Gość: Moni
IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
08.09.02, 22:05
Ja też, tak jak tu przeczytałam jestem na zakręcie drogi. Jestem mężatką od
kilku lat, wyszłam za mąż dlatego że .. byłam głupia, chciałam wyrwać sie z
domu - tak dziś mogę to podsumować ale nie z miłości, za to mój mąż kochał
mnie i kocha nadal. Spotkałam w końcu tą moją drugą połówkę - wiem to. Muszę
zakończyć moje małżeństwo i wiem że on będzie strasznie cierpiał. Poradźcie
jak najlepiej, najrozsądniej to zrobić. Co lepsze? powiedzieć że kocham kogoś
innego czy powiedzieć, że nie mam nikogo ale jego już nie kocham.
Teraz pewnie nie ma to znaczenia dla mojej przyszłości bo i tak odejdę ale
jak lepiej, kiedy będzie mniej cierpiał ? Kiedy zaboli go mniej, kiedy będzie
mniej urażony? Może któryś z Was spotkał się z takim problemem i co na to
męska psychika. Poradźcie proszę. Jest mi okropnie ciężko bo nie chcę go tak
ranić, ale nie chcę już kłamać, muszę odejść.