Dodaj do ulubionych

gdy mąż to pomyłka...?

20.11.05, 22:44
No właśnie?
Jestem coraz bardziej nieszczęśliwa w tym małżeństwie. Ostatnio często płaczę
z bezsilności, bo:
po pierwsze - dla niego istnieje jedynie komputer i sklejanie modeli
po drugie - potrafi sie do mnie odezwać w takich słowach i takim tonem, że mi
w pięty idzie i czuję się jak ostatnia szmata, a nie jego żona
po trzecie, czwarte, piąte i setne jest całkiem inny niż był przed ślubem.
Wtedy doskonale się maskował - teraz niewielki promil czułości, zero adoracji
i komplementów, zero wsparcia i pomocy...I ten jego chory upór...
Nie czuję się już kobietą, tylko maszyną do robienia pieniędzy i dbania o
dom...
Mam tego coraz bardziej dość, powoli narasta we mnie bunt!
Czy Wy macie podobnie?
Asha
Obserwuj wątek
    • xandi Re: gdy mąż to pomyłka...? 20.11.05, 22:46
      a rozmawiałaś z nim o tym? na spokojnie?
      • asha_in_blue Re: gdy mąż to pomyłka...? 20.11.05, 22:49
        Czy rozmawiałam?
        Nie raz... Zawsze słyszę: "Co Ty ode mnie kobieto chcesz? Przecież siedzę w
        domu, nie szlajam się po kanjpach" albo "Oczywiście musiałaś mi to wypomnieć"
        itp.
        I poprawa jest na dwa, trzy dni i potem znowu to samo...
        Asha
        • xandi Re: gdy mąż to pomyłka...? 20.11.05, 22:57
          łatwo jest mówić jak się siedzi z boku, ale ja bym postawiła na twoim miejscu
          sprawę jasno: nie odpowiada mi to,to i to. Jak tego nie będziesz się starał
          zmienić to koniec. Jeszcze dodaj że chętnie porozmawiasz o swoich wadach (żeby
          nie było że tylko wymagasz i narzekasz). To że siedzi facet w domu nie każdej
          kobiecie wystarcza i to jest chyba oczywiste.
          Możesz sprawę olać, myśleć że z czasem się zmieni, ale to chyba byłoby
          oszukiwanie samej siebie... no i również jego. Lepiej postawić sprawę jasno,
          ale spokojnie, bez awantury.

          powodzenia życzę
      • onlyju Re: gdy mąż to pomyłka...? 20.11.05, 22:54
        Nie. Nie wyobrazam sobie tkwienia w takim ukladzie.
        Jesli nie wiaze Cie z nim nic poza obraczka i nie ma powodow, dla ktorych
        musisz w tym tkwic, moze warto zadbac o siebie, poki jeszcze czas. Nie ma sensu
        ciagnac czegos, w czym tak bardzo sie rozmijacie...
        "Obok" mozna zyc, ale wszystkich ludzi mamy "obok". Maz to z zalozenia osoba,
        ktora bedzie Ci najblizsza i bedzie swiadkiem Twego zycia. Bedzie "razem" z
        Toba, a nie "obok". Osoba, przy ktorej Ty i Twoje zycie bedzie zawsze
        wyjatkowe. Jesli tak nie jest - rozmowa, jedna szansa, pewnie druga... potem
        przerazajaca pustka i decyzja, ktora moze byc nadzieja na nowe zycie.
    • gres81 Re: gdy mąż to pomyłka...? 20.11.05, 22:53
      przepraszam a kto Tobie powiedział że po ślubie bedzie pieknie?:(((
      • asha_in_blue Re: gdy mąż to pomyłka...? 20.11.05, 22:55
        Nikt.
        Ale żeby się zmienić o 180 stopni???? i traktować czasami jak największego
        wroga, nawet przy innych???

        Asha
        • gres81 Re: gdy mąż to pomyłka...? 20.11.05, 22:58
          przykro mi:((
          ale sama podjełąś tą decyzje,
          zawsze możesz odejść zwłaszcza jak nie macje dzieci:(
          szkoda życia by sie meczyć:(

          pozdrawiam:))
          • asha_in_blue Re: gdy mąż to pomyłka...? 20.11.05, 23:01
            Właśnie chodzi o to, że mamy cudownego synka... I dlatego jest mi jeszcze
            trudniej
            Asha
            • gres81 Re: gdy mąż to pomyłka...? 20.11.05, 23:07
              a możę spróbuj jakiś drastycznych kroków by zmienić jego nastawienie
              barzdzo przykra sprawa:((
              • onlyju Re: gdy mąż to pomyłka...? 20.11.05, 23:20
                Ta sie wtrace...
                Watpie, zeby grozby mialy tu jakiekolwiek zastosowanie. Juz znasz jego
                odpowiedz na Twoje pytania i zarzuty... Jesli gral takiego, za ktorego moglabys
                zycie oddac (a przynajmniej wyjsc za maz), jakis poziom wrazliwosci posiada...
                Moze wiec rzeczywiscie najspokojniej jak potrafisz powiedz mu o tym, ze nie
                jestes szczesliwa i czy zamierza sie tak zachowywac juz zawsze czy to jakis
                okres przejsciowy i potrzebuje chwili spokoju...
                Rzeczywiscie trudne to paskudnie...
        • mopsik12 Re: gdy mąż to pomyłka...? 20.11.05, 22:58
          Nie masz pojęcia jak dobrze cię rozumiem...
          Rozmowy,prośby,grozby...Przeszłam juz chyba przez wszystko i chyba wszystko juz
          zrobiłam...Bez rezultatu...Pozostało jeszcze jedno,ale ciężko podjąć w
          pojedynkę decyzję za dwie osoby...
    • lady284 Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 08:01
      tak to czasem jest jak się ludzie bez opamiętania w małżeństwo pchają...
      • maretina Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 09:01
        lady284 napisała:

        > tak to czasem jest jak się ludzie bez opamiętania w małżeństwo pchają...

        a skad wiesz czy sie pchala? czasami po prostu nie wychodzi.
    • iberia29 Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 10:41
      w Twojej sytuacji nie pozostaje chyba nic innego jak wyjscie ostateczne
      czyli...rozwod i nie tlumacz, ze dla dobra synka tego nie zrobisz.Uwazasz, ze
      twoj maz to dobry przyklad dla dziecka?Czy ma sens wychowywac dziecko w takiej
      hipokryzji zwiazku?Wg mnie nie, szkoda zycia , ktore ma sie jedno.Trzymaj sie.
    • nisar Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 10:48
      Spróbuj pożyć trochę własnym życiem (jeśli możesz - przy dziecku może być
      trudniej) - rozwijaj własne kontakty towarzyskie, zainteresowania itp.
      Odseparuj się emocjonalnie na choćby miesiąc. Może chcesz za dużo jego uwagi i
      on jest tym zmęczony, a poza tym jest Ciebie za bardzo pewny, żeby się wysilać?
      Pokaż mu, że umiesz żyć bez niego, może się opamięta?
    • alcia30 Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 11:43
      Doskonale cię rozmumiem... mam to samo. Nie mamy dzieci i teraz myślę , że i
      dobrze a w sobotę pierwszy raz od 10 lat mój mąż wrócił pijany i zaczął mnie
      bić... Za przeszłość, za byłego, którego podobno zobaczył i z nim rozmawiał.
      Najgorsze jest to , że trochę na własną prośbę uniosłam się honorem i rzuciłam
      pracę... hym, nie mam się gdzie wyprowadzić. Muszę szybko znaleźć pracę i coś
      wynająć. Jestem w SZOKU! Nie mogę dojść do siebie. Nie myslałam, że
      ten "aniołeczek" tak mocno bije i wyzywa od k..., A co najważniejsze, że od
      dawna czułam się źle w małżeństwie, opuszczona, samotna - on ciągle w pracy, i
      nagle odkryłam również, że on juz niczym mi nie imponuje. Wszystko musiałam w
      domu robić sama. I tylko przyjaciółka widziała, że jak ona to mówiła coraz
      bardziej marnieję... A on - ona czarował i mamił jak to będzie, ze jak ten
      czas kiedy jestem ze wszystkim sama minie i wtedy ... oh, zobaczysz
      słoneczko... Niestety wierzyłam mu ... do tej soboty. Powtarzam sobie , że
      muszę być silna, ale tak się boję... Jestem z własnej winy bez pracy ... itd.
      On nigdy mnie nie uderzył... nigdy... A w nocy w sobotę bił gdzie popadnie, po
      głowie, po plecach, po twarzy....
      • kryzysowa_narzeczona75 Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 11:54
        Dziewczyny, nie zgadzajacie sie na to. Robcie wszystko, zeby stanac na nogach o
        wlasnych silach i odejsc od facetow, ktorzy was krzywdza psychicznie i
        fizycznie. Zycie macie tylko jedno i nie warto, naprawde nie warto tracic z
        niego chociazby jednej dobrej chwili.

      • nisar Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 12:17
        Alcia, spadaj dokądkolwiek. Jak uderzył raz, zrobi to ponownie. Wcześniej albo
        później. Pracę znajdziesz. A dlaczego to Ty masz się wyprowadzać?
        • alcia30 Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 13:23
          ja muszę sie wyprowadzic ponieważ to nie nasze mieszkanie tylko jego mamusi.
          Masz rację, ale łatwo tak powiedzieć dokądkolwiek... Rozum i serce to mówi ale
          za co gdzie. Bo tak sobie pomyślałam, że bedę traktować go jak powietrze, i
          szukać, szukać szybciutko... i potem jak będę miała pare groszy to już luzik..
          przynajmiej taki finansowy, że sobie poradzę. Gorzej z psychika bo nie mogę w
          to uwierzyć. Taki był kochany , słodki i nie ważna jest dla niego
          terazniejszośc, ze nie biegam po klubach i imprezkach i nie mam nawet kolegów,
          tylko że byłam k... bo miałam 3 chłopaków przed nim a wcześniej nie
          przeszkadzał mu to jak bralismy slub...A dodam, że poznalismy sie jak ja miałam
          21 lat. A on rówieśnik, nie miał żadnej. Ojej, no nie mogę w to uwierzyć....
          • nisar Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 14:49
            No odwaliło facetowi. Wiem że to szok (wiem, wiem, naprawdę) jak ukochana osoba
            raptem traktuje Cię BARDZO ŹLE. Ale faktycznie, jeśli jesteś w stanie to
            odczekaj, odbij się finansowo, pozbieraj i zrób plan działania. Trzymam kciuki
            za Ciebie, poradzisz sobie na pewno. Swoją drogą jak to się można pomylić, nie?
          • haroods Alcia trzymaj sie 21.11.05, 22:21
            Ja tez odeszłam od meza z powodu rękoczynu. Zdarzyło sie to tylko raz, o raz za
            dużo. Powiem Ci jedno, nie jest łatwo, ale nie mozna tracić nadziei, ze
            zasługujemy na lepsze zycie. Spróbuj poromawiać, moze on ma kogoś, z czyim
            zdaniem sie liczy i ten ktoś mógłby mu szepnąć to i owo. A jesli nie to
            uciekaj. W imie godności ale z poczuciem, ze moze tez nie być różowo.
            Pozdrawiam Cie ciepło
      • kobieta_na_pasach Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 12:19
        najgorzej, kiedy uczucie sie wypali. wtedy nie mamy pomyslu na dalsz, wspolne
        zycie i zaczyna sie powolny proces degradacji zwiazku.
    • boski.zawodowiec może poznał to czego szukał? 21.11.05, 11:55
      ty byłąś nieporozumieniem, przypdakiem.
    • frezja66 Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 13:14
      Ok, jesteś z nim nadal, bo macie cudownego synka, ale czy wasz synak zasługuje
      na to, aby patrzeć jak ojciec poniża jego matke?
      przecież on wyraźnie nie ma szacunku do Ciebie i jaki przykład da własnemu
      synowi jesli chodzi o kobiety? zazwyczaj jest tak, że dziecko wszystko wynosi z
      domu, chcesz aby Twój syn też w przyszłości nie miał do Ciebie i innych kobiet
      szacunku? bo przeciez jak bedzie sie rozwijał to na takim przykładzie sie
      wychowa i tez bedzie tak postępował, bedzie myślał, że tak ma być...
      zastanów sie dobrze nad tym czy nadal chcesz sie męczyć z takim człowiekiem
      i na pewno podejmiesz decyzję, która bedzie dla Ciebie i dziecka najlepsza, bo
      na takiego męża nie ma co się patrzeć, i robic tak aby jemu tylko było dobrze.
    • maialina1 Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 13:19
      Jesli wiesz że nie jesteś w stanie nic w tym związku zmienić i że na pewno nie
      bedziesz w nim nigdy szczęśliwa, to pocieszę cię że nie będziesz pierwsza i nie
      ostatnia na świecie która bierze rozwód.
      Niestety, każdy ma prawo się pomylić, nawet w tak poważnych życiowych
      decyzjach. Potem trzeba mieć tylko odwagę żey się z wlasnego blędu wykaraskać.
      Brak czulości to straszna sprawa. Ja bym dlugo nie przetrwala bez czulych
      slowek i gestów.
      Daj sobie szanse na inne życie, jesteś jeszcze mloda (tak się domyslam z
      twojego postu).
    • alcia30 Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 13:28
      Czy mąż ma prawo do wyzywac mnie od k... bo miałam kogos przed nim... jak się
      jeszcze nie znaliśmy??? Oczywiście , że nie. Ale... może rzeczywiscie ma
      racje... Płacę za szczerość.
      • maialina1 Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 13:35
        alcia30 napisała:

        > Czy mąż ma prawo do wyzywac mnie od k... bo miałam kogos przed nim... jak się
        > jeszcze nie znaliśmy??? Oczywiście , że nie. Ale... może rzeczywiscie ma
        > racje...

        NIE, NIE MA!
      • nisar Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 14:53
        Nieeeeeee!!!!! Nie ma racji!!!!! Nigdy nie ma takiej racji, żeby uderzyć i
        wyzwać kobietę!!!! Niech Cię ręka boska broni przed myśleniem "a może to moja
        wina", bo co, bo krzywo stanęłaś, zupa była za słona, no i te oczy masz takie
        idiotycznie niebieskie. NIE ZGADZAJ SIĘ. Proszę Cię.
    • nikcik Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 15:02
      Nie mam podobnie.
      Miałam podobnie.
      Rok zabijałam w sobie każdą najmniejszą myśl, że jest źle. Nie dopuszczałam do
      siebie, że jestem nieszczęśliwa. Bardzo trudno było podjąć decyzję o rozstaniu.
      Jeszcze trudniej było przejść przez rozwód.
      Straszny rok. Ale minął. I teraz nie jest lekko ale nie ma zakłamania,
      udawania, męczenia się. Tez nie czułam sie kobietą...
      Ale wyszło słońce...
      Walcz. Dopóki możesz to walcz. A jesli braknie Ci sił to nie myśl, że to Twoja
      wina. Pamietaj o sobie. Walcz o siebie.
      Masz jedno zycie...
      Wszystkiego dobrego, powodzenia!
      • nisar Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 15:04
        Taaaak, nikt jak kobieta nie potrafi wmawiać sobie, że "jeszcze przecież nie
        jest tak źle".
    • gainka Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 15:03
      Witaj w klubie Asha. Tkwię w trójkącie z komputerm już parę ładnych lat. Nie
      odeszłam bo nie wiedziałam jak wytłumaczyć "to" dziecku.Tak jak Ty nie czuję
      się kobietą. Mój mąż uważa, że nawet seks to strata czasu, tyle zachodu
      (czytaj: trzeba się umyć, ogolić itp), a przed monitorkiem wszystko jest
      proste. Juz przestałam walczyć o wspólny czas. Gdybym nie miała przyjaciółki,
      pewnie bym zwariowała.
    • lew_ Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 15:07
      Jak miala 3 i byla z nimi w lozku to jak ja inaczej nazwac??
      • nisar Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 15:11
        Wiesz co, rzadko się wkurzam, ale ciebie to mogłabym tylko w jeden sposób
        nazwać... I to by nie był komplement, zapewniam cię.
        • lew_ Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 15:13
          Co cie tak zdenerwowalo??
          • nisar Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 15:18
            Twoje podejście do kobiety, która pozwoliła sobie "przed ślubem". Co to ma
            wspólnego z byciem dziwką, nie pojmuję. Może jestem mało pojętna.
      • vandikia Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 15:20
        a co cie obchodzi, ile miala? Nazywasz laske, ktora miala 3 facetow kur.wą?
        sorry, ale chyba cie pojebalo.
    • vandikia Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 15:15
      mój jest fanatykiem gier komputerowych. Ostatnio dorwał jakąś wirtualną gierkę:
      World of Warcraft i tłuczę wnią non-stop z kolegą z pracy. Od 10 dni. Ale ja
      biorę to na przeczekanie, w tym czasie robię mnóstwo fajnych rzeczy. Gorzej, że
      Twój mąż zle Cie traktuje. Bo moj mimo amoku jest i mily i pomocny i kochany. I
      potrafi sie na godzine oderwac, jesli np poprosze, zeby pozmywal. Porozmawiaj
      ze swoim mezem powaznie, bo hobby, nawet najbardziej zakrecone nie jest zle,
      nie ograniczaj w ten sposob jego wolnosci. Jest dorosly i pozwol mu rozwijac
      pasje. Mysle, ze jego zachowanie nijak ma się do tego, ze duzo czasu spedza
      przy kompie, przyczyna problemu tkwi pewnie gdzies indziej, a moze wiesz, tylko
      nie chcesz powiedziec? ;)

      powodzenia

      nie czytalam wszystkich postow, wiec jesli sie powtorzylam, to sorki ;)
      • lew_ Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 15:17
        Facet i zmywa gary??Co to za facet??
        • nisar Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 15:19
          Kobieta która pracuje i zarabia? A co to za mąż który na to pozwala?
          • lew_ Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 15:20
            Niestety kobieta dzis chce pracowac i powinna pracowac a potem w domu tez
            swoje zrobic w koncu faceci pracuja ciezej niz kobiety!!!
            • nisar Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 15:43
              Niewątpliwie mnie podpuszczasz bo niemożliwe żebyś naprawdę tak myślał.
        • vandikia lew_ lepiej sie zajmij swoja du.pa/nt. 21.11.05, 15:20

          • lew_ Re: lew_ lepiej sie zajmij swoja du.pa/nt. 21.11.05, 15:23
            Moja dupa zajmuje sie tez !
      • asha_in_blue Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 21:49
        Dziękuję Wam za te słowa. Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama.
        Hobby? Cóż, naprawdę nie miałabym nic przeciwko gdyby nie to, że jego dzień
        wygląda tak: praca (8godz.),sen, komputer, modelarstwo, obiad, komputer,
        modelarstwo, sen. Fajnie, nie? Nawet jak zostaje z dzieckiem, to siedzi przed
        kompem. A jak ma nockę to potem śpi od 8 do 16 i potem ok. 18 znowu się
        kładzie, bo jest straaaasznie zmęczony. A ja: jedna praca, potem jeszcze
        dodatkowa popołudniu, zajmowanie się dzieckiem itp. Wracam dziś sobie z rady o
        godzinie 18 a w kuchnie burdel, nic nie zrobione, a on siedzi przed kompem.
        Jutro są jego urodziny, więc przede mną perspektywa pieczenia placków (a
        jakże!). Proszę więc, żeby zajął się dzieckiem przez godzinkę, a on na to @!@#$%
        ^$%#@^%$& bo musiał wstać od kompa!! A to są, cholera, jego pieprzone urodziny!!
        W końcu łaskawie zajął się dzieckiem, ale kąpać to już ja musiałam. Teraz
        siedzę przy kompie, korzystając z tego, że poszedł do pracy i mam ochotę
        wywalić te placki przez okno. I jeszcze jutro będę musiała grać przed całą
        rodzinką, że wszystko gra!!!
        Chce mi się wyyyyyćććć!!!!!!
        Asha
        • gres81 Re: gdy mąż to pomyłka...? 21.11.05, 21:55
          jestes za dobra dla niego
          • Gość: kol.3 Re: gdy mąż to pomyłka...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 20:41
            Kto to powiedział, że kobieta która ma męża i jednego kochanka jest kobietą
            cnotliwą?
        • aretse11 skad ja to znam... 28.12.05, 20:50
          wiesz..moj facet robi tak samo..tylko komputer,,,komputer..komputer...mielismy
          juz 1000rozmow na ten temat..on jest jeszcze mlody, nie mamy dzieci,nie jestesmy
          po slubie..teoretycznie moge w kazdej chwili powiedziec stop..teoretycznie..bo
          oczywiscie dochodza sprawy takie jak: przyjechalam do niego do Holandii,
          wynajmujemy razem mieszkanie, tu ucze sie..kochamy sie...(jeszcze)..ale ten
          cholerny komputer..tak jak piszesz..nic nie zrobione w domu-on siedzi caly czas
          przed kompem..w pracy przy kompie,poza praca w domu tez..-tu juz dla wlasnej
          przyjemnosci..boje sie ,ze z tym nie wygram i kiedys bedziemy musieli sie
          rozstac..ale daje mu jeszze czas..poprawy sa,ale parodniowe..wiem,ze nie chce by
          komputer kierowal naszym zyciem..Nie dziwie sie,ze sie tu zalisz..bo tak
          naprawde bedac zona i majac dziecko to ciezko podjac decyzje-odchodze..sama
          musisz wiedziec,czy wytrwasz w tej sztucznosci..czy jestes gotowa na inne
          zycie..nowe zycie..czy zostaniesz tylko przy zaleniu sie-co pomaga..ale nie na
          dlugo..powodzenia
      • Gość: Colleen Re: gdy mąż to pomyłka...? IP: *.chello.pl 27.12.05, 22:01
        Moj facet tez znalazl sobie jakas internetowa gre. Problem w tym, ze twierdzi, ze trzeba w nia grac caly czas. Wstaje w nocy zeby w nia pograc. Kiedys jak juz mialo do czegos dojsc, siegajac po gumke wlaczyl ta gre! Podobnie po randce, pierwsze co robi leci do kompa.
        Vandikia piszesz, ze hobby to nic zlego. A ja juz nie wiem co mam robic. Nie jestem jakas straszna brzydula. Przeciwnie dbam o siebie i jest nawet kilku facetow ktorzy by chcieli sie ze mna umowic. Jeden pisze mi pikantne smsy. Moj facet jest wtedy oczywiscie bardzo zly, ale nic kompletnie nie robi zeby zadbac o nasz zwiazek. Przestal o siebie dbac. Wyglada koszmarnie, o wiele gorzej niz jak sie poznalismy. Coraz powazniej mysle o rozstaniu, czuje sie po prostu bezsilna wobec tej glupiej gry.
        Moze napiszesz co bys zrobila gdyby nagle okazalo sie, ze hobby jest wazniejsze od Ciebie?
      • Gość: malerude Re: gdy mąż to pomyłka...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.05, 02:46
        O matko kochana!!!Ta gra spedza mi sen z powiek!Moj luby tez trzepie w nia
        dniami i nocami i kurde jest to uciazliwe...kiedy mowie cos do niego, aon udaje
        ze slucha a tak na prawde ma to w dupie bo gada z kumplem z gildii o nowych
        jakichs przedmiotach czy cos!!!!!Szanuje ze w to gra i ze to wlasnie sprawia mu
        radosc....ale bez przesady.Powinno dzialac w dwie strony...trzeba miec wglad na
        innych...pozdrawiam
    • jolantas1955 Re: gdy mąż to pomyłka...? 28.12.05, 17:33
      Trzeba zmienić męża. Ja to zrobiłam i jestem szczęśliwa.
    • jo39 Re: gdy mąż to pomyłka...? 29.12.05, 11:48
      kobity, wiem, ze to wkurzajace, ale facet zajmujacy sie wylacznie komputerem po
      pracy, to jeszcze pol biedy. Moj ma samolot. Spedza w nim i przy nim z kolegami
      kazda wolna chwile. Ostatnio mial awaryjne ladowanie, nie chce znac szczegolow.
      Ja przyjelam taktyke - robic swoje, poswiecac czas dziecku, niestety,
      egzotyczna pasja tatusia powoduje, ze maly jest w niego bezkrytycznie
      zapatrzony, bo co jest fascynujacego w matce, ktora opiera, karmi i sklada
      porozwalane rzeczy. Tatus ma prace i samolot i nie ma czasu na glupoty typu
      sprzatanie po sobie czy chociazby danie szesciolatkowi jesc, jak ja jestem w
      pracy.
    • lady284 Re: gdy mąż to pomyłka...? 29.12.05, 11:59
      ile miałaś lat jak za niego wyszłaś?
    • mikolla duzo sily zycze... 29.12.05, 21:14
      moim zdaniem, chyba juz nic nie da sie zrobic... twoje szczescie jest
      najwazniejsze, poszukaj milosci prawdziwej poza wlasnymi 4 scianami. Ja tez
      czasem o tym mysle- na razie mysle, bo nie mam odwagi na rozwod, a mam podobnie
      jak ty. jak chcesz to pisz na meila. pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka