Dodaj do ulubionych

jestem bita, co robić?

26.11.05, 09:43
nie mam już sił, nie chce mi się nawet żyć.
Obserwuj wątek
    • koza_w_rajtuzach Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 09:47
      Przez kogo jesteś bita?
      • aniazzielonegowzgorza Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 09:56
        przez moich braci
        • koza_w_rajtuzach Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 10:08
          Przez braci? A czemu?
          • aniazzielonegowzgorza Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 10:39
            przez braci. Dwóch starszych przemiłych mężczyzn
            • koza_w_rajtuzach Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 10:48
              I pewnie Cię to, zboczenico, podnieca? :)
              • aniazzielonegowzgorza Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 13:11
                dzięki za zrozumienie
                • aniazzielonegowzgorza Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 13:15
                  nie chcę się tu nikomu żalić. Po prostu albo się powieszę albo zacznę szukać
                  pomocy u innych ludzi. Mam dość milczenia, skrywania tego się u mnie w domu
                  dzieje. Więc pytam o adresy, telefony do instytucji które mi pomogą. Wiem, że
                  przemoc w rodzinie wcale nie jest takim rzadkim zjawiskiem. Może ktoś
                  skorzystał z pomocy takich instytucji i może mi wskazać sprawdzone adresy czy
                  telefony.
                  • koza_w_rajtuzach Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 13:39
                    Może napisz coś więcej o swojej sytuacji. Naświetl nam ją bardziej.
                    Jeśli mówisz prawdę, to być może ktoś postara Ci się pomóc.
                    • aniazzielonegowzgorza Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 14:09
                      naświetlić? prosze bardzo. Mam 20 lat, dwóch starszych braci. 3 lata tem umarła
                      nasza mama. Od tego czasu zaczęły się "szopki". Jestem do niczego, wszystko
                      robię źle, mam się do niczego nie wtrącać, nie mam prawa się odezwać. Gdy
                      się "stawiam" dostaję "po buzi". Tata stoi murem za chłopakami. Ja jestem tą
                      złą. Jestem jedyną kobietą w domu i wszystko w nim robię, gotuję, sprzątam,
                      piorę, poza tym pracuję i studiuję zaocznie. Nie mam na nic czasu. Poświęcam
                      się dla dobra rodziny. Oczywiscie jestem na tyle zaradna, że mimo tych
                      obowiązków mogłabym wygospodarować trochę wolnego czasu dla siebie, ale wolę
                      się nie narażać rodzinie, bo wg. nich w domu zawsze jest coś do zrobienia.
                      Staram się by wszystko było w jak najlepszym porządku, ale mimo tego i
                      tak "nie nadaję się nawet na mydło" (cytat). Dawniej miałam koleżanki,
                      kolegów. Teraz mam z nimi bardzo słaby kontakt. Wszyscy moi znajomi
                      przeszkadzali wiecznie mojej rodzinie. Za mało czasu poświęcałam (wg. nich)
                      domowi, za wiele znajomym (żeby było jaśniej raz na jakieś dwa tygodnie
                      wyskoczyłam do znajomych na godzinę czy dwie).Od czasu do czasu gdy już "miarka
                      się przebierze" z mojej strony oczywiście, moi bracia "wychowują mnie". Byle
                      pretekst prowokuje ich do bicia. Wczoraj wieczorem np. jeden brat posprzeczał
                      się ze mną, w wyniku czego dostałam w twarz tak, że aż mi krew poleciała z
                      nosa. Gdy sie próbuję zasłaniać, bronić, do akcji wkracza drugi brat. Ten z
                      kolei specjalizuje się w tym, że "rzuca" mną po pokoju. Nie patrzy na to, że
                      np. rozcięłam sobie brew o kant biurka, czy dłoń o rozbity szklany stolik. Po
                      ostatniej awanturze szłam sama, pieszo do pobliskiego szpitala (pół godziny
                      piechotą), z głęboko rozciętą, krwawiącą dłonią. Pretekst znajdzie się zawsze.
                      To tyle. A mi się już po prostu nie chce żyć. Wyprowadziłabym się chętnie z
                      domu, uciekła jak najdalej ale gdzie? Zarabiam niecałe 500 złoty, nie utrzymam
                      się nigdzie sama, nic nie wynajmę. Dodam, że nie należymy do patologicznych
                      rodzin. Członkowie mojej rodziny cieszą się poważanie, szacunkiem sąsiadów,
                      znajomych, rodziny. Są wykształceni, mają dobrą pracę. To tylko ja jestem
                      wszystkiemu winna. Choć to moze głupio zabrzmi, najchętniej położyłabym się
                      obok mamy i tam już została. Tam jest cicho, spokojnie, szumi lasek, śpiewają
                      ptaszki. Cyz jest dla mnie jeszcze jakaś szansa na normalne życie?
                      • xanaka Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 17:31
                        "Dodam, że nie należymy do patologicznych
                        rodzin."

                        Nie? :\
                  • trzydziecha1 Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 13:40
                    Zajrzyj koniecznie tutaj wszystkiego się dowiesz
                    www.niebieskalinia.pl/index.php?w=800.
                  • trzydziecha1 Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 13:47
                    jeszcze to przeczytaj
                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3032942.html
                    • aniazzielonegowzgorza Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 14:16
                      dziękuję. Może uda mi się skądś do nich zadzwonić. Bo w domu mamy szczegółowy
                      biling, więc o dzwonieniu z domu nie ma mowy.
              • aniazzielonegowzgorza Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 14:15
                przykro mi czytać takie słowa. Miałam lepsze zdanie o forumowiczach. Choć nie
                często zdarza mi się uzyskać dostęp do komputera i internetu (dziś braci nie
                ma) to jednak czasem przegladam różne forum na stronach gazety. I wydawało mi
                się, że na was zawsze można liczyć. Nie chodzi mi nawet o obraźliwe słowo, bo
                ja jestem do najgorszych wyzwisk przyzwyczajona.
                • koza_w_rajtuzach Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 14:45
                  Daj spokój, nie chciałam Cię obrazić, myślałam, że to tylko prowokacja.
                  Bardzo mi przykro z powodu Twojej sytuacji. Nie wiem nawet co mogłabym Ci
                  doradzić - sama czułabym się na Twoim miejscu bezradna. Dobrze jednak, że
                  walczysz, że próbujesz coś z tym zrobić, że masz jeszcze wolę walki i nie
                  zgasła w Tobie nadzieja o lepszą przyszłość.
                  Zadzwoń na niebieską linię, tak jak radziła Ci trzydziecha, a poza tym może
                  spróbuj znaleźć lepiej płatną pracę. Staraj się nie prowokować braci, ale myśl
                  swoje i nie daj się całkowicie stłamasić.
                  Nie masz nikogo do kogo mogłabyś pójść? Jakaś babcia, ciotka, ktokolwiek?
    • caprissa Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 15:46
      nie da się.
      Ale wiem jedno gorsza od bicia jest znęcanie się psychiczne i to nie tylko ona
      on, ale i relacja matka dziecko.
    • asiulka81 zglosic sie do najblizszej Prokuratury rejonowej 26.11.05, 18:35
      i zawiadomic o popelnieniu przestepstwa z ar. 207 paragraf 1 Kodeksu Karnego.
    • paul_ina Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 21:41
      Po następnej awanturze idź na policję i złóż doniesienie o pobiciu. Policja załatwi Ci obdukcję. Zostanie wszczęte śledztwo. Zarzuty pozostałych domowników, że "doniosłaś na swojego" musisz twardo odpierać, że "swój mnie pobił jak psa".

      Inną metodą jest po prostu niechrześcijańskie oddanie. On Cię rzuca na stolik - to weź lampkę i pie..ij w ten głupi zakuty łeb, niech sobie gnojek przyswoi, że kobiety, a zwłaszcza spokrewnionej, nie wolno bić! W ogóle musisz się postawić. Do ojca spróbuj przemówić, że mama, gdyby żyła, nie dopuściłaby do takiego poniewierania się. Jeśli sama siebie nie szanujesz, oni też nie będą - wyjdź ze znajomymi, miej swoje życie. Obowiązki domowe też trzeba podzielić na waszą trójkę. Pamiętej - masz takie samo prawo jak oni mieszkać w tym domu, jesteś najmłodsza, potrzebujesz opieki! Nie jesteś workiem do bicia! Wykrzycz to tym gnojkom, ale dostatecznie głośno, żeby wszyscy sąsiedzi słyszeli. Dziewczyno, tyle krzywd dostaniesz na ile sobie pozwolisz! Weź się w garść i oddaj!!
      • aniazzielonegowzgorza Re: jestem bita, co robić? 26.11.05, 23:50
        dziękuję Wam wszystkim za rady. Wiem, że muszę to przerwać. Do tej pory nikt z
        rodziny o tym co się w moim domu dzieje nie wiedział. Dziś, jeszcze obolała po
        wczorajszym, zainspirowana czyjąś tu radą, opowiedziałam o wszystkim babci
        (oczywiście na początku nie chciała w to uwierzyć). Co prawda babcia jest już w
        bardzo podeszłym wieku, ma 85 lat, ale obiecała mi pomoc. Ma pogadać z tatą i
        chłopakami. Wiem, że to nic nie pomoże. Ale powiedziała też, że mogę się
        przeprowadzić do niej. Wreszcie wyrwałabym się z tego piekła. Choć z tym może
        być ciężko, bo babcia mieszka w innym mieście, za daleko bym mogła codziennie
        dojeżdżać do swojego miasta do pracy. W moim rodzinnym mieście jest bardzo
        ciężko z pracą. Ja sama mam szczęście, że wogóle pracuję (w biurze, na 3/4
        etatu). Nie mogę stracić tej pracy. A u babci, w małym miasteczku, z pracą jest
        jeszcze gorzej.Przez jakis czas mogłabym żywić się u babci, w zamian za opiekę,
        ale muszę też myśleć o przyszłości, babcia jest już stara, w każdej chwili może
        odejsć, a ja jak się już wyprowadzę, nie będę miała możliwości powrotu do domu
        (słowa taty). Więc nie wiem co robić. Muszę to jeszcze przemyśleć. Porozgladać
        się za pracą w tamtych rejonach, w większym mieście, ale na tyle blisko, bym
        mogła od babci dojeżdżać do pracy. Na studia 4 razy w meisiącu zawsze mogę tu
        przyjechać i zatrzymać sie u jakiejś koleżanki. Jakoś ta możliwość zamieszkania
        u babci dodała mi skrzydeł. Świadomość tego, że będę po kolejnej awanturze
        miała gdzie jechać, gdzie sie położyć spać dała mi wiarę, że wszystko może się
        jakoś ułoży. Ale co najważniejsze, teraz gdy podzieliłam sie tą tajemnicą z
        inną, życzliwą osobą, jest mi lżej. Wierzę, że mogę opowiedzieć o tym i innym,
        że nie bedę się już tak wstydzić. Jestem jeszcze za młoda by poradzić sobie
        sama z takim problemem, zrozumiałam że muszę prosić o pomoc, jeżeli ma się to
        wszystko skończyć.
        • skin2 Re: jestem bita, co robić? 27.11.05, 06:43
          trzymaj się kobieto i bierz z tego piekiełka.Życie przed tobą .A ci
          dżentelmeni" wtedy docenia Twoją prace jak im czystych skarpetek
          braknie.Nawiasem mówiąc to dobrze ich żoną nie wróże.Pozdrawiam i trzymaj się
          (od nich z daleka)
    • wojtow Re: jestem bita, co robić? 27.11.05, 07:40
      Postaw wszystko na 1 kartę i wyrwij się stamtąd.
      Jesteś młoda - zacznij żyć !!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka