Dodaj do ulubionych

moj facet nie pracuje!!!!

28.09.05, 10:29
Dziewczyny
co byscie zrobily na moim miejscu?
K.niepracuje od stycznia, siedzi w domu, gotuje obiady, wychodzi z psem,
sprząta i siedzi na tlenie gadajac ze mna i znajomymi o glupotach- podczas
kiedy ja jestem w pracy.
Nie mamy dzieci, nie jestesmy malzenstwem, znamy sie od roku, kocham go ale
on w ogole nie czuje bazy, nie poczuwa sie, nie wstydzi ze jest na moim
utrzymaniu.ja zarabiam ok 3000 na zycie w w-wie to malo, zwlaszcza ze splacam
kredyt mieszkaniowy. On nie ma nawet na fajki.Chodzil na rozne rozmowy o
prace, z ktorych nic w efekcie nie wynikło, teraz ma pomysl na wlasny
interes, ale kiedy to k...wypali?????
Nie jestem idiotka nie moge utrzymywac faceta, od pol roku nic sobie nie
kupilam, nie bylam na porzadnych wakacjach, a na zycie mam odliczona kwote-
dziennie.pod koniec miesiaca pozyczam kase od znajomych.
Nie zasluzylam na cos takiego, jak mam go do cholery uswiadomic i
zmobilizowac,jak zaczynam rozmowę to on sie obraza.
Pomocy
marta
Obserwuj wątek
    • mamba30 Re: moj facet nie pracuje!!!! 28.09.05, 10:31
      masz przerąbane.... albo daj facetowi określony czas na zmianę zaistniałej
      sytuacji, albo zasadź kopa w zad, bo pożytku raczej większego nie będziesz z
      Niego miała.... sorki za dosadne określenie, ale wszystko ma swoje granice.
      • celtycka_syrena Re: moj facet nie pracuje!!!! 28.09.05, 20:37
        Radzę Ci posłuchać Mamby30, dobrze gada. Ja wiem coś o takiej sytuacji z nieco
        innej perspektywy-jestem dzieckiem z takiej rodziny i powiem Ci, że jeśli
        myślisz o związku jakimś poważniejszym z tym facetem a później może o jakichś
        dzieciach...to dobrze się zastanów, nie chce tutaj opisywać swojego przypadku,
        ale ja, ponieważ z takiej rodziny wyszłam-niegdy nie zdecydowałabym się na taki
        układ, że ja tyram, a chłop siedzi i rozmawia przez tlen! Po prostu wiem z
        doświadczenia, ze
        *po pierwsze-wkrótce Twoi znajomi, ludzie rozni itepe przestana go traktowac
        powaznie, moze dojsc do drwin, ze jest jakims nieudacznikiem, co sobie pracy
        nie moze znalezc(taka mentalność, nic na to nie poradzisz :( ),
        *po drugie-Ty go bardzo latwo z czasem tez zaczniesz tak oceniac, bedziesz
        miala do niego żal, że pracujesz, a on siedzi w domu, że Ty za wszystko
        płacisz, a przecież korzystacie z tego oboje
        *po trzecie-po takiej reakcji otocznia Wasze ewentualne dzieci zaczna sie
        wstydzic ojca
        *po czwarte-to co napisałas o tej rozmowie, że on nie chce rozmawiać wcale na
        ten temat, u mnie w domu jest to samo, zwróć tylko uwagę ojcu, że mógłby czegoś
        poszukać, to się od razu obraża i jeszcze jest w stanie powiedzieć, że matka za
        mało zarabia i że bez sensu, że pracuje tam, gdzie pracuje, że powinna poszukać
        czegoś innego!! Więc jak widzisz-zero odpowiedzialności, a wielkie pretensje do
        świata, że nikt mu nie daje pieniędzy za siedzenie w domu. Jeśli jego stosunek
        do sprawy jest taki sam, to ja Ci radze, spie..j jak najdalej, bo to
        toksyczny człowiek i zmarnujesz sobie przy nim życie. Przepraszam za to
        brzydkie słowo.
    • agnieszka_ka Re: moj facet nie pracuje!!!! 28.09.05, 10:31
      Moze odeslij go z powrotem do mamusi, skoro jeszcze jest niezaradny.
    • pink.girl Re: moj facet nie pracuje!!!! 28.09.05, 10:33
      od stycznia to już kawałek czasu minęło. Jakby chciał to by coś znalazł.
      Może mu się narazie nie pali do pracy? Ile ma lat?
    • six_a Re: moj facet nie pracuje!!!! 28.09.05, 10:33
      ale jakbyś to Ty siedziała w domu na jego utrzymaniu i TYLKO sprzątała,
      gotowała i wychodziła z psem, to byłoby spoko, no nie, bo to by się nazywało,
      że pracujesz w domu?
      • greed_chciwosc racja 28.09.05, 10:36
        Zreszta znam taki układ. Kobieta pracuje na dom a facet siedzi w domu. Siedzi
        to wcale nie znaczy, ze nic nie robi, bo sprzata, gotuje dziewczynie codziennie
        coś do pracy, robi zakupy, zajmuje sie dzieckiem. Słowem zamienili się rolami i
        nie widze w tym niczego złego.
        • mamba30 Re: racja 28.09.05, 10:39
          ale Oni nie są małżeństwem do cholery.... są ze sobą od roku, z czego Ona
          utrzymuje dom ponad pół roku. Nie widzicie w tym anomalii????
          • six_a Re: racja 28.09.05, 10:42
            ja nie widzę, papierka z urzędu im potrzeba, żeby on miał prawo nie pracować?
            Może mu lepiej jako pan-gosposia?
            • greed_chciwosc Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 10:44
              tak samo jak i przeciwko kurom.
              • agnieszka_ka Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 10:46
                ja tez nie, ale moglby chociaz jakis zasilek pobierac, a nie zebrac od
                dziewczyny na fajki!
                • six_a Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 10:48
                  ciekawe pojęcie o związkach masz, jeśli uważasz, że nie pracujący parnter
                  żebrze od pracującego.
                  • agnieszka_ka Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 10:53
                    Nie wiem czy ciekawe. Zauwaz tylko ze to sa ZNAJOMI, poza tym ze mieszkaja
                    razem nie laczy ich kompletnie nic. Ok, moze malzenstwo to tylko papierek, jak
                    niektorzy twierdza, ale jest to papierek ktory zobowiazuje i budzi poczucie
                    odpowiedzialnosci. Ze juz pomine aspekt spoleczny. W spoleczenstwach kultury
                    wachodniej przyjelo sie ze odpowiedzialna kobieta i odpowiedzialny mezczyzna
                    kiedy sie kochaja, zawieraja zwiazek malzenski. Do tych co w nim nie sa, nie
                    docieraja inne argumenty jak to ze slub to tlyko papierek. Jak tez tak mowilam
                    poki nie wyszlam za maz. A teraz dopiero zrozumialam ile ten papierek znaczy i
                    jakie bzdety pieprzylam ludziom naokolo.
                    Wracajac do tematu, po prostu nie popieram tej formy zwiazku i nawet nie mam
                    ochoty nazywac go zwiazkiem (chociaz sama mieszkalam z facetem przed slubem) i
                    ja na jej miejscu nie czulabym sie zobowiazana do karmienia go fajkami.
                    • six_a Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:01
                      nie, to nie są znajomi, tylko partnerzy mieszkający razem. gdyby byli tylko
                      znajomymi, nie prowadziliby wspólnego gospodarstwa i sypiali w jednym łóżku.
                      • agnieszka_ka Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:03
                        argument sypiania w jednym lozku jakos do mnie nie dociera.
                        • six_a Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:05
                          a szkoda, bo od tego zwykle zaczyna się partnerstwo. nie sypianie w jednym
                          łóżku może być podstawą do rozwiązania małżeństwa, powinno Ci się obić o uszy.
                          • agnieszka_ka Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:07
                            Nie chodzilo mi o "nie-sypianie" tylko o fakt ze przespac mozna sie z
                            kimkolwiek. Ja poki nie bylam mezatka tez sie przesypialam w jednym lozku, z
                            roznymi facetami i tez ich mialam za partnerow. Co z tego powstalo? Nic, nawet
                            zdjec juz po nich nie mam.
                            • six_a Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:10
                              ale ona nie mieszka u rodziców i nie spotyka się/sypia z facetem, tylko z nim
                              mieszka. co ma do tego argument, z kim ty sypiałaś?
                        • greed_chciwosc agnieszko tu jest mowa o sypianiu a nie rypaniu 28.09.05, 11:53
                          Rypać mozesz się z każdym z kim tylko chcesz. Poźniej każdy idzie własna
                          drogą. Sypianie to cos innego. To wspolne kolacje, śniadania, przytulanie sie
                          przed zaśnieciem i wspólne wylegiwanie w weekendowy poranek.
                          • agnieszka_ka Re: agnieszko tu jest mowa o sypianiu a nie rypan 28.09.05, 12:42
                            do mojego rypania, jak to nazywasz, nalezalo rowniez cale otoczenie o jakim
                            mowisz, kolacja, mietoszenie sie, sniadanko i wylegiwanie sie w weekendowy
                            poranek.
                      • agnieszka_ka Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:05
                        a co do gospodarstwa, to wlasnie w tym sek ze dziewczyna prowadzi je sama, a w
                        domu przebywa cos na ksztalt sprzataczki.
                        Juz mowilam ze nic nie mam przeciw kogutom domowym. Ale jesli on nie jest w
                        stanie znalezc zadnej pracy (choc bardziej mam ochote myslec ze go lenistwo
                        ogarnelo, a nie niemoc), to niech wraca do mamusi. To mamusia, w tym przypadku,
                        ma prawny obowiazek utrzymywania go.
                        • six_a Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:08
                          skąd masz taką pewność, co nim kieruje????
                          ciekawe, że kobieta czy w tym przypadku mężczyzna, która/który zajmuje się
                          tylko domem, jest dla Ciebie niczym więcej jak sprzątaczką. Gratuluję empatii i
                          życzę, żeby mąż Ci kiedyś takim epitetem przysolił!
                          • agnieszka_ka Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:10
                            maz mi raczej nie przysoli bo
                            1. jest moim mezem i prawnie jestesmy zobowiazani utrzymywac sie nawzajem i
                            mieszkac razem
                            2. jestem czyms wiele wiecej niz sprzataczka,; bo poza tym ze mnostwo rzeczy
                            robie w domu to jeszcze PRACUJE.
                            • six_a Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:18
                              i praca daje Ci prawo do wywyższania się się ponad inne kury domowe?
                              o yezu.
                          • pyton31 Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:20
                            Siksa nie rozumiesz problemu i się mądrzysz. To, że gościu stwarza pozory
                            zajmowania sie domem, bo mu się nie chce pracować, wynika z jego
                            lenistwa,wygodnictwa, odpowiedzialności i braku zaradności. Nie liczy się ze
                            zdaniem partnerki i żeruje na niej znajdując sobie głupie wymówki. Jeżeli oboje
                            nie są kalekami i małe dzieci w domu nie płaczą, powinni pracować oboje.
                            Tymbardziej, że jednej pensji ledwo wiążą koniec z końcem. Normalny facet
                            zrobiłby wszystko aby znaleźć pracę a nie robił za gosposię która nie jest
                            potrzebna w ich przypadku.
                            • pyton31 Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:22
                              Troche byków narobiłem, bo z pracy piszę i ludzie mi sie kręcą wokół, ale myślę
                              że dotarło.
                              • mamba30 Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:25
                                Może i dotarło Pytonie, pytanie tylko do kogo i z jakim skutkiem....
                                • pyton31 Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:25
                                  buziaki mamba!!!
                                  • mamba30 Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:27
                                    Ty mnie tak wirtualnie nie całuj :))) Nie lepiej było się pomigdalić w domu
                                    przed wyjściem???
                                    • pyton31 Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:30
                                      wstałem o 9.30 miałem 5 minut na wyjście z domu i nie chciałem Cię budzić tak
                                      słodko spałaś...
                                      • mamba30 Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:32
                                        niezłą mi robisz reklamę na forum.... w innym wątku napisałam, że jestem
                                        niewyspana (co jest zresztą zgodne z prawdą), a Ty mi w tym walisz, że spałam
                                        jeszcze o 9,30 :))))
                                        • pyton31 Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:38
                                          Ale nie napisałem o której zasnęłaś...
                                          • mamba30 Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:40
                                            tysz prowda...... zapomniałam wczoraj zatankować samochód.... dojechałeś do
                                            pracy????
                                            • pyton31 Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:45
                                              dojechałem, jak będe wracał to zatankuję...
                                              • mamba30 Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:47
                                                oki, masz chyba niedaleko BP???
                                                • pyton31 Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:55
                                                  Za rogiem, Kochanie, nie bój się dojadę do domu cały i zdrowy z zatankowanym
                                                  samochodem:)...
                            • six_a Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:27
                              a na jakiej podstawie twierdzisz, że stwarza pozory, jeśli wolno spytać? i co
                              Ty tam wiesz o tym, czy facet jest normalny czy nienormalny?
                              eee tam, szkoda gadać, do wyciągania wniosków to widzę wszyscy się garną.
                              sprawa jest prosta, gdyby post napisał facet narzekający na leniwą babę,
                              wszyscy by się na niego wydarli, że nie szanuje itd. prawda?
                              • pyton31 Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:37
                                To widać, po co im gosposia jeżeli są sami. Domem mogą się zająć oboje ale po
                                pracy. Decyzję o tym, że jedna osoba utrzymuje dom a druga zajmujmuje sie
                                gospodarstwem domowym podejmuje się we dwoje. Tutaj porozumienia nie ma, facet
                                robi jak mu wygodnie i nawet nie dopuszcza do rozmów na ten temat z partnerką,
                                której ta sytuacja nie odpowiada.
                                • six_a Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 11:47
                                  po co im... - to, że Tobie jakiś styl życia odpowiada, to nie znaczy, że innym
                                  też
                                  decyzję o tym... - nie wiemy, jak to wyglądało z podjęciem decyzji, może to
                                  wyszło naturalnie i żadne z nich nie uznało za powód do długich dyskusji, a
                                  potem zaczęło być niewygodne i sstało się powodem do komentarzy/wyrzutów
                                  nie dopuszcza do rozmów... - sądząc po napastliwym tonie autorki, rozmowa o tym
                                  pewnie przypomina pławienie się w oceanie wyrzutów

                                  jeszcze raz pytam: czy identyczna byłaby Twoja reakcja, gdyby, gdyby facet
                                  narzekał na kobietę?
                                  • pyton31 Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 12:04
                                    Są pewne wzorce zatarte w kulturze i nie możemy udawać że tego nie ma. Nie da
                                    się równouprawnić płci we wszystkich sferach. Rolą faceta zawsze było i jest
                                    danie kobiecie poczucia bezpieczeństwa. On nie dość, że nie daje tego swojej
                                    kobiecie, to jeszcze sam na niej żeruje i nie robi nic żeby było inaczej.
                                    • six_a Re: Ja nic nie mam przeciwko "kogutom domowym" 28.09.05, 12:05
                                      przestań :)
            • mamba30 Re: racja 28.09.05, 10:47
              nie mam na myśli papierka, tylko chciałam pokazać, jak krótki jest jeszcze Ich
              związek i jak mało Ich łączy... Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś nie może
              znaleźć pracy. Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś, kto siedzi w domu też
              pracuje... Ale ciężko jest mi zrozumieć, że facet ma tak mało ambicji i już ko
              kilku m-cach znajomości z kobietą pozostaje na Jej utrzymaniu. Mnie by było
              głupio, ot co... Zamiast siedzieć na tlenie i pieprzyć trzy po trzy ze
              znajomymi, czemu sie nie weźmie za szukanie roboty??? Chociażby jakiejś
              dodatkowej?? Jak napisała autorka nie mają dzieci, więc tych prac domowych i
              obowiązków też nie ma za wiele, jak mniemam... Dla mnie taki facet nie rokuje
              na przyszłość.... A co będzie, jak Ona straci pracę??? Pod most pójdą??? Qrde,
              Ona jeszcze spłaca kredyt mieszkaniowy, więc mieszkają u Niej. Co On wnosi do
              tego związku??? Są ciężkie czasy i kobieta powinna czuć, że może się wesprzeć
              na mężczyźnie i na odwrót. Ale moim zdaniem On już zbyt długo korzysta z tego
              oparcia.
              • six_a Re: racja 28.09.05, 10:57
                możemy chyba założyć, że gdyby facet nie rokował, to by z nim nie zamieszkała?
                a jeśli on się obraża, jak ona zaczyna rozmowę o pracy, to ja już widzę tę
                rozmowę z gatunku: weź się za coś, nierobie. Naprawdę, w opisanej sytuacji
                szkoda mi tego faceta.
                • agnieszka_ka Re: racja 28.09.05, 11:00
                  "możemy chyba założyć, że gdyby facet nie rokował, to by z nim nie zamieszkała?"

                  Racej bym sie bala wysuwac taka teze.
                  Wedlug mnie jesli ona z nim mieszka to dlatego ze jest w nim zakochana, a nie
                  dlatego ze on dobrze rokuje.
                  • six_a Re: racja 28.09.05, 11:03
                    o rany, to była przenośnia: dobrze rokuje, czyli że wiąże z nim nadzieje na
                    przyszłość.
                    zakochanie sobie darujmy, bo o tym to autorka nie pisze.
          • greed_chciwosc Re: racja 28.09.05, 10:42
            Ale mnie ciekawi to, że kiedy role sa odwrotne, to znaczy facet pracuje a
            dziewczyna nie to wszystko jest oki. a przeciez to dokładnie to samo.
        • agnieszka_ka Re: racja 28.09.05, 10:42
          nie wiedzisz w tym nic zlego, tylko ze dziewczyna ledwo wiaze koniec z koncem i
          splaca kredyt, a facet od niej prosi kase na fajki.
          • six_a Re: racja 28.09.05, 10:45
            ja tam nie znam sytuacji, ale jeśli facet zajmuje się w tym czasie domem, to
            chyba nie zasługuje na etykietkę nieroba???? a jak się ktoś uskarża, że od pół
            roku nie był na wakacjach, to sorry, ale śmiesznie mi to brzmi. ale może ja
            dziwna jestem.
            • agnieszka_ka Re: racja 28.09.05, 10:47
              fktycznie te wakacje to glupi argument. Ale ja bym nie scierpiala faceta ktory
              zebrze ode mnie kase. To ze sie zajmuje domem, to ok, ale moglby jakies chociaz
              mizerne zrodlo dochodu znalezc.
              • six_a Re: racja 28.09.05, 10:49
                Ty się tak nie zarzekaj, bo jeszcze może Ci się trafi, że będziesz na wyłącznym
                utrzymaniu męża i co? deprecha z poczuciem niskiej wartości do końca układu?
                • agnieszka_ka Re: racja 28.09.05, 10:54
                  nie sadze zeby mi sie tak trafilo. Jestem zaradna, i jak jedna prace trace to
                  szukam drugiej albo tworze sobie wlasne miejsce pracy.
                  • six_a Re: racja 28.09.05, 10:55
                    no pewnie, a jak będziesz miała wypadek i zostaniesz kaleką do końca życia, to
                    psu na budę Twoja zaradność.
                    • agnieszka_ka Re: racja 28.09.05, 11:02
                      Dziekuje za dobra wrozbe.
                      W kazdym razie gdybym byla kaleka i nie mialabym fizycznej mozliwosci
                      wykonywania jakiejs tam pracy, to w tym przypadku poszlabym bez oporow na
                      utrzymanie meza, bo przeciez to nie z mojej winy nie moglabym pracowac.
                      Sytuacja ktora opisalas jest skrajna i nie mozna jej porownywac z tym o czym tu
                      piszemy.
                      • six_a Re: racja 28.09.05, 11:13
                        jest skrajna po to, żebyś lepiej zrozumiała.
                        nie wiesz ani: dlaczego facet stracił pracę, ani: jak się z tym czuje, ani:
                        dlaczego ma opory przed znalezieniem innej; ani: dlaczego dobrze mu z
                        siedzeniem w domu. ale do wydawania wyroków jesteś pierwsza!
                        • agnieszka_ka Re: racja 28.09.05, 11:28
                          przepraszam, ty tez wydalas wiele wyrokow. Ale niewazne.

                          "nie wiesz ani: dlaczego facet stracił pracę, ani: jak się z tym czuje"

                          Najwyrazniej swietnie sie z tym czuje.
                          Six_a, ten koles po prostu nie jest zmotywowany, bo mu w domu wygodniej
                          siedziec na tlenie z kumplami niz pracowac.
                          Nie mam dla niego zadnego usprawiedliwienia, niezaleznie od tego jak sie z tym
                          czuje.
                          • mamba30 Re: racja 28.09.05, 11:29
                            agnieszka_ka napisała:

                            > przepraszam, ty tez wydalas wiele wyrokow. Ale niewazne.
                            >
                            > "nie wiesz ani: dlaczego facet stracił pracę, ani: jak się z tym czuje"
                            >
                            > Najwyrazniej swietnie sie z tym czuje.
                            > Six_a, ten koles po prostu nie jest zmotywowany, bo mu w domu wygodniej
                            > siedziec na tlenie z kumplami niz pracowac.
                            > Nie mam dla niego zadnego usprawiedliwienia, niezaleznie od tego jak sie z
                            tym
                            > czuje.

                            popieram to, co napisałaś :)))
                            • agnieszka_ka Re: racja 28.09.05, 11:31
                              dzieki, mamba ;))
                              • mamba30 Re: racja 28.09.05, 11:33
                                nie ma za co... to przecież ja pierwsza skrytykowałam w tym wątku tego gostka i
                                nadal podtrzymuję swoje zdanie... Szkoda, że autorki nie ma, aby mogła sią
                                jakoś do postów ustosunkować.
                                • agnieszka_ka Re: racja 28.09.05, 11:34
                                  no wlasnie, zniknela. A moze to byla prowokacja?
                                  nie lubie ekliptycznych autorow. :))
                                  • mamba30 Re: racja 28.09.05, 11:35
                                    myślę, że nie.. na prowokację to nie wygląda, a i sytuacja jak najbardziej
                                    prawdopodobna...
                                    • agnieszka_ka Re: racja 28.09.05, 11:36
                                      moglaby cos dopisac.
              • mamba30 Re: racja 28.09.05, 10:50
                agnieszka_ka napisała:

                > fktycznie te wakacje to glupi argument. Ale ja bym nie scierpiala faceta
                ktory
                > zebrze ode mnie kase. To ze sie zajmuje domem, to ok, ale moglby jakies
                chociaz
                >
                > mizerne zrodlo dochodu znalezc.

                Nie, to nie jest głupi argument. Dziewczyna nie uskarża się, że od pół roku nie
                była na wakacjach, tylko, że w tym roku z nich nie skorzystała, bo Ja po prostu
                na to nie było stać. A dlaczego??? Bo ma na utrzymaniu chłopa, który
                najwidoczniej ma w du.pie znalezienie sobie pracy. Przez 2 godz. dziennie
                pewnie zajmuje się domem, a resztę spędza na swoich rozrywkach.... Chore.
                • agnieszka_ka Re: racja 28.09.05, 11:09
                  No tak, pisala ze sobie klika ze znajomymi w tlenie.
                  Mowilam gdzis juz wyzej, ze ten chlopak nie ma problemu ze znalezieniem pracy,
                  tylko raczej z ruszeniem dupy. teraz mu wygodnie, i stracil motywacje. Tym
                  bardziej ze dziewczyna nie tylko daje mu podstawe przezycia, czyli zarcie, ale
                  jeszcze mu bonusy dorzuca, typu fajki.
                  • six_a Re: racja 28.09.05, 11:15
                    Ty to się faktycznie do tresury psów nadajesz: ponoć nauczyłaś faceta jak
                    puszczać bąki w łazience, czyli sukcesy masz na koncie.
                    Dodajmy do tego, że facetowi jak psu daje się żarcie. Ku.. mać, co za
                    podejście do związków!
                    No, obrzydzenie normalnie bierze!
                    • agnieszka_ka Re: racja 28.09.05, 11:30
                      nie, six_a, nie tresowalam mojego faceta tak jak ty bys chciala albo jak sobie
                      moze wyobrazasz. Po prostu kiedy to zrobil powiedzialam mu ze to nie bylo mile,
                      i ze to niekulturalne puszczac baki w obecnosci kobiet, nawet jesli chodzi o
                      zone. Z szacunku dla mnie sam nauczyl sie chodzic z tym do lazienki.
                      A nie z tresury, jak to ujelas.
                      • six_a Re: racja 28.09.05, 11:32
                        eee, nie o to chodziło, raczej o to, jakich słów używasz, opisując facetów,
                        związki, życie itd. w różnych swoich postach.
                        nieważne
                        • agnieszka_ka Re: racja 28.09.05, 11:35
                          Uzywam dosadnych slow, tak jak ty uzywasz dosadnych porownan (tak jak to z ta
                          kaleka). Po to zeby lepiej wyrazic moje mysli.
                          • six_a Re: racja 28.09.05, 11:37
                            pozwolę sobie nie uwierzyć, chyba mam prawo?
                            • agnieszka_ka Re: racja 28.09.05, 11:40
                              Masz, oczywiscie. Ale w co nie uwierzyc?
                              • six_a Re: racja 28.09.05, 11:49
                                w to że kreujesz swój dosadny styl.
                                • agnieszka_ka Re: racja 28.09.05, 11:53
                                  tak, pozwalam oczywiscie, mozesz nie wierzyc.

                                  Mam argument na przekonanie cie jednak: gdyby moj styl nie byl kreowany tylko
                                  autentyczny, to juz dawno bylabyum po rozwodzie, bo z jedzami malo kto
                                  wytrzymuje. Zreszta nawet nie bylabym po rozwodzie, bo nigdy bym nikogo nie
                                  znalazla kto by mnie chcial.

                                  no ale niewazne. Masz prawo nie wierzyc.
                                  • six_a Re: racja 28.09.05, 11:55
                                    jak to po rozwodzie? przecież robisz dużo rzeczy w domu i jeszczez PRACUJESZ!
                                    to nie jest żaden argument.
            • greed_chciwosc Re: racja 28.09.05, 10:48
              Ja nie byłam od trezch lat mimo że oboje pracujemy. Mamy kredyt na mieszkanie i
              uznaliśmy że cos za coś.
    • dyskopata Re: moj facet nie pracuje!!!! 28.09.05, 10:41
      jasne że nie zasługujesz piszesz dokładnie tak jakbyś była moją mamuśką tylko
      że u mnie to trwa parę lat
    • ticoqp Re: moj facet nie pracuje!!!! 28.09.05, 10:43
      halina kiepska może a Ty nie?
    • margie Re: moj facet nie pracuje!!!! 28.09.05, 10:48
      Tzn tak, mozna zalozyc ze taki uklad jest mozliwy- kobieta pracuje, facet
      prowadzi dom. Ale to dziala w sytuacji, kiedy obie strony podjema taka decyzje,
      a nie jak dzieje sie to bo facet stracil prace. Mysle, ze nie bardzo mu sie
      spieszy znalezc kolejna- moj facet szukal od kwietnia do sierpnia i znalazl, a
      nie ma wlasciwie zadnego doswiadczenia zawodowego. Po drugie- ja mialam taki
      uklad w domu z bylym mezem i mi to pasowalo ( tez nie mielismy dzieci),
      natomiast zaczely sie powazne problemy, bo on ogladal telewizje a ja
      pracowalam. Po jakims czasie nie mielismy o czym ze soba rozmawiac. Facet
      oprocz tego, ze siedzi w domu i sie nim zajmuje, powienien miec jakas pasje,
      zajac sie czyms nawet hobbystycznie. Inaczej- czarno widze.....
      • sagis Kiedyś słyszałam wypow.faceta,który pow,że 28.09.05, 11:04
        nie mógł znaleźć pracy dopóki był z jedną dołującą go kobietą.
        Jak pozbył się jej, to od razu znalazł fajną pracę.

        I kto jest tak naprawdę winny tej sytuacji?
        W związku trzeba nawzajem wspierać się i dodawać sobie sił, a nie tylko wymagać.
        • greed_chciwosc Re: Kiedyś słyszałam wypow.faceta,który pow,że 28.09.05, 11:49
          Dokładnie o to chodzi. Związek to nie jednorazówka. Tu sie tzreba wspierać.
    • sagis inny w takiej sytuacji nawet w domu nic nie robiłb 28.09.05, 10:55
      y.
      Byłoby to wbrew jego męskości:-)))))
      Taki jest teraz rynek pracy, że nie tak łatwo znaleźć od razu dobrą robotę.
      A, dorywcze są dla absolwentów i studentów. Pracodawcy w ten sposób obniżają
      sobie koszty.
      Ostatnio zaobserwowano spadek bezrobocia wśród nich, a duży wzrost wśród 30-latków.
      Sytuacja gorsza jest wśród jeszcze starszych.
      Mówi się, że coraz częściej w domu właśnie to kobieta pracuje, a mężczyzna
      znajduje się na bezrobociu.
      Ciekawe, co byłoby, gdybyś to Ty szukała pracy?
      Też tutaj na forum był taki post, że po kilku miesięcach facet powiedział
      dziewczynie, aby wyprowadziła się.
      To jest duża próba dla związku. Trzeba nawzajem wspierać się w trudnych chwilach.
      Raz Ty, a kiedy indziej on wesprze Ciebie.
      Doceń to, że nie wałkoni się w domu i w takiej chwili zajął się nim bardziej.
      Inny facet nic nie zrobiłby.
      Teraz coraz więcej ludzi jest na dłuższym bezrobociu. Nie dlatego, że nic nie
      robią i są bezwartościowi.
    • owca Re: moj facet nie pracuje!!!! 28.09.05, 11:12

      mój od trzech dni nie pracuje
      i już jestem zaniepokojona...

      ale czas pokarze
      • owca Re: moj facet nie pracuje!!!! 28.09.05, 11:12

        mam nadzieję, że nie pokarze a pokaże ;-)
    • widokzmarsa Re: moj facet nie pracuje!!!! 28.09.05, 11:26
      na coś się gostek przydaje, skoro go nie pogoniła. Pół roku??? Bez jaj, w
      warszawie?
    • lapetka1 Re: moj facet nie pracuje!!!! 28.09.05, 11:40
      jestem, jestem to nie prowokacja, tylko zyciowa sytuacja.
      dzieki za wszystkie komentarze/porady, sa bardzo zroznicowane, myslalam ze
      bedzie huzia na jozia(tzn.na niego.
      Nie wiem sluchajcie czy postawic mu jakies ultimatum i do kiedy, nawet dorywcza
      praca przynoszaca 500 zl dochodu bylaby znaczaca, ale nie ma
      wszystko na mojej glowie, przyznam ze wczesniej zylam na innym poziomie, ale
      coż zakochalam sie w nim
      Nie musze Wam mowic, ze moja matka zaniechala ze mna kontaktow, bo twierdzi ze
      to ponizajace i stac mnie na ''normalnego'' faceta, znajomi usmiechaja sie pod
      nosem pytajac czyK juz znalazl prace.
      jest mi z tym zle, codziennie budze sie i zastanawiam czy moze dzis pojawi sie
      jakas konkretna propozycja i od jutra on pojdzie do pracy.
      wspomne ze ma 40 lat a ja 29....
      • mamba30 Re: moj facet nie pracuje!!!! 28.09.05, 11:44
        KOBIETO !!!!! Zastanów się jeszcze raz dogłębnie, co Cie łączy z facetem, który
        mając 40 lat na karku nie potrafi się wziąć w garść, bo woli siedzieć na
        utrzymaniu kobiety. Nawet Pyton, który jest facetem to potępia.... Nie możesz
        tak żyć, jesteś młoda i wchodzisz w wiek, w którym powinnaś albo sobie ułożyć
        życie(czytaj założyć rodzinę, urodzić dziecko) albo zacząć szaleć. Trzydziestka
        to cudowny wiek, szkoda go na zamartwianie się... A znajomym sie nie dziwie,
        też bym na taki układ dziwnie patrzyła. Zreszta swoją opinię już opisałam...
        • pyton31 Do lapetki 28.09.05, 11:49
          Rozumiem, że mając 40 lat jest dwa razy trudniej znaleźć pracę, ale z drugiej
          strony ma jakieś doświadczenie zawodowe co działa na plus, chyba że był
          nierobem całe życie. Jeżeli tak to popędź go czym prędzej, bo nie ma nic
          gorszego nic 40 latek przesiąknięty nieróbstwem. Chcesz podzielić los Halinki
          Kiepskiej?
          • agnieszka_ka do lapetki od Agnieszki 28.09.05, 11:51
            teraz rozumiem ze milosc jest slepa :/
      • alister1 Re: moj facet nie pracuje!!!! 28.09.05, 11:47
        a tez sie wypowiem a co
        coz ja mam podobnie tyle ze u nas to on 29 ja 26 tyle ze jednak jest roznica on
        pracuje jako moze chodzi na fuchy pracowal na myjni ale zamkneli zaznaczam ze u
        nas dochodzi jeszcze aspekt tego ze od tego miesiaca dopiero moze szukac
        legalnej pracy (szczegoly pozostawmy)i szuka i mysli i remontuje gotuje itd
        fakt czasem mnei k.. strzela ale jednak on jakie spieniadze do domu przynosi i
        trzeba przyznac rusza do przodu
        u ciebie
        hmm daj mu ultimatum jest stary i tyle niech ruszy dupe albo sp.. nawet an
        fuchy itd skoro nei moze dostac normalnej pracy bo cos tam cos to niech sie
        zabierze za kopanie rowow malowanie itd jak sie troche spoci sam sie
        zmobilizuje do aktywnego szukania
        a co do dawania kasy, powiedz ze nie masz, ze placisz tyle i tyle rachunkow
        tyle i tyle zarcie itd i nie masz i juz nie ma na fajki nie ma na piwko itd. ja
        zastosowalam podzialalo jak wiem ze nie ma kasy mowie i dociera ze nie bede sie
        zarzynac zeby zalatwic pieniazki dla milusinskiego bo on taki biedny i caly
        swiat przeciwko niemu
    • kobieta_na_pasach faktycznie ci wspolczuje 28.09.05, 11:43
      tylko nie wiem za bardzo czego bardziej. tego ,ze masz "tylko" 3tys zl na
      zycie, czy tego ze dajesz sie doic.
      • greed_chciwosc Re: faktycznie ci wspolczuje 28.09.05, 11:48
        To poc co sie wiazać? Ludzie ale wy chrzanicie. Raz na wozie raz pod wozem.
        sytuacje moga się odwrócić juz za rok. I wtedy tez tak będziesz gadała.
        • pyton31 Re: faktycznie ci wspolczuje 28.09.05, 12:00
          Można szukać pracy miesiąc, dwa nawet trzy ale nie tyle czasu. W tym okresie
          przynajmniej na okresy próbne powinien się załapać, albo znaleźć pracę
          fizyczną. Wiadomo, że nie jest łatwo z pracą, ale to nie znaczy,że trzeba się z
          tym pogodzić i wegetować jak roślina pasożyt na innym człowieku.
          • six_a Re: faktycznie ci wspolczuje 28.09.05, 12:04
            mam w rodzinie przypadek, gdzie facet przez dwa lata nie mógł znaleźć pracy -
            inżynier po studiach, przy tym wojskowy, nie chciał brać pracy mało płatnej, bo
            duża rodzina, więc bez sensu - ani pieniędzy, ani życia rodzinnego. Fizycznej
            nawet nie rozważał. Teraz siedzi w Anglii i pracuje w swoim zawodzie.
            Nie zawsze wszystko jest takie proste, jak by się zdawało.
            • pyton31 Re: faktycznie ci wspolczuje 28.09.05, 12:14
              Zgadzam się z tobą, zdarzają się takie przypadki ale przynajmniej coś robił w
              tym kierunku i wreszcie mu się udało. Tu nie widać żadnej woli działania, też
              jestem inżynierem i wiem że nie jest łatwo o pracę mimo papierka (sam szukałem
              pracy), ale jak komuś zależy to bierze każdą pracę, nawet poniżej ambicji i
              szuka dalej jeżeli nie widzi w niej perspektyw.
        • kobieta_na_pasach Re: faktycznie ci wspolczuje 28.09.05, 12:12
          greed_chciwosc napisała:

          > To poc co sie wiazać? Ludzie ale wy chrzanicie. Raz na wozie raz pod wozem.
          > sytuacje moga się odwrócić juz za rok. I wtedy tez tak będziesz gadała.

          nie, wtedy to facet bedzie narzekal (skad ta to znam...)
    • anetta101 Re: moj facet nie pracuje!!!! 28.09.05, 13:31
      Ty masz 29 lat pracujesz i spłacasz mieszkanie, on 40 i niczego się nie
      dorobił, nie odłożył nawet na czarną godzinę. Ktoś napisał raz na wozie raz pod
      wozem, to prawda i człowiek w wieku 40 lat powinien wiedziec o tym najlepiej,
      ta sytuacja świadczy tylko o nim samym, takie jest moje zdanie
      • alicia83 Re: moj facet nie pracuje!!!! 28.09.05, 22:16
        czytam fragmenty Waszych wypowiedzi i zgadzamsie na pewno bardziej z six_a niz
        z agnieszka_ka.ludzie faktycznie mysla stereotypami,poza tym cala ta historia z
        papierkiem -hm,dla mnie jest dziwne,ze ktos staje sie odpowiedzialny DOPIERO po
        zawarciu małżenstwa-to chore,przeciez to tylko jeden dzien,ok,piekna
        uroczystosc,podniosla chwila,wzruszenia,ale jesli dopiero podpisanie papierka
        sprawia,ze nie ammy do drugiej osoby pretensaji o utrzymywanie jej bo mamy taki
        obowiazek,to absurd.ja nie moglabym tak zyc.
    • faceeet Re: moj facet nie pracuje!!!! 29.09.05, 13:04
      Sa 2 mozliwosci.
      1)Twoj facet to niedojrzaly dzieciak, niedojarda, glupek i nieudacznik. Ale
      trudno powiedziec, bo nie znam go.
      Tacy ludzie - czy to kobiety czy mezczyzni sa ogromnym obciazeniem dla
      partnerow.

      2) Twoj facet ma przejsciowe klopoty.Minelo 9 miesiecy.Duzo, ale jeszcze nie
      tak duzo.Gdyby to bylo 3 lata to juz rzeczywiscie problem.
      Piszesz "Chodzil na rozne rozmowy o prace" - zatem cos robi.
      Dalbym mu jeszcze troche czasu - powiedzmy do stycznia - tak zeby akurat minal
      rok.
      Ale tak naprawde nic nie mozemy ci pomoc. Nie wiemy co robi, jakie perspektywy
      na prace, czy pracowal wczesniej itd...

      I wazna uwaga dla kobiet. Jesli same nie jestescie w stanie sie poswiecic
      pomagajac facetowi, to niby dlaczego zadacie potem pomocy od facetow.
      Ja nigdy bym nie zrobil jak Twoj facet.Ale jednoczesnie moja kobieta nigdy nie
      bedzie miala luksusu np. siedzenia na macierzynskim 3 lata. 3 miesiace
      zwolnienia i won do pracy. Trudno,takie zycie.
      Zatem sama widzisz - cos za cos.
      • lapetka1 Re: moj facet nie pracuje!!!! 29.09.05, 13:38
        dzieki za wszystkie posty, mnóstwo ich
        dam mu ultimatum zainicuję powazna rozmowe- moze to cos zmieni
        on jest grafikiem komp.-to odpowiedz na pyt.czym sie zajmuje
        • faceeet Re: moj facet nie pracuje!!!! 29.09.05, 13:54
          Zrob tak.
          1) Wejdz na jobpilota i poszukaj mu ofert, np.:
          www.jobpilot.pl/misc/adframe/jobpilot/7d5/26/1375021.htm
          www.jobpilot.pl/misc/adframe/jobpilot/7d5/25/1370605.htm
          2) Niech napisze cv albo sama napisz cv fajne - bo czasami problem
          to "nieumiejetnosc" pisania cv,

          3) Wyslijcie je albo nawet sama je wyslij, badz kurna kobieta sukcesu a nie
          marudzisz :)
          • monika.binkowska do faceeeta 29.09.05, 16:44
            dzieki facet!
            tak wlasnie zaczelam robic, nie patrzac na jego opieszalosc
            zobaczymy, ale nie moge go za reke prowadzic na dluzsza mete

            pozdrawiam
    • anaizim Re: moj facet nie pracuje!!!! 29.09.05, 19:53
      martus faceci tacy sa musisz sie postawic i powiedziec mu grzecznie ze tak byc
      nie moze niech cos tym zrobi a jak sie obrazi to postaraj sie wyjsc z domu do
      kumpeli napij sie winka pomysl o tym ze jak nie on to inny on sie odgniewa
      zobaczysz ja mam to samo dlatego tak sie madruje hahahahahahahawiem jest ciezko
      ale sprobuj pozdrowionka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka