Dodaj do ulubionych

moj weeend

10.07.05, 21:38
w piatek wyruszylismy z chlopakiem na weekend . pojechalismy rowerami za
miasto do jego kolegi z dawnych czasow. ten bardzio sie ucieszyl, pomogl nam
rozbic namiot i pozwolil nam sie nacieszyc soba do sobotniego porana. potem
zabral nas na cudowna , ogromna plaze z wspaniala woda. ok 14 po poludniu
powiedzial-"ok bawcie sie dobrze, ja lecie sie ożenić". kolega wyszedl z
wody, wpadl do domu , wbil sie w garnitur , popedzil przed oltaz zeby
powiedziec "tak" ukochanej, ok 19.00 pomachal nam na dobranoc , przeniosl ja
przez prog i zniknal spelnic malzenski obowiazek . dzis rano ok 7.00
najspokojniej w swiecie karmil sobie zwierzaki a potem zabral mloda zone nad
wode i razem z nami pluskali sie do wieczora. bylam w szoku ze mozna tak
podejsc do slubu, nie przejmowac sie zadnym weselem, goscmi, tym calym
zamieszaniem. wszyscy byli bardzo zadowoleni. my troszke zdziwieni. potem
pomyslalam ze w sumie bylismy jedynymi goscmi i swiadkami tego wzystkiego .
podoba mi sie takie rozwiazanie.kolega twiedzi ze "nie warto raczyc gosci
sledziem w galarecie a pozniej mieszkac w komorce a tak jest 20 tyś. do
przodu" . Cos w tym jest. co wy o tym myslicie?????????
Obserwuj wątek
    • guise Re: moj weeend 10.07.05, 21:49
      ..ze slub jest raz w zyciu (a przynajmniej powinien byc) i swoim szczesciem
      warto sie podzielic z innymi
    • marripossa Re: moj weeend 10.07.05, 23:22
      Mnie sie takie podejscie bardzo podoba. Zero stresu i calej tej szopki wokol
      przygotowan. Na moim weselu bedzie w sumie okolo 20 osob i zadnych siadanych
      obiadow tylko bufet na stojaco. Max 5 godzin na wszystko.
    • dziejas Re: moj weeend 11.07.05, 02:47
      nic w tym nie ma. ominelo ich troche zabawy i kontaktu z ludzmi. wydatek na
      zorganizowanie wesela zwykle sie zwraca. no ale z drugiej strony... jezeli tak
      im sie podobalo i tego chcieli... duzo szczescia im zycze :)

      pozdr.
    • baszi Re: moj weeend 11.07.05, 09:11
      To dla każdego osobista sprawa. Fakt, że koszta wesela mogą się zwrócić a młodzi
      jeszcze będą do przodu, ale chyba nie prezenty i pieniadze są najważniejsze na
      ślubie. Faktem jest też, że miło podzielić się swoim szczęściem z innymi
      ale...Często wesele to konieczność, bo naciskają rodzice, bo nie wypada bez
      wesela, bo co ludzie powiedzą, bo trzeba się pokazać, połowa gości na weselu to
      rodzina, którą widzimy pierwszy raz w życiu, to osoby towarzyszące z którymi
      najpewniej i tak nie zamienimy słowa bo nie będzie okazji, to litry wódki aby
      gości mogli się napić a potem dobrze pokłócić - i to w najlepszym wypadku - bo
      zawsze mozna się jeszcze pobić :D, to stres czy aby nie znajdzie się jakiś
      złodziej, który czycha na prezenty, to kucharki, które tez sobie coś uszczkną z
      weselnego jadła, to orkiestra, która za kołnież wylewać nie będzie i skończy
      grać zanim zabawa się rozkręci, to streta jedzenia , którą się wyrzuci nie
      myśląc o ty, że inni głodują. poza tym większość ludzi żeby zorganizować wesele
      zapożycza się a zaraz po ślubie martwi, jak spałacić kredyt. Nie jest to reguła
      oczywiście, wesele może być miłym przeżyciem, jednak najczęściej to uczta dla
      gości a nie dla państwa młodych bo ci martwią się czy wszystko jest jak być
      powinno, czy gościom nie brakło jadła i napitki i czy wszyscy dobrze się bawią.
      A i tak zawsze znajdzie się jakas ciocia klocia co to swoje zdanie wyrazi i nie
      koniecznie dobre. ja też swój ślub uczczę w ciszy, spokoju, w podniosłej
      atmosferze szczęścia i miłości. Będą świadkowie - przyjaciele i najbliższa
      rodzina, skromny poczęstunek a potem My dwoje.
      Życzę jednak wszystkim udanych i niezapomnianych weselisk :)
      • aretse11 Re: moj weeend 11.07.05, 09:19
        z opinii moich kolezanek ,ktore juz sa po slubie dowiedzialam sie,ze owszem..na
        slub-wesele..bardzo sie czeka..ale jak przychodzi co do czego..to w sumie
        mlodzi(akurat tu mieli koscielny) chyba tam czuja najwieksze emocje..a potem sa
        tak zmeczeni tym wszystkim..wychodzi stres,dlugi czas przygotowan,ze najchetniej
        o godz 22 wyrzuciliby wszystkich gosci a sami poszli spac..
        • lenkaaaa Re: moj weeend 11.07.05, 16:52
          z moich obserwacji wynika dokladnie to samo. dlatego tak podobalo mi sie
          podejscie tych dwojga mlodych ludzi. oni nie musieli dostarczac sobie stresow
          zwiazanych z przygotowaniami i weselem tylko po prostu mogli cieszyc sie swoim
          szczesciem w tej waznej chwili.
    • wdeszczurosne Re: moj weeend 11.07.05, 17:38
      O nie. Dla mnie slub to swieto jedyne w swoim rodzaju. Lubie rytualy, ceremonie
      i na pewno ten dzien w zyciu chce uczcic z moimi bliskimi. Jezeli oni chcieli
      tak uczcic swoje swieto - ok, nie widze w tym nic zlego. Jednak zalosny wydaje
      sie komentarz chlopaka "20 tys do przodu". Nie wszystko powinno sie przeliczac
      na pieniadze. A jesli rezygnuje sie z tak pieknego swieta i uczczenia go z
      bliskimi i rodzina ze skapstwa czy oszczednosci - to jest godne ubolewania.
    • sumire Re: moj weeend 11.07.05, 17:51
      Nie lubię ceremoniałów i nie chcę robić niczego dlatego, że wypada. Moja
      przyjaciółka wspaniale to rozwiązała - zamiast wydawania mnóstwa pieniędzy na
      wesele, pojechała sobie ze świeżo poślubionym mężem w wymarzoną podróż
      poślubną. Dla mnie to urocze rozwiązanie. Ślub nie jest przecież dla ciotek,
      kuzynów i sąsiadów - a wesele, hmm, jakoś nie narzekam na brak imprez, tylko że
      wolę takie spontaniczne...
    • luckvcf Re: moj weeend 18.09.05, 12:45
      Byłem tam z nia :) - było fajnie i miło Kotku " Luksus "

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka