Dodaj do ulubionych

Po rozwodzie...

31.05.05, 20:45
Niedługo czeka mnie rozprawa pojednawcza w sądzie. Bardzo się stresuję
faktem, że wszystko znowu do mnie wróci. Na razie minęło dobrych parę
miesięcy od kiedy mieszkamy osobno (nie pomaga mi to, że razem pracujemy),
ale czuję się nienajlepiej. Rodzina i przyjaciele mnie wspierają, ale w kółko
mnie nachodzą "doły". Wiem, że postąpiłem słusznie, gdyż w naszym
małżeństwie, dla mojej żony najważniejsi byli jej rodzice - ja zawsze byłem
ten drugi. Wiem, że by się to nie zmieniło. Ale i tak jest mi bardzo przykro,
że poniosłem życiową porażkę. Jak sobie z tym radzić "potem"? Czuję się
bardzo samotny.

Pozdrawiam wszystkich!
Obserwuj wątek
    • oleska1980 Re: Po rozwodzie... 31.05.05, 21:01
      całkowicie cię rozumiem. Ja nie tyle pracowałam z byłym mężem, co mnie
      odwiedzał w pracy co 2-3 dzień, ponieważ nasze firmy ze sobą współpracowały.
      Nic się nie martw, sprawa pojednawcza trwała 10 minut i po wszystkim, następna
      i ostatnia była za 1,5 msc i po wszystkim. Doły niestety nachodziły mnie bardzo
      często. Przykro mi to pisać, ale lepiej mieć doły przez 2-3 msc niż z takim
      nieodpowiednim partnerem dołować sobie całe życie. Pozdrawiam i życzę
      powodzenia i uśmiechu
    • discrepantia Re: Po rozwodzie... 31.05.05, 21:11
      cześć! nie przezyłam rozwodu ale znam kogoś kto ma takie doświadczenie za sobą,
      tak więc wiem że to boli bez znaczenia z czyjej winy małżeństwoi się rozpada.
      to naturalny proces gojenia ran ktorego raczej nie jestes w stanie
      przyspieszyc. jedynie co Ci moge doradzic, to abyś starał się nie zapominać w
      tych chwilach o swoich przyjaciołach, kolegach, znajomych, rodzicach. Nie siedz
      sam bez przerwy w domu, nie dołuj się i nie rozpamiętuj. Musisz postarać się
      wrócić do zycia, ludzi.
      Jesli zaś chodzi o kontakty z żoną, to dla własnego dobra postaraj się nie
      robic sobie z niej czy jej rodziców wrogów, lepiej nie palić za soba mostów.
      może kiedys będziecie umieli dogadać sie jak ludzie, jak normalni znajomi.
      Zycze ci dużo siły, optymizmu. Nie daj się! Nie pozwól aby rozwód zniszczył ci
      życie i pamietaj aby przeszłość nie utrudniła Ci planów na dobra, szczęśliwą
      przyszłość.
    • sara67 Re: Po rozwodzie... 31.05.05, 22:23
      chyba tylko czas leczy rany innego lekarstwa nie znajdziesz, nie traktuj tego
      jako życiową porażkę, wiele razy chciałam się rozwieść ale zawsze zabrakło mi
      odwagi, bo dzieci, bo może się w końcu zmieni aż zostawił mnie z trójką dzieci
      i wyjechał, za kilka dni sprawa rozwodowa bez pojednawczej, od półtora roku
      mieszkam sama z córkami, daję sobie radę jego nie widziałam przez ten czas, nie
      czuję się winna, swoim wyjazdem ułatwił mi decyzję i chociaż często mam doła bo
      wszystko jest na mojej głowie to nie żałuję, mniej cierpię i nie muszę się
      zastanawiać czy on mówi prawdę czy znów kłamie, życie toczy się dalej, głowa do
      góry, może w Twoim przypadku jeszcze nie wszystko stracone, czasem taki zimny
      prysznic może pomóc i jeszcze wszystko wróci do normy. powodzenia
      • peti_szapo Re: Po rozwodzie... 01.06.05, 07:22
        Byłam w takiej samej sutuacji pracuję z ex na początku było mi bardzo trudno
        tym bardziej,że zostałam zupełnie sama ze swoim problemem Rozwód przyjęlam jako
        swoją życiową porażkę bo przecież inni są tacy szczęśliwi, innym się udaje
        potrzebowałam ponad dwa lata zeby zaakceptować to co się wydarzyło.Dziś nadal
        pracuje z ex ale że z Niego porządny facet to mi to nie przeszkadza rozmawiamy
        ze sobą może nie tak jak dawniej ale często.Czasami to jakieś trudne do
        określenia uczucia z tym związane mam. On ma juz Zonę i dziecko ale z tego co
        wiem nie za bardzo się im układa choć chciałabym zeby był w koncu naprawde
        szczesliwy zasługuje na to. Banał ale trzeba czasu zeby pogodzic się z rozwodem
        psycholog jeszcze przed mi powiedziała "obojetnie jaką decyzje podejmiesz na
        początku każdej będziesz żałowała" i tak dokładnie było

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka