Gość: Lena
IP: server:* / 192.168.0.*
18.10.02, 19:30
Nie umiem wejść do sklepu i kupić jednej rzeczy. Nie chodzi o zakupy w
markecie bo tam biorę zawsze spis potrzebnych rzeczy i trzymam się tego. No i
zwykje biorę męża bo ktoś musi te zakupy wnieść do domu. Zaznaczyć muszę,że
zakupów nie znoszę. Jestem chora gdy muszę np. kupić zimowe kozaki, płaszcz
nie mówiąc już o meblach czy nawet pralce. Sama myśl,że odwiedzę kilka lub
kilkanaście sklepów i będę oglądała to samo przyprawia mnie o mdłości. Ja np.
wchodzę do księgarni i nie oprę się książkom ... trzy, cztery a najchętnie
wszystko czego jeszcze nie czytałam. Wchodzę do księgarni muzycznej i kupuję
kilka CD z ulubioną muzyką skrzypcową. Jak tyklo pisze na tym violin i
jeszcze tego nie słyszałam byłabym chora i z pewnością natępnego dnia
pojechałabym po tą płytę. Mój rekord to 12 płyt. Mój mąż już nie liczy ile
mam płty np.ze "Śmierć i dziewczyna" Schuberta bo wie,że każde jest inne.
Gdybym nie miała pieniędzy to wolałabym nie jeść lub jeść suchy chleb ale
płyte kupić. Czy to już jakiś rodzaj manii ? Bo to jest nie do opanowania.