asha_in_blue
20.11.05, 22:44
No właśnie?
Jestem coraz bardziej nieszczęśliwa w tym małżeństwie. Ostatnio często płaczę
z bezsilności, bo:
po pierwsze - dla niego istnieje jedynie komputer i sklejanie modeli
po drugie - potrafi sie do mnie odezwać w takich słowach i takim tonem, że mi
w pięty idzie i czuję się jak ostatnia szmata, a nie jego żona
po trzecie, czwarte, piąte i setne jest całkiem inny niż był przed ślubem.
Wtedy doskonale się maskował - teraz niewielki promil czułości, zero adoracji
i komplementów, zero wsparcia i pomocy...I ten jego chory upór...
Nie czuję się już kobietą, tylko maszyną do robienia pieniędzy i dbania o
dom...
Mam tego coraz bardziej dość, powoli narasta we mnie bunt!
Czy Wy macie podobnie?
Asha