Dodaj do ulubionych

Gdy kochanek staje się partnerem

24.11.05, 19:44
Czy zawsze tak jest,że gdy kochanek staje sie stałym partnerem to zaczynamy
się ogladac za nową zdobyczą ? Uwielbiam mojego obecnego faceta ale czasem
mam głupie mysli
Obserwuj wątek
    • kobieta_na_pasach z tym to chyba na forum dla zwierzat? 29.11.05, 11:30
      yyyyy, sie chyba zagalopowalam:)
    • nosek123 Re: Gdy kochanek staje się partnerem 29.11.05, 21:29
      Mam podobne doswiadczenia. Od pewnego czasu spotykam sie z zonatym mezczyzna.
      Jest cudownie, pasujemy do siebie, sprawia ze czuje sie piekna, inteligentna i
      pozadana. No i...jego zona zaczyna cos podejrzewac. Do tej pory, kiedy
      mowilismy sobie, jak byloby wspaniale gdybysmy mogli spedzac ze soba kazda
      chwile - niczego innego nie pragnelam. Ale w momencie, gdy sytuacja zrobila sie
      wiecej niz goraca nagle nie czuje juz takiego podniecenia. I wyglada to wlasnie
      tak, ze skoro go juz zdobylam i jest na wyciagniecie reki - cos sie we mnie
      ochlodzilo. Hm, moze poziom adrenaliny troche opadl i to dlatego?
      • his_girl Re: Gdy kochanek staje się partnerem 29.11.05, 22:18
        A nie czujesz się źle z tym, że sypiasz z mężem innej kobiety?
        • kraxa Re: Gdy kochanek staje się partnerem 30.11.05, 09:47
          Wtedy w jego zyciou pojawia sie taka cipka jak ty dotad i dostajesz za swoje-
          tzn. wraca do Ciebie to co zrobilas innej babie.
          • his_girl Re: Gdy kochanek staje się partnerem 30.11.05, 17:53
            Nie bardzo rozumiem, jak Twoja wypowiedź ma się do mojej...
            • kraxa oczywiscie nie chodzilo mi o his-girl 01.12.05, 20:10
              tylko o autorke watku, przepraszam za brak jasnosci
        • sagis Któż jej pozostaje,jeśli nie stać ją na normalnego 30.11.05, 09:56
          i wolnego faceta.
          Musi zadowolić się takim.
          Musi też ona siebie bardzo nielubić.
        • nosek123 Re: Gdy kochanek staje się partnerem 30.11.05, 17:48
          Dziewczyny, a czemu jestescie od razu obrazliwe? Ja dla niego rozstalam sie z
          moim facetem, z ktorym bylam kilka ladnych lat. Czyli jak widzicie nie mam
          problemu ze znalezieniem wolnego partnera, a poza tym w dzisiejszych czasach
          nie jest niczym nadzwyczajnym, ze ludzie sa ze soba i rozstaja sie, bo szukaja
          czegos lepszego. By the way: watek dotyczyl zdobywania i pozniejszego zaniku
          wczesniejszej fascynacji.
          • his_girl Re: Gdy kochanek staje się partnerem 30.11.05, 17:56
            "Ludzie się ze sobą rozstają, bo szukają czegoś lepszego"?? Kobieto! Zastanów
            się nad sobą-zmiana partnera to nie jest zmiana pracy! Jeżeli się kogoś kocha,
            to się nie ma potrzeby "zmiany na lepsze"!

            Obyś się kiedyś na tych "zmianach na lepsze" nie przejechała...
            • nosek123 Re: Gdy kochanek staje się partnerem 30.11.05, 21:25
              Ja sie wlasnie kilka razy przejechalam, bo tak baaardzo kochalam, ze nie
              dostrzegalam zlego traktowania mojej osoby. Ale klapki z oczu wczesniej czy
              pozniej spadaja. I wtedy dzieje sie tak, ze zaczynasz szukac kogos lepszego.
              Czy ty lubisz sie meczyc?! Bo ja siebie za bardzo cenie, zeby cierpiec skoro
              ktos ma w nosie moje samopoczucie. A poza tym, takie sytuacje wynikaja bo obie
              strony tego chca.
              • login.kochanie Re: Gdy kochanek staje się partnerem 30.11.05, 21:46
                Kochanie, nie bierz sobie do serca wypowiedzi tutejszych dziewczyn.
                One zawsze ubliżają kochankom żonatych mężczyzn, straszą je karą boską lub
                karmiczną. Po prostu boją się o swoich facetów , że pojawi się kiedyś piękna ,
                młoda, zgrabna ( choć niekoniecznie mądra) i zabierze im ich skarby a one bedą
                rwać włosy z głowy itd. Prawda jest taka, że żonaty facet niech lepiej
                pozostanie kochankiem, bo wszelkie niedogodności życia z nim pozostawiasz żonie
                a sama dostajesz to co najlepsze ;)
                • pegy2 Re: login.kochanie 30.11.05, 21:59
                  Po prostu boją się o swoich facetów , że pojawi się kiedyś piękna ,
                  > młoda, zgrabna ( choć niekoniecznie mądra)


                  +
                  Niekoniecznie mądra?Wszystkie baby ktore wchodza facetom żonatym do łóżka to
                  denne idiotki.Służa i za pogotowie seksualne i tylko im sie wydaje ze sa
                  pożądane.Facet zrobi co swoje zostawi banknocik i wraca do żony.A taka lalunia
                  powinna się czuć jak spluwaczka.
      • deltiss Re: Gdy kochanek staje się partnerem 30.11.05, 21:51
        nosek123 napisała:
        Mam podobne doswiadczenia. Od pewnego czasu spotykam sie z zonatym mezczyzna.
        > Jest cudownie, pasujemy do siebie, sprawia ze czuje sie piekna, inteligentna i
        > pozadana.


        No to dokończ zdanie- ze jeszcze wysoce moralna???? oraz mocna w dyskusji bo
        anonimowa.
        • nosek123 Re: Gdy kochanek staje się partnerem 01.12.05, 07:37
          A co? Masz ochote porozmawiac ze mna o tej kwestii w czery oczy??

          I z tym pozostawianiem banknociku to chyba jakis zart. Tak sie sklada, ze
          zarabiam bardzo dobrze - nawet lepiej niz on - a pieniadze nigdy nie sa dla nas
          tematen do rozmowy. Robicie z igly widly.
          • wiktoryna25 Re: Gdy kochanek staje się partnerem 01.12.05, 08:46
            o takich paniach mam jedno zdanie,ktorego nie zmieni żadne tłumaczenie o
            szczesciu,spełnieniu,przeznaczeniu,porozumieniu ciał i byc moze dusz ...i inne
            bzdury ....trzeba miec jakies wyjatkowe predyspozycje charakterologiczne i nie
            miec zahamowan ani skrupułow zeby pchac sie zonatemu do łozka... nigdy bym sie
            na to nie odwazyła ani zdecydowała ze swiadomoscia ze facet ma zone ..i nie
            wazne czy ją jeszcze kocha czy juz nie -zawsze takich chetnych nieszczesliwych
            mezow kulturalnie gonilam ...coto za frajda miec faceta ktory nie wie czego
            chce... czy zone czy kochanke ?...a moze chce miec obie na raz? ... kobieta musi
            sie bardzo nisko cenic zeby godzic sie na taki trojkacik .... to kwestia
            fundamentalnych zasad,ktore sie ma albo nie ...Ty ich zwyczajnie nie masz ... ot co
          • deltiss Re: Gdy kochanek staje się partnerem 01.12.05, 13:49
            nosek123 napisała:
            > A co? Masz ochote porozmawiac ze mna o tej kwestii w czery oczy??


            Chyba żartujesz? Ubliżałabym sama sobie rozmawiajac w tym temacie z osoba ktora
            preferuje seks z cudzym mężem.Czym sie tu chwalic,przeciez to takie niskie!
            • dziewczyna.szefa deltiss, nosek... 01.12.05, 20:44
              Mysle ze troche Cie ponioslo deltiss. Mozesz nie akceptowac wyborow zyciowych
              noska123, ale naprawde korona by Ci z glowy nie spadla gdybys z nia
              porozmawiala. Jestem przeciwna sypianiu z cudzymi mezami, sama bylam zona i
              znam to uczucie niepokoju ktore towarzyszy niepewnej wiernosci wspolmalzonka
              zony. Ale na litosc boska, nie wylewajmy dziecka z kapiela, takie sytuacje
              mialy, maja i beda mialy miejsce i nie ma co takich kategorycznych sadow
              wydawac, bo pozniej nie wiadomo jak ulozy sie Twoje zycie i moze byc Ci
              glupio .... odszczekiwac?;)
              Nie czuj sie urazona tym co pisze, to kwestia pewnej dojrzalosci, tez kiedys
              myslalam tak jak Ty.
              Nosek - Ciebie tez rozumiem, to jest dokladnie tak jak mowisz. Najpierw jest
              genialna atmosfera goracych kradzionych motyli z brzucha, a pozniej jak sie
              rymsnie i zona sie dowiaduje to jakos tak sie robi delikatnie niesmacznie.
              Pozdrawiam i wszystkim zycze duzo milosci. Od kochankow w partnerow:)
              • deltiss Re: deltiss, nosek... 01.12.05, 22:36
                dziewczyna.szefa napisała:

                Chwała ci za wyrozumiałosc dla takich jak nosek 123ale pozwól ze to ja bede
                decydowac z kim chce rozmawiac a juz napewno nie w tym temacie,jeszcze raz
                powtórze jesli nie zrozumiałas ze brzydze sie kobietami ktore decyduja sie na
                romans z cudzym mężem.
                Moje zycie powiem ci ze jest normalne.Całkiem normalne jak u wielu innych
                małżeństw,ale nawet gdyby mnie zdradzono nigdy nie odwzajemniłabym sie idac do
                łóżka z żonatym mężczyzna chocby z tego powodu ze nie skrzywdziłabym drugiej
                kobiety.To dla mnie taka kobieca solidarnośc.Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.
                Nie bardzo cie potrafie zrozumiec skad u ciebie tyle tolerancji?Czy byłaś
                zdradzona czy zdradzałas podobnie jak nosek123?Coś w tym musi być bo ja nie
                potrafię tłumaczyc takich zachowań a tobie to dość dobrze wychodzi wiec śmiem
                twierdzić ze jesteś po przejściach.Co do dojrzałości to nie bede sie z toba
                licytowac o staz małżeński ale mam go sporo wiec i dość dużo doświadczenia
                życiowego.
                • dziewczyna.szefa Re: deltiss, nosek... 02.12.05, 21:12
                  Oczywiscie ze to Ty decydujesz z kim rozmawiasz, nie moge nic w tym temacie
                  zrobic;). Ale jestem realistka, mysle ze moze nie d konca swiadomie bardzo
                  czesto rozmawiasz z ludzmi ktorzy przerobili, badz przerabiaja zdrade.
                  Wspolczesny swiat taki jest po prostu.
                  Gratuluje Ci najserdeczniej jak potrafie normalnego zycia. Moje obecnie rowniez
                  zaczyna byc normalne, ale jak dobrze sie domyslilas jestem po przejsciach.
                  Ale paradoksalnie te wlasnie przejscia nauczyly mnie nie tyle tolerancji, co
                  zrozumialam pewne mechanizmy i uswiadomily mi ze walka ideologiczna nie ma
                  sensu. Zdrada jest tak stara jak swiat i zazwyczaj boli w stary, znany sposob;
                  niszczy, wypala a takze powoduje ze nic nie jest juz pozniej takie samo.
                  Ale czasem lepiej jest ja zaliczyc w poczet doswiadczen zyciowych, bo daje
                  dystans i pozwala znalezc wlasciwy punkt widzenia na bardzo wiele spraw.
                  Nie chce sie tu wymadrzac, ani polecac komukolwiek podrywania cudzych
                  partnerow, to nie reklama zdrady, po prostu przedstawiam swoj punkt widzenia.
                  Do licytacji o staz malzenski nie staje profilaktycznie ( nikt nie lubi
                  przegrywac;)), ale jakis mam, stad moje osmielenie w kwestii wypowiadania sie w
                  tym temacie.
                  Jedyne, co z cala moca bym zalecala to: "nigdy nie mow nigdy". Znam bardzo
                  wiele osob, ktore sie zarzekaly kwantyfikatorami wielkimi, a pozniej byl klops.
                  Co do noska123 zauwaz, ze ona wlasnie zaczyna "przegladac na oczy"
                  (od : "przejrzec na oczy") i uswiadamiac sobie, ze te maliny to nie bardzo dla
                  niej, wiec nie ma sie co nad nia wypastwiac. Stara prawda glosi ze kradzione
                  nie tuczy i cos w tym jest...
                  Serdecznie pozdrawiam

                  • deltiss Re: gdy kochanek.......... 02.12.05, 21:53

                    Odpowiadasz na :

                    dziewczyna.szefa napisała:

                    Ale paradoksalnie te wlasnie przejscia nauczyly mnie nie tyle tolerancji,

                    Nie bardzo rozumiem choc spróbuję!
                    Tolerancja według ciebie to zdradzac samemu i rozumiec innych.Bo jak można
                    nauczyc sie tolerancji bedac w porzadku wobec innych a rozumiec i tolerowac
                    bedac zdradzanym.To dla mnie jest conajmniej śmieszne.

                    > Ale czasem lepiej jest ja zaliczyc w poczet doswiadczen zyciowych, bo daje
                    > dystans i pozwala znalezc wlasciwy punkt widzenia na bardzo wiele spraw

                    Każdy jest kowalem swego losu.Jesli mnie ktos zdradzi to ja odrazu powinnam sie
                    odwzajemnic i zrobic to samo?
                    .
                    Do licytacji o staz malzenski nie staje profilaktycznie ( nikt nie lubi
                    > przegrywac;)), ale jakis mam, stad moje osmielenie w kwestii wypowiadania sie w

                    Nie po to prowadzimy dyskusje w tym temacie aby ktos z nas miał racje czy tez
                    nie i wcale mi nie zalezy na tym aby mi ktoś ją przyznał, ale po to by sobie
                    uzmysłowic ze niekoniecznie swoje szczęscie nalezy budowac na nieszczęściu
                    innych.Ja przynajmniej tak zrozumiałam twoja wypowiedz w ktorej napisałas ze
                    lepiej zaliczyc zdrade na poczet doswiadczen życiowych..Przykro mi ale ja mam
                    inny sposob na zycie.Staram sie tak życ by nie krzywdzić innych.Również pozdrawiam
                    • dziewczyna.szefa Re: gdy kochanek.......... 03.12.05, 13:24
                      Deltiss, zdaje mi sie ze troche wylewasz dziecko z kapiela.
                      Nie napisalam ze buduje swoje szczescie na nieszczesciu innych. Nie napisalam
                      ze to sluszne, ani ze to popieram.
                      Nie jest tez tak, ze uwazam ze warto zdrade zaliczyc w poczet doswiadczen
                      zyciowych ZAWSZE. Ale czasem bywa ze jesli zostaniemy zdradzone, lub my
                      zdradzimy, to chociazby: jestesmy w stanie sobie uswiadomic co tak naprawde
                      jest wazne w zyciu i jakie sa priorytety. W jednej chwili ustala sie gradacja
                      spraw w zyciu.
                      Owszem, jestem zwolenniczka stosowania NIEKIEDY zasady oko za oko, ale w
                      zakresie czysto edukacyjnym. Czasami tlumaczenia nie zdaja sie na nic, druga
                      strona musi poczuc co zrobila. I nie mowie tu o wylacznej kwestii zdrady, ale o
                      zwyklej codziennosci. To czysta zywa praktyka, lub moze ja trafilam na
                      taki "model", ze musze niekiedy potrzasnac:)
                      Mysle ze moj dystans moze dziwic, ale on jest niezalezny od tego ze zyjac w
                      szczesliwym zwiazku TEZ boje sie i nie chce zdrady. Nie mniej jednak wiem jak
                      to jest, wiem z czego wynika, wiem jak probowac sobie z nia poradzic i wiem
                      przede wszystkim co jest w moim zyciu wazne i dlaczego zakladam ze nie powinno
                      mi sie to przydarzyc.
                      I uwazam ze wielka glupota jest wiazanie sie z cudzym mezem, ale nie ze wzgledu
                      na to ze sie buduje na cudzej krzywdzie. Oczywiscie tez, ale dopiero w drugiej
                      kolejnosci. Przede wszystkim dlatego, ze czlowiek jako zwierze egoistyczne
                      najpierw mysli o sobie. A jesli mysli o sobie, to zwiazek z cudza polowka jest
                      z automatu dzieleniem sie lupem ( taki maly atawizm) i to z zalozeniem ze sie
                      jest na gorszej pozycji. Bez sensu, jak sikanie pod wiatr.
                      Pozdrawiam i milego weekendu:)

    • sumire Re: Gdy kochanek staje się partnerem 01.12.05, 13:59
      Po pierwsze - słowo 'kochanek' wcale niekoniecznie oznacza cudzego faceta. Po
      drugie, uchh, te nasze wzorowo proste kręgosłupy moralne...
      • kraxa moze i prosty kregosłup to nie taka łatwa sprawa 01.12.05, 20:15
        w realnym zyciu. Ale pomimo upadków nalezy sie starc. Natomiast panie, które
        gloryfikuja "wykorzystywanie najlepszych cech cudzego meza" sa po prostu glupie
        i patrza w bardzo niedaleka przyszlosc, albo nie robia tego wcale. Aha i wbrew
        temu co sie powszechnie twierdzi, tzw. kara boska zdarza sie bardzo rzadko- nie
        jest potrzeban, głupi czlowiek krzywdzi sie sam
        • greta.greta Re: moze i prosty kregosłup to nie taka łatwa spr 02.12.05, 00:26
          Dlaczego głupie? Może po prostu traktuja mężczyzn przedmiotowo? Są egoistyczne
          i nie obchodzi je czyjas żona tylko liczy się one i ich zaspokojenie. Od razu
          krzywda? Ludzie są różni...
    • maladiablica1 Re: Gdy kochanek staje się partnerem 03.12.05, 15:54
      Oj kobietki, kobietki czy słowo "kochanek" dla was jest równoznaczne z czyims
      mężem ja mając na myśli kochanka mam namyśli faceta nie koniecznie żonatego a
      raczej na pewno nie zonatego,brzydza mnie faceci którzy maja zony a ogladaja
      się za innymi kobietami,wciagają je w romansy a potem wszystko sie wydaje i
      jest ogólny gnój. Mam alergię na zonatych,bo to sa kanalie w sobotę na k...wy
      albo kochanki a w niedziele obiadek z zoną
      • kendor1 Re: Gdy kochanek staje się partnerem 03.12.05, 20:06
        maladiablica1 napisała:,

        brzydza mnie faceci którzy maja zony a ogladaja
        > się za innymi kobietami,wciagają je w romansy a potem wszystko sie wydaje i
        > jest ogólny gnój

        Daruj sobie z tym wciąganiem!!! Jak ktos szuka to znajdzie i jak zechce to sie
        zgodzi.Przymusu nie ma.Czy facet oprocz gwałtu zmusi kobiete do romansu?
        Musi chcieć.Prawda jest taka ze one z reguły nie oponują.Pózniej pisza na forum
        bo takie watki juz były i jest licytacja ile która w swoim życiu miała mężczyzn
        a przy tym ile konkretnie z seksem.
    • atlantis75 może... 03.12.05, 22:43
      ... niepotrzebnie zaczynasz od dup.y strony.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka