Dodaj do ulubionych

JEDZENIE DO BÓLU

13.08.05, 23:07
- ciągi jedzeniowe naprzemian z odchudzaniem
- gwałtowne przybieranie i tracenie na wadze
- psychiczny lęk przed przybraniem na wadze
- brak silnej woli
- jedzenie w tajemnicy mimo bycia najedzonym i braku ochoty na to co się je

Co to jest? To są objawy towarzyszące życiu osoby uzależnionej od jedzenia.
Ważę 58kg mam 158cm wzrostu. Jem do bólu, odchudzam się zawsze "od jutra".
Każdy tydzień odchudzania kończy się kolejnym tygodniem jedzenia do bólu, na
zapas. Później pojawia się załamanie psychiczne, niechęć do siebie samej.
Ukrywanie się z jedzeniem, oszukiwanie. Czy ktoś również na to cierpi? Ja
wiem, że to brzmi śmiesznie, banalnie, ale to choroba, której nie zwalczy się
lekarstwem...
Obserwuj wątek
    • haasioo Re: JEDZENIE DO BÓLU 13.08.05, 23:13
      tak kwiatuszku, ja Cię rozumiem; tego psychicznego uzależnenia nie da się
      wyrazić liczbami, ale niech będzie 153 cm i 51 kg; problem z niejedzeniem w
      porach wieczornych; odmawianie poczęstunku, bo zawsze na diecie i rzeczywiscie
      je prowadzę, czasmi robię też oczyszczające głodówki i w ogóle staram się
      pozbyć jedzenia z organizmu na różne sposoby, jeśli wiesz, o czym mówię;

      myślę, że rozmowa pomaga; jeśli chcesz, to służę
    • martita503 Re: JEDZENIE DO BÓLU 14.08.05, 12:34
      mam to samo, wszystkie podpunkty. plus BED
      nienawidze jak na mnie patrza jak jem, chociazby to byla salata...
      koszmar. mecze sie ze soba.
      nie wiem czy jakas rada na to... psycholog chyba.
    • undyna Re: JEDZENIE DO BÓLU 14.08.05, 13:15
      kochana psychiatra, psycholog, dietetyk i wszystko w tym temacie:)
      Wystarczy chcieć, bo niestety ale twoje obżarstwo choć być może sobie nie
      zdajesz sobie z tego sprawy bierze się z lęku
    • diabelnyamator Re: JEDZENIE DO BÓLU 14.08.05, 13:22
      A z czego ty sie chcesz odchudzac? No chyba, ze jestes beletnica ;)
    • gzzz Re: JEDZENIE DO BÓLU 14.08.05, 22:46
      Kochanie, mam to samo:( Tyle że z traceniem na wadze u mnie jest kiepsko... Mam
      też za sobą etap prób "pozbywania się" z organizmu skonsumowanego właśnie
      jedzenia, ale moje ciało nie pozwala na wywoływanie wymiotów (na
      szczęście/niestety??), kompletnie tego nie rozumiem. Oczywiście od jutra jestem
      na diecie. Pozdrawiam serdecznie!
      • hanna811 Re: JEDZENIE DO BÓLU 14.08.05, 23:16
        Czesc dziewczyny,

        Ja tez tak mam ;( ale powoli wychodze, przynajmniej mam nadzieje.
        Postanowilam sie ostro wziac za siebie.
        Moje problemy z jedzeniem zaczely sie nie wiadomo kiedy. Po prostu zaczelam
        troche przybierac na wadze. A wczesniej bylam bardzo zgrabna nastolatka. No i
        zwariowalam. Nie jadlam, pozniej organizm dopominal sie o swoje i mialam napady
        kosmicznego glodu. I zjadalam niesamowite ilosci wszystkiego, zupelnie tego nie
        kontrolujac... Jak sobie pozniej wyobrazilam ile zjadlam, to nie moglam w to
        uwierzyc. Robilam zakupy w markecie i pozniej wpadalam do domu i wszystko
        zjadalam, nawet jak juz nie moglam jesc, wszystko, zeby nic nie zostalo. I
        szybko zeby nikt nie zobaczyl. POznaiej bylam tak tym zmeczona ze szlam spac.
        Oczywiscie nasilalo sie to jak nie najlepiej mi szlo w zyciu. Taka powiedzmy
        reakcja na stres;) I zawsze staralam sie jesc w ukryciu. Do tej pory mi zostalo
        (!)
        To jest po prostu straszne, i kobietki nie piszcie ze to jest zwykle obzarstwo.
        Normalnie jestem osoba niesamowicie zdyscyplinowana a tu prosze taki brak
        kontroli...

        Co zrobilam? Zrozumialam ze to choroba i ze albo sama sie wylecze albo
        psycholog na mnie czeka. Pewnie teraz nie jestem jeszcze calkiem zdrowa.
        Wmawiam sobie caly czas ze nie jestem na diecie. Ze moge jesc co chce. A chyba
        najwazniejsze to przestalam myslec o jedzeniu. O tym co zjem na obiad, na
        kolacje, ile to bedzie kalorii, Nie robie duzych zakupow. Jak juz, to same
        owoce, jogurty. Uprwiam sport. I nie mysle o jedzeniu. Chociaz nadal nie znosze
        jak ktos patrzy na to co jem. Mam zawsze wyrzuty sumienia ze to sa za duze
        porcje, a jezeli jest to jedna kanapka na talerzu, to na pewno za duzo sera.

        Co wam jeszcze napisze? Ze pierwszy raz tak sie wypisalam na ten temat. Bardzo
        prosze trzymac za mnie kciuki zeby mi sie udalo z tego wyjsc. Bo choroby
        zwiazane z laknieniem jak bulimia i anoreksja sa znane i te osoby otrzymuja
        wsparcie. POzostale kobietki nie. Mecza sie same. A to jest straszne. Lansowany
        styl bycia chuda, przerasta nas i pakujemy sie w te wszystkie problemy. Zamiast
        jesc kiedy jest sie glodnym do uczucia sytosci, rozlegulowalysmy sobie ten
        system w naszym ciele przez durne diety. A orgamnizm sie dopomina o swoje...

        Trzymajcie za mnie kciuki. Pozdrawiam :)
    • caprissa Re: JEDZENIE DO BÓLU 14.08.05, 23:15
      Jem do bólu, odchudzam się zawsze "od jutra".

      tak ma kazdy. Bo jest resja, bycia chudym. Ale jakczlowieksieodchuda to jakrobi
      to nie z pryzmusu to łatwiejsie jedzenie wchałnia, nie czujeglodu. Cojest
      wazne. Nie jesc w nocy. Najwyzej o 19, 20. I to nie chleb i amslo, bo tuczy.
      Rano zjesc sniadanie, alepowoli zuc, i nie pic wtedy. jak poczujesz glod napic
      sie ale znow powoli niewszytsko wypic. obiad jesc ale nietuczacy. I nzow powoli
      przezuac itp.
      Nie chudnie si od razu tylko pojakims czasie, tak 2 tyg. ale szko to potem
      idzie. wiem bo w lo kazda sie odchudzała. Kazda przechodiz to samo. No i
      wpozniejszym wieku jak np mojamama albo przysiedzacym trybie zycia np moj brat.
      alepanowie sa fajni tacy do przytulania, kobietki tez:) zmiloscia i wsparciem
      drugiego łatwiej sie chudnie:)
    • avventura Re: JEDZENIE DO BÓLU 14.08.05, 23:19
      takie zachowania dosyc czesto biora sie z zapelniania pustki....
      wewnetrznej...
      moze sie tu kryc wiele...:
      tesknota za bliskoscia,
      zranienie przez kogos bliskiego (czesto rodzice, rodzina dysfunkcyjna,
      nieumiejetnosc okazywania uczuc,dbania o dziecko, ect.),
      .....

      mozna by tu wymieniac...,

      wiele osob znajduje rozne sposoby na radzenie sobie z problemami...
      obzarstwo - oto jeden ze sposobow!

      zycze duzo milosci!!! (gl. wlasnej:)
      pozdrawiam serdecznie :)
      Magda
    • cookie.es Re: JEDZENIE DO BÓLU 15.08.05, 04:53
      ...ta choroba nazywa się bulimia...
      Podręcznikowe objawy, które zresztą znam też skądinąd... Zastanów się czy dasz
      sobie z tym radę sama, jeśli nie, szukaj pomocy psychologa jak najszybciej.
      Bulimia wyniszcza psychicznie i fizycznie: zaczyna się od włosów i paznokci,
      potem cały organizm zaczyna szwankować.
      Trzymam za Ciebie kciuki, musisz znaleźć w sobie siłę żeby powalczyć.
      • agula_111 Re: JEDZENIE DO BÓLU 16.08.05, 12:19
        dokładnie! To jest bulima! Albo jej początki. Wiem coś o tym bo też to mam.
        Dzisiaj zaczynam terapie u lekarza...psycholog...mam nadzieje ze to coś pomorze
        bo nie mam siły już tak żyć, to jest obsesja, nie myśle o niczym innym tylko o
        odchudzaniu i o tym jak powstrzymać się od ataków i czy mi się uda...;(
        Dziewczyno ratuj się póki nie za późno!!!
        • obibok83 Re: JEDZENIE DO BÓLU 16.08.05, 18:23
          Ja też się objadam.Ale nie mam bulimi tylko BED.Jest czas kiedy jem
          normalnie,ale przyznajmniej raz w miesiącu wpadam w ciąg objadania się,który tra
          minimum tydzień,a w tym czasie jem tak dużo,że tyję od 3 do 4 kg.W szafie mam
          ubrania z dwóch rozmiarów,ale kiedy mam atak obżarstwa i tak nigdzie nie
          wychopdzę,bo myślę tylko co by tu zjeść,męczy mnie to strasznie.Najgorsze jest
          to,że wiem dlaczego mam BED,wiem jak z tym walczyć, ale nie mam takiej
          możliwości,no i tak utknęłam w błędnym kole.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka