dzaga21
14.07.05, 14:10
Mam problem, otóż nie potrafię ufać, nie umiem ;( Mam cudownego faceta
któremu nie ufam. Tzn to jest tak jakby siedziały mi w głowie dwie osoby,
jedna która wie ze jest cudowny i że mogę mu ufać, że nigdy minie nie
zdradzi, że jest taki jak mi się wydaje, a druga mówi ze to kłamstwo, boi się
że on się zmieni że za chwilę okaże się że jest zupełnie inny, ze znów się
rozczaruję, że mnie kłamał oszukiwał itp. powiedzcie mi co mam z tym zrobić ;
(, męczy mnie to strasznie bo zaczyna przeradzać sie w obsesję. Najpierw było
tak że tą frustrację przelewałam na chłopaka, byłam zaborcza i zazdrosna, na
każdym kroku robiłam awantury. Im więcej on mi udowadniał że mnie kocha im
więcej sie starał zebym wkońcu zaufała, tym ja bardziej odbierałam to jako
brak miłości. Kiedy zauważyłam że przez to mogę go stracić, zaczełam to
troszkę ograniczać, tzn tak sie z tą zazdrością nie ujawniać. Ale co z tego
jak mnie to zżera od środka, że wymyślam i kombinuje jak go sprawdzac. A
najgorsze jest to ze dopóki go nie sprawdzę i nie udowodnię sobie że (np jest
w tym miejscu, w którym mówił ze bedzie, albo z ta czy taką osobą) mam
strasznego doła. jak juz sobie udowodnię to mam świetny humorek, ale
wyłącznie do następnego razu ;(