omura
31.05.05, 20:45
Niedługo czeka mnie rozprawa pojednawcza w sądzie. Bardzo się stresuję
faktem, że wszystko znowu do mnie wróci. Na razie minęło dobrych parę
miesięcy od kiedy mieszkamy osobno (nie pomaga mi to, że razem pracujemy),
ale czuję się nienajlepiej. Rodzina i przyjaciele mnie wspierają, ale w kółko
mnie nachodzą "doły". Wiem, że postąpiłem słusznie, gdyż w naszym
małżeństwie, dla mojej żony najważniejsi byli jej rodzice - ja zawsze byłem
ten drugi. Wiem, że by się to nie zmieniło. Ale i tak jest mi bardzo przykro,
że poniosłem życiową porażkę. Jak sobie z tym radzić "potem"? Czuję się
bardzo samotny.
Pozdrawiam wszystkich!