Dodaj do ulubionych

nie umiem juz tak zyc!!!!

15.06.05, 19:58
od pewnego czasu moje zycie wyglada jak w wirtualnej grze. czuje sie
sterowana, nic ode mnie nie zalezy, nie wiem co jest grane. to jakis koszmar!
czy jest z tego jakies wyjcie? czy ktoz z was przezywal kiedys podobny stan?
Obserwuj wątek
    • pimpek_sadelko Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 15.06.05, 20:07
      kobieta_na_pasach napisała:

      > od pewnego czasu moje zycie wyglada jak w wirtualnej grze. czuje sie
      > sterowana, nic ode mnie nie zalezy, nie wiem co jest grane. to jakis koszmar!
      > czy jest z tego jakies wyjcie? czy ktoz z was przezywal kiedys podobny stan?

      na pewno ten z myslovitz to zna, przeciez spiewa"sterowany jestem wciaz".
      bardzo lubie ten zespol.
      masz dzis dolek?
      • kobieta_na_pasach Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 15.06.05, 20:13
        dzieki ze jestes chociaz ty. myslowitza lubie, ale nie puszcze go teraz, bo
        calkiem poplyne.
        dolek-malo powiedziane. i nawet jestem tuz po .... dzieje sie cos niedobrego z
        moim mezem. zmienil sie, bardzo. on mowi, ze jest przepracowany. wlasnie
        godzine temu wpadl do domu na 15 minut i pojechal do Kijowa. wraca moze w
        sobote, moze w niedziele..... w miedzyczasie zdazyl na mnie nakrzyczec, tak to
        odebralam. za tydzien jedziemy na wesele, na drugi koniec Polski. nic nie wiem,
        jak to bedzie, kiedy, co i jak...a ja siedze wiekszosc czasu sama w domu,
        bopracuje od roku tylko na pol etatu. nie moja wina. i dostaje w leb coraz
        bardziej od tego. napisalam mu smsa, ze rani mnie coraz czesiej, ze chyba mnie
        juz nie kocha, a on oddzwonil zdziwiony, ze znow sie czepiam. czepiam sie?

        pimpek_sadelko napisała:

        > kobieta_na_pasach napisała:
        >
        > > od pewnego czasu moje zycie wyglada jak w wirtualnej grze. czuje sie
        > > sterowana, nic ode mnie nie zalezy, nie wiem co jest grane. to jakis kosz
        > mar!
        > > czy jest z tego jakies wyjcie? czy ktoz z was przezywal kiedys podobny st
        > an?
        >
        > na pewno ten z myslovitz to zna, przeciez spiewa"sterowany jestem wciaz".
        > bardzo lubie ten zespol.
        > masz dzis dolek?
    • pietnacha40 Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 15.06.05, 20:09
      Zaciskam zęby i przez te zaciśnięte zęby mówię "i tak (piiiii)wygram".No i na
      razie się udaje.
      • kobieta_na_pasach Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 15.06.05, 20:14
        pietnacha40 napisała:

        > Zaciskam zęby i przez te zaciśnięte zęby mówię "i tak (piiiii)wygram".No i na
        > razie się udaje.

        taka dzielna to ja tez bylam. kiedys. oprocz tego mam fobie choroby
        nowotworowej.
        • sara-bez-zegara Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 15.06.05, 20:56
          kobieta_na_pasach napisała:
          > taka dzielna to ja tez bylam. kiedys. oprocz tego mam fobie choroby
          > nowotworowej.

          Tez to przechodzilam. Rzucilam wtedy palenie (prawie 2 paczki dziennie przez
          ostatnie 12 lat, dodam, ze juz 2 lata udaje mi sie nie palicod tamtej pory:),
          wykupilam polise na zycie z opcja ubezpieczenia zdrowotnego od ciezkich
          zachorowan (moja fobia byla rozszerzona na stwardnienie rozsiane), a ile
          wydalam na lekarzy to juz moje:) bo ciagle sobie nowe choroby wynajdywalam.
          Masakra:) Sa to typowe objawy depresji takie skupienie sie na sobie i wlasnej
          smiertelnosci i beznadziei tego co wokol. Wycisz sie troche, zwolnij tempo w
          pracy, w domu, odpusc sobie. Przyjrzyj sie sobie i zrob codziennie cos, co
          lubisz. I staraj sie naprawde cieszyc tym co masz. Zazwyczaj ludzie przechodza
          taki etap okolo 40-tki, czasem nieco pozniej. U Ciebie i u mnie przyszlo
          wczesniej. Po prostu zdajesz sobie ktoregos dnia sprawe, ze jestes smiertelna,
          ze jeden dzien przypomina do zludzenia nastepny, i ze ni w zab nie wiadomo z
          jakiej my tu przyczyny na tym swiecie i po co. Normalka. Ale jak juz sobie
          zdasz z tego sprawe troche sie poplawisz w depresji a potem to zaakceptujesz bo
          nic Ci innego nie pozostanie, polozysz na tym krzyzyk i wszystko wroci do
          normy:)))
          Buziaki.
          Sara
          • kobieta_na_pasach Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 11:03
            > Sa to typowe objawy depresji takie skupienie sie na sobie i wlasnej
            > smiertelnosci i beznadziei tego co wokol. Wycisz sie troche, zwolnij tempo w
            > pracy, w domu, odpusc sobie. Przyjrzyj sie sobie i zrob codziennie cos, co
            > lubisz. I staraj sie naprawde cieszyc tym co masz. Zazwyczaj ludzie
            przechodza taki etap okolo 40-tki, czasem nieco pozniej. U Ciebie i u mnie
            przyszlo > wczesniej.

            Mam 43. Wcale szybko nie zyje, wrecz przeciwnie, coraz wolniej. Pracuje tylko
            na pol etatu, a chcialabym na caly. Siedze samotnie calymi dniami w domu.
            Mam duzo czasu na przemyslenia i to chyba jest glowne zrodlo mojego
            nieszczescia.
        • pietnacha40 Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 15.06.05, 21:06
          Ja przeszłam chorobę nowotworową i rozwód.Wtedy właśnie nauczyłam się zaciskać
          zęby.A hasło każdy może mieć swoje prywatne.To nie chodzi o kozaczenie,tylko
          pozytywne nastawienie.Bardzo by Ci się przydało.Jesteś bardzo smutna.I nie sms-
          y do męża!Czegoś miłego i niespodziewanego Ci życzę.
          • kobieta_na_pasach Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 11:07
            pietnacha40 napisała:

            > Ja przeszłam chorobę nowotworową i rozwód.Wtedy właśnie nauczyłam się
            zaciskać zęby.A hasło każdy może mieć swoje prywatne.To nie chodzi o
            kozaczenie,tylko pozytywne nastawienie.Bardzo by Ci się przydało.Jesteś bardzo
            smutna.I nie sms-> y do męża!Czegoś miłego i niespodziewanego Ci życzę.


            Dziękuje. Nigdy nie bylam optymistka, ale za to realistka. A to jest chyba
            jeszcze gorsze od pesymizmu, bo pesymista jest przynajmniej zaskakiwany milymi
            niespodziankami w jego zyciu, a realista zdaje sobie sprawe, ze to nie ma szans
            nastapic:)
            • pietnacha40 Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 11:41
              Pesymisty nic dobrego nie zaskoczy,zawsze znajdzie jakieś"ale".A realista wg
              mnie jest pośrodku "albo,albo" i nic go nie zaskakuje.Realista zawsze widzi
              jakąś szansę.Choćby małą.Masz zdecydowanie pesymistyczny czas.
              • kobieta_na_pasach ja mam chyba cos z glowa 16.06.05, 11:58
                uciesza sie tym stwierdzeniem moi wrogowie. ale tak czuje.
    • czestmir012 Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 15.06.05, 20:35
      Idz do lekarza i niech cie zbada czy nie masz depresji. Mnie dopadlo choc
      myslalem, ze jestem twardy facet, a depresja dotyczy innych. Zacznij
      przeciwdzialac poki mozesz. Jak ci wysiadzie uklad nagrody to dopiero bedziesz
      miala problem.
      Wzgledem meza - spokojnie. Jesli rzeczywiscie jest przepracowany rozmawiaj z nim
      o tym co cie boli. Ale nie przez telefon tylko musisz go zdybac osobiscie. Przez
      telefon, wiem to z doswiadczenia interpretacja przekazu drugiej osoby jest
      trudna. Latwo o przeklamania i nieporozumienia. A jak ci na nim zalezy MUSISZ z
      nim pogadac i musicie znalezc wspolne rozwiazania. On musi sobie uswiadomic co
      sie z toba dzieje. Zrob to w chwili spokoju, gdy nie bedzie myslami w pracy.
      Wtedy latwiej mu bedzie zrozumiec co czujesz, a trudniej zbagatelizowac. I
      spokojnie. Nie daj mu odczuc ze go za cos winisz albo masz cos za zle. Rzecz w
      tym zeby zrozumial przekaz, a nie poczul sie czymstam dotkniety. Meskie ego
      straszna rzecz:) Wiem bo mam. Mam nadzieje ze twoj maz umie sobie z nim radzic.
      Wiem co mozesz czuc gdy czujesz ze druga osoba nie ma dla ciebie czasu ale z
      drugiej strony postaraj sie go zrozumiec - on stara sie rowniez dla ciebie i
      wydaje mu sie ze to wystarczy. Tak czy owak pogadaj z nim w 4 oczy. I spokojnie.
      Rewolucja jest bardziej bolesna niz ewolucja. 3mam kciuki!:))
      • kobieta_na_pasach Bardzo Ci dziekuję Czestmir 16.06.05, 11:14
        Za tydzien czeka nas kilkugodzinna podroz samochodem i maz obiecal, ze wtedy
        porozmawiamy. Nie wiem, czy to jest akurat dobry pomysl, bo oboje nas ponosza w
        trakcie dyskusji emocje, a on bedzie przeciez prowadzil auto.
        Czasami mam wrazenie, ze mimo kilkunastu lat bycia razem, dalej sie nie
        rozumiemy. Wiec obawiam sie tej rozmowy. On raczej unika takich rozmow, bo jest
        tchorzem. A moze to jest raczej typowa meska przypadlosc?
        • czestmir012 zaden problem:) 16.06.05, 11:57
          Nie wiem czy podroz samochodem to dobry pomysl. On czesc uwagi bedzie poswiecal
          na jazde co oznacza, ze nie bedzie jej poswiecal tobie. Jesli dodatkowo w takich
          sytuacjach ponosza was emocje to tez nie ulatwia sprawy. To tylko sugestia ale
          taka rozmowe lepiej przeprowadzic w wolny wieczor, kiedy mozna byc blisko, nic
          nie rozprasza i donikad sie nie spieszycie. Wtedy latwiej zbudowac atmosfere
          zaufania dla drugiej osoby, latwiej sie porozumiec i panowac nad przebiegiem
          dyskusji. Latwiej sobie nawzajem okazac co czujecie. Bo jak sadze nie bedzie to
          rozmowa na 15 minut a na duzo dluzej... Pytanie kiedy masz szanse na taki wolny
          wieczor?...
          Skoro sie tej rozmowy obawiasz - przygotuj sie do niej. Zastanow sie co chcesz
          mu powiedziec, w jakiej kolejnosci i jakimi argumentami chcesz sie posluzyc.
          Zastanow sie nad tematami, ktore go moga rozdraznic i dlaczego, jak moze sie
          bronic, o co miec pretensje. Wiesz, oczekujesz od niego zrozumienia ale sama
          musisz mu je okazac. Jak pisalem - meskie ego straszna rzecz. Piszesz, ze on
          unika takich rozmow. Moze nie umie rozmawiac o swoich uczuciach i potrzebach tak
          latwo jak to robia kobiety. Dla faceta to trudne - wszak jeden z imperatywow
          meskosci to nie okazywanie uczuc. Bo czesto jest to rozumiane jako przejawianie
          slabosci - i znow wracamy do ego. Dlatego faceci sie zacharowywuja z
          przekonaniem ze w ten sposob najlepiej sluza kobiecie/rodzinie i nie potrafia
          zrozumiec ze oczekuja one czegos wiecej niz regularne wplaty na konto.
          Moze unika takich rozmow bo tlumi w sobie jakies emocje ktorych nie chce okazac,
          ktorych sie wstydzi, nie przyznaje do nich sam przed soba lub nie wie jak na nie
          zareagujesz. Moze nie wie czy ma do nich prawo albo sam go sobie nie daje. Moze
          tez przed czyms ucieka.
          Tak sobie pomyslalem, ze jesli unikaliscie takich rozmow przez lata to tym
          bardziej powinniscie zaczac. W dobrym interesie was obydwojga. I pamietaj -
          kazdy facet chce byc kochany:) Podswiadomie czy swiadomie. Ale zawsze:)
          • kobieta_na_pasach Re: zaden problem:) 16.06.05, 12:12
            Mamy kilka powaznych rozmow za soba z mojej zazwyczaj inicjatywy. Ale nie
            dlatego, ze mi bardziej zalezalo, tylko dlatego, ze mam taki charakter - lubie
            jasne sytuacje. Moj maz jest mistrzem blagi. Bylby niezlym aktorem.
            Nie jest tez typowym facetem, ma duzo z kobiety. A ja na odwrot:) Podobno to
            nas polaczylo. Nie jest juz ta sama osoba, z ktora zylam przez lata. Czy to
            mozliwe, ze by inna praca, inni ludzie, w ciagu dwoch lat dokonali w czlowieku
            tylu zmian? A moze powod jest bardziej prozaiczny - inna kobieta?:)
            • czestmir012 Re: zaden problem:) 16.06.05, 12:28
              To ze twoj maz ma duzo kobiety, a ty faceta to dobrze. Teoretycznie latwiej sie
              wam zrozumiec. A zabojcza praca rzeczywiscie zmienia czlowieka. Strach przed jej
              utrata, i w swoich wlasnych oczach uchodzenie za slabiaka i nieudacznika (ego!).
              Poza tym, piszesz ze ma kolo 45 lat. W tym wieku faceci dokonuja kolejnych
              podsumowan swojego zycia, niespelnieni zaczynaja jechac po bandzie, szalec i
              robic glupoty. Tym bardziej musisz do niego dotrzec. Na pewno nie jest
              szczesliwy, z jakiegostam powodu ale nie okazuje tego. Czegos mu brak a moze
              zdal sobie sprawe z wlasnego przemijania i nie godzi sie na to. Nie wiem. Faceci
              nie sa wylewni, jesli juz to rzadko. Ty musisz do niego dotrzec. Raz, drugi,
              kolejny. Bez takich rozmow i czasu dla siebie bedziecie sie mijac. Dwoje ludzi
              obok siebie ale nie razem. Dlugo tak pociagniecie?
              Co do innej kobiety - jesli jest, to jest rezultatem czegos a nie przyczyna
              obecnych klopotow. Byc moze podejrzewasz go bezzasadnie, skoro przestal sie
              stroic:)...
              • kobieta_na_pasach Re: zaden problem:) 16.06.05, 12:37
                Bardzo mądrze piszesz, ale gdzie jest miejsce w tym wszystkim dla moich
                problemow? Ja ma tez swoje zycie zawodowe. A wlasciwie mialam, bo po 16 latach
                pracy w jednej firmie od roku zostalam pozbawiona polowy etatu, angaz do konca
                lipca i niepewnosc co dalej. Teraz, kiedy odchowalam syna (15 lat) jestem
                zawodowo do pelnej dyspozycji, ale okazalo sie ze jestem za stara.
                Mam juz dosc sluchania, ze w Polsce czlowiek po 40 idzie na aut. Zawsze
                zarabialismy z mezem po tyle samo. Teraz proporcje sa mniej wiecej 1:5. Dla
                mnie to jest policzek, bo zawsze aspirowalam do bycia partnerem w zwiazku (choc
                i tak ja mialam caly dom na glowie). On w tym swoim zapracowaniu
                i "zatroskaniu" o nasz byt zapomnial o moich problemach. Nie sie cieszy, ze syn
                jest dobrym dzieckiem i nie ma z nim problemow, jak inni rodzice.
                Sorry, ale troche mowisz jak ksiadz w pewnym konfesjonale, kiedy sie mu
                spowiadalam. Ja powinnam byc ta , ktora zrozumie i przytuli, a kto mnie do
                cholery zrozumie i przytuli?!!! Na szczescie zyje jeszcze moja matka i to ona
                mnie rozumie. Jednoczesnie jest znienawidzona przez mojego meza, mimo, ze nie
                zrobila mu nigdy krzywy, co najwyzej czasami powiedziala prawde.
                • czestmir012 OK, przepraszam 16.06.05, 13:01
                  W porzadku, nie mialem zamiaru popadac w moralizatorstwo. Nie chcialem
                  powiedziec, ze to ty masz go rozumiec i przytulac. Ze to ty masz byc ta
                  madrzejsza i bardziej wyrozumiala raz jeszcze. Chcialem pomoc ci zrozumiec co
                  moze sie z nim dziac - jesli wypisywalem rzeczy, ktore wiesz - przepraszam. Ale
                  pomyslalem ze jesli wasza rozmowa ma wam przyniesc korzysci i zrozumienie to
                  moze chcesz to wiedziec. Piszesz ze twoja matka cie rozumie. Pogadaj z nia przed
                  rozmowa z mezem. Niech powie ci prawde co sadzi o tym wszystkim. Moze rozmowa z
                  nia przyniesie ci ulge albo bedzie okazja do uporzadkowania twoich odczuc i
                  przemyslen. W kazdym razie matka, skoro zna cie przez cale zycie na pewno
                  doradzi ci lepiej niz ja - obcy facet z internetu:)))
                  Wybacz szczerosc - moja intencja nie jest urazenie cie w jakikolwiek sposob -
                  ale z twoim mezem rzeczywiscie jest troche dziwnie. Dlugoletnia nienawisc do
                  twojej matki, jesli dobrze zrozumialem "opuszczenie" twojego syna i w pewien
                  sposob ciebie. Musicie porozmawiac, tylko spokojnie:) I masz prawo od niego
                  wymagac, tylko on to musi zrozumiec. Pozdrowka.
                  • kobieta_na_pasach Re: OK, przepraszam 16.06.05, 13:25
                    Nie przepraszaj, bo jestem wdzieczna , ze poswieciles mi najwiecej uwagi :)
                    Matka mi mowi zawsze jedno: bądź materialistka. Tak ona robila, bo szybko
                    przestala kochac ojca. Robila to dla nas, wiem na pewno, bo nie przepuszczala
                    pieniedzy, tylko je oszczedzala dla nas. Ale nie bierze pod uwage, ze mozna
                    kogos kochac, ze pieniadze to sprawa drugorzedna. Moj maz zawsze mowil, ze mnie
                    bardzo kocha, nawet synowi kiedys powiedzial, ze zawsze ktores w zwiazku kocha
                    bardziej (mial na mysli siebie). I teraz mi tego bardzo brakuje, okazywania
                    uczuc i zapewnien o milosci. Pieniadze staly sie dla niego priorytetem. Ale
                    poniewaz nigdy nie byl materialista dlatego podejrzewam, ze to niemozliwe.
                    Nie bede umiala z nim spokojnie porozmawiac, bo po kilku minutach zaczynam
                    plakac. Tak sie dzieje, kiedy nie czuje gruntu pod nogami. Wczoraj siedzialam
                    taka zaryczana, a on powiedzial wychodzac : "no i czego ryczysz?". no i wyszedl
                    i nawet nie pocalowal tylko powiedzial dowidzenia, a wyjechal na kilka dni.
                    ja wiem, nie jestem swieta, ale on juz zna moje zalety i wady. teraz czuje sie
                    tak, jakbym miala tylko wady.
                    jeszcze raz dziekuje za to, ze tak sensownie i rzeczowo mi odpisujesz. bardzo
                    mi to pomoglo:))
                    • czestmir012 Re: OK, przepraszam 16.06.05, 13:55
                      > Ale nie bierze pod uwage, ze mozna
                      > kogos kochac, ze pieniadze to sprawa drugorzedna.
                      Zgadzam sie z toba. Trzeba miec czas dla siebie i bliskich. Czas by sluchac,
                      czuc i kochac. Pieniadz to wygodne narzedzie ale sam w sobie szczescia nie daje.

                      > I teraz mi tego bardzo brakuje, okazywania
                      > uczuc i zapewnien o milosci.
                      Nie pomysl, ze znowu go usprawiedliwiam: dla faceta to strasznie trudne. Robic
                      to przez lata, pomimo kieratu codziennosci. Sam nauczylem sie tego niedawno i
                      musialem solidnie dostac w leb aby zrozumiec. Musialem duzo stracic i poczuc sie
                      naprawde zagrozony.

                      > Pieniadze staly sie dla niego priorytetem. Ale
                      > poniewaz nigdy nie byl materialista dlatego podejrzewam, ze to niemozliwe.
                      Wiec jest nadzieja! Moze on to robi z jakiegos przymusu podswiadomie czujac
                      jakas strate. Dlatego sie zlosci i jest trudny. Sam stoje przed takim wyborem
                      teraz. Jak pokierowac swoja kariera i jakie sa naprawde wazne w zyciu rzeczy. I
                      powtorze sie raz jeszcze: to ci ktorych kochmy daja nam cos naprawde istotnego,
                      pelne konto to tylko narzedzie. Szalenie kuszace i uzyteczne ale jakze latwo sie
                      uzaleznic... A traca na tym bliscy wlasnie i w ostatecznym rachunku my sami.
                      Wiesz, boje sie zeby za iles tam lat nie przyszla taka chwila, w ktorej bede
                      musial dokonac jakichs podsumowan z tego co osiagnalem i z tego co mi sie nie
                      udalo. Moja obawa dotyczy tego czy bede umial wybierac, dostrzec to co wazne i
                      to z czego czasem trzeba zrezygnowac albo choc troche odpuscic. Zeby nie musiec
                      sobie powiedziec wtedy: schrzanilem. Zycze ci aby twoj maz zrozumial. Byc moze
                      dzieki rozmowie z toba:)

                      > Nie bede umiala z nim spokojnie porozmawiac, bo po kilku minutach zaczynam
                      > plakac.
                      Placz:) To uspokaja. Naprawde:)A kiedy sie uspokoisz moze bedzie ci latwiej
                      nawiazac jakas nic porozumienia. Dlatego pisalem, ze ten samochod to nie
                      najlepszy pomysl.

                      >Wczoraj siedzialam
                      > taka zaryczana, a on powiedzial wychodzac : "no i czego ryczysz?". no i yszedl
                      > i nawet nie pocalowal tylko powiedzial dowidzenia, a wyjechal na kilka dni.
                      Wiem co czujesz i jest mi przykro. Przykro bo sam czasem postepowalem tak wobec
                      swojej Pani i na sama mysl o tym ze sprawialem jej bol w taki sposob mam ochote
                      ugryzc sie w tylek. Naprawde, zycze ci aby zrozumial...
                      Moj serdeczny kumpel powiedzial mi kiedys: "...jesli teraz masz dola to pewnie
                      nie widzisz wyjscia ze slepej uliczki. Ale to rowniez oznacza, ze zycie niesie
                      ci GWARANCJE tego, ze w przyszlosci, za jakis czas, bedziesz przeszczesliwy". Z
                      calego serca ci tego zycze:)
                      Trzymaj sie.
                      • aretse11 nie doczytalam wszytskich wypowiedzi do konca 16.06.05, 21:17
                        i nie czuje sie na silach by Ci pomoc..bo widac po Tobie,ze to nie jest jakis
                        tam dol,ktory przejdzie..wszystko przeobrazilo sie w dosc skomplikowana sprawe..

                        Ale wiesz..jestem calym sercem z Toba..wierze,ze sobie poradzisz..i .ze znajdzie
                        sie jakies rozwiazanie..ze pozbierasz sie..uporzadkujesz mysli..jedyna rade jaka
                        moge dac..to staraj sie nie przebywac sama..Piszesz,ze masz matke ..ktora Cie
                        rozumie..ale jednoczesnie nic nie wspominasz o znajomych..przyjaciolkach...czy
                        chociazby sasiadkach z ktorymi moglabys porozmawiac chocby o duperelach..by
                        tylko wypelnic sobie czas..(chyba ,ze pisalas cos w odp ktore nie
                        przeczytalam)..wiesz-na nic nie jestes za stara..proponuje Ci wymyslec sobie
                        jedna rzecz..ktora lubisz..ktora choc troche cie interesuje i moze zapisz sie na
                        jakis kurs(jesli pieniadze nie sa przeszkoda..oczywiscie)..moze to byc
                        cokolwiek..kurs robienia tipsow..kurs
                        komputerowy..chor..cokolwiek..bylebys..miala:codziennie ..lub czesto gdzie isc
                        po pracy,spotkala nowych ludzi..miala zajecie w domu(musisz sie przeciez tez
                        uczyc w domu)..i dosc,ze wypelnisz sobie czas(bo najgorsze jest siedzenie w domu
                        samemu i rozmyslanie)to dodatkowo mozesz nauczyc sie cos robic co bedziesz mogla
                        wykorzystac jako swoja nowa prace..jak przyjdzie ci zakonczyc ta stara..

                        Caluje,pozdrawiam....i mam nadzieje..ze kiedys ujrze tutaj na forum Twoj
                        optymistyczny watek...z tematem:Jakie zycie jest potrafi byc piekne:)
                        • kobieta_na_pasach dziękuję:) 16.06.05, 21:24
                          Pomysle nad tym bardzo powaznie. Zaniedbalam sie towarzysko. Fakt, nie mam
                          kolezanek, ale to jest historia na inny watek. Kiedys bylam bardzo aktywna. Za
                          bardzo poswiecilam sie rodzinie, na ktora dosc dlugo czekalam i ktorej obraz
                          wyidealizowalam.
                          Tez mam nadzieje, ze niedlugo napisze cos bardziej wesolego. Nie mozna w kolko
                          ukladac tych samych puzzli:)
                          Pozdrawiam

                          aretse11 napisała:

                          > i nie czuje sie na silach by Ci pomoc..bo widac po Tobie,ze to nie jest jakis
                          > tam dol,ktory przejdzie..wszystko przeobrazilo sie w dosc skomplikowana
                          sprawe.
                          > .
                          >
                          > Ale wiesz..jestem calym sercem z Toba..wierze,ze sobie poradzisz..i .ze
                          znajdzi
                          > e
                          > sie jakies rozwiazanie..ze pozbierasz sie..uporzadkujesz mysli..jedyna rade
                          jak
                          > a
                          > moge dac..to staraj sie nie przebywac sama..Piszesz,ze masz matke ..ktora Cie
                          > rozumie..ale jednoczesnie nic nie wspominasz o znajomych..przyjaciolkach...czy
                          > chociazby sasiadkach z ktorymi moglabys porozmawiac chocby o duperelach..by
                          > tylko wypelnic sobie czas..(chyba ,ze pisalas cos w odp ktore nie
                          > przeczytalam)..wiesz-na nic nie jestes za stara..proponuje Ci wymyslec sobie
                          > jedna rzecz..ktora lubisz..ktora choc troche cie interesuje i moze zapisz sie
                          n
                          > a
                          > jakis kurs(jesli pieniadze nie sa przeszkoda..oczywiscie)..moze to byc
                          > cokolwiek..kurs robienia tipsow..kurs
                          > komputerowy..chor..cokolwiek..bylebys..miala:codziennie ..lub czesto gdzie isc
                          > po pracy,spotkala nowych ludzi..miala zajecie w domu(musisz sie przeciez tez
                          > uczyc w domu)..i dosc,ze wypelnisz sobie czas(bo najgorsze jest siedzenie w
                          dom
                          > u
                          > samemu i rozmyslanie)to dodatkowo mozesz nauczyc sie cos robic co bedziesz
                          mogl
                          > a
                          > wykorzystac jako swoja nowa prace..jak przyjdzie ci zakonczyc ta stara..
                          >
                          > Caluje,pozdrawiam....i mam nadzieje..ze kiedys ujrze tutaj na forum Twoj
                          > optymistyczny watek...z tematem:Jakie zycie jest potrafi byc piekne:)
                          • aretse11 Re: dziękuję:) 16.06.05, 21:37
                            wiele osob tak robi,ze zaklada rodzine i stopniowo odcina sie od towarzystwa..a
                            potem mijaja lata i nagle przychodzi olsnienie..zauwaamy,ze poswiecenie
                            domowi..mezowi..wyparlo z naszego zycia wszytskie inne wazne sprawy..a jak
                            dodatkowo dochodzi do tego sprawa/./ze to co dotychczas wypelnialo nasze zycie
                            juz nie sprawia nam tyle przyjemnosci/...to dopiero zauwazamy gdzie i w ktorym
                            momencie zrobilo sie jkais blad.
                            Moze nie znajdziesz juz teraz takiej naprawde..naprawde przyjaciolki..(to
                            fakt-temat rzeka..)..ale wazne jest bys miala z kim rozmawiac..miala mozliwosc
                            byc w innym miejscu niz dom i praca..Obcowanie z innymi ludzmi moze byc dla
                            Ciebie dobra terapia..
                            Pomysl nad tym powaznie..ale nie za dlugo-najwazniejsze jest dzialanie..Wiesz
                            moja tesciowa(ktorej nie lubie..ale to juz inna kwestia..)miala rowniez
                            depresje..lekko zblizona do Twojej..tulala sie po psychologach itd..nic jej to
                            nie pomagalo..2 lata mowila,ze pojdzie na kurs robienia paznokci..ale tylko
                            mowila..wreszcie teraz poszla..i wiesz co..na dobre jej to wyszlo..ma
                            zajecie..jezdzi na praktyki...ma klientki w domu..i dosc..ze ma z kim
                            rozmawiac..to dodatkowo zarabia na tym pieniadze i to niemale.Jest w Twoim wieku
                            dodam.Stad pisalam o kursie..bo jej pomoglo...Oczywiscie musisz cos znalezc dla
                            siebie..w czym bys sie dobrze czula..ale nie zwlekaj zbyt dlugo..Rozmowa z
                            mezem-ok...ale musisz zaczac dbac o siebie..by polatac swoja psychike...nabrac
                            dystansu do wszystkiego..placzesz=jestes wrazliwa..ale to Cie wykancza...

                            zacznij wychodzic do ludzi..to pomoze..jestem pewna..
    • losiu4 Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 15.06.05, 21:14
      kobieta_na_pasach napisała:

      > od pewnego czasu moje zycie wyglada jak w wirtualnej grze. czuje sie
      > sterowana

      sterowany jestem wciąż... może rozmowa z jakimś mądrym człekiem by coś
      poprawiła?

      Pozdrawiam

      Losiu
      • kobieta_na_pasach Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 11:14
        losiu4 napisał:

        > kobieta_na_pasach napisała:
        >
        > > od pewnego czasu moje zycie wyglada jak w wirtualnej grze. czuje sie
        > > sterowana
        >
        > sterowany jestem wciąż... może rozmowa z jakimś mądrym człekiem by coś
        > poprawiła?
        >
        np. z Łosiem?:)))
        • losiu4 Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 14:56
          Łosie nie są mądre :) sa po prostu łosiami :)

          Pozdrawiam Losiu
    • rachela180 Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 15.06.05, 21:28
      Kobieto, ja też nie mam lekko. Chłop pracuje od rana do nocy, wpadł - o ironio -
      do domu na kwadrans, wyszedł, i też nie wiem kiedy wróci.

      Pociesze Cię, ze to pewnie minie. Może Twój mąż ma kłopoty, o których nie chce
      Ci mówić? Albo coś mu dolega - tylko wstydzi sie przyznać?

      My ostatno mamy kłopty w sypialni - on kompletnie nie ma ochoty nawet na
      przytulanie. Próbowałam porozmawiać - odebrał to jako wymówkę.

      Uzbroiłam się w cierpliwość. Wiem, że mu przejdzie, tylko pozałatwia wszystkie
      sprawy w tej cholernej pracy. Wierzę, że i Ty będziesz cierpliwa...
      • kobieta_na_pasach Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 11:18
        rachela180 napisała:

        > Pociesze Cię, ze to pewnie minie. Może Twój mąż ma kłopoty, o których nie
        chce Ci mówić? Albo coś mu dolega - tylko wstydzi sie przyznać?\

        Klopoty w naszym domu to moja specjalnosc. On tylko zarabia pieniadze, ja
        martwie sie, jak je rozsadnie wydac. Jest swiezo po badaniach w Akademii
        Medycznej, wszystko w porzadku, a jeszcze niedawno dobijal mnie swoimi
        problemami zdrowotnymi.

        > My ostatno mamy kłopty w sypialni - on kompletnie nie ma ochoty nawet na
        > przytulanie. Próbowałam porozmawiać - odebrał to jako wymówkę.

        Podobnie jest u mnie. Ale ja to rozumiem i nie robie z tego problemu, bo z
        powodu mojego psychicznego stanu tez nie mam na nic ochoty. Wiem, ze czas
        wszystko leczy, tak mowi moja matka, jestem cierpliwa, ale zycie ucieka!!!!!!!
        • rachela180 Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 11:47
          Zaangażuj go może w jakies większe zakupy do domu? Ja chłopa musze zaciągnąć do
          Ikei - może i Ty możesz odłożyć ze 400PLN na jakiś ładny stoliczek? Albo
          wymiana żaluzji? Faceci lubią montować meble ;)))) a generalnie chcą sie czuc
          potrzebni :)

          Ostatnio w robocie trzech chłopa usiłowało przez godzinę naprawic klamkę, w
          końcu się wkurzyłam i naprawiłam ją w minutę ;)))))
          • kobieta_na_pasach Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 11:55
            Nie bede kupowala niczego na sile. Bardziej jest potrzebny remont mieszkania
            niz wymiana gratow. Ale na to trzeba sporych pieniedzy. Moj maz jest chory
            kiedy ma wydac na cos pieniadze. Wczoraj w ciagu tych 20 minut, ktore go
            widzialam, miedzy prysznicem a pakowaniem sie, zdazyl rzucic okiem na nowa
            koszule, ktora mu kupilam bez niego, stwierdzil, ze mu sie nie podoba (wzielam
            to pod uwage przy zakupie, dzisiaj ja oddam) i stwierdzil, ze na wesele
            pojedzie w jakiejs starej, bo szkoda pieniedzy. Ja nie wiem, co sie z nim
            dzieje! Tak sie lubil stroic, a teraz mu zal na wszystko pieniedzy! Przeciez to
            on na to teraz glownie zarabia. Boli mnie, kiedy mowi "ty musisz ladnie
            wygladac, ja moge jechac w tym , co mam w szafie". To tak, jakby juz mu na
            niczym nie zalezalo.
            • rachela180 Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 12:01
              Hmmmmm... sadzę, że rzeczywiście ma jakiś problem. Może usłyszał o planowanych
              cięciach w pracy? Rzucam to oczywiście jako hasło. Może wie, ze firma będzie
              miała kłopoty?
              • kobieta_na_pasach Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 12:14
                rachela180 napisała:

                > Hmmmmm... sadzę, że rzeczywiście ma jakiś problem. Może usłyszał o
                planowanych
                > cięciach w pracy? Rzucam to oczywiście jako hasło. Może wie, ze firma będzie
                > miała kłopoty?

                nie. on ma mocna pozycje w firmie. to jest firma w wiekszosci rodzinna.fakt,
                przyznal mi sie, ze odczuwa lęk z racji wieku przed utrata pracy, dlatego jest
                na kazde zawołanie pracodawcow, ale w ten sposob mozna stracic cos znacznie
                cenniejszego - rodzine. dlaczego ja musze godzic sie na wszystko?
      • fabiani Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 12:27
        a u mnie jest na odwrót w sypailni. I do tego inne kwestie. Ale także ponoć mam
        coś z kobiety a moja z mężczyzny tylko czy nas to połączyło? Czy raczej sprawia
        trudności? Ja zawsze stawiam na stronę psychiczną konfliktów celem ich
        wyjaśnienia. Stereotypy zawszze odpadają jako argument.
    • mmagi Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 11:17
      Obierka no co Ty?uchi do góry:-)))
      okres pewnie Ci sie zbliza,wtedy wszystko inaczej wyglada:-))
      nie wiem ile lat ma mężusio ale moze wchodzi powoli w andropauze,nie tylko u
      nas sie w organizmie dzieja rózne różności w pewnym wieku,juz od 40stki facet
      moze powoli zaczać przekwitac/no oni twierdza ze nie,ale nich im tam bedzie!:-))
      • kobieta_na_pasach Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 11:22
        mmagi napisała:

        > Obierka no co Ty?uchi do góry:-)))
        > okres pewnie Ci sie zbliza,wtedy wszystko inaczej wyglada:-))
        > nie wiem ile lat ma mężusio ale moze wchodzi powoli w andropauze,nie tylko u
        > nas sie w organizmie dzieja rózne różności w pewnym wieku,juz od 40stki facet
        > moze powoli zaczać przekwitac/no oni twierdza ze nie,ale nich im tam bedzie!:-
        )
        Kurde, przeciez napisalam w poscie do Pimpka , ze wlasnie jestem po. Co wy
        ciagle z tymi menstruacjami?! Zadna andropauza na razie mu nie grozi. Ma
        wprawdzie 45 , ale pozno dojrzewal, i mlodo ciagle wyglada. Cosik sie tylko
        zrobil wrazliwy na punkcie swej meskosci. Ostatnio poczul sie urazony (a raczej
        nigdy nie robil z tego problemu), kiedy na jego stwierdzenie, ze zauwazyl
        jakby "ptaszek" mu sie wydluzyl, ja odpowiedzialam ze smiechem, ze moje
        wrazenie jest odwrotne. Kurde, nie lubie klamac.
        • mmagi Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 11:50
          ja pikole a to sie uśmiałam....nie jestes dyplomatka?jak by mój powiedział ze
          mu urosło to bym potwierdziła;-))))))))))))))))))))suuuper,nie czepiaj sie
          chłopa,a jesli chodzi o andro to mysle ze juz wszedła ale jak bys to chciała
          zobaczyc,przeciez na czole mu sie nie pojawi napis"juz mam andro!!a teraz
          uwazaj kochanie";-))))))))))))))))))))
          • kobieta_na_pasach Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 11:56
            mmagi napisała:

            > ja pikole a to sie uśmiałam....nie jestes dyplomatka?jak by mój powiedział ze
            > mu urosło to bym potwierdziła;-))))))))))))))))))))suuuper,nie czepiaj sie
            > chłopa,a jesli chodzi o andro to mysle ze juz wszedła ale jak bys to chciała
            > zobaczyc,przeciez na czole mu sie nie pojawi napis"juz mam andro!!a teraz
            > uwazaj kochanie";-))))))))))))))))))))

            czyli jego andro moze byc gorsze od mojej pauzo? ja tego nie przezyje!
            • mmagi Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 12:48
              a moze,moze...niestety:(((
              • kobieta_na_pasach czyli, najgorsze przede mna? 16.06.05, 13:00
                mmagi napisała:

                > a moze,moze...niestety:(((

                jesli wierzyc teorii, ze dzieci wdaja sie w rodzicow, to mam ladna perspektywe
                za kilkanasie lat. jego ojciec po 50tce zaczal co roku jezdzic do sanatoriow,
                gdzie poznawal "kolezanki". matka byla bardzo wyrozumiala. ale ja nie mam
                zupelnie cech jego matki i to oznacza pech. ale dla kogo bardziej?
                • mmagi Re: czyli, najgorsze przede mna? 16.06.05, 13:24
                  o cholera to bedzie was wiecej..ty i jego kolezanki;-)))
                  • kobieta_na_pasach Re: czyli, najgorsze przede mna? 16.06.05, 13:25
                    mmagi napisała:

                    > o cholera to bedzie was wiecej..ty i jego kolezanki;-)))

                    ale dowcipaska z ciebie:)
                    • mmagi Re: czyli, najgorsze przede mna? 16.06.05, 13:28
                      staram sie;-)))))
                      to wystawisz mu walichy za drzwi i po kłopocie:-)))
                      • kobieta_na_pasach Re: czyli, najgorsze przede mna? 16.06.05, 13:30
                        mmagi napisała:

                        > staram sie;-)))))
                        > to wystawisz mu walichy za drzwi i po kłopocie:-)))

                        a za co bede zyla?
                        • mmagi Re: czyli, najgorsze przede mna? 16.06.05, 13:31
                          a Ty nie pracujesz?
                          • kobieta_na_pasach Re: czyli, najgorsze przede mna? 16.06.05, 13:32
                            mmagi napisała:

                            > a Ty nie pracujesz?

                            tiaaa, na pol etatu za 600zl do konca lipca. a potem...zobaczymy.
                            • mmagi Re: czyli, najgorsze przede mna? 16.06.05, 13:39
                              o rany,tragedia,ale perspektywy nieciekawe:( przykro:((
    • blanchet Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 11:54
      a może to niedoczynność tarczycy?
      • kobieta_na_pasach Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 11:57
        blanchet napisała:

        > a może to niedoczynność tarczycy?

        a przepraszam czyjej tarczycy? bo moja jest wielokrotnie przebadana.
    • c.eastwood Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 12:16
      nie czepiaj się wciąż, bo dopiero się doczekasz
      • kobieta_na_pasach Re: nie umiem juz tak zyc!!!! 16.06.05, 12:18
        c.eastwood napisał:

        > nie czepiaj się wciąż, bo dopiero się doczekasz

        spadaj na drzewo
        • mmagi czy to moze Twój maż????;-) 16.06.05, 13:25
          • kobieta_na_pasach Re: czy to moze Twój maż????;-) 16.06.05, 13:26
            ne, moj jest troche madrzejszy, ale tylko troche:)
            • mmagi Re: czy to moze Twój maż????;-) 16.06.05, 13:27
              :DDD a bo juz myslałam:-)
              • kobieta_na_pasach Re: czy to moze Twój maż????;-) 16.06.05, 13:29
                mmagi napisała:

                > :DDD a bo juz myslałam:-)

                to z zazdrosci:)
                • mmagi Re: czy to moze Twój maż????;-) 16.06.05, 13:32
                  znaczy ze ja ze wy tak sobie???;-)
    • aretse11 a tak w ogole to 16.06.05, 21:42
      ja jestem tez z tych...ktorych facet caly czas pracuje i nie ma go w
      domu..zreszta w tym watku..zauwazylam Cie po raz 1szy...jak skomentowalas moja
      odpowiedz:)..zreszta wiesz..ja pisze tutaj..ale tak naprawde malo osob
      kojarze..z jednej strony anonimowosc jest dobra..a z drugiej..chcialabym miec
      choc raz mozliwosc osoby z kazdym-kazda..lub widziec chociaz fotke..wtedy
      latwiej byloby mi zapamietac forumowiczow...
    • lena_zet Re: osz w mordę 16.06.05, 21:45
      kryzysa masz chyba :( kurde, będzie lepiej, przecież musi być.Nic nie nadaje
      związkowi tyle uroku co trochę samotności, zazdrości, kłótni i namiętności.
      • kobieta_na_pasach Re: osz w mordę 17.06.05, 12:42
        lena_zet napisała:

        > kryzysa masz chyba :( kurde, będzie lepiej, przecież musi być.Nic nie nadaje
        > związkowi tyle uroku co trochę samotności, zazdrości, kłótni i namiętności.

        Oj Lena... Samotnosc w zwiazku to najgorsze, co moze cie spotkac.
        Chcialabym, aby moj maz byl tak zazdrosny o mnie, jak ja o niego.
        Kłocimy sie prawie codziennie.
        Namiętność? ....sie wypala.:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka