kursandka
26.07.05, 22:22
mam instruktora prawa jazdy, który mnie podrywa, z lekcji na lekcję coraz
śmielej, chociaz jeszcze nie zrobił ani nie powiedział nic jednoznacznego,
ale dla mnie to klopotliwa sytuacja, czuję sie nieswojo, unikam patrzenia mu
w oczy, nie wiem co mam zrobić. Trzyma rękę na mojej dłoni przy zmianie
biegu, pomaga mi kierowac chyba tylko po to, zeby mnie dotknąć, bo ja wiem,
że jego pomoc jest mi w danym momencie zbędna, no ogólnie jest za miły, za
sympatyczny. Zaproponował mi na przykład przejście na ty, no to zgodziłam
się, zeby mi mówił po imieniu (oczywiscie uzywa zdrobnienia i to drugiego
stopnia, nie mówi mi Anno, ani Aniu, tylko Aneczko, dzis powiedział do mnie
kochanie musisz wolniej puszczac sprzegło - no bez przesady. Sama nadal mówię
mu per pan. Nie chcę się z nim pokłócic, ani też robic z siebie jakiejś
cnotki, której nie można powiedziec nic miłego, ale czeka mnie z nim jeszcze
miesiac współpracy i nie wiem co bedzie dalej. Zdarzyło wam się dziewczyny
kiedys coś podobnego? Jak się zachowałyscie? Dzisiaj zaproponował mi piwko po
lekcji. To normalne? (pierwszy raz robie kurs i nie wiem - moze tak własnie
jest przyjęte)
P.S. Choc to bardzo miły i przystojny mężczyzna, nie moge i nie chę iść z nim
do łózka, więc prosze darować sobie głupie komentarze. Sprawa jest poważna,
bo chcę się nauczyć jeździć, a jak będę chciała faceta na podryw to nie muszę
za to płacić prawie tysiąc złotych.