danusb Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 05.01.06, 19:57 A ja jestem lekarka...Kiedys zamyslona poleciłam pacjentowi, aby odwrócił się do mnie plecami i rozpiął biustonosz. Odwrócił głowę i spojrzał nieco zdezorientowany i oboje bardzo się ubawiliśmy. Oczywiście go przeprosiłam.Ciekawe, czy to opisze na forum? Odpowiedz Link Zgłoś
underneath_it_all Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 07.01.06, 20:34 Wizyta u ginekologa. Miałam mieć robioną cytologię, ale wcześniej trzeba było wyleczyć nękające mnie upławy. Wizytę miałam wyznaczoną na któregoś tam listopada, a że jestem strasznym zmarzluchem ubrałam sobie ciepły sweter z golfem. Po wejściu do gabinetu lekarz zaczął wywiad: Lekarz: Skończyła już pani lekarstwo? Ja: Tak, dwa dni temu. Lekarz: No to w takim razie jeśli wszystko jest w porządku, obejrzymy szyjkę. Ja (autentycznie zmartwiona): Ooo.. a ja mam na sobie golf, to nic nie bedzie widać. Lekarz tylko się uśmiechnął, a ja zrozumiałam o co chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
underneath_it_all Buehehe... jeszcze wpadka ze szpitala. 07.01.06, 20:50 Jakiś czas temu wylądowałam w szpitalu, z podejrzeniem kamicy nerkowej. A ponieważ wtedy nie byłam jeszcze pełnoletnia (miałam ok. 17 lat i 9 m-cy) wiec leżałam w szpitalu dziecięcym. Boksy odzielone były od siebie przeszklonymi ścianami, a szyby zaklejone były papierowymi ręcznikami, które jednak przy najlżejszym podmuchu wiatru się odklejały (a ponieważ to było w wakacje, okna non stop uchylone, więc zdarzało się to dość często). W sasiednim boksie leżał chłopak może o rok starszy ode mnie (zupełnie nie wiem czemu był w dziecięcym szpitalu ?!). Pewnego dnia siostra obudziła mnie rano na badanie i kazała się szybciutko ubrać. Więc ja jeszcze nieco zaspana korzystając z okazji, że wszystkie inne dzieciaki z mojej sali poszły na śniadanie, badania, do wc czy jeszcze gdzieś postanowiłam się ubrać nie wychodząc do łazienki. Ochoczo zrzuciłam z siebie spodnie od piżamy, powoli wciągnełam na siebie majteczki, założyłam spodnie. Później zdjęłam górę od piżamy (pod nią naturalnie byłam goluteńka), rozkosznie się przeciągnęłąm i w trakcie tej czynności omiotłam wzrokiem ścianę. Okazało się, że ręcznik znów odleciał i chłopak z sali obok WIDZIAŁ CAŁĄ MOJĄ PORANNĄ TOALETĘ. Uśmiechnął się do mnie, ja do niego i zanim do mnie dotarło co się dzieje, postałam jeszcze chwilę z uniesionymi rękami, z piersiami dokładnie w jego polu widzenia. Później jakgdyby nigdy nic założyłam biustonosz, T-shirt i poszłam na badanie. W chwili przekroczenia gabinetu lekarskiego zdałam sobie sprawę z całej sytuacji jaka miała miejsce. Hmm.. to chyba dlatego gdy lekarz mierzył mi ciśnienie, było tak okropnie wyoskie. :) Odpowiedz Link Zgłoś
qlinek Re: Buehehe... jeszcze wpadka ze szpitala. 08.01.06, 00:05 hmm, moja kolezanka poszla do gina na badanko. lezy na samolocie, facet wlozyl jej wziernik i przypomnial sobie ze zapomnial wziasc szpatulki i mowi: "prosze przytrzymac wziernik". wiec ona, nie wiedzac jakie on ma zamiary, spiela miesnie krocza i czeka... na to gin spojrzal na nia uwaznie i z politowaniem i mowi: "...reką..." :) Odpowiedz Link Zgłoś
elutka_111 Re: Buehehe... jeszcze wpadka ze szpitala. 09.01.06, 23:05 Dobrze, że baczka z wysiku nie puściła :DDD oplułam sie :PP Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 09.01.06, 12:48 Wizyta u ginekolożki. Ja na samolociku, nóżki - wiadomo. Pani doktór wtyka we mnie urządzonko pt. wziernik. Rozkręca i ... "oj, nie mam waty, zaraz wrócę" PO CZYM WYCHODZI Z GABINETU. Najbardziej bawiła mnie wówczas myśl, co mam zrobić jak wybuchnie pożar? Uciekać z TYM w środku? Ginekolożka wróciła po paru minutach, ale dla mnie to był wiek! Odpowiedz Link Zgłoś
elutka_111 Teraz sobie przypomniałam 10.01.06, 21:31 ... dzis jadąc z koleżanką autobusem rozmawiałyśmy o tym wątku i przypomniała mi się sytuacja jaka miała miejsce w Poznaniu na Polnej :D Miałam robione ogólne badanie ginekologiczne, pani doktor bada mnie no ... rączką :D wkładając palce do ... i pyta: Stolec był? Ja na to, że jeszcze nie, nie z rana a ona na to zaczyna się śmiać i niemal krzyknęła "No to będzie"! Hehe powiedziała to takim tonem, jakby mi oznajmiła co najmniej, że w ciąży jestem:D Z tym, że tutaj zaczęli się śmiać wszyscy będący na sali lekarze;) Śmiesznie to wyglądało, jak stali pod ścianą, odwroceni tyłem i wszyscy sie trzęsli;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
marta-martusia Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 14.01.06, 20:51 up up up piszcie dalej :)) Odpowiedz Link Zgłoś
zeussss Dzwoni do mnie kolezanka:) 14.01.06, 21:26 i mowi zawstydzona: co mam zrobic, kochalam sie z gosciem, mialam okres i nie wyciagnelam tamponu, chwila ciszy w telefonie:) Mowie jej jedz ginekologa, ona na to ze wstyd jak cholera. Ja jej na to, ze faktycznie wstyd jak cholera ale nie masz wyjscia, bo sama sobie nie poradzisz ...:)) leje do dzis Odpowiedz Link Zgłoś
nane1 Re: Dzwoni do mnie kolezanka:) 14.01.06, 21:36 ale mi poprawiliscie humor heheheheheheheh Odpowiedz Link Zgłoś
zeussss Re: Dzwoni do mnie kolezanka:) 14.01.06, 21:48 to, to jeszcze nic. gosc na wodce opowiada mi o swoim przypadku, jak owa pani go sciemniala co do sytuacji, ktorej ta niespodzianka wystapila:) nie chwalilem sie, ze znam te pania:) Odpowiedz Link Zgłoś
nane1 Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 14.01.06, 21:56 hm historia pewnego mego znajomego: otoz kolega ten mial sie udac na usg jader, wiec polaz do szpitalnej przychodni, od okienka do okienka- i do pokoju, pieter duzo, pokoi jeszcze wiecej. polazl do pokoju w koncu (mial byc odpowiedni) pani zapytala -pan na usg? on odpowiedzial zarumieniony -tak ;/ -to prosze.. powiedziala pani po czy schowala sie w zakamarkach swego gabinetu. kolega rozebral sie do rosolu pani weszla patrzy na niego jak na zboczenca i czyta w jego papierach o jakie usg chodzi po chwili (kolega juz zarumieniony na maksa) mowi do niego -ale to usg wykonuje kolezakna w pokoju obok,,,,,,,,,,,,, a za pokaz dziekuje wpadka na calego, coz pokoj kazdy pomylic moze ale ten komentarz o pokazie wywalil mnie z butow Odpowiedz Link Zgłoś
bea58 Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 16.01.06, 22:31 podciągam wątek!!!! Już nie pamiętam kiedy tak się usmiałam! Uwierzcie mi, że nie tak łatwo mnie rozśmieszyć... Odpowiedz Link Zgłoś
clakier Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 17.01.06, 10:26 heh, moja mama - kobietka wtedy czterdziestoletnia u gina: rozłożyła się na "samolociku" lekarz rekawiczki zakłada i standard "proszę się rozluźnić" na co moja mama - "tak bez gry wstęnej? może chociaż buzi? albo mnie pan po pępku pomizia?" ;) Lekarz chichotał długoo.. była jego pacjentką od wielu lat więc takie żarciki się im zdarzają :) Odpowiedz Link Zgłoś
elutka_111 Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 17.01.06, 22:52 Cieszy mnie niesamowicie swiadomosć, że Was wątek rozśmiesza ... hmmm może trzeba pomyśleć o założeniu forum takiego hmmm??:DDDD Odpowiedz Link Zgłoś
bo.tak Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 18.01.06, 11:51 1. Ojciec poszedł do lekarza, bo go cóś w serduchu kuło. Pech chciał, że chłop 2 metry wzrostu, słusznej budowy ;) zobaczył strzykawkę i zemdlał w gabinecie. Lekarka dzwoni do mnie, bo mają go do szpitala brać. No to wpadam jak burza, drzwi na oścież i z rozmachem ;) "cóżeście ojcu zrobili?!" a pielegniarka mi na to: "My? on nam tu gabinet zdemolował, a teraz jeszcze pani.." Okazało się, ze ojciec jak mdlał, to pociągnął stolik, walnął głową w szafkę i przewrócił tą z szybą i wszystkie lekarstwa im sie porozbijały. 2. dalsza część: nie pozwolili mi jechac w karetce, więc wskoczyłam w auto, i myk do szpitala. Z tych nerwów o ojczulka przekroczyłam prędkośc, ale ze jechałam skrotem nikt nie zauważył ;) Wpadam do szpitala, ze znanym już impetem i dre sie od progu "Gdzie mój ojciec". A tu cisza... pelna konsternacja... za 5 minut wpadają lekarze z R-ki, też z imperem, ojciec na łożu boleści. a pielęgniarka "oj coś nie mamy szczęscia do tych drzwi". Skończyło sie tylko na wstrząśnieniu mózgu. Dobrze, że ojciec ma poczucie humoru ;) 3. na fotelu lotniczym, ja zestresowana, staram się wyglądać najskromniej jak sie da, najlepiej bym zniknęła. A lekarz do mnie: "Pani mi tu potrzyma wziernik, bo nie widze" Odpowiedz Link Zgłoś
oldbay Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 23.01.06, 21:07 A ja dzis byłam u gina. Wchodzę, mówię o co mi chodzi a on do mnie: to pani wejdzie do łazienki i się rozbierze, a ja w tym czasie wyjdę na sekundę a jak wrócę to panią puknę. Chodziło mu o to, że zapuka do tej łazienki jak wróci, że już moge wyjść. Potem jak już wrócił to mnie nie puknął tylko się wydarł na cały gabinet: już jestem, zapraszam panią. No i ja z gołą d wychodzę i w tym czasie wchodzi druga pacjentka bo myślała, że ten doktor się do niej tak drze. Obydwie miałyśmy dziwne miny na swój widok. Jak leżałam na samolocie to mi się strasznie śmiać chciało. - oldbay Odpowiedz Link Zgłoś
jasmina_tdi Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 24.01.06, 12:11 Parę lat temu, nie tyle moja wpadka, co dentystki. Babka robi zastrzyk, jakims cudem wyjmując igłę z ust .... wbiła ją sobie w rękę! Zaczyna się przesłuchanie. - ma pani żółtaczkę? - nie. - na pewno nie? - przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. - ... - ma pani HIV? - nie. - na pewno? - nic mi o tym nie wiadomo. - ... I tak jeszcze przerobiliśmy parę chorób. Pomijając fakt, że ze strachu zrobiła się agresywna, to była moja ostatnia u niej wizyta - jak trzeba być rąbnietym, aby robiąc komuś zastrzyk, samemu chlasnąć się strzykawką i jeszcze mieć o to pretensje? Wy miałyście przejścia u ginów, ja zawsze u dentystów. Nie cierpię tego gatunku brrrrr.... (choć doceniam, oczywiście) Odpowiedz Link Zgłoś
elutka_111 Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 24.01.06, 15:05 Wiesz, no w sumie nie dziwie sie, też bym się nieźle zeschizowała na miejscu pani doktor ... ciekawe czy zakonczyła na ten dzień przyjmowanie pacjentów :D Odpowiedz Link Zgłoś
lublinianka05 Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 24.01.06, 12:22 Poszłam kiedyś do lekarza ogólnego po zwykłe zaswiadczenie ze jestem zdrowa, zawsze odbywało sie to bez badań, choć zawsze byłam na nie gotowa. Tym razem przyjmowała młoda pani doktor i bardzo była dokładna, zleciła mi nawet EKG, no i tu moja wpadka, bo nóg mi sie nie chciało ogolić....a feeee. A przy takim badaniu trzeba wystwaic noge, bo coś tam zaczepiają. Od tamtego czasu zawsze gole nogi, nigdy nie wiadomo co się przytrafi :D Odpowiedz Link Zgłoś
kasiuula1 Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 25.01.06, 16:55 Ha ha ha dobre, uśmiałam się dziewczyny że hej. Odpowiedz Link Zgłoś
amikeo Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 26.01.06, 14:13 Moja Mama przez wiele lat była Pielęgniarką w szpitalu. Przypomniały mi sie 2 historyjki. 1. Lekarze na obchodzie porannym, czytaja karty, rzucaja uwagi itp. Na sali starszy pan, moze lekko głuchy. Lekarz :"Wiatry są?" (chciał tak w języku pacjenta zagadać), Facet; "Hę??" i tak pare razy. Wkurzony lekarz na całą sale; "PIERDZICIE?!!" 2. Operacja brzucha w toku, przychodzi chirurg, pacjent w pełnym znieczuleniu. Chirurg bierze sie za cięcie, skóra a pod nią kilka cm tłuszczu (wiadomo, że chirurgom ciężko operować wtedy). Chirurg za stoickim spokojem: "Ależ żeś się qrwa spasł jak świnia". Moja Mama rok temu na wysiłkowym EKG. Trzech lekarzy w sali, jeden cos tam pisze, drugi czyta, zajęci a moja Mama rozebrana do pasa, z przyczepionymi przewodami zapierdziela na rowerku. Była starsznie przejeta rolą, pedałowała z całych sił, pot się z niej lał strumieniami, czoło zmarszczone w skupieniu. Dopiero jak wyszła to sobie zdała sprawę jak to musiało komicznie wyglądać:) Odpowiedz Link Zgłoś
oxy_gen_86 Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 26.01.06, 21:02 Nie wpadka ale "szpitalna historia" Pare lat temu lezalam w szpitalu. W jednej sali "mieszkalam" z babeczka (miala troszke ponad 40lat). No i jak to w szpitalu - codziennie rano obowiazkowy obchod. W orszaku ordynator, lekarz nr 2 i siostra oddzialowa. Pan doktor zbadal najpierw mnie, potem "wspollokatorke". Kobiecina podciaga pizamke a ordynator: Jaaaaaaa ale ma pani cycki... Biedaczka spalila buraka a oddzialowa starala sie ratowac sytuacje. Odpowiedz Link Zgłoś
oxy_gen_86 Re: WASZE wpadki u lekarzy:) 26.01.06, 21:02 Aaaaa bo zapomnialam:P Superrr watek. Brawa dla autorki:)) Odpowiedz Link Zgłoś