moj instruktor

26.07.05, 22:22
mam instruktora prawa jazdy, który mnie podrywa, z lekcji na lekcję coraz
śmielej, chociaz jeszcze nie zrobił ani nie powiedział nic jednoznacznego,
ale dla mnie to klopotliwa sytuacja, czuję sie nieswojo, unikam patrzenia mu
w oczy, nie wiem co mam zrobić. Trzyma rękę na mojej dłoni przy zmianie
biegu, pomaga mi kierowac chyba tylko po to, zeby mnie dotknąć, bo ja wiem,
że jego pomoc jest mi w danym momencie zbędna, no ogólnie jest za miły, za
sympatyczny. Zaproponował mi na przykład przejście na ty, no to zgodziłam
się, zeby mi mówił po imieniu (oczywiscie uzywa zdrobnienia i to drugiego
stopnia, nie mówi mi Anno, ani Aniu, tylko Aneczko, dzis powiedział do mnie
kochanie musisz wolniej puszczac sprzegło - no bez przesady. Sama nadal mówię
mu per pan. Nie chcę się z nim pokłócic, ani też robic z siebie jakiejś
cnotki, której nie można powiedziec nic miłego, ale czeka mnie z nim jeszcze
miesiac współpracy i nie wiem co bedzie dalej. Zdarzyło wam się dziewczyny
kiedys coś podobnego? Jak się zachowałyscie? Dzisiaj zaproponował mi piwko po
lekcji. To normalne? (pierwszy raz robie kurs i nie wiem - moze tak własnie
jest przyjęte)

P.S. Choc to bardzo miły i przystojny mężczyzna, nie moge i nie chę iść z nim
do łózka, więc prosze darować sobie głupie komentarze. Sprawa jest poważna,
bo chcę się nauczyć jeździć, a jak będę chciała faceta na podryw to nie muszę
za to płacić prawie tysiąc złotych.
    • elutka_111 Re: moj instruktor 26.07.05, 22:24
      Powiedz mu, że nie lubisz zdrobnień, moze ona ma taki sposób bycia -
      bezpośredni?
    • chicarica Re: moj instruktor 26.07.05, 22:41
      Dość częsty przypadek.
      Zmroź go jakimś ostrym tekstem. Albo idź do szkoły która prowadzi kursy i poproś
      o zmianę instruktora.
      • iselle Re: moj instruktor 26.07.05, 22:49
        Zaprezentuj mu swojego "faceta" (napakowanego kolegę).
        Do mnie instruktorzy też się troszkę dobierali, ale im się odcinałam - np. jak
        mnie jakiś podszczypał i spytał czemu te dziewczyny mają tyle tłuszczyku to mu
        odpowiedziałam że to na zimę (była jesień). Inny też czynił aluzje do drążka
        zmiany biegów ale to było w takich luźnych żartach bo i tak robiłam mu na
        złośc, ani razu nie czułam się osaczona. No może kiedy na jazdę przyjechał po
        mnie prywatnym samochodem.. jakoś dziwnie mi było tam wsiąśc, ale wsiadłam i
        było ok. Myślę po prostu że można tak odbic jakiś tekst że facet troszkę
        przystopuje. Na piwo nie musisz iśc, możesz też "zażartowac" że jesteś zajęta a
        Twój facet chorobliwie zazdrosny i poświęcasz mu każdą wolną chwilę. Ja sama
        wykorzystałam ostatnio podobną ściemę :)
        • kursandka Re: moj instruktor 26.07.05, 22:59
          Akurat niestety zwierzylam mu sie, ze jestem bez faceta. Musiałabym chyba
          zabierac do towarzystwa brata na przyzwoitke ;) A jesli chodzi o zmiane
          instruktora, to ciezka sprawa, bo on jest właścicielem tej szkoły jazdy i chyba
          jedynym tam instruktorem. Zreszta bardzo fajnie mi się z nim uczy, bo poza
          przymilaniem się, jest tez dobrym nauczycielem, juz po czterech lekcjach widzę
          sama, ze bardzo dobrze mnie uczy i nieźle mi idzie. Jestem w kropce, zaczynam
          się stresować przed lekcjami nie tym, że źle jeżdżę, tylko tym, co on będzie
          robił. Dzisiaj było kochanie, jutro co będzie? ;/

          faceci to jednak są zwierzęta. Mają to chyba w naturze, ze jak mają kobietę w
          zasięgu i bez swiadków to trzeba ją upolować. Chciałabym mieć tyle tupetu co
          taki facet. On ma żonę i dzieci i jestem pewna, ze podrywa kazda kursantkę bo
          ani nie jestem jakąś szczególna pięknoscią, ani nie mam figury modelki - zwykła
          dziewczyna ze mnie, więc jak ma jakąś prawdziwą laskę na lekcji to pewnie mu
          stoi przez cała godzinę biedakowi :)
    • clit1 Re: moj instruktor 26.07.05, 23:08
      Ja mialam taka sama sytuacje.Z tym,ze kiedy robilam kurs prawa jazdy mialam
      dopiero 19 lat a on 50.Bylo to dla mnie klopotliwe, ale musze przyznac,ze moj
      instruktor byl wyjatkowo przystojny i pociagajacy, bardzo meski. Ale sytuacja
      rozwiazala sie sama, zainteresowal sie moja rozwiedziona mama, ktora tez
      wowczas robila kurs :).
      • kursandka Re: moj instruktor 26.07.05, 23:11


        >

        I co? Pobrali się?
      • zdzichu-nr1 Re: moj instruktor 26.07.05, 23:11
        No i co było z tą mamą??? Płoniemy z ciekawości....
        • clit1 Dawal kolejne lekcje nastepnym paniom :) 26.07.05, 23:16
          Nie nie pobrali sie ,spedzili milo czas i sie skonczylo .
          Na szczescie.
          Dzis jak dogryzam na zarty czasem mamie, zawstydza sie i mowi,ze bym nie
          wspominala tego samca. :)))
          • kursandka Re: Dawal kolejne lekcje nastepnym paniom :) 26.07.05, 23:21
            No więc właśnie - mój instruktor, obiektywnie rzecz biorac, też jest
            przystojny bardzo miły i moze nawet gdybym mogła, ale nie mogę, to miałabym na
            niego ochotę i gdybym poznała go w innych okolicznościach przyrody, to może
            nawet bym się z nim przespała, chocby tak dla przyjemności bez zobowiazań. Ale
            jak pomyślę, że on tak wszystkie kursantki podrywa, to nie mogę. Ja za miesiąc
            się z nim pożegnam, a on będzie podrywał nastepną kursantkę. I tak do
            emerytury. A w domu żona z dzieciakami, a on wieczorem wraca do niej, a jutro
            od rana znów kursantki. To ja dziękuję.
    • giggles_giggles Niezly hardkor 26.07.05, 23:11
      ja tez bym sie chetnie poruchala z instruktorem ,ale na razie snia mi sie sny ze
      robie to z austriakiem,sluchajcie gdzie kupic tyrolski kubraczek erotyczny?!
    • giggles_giggles Re: moj instruktor 26.07.05, 23:17
      Moim zdaniem powinniscie wszyscy razem ogladac duzo pornosow ,nie masz pojecia
      jak to zbliza ,ja z moim chlopakiem oraz inna para ogladalismy wiele razy
      pornosy i od tamtej pory robimy to we dwie pary ,to cudopwne ,sproboj a o
      wszystkim zapomnisz.
      Od jakiegos czasu zbieram na stroj tyrolski ,czy wiesz gdzie mozna taki kupic?

      • kleo_k Re: moj instruktor 26.07.05, 23:45

        poczytaj sobie :-))) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=20877837
        • kursandka Re: moj instruktor 26.07.05, 23:48
          • Re: SEX Z INSTRUKTOREM ?!?!?!? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl
          Gość: Mistrzyni 23.03.2005 16:50 + odpowiedz


          Mój instruktor jest przystojnym, aczkolwiek nie młodym facetem a w dodatku
          żonatym i dzieciatym. Zarywał do mnie bardzo często i to mnie zastanowiło, ale
          postanowiłam, że mu na to pozwolę, niech sobie pomarzy...;-) Nigdy nie
          posunęliśmy do czegoś więcej. Gdy czułam, że idzie za daleko zmieniałam swój
          stosunek do niego o 180 stopni i to pomagało. Podobało mi się opowiadanie
          erotycznych dowcipów, głaskanie po rękach...ale wszystko z umiarem. Zrozumiał
          bardzo szybko, że czasami przesadza. Gdy jego ręka szła za daleko potrafiłam
          to przystopować, ale delikatnie, tak żeby nie popsuć dobrych stosunków między
          nami. Jestem wolna, ale nigdy nie pozwoliłabym sobie na romans z żonatym
          facetem, w dodatku instruktorem. Co wy dziewczyny chcecie osiągnąć sypiając z
          instruktorami? Nie mam nic przeciwko bajerowaniu, bo przecież nikomu krzywda
          się nie dzieje z tego powodu, a po powrocie do domu ci faceci potrafią zachować
          się jak przystało na męża i ojca. Takie zaloty w trakcie nauki jazdy potrafią
          rozładować napięcie, zaprzyjaźnić się, tzn. poznać bliżej w pozytywnym tego
          słowa znaczeniu, pod warunkiem, że nie dochodzi do niczego więcej, ale to już
          decyzja każdej z was. Najważniejsze są miłe wspomnienia z tych 30 godzin
          jazdy :-) Pozdrawiam i życzę powodzenia na egzaminach!


          Powieszę to sobie nad łóżkiem, to będzie moje motto życiowe na ten miesiąc :)))
          dzięki za linka :)
    • krysica Re: moj instruktor 27.07.05, 07:36
      z moim szefem mam podobnie ale on ma taki sposób bycia...jedno jest pewne, że
      gdybym JA pozwoliła na coś więcej....to to by się stało....
    • poto333 gdzie robisz kurs? 27.07.05, 12:22
    • kobieta_na_pasach to niech uwaza, kiedy ci sie zacznie 27.07.05, 12:57
      mylic drązek od skrzyni biegow z jego przyrodzeniem.
      • reniatoja Re: to niech uwaza, kiedy ci sie zacznie 27.07.05, 12:58
        On pewnie tylko na to czeka, żeby jej się zaczęły te drążki mylić :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja