Dodaj do ulubionych

Do panów: Błagam o poradę

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.02, 22:05
Ja też, tak jak tu przeczytałam jestem na zakręcie drogi. Jestem mężatką od
kilku lat, wyszłam za mąż dlatego że .. byłam głupia, chciałam wyrwać sie z
domu - tak dziś mogę to podsumować ale nie z miłości, za to mój mąż kochał
mnie i kocha nadal. Spotkałam w końcu tą moją drugą połówkę - wiem to. Muszę
zakończyć moje małżeństwo i wiem że on będzie strasznie cierpiał. Poradźcie
jak najlepiej, najrozsądniej to zrobić. Co lepsze? powiedzieć że kocham kogoś
innego czy powiedzieć, że nie mam nikogo ale jego już nie kocham.
Teraz pewnie nie ma to znaczenia dla mojej przyszłości bo i tak odejdę ale
jak lepiej, kiedy będzie mniej cierpiał ? Kiedy zaboli go mniej, kiedy będzie
mniej urażony? Może któryś z Was spotkał się z takim problemem i co na to
męska psychika. Poradźcie proszę. Jest mi okropnie ciężko bo nie chcę go tak
ranić, ale nie chcę już kłamać, muszę odejść.
Obserwuj wątek
    • Gość: muniek Re: Do panów: Błagam o poradę IP: *.com.pl 09.09.02, 09:48
      -...moze jakis wysoki bydynek...
      -albo albo arszenik?
      O!
      grzybki bedą dobre...
      -to powinno go najmniej zaboleć,
      nie bedzie długo cierpiał max 2-3 dni.
      muniek

    • yonker Re: Do panów: Błagam o poradę 09.09.02, 10:01
      I tak będzie bolało, wiem to - co prawda, w drugą stronę. Będzie bolało jak
      cholera, co więcej zarowno jego, jak i ... Ciebie.
      Powiem Ci więcej, to będzie bardzo nieprzyjemne, sam,a będziesz musiała wiele
      znieść. Ale hjeśli jesteś pewna siebie, pewna tego, że chcesz to zrobić, to tak
      na prawę nic innego ci nie pozostajke. Przygotuj się jednak psychicznie dobrze
      do tego.
      • Gość: spoko Re: Do panów: Błagam o poradę IP: *.dip.t-dialin.net 09.09.02, 10:22
        rozstac sie zawsze mozna, moze to tylko chwilowe zauroczenie?? Znam pary,
        ktore rozstaly sie poniewaz jedno z nich myslalo podobnie jak TY, zauroczenie
        minelo po pewnym czasie, ale powrotu juz nie bylo. Dzisiaj cierpia. Moze
        powinnas dac sobie troche czasu? Postaraj sie zaszyc gdzies z dala od meza
        przez jakis czas (moze nawet sprobuj pobyc z Tym ktorego naprawde teraz
        kochasz)nie mowiac jeszcze nic o swoich planach mezowi. Takie zachowanie nie
        jest fair ale moze Ci otworzyc oczy i pomoc w dokonaniu prawidlowego wyboru.

        Pozdrawiam
    • Gość: d porady IP: 134.65.105.* 09.09.02, 10:28
      powiedz ze jego tez kochasz ale tamtego bardziej albo tyle samo. Zamac.
      Ten nowy dla ciebie to nowosc i musisz sie nim nacieszyc. Jak nowa
      zabawka. Kiedys on zrozumie, ze zdrajca to zdrajca i tez cie zostawi.
      Na ten wypadek zostaw mezowi i sobie furtke/nadzieje ze do niego
      wrocisz. Niech czeka. Dzwon do niego i pytaj sie jak sie czuje i czy juz
      znalazl sobie nowa poduszke. Mow mu ze nie jestes o te poduszke
      zazdrosna. Mow mu aby sie nie porownywal, bo to nie ma nic do rzeczy i
      tak nie dorowna nowej zabawce.
      Powiedz mu ze nie chcesz go ranic i najchetniej bys mu wsypala zbyt duza
      dawke srodkow uspakajajacych do wieczornego drinka. Zyczysz mu
      spokoju. To jaka jestes, jaka sie okazalas bedzie dla niego nowoscia.
      Spodziewal sie kogo/czego innego a spotkalo go rozczarowanie. Zycie
      jest pelne rozczarowan. Niech was los rozsadzi. Kazdemu cos jest dane a
      milosc, wiernosc, szczerosc nielicznym nieswiadomym. Reszta to bydlo.
      Powiedz ze sie sama do tej ostatniej grupy zaliczasz i wytracisz mu w ten
      sposob wazny argument w rozmowie. Jesli masz jakies pytania to pytaj.
    • Gość: mariusz Re: Do panów: Błagam o poradę IP: green.d* / 10.9.16.* 09.09.02, 13:27
      Nie chciałbym być na jego miejscu. Na Twoim też nie. Może to go nie zabije, ale
      już nigdy nie będzie taki jak był.
      • Gość: soso Re: Do panów: Błagam o poradę IP: 195.41.66.* 09.09.02, 13:39
        Sa sytuacje, w ktorych nie mozna byc dobrym dla wszystkich. Ale mozna starac
        sie szukac najlepszego mozliwie rozwiazania.
        Mysle, ze najlepiej jest zapytac sie samej siebie, czy to czego teraz chcesz,
        ta zmiana i ta przyszlosc, ktora sie rysuje to na 100% to co chcesz. Jezeli tak
        to Trzeba zacisnac zeby i to przejsc. Wazne jest jednak, by nie zatrzymywac sie
        w sodku drogi, by nie zkladac deklaracji bez pokrycia, by nie ludzic ludzi
        zbednymi nadziejami tylko z litosci. Trzeba byc twardym i wytrwalym, nie robic
        krokow wstecz i starac sie byc na ile to mozliwe fair. To lepsze niz gadanie w
        stylu 'kocham cie ale odchodze'.

        pzdrw

        soso
        • pamela_anderson Re: Do panów: Błagam o poradę 09.09.02, 13:59
          Gość portalu: soso napisał(a):

          > Sa sytuacje, w ktorych nie mozna byc dobrym dla wszystkich. Ale mozna starac
          > sie szukac najlepszego mozliwie rozwiazania.
          > Mysle, ze najlepiej jest zapytac sie samej siebie, czy to czego teraz chcesz,
          > ta zmiana i ta przyszlosc, ktora sie rysuje to na 100% to co chcesz. Jezeli
          tak
          >
          > to Trzeba zacisnac zeby i to przejsc. Wazne jest jednak, by nie zatrzymywac
          sie
          >
          > w sodku drogi, by nie zkladac deklaracji bez pokrycia, by nie ludzic ludzi
          > zbednymi nadziejami tylko z litosci. Trzeba byc twardym i wytrwalym, nie
          robic
          > krokow wstecz i starac sie byc na ile to mozliwe fair. To lepsze niz gadanie
          w
          > stylu 'kocham cie ale odchodze'.
          >
          > pzdrw
          >
          > soso

          Bardzo ładnie napisane. Przyłączam się. I dodam, że bycie z nim z litości (o
          czym on oczywiście nie wie), w momencie, kiedy to do niego dotrze, będzie
          upokarzające.
          Powodzenia
          • Gość: Niech Re: Do panów: Błagam o paradę IP: 217.197.165.* 09.09.02, 14:28
            Dokop mu najmocniej jak potrafisz, pokaz mu sie w najgorszym swietle - po
            pierwsze bedzie wiedzial, ze nie ma juz zadnej szansy (a przeciez nie ma), a po
            drugie za rozpad bedzie obwinial ciebie, a nie siebie (zgodnie z prawda). NO
            MERCY!
            • Gość: jjasio Re: Do panów: Błagam o paradę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.02, 15:14
              Nigdy nie mów mu otym drugim. Pomyśli ,że zdradzałaś go od Bóg wie kiedy i
              strasznie go rozłościsz. Wiesz, męska duma etc.
              Odwagi!!
              pa
    • Gość: viki Re: Do panów: B?agam o porade˛ IP: *.k.mcnet.pl 09.09.02, 15:18
      wysz?am za ma˛z˙ dlatego z˙e .. by?am g?upia, chcia?am wyrwac´ sie z
      > domu - tak dzis´ moge˛ to podsumowac´ ale nie z mi?os´ci, za to mój
      ma˛z˙ kocha?
      > mnie i kocha nadal.

      glupiej sie nie da...

      Spotka?am w kon´cu ta˛ moja˛ druga˛ po?ówke˛ - wiem to. Musze˛
      > zakon´czyc´ moje ma?z˙en´stwo i wiem z˙e on be˛dzie strasznie
      cierpia?. Poradz´cie
      > jak najlepiej, najrozsa˛dniej to zrobic´. Co lepsze? powiedziec´ z˙e
      kocham kogos´
      > innego czy powiedziec´, z˙e nie mam nikogo ale jego juz˙ nie kocham.
      > Teraz pewnie nie ma to znaczenia dla mojej przysz?os´ci bo i tak
      odejde˛ ale
      > jak lepiej, kiedy be˛dzie mniej cierpia? ? Kiedy zaboli go mniej, kiedy
      be˛dzie
      > mniej uraz˙ony? Moz˙e którys´ z Was spotka? sie˛ z takim problemem i
      co na to
      > me˛ska psychika. Poradz´cie prosze˛. Jest mi okropnie cie˛z˙ko bo nie
      chce˛ go tak
      > ranic´, ale nie chce˛ juz˙ k?amac´, musze˛ odejs´c´.

      juz nie ma znaczenia jak to zrobisz. tylko z tym czlowiekiem mieszkasz i
      jestes tylko przywiazana. milo, ze rusza Cie sumienie ale rece masz "we
      krwi". tego delikatnie nie rozwiazesz. jesli musisz odejsc to zrob to.
      pomysl przedtem o tym co moze byc za 10 lat.... bo moze to zakochanie,
      zauroczenie, czy cos innego nie jest warte utraty wielkiej milosci (jego).
      wez pod uwage, ze mozesz zostac z "niczym"
      A przede wszystkim rob tak, zeby byc w zgodzie z wlasnym sumieniem. nie
      warto oszukiwac siebie...
      • Gość: Vika Re: Do panów: B?agam o porade˛ IP: *.ewave.at 09.09.02, 23:17
        Gość portalu: viki napisał(a):

        > wysz?am za ma˛z˙ dlatego z˙e .. by?am g?upia, chcia?am wyrwac´ sie z
        > > domu - tak dzis´ moge˛ to podsumowac´ ale nie z mi?os´ci, za to mój
        > ma˛z˙ kocha?
        > > mnie i kocha nadal.
        >
        > glupiej sie nie da...
        >
        > Spotka?am w kon´cu ta˛ moja˛ druga˛ po?ówke˛ - wiem to. Musze˛
        > > zakon´czyc´ moje ma?z˙en´stwo i wiem z˙e on be˛dzie strasznie
        > cierpia?. Poradz´cie
        > > jak najlepiej, najrozsa˛dniej to zrobic´. Co lepsze? powiedziec´ z˙e
        > kocham kogos´
        > > innego czy powiedziec´, z˙e nie mam nikogo ale jego juz˙ nie kocham.
        > > Teraz pewnie nie ma to znaczenia dla mojej przysz?os´ci bo i tak
        > odejde˛ ale
        > > jak lepiej, kiedy be˛dzie mniej cierpia? ? Kiedy zaboli go mniej, kiedy
        > be˛dzie
        > > mniej uraz˙ony? Moz˙e którys´ z Was spotka? sie˛ z takim problemem i
        > co na to
        > > me˛ska psychika. Poradz´cie prosze˛. Jest mi okropnie cie˛z˙ko bo nie
        > chce˛ go tak
        > > ranic´, ale nie chce˛ juz˙ k?amac´, musze˛ odejs´c´.
        >
        > juz nie ma znaczenia jak to zrobisz. tylko z tym czlowiekiem mieszkasz i
        > jestes tylko przywiazana. milo, ze rusza Cie sumienie ale rece masz "we
        > krwi". tego delikatnie nie rozwiazesz. jesli musisz odejsc to zrob to.
        > pomysl przedtem o tym co moze byc za 10 lat.... bo moze to zakochanie,
        > zauroczenie, czy cos innego nie jest warte utraty wielkiej milosci (jego).
        > wez pod uwage, ze mozesz zostac z "niczym"
        > A przede wszystkim rob tak, zeby byc w zgodzie z wlasnym sumieniem. nie
        > warto oszukiwac siebie...


        Viki- jestes bardzo madrym czlowiekiem:-).
        • Gość: viki Re: Do panów: B?agam o porade˛ IP: *.k.mcnet.pl 10.09.02, 11:00

          > Viki- jestes bardzo madrym czlowiekiem:-).
          dziekuje... zycie zdazylo mnie wiele nauczyc.
    • Gość: Krysia Re: Do panów: Błagam o poradę IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 09.09.02, 16:50
      Czy macie dzieci? Dlaczego nie skonczylas tego ukladu wczesniej tylko akurat
      teraz kiedy pojawil sie ten drugi w twoim zyciu ? Mysle, ze masz dobrego meza
      tylko troche jest stagnacji w waszym zwiazku. Jaka masz gwarancje, ze ten
      drugi po kilku latach tez nie okaze sie nie tym? Skad masz pewnosc ze nie
      jestes znowu "glupia"? tzn, ze znowu nie postepujesz glupio? A moze dopiero
      teraz jestes glupia?
    • Gość: grogreg Wiec odejdz IP: *.univ.szczecin.pl 09.09.02, 16:56
      I nie troszcz sie tak o swego meza, bo jakos to nieszczere.
    • Gość: k Re: Do panów: Błagam o poradę IP: *.proxy.aol.com 09.09.02, 18:21
      TY PIERD...A SZMATO, chcialas sie urwac z domu to trzeba bylo pojechac na
      wycieczke, a nie marnowac zycie czlowiekowi ktory cie kocha. Milosc to nie
      zabawa suko.

      Zycze ci by cie w tym nowym zwiazku - posralo!!!
    • Gość: zacek Re...cenzja IP: *.bajt.krakow.pl / *.gazeta.pl 09.09.02, 18:55
      Zostaw post soso, resztę wykreśl.
      Przeczytaj 50 razy
      Postanów
      Działaj
    • paw_dady a co masz mowic? odejdz 09.09.02, 22:10
      albo lepiej powiedz pradwe, ze go nigdy nie kochalas a
      juz sie przechowalas i wreszcie kogos godnego milosci
      znalazlas. a najlepiej dodaj, ze jest kiepski w lozku. to
      podziala. odjedzie. jelen.
    • estera27 Re: Do panów: Błagam o poradę 09.09.02, 22:18
      witaj
      chociaz jestem kobieta odpowiem na Twój list
      ja tez jestem mezatka ale jeżeli masz możliwosc to znaczy coś sie
      wypaliło ,meczysz sie to zrzygnuj jak najszybciej !!!!!!!!!1nie ciągnij
      tego ,jezeli nie masz dzieci będzie wam łatwiej ..powodzenia
      • remo29 Re: Do panów: Błagam o poradę 10.09.02, 10:21
        Zrezygnuj? Co to jakiś cyborg kuchenny na gwarancji? Ręce opadają...
    • niuniek6 podeslij mu kolezanke i ich "nakryj na figlach" :) 09.09.02, 22:35
      to bedziesz miala moralne poparcie otoczenia i brak wyrzutow sumienia

      o - nawet sie zrymowalo:)
      • Gość: Moni!!!! Moze lepiej przetrwaj swoja milosc?! IP: *.ewave.at 09.09.02, 23:13
        Nie wyglupiaj sie!!!!On Cie kocha....a tamten...(???????????)
        • niuniek6 Re: Moze lepiej przetrwaj swoja milosc?! 09.09.02, 23:25
          ona jeszcze nie wie co to znaczy byc niekochana. Nie wiejak trudno prawdziwa
          milosc dostac od faceta a nie jedynie mniej lub bardziej chwilowe zauroczenie.
          Niech sie dowie.
          • Gość: rębajło Re: Uważaj , bądź rozsądna! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.02, 23:53
            Nie rób Komuś tego co Ci niemiłe! Sprawiedliwości stanie się zadość. Ten drugi
            popędzi Ci kota !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.
            • mindo Re: Uważaj , bądź rozsądna! 10.09.02, 06:43
              Szanuj męża swego bo mozesz mieć gorszego!
              Jaką masz pewność że z tym nowym bedziesz szczęśliwa? A ja ci mówię, że facet
              cie wyrucha, zabawi i.... zostawi. Kieruj się rozumem a nie tylko sercem.
    • Gość: Moni Re: Do panów: Błagam o poradę IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.02, 18:37
      Jestem autorką tego wątku i dopiero dziś znalazłam trochę czasu żeby poczytać
      wszystkie wasze mądre rady ( i te przykre słowa również). Ciągle zapomninam, że
      na to forum trafiają również ludzie, którzy nie mając nic mądrego do
      powiedzenia rzucą wyzwiskiem i czują sie lepiej, no cóż...Dzięki za wszystkie
      rady. Ja też zastanawiam sie codziennie a praktycznie cały czas co będzie dalej
      i czy to nie chwilowe zauroczenie które niebawem mnie lub jemu przejdzie. Znamy
      sie dopiero od kilku miesięcy, jesteśmy ze sobą od dwóch a ja mam wrażenie ze
      znamy się od zawsze. Kto może wiedzieć jak to będzie za pare, parenaście lat?
      Wiem tylko tyle że go kocham a on kocha mnie. Boże jakie to banalne jak z
      głupiego filmu o miłości.
      • Gość: p Re: Do panów: Błagam o poradę IP: 134.65.105.* 11.09.02, 19:27
        a jak z higiena? czy on sie nie brzydzi meza?
        czy jest o niego zazdrosny?
        a czy ty nie masz problemu z nietolerancjia ?
        zrob sobie badania
      • Gość: Kris Re: Do panów: Błagam o poradę IP: *.epo.ericsson.se / 148.135.96.* 15.09.02, 10:57
        Gość portalu: Moni napisał(a):
        > Znamy
        > sie dopiero od kilku miesięcy, jesteśmy ze sobą od dwóch a ja mam wrażenie ze
        > znamy się od zawsze. Kto może wiedzieć jak to będzie za pare, parenaście lat?
        > Wiem tylko tyle że go kocham a on kocha mnie. Boże jakie to banalne jak z
        > głupiego filmu o miłości.

        Ja bardzo przepraszam, że się wtrącę, ale w moim odczuciu kilka miesięcy, to
        bardzo krótko.
        Po dwóch miesiącach bycia razem, szczególnie jeśli jest to, jak się domyślam
        widywanie się "dorywcze", (nie mieszkasz przecież z nim na codzień), to jeszcze
        może trwać zauroczenie, które "pod naporem codziennej szarości" minie i
        zblednie.
        Pomyśl o tym,

        Powodzenia,

        Kris
    • kardiolog Re: Do panów: Błagam o poradę 11.09.02, 19:39
      Slowa, jak to slowa moga nosic w sobie klamstwo.
      Zapytam Cie Moni: potrafisz zyc bez swojego meza? Potrafisz rano wstac i zobaczyc,
      ze lozko jest obok Ciebie puste a poduszka nienagannie puszysta? Potrafisz nie
      myslec o nim, nie zastanawiac sie co robi w tej chwili, czy jest zdrowy, czy chory, czy
      ma dobry humor czy zly, czy mu dzisiaj w pracy sie powiodlo czy nie? Potrafisz?
      Jesli potrafisz to zaczynaj nowe zycie, jesli nie sprobuj zaczac nowe zycie w starym
      ukladzie, w ktorym znajdziesz jeszcze wiele milych niespodzianek.
      Kazdy ma prawo do szczescia i kazdy ma prawo o swoje szczescie walczyc. Dane jest
      mu ono z przydzialu jak woda swiecona podczas chrztu. Wystarczy wyciagnac reke.
      kardiolog
      • Gość: Moni do Kardiologa IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.02, 20:39
        Kardiologu,
        Twoje pytania są rzeczywiście b. dobre. Trudno mi odpowiedzieć na nie bez
        rozróżnienia MIŁOŚĆ czy PRZYWIĄZANIE-PRZYZWYCZAJENIE, a to przecież wielka
        przepaść. Po kilku latach bycia z kimś, skłamałabym teraz mówiąc że nie
        myślałabym o nim ; co robi i jak sie czuje (tymbardziej zaraz po rozstaniu) tak
        jak to dziś myślę np:jak sie czuje dziś mój ojciec albo co tam z pracą mojego
        brata. Ale czy rzeczywiście "tędy droga"? Miłość czy przywiazanie?
        • kardiolog Re: do Moni 11.09.02, 21:47
          Moniu, pozwol, ze lagodnie i pomalutku podejde do tematu. Przed chwila
          nadmuchalem kilka balonikow moich dziatkow i dostalem przez to zadyszki.
          Odsapne wiec co nieco.

          Wierze, ze mozesz byc teraz w trudnym polozeniu. Kazdy moment tzw.
          przed-decyzyjny staje sie chinskiem murem, nie do obejscia, nie do przeskoczenia..
          Nasze wlasne wyczekiwanie jest najgorsze, nigdy bowiem nie czujemy tak dotkliwie
          uplywajacego czasu, choc ten czas w gruncie rzeczy odmierza sie caly czas tak
          samo.
          Tak samo dla nas, dla naszych zwiazkow i dla naszych rozterek.
          Nikt jednak nie powie: Moniu zrob to, zrob tamto, nawet jesli to Ty i tylko Ty
          podejmiesz decyzje, bo tylko Ty bedziesz ponosic jej konsekwencje. Zastanow sie
          prosze co jest tak naprawde wazne, spojrz na drobiazgi. Przypomnij sobie o tym kto
          byl przez caly czas z Toba, kto znosil Twoje dobre i zle humory, kto nie dosypial tak
          jak Ty, kto podawal rosol w chorobie a usmiech w zdrowiu, kto zapomnial o sobie dla
          Ciebie. Ten, ktorego poslubilas, zgodzisz sie prawda?
          Moze niepoprawnie nazywasz stany emocjonalne.. Moze Moniu.. milosc to
          przyzwyczajenie bez ktorego nie potrafimy zyc? Moze to jest wlasnie milosc?
          Uczucie,
          ktore wypelnia Ci kazdy dzien, godzine chwile, uczucie, ktore dzielisz z kims, kto jest
          obok Ciebie. Tuz obok. Schyl sie wiec po nie tak jak po porzucony pieniadz. Schyl sie,
          podnies i schowaj do kieszeni bo Twoja milosc jest taka jak ta samotna moneta,
          moneta o dwoch stronach. Powodzenia!
          kardiolog
    • Gość: liloom Do panów... IP: *.11.vie.surfer.at 11.09.02, 21:36
      Zaraz zaraz, czytam tu rozne komentarze na temat Moni, ktore wywolany sa chyba
      bardziej jej wyznaniem, ze wyszla za maz bez milosci, niz tym, ze znalazla
      teraz sobie kogos nowego. Wiesz Moni, wydaje mi sie, ze takie wrazenie ma sie
      zawsze gdy sie czlowiek zakocha, ze to co bylo przedtem to pomylka. Ktos tutaj
      juz w pewien sposob zwrocil Ci na to uwage czy aby nie zbyt pochopnie
      podejmujesz decyzje. No ale dobra, zalozmy ze decyzja podjeta nieodwolalnie.
      Dlaczego niektorzy radza brutalnosc. Naprawde uwazacie, ze jak ona pokaze sie w
      czarnym swietle to mezowi to pomoze? Jakos smiem watpic.
      Moja bratowa wlasnie tak zrobila. Powiedziala mezowi, ze nigdy go nie kochala.
      Myslicie, ze mu kamien spadl z serca i wywalil ja z mieszkania bez skrupulow?
      Co to za niemadre rady? Przeciez ta Moni wlasnie chce to jakos inaczej, zeby
      faceta jak najmniej zranic. Nie wiem dlaczego jej bronie. Mysle, ze sie
      zakochala i robi glupote, i wlasnie nie powinna palic mostow, moze musi odejsc,
      aby sie przekonac co jest wazne. A jesli okaze sie z tym drugim jest jednak tak
      jak myslala tzn ze to druga polowka, to moze jednak trzeba sprobowac.
      A jesli nie, i ten drugi ja kopnie w tylek, to bedzie to dla niej jakas nauczka
      zyciowa. Moze.
      Pytanie jest calkiem inne. Jak najmniej zranic meza. Wiec panowie, odkladac
      dume, meska solidarnosc itd na chwileczke na bok i poradzic cos z sensem.

      Gość portalu: Moni napisał(a):

      > Ja też, tak jak tu przeczytałam jestem na zakręcie drogi. Jestem mężatką od
      > kilku lat, wyszłam za mąż dlatego że .. byłam głupia, chciałam wyrwać sie z
      > domu - tak dziś mogę to podsumować ale nie z miłości, za to mój mąż kochał
      > mnie i kocha nadal. Spotkałam w końcu tą moją drugą połówkę - wiem to. Muszę
      > zakończyć moje małżeństwo i wiem że on będzie strasznie cierpiał. Poradźcie
      > jak najlepiej, najrozsądniej to zrobić. Co lepsze? powiedzieć że kocham kogoś
      > innego czy powiedzieć, że nie mam nikogo ale jego już nie kocham.
      > Teraz pewnie nie ma to znaczenia dla mojej przyszłości bo i tak odejdę ale
      > jak lepiej, kiedy będzie mniej cierpiał ? Kiedy zaboli go mniej, kiedy będzie
      > mniej urażony? Może któryś z Was spotkał się z takim problemem i co na to
      > męska psychika. Poradźcie proszę. Jest mi okropnie ciężko bo nie chcę go tak
      > ranić, ale nie chcę już kłamać, muszę odejść.
      • paw_dady liloom poliloom 11.09.02, 21:45
        Gość portalu: liloom napisał(a):

        > Co to za niemadre rady? Przeciez ta Moni wlasnie chce
        to jakos inaczej, zeby
        > faceta jak najmniej zranic.

        to ranka powinna byc malutka polecam kaliber .22 (po
        naszemu 5.56mm)
        • liloom pawiu nie drzaznij 12.09.02, 13:40
          paw_dady napisała:

          > Gość portalu: liloom napisał(a):
          >
          > > Co to za niemadre rady? Przeciez ta Moni wlasnie chce
          > to jakos inaczej, zeby
          > > faceta jak najmniej zranic.
          >
          > to ranka powinna byc malutka polecam kaliber .22 (po
          > naszemu 5.56mm)

          lepiej igla, bedzie jeszcze mniejsza dziurka i bezglosnie...
          a wogole nie przedrzezniaj "sie", wcale nie jestem "poliloom"! sam masz nicka
          niosacego duze mozliwosci zwracania
          sie do Ciebie:p
          • paw_dady a co mi zrobisz jak mnie zlapiesz? hi hi 12.09.02, 20:55
            liloom napisała:
            > lepiej igla, bedzie jeszcze mniejsza dziurka i
            bezglosnie...

            skad wiesz jak zawyje jak go tam uklujesz? hi hi


            > a wogole nie przedrzezniaj "sie", wcale nie jestem
            "poliloom"! sam masz nicka
            > niosacego duze mozliwosci zwracania
            > sie do Ciebie:p

            jakiego nicka to mjoe prawdziwe nazwisko!
      • niuniek6 Nic prostrzego 12.09.02, 10:59
        No przeciez pisalem - najlepiej faceta zlapac na zdradzie:)
        jak ja bym mial byc rzucony to chyba wtedy najlepiej bym sie czul. Bo tak bez
        powodu to bym sie podlamal ze g... wart jestem:) A jeszcze gozej jakby do
        innego odeszla brrrr. To bym sie czul jako podwojne g... :) No i pewno w zyciu
        bym nie wybaczyl.
        A jakby mnie na czyms przylapala to jedyne co bym myslal - nie jestem g... wart
        ale inaczej nie mogla zrobic i moze mi ona kiedys wybaczy.
        Facet lepiej sie czuje gdy moze siebie oskarzyc o konkrety niz gdy nie wie z
        jakiego powodu bo wtedy ma powod. a jaki? zgadnijcie .... ze jest g... wart:)
        Oczywiscie z tym zaaranzowaniem zdrady to by bylo najlepiej ale to zart raczej
        bo to ciezko zorganizowac. Ale w tym kierunku trzeba kombinowac ... jakas
        klutnie o cos, pretensje o konkrety .... moze duzo facet pie i juz jest
        powod... albo bije:) ... tak zeby jakies klutnie prowokowac i po awanturze
        odejsc niz na spokojnie. Facet woli byc tym zlym niz tym kiepskim.

    • niuniek6 Powiem ci co poczujesz 12.09.02, 10:27
      Bylem w podobnej sytuacji i powiem ci jak to u mnie wygladalo i jak moze u
      ciebie wygladac.
      Kiedys zakochalem sie bez pamieci. Bylem jeszcze z zona ale gdziekolwiek
      bylismy np podrozy czy w cieawych miejscach pragnalem barodzo byc z ta druga
      osoba i z nia podziwiac. Zalowalem ze tamtej nie ma przy mnie tylko zona i ze
      musze to tamtej pokazac i ze szczesliwy wtedy bede dopiero. a na zone patrzalem
      jak na balast jakis. No i w koncu wyprowadzilem sie - zamieszkalem u tamtej -
      przyszla codziennosc. Znowu urlopik , w piekne miejsce udalismy sie, pelna
      fascynacja i.... zalowalem ze nie moge tego pokazac zonie ... przypominaly mi
      sie jej usmiechy, jak by sie pewno cieszyla, ze teraz gdzies tam siedzi smutna -
      przypominaly mi sie nasze wspolnie spedzone chwile - nawet nie wiedzialem ze
      bylo tak duzo rzeczy ktore powracaly do mnie i .. zatesknilem. Teraz tu byla
      szara codziennosc a tam kobieta do ktorej okazalo sie ze wciaz tyle czuje a
      nawet nie wiedzialem ze jednak tyle czuje.
      I wg mnie podlega to zasadzie ze wszedzie jest dobrze gdzie nas nie ma. Takie
      zwiazki na boku maja wiele uroku w sobie. Ale uwierz mi ze 3/4 tego uroku to
      wlasnie to ze ma sie poczucie ze jest to wbrew wszsytkim, Z dodatkowymi
      emocjami, ze nie mozna tego miec od tak tylko z tylu rzeczy trzeba zrezygnowac.
      i to taka spirala sie nakreca. Ludzie zyjac z dnia na dzien zatracaja
      swiadaomosc swych odczuc. a tu nagle taki kolowrot namietnosci w
      nieskomplikowanym zyciu. I sie w niego wpada. Nie mowie ze takei wiry to cos
      zlego, To naprawde super odmiana - tylko trzeba byc swiadomym ze wszelkie
      namietnosci z czasem wygasaja. Wiec nalezy brac z nich ile sie da ale zeby nie
      staly sie powodem zlych wyborow.
      Ale badz swiadoma ze jak wszystko rzucisz to przyjdzie w koncu to samo. Trzeba
      byc madra osoba- brac od zycia ile sie da a jednoczesnie nie ulegac
      wszsytkiemu.
      Ciesz sie swa miloscia i ciesz sie tym ze masz stabilizacje. i Badz madra -
      choc wiem ze trudno to wytlumaczyc osobie ktora tego nie przezyla. Mi sie udalo
      wrocic do zony. A jak w cos sie wplatuje to na niedlugo i z dystansem. Nie daje
      sobie w glowie zawracac. A ty lepiej ucz si ena cudzych bledach a nie na swoich.

      • Gość: sonija Re: do Niunka IP: *.waw.cdp.pl 12.09.02, 10:43
        Masz cholerne szczęście Niuniek, Twoja małzonka musi Cię baaaardzo kochać.
        Ja chyba nie potrafiłabym tak wybaczyć i zgodzić się na powrót męża od innej...
        Mam chyba w sobie typowo męską dumę.
        • niuniek6 Re: do Niunka 12.09.02, 11:10
          a nie lepszy taki facet ktory juz raz zrobil blad i sie przez to nauczyl i
          bardiej dojzal, i przynajmniej spokoj jest ze drugi raz juz nie da sie poniesc
          zauroczeniu?
          Czy taki niedoswiadczony co kiedys, gdy juz dawno mina wielkie namietnosci w
          zwiazku ( a zawsze mijaja) kogos pozna i mu sie moze pomylic chwilowe
          zauroczenie z miloscia? Tym bardziej jesli jest w miare atrakcyjny i nie bedzie
          brakowalo mu w zyciu pokus i takich co by go chcialy omotac.
      • zasadnicza Re: Powiem ci co poczujesz 15.09.02, 14:41
        niuniek6 napisał:

        > Kiedys zakochalem sie bez pamieci. Bylem jeszcze z zona ale gdziekolwiek
        > bylismy np podrozy czy w cieawych miejscach pragnalem barodzo byc z ta druga
        > osoba i z nia podziwiac.


        Znowu urlopik , w piekne miejsce udalismy sie, pelna
        > fascynacja i.... zalowalem ze nie moge tego pokazac zonie


        bo żadnej z nich nie kochałeś naprawdę! Jesteś zakompleksionym facecikiem,
        który zdobywa kobietę po to, by móc sobie (i innym) pokazać "jestem
        świetny,zawsze mam to co zechcę".


        Mi sie udalo
        >
        > wrocic do zony. A jak w cos sie wplatuje to na niedlugo i z dystansem. Nie
        daje
        >
        > sobie w glowie zawracac.


        a ona oczywiście nadal cię kocha, wszystko wybacza i czeka aż ci przejdzie,
        tak? sorry, ale to idiotka. i tyle.

        zasadnicza (aż do bólu)
    • Gość: mp Re: Do panów: Błagam o poradę IP: 195.205.131.* 12.09.02, 13:34
      Nie mogę mówić Ci co masz robić. Ale gdybym mógł powiedziałbym: Za żadne skarby
      świata tego nie rób! Miłość to w dużej mierze decyzja, a nie emocje. Kobietom
      jest to trudno zrozumieć, wiem. I wcale nie oznacza to że miłość to męczarnia,
      że nie ma w tym uczuć etc. Można kogoś pokochać bo się tego chce i być z tym
      szczęśliwym. Nie wierzę w "połówki". Nie wierzę w przeznaczenie. Możesz
      decydować o swoim losie. Możesz być szczęśliwa tam gdzie teraz jesteś. Szcęście
      to nie jest kwestia posiadania czegoś, czy bycia gdzieś. Szczęście to też
      sprawa wewnętrznego przekonania. Życzę Ci dobrej decyzji z całego serca.
      Pozdrawiam gorąco
      mo
      • Gość: soso mp, na boga!!! IP: 195.41.66.* 12.09.02, 13:51
        'Miłość to w dużej mierze decyzja'

        Chyba sobie zapisze w ksiazce zlotych mysli. Z jakiego Ty swiata jestes, mp?

        pzdrw

        soso
        • Gość: mp Re: mp, na boga!!! IP: 195.205.131.* 13.09.02, 08:35
          Nie z tego, soso, nie z tego świata.
    • geronimo Re: Do panów: Błagam o poradę 12.09.02, 14:16
      ja bym wolal uslyszc prawde miedzy oczy ( zreszta kiedys
      uslyszalem ) ; moze troche boli ale nie ma zludzen

      Poza tym z perspektywy moze to nie bedzie przyjemne
      wspomnienie ale nie bedzie mialo wymiaru takiej tragedii
      jak Ty to dzisiaj widzisz

      Facet


    • Gość: Moni Re: Do panów: Błagam o poradę IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 00:37
      Tak naprawdę nie pytałam co mam zrobić tylko JAK to zrobić ale dzieki za
      wszystkie rady. Szczególnie poruszył mnie list Niuńka - dzięki, to daje do
      myślenia. Właśnie tak teraz mam: gdziekolwiek jestem myślę o tym że chciałabym
      tam być z Nim i z Nim to wszystko przeżywać. Nic bez niego mi sie nie chce. I
      tak naprawde to jestem szczęśliwa że w końcu go spotkałam i że śmieszą nas i
      wzruszają te same rzeczy. Nie wiem czy tak bedzie zawsze ale chciałabym żeby to
      trwało wiecznie. Skąd wiecie że zostając przy mężu będę szczęśliwsza i ze z
      tamtym mi sie nie ułoży? Bo męża już znam? Przecież tyle jest ludzi, którzy
      odchodzą i układają sobie życie na nowo i są szczęśliwi.
      • Gość: bah Re: Do panów: Błagam o poradę IP: 2.4.STABLE* / 172.20.6.* 15.09.02, 03:15
        Moni,
        zaintrygował mnie i Twój nick (Monika ?), i to do kogo się zwracasz.
        Tak sobie myślę, co by się stało, gdyby tak Twój mąż poczytał sobie po prostu
        ten wątek, ze szczególnym uwzględnieniem Twoich wypowiedzi... Powinno być
        skuteczne i szybkie jak arszenik - nie będzie już się dręczył i łudził, że może
        jutro Ci wreszcie migrena przejdzie. Bo nawet jak przejdzie, to i tak...
        Chociaż pewnie będzie się czuł jak 2x g., co barwnie opisał niuniek6...

        bah
    • mirek_ Re: Do panów: Błagam o poradę 15.09.02, 11:55
      Ja bylem w takiej sytuacji. Po 17 latach znajomosci i 9
      latach malzenstwa (mielismy wtedy 7-letnie dziecko),
      pewnej niedzieli, gdy przygotowywalismy sniadanie, zona
      powiedziala mi, ze od roku kogos ma i juz nie moze byc ze
      mna. Dodala, ze mozemy wprawdzie mieszkac nadal razem,
      ale nie bedziemy juz egzystowac jako malzenstwo...
      Mam spokojna nature, jestem raczej opanowany wiec
      rozmawialismy o tym prawie pol dnia. Ona przedstawila
      swoj punkt widzenia, mowila o wielu roznych aspektach -
      nie powiedziala tylko kto to jest (jak sie pozniej
      okazalo byl to nasz wspolny znajomy).
      Niemniej, poniewaz jestem raczej wrazliwy, mialem uczucie
      jakby zawalil mi sie wtedy, jak sie to mowi, caly swiat.
      (M.in. prawie miesiac nie moglem jezdzic samochodem
      bojac sie, ze spowoduje wypadek). Nie bede opisywal
      szczegolow, to ogromnie skomplikowane. Z mojego
      doswiadczenia moge Ci tylko poradzic, zebys - jezeli
      jestes zdecydowana - powiedziala o tym spokojnie,
      normalnie, nie w klotni - tak, aby ten czlowiek nie
      poczul sie ponizony. (I tak sie bedzie czul, chocbys nie
      wiem jak subtelnie to powiedziala, ale nie ponizaj go
      swoimi slowami).
      Wiem jedno: trudno Ci bedzie doprowadzic do takiej
      rozmowy i mu to powiedziec, chyba ze sytuacja w waszym
      malzenstwie jest od dawna zla.
      W efekcie ja sie po pewnym czasie wyprowadzilem,lepiej
      jednak bylo to zrobic od razu - ten okres kiedy
      mieszkalismy razem byl dla mnie koszmarny.
      Po dwoch latach zona (formalnie sie nie rozwiedlismy)
      zaproponowala mi ... powrot! Cos sie tam im popsulo (nie
      mieszkali razem). Nie zgodzilem sie, juz nie bylem w
      stanie jej zaufac.
      Jak dla mnie, podejmujesz decyzje zbyt pochopna.
      Paromiesieczna znajomosc z kims nowym, to naprawde bardzo
      niewiele. Coz, Twoje zycie. Licz sie jednak z tym, ze
      mozesz stracic obydwu tych mezczyzn. Tak wlasnie stalo
      sie z moja zona, jest sama od pieciu lat...
    • Gość: Moni Re: Do panów: Błagam o poradę IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 13:49
      Widzisz Mirku, liczę sie z tym że byc moze w tym drugim związku mi sie nie
      ułoży. Nigdy nie mów nigdy, prawda? Nie chcę podejmować pochopnej decyzji, a po
      drugie wiem, że mój mąż nie przyjął by mnie z powrotem, ja zreszta nie
      chciałabym wracać, wszystko da sie odbudować ale nie zaufanie a to jest chyba w
      byciu razem najważniejsze. Nie chciałabym już wracać, nawet za cenę bycia
      samej. Wiem tylko ze jestem nieszczera i okłamuję go i to mnie tak męczy,
      lepsza najgorsza prawda niż piękne kłamstwo. Pozdrawiam
    • Gość: Ania Re: Do panów: Błagam o poradę IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 15.09.02, 16:08
      Nie dojrzałaś do tego zeby byc we dwoje ,oszczędź podobnych przykrosci
      następnemu partnerowi,skończy się tak samo (następnym facetem),chyba że będą
      dzieci.
      • Gość: Moni Do Ani IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 19:43
        Skąd takie wnioski Aniu? To bardzo dziwne co mówisz, uzasadnij (jeśli
        potrafisz) dlaczego tak sądzisz proszę.
        • Gość: mp Re: Do Ani IP: 195.205.131.* 16.09.02, 10:30
          Przepraszam, że się wtrącam - nie jestem Anią, ale myślę że dojrzałość to
          bardzo ważna rzecz. Jak już wcześniej powiedziałem - co nie zostało zrozumiane,
          życie i miłość to nie uczucia (emocje). Dojrzałość to panowanie nad swoimi
          emocjami, postępowanie konsekwentne nawet za cenę złego samopoczucia. Myślę, że
          masz "hollywodzki" model miłości. Romantycznej, bezproblemowej (nawet jeśli są
          problemy - rozwiązujemy je w atmosferze miłości i uczucia). Myślisz, że mi nie
          podobają się inne kobiety (poza moja żoną)? Podobają mi się. Może są
          fajniejsze, ładniejsze etc od mojej żony. Ale ja kocham ją. I to nie znaczy że
          teraz skacze mi adrenalina, dostają palpitacji serca, myślę o niej 24 h na dobę
          etc. Zastanów się, dlaczego chcesz odejśc od męża? Dlaczego ten inny Ci się
          podoba?
          • Gość: Ania Re: Do Ani IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 16.09.02, 11:06
            Dopiero teraz zajrzałam ,mp odpowiedział za mnie ,nie bedę się powtarzać
    • Gość: Moni Do mp i Ani IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.02, 21:28
      Nie znasz mnie a usiłujesz trywializować czego nie lubię. On mi sie nie podoba
      ja go kocham i tyle ( podoba mi się też - nie da sie chyba inaczej)
      Hollywoodzki rodzaj miłości, no cóż ... gdyby tak było nie pytałabym nikogo o
      zdanie tylko "rzuciłabym sie w ramiona nowego ukochanego powiedziawszy trudno
      spadaj stary: lajf is brutal( przepraszam aż oczy bolą od tego co tu
      napisałam)". Właśnie dlatego, że staram sie być może za bardzo rozsądna i za
      bardzo dojrzała -zastanawiając sie właśnie jak to zrobić żeby go mniej zranić,
      zaczęłam cały ten głupi wątek. Spadam stąd chyba bo mam dość oceniania mnie
      przez ludzi, którzy nic o mnie nie wiedzą.
      PS.
      mp - to że z kimś jesteś nie znaczy, że nie wolno obejrzeć sie za jakąś laską
      to nawet wskazane, tylko żeby Ci z tego oglądania nie wyszło tak jak mnie.
      Zebyś się bidoku nie zakochał ( a jakby co to nie miej zadnych wątpliwości i
      nie szukaj porady na forum... stary , załamka) ludzie uwielbiają oceniać,
      pouczać i krytykować. Ale im zrobiłam dobrze poużywali sobie.
      • Gość: mp Re: Do mp i Ani IP: 195.205.131.* 17.09.02, 07:42
        Wiesz co, chyba nie o to chodziło zeby Cię oceniać. Przynajmniej mi. Mamy
        trochę inne systemy wartości i stąd to całe nieporozumienie. Może trochę zbyt
        ostro Cię potraktowałem - ale uwierz mi w dobrej wierze. Szczerze mówiąc nie
        widzę możliwości żebyśmy się dobrze zrozumieli, ale spróbuję. Dla mnie
        małżeństwo jest czymś więcej niż kontraktem, który można zerwać. Nie widzę
        możliwości, żebym zakochał się w kimś innym niż moja żona (gdyby tak się stało
        byłaby to moja największa porażka). Nie pozwolę sobie na coś takiego. Dziwnie
        to dla Ciebie zabrzmi, ale małżeństwo to dla mnie rzecz święta. Jeśli pominąć
        inne powody, to również dlatego że jest coś takiego jak przysięga małżeńska.
        Jest niewiele rzeczy, które z mojego punkut widzenia mogą małżeństwo rozwiązać.
        Przepraszam, jeśli Cię uraziłem. Do Ciebie osobiście nic nie mam. Uważam po
        prostu (ja - nikt więcej), że lepiej jest nie rozwalać małżeństwa. Dla
        kogokolwiek. Wyraziłem swoją opinię nie dla potrzeby wyżycia się, ale z
        wewnętrznej potrzeby poradzenia Ci czegoś co w moim odczuciu jest dobre. Jeśli
        dla Ciebie nie jest - to przepraszam jeszcze raz.
        • Gość: Moni Do mp IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 16:49
          Kiedyś też tak uważałam ze małżeństwo to rzecz święta. Masz rację tak powinno
          być i moęe Cię to zdziwi ale do dziś uwazam że małżeństwo to nie kontrakt to
          przysięga i rzecz święta ... i właśnie dlatego tak mi cieżko. Trudno to
          wytłumaczyć widocznie są rzeczy silniejsze niz świętości. Wiem, moja decyzja z
          przed lat była "wygodnictwem" i dziś jej żałuję, teraz wiem tylko że nie moge i
          nie chce stracic tego uczucia. Ale mylisz się, nie podchodzę "lekko" do tego
          problemu to mnie "zjada" właśnie przez tą przysięgę i to, że tak go rozczaruję.
          Z jednej strony życzyłabym wszystkim takiego uczucia i szczęścia bo dzis wiem
          ze rzadko sie zdarza spotkać ta swoją prawdziwą "drugą połówkę", a z drugiej
          strony nie zyczę bo to rozterki i .. cierpienia. Pozdrawiam
          • Gość: mp Re: Do mp IP: 195.205.131.* 19.09.02, 07:31
            :-) tak naprawdę to nie wiem jak Ci pomóc. Już chyba nic się nie da sensownego
            napisać. Niestety, w najtrudniejszych chwilach każdy i tak jest sam i musi się
            zmierzyć ze swoim losem. Pozdrawiam serdecznie, szczerze życzę Ci wszystkiego
            naj...
    • Gość: animal Re: Do panów: B?agam o porade˛ IP: *.chello.pl 19.09.02, 17:33
      Nie ma zadnyc drugich polowek ani przeznaczenia. Jest pare zwiazkow
      chemicznych, enzymow oraz przypadek. Nic ni e trwa wiecznie w tej sferze
      a jesli ktos tak twierdzi to klamie. Zejdz do podziemia z ta twoja nagle
      spotkana "polowka", baw sie dobrze a po pol roku wszystko wroci do
      normy. Sama sie przekonasz ze to nie byl wystarczajacy powod by kogos
      krzywdzic. A moze za pare lat dojdziecie oboje z mezem do wniosku, ze
      mozna juz rozwiazac kontrakt.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka