alola Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 24.07.02, 11:44 Przeczytałam wszystkie posty i dochodzę do wniosku, że jedyna rzecz, która mogłaby dopiec Twojej Teściowej to obojętność na jej złośliwości... Bądź łagodna jak łania, spokojna, dobrotliwa i głucha na wszelkie pyskówki- to będzie cios ! Niech moc będzie z tobą... Odpowiedz Link Zgłoś
agick Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 24.07.02, 12:14 a wiecie co - ten dziennik to nie jest popis literackich zdolności magdaq... ona by na pewno wolała nie musieć tego pisać - przykro mi, że jedni czekają na to z utęsknieniem.... na co - na opis gehenny, którą przeżywa ta dziewczyna..? by przeczytać i zaraz się uradować - super, ktoś ma gorzej.. sorry za takie stwierdzenie ale tak mi się nasunęło - ona opisuje bo już sama nie radzi sobie z tym co ma a inni traktuja to jak dzinnik bridget jones. magdaq - zrób coś ze swoim życiem.. albo w tą albo w drugą stronę.... inaczej kiedyś zabiorą Cię w kaftanie smutni panowie... albo staniesz się kimś kim nie nie chcesz być.. Pozdrawiam, ps. słowo, wolałabym nie czytać tych dziennków ale jeśli wylanie tego na papier (albo raczej ekran) daje Ci ulgę to śmiało..... jestem z Tobą całym sercem. Odpowiedz Link Zgłoś
melanie Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 24.07.02, 12:47 Nie ocenialam tresci, lecz forme. Co do tresci, wypowiadalam sie w postach powyzej, Natomiast co do formy, czyz nie sprawia ci przyjemnosci czytanie dziel literackich, bardzo smutnych, ale pieknie napisanych, stad moje "z utesknieniem". Idac twoim tropem myslenia, to nie powinno byc takich dziel jak anna karenina czy tez romeo i julia, bo sa smutne Odpowiedz Link Zgłoś
agick Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 24.07.02, 12:54 melanie napisała: > Nie ocenialam tresci, lecz forme. Co do tresci, wypowiadalam sie w postach > powyzej, Natomiast co do formy, czyz nie sprawia ci przyjemnosci czytanie dziel > > literackich, bardzo smutnych, ale pieknie napisanych - dzieł owszem.... ale nie studium rozpaczy ku uciesze gawiedzi. Idac twoim tropem myslenia, to nie powinno byc takich dziel jak > anna karenina czy tez romeo i julia, bo sa smutne absolutnie - jeszcze raz podkreślam, że nie dzieła mi chodzi tylko o konkretną osobę magdaq.... ona tak na parwdę woła o pomoc bo sytuacja ją przerosłą - jej małżeństwo wisi na włosku, jest już zmęczoną ciągłą partyzantką z teściową... jeśli kiedyś to spisze na spokojnie, wyda gdzieś - będę to czytać jako dzieło piekkne acz smutne (wspomniana karenina) ale teraz to jest po prostu jej dramat, który dzieje się każdego dnia... zauważyłaś, że magdaq nawet nie wdaje się w dyskusje..? ona po prostu wylewa to, czego nagle zrobiło się za dużo.... jeśli kiedyś będzie chciałą opisać - nie mam nic do zarzucenia stylowi literackiemu ale na dzień dzisiejszy to nie jest dziło literackie tylko życie a pisanie "czekam z utęsknieniem na ciąg dalszy" wcale nie jest dla niej fajne - uwierz, wolałaby nie mieć ciągu dalszego. Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
melanie Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 24.07.02, 12:58 Uwierze, kiedy sama mi napisze, ze razi ja moje "z utesknieniem", A teraz nadal czekam z utesknieniem Odpowiedz Link Zgłoś
magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 25.07.02, 12:03 Dzień 15. Macie rację.Nie tylko wolałabym tego nie pisać ale głównie wolałabym tego nie przeżywać.Czasem mam wrażenie,że to się dzieje obok.Może gdybym poznała moją teściową teraz, to nawet jej złośliwości, wtrącanie się się, dołowanie mnie a zachwyt nad synkiem mogłabym potraktować jako przejściowy niegroźny element naszego życia. Ale ja znam ją długo i od stron od których nie chciałabym jej znać.Jej nawet dla innych nic nie znaczące zachowania trzaskają mnie jak biczem migawkami z pamięci.Ktoś powiedziałby "czepia się" a ja....przypominam sobie sprawy o których nie chciałabym pamiętać. Zostawiam na ławie gazety/Wyborcza, Rzeczpospolita, Polityka/ nie zawsze złożone stroną tytułową na wierzch.Już kilka razy teściowa mówiła,że artykuł, który jej zostawiliśmy podobał jej się lub nie podobał /o Związku Radzieckim, o wojnie, o ekonomi światowej - tak zostawione jek ja lub mąż czytaliśmy/. Pomyślałam, Boże ona wszystko bierze do siebie i wydaje jej się,że wszystko w naszym domu robi się z myślą o niej.Więc staram się pamiętać by zamykać gazety i składać wszystko w kostkę. Okazało się, że przedwczoraj zostawiłam na stole w kuchni "Królestwo z tego świata" Cortazara. Kupiłam kiedyś, ostatnio otworzyłam i wciągnęło mnie. Okazało się, że teściowa była przekonana,że celowo zostawiłam jej tą książkę. Próbowała ją czytać i nie rozumie jej. Wczoraj próbowała dowiedzieć się ode mnie dlaczego jej właśnie tę książkę zostawiłam. Bez przekonania przyjmowała do wiadomości,że ja ją czytam i po prostu zostawiłam przypadkowo na stole.Patrzyłam na teściową i nagle FLASH. Troche lat temu mieszkałam u teściowej. Byłam w ciąży a ona na stole w kuchni zostawiała otwarte książki np. o patologii ciąży, o ciężkich chorobach dzieci.Robiła to wtedy, gdy synka nie było w domu np.wiedziała,że jestem ,kładała otwarta książkę a gdy on przyszedł biegła do kuchni i książkę zabierała. Kiedyś zostawiła gazetę otwartą na arykule o kobietach, którym dzieci urodziły się z ciężkimi deformacjami. Powiedziałam o tym mężowi ale on stwierdził,że przesadzam, że jego matka ma skłonności do wyszukiwania zmartwień i może czytała gazetę i po prostu zostawiła ją na stole. O wcześniejszych książkach nie powiedziałam bo było mi głupio. Porozmawiał jednak z nią i skończyło się choć jak zawsze obraziła się i nie odzywała się do mnie przez jakiś czas. Na trochę... Gdy urodziła sie nasza córka znów jakieś tragiczne ksiązki odnajdywałam na kuchennym stole.Kiedyś nawet z szafki wiszącej nad stołem wyjęłam maggi, obcięłam porządnie dziubek i z powrotem włożyłam butelkę ale w pozycji leżącej tak, by kapało prosto na książkę. A potem już się wyprowadziłam. Teściowa musiała zadawać sobie trochę trudu, bo książki były z biblioteki.Były też książki z biblioteki w której pracowała jej siostra - ta ciocia,którą lubię. Chcę wierzyć,że ciocia pożyczała te książki w dobej wierze. Pobyt mojej teściowej kiedykolwiek u mnie ta pasmo takich flashów. Czasem z otchłani pamięci wychyla się jakaś maszkara i zieje jadem. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 25.07.02, 12:12 O Boże, to okropne... Współczuję serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
agick Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 25.07.02, 12:17 wiem, że wolałabyś i dlatego napisałam tak a nie inaczej do tych stęsknionych.... to nie dowcip ani opowiastka z opery mydlanej - to Twoje życie i Twój ból.. nie ma na to rady - albo to zgryziesz i przeżyjesz (jak chorobę albo halluksy) albo wszystko się rozpadnie - zwłaszcza, że mąż wcale nie jest Ci opoką... W pasie Cię Magdaq ściskam - pisz, jeśli Ci to pomaga... Odpowiedz Link Zgłoś
magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 25.07.02, 13:23 Dzięki Wam dziewczyny !!!!. Któraś napisała,że trzeba trzymać klasę. Ja właśnie zdałam sobie sprawę,że jestem taką trzymającą klasę. Przez lata zaciskałam zęby i nawet do mojej Mamy specjalnie wiele nie mówiłam, bo martwiłaby się a nie mogła pomóc.Nie mogłam zamieszkać u rodziców, bo tam w 3 niewielkich pokojach mieszkali rodzice, 2-óch moich braci i siostra z mężem i dzieckiem.Zgodnie zresztą. Przeprowadziłam się ,bo mąż mojej siostry wyjechał za granicę / i w efekcie ściągnął rodzinę do siebie/. Moja mama też mówiła początkowo,że przesadzam, choć znała moją wyniosłą teściową i omijała łukiem. Kiedy przenosiłam się do innego miasta w mojej pracy obiecywano, że dostanę pierwsze mieszkanie jakie będzie /były po mn.więcej roku/. Drektor przekonywał mnie,że warto poczekać. Powiedziałam wtedy jak wygląda moja sytuacja. Moja kadrowa - dusza człowiek- wybrała się niby do mnie a do mojej teściowej, by sprawę "Zbadać".Teściowa w drzwiach powiedziała jej niepytana, że nie jestem u niej zameldowana.A gdy kadrowa chciała poczekać na mojego męża powiedziała jej,że owszem może poczekać ale pogoda jest taka piękna,że grzechem byłoby trzymać ją w domu i zatrzasnęła jej drzwi przed nosem. Teściowa jeszcze nie wiedziała,że przeprowadzamy się. Trzymać klasę tak by potem w rodzinie każdy uważał,że mamusia jest taka dobra a ja powinnam jej być zobowiązana.Wychowała synka tak fantastycznego jak żadna inna matka. Trzymałam klasę ale wiem,że nie miałam racji. Na komunii jednej z dziewczynek z rodziny męża której jestem matka chrzestną spotkałam ciotki, kuzynki teściowej. Jedna z nich powiedziała,żedziwiają jak ja radzę sobie z teściową. One mogą z nią spotykać się tylko na imieninach na 2-3 godziny.Dłużej nie daja rady. Nie podtrzymałam tematu, bo nie warto. Niczego to nie zmieni. Nie radzę nikomu trzymać klasy.Życie nauczyło mnie, że chamowi trzeba w oczy powiedzieć,że jest chamem zaczynając od spokojnych rozmów.W cztery oczy. Ale jeśli ktoś prowadzi wojnę podjazdową trzeba stawiać sprawy na ostrzu noża.Lepsza otwarta wojna niż coś takiego.Stosować jego metody.Może to niszczące ale zwykle intensywne i trwa w miarę krótko."Podjazdówka" może trwać latami jak u mnie. I jeśli człowiek nie umie się bronić to zostanie zdominowany i zdołowany i jeszcze będzie musiał byc wdzięczny za to. Czeka mnie rozmowa z mężem.Dam mu dobrą radę: teściowa może sprzedac swoje mieszkanie i kupić sobie mieszkanie w naszym mieście. Nie opbchodzi mnie jak często i dużo syn będzie u niej. Może wtedy rozwiedziemy sie szybciej. Odpowiedz Link Zgłoś
melanie Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 25.07.02, 14:28 Zdecydowanie tak. Ale do takich wniosków trzeba dojrzec i przezyc wiele krzywdy. Ja tez robilam dobra mine do zlej gry, bo myslalam, ze "zly pokoj jest lepszy od dobrej wojny".Ale do dzisiaj zaluje, ze dalam sie tak dolowac mojej pierwszej tesciowej, usmiechajac sie przez lzy. Trzeba (ale z klasa:)))))) powiedziec chamowi, co sie sadzi o nim i o jego poczynaniach. ___________________________________________ ab alio exspectes, alteri quod feceris Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agick Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.big.pl / 212.160.117.* 25.07.02, 14:41 boso ale w ostrogach.... magdaq - po prostu powiedz dość... albo w tą albo w tamtą... jedno tylko życie masz - wiecej mieć nie będziesz. ściskam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Do Magdy IP: 195.94.218.* 25.07.02, 14:57 nad morzem nie bez powodu furore robią koszulki z napisem "Teściowa albo zdrowie. Wybór należy do ciebie". Trzymaj się i pogoń zarazę do siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nina Re: Do Magdy IP: *.toya.net.pl 25.07.02, 18:19 Slyszalam,jak pewien pan opowiadal o dozywotniej amnestii dla swego psa.Troche to durne,ale opowiem.Otoz pies po raz kolejny zezarl panu kapcie.Pan sie okrutnie zezloscil i postanowil psa wydac do ludzi,a tu nagle przyjezdza tesciowa i piesek zaraz na wejsciu chapnal ja w lydke.Dostal za to w/w amnestie i pozwolenie na zezarcie wszystkich kapci teraz i w przyszlosci. Problemy z tesciami sa smieszne w dowcipach,jednak w zyciu potrafia przygiac do ziemi,zetrzec usmiech z ust i saczyc jad do serca.Ja bardzo,bardzo wspolczuje i popieram tych,ktorzy mowia-pogon babsko a najpierw zrob taka awanture,zeby ci sie za te wszystkie lata lzej zrobilo.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: okęciak Re: Do Magdy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.07.02, 22:28 Te babe trzeba by zapakowac w taka fajna biala sukienke z bardzo dlugimi rekawami i zawiesc do wspanialego kurortu wypoczynkowego w okolicach Pruszkowa kolo Warszawy.Na ochotnika deklaruje sie ja tam przewiesc z dowolnego miejsca w Polsce pod warunkiem ze zakneblujesz babsko. Super decyzja o wywaleniu meza ,pisalem wczesniej ze to od niego trzeba zaczac . Aha leci nowy program edukacyjny tym razem w naszej rodzimej jedynce we wtorki zdaje mi sie ze cos ok. 22.Niebywale pouczajace.Pozdrawiam .I trzymaj klase coby sie nie dzialo. Odpowiedz Link Zgłoś
anndelumester o rany skąd ja to znam : (( 26.07.02, 10:40 EURO".Tak,tak-mówię -przybić pinezkami do ściany to się napatrzy i będzie pamiętać, a najlepiej zakopać na podwórku i kazać szukać - nie zapomni do końca życia".Dyskusja nie jest zakończona /choć dla mnie jest/ ale doskonale obrazuje moją teściową.Dawanie i przyjmowanie prezentów to ciężki obowiązek.Darczyńca musi podkreślić wagę daru i oczekiwania z tym związane a obdarowany musi przyjąć tą wagę, być wdzięcznym i tą wdzięczność okazywać. tak, teraz rozumiem, kiedy się przeprowadzaliśmy do mojego nowego mieszkania matka mojego faceta zakomunikowała że da nam lodówkę ...na nową drogę życia hi hi.... swój stary 30 letni śmierdzący mińsk ...pewnie wywalenie na śmietmnik kosztowało by ją zbyt wiele, więć wolała dać nam.. protestowałam bo wiedziałam czym to pachnie - wdzięczność do końca życia, za "uratowanie" nas od śmierci głodowej...lub ciężkiego zatrucia...mówiłam mojemu facetowi że nie chce tego syfa a on że ja gardzę jego rodziną! ...no i ustąpiłam... ...z drugiej strony jego matka stosuje na mnie pewien szantaż finansowy - dająć tego śmierdzącego trupa była pewna żę ja zaraz pobiegnę do sklepu i kupię nową lodówkę cichą i energooszczędną (tak samo było z biurkiem i resztą mebli mojego faceta - nie mógł ich zabrać od siebie przy przeprowadzce (!) bo skoro mnie było stać na mieszkanie to co na głupi stół mnie nie stać! - no i cholera pobiegłam i kupiłam i stół i inne drobiazgi, podobnie było z wynajmowanym mieszkaniem 4 lata temu - skoro chcemy razem mieszkać jej syn ma się wynieść z mieszkania które ona mu wynalazła - bo mnie (!!!!) tam na pewno będzie niewygodnie, etc etc ...)A teraz po 4 miesiącach gdy lodówka stoi na balkonie i nie ma tam w ogóle moich rzeczy - jem na mieście bo poźno przychodzę do domu, ze zjadliwym uśmiechem pyta mnie czy mi ten mińsk nie przeszkadza...i czy nie chciałabym mieć czregoś cichszego i czegoś co żre mniej prądu...hehe ...odpowiedziałam że umówiliśmy się z jej synem że to on płaci za prąd i będzie płacił, skoro chciał takie cudo... jedno jest pewne przez lodówkę nie zapomnę jej do końca życia..... Odpowiedz Link Zgłoś
magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 26.07.02, 13:10 Dzień 16 i mógł być ostatni. Planowaliśmy wczoraj wieczowrm jechać na zakupy ale okazało się,że mąż zabrałby teściową bo ona chce kupić kapcie, więc zrezygnowałam. Oczywiście rozmowa między mną a mężem. Zaproponowałam by pojechali beze mnie.On nie chciał. Poszliśmy za to pobiegać. Ostatnio biegam dużo a emocje i agresja zamiast opadać i tak wzrastają. Powiedziałam mężowi, że nie zgadzam się na więcej takich długoterminowych przyjazdów jego matki, przypomniałam sprawę z gazętą na stole w kontekscie rozmów o gazetach i książkach w naszum domu, powiedziałam jak dołuje mnie jej pobyt u nas, jak wyciąga demony przeszłości i zaproponowałam by ona zamieniła mieszkanie na nasze miasto. Wściekł się i zaczął krzyczeć.Że jest przecież ok, że jeśli tylko skutecznie omijam jego matkę to nie ma problemu. Wrzeszczał,że nie musiałam u niej mieszkać, nie musiałam kontaktować się z nią - jakby nie pamiętał,że on sam był nośnikiem tych złych rzeczy /to on wiecznie opowiadał z czego to matka niezadowolona, co jej się u mnie nie podobało/. Nie reagowałam. Wreszcie wykrzyczał,że już ją zabiera do mieszkania cioci i będzie przez te kilka dni dojeżdżał do pracy stamtąd i pobiegł w stronę domu. Zrobiłam kilka wdechów, kilka przysiadów i ruszyłam w przeciwnym kierunku. Biegłam tak szybko i długo aż zatkało mi oddech. Przemyślałam to. Z jednej strony było mi głupio, bo nie chcę nikomu, nawet tej mojej wstrętnej teściowej robić przykrości ale z drugiej...pomyślałam, że wrócę do domu bez niej, że być może już więcej się nie spotkamy.Właściwie żadna strata. Te kurtuazyjno-ceremonialne chłodne spotkania na których rozmawia sie o niczym i trzeba uważać by za wiele nie powiedzieć były zawsze męczące i niczego dobrego nie wnoszące w życie. Na ogół takich ludzi się omija, chyba,że to bliska rodzina.Czy warto. NIE!!!! Zastanawiałam się czy ten mój mąż jest taki głupi czy tylko udaje idiotę. Myślę,że jest idiotą. Chowanie głowy w piasek to dla niego normalne. Tylko gówniarz tak postępuje. Właściwie nigdy spokojnie nawet nie próbował układać naszych stosunków a uważał tak samo jak jego matka,że ja się podporządkuję i jakos się ułoży. A wydawałoby się,że dorosły człowiek ma rozum. Wracałam po 2 godzinach a tu przed domem ...czeka mąż. I tłumaczy mi,że on duzo matce zawdzięcza i ,że jego obowiązkiem jest..., że nie do końca mam rację.... O czym tu dyskutowac. Jeśli zamienią jej mieszkanie on może się nią opiekować i ja nie będę miała nic przeciwko temu. W jego oczach widziałam panikę. Jak tu powiedzieć mamusi,że jego żona jej nie chce. Powiedziałam by porozmawiał z nią o jej stosunku do mnie i jej zachowaniu. Jeżeli ona nie ma wyobraźni to może on dużo wcześniej powinien o tym z nią rozmawiać. Rozmawiać , powiedzieć - kiedy tam się rozmawia o niczym. Z nim też. Właściwie jakbym rozmawiała z murem ,jakbym waliła głową w mur. Powiedziałam tylko,że najwazniejszą rzecza jaką zrobiła dla niego to to,że mnie juz na nim nie zależy. Próbował negocjować, że dotyczy to tez mojej mamy, bo w przeciwnym razie on się wyprowadz."Wyprowadź się już" - powiedziałam. I tak został i on i ona. A mogło być pięknie. Złe słowa, które z wielkim trudem przechodzą przez moje gardło - mam wrażenie, że dla mojego męża nic nie znaczą. Przyzwyczajony jest do tego ,że można mówić rzeczy podłe, obraźliwe, nawet chamskie i nic z tego nie wynika. Po jakimś czasie można powiedzić "nie pamiętam żebym coś takiego powiedział". I nic się nie stało! Teraz też chyba nie wierzy w to co ja mówię. Ale woli nie sprawdzać. Zapakowałam do bagażnika leżak, gitarę, trochę ubrań i kosmetyków i jadę po pracy do mojej mamy. Od niej wyskoczę do znajomych do Zakopanego. Gril, zimne piwo i ani słowa o tesciowej. Córka przysłała SMS-a "czy moge przyjechac dopiero w niedziele". "Mozesz coreczko.Buziaczki" - odpisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RUDA Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 193.0.117.* 26.07.02, 13:38 Możesz uważać, ze jestem infantylna i roją mi się rzeczy nieistniejące, jak np. czarno-białe rozwiązania, ale powiedz: Czy Ty go kochasz? Jeśli tak, zadaj mu to samo pytanie. Jesli odpowie tak, powiedz mu, że Wasz dom to Wasza twierdza i każdy włącznie z członkami Waszej najbliższej rodziny a z wyjątkiem waszych dzieci jest tu gościem. Twoja teściowa też. Jesli go nie kochasz, albo on Ciebie nie kocha, rozwiedźcie się. Związku nie da się utrzymywać jednostronnie, bo fundamenty kładzie się pod WSZYSTKIE 4 ŚCIANY. Jeśli nie umiecie sobie odpowiedzieć na to proste pytanie szybko i jednoznacznie, to znaczy, że obydwoje nie dorośliście do życia w związku. Mówi się, że teściową można sobie wychować. Ale są też teściowe niereformowalne i być może Twoja do nich nalezy. Matka zawsze jest mocniej związana emocjonalnie z synem, ponieważ od pewnego momentu widzi w nim nie swojego syna, tylko następcę swojego starzejącego się lub zmarłego partnera. Siedzisz na płocie. Zejdź z niego na prawo lub lewo, ale zejdź. Już. Teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 195.117.159.* 26.07.02, 14:51 A ja rozumiem Magdę, naprawdę. Moja teściowa to ten sam typ i choć staż małżeński mam spory, cały czas walczę ze sobą jak postępować. Na szczęście mój mąż , po tych kilkunastu latach drobnymi , bardzo drobnymi kroczkami , wykonywanymi raz w przód - a czasem w tył -stoi teraz przy mnie. Moja teściowa mieszka o 20 min jazdy samochodem , a godzinę komunikacją, ale jej wizyty są zawsze kilkudniowe. Ja - pogodziłam się z tym że muszę ją tolerować , ale w moim domu - i to powiedziałam jej wprost - ja jestem panią a ona jest gościem , i jak tylko często chce - ale tylko na prawach gośćia . \Magda - trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nina Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.toya.net.pl 26.07.02, 15:19 Magda,Twoj maz jest w matni.Z jednej stony totalne uzaleznienie od matki,z drugiej Ty.Ja mysle,ze jego nikt nie nauczyl,jak postepowac,a samo z siebie nic przyjsc nie chce.Co on winien,ze ma taka matke,i ze niczego konstruktywnego w tej sprawie zrobic nie potrafi?Moze on w ogole nie potrafi podjac jakiejkolwiek decyzji?Moze on sie boi rozmowic z mamunia,bo czuje,ze wasze malzenstwo wisi na wlosku?Zostanie na lodzie.Rozmow sie z tesciowa przy nim,i zobacz jak zareaguje- w koncu musi zajac jakies stanowisko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sony Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 26.07.02, 16:28 No to facet ma klopoty. Z jednej strony matka, z drugiej strony zona i zadna nie chce ustapic. Doprawdy ciezko jest ocenic sytuacje znajac tylko jedna strone medalu, ale mysle, ze Magdzie skonczyla sie juz wszelka cierpliwosc. Czy ja dobrze stworzylam sobie wizerunek tesciowej jako wynioslej, z dystansem manipulatorki? Rozbawila mnie ta sytuacja w ktorej tesciowa tak kulturalnie nie dala wejsc do domu ksiegowej, chociaz z drugiej strony jezeli czula ze kobieta przyszla tylko przegladac jej katy to sie nawet nie dziwie. Dlaczego tesciowa mialaby zostawiac ksiazki z zakresu patologii ciazy na stole, jak Magda byla w ciazy? Czy to byly ogolne ksiazki o przebiegu ciazy i porodu , czy tez specjalistyczne z zakresu patologii ? Moze chciala zwrocic jej uwage na ewentualne zagrozenia, a nie chciala mowic jej wprost, ze sie byc moze martwi. Tak czy inaczej napewno nie byla to dobra idea, bo nie ma nic gorszego jak denerwowac kobiete ciezarna bez powodu. Poza tym mowi to wiele na temat braku bezposredniosci w tych ukladach. Ciekawa jestem czy tesciowa okazywala radosc z faktu ze zostanie babcia i czy pomagala mlodym w wejsciu w nowa role- rodzicow? Jezeli dobrze zrozumialam to byly jakies problemy zdrowotne z dzieckiem na poczatku. Jak podchodzila do nich tesciowa? Czy podtrzymywala was na duchu? Mysle, ze twoj maz faktycznie nie umie rozmawiac ze swoja mama. Powinien jej od czasu do czasu kulturalnie zwrocic uwage ze inni tez maja swoje racje. Krotko mowiac moje zdanie jest takie: Magda potrzebuje w koncu uslyszec ze maz stoi po jej stronie. To znaczy ze widzi rowniez i jej racje. Nie powinien oczywiscie deptac matki, ale zalatwianie wszelkich spraw kosztem Magdy w rezultacie mu sie nie sprawdzi.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Galena Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.07.02, 18:36 Magda! Ja w swoim życiu zawsze stawiam na szczerośc, więc mimo tego, ze spodziewam się tu zaraz napaści ze strony "naprawdę pokrzywdzonych" przez teściowe (wiem, ze jest takich dużo więcej niz tych szczęsliwych), musze Ci powiedzieć, że to co robisz jest poprostu niegodne i obrzydliwe!!!. Twoja pogarda dla męża przeradza się w nienawiść do teściowej i odwrotnie. Więc sytuacja jest patowa. Po co trwasz w tym związku? To nie ma już najmniejszego sensu- Twoja nienawiść to jakaś obsesja, ona zniszczy wszystko, przede wszystkim Ciebie samą. Wiem, że są teściowe "paskudne", jak paskudny potrafi być człowiek w ogóle, ale w tym co piszesz nie zauważyłam, żeby Twoja tesciowa była potworem. Ot, takie tam standardy "początkowomałżeńskie", które przeżywa prawie każda synowa. Za to Ty, jako osoba młoda, wykształcona, "niby lepsza", "niby mądrzejsza", popełniasz błędy karddynalne. Jak ta kobieta musi się okropnie czuć w Twoim domu kiedy ostentacyjnie milczysz, albo znikasz na całe popołudnia, albo rezygnujesz z wyjazdu po zakupy tylko dlatego, że ona chciała przyłaczyć się do tej eskapady. To jest zachowanie rodem z rynsztoka. Ona jest przecież Twoim gościem i Ty jako osoba na pewnym poziomie powinnas wiedzieć, że goście mają specjalne prawa. Pierwsze i najważniejsze to to, że gościa nigdy nie obrażamy, nawet jesli on zachowuje się niestosownie.A Ty obraziłaś Ją w swoim domu, w obecności innych ludzi, a na koniec zawadiacko zapytałaś "komu kawę, komu herbatę, a komu palto? pOCZUŁAS SIĘ PEWNIE WTEDY JAK BOHATERKA, tylko jak mogli poczuć się wtedy twoi goście? Pomyslałaś o tym? Gdybym ja była jednym z nich, tez chciałabym palto, natychmiast.Zadaniem gospodarzy jest łagodzenie konfliktów (jesli takie sie pojawiaja) na przyjęciach, a nie popisy w stylu "no to popatrzcie na co mnie stać, a jak sie nie podoba to mogę podać paltocik" Wstyd Magdo, wstyd. Jesteś toksyczną synową, toksyczną żona (oj biedny ten pan z Toba, oj biedny) i toksyczna matką, bo uczysz swoje dziecko pogardy i nienawiści. Wiem, że zlekceważysz mój post i nie odniesiesz sie do niego, bo Ty nie chcesz zweryfikować swojego postępowania, bo Ty czekasz na posty w rodzaju "wal chamowi, że jest chamem" i tym podobne. Mam nadzieje, że jednak Twoja teściowa coś zyska, jakąś "odrobinkę człowieczeństwa" z Twojej strony- (dzieki takim postom jak mój, które nie podsycaja i nie usprawiedliwiaja Twojej nienawiści), choć ja niewątpliwie tu, na tym forum strace. z pozdrowieniami-pomimo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Do Galeny. IP: *.abo.wanadoo.fr 26.07.02, 19:06 Nie masz racji, Galeno. Mowie Ci to tak samo, jak Ty to mowisz Magdzie. Generalnie z dwoch powodow. Po pierwsze nikt z nas nie wie, jak jest naprawde, bo znamy tylko relacje Magdy. Nie znamy samej Magdy, jej tesciowej, relacji owej tesciowej, stanowiska syna/meza itd. oraz ogolnie - calej sytuacji... Mamy za malo danych, by zdecydowanie opowiadac sie po jednej ze stron. Jedyne, co wiemy, to to - jak arcyslusznie zauwazyla Agick - ze Magda cierpi, a my mozemy czytac pamietnik jej bolu. I to my powinnismy zachowac sie tutaj - wobec Magdy - tak, jak Ty postulujesz, by Magda zachowala sie wobec swojej tesciowej. A drugi powod jest innej natury. Podepre sie tu wlasnym doswiadczeniem. A chodzi o traktowanie gosci w swoim domu. Otoz zdarzylo mi sie kilka razy pozwolic innym na za duzo wobec mnie- w moim wlasnym domu. Wlacznie z sytuacja, gdy moj gosc w moim wlasnym domu, powtorze, potraktowal mnie gorzej, niz onegdaj w dobrych domach traktowalo sie... wlasna sluzbe... A mowie tu o 'sluzbie', bo pani, bedaca moim gosciem, to dama z tzw. 'towarzystwa'... Wytrzymalam, nie zareagowalam, znaczy nadstawilam drugi, trzeci, dziesiaty policzek. Pytasz o efekt? Otoz owa 'dama' nie ma odwagi dzis spojrzec mi w oczy, zerwala kontakty, bo jej wstyd. Ostatecznie znaczy to, ze jednak ma kawalek jakiegos sumienia... To dobrze, ale to, ze nadal nie potrafi sie zachowac, to zle. I mam juz kilka takich osob, ktore sie juz nie maja odwagi ze mna spotykac... A to swiadczy, ze ja popelniam blad. Bo na pewne rzeczy ludziom we wlasnym domu pozwolic nie mozna. Dla ich wlasnego dobra... Pozdrawiam Cie A Magdzie zycze sily nade wszystko i wlasciwego rozeznania sytuacji... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Galena Re: Do Galeny. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.07.02, 20:06 Droga Jendzo Jak zobaczyłam Twój nick (nawiasem mówiąc fajny), pomyślałam-oj zaczyna sie, zaraz mi się dostanie, ale Ty jesteś taka fajna Jendza- zupełnie "niejendzowata" .Wiem, ze nie wiemy wszystkiego, mam tego absolutna swiadomość. Uważam jednak, że nie można już Magdy popierać w jej nienawiści do teściowej, tym bardziej, ze Ona też popełnia błędy, przyznaj, ze popełnia. Jesli chodzi o grzecznośc w stosunku do gości w naszym domu- to jesli ktoś zachowuje się naprawdę niestosownie, tonujemy napięcie, a sprawe wyjasniamy wyłącznie na osobności, tak, aby inni goscie nie byli narażeni na tę nieprzyjemność. A Magdzie życzę jak najlepiej, ale jeśli będziemy tu podsycać i popierać takie "be" uczucia, to Ona doprowadzi się do jakieś skrajnej destrukcji. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Re: Do Galeny. IP: *.abo.wanadoo.fr 26.07.02, 20:19 Jasne, Galenko, bledy popelnia kazdy. Fakt. I zupelna masz racje, gdy stwierdzasz, ze nie mozna podsycac zlych emocji. Gdy czytalam Twoj post przyszlo mi jednak do glowy, ze zaatakowalas Magde, a bronilas tesciowej, bez dostatecznych argumentow. Tak przynajmniej zinterpretowalam Twoja wiadomosc. Gdybym byla Magda, pewnie - czytajac go - poczulabym sie niezrozumiana, zraniona. Ostatnia rzecza, na jaka bym sie wowczas zdobyla, bylaby chec rewizji mojej postawy w proponowanym przez CIebie kierunku... Teraz juz rozumiem, ze proponujesz Magdzie probe rozbudzenia w sobie pozytywnych emocji - wobec meza oraz jego mamy. Ale zarazem walke o wlasne terytorium, zdrowa rodzine - tylko mniej destrukcyjnymi metodami. Metodami, ktore nie beda niszczyc - Magdy przede wszystkim... Pozdrawiam cieplo! jendza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Galena Re: Do Galeny. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.07.02, 20:48 Droga Jendzo Być może, że mój poprzedni post wygląda jak atak na MagdE, jak obrona teściowej.Jest takie powiedzenie-"nie kopie się leżącego", a dla mnie tym leżącym jest Teściowa.Rozumiem Magdę, ze może jej nie kochać, zrozumiałam, że postepowała z nia zle, domyślam się, że mogły być jeszcze gorsze sprawy niz te,które tu Magda opisała.Ale..... To stara, nieszczęśliwa kobieta, co ją jeszcze w życiu czeka jeśli najbliżsi jej nienawidza, ignorują, prawie wypędzają z domu? Ona jest jak zwierze w matni. Magda obrony nie potrzebuje - to silna, zdecydowana, niezależna, wykształcona, z perspektywami, młoda, kochana (przez córke na pewno, przez męża chyba też, oraz przez przyjaciól i swoją rodzinę) kobieta. Mam wielką nadzieję, że nie taka okrutna na jaką tu pozuje, że te wszystkie wykrzyczane tu na forum nienawistne myśli i czyny są dla Niej swoistym katharsis, które kiedy sie juz dokona, pozwoli jej spojrzeć na pewne fakty z większym dystansem. serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
_luizjana_ Re: Do Galeny. 26.07.02, 21:46 Gość portalu: Galena napisał(a): > Droga Jendzo > Być może, że mój poprzedni post wygląda jak atak na MagdE, jak obrona > teściowej.Jest takie powiedzenie-"nie kopie się leżącego", a dla mnie tym > leżącym jest Teściowa.Rozumiem Magdę, ze może jej nie kochać, zrozumiałam, że > postepowała z nia zle, domyślam się, że mogły być jeszcze gorsze sprawy niz > te,które tu Magda opisała.Ale..... > To stara, nieszczęśliwa kobieta, co ją jeszcze w życiu czeka jeśli najbliżsi > jej nienawidza, ignorują, prawie wypędzają z domu? Ale dlaczego jej nienawidza? tak bez powodu? dlatego, ze kilka bledow typowo ludzkich popelnila, a Magda jest z gruntu zla i nie potrafi jej zrozumiec? nie zgadzam sie z Toba, Galeno. Zgadzam sie jedynie, ze tesciowa jest stara i byc moze nieszczesliwa, ale - czyz sama na to nie pracowala wytrwale? Ona jest jak zwierze w matni > . > Magda obrony nie potrzebuje - to silna, zdecydowana, niezależna, wykształcona, > z perspektywami, młoda, kochana (przez córke na pewno, przez męża chyba też, > oraz przez przyjaciól i swoją rodzinę) kobieta. dodam jeszcze - bliska rozstroju nerwowego + razpadajace sie malzenstwo. nie ma czego zazdroscic, raczej wspolczuc i pocieszac. Mam wielką nadzieję, że nie > taka okrutna na jaką tu pozuje, że te wszystkie wykrzyczane tu na forum > nienawistne myśli i czyny są dla Niej swoistym katharsis, które kiedy sie juz > dokona, pozwoli jej spojrzeć na pewne fakty z większym dystansem. > serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ladybug Re: Do Galeny. IP: 142.103.39.* 27.07.02, 04:56 _luizjana_ napisała: > Gość portalu: Galena napisał(a): > > > Droga Jendzo > > Być może, że mój poprzedni post wygląda jak atak na MagdE, jak obrona > > teściowej.Jest takie powiedzenie-"nie kopie się leżącego", a dla mnie tym > > leżącym jest Teściowa.Rozumiem Magdę, ze może jej nie kochać, zrozumiałam, > > że > > postepowała z nia zle, domyślam się, że mogły być jeszcze gorsze sprawy ni > z > > te,które tu Magda opisała.Ale..... L no wlasnie ale jesli czujesz ,ze jestes kopany przez kogokolwiek to po co sie wpraszac do tej osoby, i udawac ze wszystko jest w porzadku ? > > To stara, nieszczęśliwa kobieta, co ją jeszcze w życiu czeka jeśli najbliż > si > > jej nienawidza, ignorują, prawie wypędzają z domu? > > Ale dlaczego jej nienawidza? tak bez powodu? dlatego, ze kilka bledow typowo > ludzkich popelnila, a Magda jest z gruntu zla i nie potrafi jej zrozumiec? > nie zgadzam sie z Toba, Galeno. Zgadzam sie jedynie, ze tesciowa jest stara i > byc moze nieszczesliwa, ale - czyz sama na to nie pracowala wytrwale? L...a pracowala i pracuje nadal, i zyczy sobie jeszcze zrozumienia? Sorry , ale jesli wymagasz czegos od innych to daj dobry przyklad i tego samego egzekwuj od siebie. Nie mozna liczyc na czyjas dobroc bedac samemu ignorantem zapatrzonym we wlasne "ja", a do tego wiecznie oczekujacym ze ktos lub cos sie zmieni . > > Ona jest jak zwierze w matni L jakiej matni, tej co sobie stworzyla? ,jesli czuje sie zle u Magdy to po co ja nawiedza na 2 tygodnie. Teski za synem, w porzadku niech go zaprosi do siebie > > . > > Magda obrony nie potrzebuje - to silna, zdecydowana, niezależna, > wykształcona, > > z perspektywami, młoda, kochana (przez córke na pewno, przez męża chyba te > ż, > > oraz przez przyjaciól i swoją rodzinę) kobieta. > > dodam jeszcze - bliska rozstroju nerwowego + razpadajace sie malzenstwo. nie > ma czego zazdroscic, raczej wspolczuc i pocieszac. > L rozgoryczona , zawiedziona i chyba za wyrozumiala . NIkt nie zasluguje na takie traktowanie. L a jeszcze o gosciach, tylko w Polsce obowiazuje zwyczaj obslugiwania gosci( co dla mnie jest b. meczace jak jestem w kraju w odwiedzinach ). Moge zrozumiec "zorganizowane posilki" ,jestem w stanie zrozumiec ,ze ktos nie lubi jak mu zagladaja do lodowki, ale ta reszta w uslugiwaniu to absurd. Po za tym jesli decydujesz sie na odwiedzenie kogos to stosujesz sie do porzadku panujacym w tym domu a nie na odwrot. > > > > Mam wielką nadzieję, że nie > > taka okrutna na jaką tu pozuje, że te wszystkie wykrzyczane tu na forum > > nienawistne myśli i czyny są dla Niej swoistym katharsis, które kiedy sie > juz > > dokona, pozwoli jej spojrzeć na pewne fakty z większym dystansem. > > serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vivaldi Re: ZLOSLIWA I ZLE WYCHOWANA SYNOWA. IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 27.07.02, 20:11 Piszesz ze tesciowa sama pracowala wytrwale na to jezeli czuje sie nieszczesliwa. To moze i Magda sama pracowala na to ze sie tak tutaj zlosci na swoja tesciowa i meza. Tesciowa jak rozumiem jest kochana przez syna inaczej Magda nigdy by tutaj nic podobnego co pisze nie pisala. Ten facet musi miec naprawde charakter jesli umie oprzec sie takiej jedzy jak Magda. Napewno ma juz dosc jej zlosliwych , chamskich wyskokow i atakow na jego matke. Wcale sie mu nie dziwie. Ja juz dawno bym sie takiej jedzy pozbyl. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: madzia_ Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.02, 20:15 Madziu tak bardzo Ci wspolczuje, rozumiem Cie i podziwiam, oczekiwalas przez ten czas zrozumienia i wsparacia ze strony meza a on nigdy nie stanal przy Tobie wiem jak sie czujesz, moj chlopak nie widzi wad swojej mamy, jego zdaniem jest ciezko chora, znerwicowana i ma prawo do takiego zachowania .... ciezko jest w takim zwiazku .... naprawde zycze Ci wytrwalosci i powodzenia. Nie przejmuj sie negatywnymi wypowiedziami, oni nie przezyli tego i nie wiedza jak bardzo potrfi zranic zaborczo kochajaca matka i niedojrzaly syn . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lo Re: Dziennik z synową w tle IP: *.acn.waw.pl 27.07.02, 22:34 A ja chętnie przeczytałabym dziennik z synową w tle napisany oczywiście przez teściową Magdy. Kiedyś oglądałam film, w którym te same wydarzenia były przedstawione najpierw przez żonę, a potem przez męża. Jak niesamowicie mogą różnić się opinie 2 osób na temat identycznych spraw! Staram się o tym zawsze pamiętać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada Re: Dziennik z synową w tle IP: 195.117.159.* 29.07.02, 08:11 A sp`ojrzmy może na cała sytuację oczami teściowej. Wychowywała syna sama, poswięciła mu najlepsze lata życia, gdy się ożenił miała nadzieję znależć swoje należne miejsce w nowej rodzinie syna. tymczasem synowa stawia granicę my- teściowa. Ona jest kimś obcym w domu swego syna. To jej dramat.Została sama. Mieszkałam u moich teściów 3 lata i pamiętam jak płakałam, gdy się tam wprowadzałam ( zdecydowanie nie spełniałam oczekiwań jako synowa). Pamiętam, jaka bylam szczęśliwa, gdy prosto ze szpitala , po urodzeniu dziecka wprowadzałam się do wynajętej kawalerki , byle nie do teściów. I pamiętam też jak po śmierci teścia teściowa zażyczyła sobie, abyśmy do niue wrócili, bo ona jest teraz samotna i potrzebuje opieki. Wtedy postawilam się mężowu tak jak nigdy więcej. Został z nami w kawalerce. A dziś, gdy coraz bliżej chwila , gdy sama zostanę teściową, widzę jak wysoką poprzeczkę stawiam dziewczynom. Zrozumcie teściową Magdy. Magda , co tam u Ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: madzia_ Re: Dziennik z synową w tle IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 29.07.02, 10:24 Co znaczy wychowala syna, poswiecila sie mu ? - i dlatego teraz ma prawo do takiego zachowania, do takiej zachlannosci i wrednego postepowania ? Jesli kocha go i chce dla niego jak najlepiej to powinna dac mu wolna reke, moze wtedy jego relacje z zona bylyby lepsze. Gdyby rozmowy z synawa zostaly miedzy nimi, a nie przekazywane byly dalej i to w innej formie, to wtedy bylaby mile widziana w ich domu. Rozumiem, ze dala mu zycie, ale to nie oznacza, ze moze wchodzic w butach w ich zwiazek, rozumiem tez ze matce nalezy sie szacunek, ale nie mozna pozwolic sobie wejsc na glowe. Trzeba umiec kochac z rozwaga, a niektore matki kochaja zaborczo powodujac tym ze one sa nie szczesliwe i ich dzieci takze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Do Ady IP: *.abo.wanadoo.fr 29.07.02, 16:14 Ado, przeczytaj jeszcze raz, co napisalas. Widzisz to samo, co ja? To nie Ty, z calym szacunkiem, masz 'stawiac poprzeczki' dziewczynom Twojego syna. To on (lub oni) maja wybrac towarzyszke ICH zycia, nie TWOjego. Towarzyszem Twojego zycia, z ktorym stanowisz jedno, jest Twoj maz.... Kazdy czlowiek ma prawo do posiadania rodzicow, partnera zyciowego, dzieci, itd. Kazda z tych osob ma scisle zakreslone miejsce, ktore zajmuje w sercu, myslach, uczuciach - tego drugiego. Nie mozna przekraczac pewnych granic, nie wolno chciec zbyt duzo dla siebie, bo mozna skrzywdzic drugiego. Bardzo skrzywdzic... WIesz, jesli naprawde kocha sie ptaka, to sie go wypuszcza... Badz madra, dobra tesciowa, a bedziesz cudowna matka... I na pewno i syn, i synowa, beda umieli Ci za to wlasciwie sie odwdzieczyc! Powodzenia! jendza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada Do Ady - odp. IP: 195.117.159.* 30.07.02, 08:27 Mam tesciowa troche w typie tesciowej Magdy i zawsze , gdy myslajam o przyszlosci mego syna chcialam byc tesciowa zaprzyjazniona. A teraz widze ze sama mam zadatki na jedze.Niestety. Dlatego bardzo staram sie to w sobie pohamować. Oczywiscie nie ja bede wybierac zone dla syna i te poprzeczki, ktore stawiam dziewczynom, nie maja w zasadzie wiele wspolnego z jego wyborami. Nie okazuje mojej niecheci ani dziewczynom , ani synowi - jednak trzeba chyba z chlopakiem ( jeszcze bardzo mlodym -15l.) o dobrych wyborach i wartosciach w zyciu. Czego tak naprawde oczekuje od przyszlej synowej? Pamietam jak rodzice mego meza zabraniali spotykac sie ze mna, bo jestem zbyt slaba partia dla ich jedynaka. Skromne mieszkanie, raczej ubodzy rodzice, ojciec ktory w przeciwoenstwie do teścia palił papierosy ,brak majątku - to wszystko były moje wady. Moi tesciowie bardzo bali sie ze bede za wszelka cene ciagnela ich syna do slubu. I dopiero gdy ja dostalam sie na studia, a moj maz nie - trochą przelkneli te porazke. Dlatego, pamietajac to wszystko ( a taka niechec chyba trudno zapomniec), jedyny moj wymog wobec przyszlej synowej , najwazniejszy to taki, zeby byla dla niego dobra. A oczekiwanie wobec syna na te chwile - by byl rozsadny. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: Dziennik z synową w tle 29.07.02, 17:14 Gość portalu: ada napisał(a): > A dziś, gdy coraz bliżej chwila , gdy sama zostanę teściową, widzę jak wysoką > poprzeczkę stawiam dziewczynom. Co to znaczy, że stawiasz wysoko poprzeczkę dziewczynom syna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Ludzie, tego nie da sie czytac !!!! IP: 5.2.1R1D* / *.w.club-internet.fr 29.07.02, 17:56 ...a szkoda, bo ciekawe i kazda z nas przynajmniej czesciowo moze utozsamic sie z Magda. Jenku, czy naprawde musicie walic te kwadraty ? Nie mozna zastapic kwadratu przez l, a, e , n ???? przepraszam za dygresje Odpowiedz Link Zgłoś
magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 30.07.02, 00:21 Dzień 19. Przede mna tylko 2 dni pobytu tesciowej i to mnie uspokaja. W piatek pojechalam do mojej mamy ale wieczorem sciagnieto mnie do pracy. I tak sie zdarza. Nad ranem bylam bardzo zmeczona by jechac 100km z powrotem do mamy a do mojego domu nie chcialo mi sie wracac.Kolege z pracy z ktorym przyjaznimy sie i ktory razem ze mna zostal sciagniety /zawsze smiejemy sie ze jesli mezczyzni sa z Marsa a kobiety z Wenus to my obydwoje z jeszcze innej planety ale tej samej - rozumiemy sie bez slow/ zaparzyl nastepna kawe. Powiedzialam ze pospie w pracy na fotelu i rano pojade do mamy a on poradzil mi "nie uciekaj, ty jestes u siebie. To jest twoje miejsce" .Przemyslalam .On ma racje.I wrocilam do domu. Przespalam prawie cala sobote, wieczorem poszlismy do znajomych , wrocilismy pozno.A w niedziele razem pojechalismy do Zakopanego do moich znajomych i oczywiscie wrocilismy pozno.Za to corka jest z babcia. Oczywiscie omijam tesciowa. Nie zachowuje sie w stosunku do niej ani napastliwie ani agresywnie. Po prostu ja omijam. Nie obsluguje ja tzn, moj maz robi jej sniadanie czy kolacje, parzy herbatki, nawet w rekach upral jej spodnie. I to jest ok. Dzisiaj tesciowa kilka razy napomknela zapytana przez mojego meza co zje, na co ma ochote , ze nie neguje niczego co ja zrobie lub powiem. Po co to mowi? Nie wiem. To oczywiste, ze negowala ile mogla ale juz nie moze wiec nie neguje. Czytam Wasze dobre rady i przy niektorych naprawde mozna sie usmiac. Wychowana bylam w domu w ktorym sie rozmawialo. Takiego domu jak u mojej tesciowej nie spotkalam. Tam w ogole nie ma rozmow. Wyobrazacie sobie taka sytuacje ze jest matka kogos z Was u Was w domu przez miesiac, wracasz z pracy codziennie a ona nie pyta co u ciebie w pracy, co robiles. Ona mojego meza nie pyta nigdy o jego sprawy.A on skwapliwie zajmuje sie analizowaniem z nia pogody, tego co jadla, co jej smakowalo, jak sie czuje, gdzie ja gniecie a gdzie boli. Ona nawet nie zapyta go o nasza corke. Oni zachowuja sie przy calej zewnetrznej kurtuazji jak ... nawet nie umiem tego nazwac. Ona wie ze on jej niczego nie powie /jak przez cale zycie/ a on juz wie ze ona o nic nie zapyta. Nie moze nim juz sterowac tak jak kiedys /sterowanie sie zepsulo/ a chcialaby miec swiadomosc ze kims jeszcze moze. Tym kims bylabym ja. A ja tez niesterowalna. Od zawsze. Nie spotkalam nigdy tak wynioslego czlowieka jak moja tesciowa. Ocenia innych od razu i z regoly negatywnie /do sasiadow syna przychodzi dziewczyna to od razu widac "latawica", corka innych ma nastepnego chlopaka to na pewno tam juz "dom publiczny"/.Ocenia ludzi po wyksztalceniu /"glupie babsko ja poucza" - to o ekspedientce lub pielegniarce/."Plebs" - to jej normalne okreslenie na ludzi ktorych uwaza za nizszych sobie /wlasciwie prawie wszyscy/. Jest w niej tyle pogardy dla innych ludzi ze za samo to juz czuje sie do niej niechec. Ma przedwojenna mature ale niestety ani oczytana ani wlasnych pogladow, wlasnego zdania. Tak wlasciwie ta wynioslosc jest dominujaca cecha. Nawet jak wyjezdzala na wczasy lub do sanatorium to - opowiadala potem - przez 2-3 dni z nikim nie rozmawiala i wszyscy byli zaintrygowanie co to za tajemnicza pani.No i potem robila furore. Tak cale zycie odgrywa i osadza. W calej rodzinie slynela z tego ze recenzowala kazde wydazenie po swojemu i osadzala od razu. I zjawilam sie ja. Ktos zapytal ladnie "czy moja tesciowa podtrzymywala mnie na duchu gdy moje dziecko bylo chore?" Opowadam /jesli nie czytal moich wczesniejszych postow/ - nie, moja tesciowa nigdy i nikogo na duchu nie podtrzyma.Pierwszy raz zobaczylam ja w akcji jak jej kuzynce zrobila sie ciemna plama pod okiem. Tesciowa przez pol godziny straszyla ja ze to moze byc rak po czym uraczyla ja pokrzywa na spirytusie /sama zalewa/ ktora to raka leczy.Przerazona ciotka obskoczyla lekarzy a plama jak sie pojawila tak zniknela. Tesciowa to czasem przytacza jako przyklad ze pokrzywa leczy raka. Z moim dzieckiem sytuacja byla taka: corka miala -jak sie okazalo niedrozne kanaliki lzowe i nie potrafila otworzyc oczek. Co przetarlam to znow zlepione ropa. W przychodni / jesli ktos jeszcze pamieta - przynalezalo sie rejonowo do lekarki i stalo w duzych kolejkach /lekarka obejrzala te oczka i bardzo sie zdziwila ze moje dziecko przy urodzeniu dostalo 10 punktow w skali AGPAR. Ona stwierdzila ze moje dziecka ma skosne oczy i to moze byc mongolizm. Oczywiscie zadnych badan - jako zalecenie obserwowac czy dziecko dobrze sie rozwija /czy bedzie widziec, slyszec/. Wrocilam do domu we lzach. Z budki telefonicznej /takie czasy/ zadzwonilam do mojego szwagra. Wiedzialam o problemach ze zdrowiem jego siostrzenicy i o dobrej lekarce do ktorej przywatnie jezdzili. Zalatwil mi wizyte u tej pani doktor za 2 dni /termin blyskawiczny !/.Przez 2 dni nie spalam.Wszystko lecialo mi z rak. Maz powiedzial o tej sprawie tesciowej, bo jak nie, mieszkalismy z nia. W ten dzien rano by zajac rece robilam w lazience jakas przepierke.Okazalo sie ze moje dziecko obudzilo sie i placze a ja tego nie slyszalam. Tesciowa wpadla do lazienki z krzykiem:"nie widzisz ze dziecko placze! Tak mozesz postepowac z normalnym dzieckiem a nie z takim jakie masz !". Po tym incydencie wyprowadzilam sie od niej. Wolalam zeby nie podtrzymywala mnie wiecej na duchu.Wlasciwie moj maz tez nie liczy na podtrzymywanie przez nia. Wiem od samego poczatku naszej znajomosci ze mam jej niczego nie mowic. I tak to wyglada do dzis. A moj maz.Moze i wiele sie zmienil. Mysle ze nauczyl sie rozmawiac a przynajmniej ze mna. Wie ze rozmawia z przyjacielem. Natomiast ma duza nieufnosc do innych. O tym by miec przyjaciela w ogole mowy nie ma. Czasem jest zazdrosny o to ze z kolegami z pracy czy starymi kumpelkami nie mozemy sie nagadac. O to ze jeden za drugiego zrobi prace, ze przez pol miasta podjedziemy nawet by sobie czegos pogratulowac. Dla niego takie stosunki z kims "obcym" sa nie do pomyslenia. Ale jeszcze nie nauczyl sie wyrazac uczuc. Ja powiem: "wrociles pozno a ja martwilam sie o ciebie", " niepokoje sie gdy sam biegasz po parku noca" a on powie:"nic mnie nie obchodzi gdzie sie szwendasz ale moglabys laskawie dac znac o ktorej wrocisz", "mozesz sobie biegac gdzie chcesz i o ktorej chcesz tylko rob to tak zebym o tym nie wiedzial". Ja wiem ze on ten sposob okazywania uczuc wyniosl z domu. Czepiactwo i obrzucanie obelgami to jest ta wyzsza forma uzewnetrzniania emocji. Juz nie robi tego zawsze a to juz sukces. O tym ze stosunki ze swojego domu uslinie probuje przeniesc na corke pisac nie musze. Jak mozna lawirowac miedzy obrona uczuc dziecka a nieurazeniem meskiego ego - moglabym napisac ksiazke. Moze czepiactwo tesciowej to wyraz goracych uczuc, a jej ataki na mnie i obrazanie mnie to moze nazbyt ekspresyjne eksponowanie niepokojow o syna. A osobe ktora pisze ze rola gospodarzy jest tonowac nieporozumienia a nie podsycac ich zapytam co zrobilaby gdyby na wlasnym przyjeciu w jej domu zaatakowala ja slownie tesciowa /nie pierwszy raz/ tonem nie znoszacym sprzeciwu: "oczekuje natychmiast ze powiesz mi kiedy wreszcie zmienisz prace.Co z ciebie za matka i zona zeby moj syn musial matkowac dziecku. Kiedy to sie wreszcie skonczy !!!". A twoj maz siedzialby ze wzrokiem wbitym w talerz i uszami wzdluz grzbietu. Mysle ze nie masz wokol siebie nikogo tak "kulturalnego" jak moja tesciowa i nikt pod sciana cie nie ustawia. Wolalabym zeby moja tesciowa tak sie nie zachowywala i nie zmuszala mnie do zachowan jakich w ogole nie wyobrazalam sobie. I moze piszac tutaj coraz bardziej rozumiem ze nie o to jej chodzilo ze byc moze inaczej nie potrafi ... nie bede z nia nigdy blisko. Jest jakis poziom podlosci i wrednosci po przekroczeniu ktorego nic nie da sie zrobic. Chcialabym zapomniec a to nie wychodzi. Do tego jestem pewna ze dla niej ja jestem ta wredna baba z ktora zupelnie n Odpowiedz Link Zgłoś
_luizjana_ Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 30.07.02, 11:56 nie zamierzam usprawiedliwiac zachowania tesciowej, ale faktycznie moze ona nie umie inaczej wyrazic swych mysli, uczuc? nie potrafi powiedziec: magdo kochanie, tyle pracujesz, martwie sie o ciebie, o dziecko... zamiast tego wylewaja sie z niej zupelnie inne slowa majace wyrazac to samo. w ten sposob ty ja uwazasz za straszna kobiete, a ona pewnie ciebie... dlaczego tesciowa nie potrafi mowic inaczej, jaka jest tego przyczyna? Jakich ona miala rodzicow, jak byla wychowywana? Skad wzial sie ten chlod, ktory przekazala synowi, a on przekazuje corce? trzymaj sie magda, jeszce tylko dwa dni. najwazniejsze, zeby wszystko bylo dobrze miedzy toba a mezem, powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 31.07.02, 00:28 Dzien 20. Czy naprawde kobieta /ta z Wenus/ musi znosic tego z Marsa wraz z jego uwarunkowaniami wychowaczo-kulturowymi. Wyglada na to ze powinnam sie cieszyc ze on nie byl bity bo moglby taka forme przekazywania uczuc wniesc w nasz dom. I co ? czy musialabym: a/ z cala wrazliwoscia rozumiec i resocjalizowa go / zgadzajac sie na jego zainteresownie wyrazajace sie rekoczynami/, b/ dokonywac jego resocjalizacji unikajac jego zaangazowania uczuciowego /wyrazajacego sie j.w./, b/ powiedziec mu fucka you. wybor nalezy do ciebie. Czy mam miec podbite oczy by miec dosc? Czy musze tylko rozumiec czy tez moge wymagac zrozumienia? Dzisiaj moja tesciowa pochwalila moje gotowanie. przy jej braku apetytu /je tylko pierwsze sniadanie, drugie sniadanie, obiad, deser, podwieczorek i kolacje/ to prawie sukces.Ona stale podkresla ze je z obowiazku bo musi przed lekarstwami, po lekarstwach , w trakcie lekarstw. Wszystko z obowiazku. nawet wypoczywa z obowiazku i spi z obowiazku. Ale pochwalila. Zaznaczyla znowu ze w nic u mnie sie nie wtraca i niczego nie neguje. Gdy powtorzyla to kilka razy przed oczami stanely mi warianty odpowiedzi /jak Terminatorowi/: a/ ciesze sie ze tak doskonale sie rozumiemy / co jest nieprawda/, b/ wtracala sie do wszystkich spraw i wszystko negowala i po prostu limit sie wyczerpal / co jest prawda/, c/ fuck you / z powodu uwarunkowan kulturowych..../. Mialabym ochote /jak Terminator/ rzucic opcje c ale rzucam a. I to moj blad. Ona juz nawija ze nie neguje ale ma zastrzezenia... I tak zmusza mnie do rzucenia wariantu b. W tak kulturalny sposob konczy sie dyskusja na tematy kulinarne. Jutro przywoze ciocie z sanatorium, zjedza u nas obiad i maz wieczorem odwiezie je do mieszkania cioci. Juz wiem ze zrobie duszona czerwona papryke faszerowana kasza z miesem w ostrym pomidorowym sosie. Lubie gotowac. Czesto, gdy maz jedzie do nich robie cos dla nich na 2-3 dni /lazanki z miesem i kapusta, golabki, bigos, kurczaka w sosie curry lub chili, bitki w pieczarkach, krokiety z barszczykiem a nawet pierogi/. Wiem ze dla cioci to duzo bo nie musi stac przy garach. Ale czasem mam wrazenie ze robie cioci problem. Ona uwaza ze musi sie odwdzieczyc i np. robi nam knedle ze sliwkami. Taka juz jest i nawet tlumaczenia nie przemawiaja. Ostatnio biodro dawalo jej w kosc wiec chetnie przyjmowala pomoc.Ale wszystko jest nienaturalne. Odpowiedz Link Zgłoś
mamosz Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 31.07.02, 04:26 Ja tak cichutko na marginesie Magda, ty też bedziesz kiedyś teściową...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 195.117.159.* 31.07.02, 07:53 Magda ma córkę, więc bedzie maiła ziecia, a to zupełnie inna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
melanie Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 31.07.02, 21:20 Magdo,jak tam ostatni dzien z tesciowa? Odpowiedz Link Zgłoś
magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 31.07.02, 23:30 Dzien 21 i ostatni. WYJECHALA. Po pracy przywiozlam ciocie wiec w domu zrobilo sie troche milego ruchu. Nakarmilam je obiadem i kolacja i maz z nimi pojechal. Jeszcze nie wrocil. Na pewno po drodze zrobia jakies wieksze zakupy i pomoze im sie rozpakowac. Przy pozegnaniu tesciowa powiedziala ze dziekuje za wszystko a glownie za to ze z nia wytrzymalam. Zrobilo mi sie jej zal, choc takich slow ze "skrucha" slyszalam juz wiele i jak zycie pokazalo nie byly one szczere. Tesciowa potrafi byc tak "serdeczna" ,ze usypia to czujnosc. Nie lubie skladania zyczen z nia. Ona z takim "uczuciem" te zyczenia sklada ze az sie sama wzrusza i lzy wisza na koncach rzes. Mowila: "zeby u was zawsze bylo rodzinnie i zgodnie" a wracajac maz juz w samochodzie nadawal co to jej sie u mnie nie podobalo. Mowila ze lzami w oczach:" zawsze zyczylam i zycze ci jak najlepiej" a ja zastanawialam sie jakby to bylo gdyby mi zle zyczyla. Cos mnie musialo ominac. Rok temu chcielismy kupic domek. Taki w zabudowie szeregowej. Myslelismy ze wezmiemy tesciowa do nas /widywalam sie z nia wtedy dosc rzadko/. Rozbily sie plany, bo nie chce sprzedawac mojego mieszkania. Jest duze, fajnie, dobrze i funkcjonalnie urzadzone i jest moje. Mozemy kupic domek bez sprzedawania mieszkania bo mieszkanie zostaloby dla corki. Moj maz mowi ze dla corki zostanie mieszkanie tesciowej. To niech sprzedadza mieszkanie tesciowej. Ale on chyba nawet nie potrafilby o tym rozmawiac z matka. Wiec zostalo tak jak jest. I cale szczescie. Ale bysmy sie zatrzasneli !!! On z matka mieszkalby w domu a ja z corka w moim mieszkaniu. Musze jeszcze dodac ze pieniadze na wykupienie mieszkania na wlasnosc dalismy tesciowej my. Gdy brala pieniadze mowilo sie ze to przeciez zostanie dla naszego dziecka a teraz syn nie zapyta matki czy zrobila testament i komu to mieszkanie zostawia. Chyba nie mnie! Od strony podatkowej w przyszlosci powinno byc na corke... ale moj maz z matka na ten temat nie bedzie rozmawial. Wole wiec o jej interes zadbac sama. Do tego jej dluzsze wizyty u nas pokazaly to co pokazaly. Zero porozumienia a wlasciwie zero kontaktu. Posciel wrzucilam na 95stopni, wywietrzylam mieszkanie zaparzylam dobra herbate, puscilam Concerto Grosso Vivaldiego i ... postaram sie czarne mysli poutykac w zakamarkach serca i duszy. Postaram sie zapomniec to wszystko czego zapomniec sie nie da. Zaraz klade sie spac zanim maz wroci. Wiem ze on przez kilka dni nic nie powie ale powoli, po cichu, podstepem bedzie wylewal zale zaslyszane u nich dziesiejszego wieczoru. A moze tym razem nic nie powie ... ale ja czekam. Nie chce prowadzic dziennika bez tesciowej dzien 1, 2, 3 .... i nastepne. Dziekuje Wam dziewczyny ze bylyscie ze mna !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
melanie Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 31.07.02, 23:46 Z jednej strony ciesze sie, że masz już spokój, chociaż nie powiem, trochę mi smutno,że nie bedzie już tego dziennika, napisz chociaz od czasu do czasu,jakie sa echa tej wizytacji (ze strony męża). Bardzo polubilam cię,życzę ci wszystkiego co najlepsze. Ale wiem, że poradzisz sobie sama we wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
annabursztyn Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 01.08.02, 17:00 Taki dziennik jak Ty mogła pisać moja mama , ale wtedy jeszcze nie było internetu.Zawsze wydawało mi się , że trochę przesadza .Życie zmusiło mnie do zamieszkania z babcią (TEŚCIOWĄ mamy)i zupa się wylała...Nagle poczułam na własnej skórze jak ciężko żyć z taką osobą .Jestem wdzięczna mojej mamie , za to , że zapraszała ją (mama mieszka w innym mieście)na Boże Narodzenie , a potem wymyślając różne preteksty trzymała aż do Wielkanocy. Naprawdę wiem jak ta wielkoduszność musiała ją kosztować.Babcia nie żyje od 5 lat.Z każdym kolejnym mijającym rokiem ubywa tych złych wspomnień , a przypominają sie miłe .Niestety moja mama nie podpisałaby się pod tym . W jej przypadku została przekroczona pewna granica . Mama nigdy wcześniej , ani teraz nie mówiła o swojej teściowej żle ,ale tych przeżytych przez nią 32 lat małżeństwa z teściową w tle nic już nie może zmienić .Jestem pewna , że jedynym plusem tej historii jest to , że wyciągneła wnioski- w końcu jest matką (...narazie kawalera).Magdo pozdrawiam Cię gorąco . AB Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lidia Re: SMUTNE ZYCIE W NIENAWISCI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 01.08.02, 20:44 Jakie smutne jest to twoje zycie Magdo. I to ty sama je takim czynisz. Gorzej ze czynisz je takim smutnym i beznadziejnym dla innych ludzi: dla twojej tesciowej przede wszystkim, dla twojego meza , dla waszej corki. Czytajac twoje posty , a w szczegolnosci ten ostatni zrobilo mi sie tak potwornie zal tej starszej kobiety, ktora nie miala szans przebic sie przez ten mur wrogosci jaki stworzylas i kultywujesz zawziecie przez tyle lat. W zyciu bywa roznie, raz lepiej , drugi raz gorzej. W zyciu kazdego z nas bez wyjatku. Twoje serce jest zimne jak glaz, a twoje usta nieszczere . Twoja tesciowa podziekowala ci za goscine, nawet za to ze z nia wytrzymalas,. A czy ty podziekowalas jej za to ze i ona z toba wytrzymala? Tyle w tobie nienawisci i braku tolerancji dla innych. Mowisz zle o matce swego meza do obcych ludzi: w pracy, w sasiedztwie, do rodziny, nawet do nas obcych ludzi tu na forum. Nie lubisz sama krytyki a tak bezwzglednie krytykujesz innych. Mysle ze jestes olbrzymia, niewyobrazalna EGOISTKA . Wykorzystujesz ludzi do zaspokojenia swoich potrzeb. Nawet nas tu na forum. Ani razu nie probowalas ustosunkowac sie do krytycznych uwag, bo ty sama nic nie chcesz w sobie zmienic, w tej aureolii nienawisci jaka wokol siebie stworzylas, bo wtedy nie mialabys czym zyc. To ty jestes toksyczna nie twoja tesciowa. Dlatego ze ty masz wszystkich ludzi bez wyjatku gdzies. Ty sie chcialas tylko sama skomfortowac. Ty kochasz nienawidziec. Kiedys twoja corka i byc moze twoj ziec bedzie rowniez prac posciel w ktorej spalas u nich w domu , w temperaturze min 95 stopni i bedzie dlugo wietrzyc po tobie mieszkanie. Tego wlasnie sie spodziewaj bo ona na to patrzy i sie uczy. Odpowiedz Link Zgłoś
melanie Re: SMUTNE ZYCIE W NIENAWISCI !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 01.08.02, 21:08 Toksyczna jestes ty, szczerze wspolczuje twojej tesciowej i wszystkim wokol ciebie. Twoje widzenie swiata i ludzi jest czarno-biale, czyli na poziomie nastolatki. Juz widze twoja wspanialomyslnosc i dobroc serca po twoim poscie. Co możesz wiedziec o magdzie, ze tak zajadle ja osadzasz i za co? Byla wyjatkowo mila przez te trzy tygodnie, nie zrobila nic,co moglo by urazic starsza pania, wrecz przeciwnie, starala sie jak mogla, aby nie bylo konfliktow.Nie wiem, czy stac by cie bylo na taka postawe na jej miejscu. Szczerze ja za to podziwiam. A to, ze pisala dziennik na internecie, to wg ciebie obgadywanie. Bez komentarza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lidia Re: SMUTNE ZYCIE W NIENAWISCI !!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 01.08.02, 21:26 Melanie musisz sobie chyba znalezc teraz inna rozrywke. Bo dla ciebie to byla tylko rozrywka, a nie czyjs dramat. Ja uwazam ze byl to dramat dla tesciowej, bo Magda na biedna nie wygladala po pierwsze, po drugie byla u siebie, a nie odwrotnie, po trzecie to tesciowa jej nadskakiwala, a Magda ja tylko traktowala jak te bakterie ktorej sie pozbyla. Wszystko to co pisze ma bardzo realne podstawy i wnioski wyciagnelam na podstawie tego co pisala autorka. Niepotrzebnie sie tak na mnie obruszasz. To raczej ty wygladasz w swoim mysleniu na niedojrzala panienke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nina Re: SMUTNE ZYCIE W NIENAWISCI !!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.toya.net.pl 02.08.02, 13:23 Lidia,rodziny sie nie wybiera,i jesli ktos bliski jest niestrawialny,to raczej malo jest wyjsc niekonfliktowych.Znajomych mozesz dobierac w/g swoich upodoban,jesli ktos jest wredny i nie do zycia-nie zaprzyjazniasz sie z nim,nie goscisz w domu-bo nie musisz.Z rodzina to cos innego ale nie znaczy wcale,ze milo,latwo i przyjemnie.Nie mozesz osadzac magdy,bo moze nigdy nie poznalas osoby pokroju jej tesciowej.Punkt widzenia zmienia sie w zaleznosci od punktu siedzenia-jesli trafisz na kogos takiego w swoim zyciu,to pewnie przewartosciujesz swe poglady.W mojej dalszej rodzinie trafili sie tesciowie,ktorzy wszelkimi silami i srodkami parli do rozwodu swego syna-synowa im wyjatkowo "nie lezala".Nie interesowali sie wnukami,nigdy nie przyslali nawet kartki na swieta,dopiero teraz,gdy starosc puka do drzwi naszla tesciowa refleksja.Ale to za pozno,nie sadzisz?Czy moze tez owa synowa powinna przyjac mamusie z otwartymi rekami i robic wszystko,by byla szczesliwa? Nie wyciagaj wnioskow z sytuacj,ktorych nie znasz z autopsji. Odpowiedz Link Zgłoś
magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 01.08.02, 23:30 Przeczytałam /chyba juz z rozpedu wchodze tutaj/ to co napisała Lidia i ...nie poczułam się sprowokowana tylko uważam,że podstawą stosunków z ludźmi jest rozmowa. Mam męża, córkę, mamę, rodzeństwo z ich rodzinami,rodzinę inną, przyjaciół, znajomych, współpracowników /przełożonych i podwładnych - niektórzy też są przyjaciółmi/.I rozmawiamy ze sobą. Także krytykujemy się nawzajem jeśli jest taka potrzeba i nie obrażamy się. Z ludźmi z którymi nie da się rozmawiać człowiek zwykle nie ma kontaktu i nawet czasem nie umie takiej znajomości zaklasyfikować. A takich którzy krytykują nas wiecznie i najlepiej za naszymi plecami omijamy dokładnie. Podstwą stosunków są też czytelne reguły współżycia. W domu rodzinnym nauczono mnie podstwowej - Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe. Moja babcia zawsze powtarzała "JEŚLI NIE WIESZ JAK SIĘ ZACHOWAĆ ZACHOWAJ SIĘ GRZECZNIE". Takie "głupie stare zasady" pomagały w tym,że zawsze miałam przyjaciół, dobre relacje z innymi. Ludzi depczących innych, fałszywych i bezwzględnych omijałam szerokim łukiem. Przez kilka ostatnich lat na każdym kursie, na podyplomowych studiach miałam wykłady o asertywności. One trochę uczą choć nie do końca. Zasady wyniesione z domu są najważniejsze. Zawsze stanę w obronie słabszego, zawsze podwładnemu dam szansę i zawsze z nim porozmawiam i pomogę jesli tylko będę mogła. Zawsze będę uczciwa i zawsze gram w otwarte karty. Mam jeszcze tesciową. Z którą nawet własny syn nie rozmawia o swoich sprawach , bo wie że ona wszystko może wykorzystać przeciwko niemu. Ja myślę,że teraz już by tego wobec niego nie robiła ale on chyba nie jest tego pewien a może i tak wie więcej niz ja. Obłuda, podstęp, intrygi, obrażliwe słowa i wieczna krytyka - to jest to co znałam ze strony teściowej przez kilkanaście lat. I jedynie to. Krytyka Lidii rzeczywiście mnie nie "rusza". Ona mnie nie zna. Zna mnie moja teściowa. Znała bardzo wiele moich dobrych cech a i tak krytykowała /pomaganie innym znaczyło dla niej że jestem głupia i naiwna/. Osoba z mentalnością Kalego. Ja jej po prostu nie lubię i nie muszę zastanawiać się "co by było gdyby..." Miałam 1000 i 1 powodów dla których mogłam ordynarnie ją obrazić tak, by sama więcej nie chciała spotykać sie ze mną. Tylko po co to robić mojemu mężowi i dziecku. Mojej córce tłumaczę gdy np.kłócimy się z mężem lub z rodzeństwem wchodzimy w spór zbiorowy, że i tak jesteśmy wszyscy najważniejszymi dla siebie osobamim i tak kochamy się najbardziej na świecie. Możemy się kłócić, mieć inne - przeciwstawne - zdania na wiele tematów ale nie jest to najistotniejsze. Jeśli chodzi o kontakty z moją tesciową to ona takie narzuciła. W oczy mówi co innego a za plecami zupełnie coś przeciwnego /i nie dotyczy to tylko mnie/, nie rozmawia się z nią, nie ustala reguł. Całe lata nastawiona byłam na to,że zaatakuje na każdym spotkaniu. A czasem wręcz rzuci się do gardła. To,że teraz nie atakuje zawsze a jeśli już to nie tak brutalnie jak kiedyś nie czyni ją przyjazną. Gdyby nie była moja teściową i nie miałabym "przymusu" spotykania się z nią ominęłabym ogromnym kręgiem. To wszystko. Choć wcale nie wszystko. Wiem, że jeśli potrzebna będzie pomoc i mój mąż powie "Musimy, pomóż mi" pewnie znów ja przyjmę, bo tak mnie wychowano. I może znów napiszę dziennik by wylać żale. Doznałam od niej tyle krzywdy i poniżenia - niezasłużonego - że wiem, że mój mąz nie powinien stawiać mnie w takiej sytuacji. Nigdy od niej nie usłyszałam "przepraszam" i nie usłyszę. Ona po prostu uważa, że ma PRAWO tak się zachowywać. Już więcej nie napiszę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Galena Re:do Lidii, Melanie i Magdag IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 00:44 Lidio! Dziękuję, że zauważyłaś to co ja. Wielu tu dało się oszukac tej osobie. Nie odróżnili prawdy od fałszu, nie spostrzegli ohydnej manipulacji. Wulkan nienawiści potraktowali jak fontannę żalu i łez. To nie ich wina. Są dobrzy, wierzą,że ktoś cierpi, biegną z pomoca, ocierają łzy. Nie wiedzą, ż e są sztuczne, glicerynowe , wyreżyserowane. Nie wszyscy sa dobrymi psychologami. Działają w porywie serca i dzięki im za to. Melanie!- Ty jesteś jedną z tych dobrych. Magdag, już myślałam, że zobaczę swiatełko w tunelu, ale zamiast tego zobaczyłam tam ziejącego ogniem smoka. Szcególnie, kiedy przeczytałam jak to odkazałas dom po teściowej. Do wszystkich Twoich wad dorzucam jeszcze cynizm,zimny i przerazający. Nie obeszło Cię to, co ja tu powiedziałam, co powiedziała o Tobie Lidia, zlekceważyłas to, wykpiłas. Wiesz dlaczego? Bo Ty jesteś zapatrzona w siebie, uważasz się za wielka, ważną, nieomylną, nieskazitelną. Ciągle to (niby mimochodem) podkreślasz (studia podyplomowe-wystarczyło powiedzieć tylko studia, podwładni-mozna było wspólpracownicy , wyjatkowo ważne stanowisko itp).Piszesz o sobie tylko w samych superlatywach, nie popełniasz błędów, nie masz żadnych wyrzutów sumienia, nie musisz nikogo za nic przepraszać .Ideał. Tylko że ideały też się starzeją, ba, choruja nawet .Czasem nawet brzydko pachną. Trzeba będzie po nich kiedyś wietrzyć, nawet ....przeciąg zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
melanie Re:do Lidii, Melanie i Magdag 02.08.02, 01:37 Nie sadzcie,a nie bedziecie sadzeni. Skoro jestes takim psychologiem,dlaczego wiec odmawiasz magdzie prawa do takich nawet trudnych uczuc,jak nienawisc (uwazam,ze jest to zamocne, nie wydaje mi sie, ze ona jest pelna nienawisci, poprostu nie chce przebywac w towarzystwie tej kobiety, bo meczy ja obecnosc osoby tak dla niej toksycznej, nie jest to wiec wg mnie nienawisc w klasycznym tego slowa rozumieniu). Nie kazdy moze nadstawic drugi policzek,kiedy doznal wiele krzywdy. To,ze doszla to wysokiego stanowiska, to tylko wg mnie in plus, bo nie widze,zeby miala wsparcie ze strony meza, jest samodzielna, odpowiedzialna i madra. Natomiast co do jej uczuc do tesciowej, starsza pani musiala na to solidnie zapracowac. Co do rozrywki, zgadzam sie w jednym, watek byl jednym z wg mnie najciekawszych, pisanym w ladnym stylu, coz, byl dla mnie moze nie rozrywka, ale z wielka ciekawoscia oczekiwalam na cd, szkoda, ze juz koniec Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RUDA Lidio, Galeno, macie teściowe? IP: 193.0.117.* 02.08.02, 09:47 Może byście napisały o nich? Tu, na forum? SZCZERZE! A jesli nie czytałyście mojego postu powyżej, to zapraszam. Historyjka: Żona - nauczycielka w podstawówce w małej miejscowości wyjezdża na konferencję metodyczną do dużego miasta, nie ma jej w domu cały dzień, pojechała PKS-em. Mąż wraca wcześniej do domu, gotuje obiad, czeka. Miała wrócić o szóstej. Przyjechał PKS, minęło pół godziny, godzina, półtorej, w końcu przejechał nstępny PKS, minęło jeszcze pół godziny, pojawia się żona. Mąż widzi ją przez okno, wstawia obiad do podgrzania, żona wchodzi, mąż mói: "Nalewam Ci zupy..." i słyszy: "Zjadłam u mamy". Tak się składa, że mama żony mieszka tuż obok przystanku PKS. Historia powtarza się wciąż i wciąż i wciąż, mąż nic nie mówi, bo odpowiedź brzmi: "Czy ty musisz się czepiać takich pierdół?" lub "Czy ja już nie mogę obiadu u matki zjeść?" lub "O co ci chodzi?". Mija czas i któregoś dnia żona robi obiad. Mąż wraca z dalekiego wyjazdu, żona mówi: "Nalewam Ci zupę" i słyszy: "Nie będę jadł, nie jestem głodny". Żona się obraża, nie kojarząc odpowiedzi męża ze swoim wcześniejszym postępowaniem (bo przeciez zjedzenie obiadu u mamy to nie zbrodnia, prawda?). Impas. Inna historyjka: To samo małżeństwo (trójka dzieci) mieszkają w malutkiej klitce przy szkole (35 mkw. na 5 osób). Matka żony mieszka pięćset metrów dalej we własnym domu. Mąż postanawia polepszyć sytuację mieszkaniową i zbliżyć obie rodziny (lepsza opieka nad rodzicami żony, mniejsze koszty ogrzewania i jedzenia). Proponuje teściowej rozbudowę struchu w ich domu do rozmiarów drugiego mieszkania z osobnym wejściem i zamieszkanie u nich. Teściowa mówi: "Nie". Ani słowa więcej. Mija kilka lat, sytuacja mieszkaniowa i życiowa obu rodzin bez zmian, teściowa wywala kupę forsy, wynajmuje ludzi i rozbudowuje strych do mieszkania (bez osobnego wejścia). Przez pół roku wisi w powietrzu coś w rodzaju niewyartykułowanego oczekiwania, ze może byście się tam wprowadzili? Teściowa odchodzi, zostaje teść-staruszek, żona przebywa w tamtym domu całymi dniami chcąc jak najlepiej zająć się ojcem. Mąż może by i przełknął jakoś gorzką pigułkę zamieszkania w tamtym nie wybudowanym przez siebie ani za swoje pieniądze mieszkaniu ale w testamencie teściowa zapisała prawo do współużytkowania części domu rozwiedzionemu bratu żony. Brat nie pracuje, utrzymywany początkowo z pensji rodziców, po śmierci matki już tylko z pensji ojca. Jego wyłącznym zajęciem jest jakietakie gotowanie i sprzątanie w domu, w którym mieszka i tzw. opiekowanie się ojcem. Żona niemo oczekuje, że mąż i dzieci zgodzą się na przeprowadzkę do domu teściów. Mąż mówi: "Nie", dzieci też nie są wcale chętne... Impas. Historyjek jest jeszcze kilka ale nie zamierzam ich tu dopisywać. Chciałam tylko pokazać, że funkcjonuje to również w drugą stronę. Kiedy zaczyna się życie w nowej rodzinie, rodzice nie mogą w niej egzystować w życiu swoich dzieci na tych samych prawach co wcześniej. A ponieważ często nie rozumieją, że tamten czas się skończył, dzieje się to co opisuję powyżej lub to co opisuje Magda w swoim dzienniku z teściową. Posesywność, chęć pozostania przez całe życie kimś najważniejszym dla swojego dziecka, niezrozumienie przez partnerów tego, że wchodząc w związek będą musieli przehierarchizować swoje poprzednie związki, potrzeby, uczucia, rodzi koszmary, kłótnie, rozbija małżeństwa (te aktualne i te potencjalne). Fakt, częściej pojawiają się na tej scenie teściowe. Po prostu kobiety są bardziej konfliktowe. Wyznaczania granic dla mojej przyszłej teściowej zaczęłam się uczyć od początku - teraz całkiem nieźle się komunikujemy. Później zacznę uczyć się granic dla samej siebie, gdy tylko pojawią się dzieci. Tak powinno być. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RUDA Lidio, Galeno, macie teściowe? IP: 193.0.117.* 02.08.02, 09:48 Może byście napisały o nich? Tu, na forum? SZCZERZE! A jesli nie czytałyście mojego postu powyżej, to zapraszam. Historyjka: Żona - nauczycielka w podstawówce w małej miejscowości wyjezdża na konferencję metodyczną do dużego miasta, nie ma jej w domu cały dzień, pojechała PKS-em. Mąż wraca wcześniej do domu, gotuje obiad, czeka. Miała wrócić o szóstej. Przyjechał PKS, minęło pół godziny, godzina, półtorej, w końcu przejechał nstępny PKS, minęło jeszcze pół godziny, pojawia się żona. Mąż widzi ją przez okno, wstawia obiad do podgrzania, żona wchodzi, mąż mói: "Nalewam Ci zupy..." i słyszy: "Zjadłam u mamy". Tak się składa, że mama żony mieszka tuż obok przystanku PKS. Historia powtarza się wciąż i wciąż i wciąż, mąż nic nie mówi, bo odpowiedź brzmi: "Czy ty musisz się czepiać takich pierdół?" lub "Czy ja już nie mogę obiadu u matki zjeść?" lub "O co ci chodzi?". Mija czas i któregoś dnia żona robi obiad. Mąż wraca z dalekiego wyjazdu, żona mówi: "Nalewam Ci zupę" i słyszy: "Nie będę jadł, nie jestem głodny". Żona się obraża, nie kojarząc odpowiedzi męża ze swoim wcześniejszym postępowaniem (bo przeciez zjedzenie obiadu u mamy to nie zbrodnia, prawda?). Impas. Inna historyjka: To samo małżeństwo (trójka dzieci) mieszkają w malutkiej klitce przy szkole (35 mkw. na 5 osób). Matka żony mieszka pięćset metrów dalej we własnym domu. Mąż postanawia polepszyć sytuację mieszkaniową i zbliżyć obie rodziny (lepsza opieka nad rodzicami żony, mniejsze koszty ogrzewania i jedzenia). Proponuje teściowej rozbudowę struchu w ich domu do rozmiarów drugiego mieszkania z osobnym wejściem i zamieszkanie u nich. Teściowa mówi: "Nie". Ani słowa więcej. Mija kilka lat, sytuacja mieszkaniowa i życiowa obu rodzin bez zmian, teściowa wywala kupę forsy, wynajmuje ludzi i rozbudowuje strych do mieszkania (bez osobnego wejścia). Przez pół roku wisi w powietrzu coś w rodzaju niewyartykułowanego oczekiwania, ze może byście się tam wprowadzili? Teściowa odchodzi, zostaje teść-staruszek, żona przebywa w tamtym domu całymi dniami chcąc jak najlepiej zająć się ojcem. Mąż może by i przełknął jakoś gorzką pigułkę zamieszkania w tamtym nie wybudowanym przez siebie ani za swoje pieniądze mieszkaniu ale w testamencie teściowa zapisała prawo do współużytkowania części domu rozwiedzionemu bratu żony. Brat nie pracuje, utrzymywany początkowo z pensji rodziców, po śmierci matki już tylko z pensji ojca. Jego wyłącznym zajęciem jest jakietakie gotowanie i sprzątanie w domu, w którym mieszka i tzw. opiekowanie się ojcem. Żona niemo oczekuje, że mąż i dzieci zgodzą się na przeprowadzkę do domu teściów. Mąż mówi: "Nie", dzieci też nie są wcale chętne... Impas. Historyjek jest jeszcze kilka ale nie zamierzam ich tu dopisywać. Chciałam tylko pokazać, że funkcjonuje to również w drugą stronę. Kiedy zaczyna się życie w nowej rodzinie, rodzice nie mogą w niej egzystować w życiu swoich dzieci na tych samych prawach co wcześniej. A ponieważ często nie rozumieją, że tamten czas się skończył, dzieje się to co opisuję powyżej lub to co opisuje Magda w swoim dzienniku z teściową. Posesywność, chęć pozostania przez całe życie kimś najważniejszym dla swojego dziecka, niezrozumienie przez partnerów tego, że wchodząc w związek będą musieli przehierachizować swoje poprzednie związki, potrzeby, uczucia, rodzi koszmary, kłótnie, rozbija małżeństwa (te aktualne i te potencjalne). Fakt, częściej pojawiają się na tej scenie teściowe. Po prostu kobiety są bardziej konfliktowe. Wyznaczania granic dla mojej przyszłej teściowej zaczęłam się uczyć od początku - teraz całkiem nieźle się komunikujemy. Później zacznę uczyć się granic dla samej siebie, gdy tylko pojawią się dzieci. Tak powinno być. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Re: Lidio, Galeno, macie teściowe? IP: *.abo.wanadoo.fr 02.08.02, 12:04 Podpisuje sie bardzo, Rudziaczku (jak Cie spieszczotliwic, he?). Mysle, ze i Lidia, i Galena, nie tyle 'maja' tesciowe, ile 'sa' tesciowymi... Albo wkrotce beda... W zyciu najpierw trzeba zobaczyc rzeczy w PRAWDZIE (nie wolno myslec, ze wszyscy sa cudowni, bo starsi, oraz ze sa madrzejsi, bo starsi, etc.), a potem pozwolic sobie na prawdziwe emocje. Nie wolno sie bac wlasnych emocji. Jesli zobaczymy je wlasciwie, dopiero wowczas w jakims sensownym kierunku mozemy je skanalizowac. To wlasnie robi Magda. Nie rozumiem natomiast zrodel negatywnych emocji - wobec Magdy - pan Lidii oraz Galeny, chyba ze... jak wyzej. Pozdrawiam! jendza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RUDA Kłaniam się, Jendzo. IP: 193.0.117.* 02.08.02, 12:44 Patrz na każdy swój krok, a wtedy nawet, gdy się przewrócisz, będziesz wiedzieć, dlaczego. I - oczywiście - jak wstać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Galena Re: jestem synową IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 13:31 Niestety nie jestem teściową, kiedyś będę- mam syna, ale to jeszcze daleka przyszłośc. Jestem synowa. O mojej teściowej napisałam kilka słów w wątku "Dzień z inną teściową w tle" Jest przyzwoitym, dobrym człowiekiem. Ma wady. Ja też nie jestem ideałem, strasznie daleko mi do niego, więc rozumiem słabości drugiego człowieka. Obie na początku popełniałyśmy błędy. Niektóre takie, za które można się wstydzić. Za kilka mogłybyśmy się może nawet znienawidzieć. Tylko na szczęście nigdy nie pielęgnowałyśmy w sobie takich złych uczuć. Wierzę, ze wszystkie Panie, które stanęły tu w obronie Magdy- maja złe, niedobre doświadczenia z teściowymi. Dlatego tak Latwo jej uwierzyły, bronią jej. Czy naprawde drogie panie nie zauważyłyście tego cynizmu, chłodu a nawet psychicznego okrucieństwa? Magda jest przypadkiem klinicznym. Wczoraj w zupełnie innym wątku znalazłam opis molestowania moralnego, zacytowany tam przez innego forumowicza. Pozwole ja sobie (bez zgody cytujacego) przytoczyć maleńkie fragmenty tego cytatu."Sierpniowy numer miesięcznika "Charaktery" zamieszcza artykuł pt. "Ukryta agresja" - wywiad z psychoanalitykiem i psychoterapeutką Marie-France Hirigoyen. Zawiera on wyjaśnienie mechanizmu pewnych działań pewnych osób . Oto skrócona wersja tego artykułu. Pojęcie "molestowanie moralne" opisuje zachowania subtelne, mające na celu zniszczenie drugiej osoby w taki sposób, aby inni w ogóle tego nie spostrzegli. Molestowanie moralne polega na niszczeniu psychologicznym drugiej osoby za pomocą słów, wrogich zachowań i drobnych incydentów. Rzeczą destrukcyjną są nie tyle te drobne działania, co ich powtarzalność. Nigdy nie mamy do czynienia z otwartym konfliktem, w którym atakowany mógłby się bronić. Atakujący konsekwentnie zaprzecza, że jest agresywny. Jednocześnie jest przeświadczony, że to on ma zawsze rację i że jego ofiara zasłużyła na takie traktowanie. Stara się ją zdominować i traktuje jak przedmiot: gdy przestaje być użyteczny, zostaje po prostu wyrzucony. Aby ofiara nie zorientowała się, że ma miejsce agresja i reagowała tak, jak chce agresor, stosuje on molestowanie w sposób podstępny. Bardzo dba o to, aby ofiara nie zorientowała się, że ma do czynienia z przemocą i pochwyceniem. Zręcznie unika bezpośrednich odpowiedzi na pytania lub odpowiada nie wprost. W ten sposób ofiara nie może być pewna, czy agresor kłamie, czy mówi prawdę, i pozostaje w stanie niepewności i zwątpienia. Taki sposób traktowania ofiary może doprowadzić do choroby psychicznej. Odkryto to przy okazji studiów nad schizofrenią. Agresorowi chodzi także o to, aby odizolować ofiarę od osób i rzeczy mogących być dla niej oparciem, a nawet doprowadzić do tego, żeby otoczenie zaatakowało ją. Celem działań agresora jest dominacja i wywyższenie siebie, dlatego musi poniżyć i upokorzyć kogoś innego. Zazwyczaj ofiary molestowania wcale nie są osobami słabymi. Wręcz przeciwnie, często mają silną osobowość, są tak żywotne, pogodne i radosne, że ma się ochotę być takim, jak one. Często są też bardziej uzdolnione. Główne motywy molestowania moralnego, to przede wszystkim zawiść i zazdrość, chęć odebrania komuś tego, czym się wyróżnia i przyswojenia tej cechy sobie. Oczywiście jest to niemożliwe, więc agresor dąży do zniszczenia tej zalety u swojej ofiary. Jakie konsekwencje zdrowotne ma molestowanie moralne? Pierwszą konsekwencją jest destabilizacja psychiczna, pojawia się także wiele poważnych problemów psychosomatycznych. Można powiedzieć, że to, co nie może być wyrażone słowami, zostaje wyrażone przez ciało. Często mamy także do czynienia ze stanami depresyjnymi, niekiedy prowadzącymi do prób samobójczych. Podobnie jak w przypadku bezpośredniego ataku, gwałtu czy napaści z bronią w ręku, molestowanie moralne też ma konsekwencje długofalowe. Człowiek nie potrafi zapomnieć agresji, której był ofiarą. Nieustannie wraca do niej myślami. Stara się unikać sytuacji i miejsc, w których był molestowany. W jaki sposób można się bronić przed taką formą agresji? Trzeba odważyć się na konfrontację z agresorem i nazwać rzeczy po imieniu: domagać się sprecyzowania zarzutów, wyjaśnień i uściśleń. To niekiedy może powstrzymać agresora. Agresorzy zazwyczaj nie są ludźmi odważnymi. Warto też notować wszystkie przejawy agresji. Przede wszystkim po to, aby móc przypomnieć sobie, co się wydarzyło. Akty agresji są czasem tak subtelne, że jeśli się ich nie notuje, umykają z pamięci. Jaki typ ludzi dopuszcza się molestowania moralnego? Autorka określa ich mianem osobników perwersyjno-narcystycznych. Są to ludzie, którzy mają skłonność do traktowania innych jak przydatnych przedmiotów i którzy nie odczuwają żadnych wyrzutów sumienia z powodu ich wykorzystania. Jedynym celem tych osobników jest dojście do władzy i dominacja nad innymi. Zazwyczaj są to osoby, które nadmiernie rozwinęły sferę intelektualną kosztem sfery emocjonalnej. Im bardziej są inteligentni, tym bardziej są destrukcyjni. Istnieje różnica między neurotykiem a osobnikiem perwersyjno-narcystycznym. Neurotyk będzie miał poczucie winy, lub przynajmniej postawi sobie pytanie na temat słuszności swego postępowania. Osobnik perwersyjno-narcystyczny uważa swoje postępowanie za normalne i uzasadnione. W jaki sposób stali się agresorami? W większości przypadków w dzieciństwie byli traktowani jak przedmioty, byli maltretowani... Niekiedy - byli dziećmi ubóstwianymi przez swoje matki lub zastępujące je osoby, nie mieli żadnych ograniczeń. Nie zdają sobie sprawy z egzystencji innych." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nina Re: jestem synową IP: *.toya.net.pl 02.08.02, 13:44 Cytowany artykul opisuje tesciowa magdy.Gdzie Ty zobaczylas sama magde?I ktory warwk do niej sie odnosi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RUDA Galeno, gratuluję dobrej, życzliwej teściowej. Ale IP: 193.0.117.* 02.08.02, 14:00 ... niestety są też takie teściowe jak teściowa Magdy i inne opisywane przez nas teściowe. Artykuł z "Charakterów" opisuje właśnie takie osoby: ludzi, którzy nie potrafią lub nie chcą zrozumieć, że już nie są najważniejsze. Że już nie mogą wszystkiego trzymać pod kontrolą. Twoja teściowa taka nie jest. Ale czy nie znasz przypadków, o których piszemy? Jeśli nie, jesteś bardzo szczęśliwym człowiekiem. Ja znam. W postach Magdy jest opisana taka właśnie osoba. Magda nie byłaby tym, kim jest teraz, gdyby nie została do tego sprowokowana. Molestowaniem moralnym właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siciliana to jest opis tesciowej!!! IP: 212.106.6.* 02.08.02, 14:03 I to jakze trafny. Nie wiem gdzie tu widzisz porównanie do MAgdy??? Doskonale ja rozumiem, bo sama mam tesciową, no moze nie w takim wydaniu ale na pewno zblizonym. Ona zadko powie cos wprost, potrafi za to dzwonic do meza i buntowac go przeciwko mnie: jestes pod pantoflem, to ty powinienes rzadzic itp. Gdy kiedys przyjechali pod nasza nieobecnosc, zrobila przeglad calego mieszkania. Znalazła "kotki" kurzu, a właściwie moich włosów (gęste kręcone, więc zawsze beda w łazience na podlodze) i potem byly telefony do syna ze jak to ja nie sprzatam??? jest okropnie brudno!!!???. Kiedys gdy dzwonila mąz nieopatrznie powiedzial ze wlasnie odkurza no i znowu biadolenia, ze jest wykorzystywany, ze to ja powinnam sprzatac a nie on, itp... a doskonale wie ze oboje pracujemy do późna. A potem zali sie mojej mamie ze ja jej nie lubie !!!! Jest okropna egoistką, dlatego nawet nie zamierzam sie starac, bo nie widze jakiegokolwiek sensu. Najgorsze jest ze NIGDY nie powie tego wprost do mnie, nie powie co jej sie nie podoba. Miałabym szanse na wymianę racji i argumentów, a takie podchody?? ja moge tylko starac sie unikac kontaktów z nia i to wszystko. I jeszcze jedna ciekawostka. W domu męza ona nic nie robila, nie umie nawet gotowac. Ją i mojego męza obsługiwal mój teść, którego, mimo wad naprawde lubie :). Zeby 1/10 tego przenieść na nią, marzenie... I jeszcze jedno, nikt nie jest wyrocznią na forum, to do tych wszystkich wywodów psychologicznych na temat paskudnego charakteru Magdy. Nie ma ludzi czarno-białych. Wiem na pewno ze tacy ludzie jak tesciowa Magdy istnieją, dlatego serdecznie jej wspolczuję. Mam nadzieję że moja tesciowa zatrzyma się przynajmniej na tym stadium rozwoju :) i nie będzie się pogarszać. A może któraś z tych pań psychologów powie mi co powinnam zrobić, w takiej sytuacji żeby nie wyjśc na wredną synową? zakasać rękawy i w ciągu dnia do pracy a nocą pucowanie domku??? Przejść w domu na islam i być służącą pana i władcy męża? Odpowiedz Link Zgłoś
martyna14 Re: to jest opis tesciowej!!! 02.08.02, 22:14 Gość portalu: siciliana napisał(a): > I to jakze trafny. Nie wiem gdzie tu widzisz porównanie do MAgdy??? Doskonale > ja rozumiem, bo sama mam tesciową, no moze nie w takim wydaniu ale na pewno > zblizonym. Ona zadko powie cos wprost, potrafi za to dzwonic do meza i buntowac > > go przeciwko mnie: jestes pod pantoflem, to ty powinienes rzadzic itp. Gdy > kiedys przyjechali pod nasza nieobecnosc, zrobila przeglad calego mieszkania. > Znalazła "kotki" kurzu, a właściwie moich włosów (gęste kręcone, więc zawsze > beda w łazience na podlodze) i potem byly telefony do syna ze jak to ja nie > sprzatam??? jest okropnie brudno!!!???. Kiedys gdy dzwonila mąz nieopatrznie > powiedzial ze wlasnie odkurza no i znowu biadolenia, ze jest wykorzystywany, ze > > to ja powinnam sprzatac a nie on, itp... a doskonale wie ze oboje pracujemy do > późna. A potem zali sie mojej mamie ze ja jej nie lubie !!!! Jest okropna > egoistką, dlatego nawet nie zamierzam sie starac, bo nie widze jakiegokolwiek > sensu. Najgorsze jest ze NIGDY nie powie tego wprost do mnie, nie powie co jej > sie nie podoba. Miałabym szanse na wymianę racji i argumentów, a takie > podchody?? ja moge tylko starac sie unikac kontaktów z nia i to wszystko. I > jeszcze jedna ciekawostka. W domu męza ona nic nie robila, nie umie nawet > gotowac. Ją i mojego męza obsługiwal mój teść, którego, mimo wad naprawde > lubie :). Zeby 1/10 tego przenieść na nią, marzenie... > > I jeszcze jedno, nikt nie jest wyrocznią na forum, to do tych wszystkich > wywodów psychologicznych na temat paskudnego charakteru Magdy. Nie ma ludzi > czarno-białych. Wiem na pewno ze tacy ludzie jak tesciowa Magdy istnieją, > dlatego serdecznie jej wspolczuję. Mam nadzieję że moja tesciowa zatrzyma się > przynajmniej na tym stadium rozwoju :) i nie będzie się pogarszać. > > A może któraś z tych pań psychologów powie mi co powinnam zrobić, w takiej > sytuacji żeby nie wyjśc na wredną synową? zakasać rękawy i w ciągu dnia do > pracy a nocą pucowanie domku??? Przejść w domu na islam i być służącą pana i > władcy męża? Jakos Galena nie spieszy sie z rozwiazaniem problemu ale dajmy jej szanse. Swoja droga dlaczego nie zmienisz zamkow albo wstawisz jeden dodatkowy oczywiscie nic jej o tym nie mowiac nie bedzie mogla wejsc do mieszkania i tym samym zabezpieczysz sie przed nie chcianym przez Ciebie nachodzeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siciliana Re: to jest opis tesciowej!!! IP: 212.106.6.* 05.08.02, 09:02 Z chęcią bym to zrobiła. Na szczescie ona mieszka 100km od nas i z reguły po prostu nie chce jej sie do nas przyjezdzac, jest zbyt leniwa (to jej egoizm i wygodnictwo wygrywa nad chęcią wtrącania się, Bogu dzięki:)Ja tez niechętnie tam jezdze, za to mój teść przyjezdza czesto i naprawde sie lubimy:). Tesciową ostatni raz widzialam 2 miesiące temu (na naszym weselu :) i chyba predko jej nie zobacze :))))))). Oczywiscie nadal jestem otwarta na dobre rady od pan psychologów z forum :) pozdrówka :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
martyna14 Re:Martyna 02.08.02, 22:03 > Magdag, już myślałam, że zobaczę swiatełko w tunelu, ale zamiast tego > zobaczyłam tam ziejącego ogniem smoka. Szcególnie, kiedy przeczytałam jak to > odkazałas dom po teściowej. Do wszystkich Twoich wad dorzucam jeszcze > cynizm,zimny i przerazający. > Nie obeszło Cię to, co ja tu powiedziałam, co powiedziała o Tobie Lidia, > zlekceważyłas to, wykpiłas. Wiesz dlaczego? Bo Ty jesteś zapatrzona w siebie, > uważasz się za wielka, ważną, nieomylną, nieskazitelną. Ciągle to (niby > mimochodem) podkreślasz (studia podyplomowe-wystarczyło powiedzieć tylko > studia, podwładni-mozna było wspólpracownicy , wyjatkowo ważne stanowisko > itp).Piszesz o sobie tylko w samych superlatywach, nie popełniasz błędów, nie > masz żadnych wyrzutów sumienia, nie musisz nikogo za nic przepraszać .Ideał. > Tylko że ideały też się starzeją, ba, choruja nawet .Czasem nawet brzydko > pachną. Trzeba będzie po nich kiedyś wietrzyć, nawet ....przeciąg zrobić. Czy Ty przypadkiem nie masz kompleksow odbiegajac od tematu tesciowej - moze wytlumaczysz mi jak malemu dziecku albo pokazesz gdzie maddag napisala , ze ze jest wielka, nieomylna, nieskazitelna itp Naprawde mam dobre chceco ale nigdy nie zrozumiem osob, ktore przyczepiaja sie do calkiem naturalnych i niewinnych slow jak studia podyplomowe , podwladni, wspolpracownicy . Jesli to jest Magdag zycie , codziennosc to dlaczego nie ma o tym pisac? Ty przypominasz mi moja bratowa, przy ktorej nic nie mozna powiedziecbo wszystko interpretuje jak atak na nia i okazywanie wyzszosci. np pyta mnie co czytam a ja jej odpowiadam ksiazke filozoficzna napisana przez przyjaciela-wywyzszanie - czy napraewde nie widzisz tu jakiejs sprzecznosci? Naprawde prosze odpisz mi bo ja naprawde nie rozumiem co zlego w tym, ze skonczylo sie studia podyplomowe i ze sie o tym pisze. Nie mam zamiaru nikogo urazac wiec co na pytanie gdzie ide czy odpowiadajac, ze na spotkanie z zalozmy prezydentem miasta dobrym przyjacielem mam klamac i nie mowic prawdy tylko dlatego, ze druga osoba moze to odebrac jako wywyzszanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Galena Re:Martyna IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 03.08.02, 10:42 martyna14 napisała: Martyno! wczoraj miałam ciężki dzień. Bardzo póżno weszłam tu na forum i starałam sie odpowiedzieć szybko i bardzo ogólnie na szereg pytań i zarzutów pod moim adresem. Ty prosisz jednak o konkretna odpowiedz, więc odpowiadam > Czy Ty przypadkiem nie masz kompleksow odbiegajac od tematu tesciowej - moze > wytlumaczysz mi jak malemu dziecku albo pokazesz gdzie maddag napisala , ze ze > jest wielka, nieomylna, nieskazitelna itp G>Pewnie pare mam, jak każdy normalny człowiek. Może nawet nie tyle jakieś wielkie kompleksy, co świadomośc wielu niedoskonałości.Ale Lubie siebie. Lubię ludzi, nawet tych, którym daleko do ideału. Wierzę, że w każdym człowieku można znależć jakieś pozytywy. Jesli chodz o moje kompkleksy w stosunku do Magdy, to nie mam najmniejszych. Nie zrozumiałyśmy się. Mnie chodzi o to, że Magda cały czas kreuje się na ideał pod każdym względem (przeczytaj jeszcze raz dokładnie jej listy).To nie jest takie prypadkowe. Systematycznie buduje swój wspaniały wizerunek, który ma być rażąco kontrastowy z wizerunkiem teściowej. Nie moim czy Twoim. Nie ma żadnych wad, natomiast teściowa żadnych zalet. Wyróżnia nie tylko siebie, ale idealizuje też innych po to, aby umniejszyć tesciowej.Kocha wszystkich wokoło , nawet ciocie, choć sugeruje, że ona też mogła buntować teściowa. To ona , nie ja , rysuje świat tylko w czarno-białych barwach. Dlatego jej nie wierze. tylko prawde mam dobre chceco ale nigdy nie zrozumiem osob, ktore przyczepiaja sie > do calkiem naturalnych i niewinnych slow jak studia podyplomowe , podwladni, > wspolpracownicy . Jesli to jest Magdag zycie , codziennosc to dlaczego nie ma o > > tym pisac? Ty przypominasz mi moja bratowa, przy ktorej nic nie mozna > powiedziecbo wszystko interpretuje jak atak na nia i okazywanie wyzszosci. > np pyta mnie co czytam a ja jej odpowiadam ksiazke filozoficzna napisana przez > przyjaciela-wywyzszanie - czy napraewde nie widzisz tu jakiejs sprzecznosci? > > Gratuluję przyjaciela, oczywiście, że to żadne wywyższanie.Myślę, że nie jestem taka jak Twoja bratowa. Ja podchodzę do sprawy tak:(tu niestety musze coś przytoczyć ze swego życia) Moja teściowa nie jest szczupłą kobietą. Ale też nie jakimś strasznym grubasem.Jednak jest to dla niej problem. Godzinami może mi pokazywać zdjęcia sprzed 20 lat i ekscytować się tym, ze tez była szczupła. Jednym słowem płacze za "swym rajem utraconym", czyli tzw. "chudościa".Natomiast nad moją "chudością" wręcz rozpacza."Boże!!-jakaś ty chuda"-woła już od progu, "ty chyba już nic nie jesz, głodzisz sie".I do mojego męża-"musisz o nią bardziej zadbać, przypilnować". No i zaczyna się tzw. "karmienie", czyli dokładanie, dorzucanie na mój talerz, kiedy ja juz dawno powiedziałam dziękuję. Tłumaczenie, że jeszcze muszę...kawałek rybki, pierożka , naleśniczka itd. A musze przyznać, ze często trudno sie oprzec, bo teściowa kucharką jest wspaniałą (ja beznadziejną).Można to jej konkretne zachowanie zinterpretować na wiele sposobów.Ktos, w kim jest wiele negatywnych emocji, może nazwać ja niekulturalna, zazdrosną, itd. Ja interpretuje to tak: Mam dobrą, troskliwą , kochana teściowa. > > Naprawde prosze odpisz mi bo ja naprawde nie rozumiem co zlego w tym, ze > skonczylo sie studia podyplomowe i ze sie o tym pisze. Nie mam zamiaru nikogo > urazac wiec co na pytanie gdzie ide czy odpowiadajac, ze na spotkanie z zalozmy > > prezydentem miasta dobrym przyjacielem mam klamac i nie mowic prawdy tylko > dlatego, ze druga osoba moze to odebrac jako wywyzszanie. To juz chyba wyjaśniłam powyżej Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Re:Galena IP: *.abo.wanadoo.fr 03.08.02, 10:55 Wiesz, Galenko, dla mnie ten Twoj post jest kolejnym potwierdzeniem,ze diabel nie siedzi w samej relacji synowa-tesciowa, badz w tesciowej, tylko w konkretnym czlowieku... Twoja tesciowa jest dla Ciebie serdeczna i Ty te troske oraz serce wlasciwie interpretujesz. Zdarzylo Ci sie spotkac osobe (niekoniecznie 'tesciowa'), ktora byla dla Ciebie bezinteresownie niezyczliwa? Czy tez to poczulas? Umiesz wyczuwac intencje innych? A teraz sobie wyobrazmy, ze ta niezyczliwosc jest calkiem 'interesowna', bo dotyczy POZYCJI, czy to w miejscu pracy, czy w relacjach interpersonalnych, ktora to pozycje, zdaniem osoby niezyczliwej, jej odebralas, badz zamierzasz odebrac... Co sie dzieje wowczas? Jesli umiesz interpretowac intencje, to WIESZ, co sie kryje za dzialaniami, ktore pozornie maja wygladac na dobre, ale maja cele dalekosiezne, niekoniecznie dobre... Do tego dodajmy, ze w zaleznosci od edukacji osoby, z ktora masz do czynienia, moze sie zdarzyc, ze te dzialania nawet na pierwszy rzut oka nie chca wygladac na dobre... Co wtedy robisz? Nadal sobie tlumaczysz, ze ta osoba jest dobra, tylko jej nie wyszlo...? pozdrawiam! j. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martyna Re do Galeny IP: 65.223.159.* 06.08.02, 00:11 Gość portalu: Galena napisał(a): > martyna14 napisała: > > Martyno! > wczoraj miałam ciężki dzień. Bardzo póżno weszłam tu na forum i starałam sie > odpowiedzieć szybko i bardzo ogólnie na szereg pytań i zarzutów pod moim > adresem. Ty prosisz jednak o konkretna odpowiedz, więc odpowiadam Nie nazwalabym tego zarzutami po prostu Twoj post wiele osob odebralo jako troche agresywny stad ta fala emocji. > > > Czy Ty przypadkiem nie masz kompleksow odbiegajac od tematu tesciowej - > moze > > wytlumaczysz mi jak malemu dziecku albo pokazesz gdzie maddag napisala , z > e > ze > > jest wielka, nieomylna, nieskazitelna itp > > G>Pewnie pare mam, jak każdy normalny człowiek. Może nawet nie tyle jakieś > wielkie kompleksy, co świadomośc wielu niedoskonałości.Ale Lubie siebie. Lubię > ludzi, nawet tych, którym daleko do ideału. Wierzę, że w każdym człowieku można > > znależć jakieś pozytywy. Jesli chodz o moje kompkleksy w stosunku do Magdy, to > > nie mam najmniejszych. Nie zrozumiałyśmy się. Mnie chodzi o to, że Magda cały > czas kreuje się na ideał pod każdym względem (przeczytaj jeszcze raz dokładnie > jej listy).To nie jest takie prypadkowe. Systematycznie buduje swój wspaniały > wizerunek, który ma być rażąco kontrastowy z wizerunkiem teściowej. Nie moim > czy Twoim. Nie ma żadnych wad, natomiast teściowa żadnych zalet. Wyróżnia nie > tylko siebie, ale idealizuje też innych po to, aby umniejszyć tesciowej.Kocha > wszystkich wokoło , nawet ciocie, choć sugeruje, że ona też mogła buntować > teściowa. To ona , nie ja , rysuje świat tylko w czarno-białych barwach. > Dlatego jej nie wierze. Tu sie roznimy ja naprawde nie odebralam jej postu jako kreowania siebie na ideal a tesciowa na zla jedze. Na pewno tesciowa ma swoje zalety jak kazdy czlowiek ale jej post byl na temat danego problemu, konfliktu wiec po co mialaby przedstawiac jej bardziej szczegolowa charakterystyke. I jesli nawet teciowa ma wiele zalet to istnieja pewne zachowania nieakceptowalne, toksyczne , ktore jak napewno wiesz niszcza drugiego czlowieka , rania i to na wiele sposobow . Nie wszyscy ludzie sa toksyczni dla wszystkich . I uwierzmi jesli takie zachowanie nieakceptowalne jak np obmowa, klamstwo ,proba kontrolowania malzenstwa przez tesciowa pomimo kilku prob nie zostanie skorygowane przez osobe to druga strona czuje sie zraniona, zaprzestaje prob i musi manipulowac bo inaczej bedzie dalej raniona i niszczona . > Moja teściowa nie jest szczupłą kobietą. Ale też nie jakimś strasznym > grubasem.Jednak jest to dla niej problem. Godzinami może mi pokazywać zdjęcia > sprzed 20 lat i ekscytować się tym, ze tez była szczupła. Jednym słowem płacze > za "swym rajem utraconym", czyli tzw. "chudościa".Natomiast nad > moją "chudością" wręcz rozpacza."Boże!!-jakaś ty chuda"-woła już od progu, "ty > chyba już nic nie jesz, głodzisz sie".I do mojego męża-"musisz o nią bardziej > zadbać, przypilnować". No i zaczyna się tzw. "karmienie", czyli dokładanie, > dorzucanie na mój talerz, kiedy ja juz dawno powiedziałam dziękuję. > Tłumaczenie, że jeszcze muszę...kawałek rybki, pierożka , naleśniczka itd. A > musze przyznać, ze często trudno sie oprzec, bo teściowa kucharką jest > wspaniałą (ja beznadziejną).Można to jej konkretne zachowanie zinterpretować > na wiele sposobów.Ktos, w kim jest wiele negatywnych emocji, może nazwać ja > niekulturalna, zazdrosną, itd. Ja interpretuje to tak: Mam dobrą, troskliwą , > kochana teściowa. Widzisz tu mamy odmienne opinie Ty wierzysz , ze sposob interpretacji jest uzalezniony od emocjonalnego nastawienia danej osoby a ja wierze, ze jest od uzalezniony od stopnia wrazliwosci. I np osoba , ktora miaola wiele problemow z figura i do tego jest bardzo wrazliwa na jej punkcie bardzo prawdopodobnie mogla by sie poczuc bardzo zraniona uwagami o chudosci. Moja znajoma np ktora schudla 40 kilo poczulaby sie w takiej sytuacji bardzo, bardzo zle. Powiem wiecej jesli np Twoja tesciowa uwaza, ze uwagi nt figury sa czyms kulturalnym i akceptowalnym to powinna z usmiechem przyjac Twoja uwage np o jej grubych udach czy brzuchu. Czesto ludzie traktuja innych tak jak sami by nie chcieli byc traktowani np moja tesciowa lubila robic wiele sugesti gdzie to lub tamto powinno stac w naszym domu kilka razy nawet cos przestawila wiec ja zaczelam identycznie zachowywac sie w jej domu po to aby zdala sobie sprawe , ze to wogole nie jest takie fajne . Poprzestawialam tez kilka rzeczy na zasadzie popatrz jak ladnie to tu wyglada i od tego czasu tesciowa sie zmienila. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niunia Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 213.216.82.* 02.08.02, 22:36 Cztalam to co pisala Magdag i plakalam.Mam taka sama tesciowa.Mieszkalam z nia 4 lata i choc moglilsmy sie przeprowadzic niby musielismy z nia mieszkac bo byla "chora na serce".Co jest nieprawda.Zlosliwosci i podchody urzadzala takie same jak tesciowa Magdy.To ja nabawilam sie nerwicy serca i w efekcie wpadlam w depresje.Balam sie wszystkiego.Mieszkamy teraz oddzielnie,tesciowa ma zakaz przychodzenia do nas a ja do niej nigdy nie przyjde.Maz bardzo wiele mi pomogl.Zrozumial co sie ze mna dzieje gdy juz bylam u kresu wytrzymalosci a zdaniem tesciowej nadawalam sie do "czubkow". Magda jest silna i poradzila sobie ale na peno przezywa to do dzis. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Galena Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 23:50 Pisząc tu na forum miałam absolutną świadomośc, że moja opinia sprowokuje lawinę oskarżen i epitetów pod moim adresem. Dzieje sie tak dlatego, że po pierwsze piszą tu same synowe. Tesciowe zaczną się tu wypowiadać pewnie dopiero wtedy, kiedy my same się nimi staniemy. Po drugie- nieszczęśliwych, nienawidzących sie nawzajem "układów" teściowa-synowa jest znacznie więcej niż tych w miarę poprawnych. Myślę, że przeważająca większość pan stających tu w obronie Magdy, postrzega jej pamiętnik przez pryzmat własnych, przykrych doświadczeń i przeżyć. Dlatego nie dostrzega pewnych sygnałów płynących z jej pisania, które świadcza bardzo żle o autorce. Ona sama, tak jak juz wczesniej zauważyłam, pisze o sobie w samych superlatywach, pozuje na doskonałość. Czy zauważyłyście zeby czegoś załowała, miała wyrzuty sumienia napomknęła-'byc może ja tez byłam czasem winna" itp? Czy naprawde podoba wam sie to, ze piekli sie o to, ze teściowa zuzyła jej wodę z czajnika (moze musiała rano zażyc lekarstwa)?,albo o to , że przeczytała pozostawione na stole gazety? Z jakim cynizmem mówi o tym jak i ile tesciowa je, jak marne ma wykształcenie? Albo nagle na wieczornym spacerze proponuje mężowi zeby pozbył sie natychmiast tej starej kobiety z domu? (wyobrażacie sobie, ze ktoś mógłby Was postawić w takiej sytuacji w stosunku do Waszej matki?) Albo rezygnuje z wyjazdu po zakupy tylko dlatego, że teściowa też sie na ten wyjazd szykowała? A opis "dezynfekcji"? Czy podoba Wam się to??? Jeżeli uważacie, ze to jest poprawne i usprawiedliwione zachowanie to ja nie powinnam już nic więcej mówić. Zdaje sobie sprawe z faktu,że ja tez do końca nie jestem obiektywna bo rzeczywiście mam dobrą, przyjazna tesciowa. Ale nie żyje w idealnym, wyimaginowanym świecie. Znam tez niedobre tesciowe. I nie klasyfikuje rzeczy i spraw uzywajac tylko czerni i bieli. Nie uwazam, że Magda to czerń a tesciowa biel. Ani odwrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nina Do Galeny IP: *.toya.net.pl 03.08.02, 00:35 Synowa stajemy sie najczesciej w mlodym wieku,wchodzimy do zupelnie innej rodziny,gdzie inaczej(najczesciej)funkcjonuje dom,inaczej sie je,rozmawia,spedza wolny czas,rozwiazuje problemy.Jesli musimy zamieszkac w obcym domu,z obcymi w gruncie rzeczy ludzmi,nie bardzo wiemy,czego sie spodziewac,jak sie zachowac.To,co podoba sie w nas naszemu mezowi,niekoniecznie musi byc atrakcyjne dla tesciow.Rzeczywistosc jest taka,ze opuszczamy dom rodzinny i przenosimy sie do-tez rodzinnego domu-naszego meza.Tesciowa to najczesciej kobieta juz dojrzala,ustabilizowana,z wielkim doswiadczeniem zyciowym,i to ona-przyjmujac nas do s w e g o domu okresla pewne normy.Od jej doswiadczenia,taktu,zyczliwosci zalezy,jak uloza sie stosunki z synowa.Moze sie stac druga matka,a moze -jak tesciowa magdy-zatruc zycie."Zielona" dziewczyna,teraz juz synowa,moze byc na wiecznym cenzurowanym-bo nie tak gotuje,nie tak sprzata,nie tak sie odzywa,nie tak pierze.Nie majac wsparcia ze strony meza-a on sie w tym domu wychowal i dla niego wszystkie te zachowania moga byc normalne-synowa jest zdana na sama siebie. Podkreslam-to tesciowa jest madrzejsza zyciowo i to od niej glownie zalezy,jak uloza sie stosunki z synowa.Czasem jest to walka do upadlego,czasem-co czestsze- synowa sie poddaje,bo jak bronic swoich racji w konfrontacji z nagle np.ciezko chora tesciowa?Podoba mi sie,ze magda wspomniala o swoich sukcesach,o tym,ze dobrze pracuje,gotuje,dba o dom.Dla jej tesciowej to sa sprawy bez znaczenia- dlaczego?Przeciez to jedna z najblizszych jej osob.Potrafie zrozumiec brak zainteresowania sprawami innych pod warunkiem,ze nie liczy sie na zainteresowanie swoimi sprawami.Moim zdaniem wiele osob wymaga szczegolnej atencji dla tesciow,ze wzgledu na wiek,choroby czy tez szacunek dla rodzicow wspolmalzonka.Nie da sie jednak odgornie zalatwic pewnych spraw i mysle,ze tesciowa magdy nie zrobila absolutnie niczego,aby ich stosunki byly przynajmniej poprawne.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lidia Re: Do Galeny i Niny IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.08.02, 01:41 Sa zle i dobre synowe oraz zle i dobre tesciowe. My znamy tu tylko Magdy strone i jej wizje wydarzen. Ale i z tego jednostronnego opisu wynika niestety obraz wcale nie taki jednostronnie pozytywny dla Magdy. Jej wlasne postepowanie, w jej wlasnych slowach wyglada dla mnie na bezwzglednosc z jej strony i kultywowanie nienawisci do matki swego meza. Ja wcale nie twierdze ze tesciowa jest tu aniolem, ze nie popelnila wielu bledow w stosunku do synowej, ale mysle, ze stwierdzenie z jej strony : dziekuje ze ze mna wytrzymalas, swiadczy ze potrafi byc bardziej obiektywna jesli chodzi o jej wlasne postepowanie niz Magda, ktora jak tu slusznie zauwazono nigdy do najmniejszego bledu ze swojej strony sie nie przyznala. Poza tym mysle, ze szczegolnie ostatni list autorki watku powinien zwrocic wasza uwage. Mysle ze tu jest zawarta odpowiedz na pytanie : dlaczego tak naprawde Magda jest dla tesciowej tak okropna na kazdym kroku. Zwroccie uwage ze tu wlasciwie nie chodzi o to co tesciowa zle zrobila . Jej wina jest to ze JEST. A powinna zniknac, bo przeciez juz nie jest potrzebna, bo nie zrobila tak jak Magda tego chciala. A mianowicie nie chciala sprzedac swego mieszkania i zamieszkac pod jednym dachem z synowa. Ta sama Magda ktora kreuje tu tak negatywny jej obraz i pozytywny swoj, chciala z nia mieszkac razem . NIEWYOBRAZALNE. DLACZEGO??? Czyzby jednak myslala dobrze o tesciowej ? Nie, absolutnie nie. Ona chciala tylko ja wykorzystac do tego aby miec dom i swoje mieszkanie jednoczesnie. A co potem zrobilaby tesciowa, majac kolo siebie taka nieprzychylna synowa??? To bylby juz tylko jej problem, prawda? Nie identyfikujcie sie dziewczyny z Magda ,postarajcie sie popatrzyc na te sytuacje troche bardziej z boku i zwroccie uwage na jezyk ktory mimo ladnych slow jest przesaczony brakiem milosci i wybaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
_luizjana_ Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 03.08.02, 13:53 Gość portalu: Galena napisał(a): > Pisząc tu na forum miałam absolutną świadomośc, że moja opinia sprowokuje > lawinę oskarżen i epitetów pod moim adresem. Dzieje sie tak dlatego, że po > pierwsze piszą tu same synowe. Tesciowe zaczną się tu wypowiadać pewnie > dopiero wtedy, kiedy my same się nimi staniemy. Po drugie- nieszczęśliwych, > nienawidzących sie nawzajem "układów" teściowa-synowa jest znacznie więcej niż > tych w miarę poprawnych. Myślę, że przeważająca większość pan stających tu w > obronie Magdy, postrzega jej pamiętnik przez pryzmat własnych, przykrych > doświadczeń i przeżyć. Dlatego nie dostrzega pewnych sygnałów płynących z jej > pisania, które świadcza bardzo żle o autorce. Ona sama, tak jak juz wczesniej > zauważyłam, pisze o sobie w samych superlatywach, pozuje na doskonałość. Czy > zauważyłyście zeby czegoś załowała, miała wyrzuty sumienia napomknęła-'byc może > > ja tez byłam czasem winna" itp? Czy naprawde podoba wam sie to, ze piekli sie o > > to, ze teściowa zuzyła jej wodę z czajnika (moze musiała rano zażyc > lekarstwa)?,albo o to , że przeczytała pozostawione na stole gazety? Z jakim > cynizmem mówi o tym jak i ile tesciowa je, jak marne ma wykształcenie? Albo > nagle na wieczornym spacerze proponuje mężowi zeby pozbył sie natychmiast tej > starej kobiety z domu? Wiesz Galeno, nie mam zamiaru oceniac Magdy, jednak napisze ci co mysle o twoim poscie. nie wiem czy nie przeczytalac uwaznie dziennika Magdy, czy tez celowo przekrecasz jej slowa. W ktorym miejscu magda piekli sie o zuzuta wode z czajnika przez tesciowa? Magda nie piekli sie tylko irytuje (to chyba roznica?) niepotrzebnym, uciazliwym gadaniem tesciowej. Nawet nie zauwazyla czy tesciowa wziela czy nie wode z czajnika. Podobnie z tymi gazetami, chodzilo tam o cos zupelnie co innego. Czyzbysmy czytaly dwa rozne dzienniki? I dalej: nigdzie nie pisala z cynizmem (!), ze tesciowa ma marne wyksztalcenie. Napisala ze tescowa ma przedwojenna mature (jak wiadomo przedwojenne wyksztalcenie uwaza sie za solidniejsze) i ze lekcewazy (tesciowa) ludzi z nizszym niz jej wyksztalcenie (ekspedientki itp). No i nie dostrzeglam zadnego cynizmu. A to co napisalas, ze NAGLE proponuje mezowi by pozbyl sie matki to juz chore. Nie wiedzialam ze kilkanascie lat = nagle. Skad ty wzielas te cytaty? dlaczego przedstawiasz je wyrwane z kontekstu i poprzekrecane? Wiesz, nie bede juz tego dalej komentowac. Zrzucasz magdzie nienawiac i cynizm (ktorego ja w jej postach nie dostrzeglam), a to twoj post jest pelen nienawisci. Piszesz, ze Magda manipuluje nami - a jak nazwac to co ty robisz? Nie zabraniam ci krytykawac Magdy, ale rob to w uczciwy sposob. Nie przekrecaj jej slow, daruj sobie te wszystkie nadinterpretacje. I jeszcze jedno - piszesz, ze ci ktorzy sie z toba nie zgadzaja w ocenie magdy to dziewczyny dobre lecz latwowierne (cos w tym rodzaju), czesto majace wlasne problemy z tesciowa. Czy nie zauwazylas, ze w ten sposob dyskredytujesz wiarygodnosc oponentow i wychodzi na to, ze jedyna sluszna ocena Magdy to twoja? napisze jeszcze na koniec, ze nie jestem latwowierna i nie mam klopotow z tesciowa. A jesli interesujesz sie troche psychologia to przeczytaj "Zdradzonego przez ojca" W. Eichelbergera, dowiesz sie dlaczego maz Magdy jest taki a nie inny, i jaki udziel ma w tym jego matka (nie zona). I jeszce jedno - nie wiem tez dlaczego tak ci przeszkadza, ze Magda wspomniala o swoich studiach czy podwladnych. Dlaczego wg. ciebie powinna klamac i nie przyznawac sie do tego? Twoje zarzuty, ze sie wywyzsza sa po prostu smieszne. Bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 - do Magdy IP: *.abo.wanadoo.fr 03.08.02, 10:10 Wiesz, Magdo, najpierw pomyslalam, ze trzeba Cie poprosic, bys juz tu nie zagladala - odnioslam bowiem wrazenie, ze wypowiada sie tu kilka osob troche w stylistyce uczniow przekornych, a bystrych, co to mysla:'udowodnie jej (znaczy nauczycielce), ze jej "jedynie sluszna interpretacja" jest rownie dobra, jak kazda inna...'. Ze nie chodzi tu wcale o prawde, tylko o to, by zaprezentowac odmienna - od ogolu - opcje... A potem pomyslalam, ze moze dobrze to poczytac? Moze dobrze popatrzec na rzeczy z takiej wlasnie strony, zeby sie wlasciwie zweryfikowac - raz jeszcze? Nie umiem wytlumaczyc, skad wiem, ale wiem na pewno, choc nie 'absolutnie'(jak stwierdzila jedna z przedmowczyn), ze to Ty jestes ofiara... Tylko ze mozna byc ta ofiara na rozne sposoby. Widze, choc nie wiem, czy dobrze widze, ze Ty w jakis sposob zamknelas serce, by nie pozwalac go ranic - bo juz nie masz sily na kolejne ciosy... I dobrze. Trzeba sobie zalozyc izolacje, barwy ochronne, nie wiem jeszcze co - i zafundowac okres kwarantanny. Odizolowac kompletnie od negatywnego ladunku emocji, ktory z jakichs powodow niesie ze soba mama Twojego meza. A potem, jak juz sie czlowiek z najglebszego bolu wylize, warto zalozyc blony polprzepuszczalne. To znaczy nie dopuszczac do siebie zla, tego, ktore plynie z zewnatrz, a oprocz tego zdobyc sie na dobro wobec swiata - od wewnatrz. Mysle, ze prawdziwe pieklo jest w tesciowej. Bo to naprawde biedna kobieta, biedna w sensie psychicznym oczywiscie. W niej musi byc jeden wielki koszmar. NIE WOLNO CI pozwolic sie zarazic nienawiscia. Wowczas nawet nie tyle ona wygra - wygra ZLO, ktore w niej siedzi. Na zlo jedynie skutecznym lekiem jest dobro. Nie mowie tu: spotykaj sie z nia, nadskakuj, pozwalaj wchodzic na glowe... NIE! Mowie tylko: spotykaj, jesli mozesz, masz sile, pomagaj, jak sie pomaga chorym..., smiej z jej zlosliwosci, nie przyjmuj do siebie, uniezaleznij od jej opinii i chorych aktow, a ofiarowuj w zamian, co mozesz najlepszego... Nie daj sie wrobic w ten diabelski taniec smierci... Jej zlosliwosci moze warto sprobowac kwitowac natychmiast, wprost i lekko... na przyklad zartem rzucajac spodziewany ciag dalszy jej wypowiedzi... albo - chocby w przypadku rozlozonych gazet - komunikatem w zartobliwym tonie, ze czytajac gazete masz zwyczaj myslec o tym, co czytasz, a nie o niej. Tak samo jest gdy pierzesz, pracujesz, rozmawiasz z dzieckiem, spisz... Nie wpuszczaj do siebie zlej energii, a emituj dobra... Wazne, zebys sobie uswiadomila, ze skrzywdzic CIe moze tylko silniejszy - ona jest slaba, bo zlo nia pomiata... Jesli sie w ten sposob zaimpregnujesz, kto wie, moze po raz pierwszy w zyciu do niej dotrze, ze ktos jest dla niej dobry... Bo przeciez ktos kiedys musial ja 'zepsuc'... Zycze mezowskiego wsparcia i wielu cudownych lat w szczesliwej rodzinie! jendza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Galena Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 - do Magdy IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 03.08.02, 11:14 Gość portalu: jendza napisał(a): > Wiesz, Magdo, najpierw pomyslalam, ze trzeba Cie > poprosic, bys juz tu nie zagladala - odnioslam > bowiem wrazenie, ze wypowiada sie tu kilka osob > troche w stylistyce uczniow przekornych, a bystrych, > co to mysla:'udowodnie jej (znaczy nauczycielce), > ze jej "jedynie sluszna interpretacja" jest > rownie dobra, jak kazda inna...'. > Ze nie chodzi tu wcale o prawde, tylko o to, > by zaprezentowac odmienna - od ogolu - opcje... > A potem pomyslalam, ze moze dobrze to poczytac? > Moze dobrze popatrzec na rzeczy z takiej wlasnie > strony, zeby sie wlasciwie zweryfikowac - raz jeszcze? > Nie umiem wytlumaczyc, skad wiem, ale wiem na pewno, > choc nie 'absolutnie'(jak stwierdzila jedna z przedmowczyn), > ze to Ty jestes ofiara... > Tylko ze mozna byc ta ofiara na rozne sposoby. > Widze, choc nie wiem, czy dobrze widze, ze Ty w jakis > sposob zamknelas serce, by nie pozwalac go ranic - bo > juz nie masz sily na kolejne ciosy... I dobrze. Trzeba > sobie zalozyc izolacje, barwy ochronne, nie wiem jeszcze > co - i zafundowac okres kwarantanny. Odizolowac kompletnie > od negatywnego ladunku emocji, ktory z jakichs powodow > niesie ze soba mama Twojego meza. A potem, jak juz sie > czlowiek z najglebszego bolu wylize, warto zalozyc blony > polprzepuszczalne. To znaczy nie dopuszczac do siebie zla, > tego, ktore plynie z zewnatrz, a oprocz tego zdobyc sie > na dobro wobec swiata - od wewnatrz. > Mysle, ze prawdziwe pieklo jest w tesciowej. Bo to naprawde > biedna kobieta, biedna w sensie psychicznym oczywiscie. > W niej musi byc jeden wielki koszmar. > NIE WOLNO CI pozwolic sie zarazic nienawiscia. > Wowczas nawet nie tyle ona wygra - wygra ZLO, ktore w niej > siedzi. > Na zlo jedynie skutecznym lekiem jest dobro. > Nie mowie tu: spotykaj sie z nia, nadskakuj, pozwalaj wchodzic > na glowe... NIE! Mowie tylko: spotykaj, jesli mozesz, masz sile, > pomagaj, jak sie pomaga chorym..., smiej z jej zlosliwosci, nie > przyjmuj do siebie, uniezaleznij od jej opinii i chorych aktow, > a ofiarowuj w zamian, co mozesz najlepszego... > Nie daj sie wrobic w ten diabelski taniec smierci... > Jej zlosliwosci moze warto sprobowac kwitowac natychmiast, wprost i lekko... > na przyklad zartem rzucajac spodziewany ciag dalszy jej wypowiedzi... > albo - chocby w przypadku rozlozonych gazet - komunikatem w zartobliwym > tonie, ze czytajac gazete masz zwyczaj myslec o tym, co czytasz, a nie > o niej. Tak samo jest gdy pierzesz, pracujesz, rozmawiasz z dzieckiem, > spisz... > Nie wpuszczaj do siebie zlej energii, a emituj dobra... > Wazne, zebys sobie uswiadomila, ze skrzywdzic CIe moze tylko > silniejszy - ona jest slaba, bo zlo nia pomiata... > > Jesli sie w ten sposob zaimpregnujesz, kto wie, > moze po raz pierwszy w zyciu do niej dotrze, ze > ktos jest dla niej dobry... Bo przeciez ktos kiedys > musial ja 'zepsuc'... > > Zycze mezowskiego wsparcia > i wielu cudownych lat w szczesliwej rodzinie! > jendza Droga Jendzo Pięknie to napisałaś. Naprawdę pięknie i mądrze. Wzruszyłam sie i bardzo, bardzo Ciebie polubiłam, choć na tę konkretną sprawę mamy troche inne spojrzenie, to myślę, że chodzi nam o to samo, tylko ja nie potrafiłam może tego tak pięknie ująć. I ja, (też nie wiem dlaczego), mam tę dziwna pewność, że Magda jest bardziej ofiara swoich złych uczuć niż teściowej. To nie znaczy, że nie weryfikuje swoich poglądów,nie żałuję, ze może zbyt surowo, zbyt ostro oceniłam. Szczególnie wtedy, gdy spotykam takich ludzi jak TY-mądrych i dobrych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marika Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 213.216.82.* 04.08.02, 23:00 Ale mieszasz Galeno. Masz przciwne zdanie niz jendza ale niby to niezgadzajac sie zgadzasz sie z jendza lub odwrotnie - jak wolisz. Tak chyba robi tesciowa Magdy. A a propo's znam taka tesciowa - jest nia moja matka. Rozbila malzenstwa bratu i siostrze. Mnie nie bo zyje w wolnym zwiazku ale niech tylko wezme slub to ona juz wie co nie bedzie sie u ziecia podobalo. Sklocona z rodzenstwem, rodzina i calym swiatem ale zawsze ma racje i zawsze wie co inni powinni zmienic. Ale jest dobra i serdeczna ze do rany przyloz i wszystko robi dla naszego dobra. Manipuluje nami na wszystkie strony, rozgrywa nami jakies swoje sprawy nie do konca wiadomo jakie.Nie wiemy po co to robi. Zastanawialismy sie czy z jej psychika jest wszystko w porzadku ale myslimy ze po prostu lubi byc w centrum uwagi i lubi innymi rzadzic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxxx Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 213.216.82.* 06.08.02, 00:49 Też to czytalam i szkoda ze Magdag juz nie pisze. Wiem ze powstaja takie uklady miedzy ludzmi z ktorych juz nie ma wyjscia. Mamy czasem zaleznosci od innych ludzi /matka, ojciec,dziadkowie,nauczyciele,szefowie w pracy czasem tesciowa u ktorej mieszkamy lub nie/ w ktorych musimy sie podporzadkowac. Jesli osoba ktora ma nad nami wladze wykorzystuje przewage do obrazania ,lekcewazenia nas i robi to w sposob ciagly zaczynamy ja nienawidzic. Moj maz nienawidzi swojego ojca ktory dla mnie jest milym i czarujacym starszym panem. Moja kolezanaka Anka przyjazni sie z dzieweczyna z ktora znaja sie od piaskownicy jednak nigdy nie przychodzi do niej do domu. Wypilysmy kiedys na takim babskim combrze za wiele i opowiedziala mi jak to mama tej kolezanki pracujaca w przdszkolu do ktorego Anka chodzila postepowala z dziecmi. Kazala kiedys Ance pol dnia siedziec na nocniku na srodku sali w ktorej bawily sie pozostale dzieci za to ze byla niegrzeczna.Innym razem gdy Anka nie chciala jesc sila otworzyla jej buzie i wepchnela mielonego do buzi.Trzymala tak dlugo az dziecko krztuszac sie i placzac przelknelo jedzenie.Anka nienawidzi tej kobiety i nie moze na nia patrzec choc minelo ze 30 lat. Nikt nigdy jej tak nie upokorzyl. Jak moze sie czuc Magda upokarzana i lekcewarzona przez tesciowa ,wytrzymujaca to w imie trwalosci malzenstwa? Mlodej dziewczynie wydawalo sie ze jakos to rozejdzie sie po kosciach ale takie rzeczy po kosciach sie nie rozchodza. Najlepiej byloby dla niej by w ogole nie spotykala sie z tesciowa bo tesciowa dostosowuje sie do gry.Chyba poznala Magde i wie ze ona ma dobre serce. Mowi na do widzenia ze dziekuje za to ze Magda z nia wytrzymala bo wie ze Magdzie bedzie jej zal.Powinna uslyszec "wytrzymalam juz niejedno i z tym sobie poradze". Ale po co starszej pani robic przykrosc. Bedziesz dziewczyno palila sie z nerwow i starala sie wytrzymac. Odezwij sie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.proxy.aol.com 06.08.02, 07:02 a ja chcialabym podziekowac za ten dziennik. dzieki niemu przezylam 3 tygodnie z moja tesciowa bez wyrzutow sumienia ze tylko ja mam zle mysli o mojej. niestety tacy ludzie sie zdazaja a najgorsze jest to ze wiesz ze twoja wlasna matka jest gorsza od tesciowa. tesciowa to zawsze obcy czlowiek ale jezeli wlasna matka jest apodyktyczna to czujesz sie jakbys byl sam na tym swiecie, szczegolnie kiedy ona nie akceptuje twoich wyborow ani twojego calego zycia. dlatego dziewczyny trzymajcie sie bo tesciowa to nie taki duzy problem. macie wlasne rodziny ktore moga byc waszym oparciem. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Spinelli Madga wracaj!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.08.02, 23:01 Nie sluchaj, ze jestes franca, czy inna cholera. Bardzo dobrze piszesz. Pisz o czyms jeszcze. S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ika Re: Czyzbys byla inspiracja do artykulu w "TS"?? IP: *.ny325.east.verizon.net 07.08.02, 14:36 We wrzesniowym 'Twoim Stylu' jest artykul o tesciach - jedno zdanie wyjete z Twoich wypowiedzi! Czy to Twoj artykul, czy tez kogos zainspirowal? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rose Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 213.216.82.* 09.08.02, 23:33 Przeczytalam i czekam ze jeszcze sie odezwiesz. Napisz jak sobie radzisz po tygodniu.Odezwij sie. Odpowiedz Link Zgłoś
magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 10.08.02, 21:36 Niesamowite ze ten watek jeszcze przetrwal. Ja potrzebowalam tych 10-ciu dni od wyjazdu tesciowej by dojsc jako tako do siebie i wejsc w Forum. Dzisiaj przeczytalam artykul "Tesciowie" w Twoim Stylu" i wlasciwie potwierdzil on moje przekonanie ze bywaja ludzie toksyczni sami wcale sie za takowych nie uwazajac. Wrecz byliby obrazeni gdyby im to ktos powiedzial a w czytanym artykule z pewnoscia siebie by nie dojrzeli. Moja tesciowa wlasnie taka jest. Przez lata spotykalam sie z jej podloscia i chamstwem, intrygami, dwulicowoscia.I zachowywalam sie tak, jak wlasnie pisze pani Samson w artykule w TS - staralam sie przeczekac nie wiem na co liczac chyba na to ze ona sie zmieni. I zmienila sie !!!! Teraz juz nie walczy ze mna bo ja omijam, jej intrygi tez mnie nie obchodza nawet gdyby chcialo jej sie cos motac. A pewnie nie chce sie.A poza tym juz wie ze jej w oczy powiem co mysle /oglednie ale powiem/. Teraz przeciwnie - ona teraz liczy na moja pomoc. W koncu jestem zona jej syna, w koncu mnie jakos zaakceptowala wiec najwyzszy czas ulozyc sobie SERDECZNE STOSUNKI. I nie rozumie ze miedzy nami nie ma i nie moze byc /chyba ze dopadnie mnie jakas amnezja/ serdecznych stosunkow. Moje kurtuazyjne zachowanie chce przekuc na serdecznosc albo zmusic mnie administracyjnymi metodami /a takie wprowadzala zawsze/. Moze jeszcze z 10 lat temu gdyby powiedziala :"pomylilam sie, zle cie ocenilam, przepraszam". Moze...Ale ona najwyrazniej uwaza ze wszystko jest w porzadku, ze mozna obrazac synowa,robic jej zlosliwosci, okazywac jej swoje lekcewazenie, okazywac lekcewazenie jej rodzinie, z pogarda wypowiadac sie o niej i potem jakby nigdy nic WYMAGAC od niej serdecznosci. Uwazac ze ma sie do tego prawo. Nie moge pojac czy to tupet czy glupota. Przez lata przyzwyczailam sie do tego ze ona mnie atakuje a teraz z trudem przyzwyczajam sie do tego ze ona epatuje mnie swoja "serdecznoscia". Dla mnie nie jest nawet dziwne ze ona tak postepuje czy postepowala - taka jest. Nie moge pojac dlaczego ja na to pozwalalam. Czy to ze zalezalo mi na moim mezu a jej synu moze tlumaczyc taka bezwolnosc? Na ile mozemy pozwolic innym ludziom deptac nas? Juz wiem ze mam prawo ja omijac i traktowa chlodno. Ja sama sobie to prawo daje. Nie musi mnie obchodzic co ona mysli i czuje bo to jest jej sprawa. Nikt nie musi kontemplowac powodow i uwarukowan toksycznosci ani sposobow detoksykacji. Toksycznych nalezy omijac. Im predzej tym lepiej by nie wytworzyc zwiazkow takich jak u mnie. To juz jest klincz. Ale to ja siebie musze ratowac. Odpowiedz Link Zgłoś