anaelle14
02.08.05, 19:49
Jestem z moim facetem od 4,5 roku i odkad pamietam ciagle byly jakies
problemy z przyczyn "od niego" nie zaleznych. Rodzice, firma (rodzinny
interes, praca czasami 18h na dobe), studia a teraz okazalo sie ze trzyletnie
autko ktore kupi dwa tygodnie temu ma popsuty silnik. Jutro mielismy jechac
nad morze no i nie jedziemy.
Zawsze cos sie sypie, niby nie z jego powodu ale...
Juz mam dosc zastanawiam sie o co chodzi.
Fatum, klatwa?
Wy tez tak macie?
Co o tym myslicie?