > > FAkt, szynka to nie padlina, ale zmasakrowane zwloki.
              >
              > A Baudelaire napisał wiersz "Padlina".POlecam:-)

              a brzechwa napisal wiersz "na straganie w dzien targowy". no i jak sie czujecie
              jedzac warzywa, ktore mysla i czuja, hę?
          • kobieta_na_pasach Re: fajni ci wegetarianie:)) 10.05.05, 12:58
            kociamama napisała:

            >> FAkt, szynka to nie padlina, ale zmasakrowane zwloki.
            >
            a czy tu ktos pisze o szynce z kota? bez przesady kolezanko!
            • kociamama Re: fajni ci wegetarianie:)) 10.05.05, 16:50
              > a czy tu ktos pisze o szynce z kota? bez przesady kolezanko!


              Obawiam sie, ze nie rozumiem... ie widze roznicy czy to szynka "ludzka" z kota
              czy swini. Nie ma co zaprzeczac faktom, ze jest to odciety kawalek trupa, ktory
              zmarl straszliwa smiercia.

              Pozdrawiam,
              Kociamama.
      • kochanica-francuza Re: fajni ci wegetarianie:)) 08.05.05, 22:19
        kobieta_na_pasach napisała:

        > wegeterianizm to choroba umyslowa. u niektorych przemijajca (na szczescie).
        możesz uzasadnić?
        • kobieta_na_pasach Re: fajni ci wegetarianie:)) 10.05.05, 13:02
          kochanica-francuza napisała:

          > kobieta_na_pasach napisała:
          >
          > > wegeterianizm to choroba umyslowa. u niektorych przemijajca (na szczescie
          > ).
          > możesz uzasadnić?

          prosze bardzo. jesli juz zdecydowalo sie byc weganem to powinno sie byc nim do
          konca zycia, a nie po jakims czasie wracac do miesa. po wtore - nabawilam sie
          anemii nie jedzac czerwonego miesa, tylko buale. strach pomyslec, co by bylo,
          gdybym nie jadla miesa w ogole, zaznaczam, ze przy tym jem duzo warzyw i
          owocow, wiec skad takie zle wyniki? po trzecie - anoreksja jest moim zdaniem
          choroba mentalnie zblizoynm do wegetarianizmu, a zakwalifikowano ja do chorbb
          umyslowych.
          • kochanica-francuza Nie umysłowych,tylko nerwowych - typowe 10.05.05, 13:43
            dla Polaków mylenie tych dwóch kategorii.

            Nie mylą ci się przypadkiem obie dodatkowo z opóźnieniem umysłowym?

            A wegetarianizm istotnie niekórym osobom nie służy - jeśli tak było,to cię do
            niego nie namawiam.

            Do anoreksji zbliżone są BULIMIA i ORTOREKSJA. Nie rezygnacja z mięsa.

            Notabene wielu Hindusów nie je mięsa całe życie.To piękni ludzie i świetnie się
            czują.
            • kobieta_na_pasach Re: Nie umysłowych,tylko nerwowych - typowe 10.05.05, 13:49
              kochanica-francuza napisała:

              pare dni temu byla godzinna dyskusja w Trojce z udzialem sluchaczy na temat
              anoreksji i lekarz wypowiedzial sie, ze jest to choroba PSYCHICZNA.
              >
              > Nie mylą ci się przypadkiem obie dodatkowo z opóźnieniem umysłowym?

              Ta zlosliwosc to od nadmiaru azotanow w salacie?
              >
              > Notabene wielu Hindusów nie je mięsa całe życie.To piękni ludzie i świetnie
              się czują.

              gdybym mieszkala w tamtym klimacie tez nie spojrzalabym na mieso. nie dosc ze
              upaly nie do zniesienia to jeszcze wysoka temperatura , w ktorej szybko mieso
              ulega zepsuciu. kochana, my jestesmy ludzmi polnocy, a to zobowiazuje.
              • kochanica-francuza Re: Nie umysłowych,tylko nerwowych - typowe 10.05.05, 13:54
                kobieta_na_pasach napisała:

                > kochanica-francuza napisała:
                >
                > pare dni temu byla godzinna dyskusja w Trojce z udzialem sluchaczy na temat
                > anoreksji i lekarz wypowiedzial sie, ze jest to choroba PSYCHICZNA.

                Co za lekarz? Bo ja siedziałam na Nerwicach z anorektyczkami i bulimiczkami.Moja
                najbliższa przyjaciółka była bulimiczką.Więc znam temat.

                Bulimia i anoreksja nie są leczone na oddziałach zamkniętych,Nerwice są
                otwarte.Więc jest to troszkę coś innego niż np.schizofrenia.



                > >
                > > Nie mylą ci się przypadkiem obie dodatkowo z opóźnieniem umysłowym?
                >
                > Ta zlosliwosc to od nadmiaru azotanow w salacie?


                Nie,od kontaktów z moimi rodakami.Oni często tak uważają,serio.

                >
                > gdybym mieszkala w tamtym klimacie tez nie spojrzalabym na mieso. nie dosc ze
                > upaly nie do zniesienia to jeszcze wysoka temperatura , w ktorej szybko mieso
                > ulega zepsuciu. kochana, my jestesmy ludzmi polnocy, a to zobowiazuje.

                No toteż żrę soję i soczewicę,ciężkie produkty strączkowe,które mają kupę kalorii.
              • kochanica-francuza Re: Nie umysłowych,tylko nerwowych - typowe 10.05.05, 13:57
                k
                >
                > Ta zlosliwosc to od nadmiaru azotanow w salacie?

                Ty nie jadasz sałaty?Bo nie sądze,żebym jadała jej więcej niż mięsożerni.Jakie
                warzywa mi proponujesz? Bo jakieś jednak jeść trzeba.Nie samym mięskiem żyjesz.
                • kobieta_na_pasach Re: Nie umysłowych,tylko nerwowych - typowe 10.05.05, 13:59
                  kochanica-francuza napisała:

                  > k
                  > >
                  > > Ta zlosliwosc to od nadmiaru azotanow w salacie?
                  >
                  > Ty nie jadasz sałaty?Bo nie sądze,żebym jadała jej więcej niż mięsożerni.Jakie
                  > warzywa mi proponujesz? Bo jakieś jednak jeść trzeba.Nie samym mięskiem
                  żyjesz.

                  wez jeszcze pod uwage fakt, ze w naszym klimacie warzywa sa tanie tylko latem.
                  nie sama soja czlowiek zyje. miesem sie taniej nasycisz i na dluzej.
            • kraxa kochanica, piszesz do osoby 10.05.05, 15:25
              Która nie zna nawet wlasciwej deklinacji slowa weganin. Yntelygencja, od tego
              czerwonego miesa chyba tak buzuje
      • kraxa kobieto na pasach 10.05.05, 15:22
        Okresl nam tutaj siebie a zdiagnozujemy Cie. Niejedna przypadlosc by sie pewnie
        znalazla. Ale wygodniej, anonimowo, byc czlowiekiem bez profilu. A, ze w tym
        kraju wariat to nawet jeszcze gorzej niz wege czy pedel, to inna sprawa.
        Sparwdz jak tam beret, czy sie nie przekrzywil?
    • grogreg Re: fajni ci wegetarianie:)) 10.05.05, 10:02
      Nie zgadzam sie z Toba. Autorka miala racje.
      Jesli sie u kogos kosci to akceptuje sie prawa i zwyczaje gospodarza.
      Niezalesnie czy jest to mieszkanie znajonej czy obcy kraj. Krecenie nosem na
      poczestunek bylo nietaktem.
    • mmagi Re: fajni ci wegetarianie:)) 10.05.05, 14:02
      wegetarianska autorka watku miała 100% racji,niestety misny moze bnabrac sie w
      warzywach ale warzywny w padlinie nie:D
    • kobieta_na_pasach a zreszta wszystko zalezne jest od naszej grupy 10.05.05, 14:15
      krwi. mysle, ze to iz ktos nie toleruej miesa to nie jest jego swiadomosc tylko
      odrzut z organizmu, bo ma taka , a nie inna gruoe krwi. udowodniono to
      naukowo, choc z tymi "rewelacjami" bywa roznie. po jakims czasie sa one
      dementowane i tak robi sie nam wode z mozgu. faktem jest, ze ja jem mieso
      wtedy, kiedy moj organizm sie domaga, kiedy odczuwa przesyt - nie jem.
      swiadomie natomiast ograniczam w domu spozywanaie gotowej wedliny, ktora,
      szczegolnie ostatnio, jest jakas podejrzanie kwaskowa.
      • anulex Re: a zreszta wszystko zalezne jest od naszej gru 10.05.05, 16:20
        Zgadzam sie, ze niektorzy moga nie jesc miesa, a dla innych jest to bardzo
        trudne (moze nawet niemozliwe?), ale nie sadze, zeby to mialo jakikolwiek
        zwiazkek z grupa krwi. Moja grupa krwi to 0. Od kilku lat nie jem miesa i mam
        sie dobrze. Diety moich znajomych rowniez nijak maja sie do tych "naukowych"
        teorii.

        "mysle, ze to iz ktos nie toleruej miesa to nie jest jego swiadomosc tylko
        odrzut z organizmu" Wyjatkowo smiala teza. Brak tylko uzasadnienia. Bo to, ze
        niektorym jest latwiej, to zaden dowod.
        • balbinia weganka, grupa 0 14.05.05, 15:14
          To ja juz chyba dawno umrzec powinnam :O
          A zyje i mam sie calkiem dobrze!
    • kraxa siebie nie widziales 10.05.05, 15:15
      Spójrz w lustro. Poszukaj sobie wrogów w blizszej rodzinie. Znajdz
      jeszcze "haka" za zydów, masonów i cyklistów, bleee
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka