26.11.05, 22:26
Nie wiem czy to ktoś teraz przeczyta, bo jutro to już mnie nie będzie
obchodzić. Potrzebuję jakiegoś wsparcia na już! ;) To jest taki śmiech przez
łzy...Oczy mam już tak spuchnięte, że ledwie widzę. Mialam się uczyć na
egzamin, a ryczę jak bóbr....Jakie to wszystko banalne....Dwa miesiące po
ślubie....i nie umiemy się porozumieć. W pokoju obok mam kompletnie pijanego
męża..
Obserwuj wątek
    • khaki3 Re: Dramat 26.11.05, 22:31
      Jesli potrzebujesz pomocy,porady,wsparcia pisz na e-mail zuza1693@hotmail.com
    • misio1231 Re: Dramat 26.11.05, 23:50
      Jeżeli chcesz pogadac-mój nr.gg 7364694
      Czasem trzeba tylko z kimś pogadac.
      Głowa do góry!
      • klatkadlapsa Re: Dramat 27.11.05, 00:16
        Dziękuję!
        Już trochę ochłonęłam. Porozmawiałam z khaki na mailu. Poza tym wpadłam w
        panikę (jak ktoś tu napisał). NIE CIERPIĘ alkoholu!!!
        No i nie mam Gadulca :)
        • misio1231 Re: Dramat 27.11.05, 00:29
          Nie ma problemu.Chociaz nie wydaje mi sie aby Twoje zachowanie można było przyrównac do paniki,po tym co napisałas.W razie jakby co...tzn gdybyś kiedykolwiek chciała i potrzebowała pogadac,to pisz na maila gazetowego.
          Czasem naprawde potrzeba tylko rozmowy,uspokojenia,przemyslenia.
          Myśl pozytywnie,bo musi byc i bedzie napewno dobrze!
        • mxp4 Re: Dramat 27.11.05, 05:09
          Chlopy czasem pija, bedziesz musiala sie przyzwyczaic. Traktuj taki eksces z
          przymruzeniem oka jesli wszystko inne jest w porzadku.
    • vanhongen Re: Dramat 26.11.05, 23:53
      ale jutro wytrzeźwieje wiec problem nie dotyczy tylko alkoholu
      • wielo-kropek Re: Dramat 27.11.05, 00:01
        No wlasnie. Wypil i tyle. Z pijanym raczej sie nieporozumiesz. Dlaczego zaraz
        tak odrazu w panike wpadasz? Wytrzezwieje, wroci do normalnosci. Nie chcesz
        chyba nam tu powiedziec ze za pijaka wyszlas. Jesli tak, to win siebie
        bardziej niz jego.
        • vanhongen Re: Dramat 27.11.05, 00:05
          jak tylko sie sponiewierał to pikuś,gorzej jak było coś wcześniej
    • maialina1 Re: Dramat 27.11.05, 00:06
      O kurde!
      A czemu sie upil?
      Tak juz ma, czy tez wpadl w jakas depresje?
      • vanhongen Re: Dramat 27.11.05, 00:07
        no właśnie gdzie ta autorka wątku?
        niech wyjaśni
    • klatkadlapsa Re: Dramat 27.11.05, 00:10

      Wkurza mnie, że nawet jeśli on zawini ja muszę inicjować rozmowę, bo widzę że
      on kompletnie nie wie jak....
      Wkurza mnie bardzo.
      Ale jeszcze bardziej jak widze go teraz ululanego (znając go, to pewnie były
      trzy piwa..). Wychodziłoby na to, że teraz to moja wina, że się nachlał.
      Bo nie chcialam z nim rozmawiać.....
      Pijak? Nie. Aczkolwiek kiedyś przeginał z kolegami i piwem, rozstaliśmy się
      nawet na pól roku.



      • vanhongen Re: Dramat 27.11.05, 00:14
        e to wczesniej sie pocieliście,no a dlaczego nie chciałaś z nim rozmawiać?
        dwa miesiące po ślubie,to trzeba z łóżka nie wychodzić,a nie brzydkie wyrazy
      • wielo-kropek Re: Dramat 27.11.05, 00:15
        A jak wczesniej bylo, tez nie wiedzial jak prowadzic rozmowe?
        • vanhongen Re: Dramat 27.11.05, 00:18
          ale co było? opisz bo z takimi informacjami kiepsko u mnie z empatią
          • klatkadlapsa Re: Dramat 27.11.05, 00:31
            Napisałam niżej.
    • klatkadlapsa Re: Dramat 27.11.05, 00:20
      Przeklejam z "Młodziutkich mężatek"...Tam się "udzieliłam, bo tutaj nikt mi na
      początku nie odpowiedział:
      ...Ano...wyszedł z założenia, że upić się będzie najlepiej, zamiast porozmawiać
      o
      wczorajszym zachowaniu (pracował do późna, a potem na pusty żołądek wypił sobie
      piwo - efekt? zasnął jak kłoda, dzwonił do niego jego ojciec, myślałam że to
      coś ważnego - obudziłam go....i takiej agresji dawno nie widzialam - rąbnął
      komórką o ścianę, naciągnął kołdrę i odwrócił się..
      Trzeba było nie ruszać g.... ale nie wytrzymałam i zaczęłam się dopytywać nieco
      poirytowana czy na pewno ma powód, żeby rzucać tel (jeśli taki w ogole
      istnieje), to się nasłuchałam: "k..., od.jeb się itd".nie spalam pół nocy. Nie
      jestem zblazowana panienka, ale wszystko ma swoje granice....
      Dzisiaj jak gdyby nigdy nic, nad ranem chciał mnie przytulić...Wywiązała się
      rozmowa, nic nie pamiętał z poprzedniego dnia. To akurat mnie nie dziwi, bo ma
      b.słabą głowę. Poszedł do pracy.
      Myślałam, że może pogadamy, ale on woli w
      taki oto sposób uciekać od problemu, poza tym chciałby, żebym w sekundę mu
      wybaczyła - zrobił dziś obiad, który przyjelam dość chłodno.
      • nglka Re: Dramat 27.11.05, 00:25
        Według mnie wszystko jest dla ludzi, alkojol też.
        Nie rozumiem i nie toleruję jednak sytuacji kiedy ktoś, kto zachowuje się
        agresywnie po alkoholu - mimo wszystko lubi sobie wypić.
        Agresja po alkoholu i jednocześnie "niepamięć" na trzeźwo to groźna rzecz -
        bardziej groźna dla Ciebie niż dla Niego.
        Wczoraj na Ciebie warknął, jutro może uderzyć.
        Nie, nie przesadzam, tak się właśnie dzieje u osób, które nie umieją pohamować
        emocji po alkoholu - po prostu nie panują nad sobą a potem... niczego nie
        pamiętają albo błagają o przebaczenie by... upić się na dzień następny.

        Na Twoim miejscu - jeśli mąż nie chce rozmawiać - postawiłabym wyraźne
        ultimatum. Pije z kolegami - niech śpi u kolegów.
        Może ktoś inny będzie znał lepsze wyjście...
        • wielo-kropek Re: Dramat 27.11.05, 00:32
          nglka napisała:



          > Na Twoim miejscu - jeśli mąż nie chce rozmawiać - postawiłabym wyraźne
          > ultimatum. Pije z kolegami - niech śpi u kolegów.
          > Może ktoś inny będzie znał lepsze
          wyjście...
          Wydaje mi sie, ze to zupelnie nie naprawi sprawy a wrecz przeciwnie - ja
          pogorszy. Facet zacznie spac u kolegow (poprawka na drugi dzien) a i kobiety
          sie podobne-towarzyskie tam znajda. Poprostu facet moze zejsc zupelnie na psy.
          • nglka Re: Dramat 27.11.05, 00:35
            wielo-kropek napisał:


            > Wydaje mi sie, ze to zupelnie nie naprawi sprawy a wrecz przeciwnie - ja
            > pogorszy. Facet zacznie spac u kolegow (poprawka na drugi dzien) a i kobiety
            > sie podobne-towarzyskie tam znajda. Poprostu facet moze zejsc zupelnie na psy
            > .

            Może, ale nie musi.
            Ryzyk fizyk.
            Pisząc to miałam akurat na myśli dobro kobiety, na którą agresywnie naskoczył
            pijany mąż.
            Podałam to jako rozwiązanie "tymczasowe", czego faktycznie zapomniałam zaznaczyć.
            Rozwiązanie stresowej sytuacji aż "coś" wpadnie do głowy - a nie rozwiązanie
            problemu.

            Myślę, że przez jakiś czas mąż nie będzie pił, gdy takie słowa usłyszy. Po
            prostu sięprzestraszy. potem zapomni i znów zacznie a czas, kiedy będzie myślał
            nad słowami żony - żonka może wykorzystać na obmyślenie strategii działania by
            żadne z Nich nie było poszkodowane.
            • wielo-kropek Re: Dramat 27.11.05, 00:40
              żonka może wykorzystać na obmyślenie strategii działania by
              > żadne z Nich nie było poszkodowane.
              Lepiej niech strategie dzialania (zycia) sami sobie wspolnie razem
              obmyslaja, a nie w pojedynke. Ona moze oczywiscie obmyslac swoja strategie,
              ktora zupelnie mu nie bedzie pasowala, ktora bedzie olewal w calosci. Byc
              moze tez ja w calosc przyjmie. Roznie z tym ,jak sama wiesz, bywa czy
              jest.
              • nglka Re: Dramat 27.11.05, 00:44
                Ciężko obmyślać strategię we dwoje gdy dziewczyna dała wyraźnie do zrozumienia,
                że mąż nie chce rozmawiać.
            • klatkadlapsa Re: Dramat 27.11.05, 00:46
              Tia..mieszkanie jest jego ojca. Już widzę jak go stamtąd wyprowadzam....
              Poza tym tak się składa, że on na nie pracuje (tzn czynsz itd). Ja kończę
              studia.
              Zresztą - jak mówiłam - imprezy się skończyły.
        • klatkadlapsa Re: Dramat 27.11.05, 00:39
          Poprawka...picie z kolegami się skończyło...dawno temu. Wspomniałamam o tym,
          żeby jakoś pokazać skąd moja alergia na alkohole.

          Też się boję tej "niepamięci" po alkoholu..bo tą są tak małe ilości (dwa, trzy
          piwa) że nie chce mi się trochę wierzyć, że można się tym całkowicie urżnąć.
          Sama już nie wiem.

          Widzę po prostu, że on nie potrafi rozmawiać. Boi się...Mnie? Ech.
          • nglka Re: Dramat 27.11.05, 00:43
            klatkadlapsa napisała:

            > bo tą są tak małe ilości (dwa, trzy
            > piwa) że nie chce mi się trochę wierzyć, że można się tym całkowicie urżnąć.
            > Sama już nie wiem.

            Można się urżnąć i to ostro, mój mężczyzna ma tak słabą głowę, że traci kontakt
            po 3 piwach... do tej pory myślałam, że ja jestem doopa w piciu ;-)))

            > Widzę po prostu, że on nie potrafi rozmawiać. Boi się...Mnie? Ech.

            Myślę, że wielu mężczyzn ma problem tak na prawdę ze szczerą rozmową, mój czasem
            też wyskakuje jak Filip z Konopii z tekstem, którego zupełnie nie rozumiem i
            naburmusza się - gdy zadam jakieś pytanie.
            Z tego co zdążyłam wywnioskować - przynajmniej w moim związku - chodzi o taką
            jedną małą dużą sprawę - mężczyźni nie lubią się przyznawać do błędu bo to jedt
            jednoznaczne z faktem, że się mylą.
            Ja wiem, że cechę tą przypisuje się często kobietom ale to jest bardzo mylne,
            mężczyźni też potrafią zachować się jak dzieci (postawa obronna - nie mam
            argumentów to nic nie powiem a jak mnie dotkniesz - zacznę gryźć).
          • wielo-kropek Re: Dramat 27.11.05, 00:44
            Skoro nie moze wypic i w dodatku ma zanik pamieci, to ja bym ci radzil
            popracowac wspolnie nad tym, zeby on zupelnie przestal pic.
            • klatkadlapsa Re: Dramat 27.11.05, 00:51
              Moje marzenie.
              Chyba nierealne.
              kiedyś: 2-3 piwa dziennie, codziennie, weekendowe imprezy z
              kolegami. "Najlepiej" wspominam trzydniowy maraton z okazji urodzin.
              Wytrzymałam. Namawiałam. Prosiłam. Histeryzowałam. Powiadomiłam jego rodzinę.
              Spowodowałam, że się wyprowadził (znikli sąsiedzi, koledzy...) z poprzedniego
              mieszkania. Po drodze coś się wypaliło i kiedy już zaczynało w końcu być
              dobrze - odeszłam. Pól roku zabiegał o mnie. Zmieniło się wiele. Wróciłam. Po
              prawie roku pobraliśmy się.
              Trochę się boję.
              dobranoc - mam dosyć na dziś.
      • wielo-kropek Re: Dramat 27.11.05, 00:28
        Nie wiem co ci powiedziec. Nieladnie ze ciebie bez powodu skrzyczal.
        Postaraj sie moze zapomniec o tym, bo i tak juz tego nieodwrocisz. Oby tylko
        wiekszych problemow nie bylo. Kazde malzenstwo cos tam podobnego ma.
      • mxp4 Re: Dramat 27.11.05, 05:15
        klatkadlapsa napisała:

        > Przeklejam z "Młodziutkich mężatek"...Tam się "udzieliłam, bo tutaj nikt mi
        na
        > początku nie odpowiedział:
        > ...Ano...wyszedł z założenia, że upić się będzie najlepiej, zamiast
        porozmawiać
        >
        > o
        > wczorajszym zachowaniu (pracował do późna, a potem na pusty żołądek wypił
        sobie
        >
        > piwo - efekt? zasnął jak kłoda, dzwonił do niego jego ojciec, myślałam że to
        > coś ważnego - obudziłam go....i takiej agresji dawno nie widzialam - rąbnął
        > komórką o ścianę, naciągnął kołdrę i odwrócił się..
        > Trzeba było nie ruszać g.... ale nie wytrzymałam i zaczęłam się dopytywać
        nieco
        >
        > poirytowana czy na pewno ma powód, żeby rzucać tel (jeśli taki w ogole
        > istnieje), to się nasłuchałam: "k..., od.jeb się itd".nie spalam pół nocy.
        Nie
        > jestem zblazowana panienka, ale wszystko ma swoje granice....
        > Dzisiaj jak gdyby nigdy nic, nad ranem chciał mnie przytulić...Wywiązała się
        > rozmowa, nic nie pamiętał z poprzedniego dnia. To akurat mnie nie dziwi, bo
        ma
        > b.słabą głowę. Poszedł do pracy.
        > Myślałam, że może pogadamy, ale on woli w
        > taki oto sposób uciekać od problemu, poza tym chciałby, żebym w sekundę mu
        > wybaczyła - zrobił dziś obiad, który przyjelam dość chłodno.



        Na takie zachowania twojego meza absolutnie nie mozesz pozwolic. Musisz z nim
        powaznie porozmawiac bo wkrotce dojdzie do rekoczynow z byle powodu.
    • klatkadlapsa Re: Dramat 27.11.05, 00:30
      Tak patrzę na swoją obrączkę i myślę czy doroslam do tego wszystkiego....
      • misio1231 Re: Dramat 27.11.05, 00:32
        Ty napewno!Tylko,czy Twój mąż potrafi zrozumieć co to znaczy małzeństwo!!!
        • wielo-kropek Re: Dramat 27.11.05, 00:35
          A skad taka pewna jestes ze ona dorosla. Przeciez jej wcale nie znasz.
          Juz sam fakt zastanawiania sie nad ta sprawa rzuca swoj cien i daje cos
          do myslenia.
          • klatkadlapsa Re: Dramat 27.11.05, 00:44
            Hmm...napisalam tak ponieważ łączę dorosłośc z cierpliwościa, a tej chyba mi
            brak.
            Mój maż mnie denerwuje tym, że jest zapracowany, że nic mu się nie chce
            (dosłownie i w przenośni).
            Zaczynam się niestety łapać na tym, że myślałam chyba że ślub to takie magiczne
            coś...co zmieni wiele. Kurcze, a myślalam że tylko bardzo naiwne osoby mogą w
            ten sposób myśleć.
    • klatkadlapsa Re: Dramat 27.11.05, 01:48
      "Najlepiej, żeby przestał pić"...
      Moje marzenie.
      Chyba nierealne.
      kiedyś: 2-3 piwa dziennie, codziennie, weekendowe imprezy z
      kolegami. "Najlepiej" wspominam trzydniowy maraton z okazji urodzin.
      Wytrzymałam. Namawiałam. Prosiłam. Histeryzowałam. Powiadomiłam jego rodzinę.
      Spowodowałam, że się wyprowadził (znikli sąsiedzi, koledzy...) z poprzedniego
      mieszkania. Po drodze coś się wypaliło i kiedy już zaczynało w końcu być
      dobrze - odeszłam. Pól roku zabiegał o mnie. Zmieniło się wiele. Wróciłam. Po
      prawie roku pobraliśmy się.
      Trochę się boję.
      dobranoc - mam dosyć na dziś.


      • madainn Re: Dramat 28.11.05, 00:37
        klatkadlapsa napisała:

        > "Najlepiej, żeby przestał pić"...
        > Moje marzenie.
        > Chyba nierealne.
        > kiedyś: 2-3 piwa dziennie, codziennie, weekendowe imprezy z
        > kolegami... odeszłam. Pól roku zabiegał o mnie. Zmieniło się wiele. Wróciłam.
        > Po prawie roku pobraliśmy się

        Słońce, mam wrażenie, że czytam o sobie; było tak samo; miałam dosyć alkoholu,
        imprez, kolegów, odeszłam, minął czas jakiś, prosił, wróciłam; tylko że on
        naprawdę się zmienił, przestał pić, znikneli koledzy, sprawy się rozwiązały, po
        roku wzięliśmy ślub (6 lat temu); na początku było bardzo ciężko przestawić się
        na nowy nieimprezowy tryb życia, ale dało radę; nie ma recepty, nie ma gotowych
        scenariuszy i każdemu życie układa się inaczej, ale chciałbym, żebyś wiedziała,
        że z takim problemem można sobie poradzić i że nie jesteś sama (jeżeli chcesz
        pogadać zawsze możesz napisać do mnie bezpośrednio)
        głowa do góry :)
    • his_girl Re: Dramat 27.11.05, 12:51
      Facet się czasami musi upić :)
      A następnego dnia rano jest kochany, grzeczny i się podlizuje ;)
      • nglka Re: Dramat 28.11.05, 00:42
        his_girl napisała:

        > Facet się czasami musi upić :)
        > A następnego dnia rano jest kochany, grzeczny i się podlizuje ;)

        Ale tu już nie chodzi o sam fakt tego, że pije - ale jak się zachowuje.
        W tym przypadku bardzo agresywnie.
        nie podpięłabym tego pod: "facet się czasami musi upić".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka