dada05
06.08.05, 20:03
chciałaym wierzyć,że zmarł na zawał albo był ofiarą kraksy samochodowej...
minęło kilka miesięcy i jakoś nie jest mi łatwiej mimo świetnych specyfików
farmakologicznych. Czuję się naznaczona.. Przecież to nie było moje życie
tylko jego...jego wybór to dlaczego ja mam kartotekę u psychiatry?
Powiecie,że to duża odwaga, a ja wam powiem że cholerna tchórzostwo. Pewnie,
on już ma spokój. Jakie to proste. Reszta niech sobie jakoś radzi...mam tyle
żalu,że aż się boję. To już tak do końca życia?