Dodaj do ulubionych

Dziennik z teściową w tle dzień 2

    • alola Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 24.07.02, 11:44
      Przeczytałam wszystkie posty i dochodzę do wniosku, że jedyna rzecz, która
      mogłaby dopiec Twojej Teściowej to obojętność na jej złośliwości...
      Bądź łagodna jak łania, spokojna, dobrotliwa i głucha na wszelkie pyskówki- to
      będzie cios !
      Niech moc będzie z tobą...
      • agick Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 24.07.02, 12:14
        a wiecie co - ten dziennik to nie jest popis literackich zdolności magdaq...
        ona by na pewno wolała nie musieć tego pisać - przykro mi, że jedni czekają na
        to z utęsknieniem.... na co - na opis gehenny, którą przeżywa ta dziewczyna..?
        by przeczytać i zaraz się uradować - super, ktoś ma gorzej..

        sorry za takie stwierdzenie ale tak mi się nasunęło - ona opisuje bo już sama
        nie radzi sobie z tym co ma a inni traktuja to jak dzinnik bridget jones.

        magdaq - zrób coś ze swoim życiem.. albo w tą albo w drugą stronę.... inaczej
        kiedyś zabiorą Cię w kaftanie smutni panowie... albo staniesz się kimś kim nie
        nie chcesz być..

        Pozdrawiam,

        ps. słowo, wolałabym nie czytać tych dziennków ale jeśli wylanie tego na papier
        (albo raczej ekran) daje Ci ulgę to śmiało.....
        jestem z Tobą całym sercem.
        • melanie Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 24.07.02, 12:47
          Nie ocenialam tresci, lecz forme. Co do tresci, wypowiadalam sie w postach
          powyzej, Natomiast co do formy, czyz nie sprawia ci przyjemnosci czytanie dziel
          literackich, bardzo smutnych, ale pieknie napisanych, stad moje "z
          utesknieniem". Idac twoim tropem myslenia, to nie powinno byc takich dziel jak
          anna karenina czy tez romeo i julia, bo sa smutne
          • agick Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 24.07.02, 12:54


            melanie napisała:

            > Nie ocenialam tresci, lecz forme. Co do tresci, wypowiadalam sie w postach
            > powyzej, Natomiast co do formy, czyz nie sprawia ci przyjemnosci czytanie
            dziel
            >
            > literackich, bardzo smutnych, ale pieknie napisanych - dzieł owszem.... ale
            nie studium rozpaczy ku uciesze gawiedzi.




            Idac twoim tropem myslenia, to nie powinno byc takich dziel jak
            > anna karenina czy tez romeo i julia, bo sa smutne

            absolutnie - jeszcze raz podkreślam, że nie dzieła mi chodzi tylko o konkretną
            osobę magdaq.... ona tak na parwdę woła o pomoc bo sytuacja ją przerosłą - jej
            małżeństwo wisi na włosku, jest już zmęczoną ciągłą partyzantką z teściową...
            jeśli kiedyś to spisze na spokojnie, wyda gdzieś - będę to czytać jako dzieło
            piekkne acz smutne (wspomniana karenina) ale teraz to jest po prostu jej
            dramat, który dzieje się każdego dnia...
            zauważyłaś, że magdaq nawet nie wdaje się w dyskusje..? ona po prostu wylewa
            to, czego nagle zrobiło się za dużo....
            jeśli kiedyś będzie chciałą opisać - nie mam nic do zarzucenia stylowi
            literackiemu ale na dzień dzisiejszy to nie jest dziło literackie tylko życie a
            pisanie "czekam z utęsknieniem na ciąg dalszy" wcale nie jest dla niej fajne -
            uwierz, wolałaby nie mieć ciągu dalszego.

            Pozdrawiam,
            • melanie Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 24.07.02, 12:58
              Uwierze, kiedy sama mi napisze, ze razi ja moje "z utesknieniem", A teraz nadal
              czekam z utesknieniem
              • agick Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 24.07.02, 13:00
                :)
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 25.07.02, 12:03
      Dzień 15.
      Macie rację.Nie tylko wolałabym tego nie pisać ale głównie wolałabym tego nie
      przeżywać.Czasem mam wrażenie,że to się dzieje obok.Może gdybym poznała moją
      teściową teraz, to nawet jej złośliwości, wtrącanie się się, dołowanie mnie a
      zachwyt nad synkiem mogłabym potraktować jako przejściowy niegroźny element
      naszego życia. Ale ja znam ją długo i od stron od których nie chciałabym jej
      znać.Jej nawet dla innych nic nie znaczące zachowania trzaskają mnie jak biczem
      migawkami z pamięci.Ktoś powiedziałby "czepia się" a ja....przypominam sobie
      sprawy o których nie chciałabym pamiętać.
      Zostawiam na ławie gazety/Wyborcza, Rzeczpospolita, Polityka/ nie zawsze
      złożone stroną tytułową na wierzch.Już kilka razy teściowa mówiła,że artykuł,
      który jej zostawiliśmy podobał jej się lub nie podobał /o Związku Radzieckim, o
      wojnie, o ekonomi światowej - tak zostawione jek ja lub mąż czytaliśmy/.
      Pomyślałam, Boże ona wszystko bierze do siebie i wydaje jej się,że wszystko w
      naszym domu robi się z myślą o niej.Więc staram się pamiętać by zamykać gazety
      i składać wszystko w kostkę. Okazało się, że przedwczoraj zostawiłam na stole w
      kuchni "Królestwo z tego świata" Cortazara. Kupiłam kiedyś, ostatnio otworzyłam
      i wciągnęło mnie. Okazało się, że teściowa była przekonana,że celowo zostawiłam
      jej tą książkę. Próbowała ją czytać i nie rozumie jej. Wczoraj próbowała
      dowiedzieć się ode mnie dlaczego jej właśnie tę książkę zostawiłam. Bez
      przekonania przyjmowała do wiadomości,że ja ją czytam i po prostu zostawiłam
      przypadkowo na stole.Patrzyłam na teściową i nagle FLASH. Troche lat temu
      mieszkałam u teściowej. Byłam w ciąży a ona na stole w kuchni zostawiała
      otwarte książki np. o patologii ciąży, o ciężkich chorobach dzieci.Robiła to
      wtedy, gdy synka nie było w domu np.wiedziała,że jestem ,kładała otwarta
      książkę a gdy on przyszedł biegła do kuchni i książkę zabierała. Kiedyś
      zostawiła gazetę otwartą na arykule o kobietach, którym dzieci urodziły się z
      ciężkimi deformacjami. Powiedziałam o tym mężowi ale on stwierdził,że
      przesadzam, że jego matka ma skłonności do wyszukiwania zmartwień i może
      czytała gazetę i po prostu zostawiła ją na stole. O wcześniejszych książkach
      nie powiedziałam bo było mi głupio. Porozmawiał jednak z nią i skończyło się
      choć jak zawsze obraziła się i nie odzywała się do mnie przez jakiś czas. Na
      trochę... Gdy urodziła sie nasza córka znów jakieś tragiczne ksiązki
      odnajdywałam na kuchennym stole.Kiedyś nawet z szafki wiszącej nad stołem
      wyjęłam maggi, obcięłam porządnie dziubek i z powrotem włożyłam butelkę ale w
      pozycji leżącej tak, by kapało prosto na książkę. A potem już się
      wyprowadziłam.
      Teściowa musiała zadawać sobie trochę trudu, bo książki były z biblioteki.Były
      też książki z biblioteki w której pracowała jej siostra - ta ciocia,którą
      lubię. Chcę wierzyć,że ciocia pożyczała te książki w dobej wierze.
      Pobyt mojej teściowej kiedykolwiek u mnie ta pasmo takich flashów. Czasem z
      otchłani pamięci wychyla się jakaś maszkara i zieje jadem.
      • kini Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 25.07.02, 12:12
        O Boże, to okropne...
        Współczuję serdecznie.
      • agick Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 25.07.02, 12:17
        wiem, że wolałabyś i dlatego napisałam tak a nie inaczej do tych
        stęsknionych....
        to nie dowcip ani opowiastka z opery mydlanej - to Twoje życie i Twój ból..

        nie ma na to rady - albo to zgryziesz i przeżyjesz (jak chorobę albo halluksy)
        albo wszystko się rozpadnie - zwłaszcza, że mąż wcale nie jest Ci opoką...

        W pasie Cię Magdaq ściskam - pisz, jeśli Ci to pomaga...
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 25.07.02, 13:23
      Dzięki Wam dziewczyny !!!!.
      Któraś napisała,że trzeba trzymać klasę. Ja właśnie zdałam sobie sprawę,że
      jestem taką trzymającą klasę. Przez lata zaciskałam zęby i nawet do mojej Mamy
      specjalnie wiele nie mówiłam, bo martwiłaby się a nie mogła pomóc.Nie mogłam
      zamieszkać u rodziców, bo tam w 3 niewielkich pokojach mieszkali rodzice, 2-óch
      moich braci i siostra z mężem i dzieckiem.Zgodnie zresztą. Przeprowadziłam
      się ,bo mąż mojej siostry wyjechał za granicę / i w efekcie ściągnął rodzinę do
      siebie/. Moja mama też mówiła początkowo,że przesadzam, choć znała moją
      wyniosłą teściową i omijała łukiem. Kiedy przenosiłam się do innego miasta w
      mojej pracy obiecywano, że dostanę pierwsze mieszkanie jakie będzie /były po
      mn.więcej roku/. Drektor przekonywał mnie,że warto poczekać. Powiedziałam wtedy
      jak wygląda moja sytuacja. Moja kadrowa - dusza człowiek- wybrała się niby do
      mnie a do mojej teściowej, by sprawę "Zbadać".Teściowa w drzwiach powiedziała
      jej niepytana, że nie jestem u niej zameldowana.A gdy kadrowa chciała poczekać
      na mojego męża powiedziała jej,że owszem może poczekać ale pogoda jest taka
      piękna,że grzechem byłoby trzymać ją w domu i zatrzasnęła jej drzwi przed nosem.
      Teściowa jeszcze nie wiedziała,że przeprowadzamy się.
      Trzymać klasę tak by potem w rodzinie każdy uważał,że mamusia jest taka dobra a
      ja powinnam jej być zobowiązana.Wychowała synka tak fantastycznego jak żadna
      inna matka.
      Trzymałam klasę ale wiem,że nie miałam racji.
      Na komunii jednej z dziewczynek z rodziny męża której jestem matka chrzestną
      spotkałam ciotki, kuzynki teściowej. Jedna z nich powiedziała,żedziwiają jak ja
      radzę sobie z teściową. One mogą z nią spotykać się tylko na imieninach na 2-3
      godziny.Dłużej nie daja rady. Nie podtrzymałam tematu, bo nie warto. Niczego to
      nie zmieni.
      Nie radzę nikomu trzymać klasy.Życie nauczyło mnie, że chamowi trzeba w oczy
      powiedzieć,że jest chamem zaczynając od spokojnych rozmów.W cztery oczy. Ale
      jeśli ktoś prowadzi wojnę podjazdową trzeba stawiać sprawy na ostrzu
      noża.Lepsza otwarta wojna niż coś takiego.Stosować jego metody.Może to
      niszczące ale zwykle intensywne i trwa w miarę krótko."Podjazdówka" może trwać
      latami jak u mnie. I jeśli człowiek nie umie się bronić to zostanie zdominowany
      i zdołowany i jeszcze będzie musiał byc wdzięczny za to.
      Czeka mnie rozmowa z mężem.Dam mu dobrą radę: teściowa może sprzedac swoje
      mieszkanie i kupić sobie mieszkanie w naszym mieście. Nie opbchodzi mnie jak
      często i dużo syn będzie u niej. Może wtedy rozwiedziemy sie szybciej.
      • melanie Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 25.07.02, 14:28
        Zdecydowanie tak. Ale do takich wniosków trzeba dojrzec i przezyc wiele
        krzywdy. Ja tez robilam dobra mine do zlej gry, bo myslalam, ze "zly pokoj
        jest lepszy od dobrej wojny".Ale do dzisiaj zaluje, ze dalam sie tak dolowac
        mojej pierwszej tesciowej, usmiechajac sie przez lzy. Trzeba (ale z klasa:))))))
        powiedziec chamowi, co sie sadzi o nim i o jego poczynaniach.
        ___________________________________________
        ab alio exspectes, alteri quod feceris
      • Gość: agick Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.big.pl / 212.160.117.* 25.07.02, 14:41
        boso ale w ostrogach....
        magdaq - po prostu powiedz dość... albo w tą albo w tamtą...
        jedno tylko życie masz - wiecej mieć nie będziesz.

        ściskam
        • Gość: anka Do Magdy IP: 195.94.218.* 25.07.02, 14:57
          nad morzem nie bez powodu furore robią koszulki z napisem "Teściowa albo
          zdrowie. Wybór należy do ciebie". Trzymaj się i pogoń zarazę do siebie.
          • Gość: Nina Re: Do Magdy IP: *.toya.net.pl 25.07.02, 18:19
            Slyszalam,jak pewien pan opowiadal o dozywotniej amnestii dla swego psa.Troche
            to durne,ale opowiem.Otoz pies po raz kolejny zezarl panu kapcie.Pan sie
            okrutnie zezloscil i postanowil psa wydac do ludzi,a tu nagle przyjezdza
            tesciowa i piesek zaraz na wejsciu chapnal ja w lydke.Dostal za to w/w amnestie
            i pozwolenie na zezarcie wszystkich kapci teraz i w przyszlosci.
            Problemy z tesciami sa smieszne w dowcipach,jednak w zyciu potrafia przygiac do
            ziemi,zetrzec usmiech z ust i saczyc jad do serca.Ja bardzo,bardzo wspolczuje i
            popieram tych,ktorzy mowia-pogon babsko a najpierw zrob taka awanture,zeby ci
            sie za te wszystkie lata lzej zrobilo.Pozdrawiam.
            • Gość: okęciak Re: Do Magdy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.07.02, 22:28
              Te babe trzeba by zapakowac w taka fajna biala sukienke z bardzo dlugimi
              rekawami i zawiesc do wspanialego kurortu wypoczynkowego w okolicach Pruszkowa
              kolo Warszawy.Na ochotnika deklaruje sie ja tam przewiesc z dowolnego miejsca w
              Polsce pod warunkiem ze zakneblujesz babsko.
              Super decyzja o wywaleniu meza ,pisalem wczesniej ze to od niego trzeba zaczac .
              Aha leci nowy program edukacyjny tym razem w naszej rodzimej jedynce we wtorki
              zdaje mi sie ze cos ok. 22.Niebywale pouczajace.Pozdrawiam .I trzymaj klase
              coby sie nie dzialo.
    • anndelumester o rany skąd ja to znam : (( 26.07.02, 10:40
      EURO".Tak,tak-mówię -przybić pinezkami do ściany to się napatrzy i
      będzie pamiętać, a najlepiej zakopać na podwórku i kazać szukać - nie
      zapomni do końca życia".Dyskusja nie jest zakończona /choć dla mnie jest/ ale
      doskonale obrazuje moją teściową.Dawanie i przyjmowanie prezentów to ciężki
      obowiązek.Darczyńca musi podkreślić wagę daru i oczekiwania z tym
      związane a obdarowany musi przyjąć tą wagę, być wdzięcznym i tą wdzięczność
      okazywać.

      tak, teraz rozumiem, kiedy się przeprowadzaliśmy do mojego nowego mieszkania
      matka mojego faceta zakomunikowała że da nam lodówkę ...na nową drogę życia hi
      hi....
      swój stary 30 letni śmierdzący mińsk ...pewnie wywalenie na śmietmnik
      kosztowało by ją zbyt wiele, więć wolała dać nam.. protestowałam bo wiedziałam
      czym to pachnie - wdzięczność do końca życia, za "uratowanie" nas od śmierci
      głodowej...lub ciężkiego zatrucia...mówiłam mojemu facetowi że nie chce tego
      syfa a on że ja gardzę jego rodziną! ...no i ustąpiłam...
      ...z drugiej strony jego matka stosuje na mnie pewien szantaż finansowy - dająć
      tego śmierdzącego trupa była pewna żę ja zaraz pobiegnę do sklepu i kupię nową
      lodówkę cichą i energooszczędną (tak samo było z biurkiem i resztą mebli mojego
      faceta - nie mógł ich zabrać od siebie przy przeprowadzce (!) bo skoro mnie
      było stać na mieszkanie to co na głupi stół mnie nie stać! - no i cholera
      pobiegłam i kupiłam i stół i inne drobiazgi, podobnie było z wynajmowanym
      mieszkaniem 4 lata temu - skoro chcemy razem mieszkać jej syn ma się wynieść z
      mieszkania które ona mu wynalazła - bo mnie (!!!!) tam na pewno będzie
      niewygodnie, etc etc ...)A teraz po 4 miesiącach gdy lodówka stoi na balkonie i
      nie ma tam w ogóle moich rzeczy - jem na mieście bo poźno przychodzę do domu,
      ze zjadliwym uśmiechem pyta mnie czy mi ten mińsk nie przeszkadza...i czy nie
      chciałabym mieć czregoś cichszego i czegoś co żre mniej
      prądu...hehe ...odpowiedziałam że umówiliśmy się z jej synem że to on płaci za
      prąd i będzie płacił, skoro chciał takie cudo...
      jedno jest pewne przez lodówkę nie zapomnę jej do końca życia.....

    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 26.07.02, 13:10
      Dzień 16 i mógł być ostatni.
      Planowaliśmy wczoraj wieczowrm jechać na zakupy ale okazało się,że mąż zabrałby
      teściową bo ona chce kupić kapcie, więc zrezygnowałam. Oczywiście rozmowa
      między mną a mężem. Zaproponowałam by pojechali beze mnie.On nie chciał.
      Poszliśmy za to pobiegać. Ostatnio biegam dużo a emocje i agresja zamiast
      opadać i tak wzrastają. Powiedziałam mężowi, że nie zgadzam się na więcej
      takich długoterminowych przyjazdów jego matki, przypomniałam sprawę z gazętą na
      stole w kontekscie rozmów o gazetach i książkach w naszum domu, powiedziałam
      jak dołuje mnie jej pobyt u nas, jak wyciąga demony przeszłości i
      zaproponowałam by ona zamieniła mieszkanie na nasze miasto. Wściekł się i
      zaczął krzyczeć.Że jest przecież ok, że jeśli tylko skutecznie omijam jego
      matkę to nie ma problemu. Wrzeszczał,że nie musiałam u niej mieszkać, nie
      musiałam kontaktować się z nią - jakby nie pamiętał,że on sam był nośnikiem
      tych złych rzeczy /to on wiecznie opowiadał z czego to matka niezadowolona, co
      jej się u mnie nie podobało/. Nie reagowałam. Wreszcie wykrzyczał,że już ją
      zabiera do mieszkania cioci i będzie przez te kilka dni dojeżdżał do pracy
      stamtąd i pobiegł w stronę domu. Zrobiłam kilka wdechów, kilka przysiadów i
      ruszyłam w przeciwnym kierunku. Biegłam tak szybko i długo aż zatkało mi
      oddech. Przemyślałam to. Z jednej strony było mi głupio, bo nie chcę nikomu,
      nawet tej mojej wstrętnej teściowej robić przykrości ale z
      drugiej...pomyślałam, że wrócę do domu bez niej, że być może już więcej się nie
      spotkamy.Właściwie żadna strata. Te kurtuazyjno-ceremonialne chłodne spotkania
      na których rozmawia sie o niczym i trzeba uważać by za wiele nie powiedzieć
      były zawsze męczące i niczego dobrego nie wnoszące w życie. Na ogół takich
      ludzi się omija, chyba,że to bliska rodzina.Czy warto. NIE!!!! Zastanawiałam
      się czy ten mój mąż jest taki głupi czy tylko udaje idiotę. Myślę,że jest
      idiotą. Chowanie głowy w piasek to dla niego normalne. Tylko gówniarz tak
      postępuje. Właściwie nigdy spokojnie nawet nie próbował układać naszych
      stosunków a uważał tak samo jak jego matka,że ja się podporządkuję i jakos się
      ułoży. A wydawałoby się,że dorosły człowiek ma rozum.
      Wracałam po 2 godzinach a tu przed domem ...czeka mąż. I tłumaczy mi,że on duzo
      matce zawdzięcza i ,że jego obowiązkiem jest..., że nie do końca mam rację....
      O czym tu dyskutowac. Jeśli zamienią jej mieszkanie on może się nią opiekować i
      ja nie będę miała nic przeciwko temu. W jego oczach widziałam panikę. Jak tu
      powiedzieć mamusi,że jego żona jej nie chce. Powiedziałam by porozmawiał z nią
      o jej stosunku do mnie i jej zachowaniu. Jeżeli ona nie ma wyobraźni to może on
      dużo wcześniej powinien o tym z nią rozmawiać. Rozmawiać , powiedzieć - kiedy
      tam się rozmawia o niczym. Z nim też. Właściwie jakbym rozmawiała z
      murem ,jakbym waliła głową w mur. Powiedziałam tylko,że najwazniejszą rzecza
      jaką zrobiła dla niego to to,że mnie juz na nim nie zależy. Próbował
      negocjować, że dotyczy to tez mojej mamy, bo w przeciwnym razie on się
      wyprowadz."Wyprowadź się już" - powiedziałam.
      I tak został i on i ona. A mogło być pięknie.
      Złe słowa, które z wielkim trudem przechodzą przez moje gardło - mam wrażenie,
      że dla mojego męża nic nie znaczą. Przyzwyczajony jest do tego ,że można mówić
      rzeczy podłe, obraźliwe, nawet chamskie i nic z tego nie wynika. Po jakimś
      czasie można powiedzić "nie pamiętam żebym coś takiego powiedział". I nic się
      nie stało! Teraz też chyba nie wierzy w to co ja mówię. Ale woli nie sprawdzać.
      Zapakowałam do bagażnika leżak, gitarę, trochę ubrań i kosmetyków i jadę po
      pracy do mojej mamy. Od niej wyskoczę do znajomych do Zakopanego. Gril, zimne
      piwo i ani słowa o tesciowej.
      Córka przysłała SMS-a "czy moge przyjechac dopiero w niedziele". "Mozesz
      coreczko.Buziaczki" - odpisałam.
      • Gość: RUDA Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 193.0.117.* 26.07.02, 13:38
        Możesz uważać, ze jestem infantylna i roją mi się rzeczy nieistniejące, jak np.
        czarno-białe rozwiązania, ale powiedz: Czy Ty go kochasz? Jeśli tak, zadaj mu
        to samo pytanie. Jesli odpowie tak, powiedz mu, że Wasz dom to Wasza twierdza i
        każdy włącznie z członkami Waszej najbliższej rodziny a z wyjątkiem waszych
        dzieci jest tu gościem. Twoja teściowa też.
        Jesli go nie kochasz, albo on Ciebie nie kocha, rozwiedźcie się. Związku nie da
        się utrzymywać jednostronnie, bo fundamenty kładzie się pod WSZYSTKIE 4 ŚCIANY.
        Jeśli nie umiecie sobie odpowiedzieć na to proste pytanie szybko i
        jednoznacznie, to znaczy, że obydwoje nie dorośliście do życia w związku.
        Mówi się, że teściową można sobie wychować. Ale są też teściowe niereformowalne
        i być może Twoja do nich nalezy. Matka zawsze jest mocniej związana
        emocjonalnie z synem, ponieważ od pewnego momentu widzi w nim nie swojego syna,
        tylko następcę swojego starzejącego się lub zmarłego partnera.
        Siedzisz na płocie. Zejdź z niego na prawo lub lewo, ale zejdź. Już. Teraz.



        • Gość: ada Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 195.117.159.* 26.07.02, 14:51
          A ja rozumiem Magdę, naprawdę.
          Moja teściowa to ten sam typ i choć staż małżeński mam spory, cały czas walczę
          ze sobą jak postępować.
          Na szczęście mój mąż , po tych kilkunastu latach drobnymi , bardzo drobnymi
          kroczkami , wykonywanymi raz w przód - a czasem w tył -stoi teraz przy mnie.
          Moja teściowa mieszka o 20 min jazdy samochodem , a godzinę komunikacją, ale
          jej wizyty są zawsze kilkudniowe.
          Ja - pogodziłam się z tym że muszę ją tolerować , ale w moim domu - i to
          powiedziałam jej wprost - ja jestem panią a ona jest gościem , i jak tylko
          często chce - ale tylko na prawach gośćia .

          \Magda - trzymaj się.
      • Gość: Nina Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.toya.net.pl 26.07.02, 15:19
        Magda,Twoj maz jest w matni.Z jednej stony totalne uzaleznienie od matki,z
        drugiej Ty.Ja mysle,ze jego nikt nie nauczyl,jak postepowac,a samo z siebie nic
        przyjsc nie chce.Co on winien,ze ma taka matke,i ze niczego konstruktywnego w
        tej sprawie zrobic nie potrafi?Moze on w ogole nie potrafi podjac jakiejkolwiek
        decyzji?Moze on sie boi rozmowic z mamunia,bo czuje,ze wasze malzenstwo wisi na
        wlosku?Zostanie na lodzie.Rozmow sie z tesciowa przy nim,i zobacz jak zareaguje-
        w koncu musi zajac jakies stanowisko.
        • Gość: Sony Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 26.07.02, 16:28
          No to facet ma klopoty. Z jednej strony matka, z drugiej strony zona i zadna
          nie chce ustapic. Doprawdy ciezko jest ocenic sytuacje znajac tylko jedna
          strone medalu, ale mysle, ze Magdzie skonczyla sie juz wszelka cierpliwosc.
          Czy ja dobrze stworzylam sobie wizerunek tesciowej jako wynioslej, z dystansem
          manipulatorki? Rozbawila mnie ta sytuacja w ktorej tesciowa tak kulturalnie
          nie dala wejsc do domu ksiegowej, chociaz z drugiej strony jezeli czula ze
          kobieta przyszla tylko przegladac jej katy to sie nawet nie dziwie. Dlaczego
          tesciowa mialaby zostawiac ksiazki z zakresu patologii ciazy na stole, jak
          Magda byla w ciazy? Czy to byly ogolne ksiazki o przebiegu ciazy i porodu ,
          czy tez specjalistyczne z zakresu patologii ? Moze chciala zwrocic jej uwage
          na ewentualne zagrozenia, a nie chciala mowic jej wprost, ze sie byc moze
          martwi. Tak czy inaczej napewno nie byla to dobra idea, bo nie ma nic gorszego
          jak denerwowac kobiete ciezarna bez powodu. Poza tym mowi to wiele na temat
          braku bezposredniosci w tych ukladach. Ciekawa jestem czy tesciowa okazywala
          radosc z faktu ze zostanie babcia i czy pomagala mlodym w wejsciu w nowa
          role- rodzicow? Jezeli dobrze zrozumialam to byly jakies problemy zdrowotne z
          dzieckiem na poczatku. Jak podchodzila do nich tesciowa? Czy podtrzymywala was
          na duchu? Mysle, ze twoj maz faktycznie nie umie rozmawiac ze swoja mama.
          Powinien jej od czasu do czasu kulturalnie zwrocic uwage ze inni tez maja
          swoje racje. Krotko mowiac moje zdanie jest takie: Magda potrzebuje w koncu
          uslyszec ze maz stoi po jej stronie. To znaczy ze widzi rowniez i jej racje.
          Nie powinien oczywiscie deptac matki, ale zalatwianie wszelkich spraw kosztem
          Magdy w rezultacie mu sie nie sprawdzi.Pozdrawiam
          • Gość: Galena Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.07.02, 18:36
            Magda!
            Ja w swoim życiu zawsze stawiam na szczerośc, więc mimo tego, ze spodziewam się
            tu zaraz napaści ze strony "naprawdę pokrzywdzonych" przez teściowe (wiem, ze
            jest takich dużo więcej niz tych szczęsliwych), musze Ci powiedzieć, że to co
            robisz jest poprostu niegodne i obrzydliwe!!!. Twoja pogarda dla męża przeradza
            się w nienawiść do teściowej i odwrotnie. Więc sytuacja jest patowa. Po co
            trwasz w tym związku? To nie ma już najmniejszego sensu- Twoja nienawiść to
            jakaś obsesja, ona zniszczy wszystko, przede wszystkim Ciebie samą.
            Wiem, że są teściowe "paskudne", jak paskudny potrafi być człowiek w ogóle, ale
            w tym co piszesz nie zauważyłam, żeby Twoja tesciowa była potworem. Ot, takie
            tam standardy "początkowomałżeńskie", które przeżywa prawie każda synowa. Za to
            Ty, jako osoba młoda, wykształcona, "niby lepsza", "niby mądrzejsza",
            popełniasz błędy karddynalne.
            Jak ta kobieta musi się okropnie czuć w Twoim domu kiedy ostentacyjnie
            milczysz, albo znikasz na całe popołudnia, albo rezygnujesz z wyjazdu po zakupy
            tylko dlatego, że ona chciała przyłaczyć się do tej eskapady. To jest
            zachowanie rodem z rynsztoka. Ona jest przecież Twoim gościem i Ty jako osoba
            na pewnym poziomie powinnas wiedzieć, że goście mają specjalne prawa. Pierwsze
            i najważniejsze to to, że gościa nigdy nie obrażamy, nawet jesli on zachowuje
            się niestosownie.A Ty obraziłaś Ją w swoim domu, w obecności innych ludzi, a na
            koniec zawadiacko zapytałaś "komu kawę, komu herbatę, a komu palto? pOCZUŁAS
            SIĘ PEWNIE WTEDY JAK BOHATERKA, tylko jak mogli poczuć się wtedy twoi goście?
            Pomyslałaś o tym? Gdybym ja była jednym z nich, tez chciałabym palto,
            natychmiast.Zadaniem gospodarzy jest łagodzenie konfliktów (jesli takie sie
            pojawiaja) na przyjęciach, a nie popisy w stylu "no to popatrzcie na co mnie
            stać, a jak sie nie podoba to mogę podać paltocik"
            Wstyd Magdo, wstyd. Jesteś toksyczną synową, toksyczną żona (oj biedny ten pan
            z Toba, oj biedny) i toksyczna matką, bo uczysz swoje dziecko pogardy i
            nienawiści.
            Wiem, że zlekceważysz mój post i nie odniesiesz sie do niego, bo Ty nie chcesz
            zweryfikować swojego postępowania, bo Ty czekasz na posty w rodzaju "wal
            chamowi, że jest chamem" i tym podobne. Mam nadzieje, że jednak Twoja teściowa
            coś zyska, jakąś "odrobinkę człowieczeństwa" z Twojej strony- (dzieki takim
            postom jak mój, które nie podsycaja i nie usprawiedliwiaja Twojej nienawiści),
            choć ja niewątpliwie tu, na tym forum strace.
            z pozdrowieniami-pomimo
            • Gość: jendza Do Galeny. IP: *.abo.wanadoo.fr 26.07.02, 19:06
              Nie masz racji, Galeno. Mowie Ci to tak samo, jak Ty to mowisz Magdzie.
              Generalnie z dwoch powodow. Po pierwsze nikt z nas nie wie, jak jest
              naprawde, bo znamy tylko relacje Magdy. Nie znamy samej Magdy,
              jej tesciowej, relacji owej tesciowej, stanowiska syna/meza itd.
              oraz ogolnie - calej sytuacji...
              Mamy za malo danych, by zdecydowanie opowiadac sie po jednej ze stron.
              Jedyne, co wiemy, to to - jak arcyslusznie zauwazyla Agick - ze Magda
              cierpi, a my mozemy czytac pamietnik jej bolu.
              I to my powinnismy zachowac sie tutaj - wobec Magdy - tak, jak Ty postulujesz,
              by Magda zachowala sie wobec swojej tesciowej.

              A drugi powod jest innej natury. Podepre sie tu wlasnym doswiadczeniem.
              A chodzi o traktowanie gosci w swoim domu.
              Otoz zdarzylo mi sie kilka razy pozwolic innym na za duzo wobec mnie-
              w moim wlasnym domu. Wlacznie z sytuacja, gdy moj gosc w moim
              wlasnym domu, powtorze, potraktowal mnie gorzej, niz onegdaj w dobrych
              domach traktowalo sie... wlasna sluzbe... A mowie tu o 'sluzbie', bo pani,
              bedaca moim gosciem, to dama z tzw. 'towarzystwa'...
              Wytrzymalam, nie zareagowalam, znaczy nadstawilam drugi, trzeci,
              dziesiaty policzek. Pytasz o efekt?
              Otoz owa 'dama' nie ma odwagi dzis spojrzec mi w oczy,
              zerwala kontakty, bo jej wstyd.
              Ostatecznie znaczy to, ze jednak ma kawalek jakiegos sumienia...
              To dobrze, ale to, ze nadal nie potrafi sie zachowac, to zle.
              I mam juz kilka takich osob, ktore sie juz nie maja odwagi ze mna
              spotykac...
              A to swiadczy, ze ja popelniam blad.
              Bo na pewne rzeczy ludziom we wlasnym domu pozwolic nie mozna.
              Dla ich wlasnego dobra...

              Pozdrawiam Cie
              A Magdzie zycze sily nade wszystko i wlasciwego rozeznania sytuacji...
              • Gość: Galena Re: Do Galeny. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.07.02, 20:06
                Droga Jendzo
                Jak zobaczyłam Twój nick (nawiasem mówiąc fajny), pomyślałam-oj zaczyna sie,
                zaraz mi się dostanie, ale Ty jesteś taka fajna Jendza- zupełnie "niejendzowata"
                .Wiem, ze nie wiemy wszystkiego, mam tego absolutna swiadomość. Uważam jednak,
                że nie można już Magdy popierać w jej nienawiści do teściowej, tym bardziej, ze
                Ona też popełnia błędy, przyznaj, ze popełnia.
                Jesli chodzi o grzecznośc w stosunku do gości w naszym domu- to jesli ktoś
                zachowuje się naprawdę niestosownie, tonujemy napięcie, a sprawe wyjasniamy
                wyłącznie na osobności, tak, aby inni goscie nie byli narażeni na tę
                nieprzyjemność.
                A Magdzie życzę jak najlepiej, ale jeśli będziemy tu podsycać i popierać
                takie "be" uczucia, to Ona doprowadzi się do jakieś skrajnej destrukcji.
                Pozdrawiam
                • Gość: jendza Re: Do Galeny. IP: *.abo.wanadoo.fr 26.07.02, 20:19
                  Jasne, Galenko, bledy popelnia kazdy.
                  Fakt.
                  I zupelna masz racje, gdy stwierdzasz, ze nie mozna
                  podsycac zlych emocji.
                  Gdy czytalam Twoj post przyszlo mi jednak do glowy,
                  ze zaatakowalas Magde, a bronilas tesciowej, bez
                  dostatecznych argumentow. Tak przynajmniej zinterpretowalam
                  Twoja wiadomosc.
                  Gdybym byla Magda, pewnie - czytajac go - poczulabym
                  sie niezrozumiana, zraniona.
                  Ostatnia rzecza, na jaka bym sie wowczas zdobyla, bylaby chec
                  rewizji mojej postawy w proponowanym przez CIebie kierunku...
                  Teraz juz rozumiem, ze proponujesz Magdzie probe rozbudzenia
                  w sobie pozytywnych emocji - wobec meza oraz jego mamy.
                  Ale zarazem walke o wlasne terytorium, zdrowa rodzine - tylko
                  mniej destrukcyjnymi metodami. Metodami, ktore nie beda
                  niszczyc - Magdy przede wszystkim...

                  Pozdrawiam cieplo!
                  jendza

                  • Gość: Galena Re: Do Galeny. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.07.02, 20:48
                    Droga Jendzo
                    Być może, że mój poprzedni post wygląda jak atak na MagdE, jak obrona
                    teściowej.Jest takie powiedzenie-"nie kopie się leżącego", a dla mnie tym
                    leżącym jest Teściowa.Rozumiem Magdę, ze może jej nie kochać, zrozumiałam, że
                    postepowała z nia zle, domyślam się, że mogły być jeszcze gorsze sprawy niz
                    te,które tu Magda opisała.Ale.....
                    To stara, nieszczęśliwa kobieta, co ją jeszcze w życiu czeka jeśli najbliżsi
                    jej nienawidza, ignorują, prawie wypędzają z domu? Ona jest jak zwierze w matni.
                    Magda obrony nie potrzebuje - to silna, zdecydowana, niezależna, wykształcona,
                    z perspektywami, młoda, kochana (przez córke na pewno, przez męża chyba też,
                    oraz przez przyjaciól i swoją rodzinę) kobieta. Mam wielką nadzieję, że nie
                    taka okrutna na jaką tu pozuje, że te wszystkie wykrzyczane tu na forum
                    nienawistne myśli i czyny są dla Niej swoistym katharsis, które kiedy sie juz
                    dokona, pozwoli jej spojrzeć na pewne fakty z większym dystansem.
                    serdecznie pozdrawiam
                    • _luizjana_ Re: Do Galeny. 26.07.02, 21:46
                      Gość portalu: Galena napisał(a):

                      > Droga Jendzo
                      > Być może, że mój poprzedni post wygląda jak atak na MagdE, jak obrona
                      > teściowej.Jest takie powiedzenie-"nie kopie się leżącego", a dla mnie tym
                      > leżącym jest Teściowa.Rozumiem Magdę, ze może jej nie kochać, zrozumiałam,
                      że
                      > postepowała z nia zle, domyślam się, że mogły być jeszcze gorsze sprawy niz
                      > te,które tu Magda opisała.Ale.....
                      > To stara, nieszczęśliwa kobieta, co ją jeszcze w życiu czeka jeśli najbliżsi
                      > jej nienawidza, ignorują, prawie wypędzają z domu?

                      Ale dlaczego jej nienawidza? tak bez powodu? dlatego, ze kilka bledow typowo
                      ludzkich popelnila, a Magda jest z gruntu zla i nie potrafi jej zrozumiec?
                      nie zgadzam sie z Toba, Galeno. Zgadzam sie jedynie, ze tesciowa jest stara i
                      byc moze nieszczesliwa, ale - czyz sama na to nie pracowala wytrwale?

                      Ona jest jak zwierze w matni
                      > .
                      > Magda obrony nie potrzebuje - to silna, zdecydowana, niezależna,
                      wykształcona,
                      > z perspektywami, młoda, kochana (przez córke na pewno, przez męża chyba też,
                      > oraz przez przyjaciól i swoją rodzinę) kobieta.

                      dodam jeszcze - bliska rozstroju nerwowego + razpadajace sie malzenstwo. nie
                      ma czego zazdroscic, raczej wspolczuc i pocieszac.




                      Mam wielką nadzieję, że nie
                      > taka okrutna na jaką tu pozuje, że te wszystkie wykrzyczane tu na forum
                      > nienawistne myśli i czyny są dla Niej swoistym katharsis, które kiedy sie
                      juz
                      > dokona, pozwoli jej spojrzeć na pewne fakty z większym dystansem.
                      > serdecznie pozdrawiam
                      • Gość: ladybug Re: Do Galeny. IP: 142.103.39.* 27.07.02, 04:56
                        _luizjana_ napisała:

                        > Gość portalu: Galena napisał(a):
                        >
                        > > Droga Jendzo
                        > > Być może, że mój poprzedni post wygląda jak atak na MagdE, jak obrona
                        > > teściowej.Jest takie powiedzenie-"nie kopie się leżącego", a dla mnie tym
                        > > leżącym jest Teściowa.Rozumiem Magdę, ze może jej nie kochać, zrozumiałam,
                        >
                        > że
                        > > postepowała z nia zle, domyślam się, że mogły być jeszcze gorsze sprawy ni
                        > z
                        > > te,które tu Magda opisała.Ale.....
                        L no wlasnie ale jesli czujesz ,ze jestes kopany przez kogokolwiek to po co
                        sie wpraszac do tej osoby, i udawac ze wszystko jest w porzadku ?
                        > > To stara, nieszczęśliwa kobieta, co ją jeszcze w życiu czeka jeśli najbliż
                        > si
                        > > jej nienawidza, ignorują, prawie wypędzają z domu?
                        >
                        > Ale dlaczego jej nienawidza? tak bez powodu? dlatego, ze kilka bledow typowo
                        > ludzkich popelnila, a Magda jest z gruntu zla i nie potrafi jej zrozumiec?
                        > nie zgadzam sie z Toba, Galeno. Zgadzam sie jedynie, ze tesciowa jest stara i
                        > byc moze nieszczesliwa, ale - czyz sama na to nie pracowala wytrwale?
                        L...a pracowala i pracuje nadal, i zyczy sobie jeszcze zrozumienia? Sorry ,
                        ale jesli wymagasz czegos od innych to daj dobry przyklad i tego samego
                        egzekwuj od siebie. Nie mozna liczyc na czyjas dobroc bedac samemu ignorantem
                        zapatrzonym we wlasne "ja", a do tego wiecznie oczekujacym ze ktos lub cos sie
                        zmieni .
                        >
                        > Ona jest jak zwierze w matni
                        L jakiej matni, tej co sobie stworzyla? ,jesli czuje sie zle u Magdy to po co
                        ja nawiedza na 2 tygodnie. Teski za synem, w porzadku niech go zaprosi do siebie
                        > > .
                        > > Magda obrony nie potrzebuje - to silna, zdecydowana, niezależna,
                        > wykształcona,
                        > > z perspektywami, młoda, kochana (przez córke na pewno, przez męża chyba te
                        > ż,
                        > > oraz przez przyjaciól i swoją rodzinę) kobieta.
                        >
                        > dodam jeszcze - bliska rozstroju nerwowego + razpadajace sie malzenstwo. nie
                        > ma czego zazdroscic, raczej wspolczuc i pocieszac.
                        > L rozgoryczona , zawiedziona i chyba za wyrozumiala . NIkt nie zasluguje na
                        takie traktowanie.
                        L a jeszcze o gosciach, tylko w Polsce obowiazuje zwyczaj obslugiwania gosci(
                        co dla mnie jest b. meczace jak jestem w kraju w odwiedzinach ). Moge
                        zrozumiec "zorganizowane posilki" ,jestem w stanie zrozumiec ,ze ktos nie lubi
                        jak mu zagladaja do lodowki, ale ta reszta w uslugiwaniu to absurd. Po za tym
                        jesli decydujesz sie na odwiedzenie kogos to stosujesz sie do porzadku
                        panujacym w tym domu a nie na odwrot.
                        >
                        >
                        >
                        > Mam wielką nadzieję, że nie
                        > > taka okrutna na jaką tu pozuje, że te wszystkie wykrzyczane tu na forum
                        > > nienawistne myśli i czyny są dla Niej swoistym katharsis, które kiedy sie
                        > juz
                        > > dokona, pozwoli jej spojrzeć na pewne fakty z większym dystansem.
                        > > serdecznie pozdrawiam
                      • Gość: Vivaldi Re: ZLOSLIWA I ZLE WYCHOWANA SYNOWA. IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 27.07.02, 20:11
                        Piszesz ze tesciowa sama pracowala wytrwale na to jezeli czuje sie
                        nieszczesliwa. To moze i Magda sama pracowala na to ze sie tak tutaj zlosci na
                        swoja tesciowa i meza. Tesciowa jak rozumiem jest kochana przez syna inaczej
                        Magda nigdy by tutaj nic podobnego co pisze nie pisala. Ten facet musi miec
                        naprawde charakter jesli umie oprzec sie takiej jedzy jak Magda. Napewno ma
                        juz dosc jej zlosliwych , chamskich wyskokow i atakow na jego matke. Wcale sie
                        mu nie dziwie. Ja juz dawno bym sie takiej jedzy pozbyl.
      • Gość: madzia_ Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.02, 20:15
        Madziu tak bardzo Ci wspolczuje, rozumiem Cie i podziwiam, oczekiwalas przez
        ten czas zrozumienia i wsparacia ze strony meza a on nigdy nie stanal przy
        Tobie wiem jak sie czujesz, moj chlopak nie widzi wad swojej mamy, jego zdaniem
        jest ciezko chora, znerwicowana i ma prawo do takiego zachowania .... ciezko
        jest w takim zwiazku .... naprawde zycze Ci wytrwalosci i powodzenia. Nie
        przejmuj sie negatywnymi wypowiedziami, oni nie przezyli tego i nie wiedza jak
        bardzo potrfi zranic zaborczo kochajaca matka i niedojrzaly syn .
    • Gość: lo Re: Dziennik z synową w tle IP: *.acn.waw.pl 27.07.02, 22:34
      A ja chętnie przeczytałabym dziennik z synową w tle napisany oczywiście przez
      teściową Magdy. Kiedyś oglądałam film, w którym te same wydarzenia były
      przedstawione najpierw przez żonę, a potem przez męża. Jak niesamowicie mogą
      różnić się opinie 2 osób na temat identycznych spraw! Staram się o tym zawsze
      pamiętać.
      • Gość: ada Re: Dziennik z synową w tle IP: 195.117.159.* 29.07.02, 08:11
        A sp`ojrzmy może na cała sytuację oczami teściowej.
        Wychowywała syna sama, poswięciła mu najlepsze lata życia, gdy się ożenił miała
        nadzieję znależć swoje należne miejsce w nowej rodzinie syna.
        tymczasem synowa stawia granicę my- teściowa.
        Ona jest kimś obcym w domu swego syna.
        To jej dramat.Została sama.
        Mieszkałam u moich teściów 3 lata i pamiętam jak płakałam, gdy się tam
        wprowadzałam ( zdecydowanie nie spełniałam oczekiwań jako synowa).
        Pamiętam, jaka bylam szczęśliwa, gdy prosto ze szpitala , po urodzeniu dziecka
        wprowadzałam się do wynajętej kawalerki , byle nie do teściów.
        I pamiętam też jak po śmierci teścia teściowa zażyczyła sobie, abyśmy do niue
        wrócili, bo ona jest teraz samotna i potrzebuje opieki.
        Wtedy postawilam się mężowu tak jak nigdy więcej.
        Został z nami w kawalerce.
        A dziś, gdy coraz bliżej chwila , gdy sama zostanę teściową, widzę jak wysoką
        poprzeczkę stawiam dziewczynom.

        Zrozumcie teściową Magdy.

        Magda , co tam u Ciebie?

        • Gość: madzia_ Re: Dziennik z synową w tle IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 29.07.02, 10:24

          Co znaczy wychowala syna, poswiecila sie mu ? - i dlatego teraz ma prawo do
          takiego zachowania, do takiej zachlannosci i wrednego postepowania ? Jesli
          kocha go i chce dla niego jak najlepiej to powinna dac mu wolna reke, moze
          wtedy jego relacje z zona bylyby lepsze. Gdyby rozmowy z synawa zostaly miedzy
          nimi, a nie przekazywane byly dalej i to w innej formie, to wtedy bylaby mile
          widziana w ich domu. Rozumiem, ze dala mu zycie, ale to nie oznacza, ze moze
          wchodzic w butach w ich zwiazek, rozumiem tez ze matce nalezy sie szacunek, ale
          nie mozna pozwolic sobie wejsc na glowe. Trzeba umiec kochac z rozwaga, a
          niektore matki kochaja zaborczo powodujac tym ze one sa nie szczesliwe i ich
          dzieci takze.
        • Gość: jendza Do Ady IP: *.abo.wanadoo.fr 29.07.02, 16:14
          Ado, przeczytaj jeszcze raz, co napisalas.
          Widzisz to samo, co ja?
          To nie Ty, z calym szacunkiem, masz 'stawiac
          poprzeczki' dziewczynom Twojego syna. To on (lub oni)
          maja wybrac towarzyszke ICH zycia, nie TWOjego.
          Towarzyszem Twojego zycia, z ktorym stanowisz jedno,
          jest Twoj maz....
          Kazdy czlowiek ma prawo do posiadania rodzicow, partnera
          zyciowego, dzieci, itd. Kazda z tych osob ma scisle zakreslone
          miejsce, ktore zajmuje w sercu, myslach, uczuciach - tego drugiego.
          Nie mozna przekraczac pewnych granic, nie wolno chciec zbyt duzo
          dla siebie, bo mozna skrzywdzic drugiego. Bardzo skrzywdzic...

          WIesz, jesli naprawde kocha sie ptaka, to sie go wypuszcza...

          Badz madra, dobra tesciowa, a bedziesz cudowna matka...
          I na pewno i syn, i synowa, beda umieli Ci za to wlasciwie sie
          odwdzieczyc!
          Powodzenia!
          jendza
          • Gość: ada Do Ady - odp. IP: 195.117.159.* 30.07.02, 08:27
            Mam tesciowa troche w typie tesciowej Magdy i zawsze , gdy myslajam o
            przyszlosci mego syna chcialam byc tesciowa zaprzyjazniona.
            A teraz widze ze sama mam zadatki na jedze.Niestety.
            Dlatego bardzo staram sie to w sobie pohamować.
            Oczywiscie nie ja bede wybierac zone dla syna i te poprzeczki, ktore stawiam
            dziewczynom, nie maja w zasadzie wiele wspolnego z jego wyborami.
            Nie okazuje mojej niecheci ani dziewczynom , ani synowi - jednak trzeba chyba z
            chlopakiem ( jeszcze bardzo mlodym -15l.) o dobrych wyborach i wartosciach w
            zyciu.
            Czego tak naprawde oczekuje od przyszlej synowej?
            Pamietam jak rodzice mego meza zabraniali spotykac sie ze mna, bo jestem zbyt
            slaba partia dla ich jedynaka. Skromne mieszkanie, raczej ubodzy rodzice,
            ojciec ktory w przeciwoenstwie do teścia palił papierosy ,brak majątku - to
            wszystko były moje wady. Moi tesciowie bardzo bali sie ze bede za wszelka cene
            ciagnela ich syna do slubu. I dopiero gdy ja dostalam sie na studia, a moj maz
            nie - trochą przelkneli te porazke.
            Dlatego, pamietajac to wszystko ( a taka niechec chyba trudno zapomniec),
            jedyny moj wymog wobec przyszlej synowej , najwazniejszy to taki, zeby byla dla
            niego dobra. A oczekiwanie wobec syna na te chwile - by byl rozsadny.
        • kini Re: Dziennik z synową w tle 29.07.02, 17:14
          Gość portalu: ada napisał(a):

          > A dziś, gdy coraz bliżej chwila , gdy sama zostanę teściową, widzę jak wysoką
          > poprzeczkę stawiam dziewczynom.

          Co to znaczy, że stawiasz wysoko poprzeczkę dziewczynom syna?
          • Gość: ewa Re: Ludzie, tego nie da sie czytac !!!! IP: 5.2.1R1D* / *.w.club-internet.fr 29.07.02, 17:56
            ...a szkoda, bo ciekawe i kazda z nas przynajmniej czesciowo moze utozsamic sie
            z Magda.
            Jenku, czy naprawde musicie walic te kwadraty ? Nie mozna zastapic kwadratu
            przez l, a, e , n ????
            przepraszam za dygresje
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 30.07.02, 00:21
      Dzień 19.
      Przede mna tylko 2 dni pobytu tesciowej i to mnie uspokaja.
      W piatek pojechalam do mojej mamy ale wieczorem sciagnieto mnie do pracy. I tak
      sie zdarza. Nad ranem bylam bardzo zmeczona by jechac 100km z powrotem do mamy
      a do mojego domu nie chcialo mi sie wracac.Kolege z pracy z ktorym przyjaznimy
      sie i ktory razem ze mna zostal sciagniety /zawsze smiejemy sie ze jesli
      mezczyzni sa z Marsa a kobiety z Wenus to my obydwoje z jeszcze innej planety
      ale tej samej - rozumiemy sie bez slow/ zaparzyl nastepna kawe. Powiedzialam ze
      pospie w pracy na fotelu i rano pojade do mamy a on poradzil mi "nie uciekaj,
      ty jestes u siebie. To jest twoje miejsce" .Przemyslalam .On ma racje.I
      wrocilam do domu. Przespalam prawie cala sobote, wieczorem poszlismy do
      znajomych , wrocilismy pozno.A w niedziele razem pojechalismy do Zakopanego do
      moich znajomych i oczywiscie wrocilismy pozno.Za to corka jest z babcia.
      Oczywiscie omijam tesciowa. Nie zachowuje sie w stosunku do niej ani
      napastliwie ani agresywnie. Po prostu ja omijam. Nie obsluguje ja tzn, moj maz
      robi jej sniadanie czy kolacje, parzy herbatki, nawet w rekach upral jej
      spodnie. I to jest ok. Dzisiaj tesciowa kilka razy napomknela zapytana przez
      mojego meza co zje, na co ma ochote , ze nie neguje niczego co ja zrobie lub
      powiem. Po co to mowi? Nie wiem. To oczywiste, ze negowala ile mogla ale juz
      nie moze wiec nie neguje.
      Czytam Wasze dobre rady i przy niektorych naprawde mozna sie usmiac. Wychowana
      bylam w domu w ktorym sie rozmawialo. Takiego domu jak u mojej tesciowej nie
      spotkalam. Tam w ogole nie ma rozmow. Wyobrazacie sobie taka sytuacje ze jest
      matka kogos z Was u Was w domu przez miesiac, wracasz z pracy codziennie a ona
      nie pyta co u ciebie w pracy, co robiles. Ona mojego meza nie pyta nigdy o jego
      sprawy.A on skwapliwie zajmuje sie analizowaniem z nia pogody, tego co jadla,
      co jej smakowalo, jak sie czuje, gdzie ja gniecie a gdzie boli. Ona nawet nie
      zapyta go o nasza corke. Oni zachowuja sie przy calej zewnetrznej kurtuazji
      jak ... nawet nie umiem tego nazwac. Ona wie ze on jej niczego nie powie /jak
      przez cale zycie/ a on juz wie ze ona o nic nie zapyta. Nie moze nim juz
      sterowac tak jak kiedys /sterowanie sie zepsulo/ a chcialaby miec swiadomosc ze
      kims jeszcze moze. Tym kims bylabym ja. A ja tez niesterowalna. Od zawsze.
      Nie spotkalam nigdy tak wynioslego czlowieka jak moja tesciowa. Ocenia innych
      od razu i z regoly negatywnie /do sasiadow syna przychodzi dziewczyna to od
      razu widac "latawica", corka innych ma nastepnego chlopaka to na pewno tam
      juz "dom publiczny"/.Ocenia ludzi po wyksztalceniu /"glupie babsko ja poucza" -
      to o ekspedientce lub pielegniarce/."Plebs" - to jej normalne okreslenie na
      ludzi ktorych uwaza za nizszych sobie /wlasciwie prawie wszyscy/. Jest w niej
      tyle pogardy dla innych ludzi ze za samo to juz czuje sie do niej niechec. Ma
      przedwojenna mature ale niestety ani oczytana ani wlasnych pogladow, wlasnego
      zdania. Tak wlasciwie ta wynioslosc jest dominujaca cecha. Nawet jak wyjezdzala
      na wczasy lub do sanatorium to - opowiadala potem - przez 2-3 dni z nikim nie
      rozmawiala i wszyscy byli zaintrygowanie co to za tajemnicza pani.No i potem
      robila furore. Tak cale zycie odgrywa i osadza. W calej rodzinie slynela z tego
      ze recenzowala kazde wydazenie po swojemu i osadzala od razu. I zjawilam sie ja.
      Ktos zapytal ladnie "czy moja tesciowa podtrzymywala mnie na duchu gdy moje
      dziecko bylo chore?" Opowadam /jesli nie czytal moich wczesniejszych postow/ -
      nie, moja tesciowa nigdy i nikogo na duchu nie podtrzyma.Pierwszy raz
      zobaczylam ja w akcji jak jej kuzynce zrobila sie ciemna plama pod okiem.
      Tesciowa przez pol godziny straszyla ja ze to moze byc rak po czym uraczyla ja
      pokrzywa na spirytusie /sama zalewa/ ktora to raka leczy.Przerazona ciotka
      obskoczyla lekarzy a plama jak sie pojawila tak zniknela. Tesciowa to czasem
      przytacza jako przyklad ze pokrzywa leczy raka.
      Z moim dzieckiem sytuacja byla taka: corka miala -jak sie okazalo niedrozne
      kanaliki lzowe i nie potrafila otworzyc oczek. Co przetarlam to znow zlepione
      ropa. W przychodni / jesli ktos jeszcze pamieta - przynalezalo sie rejonowo do
      lekarki i stalo w duzych kolejkach /lekarka obejrzala te oczka i bardzo sie
      zdziwila ze moje dziecko przy urodzeniu dostalo 10 punktow w skali AGPAR. Ona
      stwierdzila ze moje dziecka ma skosne oczy i to moze byc mongolizm. Oczywiscie
      zadnych badan - jako zalecenie obserwowac czy dziecko dobrze sie rozwija /czy
      bedzie widziec, slyszec/. Wrocilam do domu we lzach. Z budki
      telefonicznej /takie czasy/ zadzwonilam do mojego szwagra. Wiedzialam o
      problemach ze zdrowiem jego siostrzenicy i o dobrej lekarce do ktorej
      przywatnie jezdzili. Zalatwil mi wizyte u tej pani doktor za 2 dni /termin
      blyskawiczny !/.Przez 2 dni nie spalam.Wszystko lecialo mi z rak. Maz
      powiedzial o tej sprawie tesciowej, bo jak nie, mieszkalismy z nia. W ten dzien
      rano by zajac rece robilam w lazience jakas przepierke.Okazalo sie ze moje
      dziecko obudzilo sie i placze a ja tego nie slyszalam. Tesciowa wpadla do
      lazienki z krzykiem:"nie widzisz ze dziecko placze! Tak mozesz postepowac z
      normalnym dzieckiem a nie z takim jakie masz !". Po tym incydencie
      wyprowadzilam sie od niej. Wolalam zeby nie podtrzymywala mnie wiecej na
      duchu.Wlasciwie moj maz tez nie liczy na podtrzymywanie przez nia. Wiem od
      samego poczatku naszej znajomosci ze mam jej niczego nie mowic. I tak to
      wyglada do dzis.
      A moj maz.Moze i wiele sie zmienil. Mysle ze nauczyl sie rozmawiac a
      przynajmniej ze mna. Wie ze rozmawia z przyjacielem. Natomiast ma duza
      nieufnosc do innych. O tym by miec przyjaciela w ogole mowy nie ma. Czasem jest
      zazdrosny o to ze z kolegami z pracy czy starymi kumpelkami nie mozemy sie
      nagadac. O to ze jeden za drugiego zrobi prace, ze przez pol miasta podjedziemy
      nawet by sobie czegos pogratulowac. Dla niego takie stosunki z kims "obcym" sa
      nie do pomyslenia. Ale jeszcze nie nauczyl sie wyrazac uczuc. Ja
      powiem: "wrociles pozno a ja martwilam sie o ciebie", " niepokoje sie gdy sam
      biegasz po parku noca" a on powie:"nic mnie nie obchodzi gdzie sie szwendasz
      ale moglabys laskawie dac znac o ktorej wrocisz", "mozesz sobie biegac gdzie
      chcesz i o ktorej chcesz tylko rob to tak zebym o tym nie wiedzial". Ja wiem ze
      on ten sposob okazywania uczuc wyniosl z domu. Czepiactwo i obrzucanie obelgami
      to jest ta wyzsza forma uzewnetrzniania emocji. Juz nie robi tego zawsze a to
      juz sukces. O tym ze stosunki ze swojego domu uslinie probuje przeniesc na
      corke pisac nie musze. Jak mozna lawirowac miedzy obrona uczuc dziecka a
      nieurazeniem meskiego ego - moglabym napisac ksiazke.
      Moze czepiactwo tesciowej to wyraz goracych uczuc, a jej ataki na mnie i
      obrazanie mnie to moze nazbyt ekspresyjne eksponowanie niepokojow o syna.
      A osobe ktora pisze ze rola gospodarzy jest tonowac nieporozumienia a nie
      podsycac ich zapytam co zrobilaby gdyby na wlasnym przyjeciu w jej domu
      zaatakowala ja slownie tesciowa /nie pierwszy raz/ tonem nie znoszacym
      sprzeciwu: "oczekuje natychmiast ze powiesz mi kiedy wreszcie zmienisz prace.Co
      z ciebie za matka i zona zeby moj syn musial matkowac dziecku. Kiedy to sie
      wreszcie skonczy !!!". A twoj maz siedzialby ze wzrokiem wbitym w talerz i
      uszami wzdluz grzbietu. Mysle ze nie masz wokol siebie nikogo
      tak "kulturalnego" jak moja tesciowa i nikt pod sciana cie nie ustawia.
      Wolalabym zeby moja tesciowa tak sie nie zachowywala i nie zmuszala mnie do
      zachowan jakich w ogole nie wyobrazalam sobie. I moze piszac tutaj coraz
      bardziej rozumiem ze nie o to jej chodzilo ze byc moze inaczej nie potrafi ...
      nie bede z nia nigdy blisko. Jest jakis poziom podlosci i wrednosci po
      przekroczeniu ktorego nic nie da sie zrobic. Chcialabym zapomniec a to nie
      wychodzi. Do tego jestem pewna ze dla niej ja jestem ta wredna baba z ktora
      zupelnie n
      • _luizjana_ Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 30.07.02, 11:56
        nie zamierzam usprawiedliwiac zachowania tesciowej, ale faktycznie moze ona
        nie umie inaczej wyrazic swych mysli, uczuc? nie potrafi powiedziec: magdo
        kochanie, tyle pracujesz, martwie sie o ciebie, o dziecko... zamiast tego
        wylewaja sie z niej zupelnie inne slowa majace wyrazac to samo. w ten sposob
        ty ja uwazasz za straszna kobiete, a ona pewnie ciebie...
        dlaczego tesciowa nie potrafi mowic inaczej, jaka jest tego przyczyna? Jakich
        ona miala rodzicow, jak byla wychowywana? Skad wzial sie ten chlod, ktory
        przekazala synowi, a on przekazuje corce?
        trzymaj sie magda, jeszce tylko dwa dni. najwazniejsze, zeby wszystko bylo
        dobrze miedzy toba a mezem, powodzenia.
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 31.07.02, 00:28
      Dzien 20.
      Czy naprawde kobieta /ta z Wenus/ musi znosic tego z Marsa wraz z jego
      uwarunkowaniami wychowaczo-kulturowymi. Wyglada na to ze powinnam sie cieszyc
      ze on nie byl bity bo moglby taka forme przekazywania uczuc wniesc w nasz dom.
      I co ? czy musialabym:
      a/ z cala wrazliwoscia rozumiec i resocjalizowa go / zgadzajac sie na jego
      zainteresownie wyrazajace sie rekoczynami/,
      b/ dokonywac jego resocjalizacji unikajac jego zaangazowania
      uczuciowego /wyrazajacego sie j.w./,
      b/ powiedziec mu fucka you.
      wybor nalezy do ciebie.
      Czy mam miec podbite oczy by miec dosc? Czy musze tylko rozumiec czy tez moge
      wymagac zrozumienia?
      Dzisiaj moja tesciowa pochwalila moje gotowanie. przy jej braku apetytu /je
      tylko pierwsze sniadanie, drugie sniadanie, obiad, deser, podwieczorek i
      kolacje/ to prawie sukces.Ona stale podkresla ze je z obowiazku bo musi przed
      lekarstwami, po lekarstwach , w trakcie lekarstw. Wszystko z obowiazku. nawet
      wypoczywa z obowiazku i spi z obowiazku.
      Ale pochwalila. Zaznaczyla znowu ze w nic u mnie sie nie wtraca i niczego nie
      neguje. Gdy powtorzyla to kilka razy przed oczami stanely mi warianty
      odpowiedzi /jak Terminatorowi/:
      a/ ciesze sie ze tak doskonale sie rozumiemy / co jest nieprawda/,
      b/ wtracala sie do wszystkich spraw i wszystko negowala i po prostu limit sie
      wyczerpal / co jest prawda/,
      c/ fuck you / z powodu uwarunkowan kulturowych..../.
      Mialabym ochote /jak Terminator/ rzucic opcje c ale rzucam a. I to moj blad.
      Ona juz nawija ze nie neguje ale ma zastrzezenia... I tak zmusza mnie do
      rzucenia wariantu b. W tak kulturalny sposob konczy sie dyskusja na tematy
      kulinarne.
      Jutro przywoze ciocie z sanatorium, zjedza u nas obiad i maz wieczorem odwiezie
      je do mieszkania cioci. Juz wiem ze zrobie duszona czerwona papryke faszerowana
      kasza z miesem w ostrym pomidorowym sosie. Lubie gotowac. Czesto, gdy maz
      jedzie do nich robie cos dla nich na 2-3 dni /lazanki z miesem i kapusta,
      golabki, bigos, kurczaka w sosie curry lub chili, bitki w pieczarkach, krokiety
      z barszczykiem a nawet pierogi/. Wiem ze dla cioci to duzo bo nie musi stac
      przy garach. Ale czasem mam wrazenie ze robie cioci problem. Ona uwaza ze musi
      sie odwdzieczyc i np. robi nam knedle ze sliwkami. Taka juz jest i nawet
      tlumaczenia nie przemawiaja. Ostatnio biodro dawalo jej w kosc wiec chetnie
      przyjmowala pomoc.Ale wszystko jest nienaturalne.
      • mamosz Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 31.07.02, 04:26
        Ja tak cichutko na marginesie Magda, ty też bedziesz kiedyś teściową...?
        • Gość: ada Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 195.117.159.* 31.07.02, 07:53
          Magda ma córkę, więc bedzie maiła ziecia, a to zupełnie inna sprawa.
      • melanie Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 31.07.02, 21:20
        Magdo,jak tam ostatni dzien z tesciowa?
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 31.07.02, 23:30
      Dzien 21 i ostatni.
      WYJECHALA.
      Po pracy przywiozlam ciocie wiec w domu zrobilo sie troche milego ruchu.
      Nakarmilam je obiadem i kolacja i maz z nimi pojechal. Jeszcze nie wrocil. Na
      pewno po drodze zrobia jakies wieksze zakupy i pomoze im sie rozpakowac.
      Przy pozegnaniu tesciowa powiedziala ze dziekuje za wszystko a glownie za to ze
      z nia wytrzymalam. Zrobilo mi sie jej zal, choc takich slow ze "skrucha"
      slyszalam juz wiele i jak zycie pokazalo nie byly one szczere. Tesciowa potrafi
      byc tak "serdeczna" ,ze usypia to czujnosc. Nie lubie skladania zyczen z nia.
      Ona z takim "uczuciem" te zyczenia sklada ze az sie sama wzrusza i lzy wisza na
      koncach rzes. Mowila: "zeby u was zawsze bylo rodzinnie i zgodnie" a wracajac
      maz juz w samochodzie nadawal co to jej sie u mnie nie podobalo. Mowila ze
      lzami w oczach:" zawsze zyczylam i zycze ci jak najlepiej" a ja zastanawialam
      sie jakby to bylo gdyby mi zle zyczyla. Cos mnie musialo ominac.
      Rok temu chcielismy kupic domek. Taki w zabudowie szeregowej. Myslelismy ze
      wezmiemy tesciowa do nas /widywalam sie z nia wtedy dosc rzadko/. Rozbily sie
      plany, bo nie chce sprzedawac mojego mieszkania. Jest duze, fajnie, dobrze i
      funkcjonalnie urzadzone i jest moje. Mozemy kupic domek bez sprzedawania
      mieszkania bo mieszkanie zostaloby dla corki. Moj maz mowi ze dla corki
      zostanie mieszkanie tesciowej. To niech sprzedadza mieszkanie tesciowej. Ale on
      chyba nawet nie potrafilby o tym rozmawiac z matka. Wiec zostalo tak jak jest.
      I cale szczescie. Ale bysmy sie zatrzasneli !!! On z matka mieszkalby w domu a
      ja z corka w moim mieszkaniu. Musze jeszcze dodac ze pieniadze na wykupienie
      mieszkania na wlasnosc dalismy tesciowej my. Gdy brala pieniadze mowilo sie ze
      to przeciez zostanie dla naszego dziecka a teraz syn nie zapyta matki czy
      zrobila testament i komu to mieszkanie zostawia. Chyba nie mnie! Od strony
      podatkowej w przyszlosci powinno byc na corke... ale moj maz z matka na ten
      temat nie bedzie rozmawial. Wole wiec o jej interes zadbac sama.
      Do tego jej dluzsze wizyty u nas pokazaly to co pokazaly. Zero porozumienia a
      wlasciwie zero kontaktu.
      Posciel wrzucilam na 95stopni, wywietrzylam mieszkanie zaparzylam dobra
      herbate, puscilam Concerto Grosso Vivaldiego i ... postaram sie czarne mysli
      poutykac w zakamarkach serca i duszy. Postaram sie zapomniec to wszystko czego
      zapomniec sie nie da. Zaraz klade sie spac zanim maz wroci. Wiem ze on przez
      kilka dni nic nie powie ale powoli, po cichu, podstepem bedzie wylewal zale
      zaslyszane u nich dziesiejszego wieczoru. A moze tym razem nic nie powie ...
      ale ja czekam.
      Nie chce prowadzic dziennika bez tesciowej dzien 1, 2, 3 .... i nastepne.
      Dziekuje Wam dziewczyny ze bylyscie ze mna !!!!
      • melanie Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 31.07.02, 23:46
        Z jednej strony ciesze sie, że masz już spokój, chociaż nie powiem, trochę mi
        smutno,że nie bedzie już tego dziennika, napisz chociaz od czasu do czasu,jakie
        sa echa tej wizytacji (ze strony męża). Bardzo polubilam cię,życzę ci
        wszystkiego co najlepsze. Ale wiem, że poradzisz sobie sama we wszystkim.
        • annabursztyn Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 01.08.02, 17:00
          Taki dziennik jak Ty mogła pisać moja mama , ale wtedy jeszcze nie było
          internetu.Zawsze wydawało mi się , że trochę przesadza .Życie zmusiło mnie do
          zamieszkania z babcią (TEŚCIOWĄ mamy)i zupa się wylała...Nagle poczułam na
          własnej skórze jak ciężko żyć z taką osobą .Jestem wdzięczna mojej mamie , za
          to , że zapraszała ją (mama mieszka w innym mieście)na Boże Narodzenie , a
          potem wymyślając różne preteksty trzymała aż do Wielkanocy. Naprawdę wiem jak
          ta wielkoduszność musiała ją kosztować.Babcia nie żyje od 5 lat.Z każdym
          kolejnym mijającym rokiem ubywa tych złych wspomnień , a przypominają sie
          miłe .Niestety moja mama nie podpisałaby się pod tym . W jej przypadku została
          przekroczona pewna granica . Mama nigdy wcześniej , ani teraz nie mówiła o
          swojej teściowej żle ,ale tych przeżytych przez nią 32 lat małżeństwa z
          teściową w tle nic już nie może zmienić .Jestem pewna , że jedynym plusem tej
          historii jest to , że wyciągneła wnioski- w końcu jest matką (...narazie
          kawalera).Magdo pozdrawiam Cię gorąco . AB
      • Gość: Lidia Re: SMUTNE ZYCIE W NIENAWISCI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 01.08.02, 20:44
        Jakie smutne jest to twoje zycie Magdo. I to ty sama je takim czynisz. Gorzej
        ze czynisz je takim smutnym i beznadziejnym dla innych ludzi: dla twojej
        tesciowej przede wszystkim, dla twojego meza , dla waszej corki. Czytajac
        twoje posty , a w szczegolnosci ten ostatni zrobilo mi sie tak potwornie zal
        tej starszej kobiety, ktora nie miala szans przebic sie przez ten mur wrogosci
        jaki stworzylas i kultywujesz zawziecie przez tyle lat. W zyciu bywa roznie,
        raz lepiej , drugi raz gorzej. W zyciu kazdego z nas bez wyjatku. Twoje serce
        jest zimne jak glaz, a twoje usta nieszczere . Twoja tesciowa podziekowala ci
        za goscine, nawet za to ze z nia wytrzymalas,. A czy ty podziekowalas jej za
        to ze i ona z toba wytrzymala? Tyle w tobie nienawisci i braku tolerancji dla
        innych. Mowisz zle o matce swego meza do obcych ludzi: w pracy, w sasiedztwie,
        do rodziny, nawet do nas obcych ludzi tu na forum. Nie lubisz sama krytyki a
        tak bezwzglednie krytykujesz innych. Mysle ze jestes olbrzymia, niewyobrazalna
        EGOISTKA . Wykorzystujesz ludzi do zaspokojenia swoich potrzeb. Nawet nas tu
        na forum. Ani razu nie probowalas ustosunkowac sie do krytycznych uwag, bo ty
        sama nic nie chcesz w sobie zmienic, w tej aureolii nienawisci jaka wokol
        siebie stworzylas, bo wtedy nie mialabys czym zyc. To ty jestes toksyczna nie
        twoja tesciowa. Dlatego ze ty masz wszystkich ludzi bez wyjatku gdzies. Ty sie
        chcialas tylko sama skomfortowac. Ty kochasz nienawidziec. Kiedys twoja
        corka i byc moze twoj ziec bedzie rowniez prac posciel w ktorej spalas u nich
        w domu , w temperaturze min 95 stopni i bedzie dlugo wietrzyc po tobie
        mieszkanie. Tego wlasnie sie spodziewaj bo ona na to patrzy i sie uczy.
        • melanie Re: SMUTNE ZYCIE W NIENAWISCI !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 01.08.02, 21:08
          Toksyczna jestes ty, szczerze wspolczuje twojej tesciowej i wszystkim wokol
          ciebie. Twoje widzenie swiata i ludzi jest czarno-biale, czyli na poziomie
          nastolatki. Juz widze twoja wspanialomyslnosc i dobroc serca po twoim poscie.
          Co możesz wiedziec o magdzie, ze tak zajadle ja osadzasz i za co? Byla
          wyjatkowo mila przez te trzy tygodnie, nie zrobila nic,co moglo by urazic
          starsza pania, wrecz przeciwnie, starala sie jak mogla, aby nie bylo
          konfliktow.Nie wiem, czy stac by cie bylo na taka postawe na jej miejscu.
          Szczerze ja za to podziwiam. A to, ze pisala dziennik na internecie, to wg
          ciebie obgadywanie. Bez komentarza
          • Gość: Lidia Re: SMUTNE ZYCIE W NIENAWISCI !!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 01.08.02, 21:26
            Melanie musisz sobie chyba znalezc teraz inna rozrywke. Bo dla ciebie to byla
            tylko rozrywka, a nie czyjs dramat. Ja uwazam ze byl to dramat dla tesciowej,
            bo Magda na biedna nie wygladala po pierwsze, po drugie byla u siebie, a nie
            odwrotnie, po trzecie to tesciowa jej nadskakiwala, a Magda ja tylko
            traktowala jak te bakterie ktorej sie pozbyla. Wszystko to co pisze ma bardzo
            realne podstawy i wnioski wyciagnelam na podstawie tego co pisala autorka.
            Niepotrzebnie sie tak na mnie obruszasz. To raczej ty wygladasz w swoim
            mysleniu na niedojrzala panienke.
            • Gość: Nina Re: SMUTNE ZYCIE W NIENAWISCI !!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.toya.net.pl 02.08.02, 13:23
              Lidia,rodziny sie nie wybiera,i jesli ktos bliski jest niestrawialny,to raczej
              malo jest wyjsc niekonfliktowych.Znajomych mozesz dobierac w/g swoich
              upodoban,jesli ktos jest wredny i nie do zycia-nie zaprzyjazniasz sie z nim,nie
              goscisz w domu-bo nie musisz.Z rodzina to cos innego ale nie znaczy wcale,ze
              milo,latwo i przyjemnie.Nie mozesz osadzac magdy,bo moze nigdy nie poznalas
              osoby pokroju jej tesciowej.Punkt widzenia zmienia sie w zaleznosci od punktu
              siedzenia-jesli trafisz na kogos takiego w swoim zyciu,to pewnie
              przewartosciujesz swe poglady.W mojej dalszej rodzinie trafili sie
              tesciowie,ktorzy wszelkimi silami i srodkami parli do rozwodu swego syna-synowa
              im wyjatkowo "nie lezala".Nie interesowali sie wnukami,nigdy nie przyslali
              nawet kartki na swieta,dopiero teraz,gdy starosc puka do drzwi naszla tesciowa
              refleksja.Ale to za pozno,nie sadzisz?Czy moze tez owa synowa powinna przyjac
              mamusie z otwartymi rekami i robic wszystko,by byla szczesliwa?
              Nie wyciagaj wnioskow z sytuacj,ktorych nie znasz z autopsji.
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 01.08.02, 23:30
      Przeczytałam /chyba juz z rozpedu wchodze tutaj/ to co napisała Lidia i ...nie
      poczułam się sprowokowana tylko uważam,że podstawą stosunków z ludźmi jest
      rozmowa. Mam męża, córkę, mamę, rodzeństwo z ich rodzinami,rodzinę inną,
      przyjaciół, znajomych, współpracowników /przełożonych i podwładnych - niektórzy
      też są przyjaciółmi/.I rozmawiamy ze sobą. Także krytykujemy się nawzajem jeśli
      jest taka potrzeba i nie obrażamy się. Z ludźmi z którymi nie da się rozmawiać
      człowiek zwykle nie ma kontaktu i nawet czasem nie umie takiej znajomości
      zaklasyfikować. A takich którzy krytykują nas wiecznie i najlepiej za naszymi
      plecami omijamy dokładnie. Podstwą stosunków są też czytelne reguły współżycia.
      W domu rodzinnym nauczono mnie podstwowej - Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.
      Moja babcia zawsze powtarzała "JEŚLI NIE WIESZ JAK SIĘ ZACHOWAĆ ZACHOWAJ SIĘ
      GRZECZNIE". Takie "głupie stare zasady" pomagały w tym,że zawsze miałam
      przyjaciół, dobre relacje z innymi. Ludzi depczących innych, fałszywych i
      bezwzględnych omijałam szerokim łukiem. Przez kilka ostatnich lat na każdym
      kursie, na podyplomowych studiach miałam wykłady o asertywności. One trochę
      uczą choć nie do końca. Zasady wyniesione z domu są najważniejsze. Zawsze stanę
      w obronie słabszego, zawsze podwładnemu dam szansę i zawsze z nim porozmawiam i
      pomogę jesli tylko będę mogła. Zawsze będę uczciwa i zawsze gram w otwarte
      karty.
      Mam jeszcze tesciową. Z którą nawet własny syn nie rozmawia o swoich sprawach ,
      bo wie że ona wszystko może wykorzystać przeciwko niemu. Ja myślę,że teraz już
      by tego wobec niego nie robiła ale on chyba nie jest tego pewien a może i tak
      wie więcej niz ja. Obłuda, podstęp, intrygi, obrażliwe słowa i wieczna krytyka -
      to jest to co znałam ze strony teściowej przez kilkanaście lat. I jedynie to.
      Krytyka Lidii rzeczywiście mnie nie "rusza". Ona mnie nie zna. Zna mnie moja
      teściowa. Znała bardzo wiele moich dobrych cech a i tak krytykowała /pomaganie
      innym znaczyło dla niej że jestem głupia i naiwna/. Osoba z mentalnością Kalego.
      Ja jej po prostu nie lubię i nie muszę zastanawiać się "co by było gdyby..."
      Miałam 1000 i 1 powodów dla których mogłam ordynarnie ją obrazić tak, by sama
      więcej nie chciała spotykać sie ze mną. Tylko po co to robić mojemu mężowi i
      dziecku. Mojej córce tłumaczę gdy np.kłócimy się z mężem lub z rodzeństwem
      wchodzimy w spór zbiorowy, że i tak jesteśmy wszyscy najważniejszymi dla siebie
      osobamim i tak kochamy się najbardziej na świecie. Możemy się kłócić, mieć
      inne - przeciwstawne - zdania na wiele tematów ale nie jest to najistotniejsze.
      Jeśli chodzi o kontakty z moją tesciową to ona takie narzuciła. W oczy mówi co
      innego a za plecami zupełnie coś przeciwnego /i nie dotyczy to tylko mnie/, nie
      rozmawia się z nią, nie ustala reguł. Całe lata nastawiona byłam na to,że
      zaatakuje na każdym spotkaniu. A czasem wręcz rzuci się do gardła. To,że teraz
      nie atakuje zawsze a jeśli już to nie tak brutalnie jak kiedyś nie czyni ją
      przyjazną. Gdyby nie była moja teściową i nie miałabym "przymusu" spotykania
      się z nią ominęłabym ogromnym kręgiem. To wszystko. Choć wcale nie wszystko.
      Wiem, że jeśli potrzebna będzie pomoc i mój mąż powie "Musimy, pomóż mi" pewnie
      znów ja przyjmę, bo tak mnie wychowano. I może znów napiszę dziennik by wylać
      żale. Doznałam od niej tyle krzywdy i poniżenia - niezasłużonego - że wiem, że
      mój mąz nie powinien stawiać mnie w takiej sytuacji. Nigdy od niej nie
      usłyszałam "przepraszam" i nie usłyszę. Ona po prostu uważa, że ma PRAWO tak
      się zachowywać.
      Już więcej nie napiszę.
      • Gość: Galena Re:do Lidii, Melanie i Magdag IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 00:44
        Lidio! Dziękuję, że zauważyłaś to co ja. Wielu tu dało się oszukac tej osobie.
        Nie odróżnili prawdy od fałszu, nie spostrzegli ohydnej manipulacji. Wulkan
        nienawiści potraktowali jak fontannę żalu i łez. To nie ich wina. Są dobrzy,
        wierzą,że ktoś cierpi, biegną z pomoca, ocierają łzy. Nie wiedzą, ż e są
        sztuczne, glicerynowe , wyreżyserowane. Nie wszyscy sa dobrymi psychologami.
        Działają w porywie serca i dzięki im za to.

        Melanie!- Ty jesteś jedną z tych dobrych.

        Magdag, już myślałam, że zobaczę swiatełko w tunelu, ale zamiast tego
        zobaczyłam tam ziejącego ogniem smoka. Szcególnie, kiedy przeczytałam jak to
        odkazałas dom po teściowej. Do wszystkich Twoich wad dorzucam jeszcze
        cynizm,zimny i przerazający.
        Nie obeszło Cię to, co ja tu powiedziałam, co powiedziała o Tobie Lidia,
        zlekceważyłas to, wykpiłas. Wiesz dlaczego? Bo Ty jesteś zapatrzona w siebie,
        uważasz się za wielka, ważną, nieomylną, nieskazitelną. Ciągle to (niby
        mimochodem) podkreślasz (studia podyplomowe-wystarczyło powiedzieć tylko
        studia, podwładni-mozna było wspólpracownicy , wyjatkowo ważne stanowisko
        itp).Piszesz o sobie tylko w samych superlatywach, nie popełniasz błędów, nie
        masz żadnych wyrzutów sumienia, nie musisz nikogo za nic przepraszać .Ideał.
        Tylko że ideały też się starzeją, ba, choruja nawet .Czasem nawet brzydko
        pachną. Trzeba będzie po nich kiedyś wietrzyć, nawet ....przeciąg zrobić.
        • melanie Re:do Lidii, Melanie i Magdag 02.08.02, 01:37
          Nie sadzcie,a nie bedziecie sadzeni. Skoro jestes takim psychologiem,dlaczego
          wiec odmawiasz magdzie prawa do takich nawet trudnych uczuc,jak nienawisc
          (uwazam,ze jest to zamocne, nie wydaje mi sie, ze ona jest pelna nienawisci,
          poprostu nie chce przebywac w towarzystwie tej kobiety, bo meczy ja obecnosc
          osoby tak dla niej toksycznej, nie jest to wiec wg mnie nienawisc w klasycznym
          tego slowa rozumieniu). Nie kazdy moze nadstawic drugi policzek,kiedy doznal
          wiele krzywdy. To,ze doszla to wysokiego stanowiska, to tylko wg mnie in plus,
          bo nie widze,zeby miala wsparcie ze strony meza, jest samodzielna,
          odpowiedzialna i madra. Natomiast co do jej uczuc do tesciowej, starsza pani
          musiala na to solidnie zapracowac. Co do rozrywki, zgadzam sie w jednym, watek
          byl jednym z wg mnie najciekawszych, pisanym w ladnym stylu, coz, byl dla mnie
          moze nie rozrywka, ale z wielka ciekawoscia oczekiwalam na cd, szkoda, ze juz
          koniec
          • Gość: RUDA Lidio, Galeno, macie teściowe? IP: 193.0.117.* 02.08.02, 09:47
            Może byście napisały o nich? Tu, na forum?
            SZCZERZE!
            A jesli nie czytałyście mojego postu powyżej, to zapraszam.

            Historyjka: Żona - nauczycielka w podstawówce w małej miejscowości wyjezdża na
            konferencję metodyczną do dużego miasta, nie ma jej w domu cały dzień,
            pojechała PKS-em. Mąż wraca wcześniej do domu, gotuje obiad, czeka. Miała
            wrócić o szóstej. Przyjechał PKS, minęło pół godziny, godzina, półtorej, w
            końcu przejechał nstępny PKS, minęło jeszcze pół godziny, pojawia się żona. Mąż
            widzi ją przez okno, wstawia obiad do podgrzania, żona wchodzi, mąż
            mói: "Nalewam Ci zupy..." i słyszy: "Zjadłam u mamy". Tak się składa, że mama
            żony mieszka tuż obok przystanku PKS.
            Historia powtarza się wciąż i wciąż i wciąż, mąż nic nie mówi, bo odpowiedź
            brzmi: "Czy ty musisz się czepiać takich pierdół?" lub "Czy ja już nie mogę
            obiadu u matki zjeść?" lub "O co ci chodzi?". Mija czas i któregoś dnia żona
            robi obiad. Mąż wraca z dalekiego wyjazdu, żona mówi: "Nalewam Ci zupę" i
            słyszy: "Nie będę jadł, nie jestem głodny". Żona się obraża, nie kojarząc
            odpowiedzi męża ze swoim wcześniejszym postępowaniem (bo przeciez zjedzenie
            obiadu u mamy to nie zbrodnia, prawda?).
            Impas.

            Inna historyjka: To samo małżeństwo (trójka dzieci) mieszkają w malutkiej
            klitce przy szkole (35 mkw. na 5 osób). Matka żony mieszka pięćset metrów dalej
            we własnym domu. Mąż postanawia polepszyć sytuację mieszkaniową i zbliżyć obie
            rodziny (lepsza opieka nad rodzicami żony, mniejsze koszty ogrzewania i
            jedzenia). Proponuje teściowej rozbudowę struchu w ich domu do rozmiarów
            drugiego mieszkania z osobnym wejściem i zamieszkanie u nich. Teściowa
            mówi: "Nie". Ani słowa więcej. Mija kilka lat, sytuacja mieszkaniowa i życiowa
            obu rodzin bez zmian, teściowa wywala kupę forsy, wynajmuje ludzi i rozbudowuje
            strych do mieszkania (bez osobnego wejścia). Przez pół roku wisi w powietrzu
            coś w rodzaju niewyartykułowanego oczekiwania, ze może byście się tam
            wprowadzili? Teściowa odchodzi, zostaje teść-staruszek, żona przebywa w tamtym
            domu całymi dniami chcąc jak najlepiej zająć się ojcem. Mąż może by i przełknął
            jakoś gorzką pigułkę zamieszkania w tamtym nie wybudowanym przez siebie ani za
            swoje pieniądze mieszkaniu ale w testamencie teściowa zapisała prawo do
            współużytkowania części domu rozwiedzionemu bratu żony. Brat nie pracuje,
            utrzymywany początkowo z pensji rodziców, po śmierci matki już tylko z pensji
            ojca. Jego wyłącznym zajęciem jest jakietakie gotowanie i sprzątanie w domu, w
            którym mieszka i tzw. opiekowanie się ojcem.
            Żona niemo oczekuje, że mąż i dzieci zgodzą się na przeprowadzkę do domu
            teściów. Mąż mówi: "Nie", dzieci też nie są wcale chętne...
            Impas.

            Historyjek jest jeszcze kilka ale nie zamierzam ich tu dopisywać.
            Chciałam tylko pokazać, że funkcjonuje to również w drugą stronę.
            Kiedy zaczyna się życie w nowej rodzinie, rodzice nie mogą w niej egzystować
            w życiu swoich dzieci na tych samych prawach co wcześniej. A ponieważ często
            nie rozumieją, że tamten czas się skończył, dzieje się to co opisuję powyżej
            lub to co opisuje Magda w swoim dzienniku z teściową.
            Posesywność, chęć pozostania przez całe życie kimś najważniejszym dla swojego
            dziecka, niezrozumienie przez partnerów tego, że wchodząc w związek będą
            musieli przehierarchizować swoje poprzednie związki, potrzeby, uczucia, rodzi
            koszmary, kłótnie, rozbija małżeństwa (te aktualne i te potencjalne).
            Fakt, częściej pojawiają się na tej scenie teściowe. Po prostu kobiety są
            bardziej konfliktowe.
            Wyznaczania granic dla mojej przyszłej teściowej zaczęłam się uczyć od
            początku - teraz całkiem nieźle się komunikujemy.
            Później zacznę uczyć się granic dla samej siebie, gdy tylko pojawią się dzieci.
            Tak powinno być.

          • Gość: RUDA Lidio, Galeno, macie teściowe? IP: 193.0.117.* 02.08.02, 09:48
            Może byście napisały o nich? Tu, na forum?
            SZCZERZE!
            A jesli nie czytałyście mojego postu powyżej, to zapraszam.

            Historyjka: Żona - nauczycielka w podstawówce w małej miejscowości wyjezdża na
            konferencję metodyczną do dużego miasta, nie ma jej w domu cały dzień,
            pojechała PKS-em. Mąż wraca wcześniej do domu, gotuje obiad, czeka. Miała
            wrócić o szóstej. Przyjechał PKS, minęło pół godziny, godzina, półtorej, w
            końcu przejechał nstępny PKS, minęło jeszcze pół godziny, pojawia się żona. Mąż
            widzi ją przez okno, wstawia obiad do podgrzania, żona wchodzi, mąż
            mói: "Nalewam Ci zupy..." i słyszy: "Zjadłam u mamy". Tak się składa, że mama
            żony mieszka tuż obok przystanku PKS.
            Historia powtarza się wciąż i wciąż i wciąż, mąż nic nie mówi, bo odpowiedź
            brzmi: "Czy ty musisz się czepiać takich pierdół?" lub "Czy ja już nie mogę
            obiadu u matki zjeść?" lub "O co ci chodzi?". Mija czas i któregoś dnia żona
            robi obiad. Mąż wraca z dalekiego wyjazdu, żona mówi: "Nalewam Ci zupę" i
            słyszy: "Nie będę jadł, nie jestem głodny". Żona się obraża, nie kojarząc
            odpowiedzi męża ze swoim wcześniejszym postępowaniem (bo przeciez zjedzenie
            obiadu u mamy to nie zbrodnia, prawda?).
            Impas.

            Inna historyjka: To samo małżeństwo (trójka dzieci) mieszkają w malutkiej
            klitce przy szkole (35 mkw. na 5 osób). Matka żony mieszka pięćset metrów dalej
            we własnym domu. Mąż postanawia polepszyć sytuację mieszkaniową i zbliżyć obie
            rodziny (lepsza opieka nad rodzicami żony, mniejsze koszty ogrzewania i
            jedzenia). Proponuje teściowej rozbudowę struchu w ich domu do rozmiarów
            drugiego mieszkania z osobnym wejściem i zamieszkanie u nich. Teściowa
            mówi: "Nie". Ani słowa więcej. Mija kilka lat, sytuacja mieszkaniowa i życiowa
            obu rodzin bez zmian, teściowa wywala kupę forsy, wynajmuje ludzi i rozbudowuje
            strych do mieszkania (bez osobnego wejścia). Przez pół roku wisi w powietrzu
            coś w rodzaju niewyartykułowanego oczekiwania, ze może byście się tam
            wprowadzili? Teściowa odchodzi, zostaje teść-staruszek, żona przebywa w tamtym
            domu całymi dniami chcąc jak najlepiej zająć się ojcem. Mąż może by i przełknął
            jakoś gorzką pigułkę zamieszkania w tamtym nie wybudowanym przez siebie ani za
            swoje pieniądze mieszkaniu ale w testamencie teściowa zapisała prawo do
            współużytkowania części domu rozwiedzionemu bratu żony. Brat nie pracuje,
            utrzymywany początkowo z pensji rodziców, po śmierci matki już tylko z pensji
            ojca. Jego wyłącznym zajęciem jest jakietakie gotowanie i sprzątanie w domu, w
            którym mieszka i tzw. opiekowanie się ojcem.
            Żona niemo oczekuje, że mąż i dzieci zgodzą się na przeprowadzkę do domu
            teściów. Mąż mówi: "Nie", dzieci też nie są wcale chętne...
            Impas.

            Historyjek jest jeszcze kilka ale nie zamierzam ich tu dopisywać.
            Chciałam tylko pokazać, że funkcjonuje to również w drugą stronę.
            Kiedy zaczyna się życie w nowej rodzinie, rodzice nie mogą w niej egzystować
            w życiu swoich dzieci na tych samych prawach co wcześniej. A ponieważ często
            nie rozumieją, że tamten czas się skończył, dzieje się to co opisuję powyżej
            lub to co opisuje Magda w swoim dzienniku z teściową.
            Posesywność, chęć pozostania przez całe życie kimś najważniejszym dla swojego
            dziecka, niezrozumienie przez partnerów tego, że wchodząc w związek będą
            musieli przehierachizować swoje poprzednie związki, potrzeby, uczucia, rodzi
            koszmary, kłótnie, rozbija małżeństwa (te aktualne i te potencjalne).
            Fakt, częściej pojawiają się na tej scenie teściowe. Po prostu kobiety są
            bardziej konfliktowe.
            Wyznaczania granic dla mojej przyszłej teściowej zaczęłam się uczyć od
            początku - teraz całkiem nieźle się komunikujemy.
            Później zacznę uczyć się granic dla samej siebie, gdy tylko pojawią się dzieci.
            Tak powinno być.

            • Gość: jendza Re: Lidio, Galeno, macie teściowe? IP: *.abo.wanadoo.fr 02.08.02, 12:04
              Podpisuje sie bardzo, Rudziaczku
              (jak Cie spieszczotliwic, he?).
              Mysle, ze i Lidia, i Galena, nie tyle
              'maja' tesciowe, ile 'sa' tesciowymi...
              Albo wkrotce beda...
              W zyciu najpierw trzeba zobaczyc rzeczy
              w PRAWDZIE (nie wolno myslec, ze wszyscy
              sa cudowni, bo starsi, oraz ze sa madrzejsi,
              bo starsi, etc.), a potem pozwolic sobie
              na prawdziwe emocje. Nie wolno sie bac
              wlasnych emocji. Jesli zobaczymy je wlasciwie,
              dopiero wowczas w jakims sensownym kierunku
              mozemy je skanalizowac.
              To wlasnie robi Magda.
              Nie rozumiem natomiast zrodel negatywnych
              emocji - wobec Magdy - pan Lidii oraz Galeny,
              chyba ze... jak wyzej.
              Pozdrawiam!
              jendza
              • Gość: RUDA Kłaniam się, Jendzo. IP: 193.0.117.* 02.08.02, 12:44
                Patrz na każdy swój krok, a wtedy nawet, gdy się przewrócisz, będziesz
                wiedzieć, dlaczego.
                I - oczywiście - jak wstać.
                • Gość: Galena Re: jestem synową IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 13:31
                  Niestety nie jestem teściową, kiedyś będę- mam syna, ale to jeszcze daleka
                  przyszłośc. Jestem synowa. O mojej teściowej napisałam kilka słów w
                  wątku "Dzień z inną teściową w tle" Jest przyzwoitym, dobrym człowiekiem. Ma
                  wady. Ja też nie jestem ideałem, strasznie daleko mi do niego, więc rozumiem
                  słabości drugiego człowieka. Obie na początku popełniałyśmy błędy. Niektóre
                  takie, za które można się wstydzić. Za kilka mogłybyśmy się może nawet
                  znienawidzieć. Tylko na szczęście nigdy nie pielęgnowałyśmy w sobie takich
                  złych uczuć.
                  Wierzę, ze wszystkie Panie, które stanęły tu w obronie Magdy- maja złe,
                  niedobre doświadczenia z teściowymi. Dlatego tak Latwo jej uwierzyły, bronią
                  jej. Czy naprawde drogie panie nie zauważyłyście tego cynizmu, chłodu a nawet
                  psychicznego okrucieństwa?
                  Magda jest przypadkiem klinicznym. Wczoraj w zupełnie innym wątku znalazłam
                  opis molestowania moralnego, zacytowany tam przez innego forumowicza. Pozwole
                  ja sobie (bez zgody cytujacego) przytoczyć maleńkie fragmenty tego
                  cytatu."Sierpniowy numer miesięcznika "Charaktery" zamieszcza artykuł
                  pt. "Ukryta
                  agresja" - wywiad z psychoanalitykiem i psychoterapeutką Marie-France
                  Hirigoyen. Zawiera on wyjaśnienie mechanizmu pewnych działań pewnych osób . Oto
                  skrócona wersja tego artykułu.



                  Pojęcie "molestowanie moralne" opisuje zachowania subtelne, mające na celu
                  zniszczenie drugiej osoby w taki sposób, aby inni w ogóle tego nie
                  spostrzegli.
                  Molestowanie moralne polega na niszczeniu psychologicznym drugiej osoby za
                  pomocą słów, wrogich zachowań i drobnych incydentów. Rzeczą destrukcyjną są
                  nie tyle te drobne działania, co ich powtarzalność. Nigdy nie mamy do
                  czynienia z otwartym konfliktem, w którym atakowany mógłby się bronić.

                  Atakujący konsekwentnie zaprzecza, że jest agresywny. Jednocześnie jest
                  przeświadczony, że to on ma zawsze rację i że jego ofiara zasłużyła na takie
                  traktowanie. Stara się ją zdominować i traktuje jak przedmiot: gdy przestaje
                  być użyteczny, zostaje po prostu wyrzucony. Aby ofiara nie zorientowała się,
                  że ma miejsce agresja i reagowała tak, jak chce agresor, stosuje on
                  molestowanie w sposób podstępny. Bardzo dba o to, aby ofiara nie zorientowała
                  się, że ma do czynienia z przemocą i pochwyceniem. Zręcznie unika
                  bezpośrednich odpowiedzi na pytania lub odpowiada nie wprost. W ten sposób
                  ofiara nie może być pewna, czy agresor kłamie, czy mówi prawdę, i pozostaje w
                  stanie niepewności i zwątpienia. Taki sposób traktowania ofiary może
                  doprowadzić do choroby psychicznej. Odkryto to przy okazji studiów nad
                  schizofrenią. Agresorowi chodzi także o to, aby odizolować ofiarę od osób i
                  rzeczy mogących być dla niej oparciem, a nawet doprowadzić do tego, żeby
                  otoczenie zaatakowało ją. Celem działań agresora jest dominacja i wywyższenie
                  siebie, dlatego musi poniżyć i upokorzyć kogoś innego.

                  Zazwyczaj ofiary molestowania wcale nie są osobami słabymi. Wręcz przeciwnie,
                  często mają silną osobowość, są tak żywotne, pogodne i radosne, że ma się
                  ochotę być takim, jak one. Często są też bardziej uzdolnione. Główne motywy
                  molestowania moralnego, to przede wszystkim zawiść i zazdrość, chęć odebrania
                  komuś tego, czym się wyróżnia i przyswojenia tej cechy sobie. Oczywiście jest
                  to niemożliwe, więc agresor dąży do zniszczenia tej zalety u swojej ofiary.

                  Jakie konsekwencje zdrowotne ma molestowanie moralne?
                  Pierwszą konsekwencją jest destabilizacja psychiczna, pojawia się także wiele
                  poważnych problemów psychosomatycznych. Można powiedzieć, że to, co nie może
                  być wyrażone słowami, zostaje wyrażone przez ciało. Często mamy także do
                  czynienia ze stanami depresyjnymi, niekiedy prowadzącymi do prób
                  samobójczych. Podobnie jak w przypadku bezpośredniego ataku, gwałtu czy
                  napaści z bronią w ręku, molestowanie moralne też ma konsekwencje
                  długofalowe. Człowiek nie potrafi zapomnieć agresji, której był ofiarą.
                  Nieustannie wraca do niej myślami. Stara się unikać sytuacji i miejsc, w
                  których był molestowany.

                  W jaki sposób można się bronić przed taką formą agresji?
                  Trzeba odważyć się na konfrontację z agresorem i nazwać rzeczy po imieniu:
                  domagać się sprecyzowania zarzutów, wyjaśnień i uściśleń. To niekiedy może
                  powstrzymać agresora. Agresorzy zazwyczaj nie są ludźmi odważnymi. Warto też
                  notować wszystkie przejawy agresji. Przede wszystkim po to, aby móc
                  przypomnieć sobie, co się wydarzyło. Akty agresji są czasem tak subtelne, że
                  jeśli się ich nie notuje, umykają z pamięci.

                  Jaki typ ludzi dopuszcza się molestowania moralnego?
                  Autorka określa ich mianem osobników perwersyjno-narcystycznych. Są to
                  ludzie, którzy mają skłonność do traktowania innych jak przydatnych
                  przedmiotów i którzy nie odczuwają żadnych wyrzutów sumienia z powodu ich
                  wykorzystania. Jedynym celem tych osobników jest dojście do władzy i
                  dominacja nad innymi. Zazwyczaj są to osoby, które nadmiernie rozwinęły sferę
                  intelektualną kosztem sfery emocjonalnej. Im bardziej są inteligentni, tym
                  bardziej są destrukcyjni.
                  Istnieje różnica między neurotykiem a osobnikiem perwersyjno-narcystycznym.
                  Neurotyk będzie miał poczucie winy, lub przynajmniej postawi sobie pytanie na
                  temat słuszności swego postępowania. Osobnik perwersyjno-narcystyczny uważa
                  swoje postępowanie za normalne i uzasadnione.

                  W jaki sposób stali się agresorami?
                  W większości przypadków w dzieciństwie byli traktowani jak przedmioty, byli
                  maltretowani... Niekiedy - byli dziećmi ubóstwianymi przez swoje matki lub
                  zastępujące je osoby, nie mieli żadnych ograniczeń. Nie zdają sobie sprawy z
                  egzystencji innych."
                  • Gość: RUDA Galeno, po co czytasz "Charaktery"? IP: 193.0.117.* 02.08.02, 13:38
                  • Gość: Nina Re: jestem synową IP: *.toya.net.pl 02.08.02, 13:44
                    Cytowany artykul opisuje tesciowa magdy.Gdzie Ty zobaczylas sama magde?I ktory
                    warwk do niej sie odnosi?
                    • Gość: RUDA Galeno, gratuluję dobrej, życzliwej teściowej. Ale IP: 193.0.117.* 02.08.02, 14:00
                      ... niestety są też takie teściowe jak teściowa Magdy i inne opisywane przez
                      nas teściowe.
                      Artykuł z "Charakterów" opisuje właśnie takie osoby: ludzi, którzy nie potrafią
                      lub nie chcą zrozumieć, że już nie są najważniejsze. Że już nie mogą
                      wszystkiego trzymać pod kontrolą.
                      Twoja teściowa taka nie jest. Ale czy nie znasz przypadków, o których piszemy?
                      Jeśli nie, jesteś bardzo szczęśliwym człowiekiem.
                      Ja znam. W postach Magdy jest opisana taka właśnie osoba. Magda nie byłaby tym,
                      kim jest teraz, gdyby nie została do tego sprowokowana. Molestowaniem moralnym
                      właśnie.
                  • Gość: siciliana to jest opis tesciowej!!! IP: 212.106.6.* 02.08.02, 14:03
                    I to jakze trafny. Nie wiem gdzie tu widzisz porównanie do MAgdy??? Doskonale
                    ja rozumiem, bo sama mam tesciową, no moze nie w takim wydaniu ale na pewno
                    zblizonym. Ona zadko powie cos wprost, potrafi za to dzwonic do meza i buntowac
                    go przeciwko mnie: jestes pod pantoflem, to ty powinienes rzadzic itp. Gdy
                    kiedys przyjechali pod nasza nieobecnosc, zrobila przeglad calego mieszkania.
                    Znalazła "kotki" kurzu, a właściwie moich włosów (gęste kręcone, więc zawsze
                    beda w łazience na podlodze) i potem byly telefony do syna ze jak to ja nie
                    sprzatam??? jest okropnie brudno!!!???. Kiedys gdy dzwonila mąz nieopatrznie
                    powiedzial ze wlasnie odkurza no i znowu biadolenia, ze jest wykorzystywany, ze
                    to ja powinnam sprzatac a nie on, itp... a doskonale wie ze oboje pracujemy do
                    późna. A potem zali sie mojej mamie ze ja jej nie lubie !!!! Jest okropna
                    egoistką, dlatego nawet nie zamierzam sie starac, bo nie widze jakiegokolwiek
                    sensu. Najgorsze jest ze NIGDY nie powie tego wprost do mnie, nie powie co jej
                    sie nie podoba. Miałabym szanse na wymianę racji i argumentów, a takie
                    podchody?? ja moge tylko starac sie unikac kontaktów z nia i to wszystko. I
                    jeszcze jedna ciekawostka. W domu męza ona nic nie robila, nie umie nawet
                    gotowac. Ją i mojego męza obsługiwal mój teść, którego, mimo wad naprawde
                    lubie :). Zeby 1/10 tego przenieść na nią, marzenie...

                    I jeszcze jedno, nikt nie jest wyrocznią na forum, to do tych wszystkich
                    wywodów psychologicznych na temat paskudnego charakteru Magdy. Nie ma ludzi
                    czarno-białych. Wiem na pewno ze tacy ludzie jak tesciowa Magdy istnieją,
                    dlatego serdecznie jej wspolczuję. Mam nadzieję że moja tesciowa zatrzyma się
                    przynajmniej na tym stadium rozwoju :) i nie będzie się pogarszać.

                    A może któraś z tych pań psychologów powie mi co powinnam zrobić, w takiej
                    sytuacji żeby nie wyjśc na wredną synową? zakasać rękawy i w ciągu dnia do
                    pracy a nocą pucowanie domku??? Przejść w domu na islam i być służącą pana i
                    władcy męża?
                    • martyna14 Re: to jest opis tesciowej!!! 02.08.02, 22:14
                      Gość portalu: siciliana napisał(a):

                      > I to jakze trafny. Nie wiem gdzie tu widzisz porównanie do MAgdy??? Doskonale
                      > ja rozumiem, bo sama mam tesciową, no moze nie w takim wydaniu ale na pewno
                      > zblizonym. Ona zadko powie cos wprost, potrafi za to dzwonic do meza i
                      buntowac
                      >
                      > go przeciwko mnie: jestes pod pantoflem, to ty powinienes rzadzic itp. Gdy
                      > kiedys przyjechali pod nasza nieobecnosc, zrobila przeglad calego mieszkania.
                      > Znalazła "kotki" kurzu, a właściwie moich włosów (gęste kręcone, więc zawsze
                      > beda w łazience na podlodze) i potem byly telefony do syna ze jak to ja nie
                      > sprzatam??? jest okropnie brudno!!!???. Kiedys gdy dzwonila mąz nieopatrznie
                      > powiedzial ze wlasnie odkurza no i znowu biadolenia, ze jest wykorzystywany,
                      ze
                      >
                      > to ja powinnam sprzatac a nie on, itp... a doskonale wie ze oboje pracujemy
                      do
                      > późna. A potem zali sie mojej mamie ze ja jej nie lubie !!!! Jest okropna
                      > egoistką, dlatego nawet nie zamierzam sie starac, bo nie widze jakiegokolwiek
                      > sensu. Najgorsze jest ze NIGDY nie powie tego wprost do mnie, nie powie co
                      jej
                      > sie nie podoba. Miałabym szanse na wymianę racji i argumentów, a takie
                      > podchody?? ja moge tylko starac sie unikac kontaktów z nia i to wszystko. I
                      > jeszcze jedna ciekawostka. W domu męza ona nic nie robila, nie umie nawet
                      > gotowac. Ją i mojego męza obsługiwal mój teść, którego, mimo wad naprawde
                      > lubie :). Zeby 1/10 tego przenieść na nią, marzenie...
                      >
                      > I jeszcze jedno, nikt nie jest wyrocznią na forum, to do tych wszystkich
                      > wywodów psychologicznych na temat paskudnego charakteru Magdy. Nie ma ludzi
                      > czarno-białych. Wiem na pewno ze tacy ludzie jak tesciowa Magdy istnieją,
                      > dlatego serdecznie jej wspolczuję. Mam nadzieję że moja tesciowa zatrzyma się
                      > przynajmniej na tym stadium rozwoju :) i nie będzie się pogarszać.
                      >
                      > A może któraś z tych pań psychologów powie mi co powinnam zrobić, w takiej
                      > sytuacji żeby nie wyjśc na wredną synową? zakasać rękawy i w ciągu dnia do
                      > pracy a nocą pucowanie domku??? Przejść w domu na islam i być służącą pana i
                      > władcy męża?


                      Jakos Galena nie spieszy sie z rozwiazaniem problemu ale dajmy jej szanse.
                      Swoja droga dlaczego nie zmienisz zamkow albo wstawisz jeden dodatkowy
                      oczywiscie nic jej o tym nie mowiac nie bedzie mogla wejsc do mieszkania i tym
                      samym zabezpieczysz sie przed nie chcianym przez Ciebie nachodzeniem.
                      • Gość: siciliana Re: to jest opis tesciowej!!! IP: 212.106.6.* 05.08.02, 09:02
                        Z chęcią bym to zrobiła. Na szczescie ona mieszka 100km od nas i z reguły po
                        prostu nie chce jej sie do nas przyjezdzac, jest zbyt leniwa (to jej egoizm i
                        wygodnictwo wygrywa nad chęcią wtrącania się, Bogu dzięki:)Ja tez niechętnie
                        tam jezdze, za to mój teść przyjezdza czesto i naprawde sie lubimy:). Tesciową
                        ostatni raz widzialam 2 miesiące temu (na naszym weselu :) i chyba predko jej
                        nie zobacze :))))))). Oczywiscie nadal jestem otwarta na dobre rady od pan
                        psychologów z forum :)
                        pozdrówka :)))))
        • martyna14 Re:Martyna 02.08.02, 22:03
          > Magdag, już myślałam, że zobaczę swiatełko w tunelu, ale zamiast tego
          > zobaczyłam tam ziejącego ogniem smoka. Szcególnie, kiedy przeczytałam jak to
          > odkazałas dom po teściowej. Do wszystkich Twoich wad dorzucam jeszcze
          > cynizm,zimny i przerazający.
          > Nie obeszło Cię to, co ja tu powiedziałam, co powiedziała o Tobie Lidia,
          > zlekceważyłas to, wykpiłas. Wiesz dlaczego? Bo Ty jesteś zapatrzona w siebie,
          > uważasz się za wielka, ważną, nieomylną, nieskazitelną. Ciągle to (niby
          > mimochodem) podkreślasz (studia podyplomowe-wystarczyło powiedzieć tylko
          > studia, podwładni-mozna było wspólpracownicy , wyjatkowo ważne stanowisko
          > itp).Piszesz o sobie tylko w samych superlatywach, nie popełniasz błędów, nie
          > masz żadnych wyrzutów sumienia, nie musisz nikogo za nic przepraszać .Ideał.
          > Tylko że ideały też się starzeją, ba, choruja nawet .Czasem nawet brzydko
          > pachną. Trzeba będzie po nich kiedyś wietrzyć, nawet ....przeciąg zrobić.



          Czy Ty przypadkiem nie masz kompleksow odbiegajac od tematu tesciowej - moze
          wytlumaczysz mi jak malemu dziecku albo pokazesz gdzie maddag napisala , ze ze
          jest wielka, nieomylna, nieskazitelna itp

          Naprawde mam dobre chceco ale nigdy nie zrozumiem osob, ktore przyczepiaja sie
          do calkiem naturalnych i niewinnych slow jak studia podyplomowe , podwladni,
          wspolpracownicy . Jesli to jest Magdag zycie , codziennosc to dlaczego nie ma o
          tym pisac? Ty przypominasz mi moja bratowa, przy ktorej nic nie mozna
          powiedziecbo wszystko interpretuje jak atak na nia i okazywanie wyzszosci.
          np pyta mnie co czytam a ja jej odpowiadam ksiazke filozoficzna napisana przez
          przyjaciela-wywyzszanie - czy napraewde nie widzisz tu jakiejs sprzecznosci?



          Naprawde prosze odpisz mi bo ja naprawde nie rozumiem co zlego w tym, ze
          skonczylo sie studia podyplomowe i ze sie o tym pisze. Nie mam zamiaru nikogo
          urazac wiec co na pytanie gdzie ide czy odpowiadajac, ze na spotkanie z zalozmy
          prezydentem miasta dobrym przyjacielem mam klamac i nie mowic prawdy tylko
          dlatego, ze druga osoba moze to odebrac jako wywyzszanie.
          • Gość: Galena Re:Martyna IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 03.08.02, 10:42
            martyna14 napisała:

            Martyno!
            wczoraj miałam ciężki dzień. Bardzo póżno weszłam tu na forum i starałam sie
            odpowiedzieć szybko i bardzo ogólnie na szereg pytań i zarzutów pod moim
            adresem. Ty prosisz jednak o konkretna odpowiedz, więc odpowiadam

            > Czy Ty przypadkiem nie masz kompleksow odbiegajac od tematu tesciowej -
            moze
            > wytlumaczysz mi jak malemu dziecku albo pokazesz gdzie maddag napisala , ze
            ze
            > jest wielka, nieomylna, nieskazitelna itp

            G>Pewnie pare mam, jak każdy normalny człowiek. Może nawet nie tyle jakieś
            wielkie kompleksy, co świadomośc wielu niedoskonałości.Ale Lubie siebie. Lubię
            ludzi, nawet tych, którym daleko do ideału. Wierzę, że w każdym człowieku można
            znależć jakieś pozytywy. Jesli chodz o moje kompkleksy w stosunku do Magdy, to
            nie mam najmniejszych. Nie zrozumiałyśmy się. Mnie chodzi o to, że Magda cały
            czas kreuje się na ideał pod każdym względem (przeczytaj jeszcze raz dokładnie
            jej listy).To nie jest takie prypadkowe. Systematycznie buduje swój wspaniały
            wizerunek, który ma być rażąco kontrastowy z wizerunkiem teściowej. Nie moim
            czy Twoim. Nie ma żadnych wad, natomiast teściowa żadnych zalet. Wyróżnia nie
            tylko siebie, ale idealizuje też innych po to, aby umniejszyć tesciowej.Kocha
            wszystkich wokoło , nawet ciocie, choć sugeruje, że ona też mogła buntować
            teściowa. To ona , nie ja , rysuje świat tylko w czarno-białych barwach.
            Dlatego jej nie wierze.
            tylko prawde mam dobre chceco ale nigdy nie zrozumiem osob, ktore
            przyczepiaja sie
            > do calkiem naturalnych i niewinnych slow jak studia podyplomowe , podwladni,
            > wspolpracownicy . Jesli to jest Magdag zycie , codziennosc to dlaczego nie ma
            o
            >
            > tym pisac? Ty przypominasz mi moja bratowa, przy ktorej nic nie mozna
            > powiedziecbo wszystko interpretuje jak atak na nia i okazywanie wyzszosci.
            > np pyta mnie co czytam a ja jej odpowiadam ksiazke filozoficzna napisana
            przez
            > przyjaciela-wywyzszanie - czy napraewde nie widzisz tu jakiejs sprzecznosci?
            >
            > Gratuluję przyjaciela, oczywiście, że to żadne wywyższanie.Myślę, że nie
            jestem taka jak Twoja bratowa. Ja podchodzę do sprawy tak:(tu niestety musze
            coś przytoczyć ze swego życia)
            Moja teściowa nie jest szczupłą kobietą. Ale też nie jakimś strasznym
            grubasem.Jednak jest to dla niej problem. Godzinami może mi pokazywać zdjęcia
            sprzed 20 lat i ekscytować się tym, ze tez była szczupła. Jednym słowem płacze
            za "swym rajem utraconym", czyli tzw. "chudościa".Natomiast nad
            moją "chudością" wręcz rozpacza."Boże!!-jakaś ty chuda"-woła już od progu, "ty
            chyba już nic nie jesz, głodzisz sie".I do mojego męża-"musisz o nią bardziej
            zadbać, przypilnować". No i zaczyna się tzw. "karmienie", czyli dokładanie,
            dorzucanie na mój talerz, kiedy ja juz dawno powiedziałam dziękuję.
            Tłumaczenie, że jeszcze muszę...kawałek rybki, pierożka , naleśniczka itd. A
            musze przyznać, ze często trudno sie oprzec, bo teściowa kucharką jest
            wspaniałą (ja beznadziejną).Można to jej konkretne zachowanie zinterpretować
            na wiele sposobów.Ktos, w kim jest wiele negatywnych emocji, może nazwać ja
            niekulturalna, zazdrosną, itd. Ja interpretuje to tak: Mam dobrą, troskliwą ,
            kochana teściowa.
            >
            > Naprawde prosze odpisz mi bo ja naprawde nie rozumiem co zlego w tym, ze
            > skonczylo sie studia podyplomowe i ze sie o tym pisze. Nie mam zamiaru nikogo
            > urazac wiec co na pytanie gdzie ide czy odpowiadajac, ze na spotkanie z
            zalozmy
            >
            > prezydentem miasta dobrym przyjacielem mam klamac i nie mowic prawdy tylko
            > dlatego, ze druga osoba moze to odebrac jako wywyzszanie.

            To juz chyba wyjaśniłam powyżej
            Pozdrawiam
            • Gość: jendza Re:Galena IP: *.abo.wanadoo.fr 03.08.02, 10:55
              Wiesz, Galenko, dla mnie ten Twoj post jest kolejnym
              potwierdzeniem,ze diabel nie siedzi w samej relacji
              synowa-tesciowa, badz w tesciowej, tylko w konkretnym
              czlowieku...
              Twoja tesciowa jest dla Ciebie serdeczna i Ty te troske
              oraz serce wlasciwie interpretujesz.
              Zdarzylo Ci sie spotkac osobe (niekoniecznie 'tesciowa'),
              ktora byla dla Ciebie bezinteresownie niezyczliwa?
              Czy tez to poczulas?
              Umiesz wyczuwac intencje innych?
              A teraz sobie wyobrazmy, ze ta niezyczliwosc jest calkiem
              'interesowna', bo dotyczy POZYCJI, czy to w miejscu pracy,
              czy w relacjach interpersonalnych, ktora to pozycje, zdaniem
              osoby niezyczliwej, jej odebralas, badz zamierzasz odebrac...
              Co sie dzieje wowczas?
              Jesli umiesz interpretowac intencje, to WIESZ, co sie kryje
              za dzialaniami, ktore pozornie maja wygladac na dobre, ale
              maja cele dalekosiezne, niekoniecznie dobre...
              Do tego dodajmy, ze w zaleznosci od edukacji osoby, z ktora
              masz do czynienia, moze sie zdarzyc, ze te dzialania nawet
              na pierwszy rzut oka nie chca wygladac na dobre...
              Co wtedy robisz?
              Nadal sobie tlumaczysz, ze ta osoba jest dobra, tylko jej
              nie wyszlo...?
              pozdrawiam!
              j.
            • Gość: Martyna Re do Galeny IP: 65.223.159.* 06.08.02, 00:11
              Gość portalu: Galena napisał(a):

              > martyna14 napisała:
              >
              > Martyno!
              > wczoraj miałam ciężki dzień. Bardzo póżno weszłam tu na forum i starałam sie
              > odpowiedzieć szybko i bardzo ogólnie na szereg pytań i zarzutów pod moim
              > adresem. Ty prosisz jednak o konkretna odpowiedz, więc odpowiadam

              Nie nazwalabym tego zarzutami po prostu Twoj post wiele osob odebralo jako
              troche agresywny stad ta fala emocji.
              >
              > > Czy Ty przypadkiem nie masz kompleksow odbiegajac od tematu tesciowej -
              > moze
              > > wytlumaczysz mi jak malemu dziecku albo pokazesz gdzie maddag napisala , z
              > e
              > ze
              > > jest wielka, nieomylna, nieskazitelna itp
              >
              > G>Pewnie pare mam, jak każdy normalny człowiek. Może nawet nie tyle jakieś
              > wielkie kompleksy, co świadomośc wielu niedoskonałości.Ale Lubie siebie.
              Lubię
              > ludzi, nawet tych, którym daleko do ideału. Wierzę, że w każdym człowieku
              można
              >
              > znależć jakieś pozytywy. Jesli chodz o moje kompkleksy w stosunku do Magdy,
              to
              >
              > nie mam najmniejszych. Nie zrozumiałyśmy się. Mnie chodzi o to, że Magda cały
              > czas kreuje się na ideał pod każdym względem (przeczytaj jeszcze raz
              dokładnie
              > jej listy).To nie jest takie prypadkowe. Systematycznie buduje swój wspaniały
              > wizerunek, który ma być rażąco kontrastowy z wizerunkiem teściowej. Nie moim
              > czy Twoim. Nie ma żadnych wad, natomiast teściowa żadnych zalet. Wyróżnia nie
              > tylko siebie, ale idealizuje też innych po to, aby umniejszyć tesciowej.Kocha
              > wszystkich wokoło , nawet ciocie, choć sugeruje, że ona też mogła buntować
              > teściowa. To ona , nie ja , rysuje świat tylko w czarno-białych barwach.
              > Dlatego jej nie wierze.



              Tu sie roznimy ja naprawde nie odebralam jej postu jako kreowania siebie na
              ideal a tesciowa na zla jedze. Na pewno tesciowa ma swoje zalety jak kazdy
              czlowiek ale jej post byl na temat danego problemu, konfliktu wiec po co
              mialaby przedstawiac jej bardziej szczegolowa charakterystyke.
              I jesli nawet teciowa ma wiele zalet to istnieja pewne zachowania
              nieakceptowalne, toksyczne , ktore jak napewno wiesz niszcza drugiego
              czlowieka , rania i to na wiele sposobow . Nie wszyscy ludzie sa toksyczni dla
              wszystkich . I uwierzmi jesli takie zachowanie nieakceptowalne jak np obmowa,
              klamstwo ,proba kontrolowania malzenstwa przez tesciowa pomimo kilku prob nie
              zostanie skorygowane przez osobe to druga strona czuje sie zraniona,
              zaprzestaje prob i musi manipulowac bo inaczej bedzie dalej raniona i
              niszczona .

              > Moja teściowa nie jest szczupłą kobietą. Ale też nie jakimś strasznym
              > grubasem.Jednak jest to dla niej problem. Godzinami może mi pokazywać zdjęcia
              > sprzed 20 lat i ekscytować się tym, ze tez była szczupła. Jednym słowem
              płacze
              > za "swym rajem utraconym", czyli tzw. "chudościa".Natomiast nad
              > moją "chudością" wręcz rozpacza."Boże!!-jakaś ty chuda"-woła już od
              progu, "ty
              > chyba już nic nie jesz, głodzisz sie".I do mojego męża-"musisz o nią bardziej
              > zadbać, przypilnować". No i zaczyna się tzw. "karmienie", czyli dokładanie,
              > dorzucanie na mój talerz, kiedy ja juz dawno powiedziałam dziękuję.
              > Tłumaczenie, że jeszcze muszę...kawałek rybki, pierożka , naleśniczka itd. A
              > musze przyznać, ze często trudno sie oprzec, bo teściowa kucharką jest
              > wspaniałą (ja beznadziejną).Można to jej konkretne zachowanie zinterpretować
              > na wiele sposobów.Ktos, w kim jest wiele negatywnych emocji, może nazwać ja
              > niekulturalna, zazdrosną, itd. Ja interpretuje to tak: Mam dobrą, troskliwą ,
              > kochana teściowa.


              Widzisz tu mamy odmienne opinie Ty wierzysz , ze sposob interpretacji jest
              uzalezniony od emocjonalnego nastawienia danej osoby a ja wierze, ze jest od
              uzalezniony od stopnia wrazliwosci. I np osoba , ktora miaola wiele problemow z
              figura i do tego jest bardzo wrazliwa na jej punkcie bardzo prawdopodobnie
              mogla by sie poczuc bardzo zraniona uwagami o chudosci.
              Moja znajoma np ktora schudla 40 kilo poczulaby sie w takiej sytuacji bardzo,
              bardzo zle. Powiem wiecej jesli np Twoja tesciowa uwaza, ze uwagi nt figury sa
              czyms kulturalnym i akceptowalnym to powinna z usmiechem przyjac Twoja uwage np
              o jej grubych udach czy brzuchu.


              Czesto ludzie traktuja innych tak jak sami by nie chcieli byc traktowani np
              moja tesciowa lubila robic wiele sugesti gdzie to lub tamto powinno stac w
              naszym domu kilka razy nawet cos przestawila wiec ja zaczelam identycznie
              zachowywac sie w jej domu po to aby zdala sobie sprawe , ze to wogole nie jest
              takie fajne . Poprzestawialam tez kilka rzeczy na zasadzie popatrz jak ladnie
              to tu wyglada i od tego czasu tesciowa sie zmienila.


              Pozdrowionka


    • Gość: niunia Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 213.216.82.* 02.08.02, 22:36
      Cztalam to co pisala Magdag i plakalam.Mam taka sama tesciowa.Mieszkalam z nia
      4 lata i choc moglilsmy sie przeprowadzic niby musielismy z nia mieszkac bo
      byla "chora na serce".Co jest nieprawda.Zlosliwosci i podchody urzadzala takie
      same jak tesciowa Magdy.To ja nabawilam sie nerwicy serca i w efekcie wpadlam w
      depresje.Balam sie wszystkiego.Mieszkamy teraz oddzielnie,tesciowa ma zakaz
      przychodzenia do nas a ja do niej nigdy nie przyjde.Maz bardzo wiele mi
      pomogl.Zrozumial co sie ze mna dzieje gdy juz bylam u kresu wytrzymalosci a
      zdaniem tesciowej nadawalam sie do "czubkow". Magda jest silna i poradzila
      sobie ale na peno przezywa to do dzis.
      • Gość: Galena Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 23:50
        Pisząc tu na forum miałam absolutną świadomośc, że moja opinia sprowokuje
        lawinę oskarżen i epitetów pod moim adresem. Dzieje sie tak dlatego, że po
        pierwsze piszą tu same synowe. Tesciowe zaczną się tu wypowiadać pewnie
        dopiero wtedy, kiedy my same się nimi staniemy. Po drugie- nieszczęśliwych,
        nienawidzących sie nawzajem "układów" teściowa-synowa jest znacznie więcej niż
        tych w miarę poprawnych. Myślę, że przeważająca większość pan stających tu w
        obronie Magdy, postrzega jej pamiętnik przez pryzmat własnych, przykrych
        doświadczeń i przeżyć. Dlatego nie dostrzega pewnych sygnałów płynących z jej
        pisania, które świadcza bardzo żle o autorce. Ona sama, tak jak juz wczesniej
        zauważyłam, pisze o sobie w samych superlatywach, pozuje na doskonałość. Czy
        zauważyłyście zeby czegoś załowała, miała wyrzuty sumienia napomknęła-'byc może
        ja tez byłam czasem winna" itp? Czy naprawde podoba wam sie to, ze piekli sie o
        to, ze teściowa zuzyła jej wodę z czajnika (moze musiała rano zażyc
        lekarstwa)?,albo o to , że przeczytała pozostawione na stole gazety? Z jakim
        cynizmem mówi o tym jak i ile tesciowa je, jak marne ma wykształcenie? Albo
        nagle na wieczornym spacerze proponuje mężowi zeby pozbył sie natychmiast tej
        starej kobiety z domu? (wyobrażacie sobie, ze ktoś mógłby Was postawić w takiej
        sytuacji w stosunku do Waszej matki?) Albo rezygnuje z wyjazdu po zakupy tylko
        dlatego, że teściowa też sie na ten wyjazd szykowała? A opis "dezynfekcji"? Czy
        podoba Wam się to??? Jeżeli uważacie, ze to jest poprawne i usprawiedliwione
        zachowanie to ja nie powinnam już nic więcej mówić. Zdaje sobie sprawe z
        faktu,że ja tez do końca nie jestem obiektywna bo rzeczywiście mam dobrą,
        przyjazna tesciowa. Ale nie żyje w idealnym, wyimaginowanym świecie. Znam tez
        niedobre tesciowe. I nie klasyfikuje rzeczy i spraw uzywajac tylko czerni i
        bieli. Nie uwazam, że Magda to czerń a tesciowa biel. Ani odwrotnie.
        • Gość: Nina Do Galeny IP: *.toya.net.pl 03.08.02, 00:35
          Synowa stajemy sie najczesciej w mlodym wieku,wchodzimy do zupelnie innej
          rodziny,gdzie inaczej(najczesciej)funkcjonuje dom,inaczej sie
          je,rozmawia,spedza wolny czas,rozwiazuje problemy.Jesli musimy zamieszkac w
          obcym domu,z obcymi w gruncie rzeczy ludzmi,nie bardzo wiemy,czego sie
          spodziewac,jak sie zachowac.To,co podoba sie w nas naszemu mezowi,niekoniecznie
          musi byc atrakcyjne dla tesciow.Rzeczywistosc jest taka,ze opuszczamy dom
          rodzinny i przenosimy sie do-tez rodzinnego domu-naszego meza.Tesciowa to
          najczesciej kobieta juz dojrzala,ustabilizowana,z wielkim doswiadczeniem
          zyciowym,i to ona-przyjmujac nas do s w e g o domu okresla pewne normy.Od jej
          doswiadczenia,taktu,zyczliwosci zalezy,jak uloza sie stosunki z synowa.Moze sie
          stac druga matka,a moze -jak tesciowa magdy-zatruc zycie."Zielona"
          dziewczyna,teraz juz synowa,moze byc na wiecznym cenzurowanym-bo nie tak
          gotuje,nie tak sprzata,nie tak sie odzywa,nie tak pierze.Nie majac wsparcia ze
          strony meza-a on sie w tym domu wychowal i dla niego wszystkie te zachowania
          moga byc normalne-synowa jest zdana na sama siebie.
          Podkreslam-to tesciowa jest madrzejsza zyciowo i to od niej glownie zalezy,jak
          uloza sie stosunki z synowa.Czasem jest to walka do upadlego,czasem-co czestsze-
          synowa sie poddaje,bo jak bronic swoich racji w konfrontacji z nagle np.ciezko
          chora tesciowa?Podoba mi sie,ze magda wspomniala o swoich sukcesach,o tym,ze
          dobrze pracuje,gotuje,dba o dom.Dla jej tesciowej to sa sprawy bez znaczenia-
          dlaczego?Przeciez to jedna z najblizszych jej osob.Potrafie zrozumiec brak
          zainteresowania sprawami innych pod warunkiem,ze nie liczy sie na
          zainteresowanie swoimi sprawami.Moim zdaniem wiele osob wymaga szczegolnej
          atencji dla tesciow,ze wzgledu na wiek,choroby czy tez szacunek dla rodzicow
          wspolmalzonka.Nie da sie jednak odgornie zalatwic pewnych spraw i mysle,ze
          tesciowa magdy nie zrobila absolutnie niczego,aby ich stosunki byly
          przynajmniej poprawne.Pozdrawiam.
          • Gość: Lidia Re: Do Galeny i Niny IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.08.02, 01:41
            Sa zle i dobre synowe oraz zle i dobre tesciowe. My znamy tu tylko Magdy
            strone i jej wizje wydarzen. Ale i z tego jednostronnego opisu wynika niestety
            obraz wcale nie taki jednostronnie pozytywny dla Magdy. Jej wlasne
            postepowanie, w jej wlasnych slowach wyglada dla mnie na bezwzglednosc z jej
            strony i kultywowanie nienawisci do matki swego meza. Ja wcale nie twierdze ze
            tesciowa jest tu aniolem, ze nie popelnila wielu bledow w stosunku do synowej,
            ale mysle, ze stwierdzenie z jej strony : dziekuje ze ze mna wytrzymalas,
            swiadczy ze potrafi byc bardziej obiektywna jesli chodzi o jej wlasne
            postepowanie niz Magda, ktora jak tu slusznie zauwazono nigdy do najmniejszego
            bledu ze swojej strony sie nie przyznala. Poza tym mysle, ze szczegolnie
            ostatni list autorki watku powinien zwrocic wasza uwage. Mysle ze tu jest
            zawarta odpowiedz na pytanie : dlaczego tak naprawde Magda jest dla tesciowej
            tak okropna na kazdym kroku. Zwroccie uwage ze tu wlasciwie nie chodzi o to co
            tesciowa zle zrobila . Jej wina jest to ze JEST. A powinna zniknac, bo
            przeciez juz nie jest potrzebna, bo nie zrobila tak jak Magda tego chciala. A
            mianowicie nie chciala sprzedac swego mieszkania i zamieszkac pod jednym
            dachem z synowa. Ta sama Magda ktora kreuje tu tak negatywny jej obraz i
            pozytywny swoj, chciala z nia mieszkac razem . NIEWYOBRAZALNE. DLACZEGO???
            Czyzby jednak myslala dobrze o tesciowej ? Nie, absolutnie nie. Ona chciala
            tylko ja wykorzystac do tego aby miec dom i swoje mieszkanie jednoczesnie. A
            co potem zrobilaby tesciowa, majac kolo siebie taka nieprzychylna synowa???
            To bylby juz tylko jej problem, prawda? Nie identyfikujcie sie dziewczyny z
            Magda ,postarajcie sie popatrzyc na te sytuacje troche bardziej z boku i
            zwroccie uwage na jezyk ktory mimo ladnych slow jest przesaczony brakiem
            milosci i wybaczenia.
        • _luizjana_ Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 03.08.02, 13:53
          Gość portalu: Galena napisał(a):

          > Pisząc tu na forum miałam absolutną świadomośc, że moja opinia sprowokuje
          > lawinę oskarżen i epitetów pod moim adresem. Dzieje sie tak dlatego, że po
          > pierwsze piszą tu same synowe. Tesciowe zaczną się tu wypowiadać pewnie
          > dopiero wtedy, kiedy my same się nimi staniemy. Po drugie- nieszczęśliwych,
          > nienawidzących sie nawzajem "układów" teściowa-synowa jest znacznie więcej
          niż
          > tych w miarę poprawnych. Myślę, że przeważająca większość pan stających tu w
          > obronie Magdy, postrzega jej pamiętnik przez pryzmat własnych, przykrych
          > doświadczeń i przeżyć. Dlatego nie dostrzega pewnych sygnałów płynących z
          jej
          > pisania, które świadcza bardzo żle o autorce. Ona sama, tak jak juz
          wczesniej
          > zauważyłam, pisze o sobie w samych superlatywach, pozuje na doskonałość. Czy
          > zauważyłyście zeby czegoś załowała, miała wyrzuty sumienia napomknęła-'byc
          może
          >
          > ja tez byłam czasem winna" itp? Czy naprawde podoba wam sie to, ze piekli
          sie o
          >
          > to, ze teściowa zuzyła jej wodę z czajnika (moze musiała rano zażyc
          > lekarstwa)?,albo o to , że przeczytała pozostawione na stole gazety? Z jakim
          > cynizmem mówi o tym jak i ile tesciowa je, jak marne ma wykształcenie? Albo
          > nagle na wieczornym spacerze proponuje mężowi zeby pozbył sie natychmiast
          tej
          > starej kobiety z domu?


          Wiesz Galeno, nie mam zamiaru oceniac Magdy, jednak napisze ci co mysle o
          twoim poscie. nie wiem czy nie przeczytalac uwaznie dziennika Magdy, czy tez
          celowo przekrecasz jej slowa. W ktorym miejscu magda piekli sie o zuzuta wode
          z czajnika przez tesciowa? Magda nie piekli sie tylko irytuje (to chyba
          roznica?) niepotrzebnym, uciazliwym gadaniem tesciowej. Nawet nie zauwazyla
          czy tesciowa wziela czy nie wode z czajnika. Podobnie z tymi gazetami,
          chodzilo tam o cos zupelnie co innego. Czyzbysmy czytaly dwa rozne dzienniki?
          I dalej: nigdzie nie pisala z cynizmem (!), ze tesciowa ma marne
          wyksztalcenie. Napisala ze tescowa ma przedwojenna mature (jak wiadomo
          przedwojenne wyksztalcenie uwaza sie za solidniejsze) i ze lekcewazy
          (tesciowa) ludzi z nizszym niz jej wyksztalcenie (ekspedientki itp). No i nie
          dostrzeglam zadnego cynizmu. A to co napisalas, ze NAGLE proponuje mezowi by
          pozbyl sie matki to juz chore. Nie wiedzialam ze kilkanascie lat = nagle. Skad
          ty wzielas te cytaty? dlaczego przedstawiasz je wyrwane z kontekstu i
          poprzekrecane? Wiesz, nie bede juz tego dalej komentowac. Zrzucasz magdzie
          nienawiac i cynizm (ktorego ja w jej postach nie dostrzeglam), a to twoj post
          jest pelen nienawisci. Piszesz, ze Magda manipuluje nami - a jak nazwac to co
          ty robisz?
          Nie zabraniam ci krytykawac Magdy, ale rob to w uczciwy sposob. Nie przekrecaj
          jej slow, daruj sobie te wszystkie nadinterpretacje.
          I jeszcze jedno - piszesz, ze ci ktorzy sie z toba nie zgadzaja w ocenie magdy
          to dziewczyny dobre lecz latwowierne (cos w tym rodzaju), czesto majace wlasne
          problemy z tesciowa. Czy nie zauwazylas, ze w ten sposob dyskredytujesz
          wiarygodnosc oponentow i wychodzi na to, ze jedyna sluszna ocena Magdy to
          twoja?
          napisze jeszcze na koniec, ze nie jestem latwowierna i nie mam klopotow z
          tesciowa. A jesli interesujesz sie troche psychologia to
          przeczytaj "Zdradzonego przez ojca" W. Eichelbergera, dowiesz sie dlaczego maz
          Magdy jest taki a nie inny, i jaki udziel ma w tym jego matka (nie zona).

          I jeszce jedno - nie wiem tez dlaczego tak ci przeszkadza, ze Magda wspomniala
          o swoich studiach czy podwladnych. Dlaczego wg. ciebie powinna klamac i nie
          przyznawac sie do tego? Twoje zarzuty, ze sie wywyzsza sa po prostu smieszne.
          Bez komentarza.


    • Gość: jendza Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 - do Magdy IP: *.abo.wanadoo.fr 03.08.02, 10:10
      Wiesz, Magdo, najpierw pomyslalam, ze trzeba Cie
      poprosic, bys juz tu nie zagladala - odnioslam
      bowiem wrazenie, ze wypowiada sie tu kilka osob
      troche w stylistyce uczniow przekornych, a bystrych,
      co to mysla:'udowodnie jej (znaczy nauczycielce),
      ze jej "jedynie sluszna interpretacja" jest
      rownie dobra, jak kazda inna...'.
      Ze nie chodzi tu wcale o prawde, tylko o to,
      by zaprezentowac odmienna - od ogolu - opcje...
      A potem pomyslalam, ze moze dobrze to poczytac?
      Moze dobrze popatrzec na rzeczy z takiej wlasnie
      strony, zeby sie wlasciwie zweryfikowac - raz jeszcze?
      Nie umiem wytlumaczyc, skad wiem, ale wiem na pewno,
      choc nie 'absolutnie'(jak stwierdzila jedna z przedmowczyn),
      ze to Ty jestes ofiara...
      Tylko ze mozna byc ta ofiara na rozne sposoby.
      Widze, choc nie wiem, czy dobrze widze, ze Ty w jakis
      sposob zamknelas serce, by nie pozwalac go ranic - bo
      juz nie masz sily na kolejne ciosy... I dobrze. Trzeba
      sobie zalozyc izolacje, barwy ochronne, nie wiem jeszcze
      co - i zafundowac okres kwarantanny. Odizolowac kompletnie
      od negatywnego ladunku emocji, ktory z jakichs powodow
      niesie ze soba mama Twojego meza. A potem, jak juz sie
      czlowiek z najglebszego bolu wylize, warto zalozyc blony
      polprzepuszczalne. To znaczy nie dopuszczac do siebie zla,
      tego, ktore plynie z zewnatrz, a oprocz tego zdobyc sie
      na dobro wobec swiata - od wewnatrz.
      Mysle, ze prawdziwe pieklo jest w tesciowej. Bo to naprawde
      biedna kobieta, biedna w sensie psychicznym oczywiscie.
      W niej musi byc jeden wielki koszmar.
      NIE WOLNO CI pozwolic sie zarazic nienawiscia.
      Wowczas nawet nie tyle ona wygra - wygra ZLO, ktore w niej
      siedzi.
      Na zlo jedynie skutecznym lekiem jest dobro.
      Nie mowie tu: spotykaj sie z nia, nadskakuj, pozwalaj wchodzic
      na glowe... NIE! Mowie tylko: spotykaj, jesli mozesz, masz sile,
      pomagaj, jak sie pomaga chorym..., smiej z jej zlosliwosci, nie
      przyjmuj do siebie, uniezaleznij od jej opinii i chorych aktow,
      a ofiarowuj w zamian, co mozesz najlepszego...
      Nie daj sie wrobic w ten diabelski taniec smierci...
      Jej zlosliwosci moze warto sprobowac kwitowac natychmiast, wprost i lekko...
      na przyklad zartem rzucajac spodziewany ciag dalszy jej wypowiedzi...
      albo - chocby w przypadku rozlozonych gazet - komunikatem w zartobliwym
      tonie, ze czytajac gazete masz zwyczaj myslec o tym, co czytasz, a nie
      o niej. Tak samo jest gdy pierzesz, pracujesz, rozmawiasz z dzieckiem,
      spisz...
      Nie wpuszczaj do siebie zlej energii, a emituj dobra...
      Wazne, zebys sobie uswiadomila, ze skrzywdzic CIe moze tylko
      silniejszy - ona jest slaba, bo zlo nia pomiata...

      Jesli sie w ten sposob zaimpregnujesz, kto wie,
      moze po raz pierwszy w zyciu do niej dotrze, ze
      ktos jest dla niej dobry... Bo przeciez ktos kiedys
      musial ja 'zepsuc'...

      Zycze mezowskiego wsparcia
      i wielu cudownych lat w szczesliwej rodzinie!
      jendza
      • Gość: Galena Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 - do Magdy IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 03.08.02, 11:14
        Gość portalu: jendza napisał(a):

        > Wiesz, Magdo, najpierw pomyslalam, ze trzeba Cie
        > poprosic, bys juz tu nie zagladala - odnioslam
        > bowiem wrazenie, ze wypowiada sie tu kilka osob
        > troche w stylistyce uczniow przekornych, a bystrych,
        > co to mysla:'udowodnie jej (znaczy nauczycielce),
        > ze jej "jedynie sluszna interpretacja" jest
        > rownie dobra, jak kazda inna...'.
        > Ze nie chodzi tu wcale o prawde, tylko o to,
        > by zaprezentowac odmienna - od ogolu - opcje...
        > A potem pomyslalam, ze moze dobrze to poczytac?
        > Moze dobrze popatrzec na rzeczy z takiej wlasnie
        > strony, zeby sie wlasciwie zweryfikowac - raz jeszcze?
        > Nie umiem wytlumaczyc, skad wiem, ale wiem na pewno,
        > choc nie 'absolutnie'(jak stwierdzila jedna z przedmowczyn),
        > ze to Ty jestes ofiara...
        > Tylko ze mozna byc ta ofiara na rozne sposoby.
        > Widze, choc nie wiem, czy dobrze widze, ze Ty w jakis
        > sposob zamknelas serce, by nie pozwalac go ranic - bo
        > juz nie masz sily na kolejne ciosy... I dobrze. Trzeba
        > sobie zalozyc izolacje, barwy ochronne, nie wiem jeszcze
        > co - i zafundowac okres kwarantanny. Odizolowac kompletnie
        > od negatywnego ladunku emocji, ktory z jakichs powodow
        > niesie ze soba mama Twojego meza. A potem, jak juz sie
        > czlowiek z najglebszego bolu wylize, warto zalozyc blony
        > polprzepuszczalne. To znaczy nie dopuszczac do siebie zla,
        > tego, ktore plynie z zewnatrz, a oprocz tego zdobyc sie
        > na dobro wobec swiata - od wewnatrz.
        > Mysle, ze prawdziwe pieklo jest w tesciowej. Bo to naprawde
        > biedna kobieta, biedna w sensie psychicznym oczywiscie.
        > W niej musi byc jeden wielki koszmar.
        > NIE WOLNO CI pozwolic sie zarazic nienawiscia.
        > Wowczas nawet nie tyle ona wygra - wygra ZLO, ktore w niej
        > siedzi.
        > Na zlo jedynie skutecznym lekiem jest dobro.
        > Nie mowie tu: spotykaj sie z nia, nadskakuj, pozwalaj wchodzic
        > na glowe... NIE! Mowie tylko: spotykaj, jesli mozesz, masz sile,
        > pomagaj, jak sie pomaga chorym..., smiej z jej zlosliwosci, nie
        > przyjmuj do siebie, uniezaleznij od jej opinii i chorych aktow,
        > a ofiarowuj w zamian, co mozesz najlepszego...
        > Nie daj sie wrobic w ten diabelski taniec smierci...
        > Jej zlosliwosci moze warto sprobowac kwitowac natychmiast, wprost i lekko...
        > na przyklad zartem rzucajac spodziewany ciag dalszy jej wypowiedzi...
        > albo - chocby w przypadku rozlozonych gazet - komunikatem w zartobliwym
        > tonie, ze czytajac gazete masz zwyczaj myslec o tym, co czytasz, a nie
        > o niej. Tak samo jest gdy pierzesz, pracujesz, rozmawiasz z dzieckiem,
        > spisz...
        > Nie wpuszczaj do siebie zlej energii, a emituj dobra...
        > Wazne, zebys sobie uswiadomila, ze skrzywdzic CIe moze tylko
        > silniejszy - ona jest slaba, bo zlo nia pomiata...
        >
        > Jesli sie w ten sposob zaimpregnujesz, kto wie,
        > moze po raz pierwszy w zyciu do niej dotrze, ze
        > ktos jest dla niej dobry... Bo przeciez ktos kiedys
        > musial ja 'zepsuc'...
        >
        > Zycze mezowskiego wsparcia
        > i wielu cudownych lat w szczesliwej rodzinie!
        > jendza
        Droga Jendzo
        Pięknie to napisałaś. Naprawdę pięknie i mądrze. Wzruszyłam sie i bardzo,
        bardzo Ciebie polubiłam, choć na tę konkretną sprawę mamy troche inne
        spojrzenie, to myślę, że chodzi nam o to samo, tylko ja nie potrafiłam może
        tego tak pięknie ująć. I ja, (też nie wiem dlaczego), mam tę dziwna pewność, że
        Magda jest bardziej ofiara swoich złych uczuć niż teściowej. To nie znaczy, że
        nie weryfikuje swoich poglądów,nie żałuję, ze może zbyt surowo, zbyt ostro
        oceniłam. Szczególnie wtedy, gdy spotykam takich ludzi jak TY-mądrych i
        dobrych.
    • Gość: marika Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 213.216.82.* 04.08.02, 23:00
      Ale mieszasz Galeno. Masz przciwne zdanie niz jendza ale niby to niezgadzajac
      sie zgadzasz sie z jendza lub odwrotnie - jak wolisz. Tak chyba robi tesciowa
      Magdy.
      A a propo's znam taka tesciowa - jest nia moja matka. Rozbila malzenstwa bratu
      i siostrze. Mnie nie bo zyje w wolnym zwiazku ale niech tylko wezme slub to ona
      juz wie co nie bedzie sie u ziecia podobalo. Sklocona z rodzenstwem, rodzina i
      calym swiatem ale zawsze ma racje i zawsze wie co inni powinni zmienic. Ale
      jest dobra i serdeczna ze do rany przyloz i wszystko robi dla naszego dobra.
      Manipuluje nami na wszystkie strony, rozgrywa nami jakies swoje sprawy nie do
      konca wiadomo jakie.Nie wiemy po co to robi. Zastanawialismy sie czy z jej
      psychika jest wszystko w porzadku ale myslimy ze po prostu lubi byc w centrum
      uwagi i lubi innymi rzadzic.
    • Gość: xxxx Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 213.216.82.* 06.08.02, 00:49
      Też to czytalam i szkoda ze Magdag juz nie pisze. Wiem ze powstaja takie uklady
      miedzy ludzmi z ktorych juz nie ma wyjscia. Mamy czasem zaleznosci od innych
      ludzi /matka, ojciec,dziadkowie,nauczyciele,szefowie w pracy czasem tesciowa u
      ktorej mieszkamy lub nie/ w ktorych musimy sie podporzadkowac. Jesli osoba
      ktora ma nad nami wladze wykorzystuje przewage do obrazania ,lekcewazenia nas i
      robi to w sposob ciagly zaczynamy ja nienawidzic. Moj maz nienawidzi swojego
      ojca ktory dla mnie jest milym i czarujacym starszym panem. Moja kolezanaka
      Anka przyjazni sie z dzieweczyna z ktora znaja sie od piaskownicy jednak nigdy
      nie przychodzi do niej do domu. Wypilysmy kiedys na takim babskim combrze za
      wiele i opowiedziala mi jak to mama tej kolezanki pracujaca w przdszkolu do
      ktorego Anka chodzila postepowala z dziecmi. Kazala kiedys Ance pol dnia
      siedziec na nocniku na srodku sali w ktorej bawily sie pozostale dzieci za to
      ze byla niegrzeczna.Innym razem gdy Anka nie chciala jesc sila otworzyla jej
      buzie i wepchnela mielonego do buzi.Trzymala tak dlugo az dziecko krztuszac sie
      i placzac przelknelo jedzenie.Anka nienawidzi tej kobiety i nie moze na nia
      patrzec choc minelo ze 30 lat. Nikt nigdy jej tak nie upokorzyl.
      Jak moze sie czuc Magda upokarzana i lekcewarzona przez tesciowa ,wytrzymujaca
      to w imie trwalosci malzenstwa? Mlodej dziewczynie wydawalo sie ze jakos to
      rozejdzie sie po kosciach ale takie rzeczy po kosciach sie nie rozchodza.
      Najlepiej byloby dla niej by w ogole nie spotykala sie z tesciowa bo tesciowa
      dostosowuje sie do gry.Chyba poznala Magde i wie ze ona ma dobre serce. Mowi na
      do widzenia ze dziekuje za to ze Magda z nia wytrzymala bo wie ze Magdzie
      bedzie jej zal.Powinna uslyszec "wytrzymalam juz niejedno i z tym sobie
      poradze". Ale po co starszej pani robic przykrosc. Bedziesz dziewczyno palila
      sie z nerwow i starala sie wytrzymac. Odezwij sie.
    • Gość: Iza Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: *.proxy.aol.com 06.08.02, 07:02
      a ja chcialabym podziekowac za ten dziennik. dzieki niemu przezylam 3 tygodnie
      z moja tesciowa bez wyrzutow sumienia ze tylko ja mam zle mysli o mojej.
      niestety tacy ludzie sie zdazaja a najgorsze jest to ze wiesz ze twoja wlasna
      matka jest gorsza od tesciowa. tesciowa to zawsze obcy czlowiek ale jezeli
      wlasna matka jest apodyktyczna to czujesz sie jakbys byl sam na tym swiecie,
      szczegolnie kiedy ona nie akceptuje twoich wyborow ani twojego calego zycia.
      dlatego dziewczyny trzymajcie sie bo tesciowa to nie taki duzy problem. macie
      wlasne rodziny ktore moga byc waszym oparciem.
      pzdr
      • Gość: Spinelli Madga wracaj!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.08.02, 23:01
        Nie sluchaj, ze jestes franca, czy inna cholera. Bardzo dobrze piszesz. Pisz o
        czyms jeszcze.
        S.
        • Gość: ika Re: Czyzbys byla inspiracja do artykulu w "TS"?? IP: *.ny325.east.verizon.net 07.08.02, 14:36
          We wrzesniowym 'Twoim Stylu' jest artykul o tesciach - jedno zdanie wyjete z
          Twoich wypowiedzi! Czy to Twoj artykul, czy tez kogos zainspirowal?
    • Gość: rose Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 IP: 213.216.82.* 09.08.02, 23:33
      Przeczytalam i czekam ze jeszcze sie odezwiesz. Napisz jak sobie radzisz po
      tygodniu.Odezwij sie.
    • magdag3 Re: Dziennik z teściową w tle dzień 2 10.08.02, 21:36
      Niesamowite ze ten watek jeszcze przetrwal. Ja potrzebowalam tych 10-ciu dni od
      wyjazdu tesciowej by dojsc jako tako do siebie i wejsc w Forum. Dzisiaj
      przeczytalam artykul "Tesciowie" w Twoim Stylu" i wlasciwie potwierdzil on moje
      przekonanie ze bywaja ludzie toksyczni sami wcale sie za takowych nie uwazajac.
      Wrecz byliby obrazeni gdyby im to ktos powiedzial a w czytanym artykule z
      pewnoscia siebie by nie dojrzeli. Moja tesciowa wlasnie taka jest.
      Przez lata spotykalam sie z jej podloscia i chamstwem, intrygami,
      dwulicowoscia.I zachowywalam sie tak, jak wlasnie pisze pani Samson w artykule
      w TS - staralam sie przeczekac nie wiem na co liczac chyba na to ze ona sie
      zmieni. I zmienila sie !!!! Teraz juz nie walczy ze mna bo ja omijam, jej
      intrygi tez mnie nie obchodza nawet gdyby chcialo jej sie cos motac. A pewnie
      nie chce sie.A poza tym juz wie ze jej w oczy powiem co mysle /oglednie ale
      powiem/. Teraz przeciwnie - ona teraz liczy na moja pomoc. W koncu jestem zona
      jej syna, w koncu mnie jakos zaakceptowala wiec najwyzszy czas ulozyc sobie
      SERDECZNE STOSUNKI. I nie rozumie ze miedzy nami nie ma i nie moze byc /chyba
      ze dopadnie mnie jakas amnezja/ serdecznych stosunkow. Moje kurtuazyjne
      zachowanie chce przekuc na serdecznosc albo zmusic mnie administracyjnymi
      metodami /a takie wprowadzala zawsze/. Moze jeszcze z 10 lat temu gdyby
      powiedziala :"pomylilam sie, zle cie ocenilam, przepraszam". Moze...Ale ona
      najwyrazniej uwaza ze wszystko jest w porzadku, ze mozna obrazac synowa,robic
      jej zlosliwosci, okazywac jej swoje lekcewazenie, okazywac lekcewazenie jej
      rodzinie, z pogarda wypowiadac sie o niej i potem jakby nigdy nic WYMAGAC od
      niej serdecznosci. Uwazac ze ma sie do tego prawo. Nie moge pojac czy to tupet
      czy glupota. Przez lata przyzwyczailam sie do tego ze ona mnie atakuje a teraz
      z trudem przyzwyczajam sie do tego ze ona epatuje mnie swoja "serdecznoscia".
      Dla mnie nie jest nawet dziwne ze ona tak postepuje czy postepowala - taka
      jest. Nie moge pojac dlaczego ja na to pozwalalam. Czy to ze zalezalo mi na
      moim mezu a jej synu moze tlumaczyc taka bezwolnosc? Na ile mozemy pozwolic
      innym ludziom deptac nas?
      Juz wiem ze mam prawo ja omijac i traktowa chlodno. Ja sama sobie to prawo
      daje. Nie musi mnie obchodzic co ona mysli i czuje bo to jest jej sprawa. Nikt
      nie musi kontemplowac powodow i uwarukowan toksycznosci ani sposobow
      detoksykacji. Toksycznych nalezy omijac. Im predzej tym lepiej by nie wytworzyc
      zwiazkow takich jak u mnie. To juz jest klincz. Ale to ja siebie musze ratowac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka