Dodaj do ulubionych

jak myslicie ?

19.12.05, 19:16
Wczoraj poklocilam sie z moja matka o pewna sprawe dotyczaca mojego chlopaka.
Otoz spotykam sie z nim 3 tygodnie, on ma swoje mieszkanie. Mieszkam jakies 7
km od niego. Czesto spedzany wspolnie wieczory w jego mieszkaniu, pozniej
wracam do siebie, najczesciej jest to ok. godz. 22- 23.00, musze dojezdzac
dwoma autobusami, od autobusu mam jeszcze kawalek drogi, m. in. kolo parku.
Jak sadzicie czy chlopak powinien odwozic mnie autobusem i odprowadzac do
domu, czy raczej nie ?
Obserwuj wątek
    • yoma Re: jak myslicie ? 19.12.05, 19:17
      Powinien cię wsadzić w taryfę.
      • magda187 Re: jak myslicie ? 19.12.05, 19:22
        i kto powinien placic twoim zdaniem za taksowke ?
        • starawyjadaczka Re: jak myslicie ? 19.12.05, 19:26
          magda187 napisała:

          > i kto powinien placic twoim zdaniem za taksowke ?


          w takim razie powinien Cie odwieźć autobusem i odprowadzic pod sam dom od
          przystanku.
          • magda187 Re: jak myslicie ? 19.12.05, 19:30
            dzieki za odpowiedzi, czekam na nastepne. Zdaniem mojej mamy fakt, ze on nie
            odwozi mnie autobusem i pozwala abym sama chodzila poznym wieczorem swiadczy
            tylko o tym, ze mu na mnie nie zalezy. Ja zastanawiam sie wiec czy to mama jest
            zacofana czy moze ja niepotrzebnie przymykam na to oczy.
            • starawyjadaczka Re: jak myslicie ? 19.12.05, 19:39
              magda187 napisała:

              > dzieki za odpowiedzi, czekam na nastepne. Zdaniem mojej mamy fakt, ze on nie
              > odwozi mnie autobusem i pozwala abym sama chodzila poznym wieczorem swiadczy
              > tylko o tym, ze mu na mnie nie zalezy. Ja zastanawiam sie wiec czy to mama
              jest
              >
              > zacofana czy moze ja niepotrzebnie przymykam na to oczy.

              moze nie zalezy a moze jest mlody i nie przyszło mu do głowy, że może Ci się
              coś stac, dodajmy tu brak wyobrazni i gotowe. mame popieram, ma w 100% racje co
              do tego, że chłopak powinien Cie odprowadzac albo nie narażac na tak późne
              samotne powroty do domu (niech przjeżdza do Ciebie)Ale wiem, chata wolna jest
              tam a nie u Ciebie ;))
              ja od mojego wracałam taksówka albo mnie odwoził samochodem kolegi, trzecia
              wersja była: pociąg i autobus; i zawsze jechał ze mną (chłopak). Zreszta sama
              bym sie bała i jakby sam na to nie wpadł to bym go poprosila. A co na to twój
              chlopak? rozmawialaś z nim o tym?
            • rosa_de_vratislavia Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:04
              magda187 napisała:

              Zdaniem mojej mamy fakt, ze on nie
              > odwozi mnie autobusem i pozwala abym sama chodzila poznym wieczorem swiadczy
              > tylko o tym, ze mu na mnie nie zalezy.

              Zgadzam się z Twoją mamą, że facet odporowadza wybrankę - moze się przejchac
              wieczorem autobusem. Taki zwyczaj - może staroświecki, ale dowodzi kultury
              osobistej faceta. Osobiście byłabym niemile zaskoczona, gdyby wybranek mnie nie
              odprowadził do domu.
              • maialina1 Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:09
                Przecież jego tam samo mogą zlać i powiesić na drzewie jak ją zgwalcić.
                Myślisz że banda 5, 6 nocnych przestępców bardziej boi sie chlopaka z
                dziewczyną niż samej dziewczyny?? Im to nie robi zadnej roznicy.
                Po prostu, jak tu ktos pisa pod spodem, albo niech dziewczyna sypia u niego
                (przecież jest juz duzą dziewczynką, a nawet jesli nie jest to lepsze to niż
                narażanie życia) albo niech jeździ taksówką.
                • rosa_de_vratislavia Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:13
                  maialina1 napisał:

                  > Przecież jego tam samo mogą zlać i powiesić na drzewie jak ją zgwalcić.
                  > Myślisz że banda 5, 6 nocnych przestępców bardziej boi sie chlopaka z
                  > dziewczyną niż samej dziewczyny?? Im to nie robi zadnej roznicy.
                  > Po prostu, jak tu ktos pisa pod spodem, albo niech dziewczyna sypia u niego
                  > (przecież jest juz duzą dziewczynką, a nawet jesli nie jest to lepsze to niż
                  > narażanie życia) albo niech jeździ taksówką.

                  Nie rozumiesz mnie. To nie jest tylko kwestia bezpieczeństwa. To jest taki miły
                  zwyczaj, ze facet odprowadza kobiete do domu, jesli wspólnie spędzili czas.
                  Dowodzi to jego kultury osobistej.

                  Co do nocowania u faceta - nie każdy współzyje po trzech tygodniach od poznania
                  się. I nie każdy czuje się swobodnie w obcym domu.
                  • starawyjadaczka Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:15
                    rosa_de_vratislavia napisała:

                    > maialina1 napisał:
                    >

                    >
                    > Co do nocowania u faceta - nie każdy współzyje po trzech tygodniach od
                    poznania
                    >
                    > się.

                    aha, zaraz sie zacznie.
                    • rosa_de_vratislavia Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:21
                      starawyjadaczka napisała:

                      > rosa_de_vratislavia napisała:
                      >
                      > > maialina1 napisał:
                      > >
                      >
                      > >
                      > > Co do nocowania u faceta - nie każdy współzyje po trzech tygodniach od
                      > poznania
                      > >
                      > > się.
                      >
                      > aha, zaraz sie zacznie.

                      Co się zacznie? nie jestem wyznawczynią Kultu Dziewiczej Błony. Zwracam tylko
                      uwage, ze ludzie sa rózni i mają rózne zwyczaje/oczekiwania.
                      Osobiście lubię być odprowadzana i tyle.

                      • starawyjadaczka Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:26
                        rosa_de_vratislavia napisała:

                        > starawyjadaczka napisała:
                        >
                        > > rosa_de_vratislavia napisała:
                        > >
                        > > > maialina1 napisał:
                        > > >
                        > >
                        > > >
                        > > > Co do nocowania u faceta - nie każdy współzyje po trzech tygodniach
                        > od
                        > > poznania
                        > > >
                        > > > się.
                        > >
                        > > aha, zaraz sie zacznie.
                        >
                        > Co się zacznie? nie jestem wyznawczynią Kultu Dziewiczej Błony. Zwracam tylko
                        > uwage, ze ludzie sa rózni i mają rózne zwyczaje/oczekiwania.
                        > Osobiście lubię być odprowadzana i tyle.
                        >
                        ale ja nie zwrocilam uwagi na zwyczaj odprowadzania tylko na zdanie: Co do
                        nocowania u faceta - nie każdy współzyje po trzech tygodniach od poznania się.
                        Troche zabrzmiało to mentorsko i moralizatorsko.
                        troche odbiegłas od tematu. nie rozmawiamy tu o tym w jakim odstepie czasu od
                        poznania faceta nalezy z nim isc dpo lozka-ale o tym, czy powinien odprowadzac
                        swoja partnerke wieczorami do domu :)
                        • rosa_de_vratislavia Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:34
                          starawyjadaczka napisała:


                          > > Co się zacznie? nie jestem wyznawczynią Kultu Dziewiczej Błony. Zwracam t
                          > ylko
                          > > uwage, ze ludzie sa rózni i mają rózne zwyczaje/oczekiwania.
                          > > Osobiście lubię być odprowadzana i tyle.
                          > >
                          > ale ja nie zwrocilam uwagi na zwyczaj odprowadzania tylko na zdanie: Co do
                          > nocowania u faceta - nie każdy współzyje po trzech tygodniach od poznania
                          się.
                          > Troche zabrzmiało to mentorsko i moralizatorsko.

                          Nie miało tak zabrzmieć...tak to jest, jak nie słyszymy intonacji głosu i nie
                          widzimy mimiki. Ja sobie tylko dywaguję. No i zwracam uwagę, ze nie dla kazdego
                          pomysł z nocowaniem jest akceptowalny (z różnych wzgledów - np. ja wolę spac we
                          własnym łóżku ;)

                          > troche odbiegłas od tematu. nie rozmawiamy tu o tym w jakim odstepie czasu od
                          > poznania faceta nalezy z nim isc dpo lozka-ale o tym, czy powinien
                          odprowadzac
                          > swoja partnerke wieczorami do domu :)

                          Włąsnie - i dlatego mowy nie było o noclegach - pogawędźmy o odprowadzaniu i
                          jego funkcji kulturowej ;-)

                          >
                          >
                          • starawyjadaczka Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:37
                            rosa_de_vratislavia napisała:


                            >
                            > Nie miało tak zabrzmieć...tak to jest, jak nie słyszymy intonacji głosu i nie
                            > widzimy mimiki. Ja sobie tylko dywaguję. No i zwracam uwagę, ze nie dla
                            kazdego

                            to prawda, a ile mozna dawac usmieszkow co? w koncu wezma Cie za ehm tego,
                            niepowazna delikatnie mowiac ;)
                            >
                            > pomysł z nocowaniem jest akceptowalny (z różnych wzgledów - np. ja wolę spac
                            we
                            >
                            > własnym łóżku ;)
                            >

                            wiesz ze ja tez? haha :) i koniecznie musze miec swoja kołdre :)

                            > > troche odbiegłas od tematu. nie rozmawiamy tu o tym w jakim odstepie czas
                            > u od
                            > > poznania faceta nalezy z nim isc dpo lozka-ale o tym, czy powinien
                            > odprowadzac
                            > > swoja partnerke wieczorami do domu :)
                            >
                            > Włąsnie - i dlatego mowy nie było o noclegach - pogawędźmy o odprowadzaniu i
                            > jego funkcji kulturowej ;-)
                            >

                            wiec facet powinien odprowadzic i basta :)
                            > >
                            > >
                    • miss.hyde Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:23
                      Czy nocowanie musi od razu oznaczać współżycie?
                      • rosa_de_vratislavia Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:26
                        miss.hyde napisała:

                        > Czy nocowanie musi od razu oznaczać współżycie?

                        Nie, jasne, ze nie - ale oznacza pewien stopień intymności (zmycie makijażu,
                        paradowanie w pizamie), który nie każdy jest w stanie zaakceptować po
                        trzytygodniowej znajomości. Poza tym nie wiemy, czy facet mieszka sam - jego
                        rodzinawspółmieszkańcy moga dziewczynę krępować.
                        • starawyjadaczka Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:28
                          rosa_de_vratislavia napisała:

                          > miss.hyde napisała:
                          >
                          > > Czy nocowanie musi od razu oznaczać współżycie?
                          >
                          > Nie, jasne, ze nie - ale oznacza pewien stopień intymności (zmycie makijażu,
                          > paradowanie w pizamie), który nie każdy jest w stanie zaakceptować po
                          > trzytygodniowej znajomości. Poza tym nie wiemy, czy facet mieszka sam - jego
                          > rodzinawspółmieszkańcy moga dziewczynę krępować.


                          kurcze, ale nie rozmawiamy tu o krepowaniu sie, pizamach i zmywaniu
                          makijazu :)) co to ma wspolnego z niebezpieczenstwem wracania pozno do domu?
                          (samotnie)
                          • starawyjadaczka Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:29
                            bo zaraz zacznie sie rozmowa nt tego, kto ma sprzatac i wplywu rozkładu jazdy
                            nocnych autobusów na zużycie gazu w mieszkaniu partnera magdy :))
                            • rosa_de_vratislavia Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:36
                              starawyjadaczka napisała:

                              > bo zaraz zacznie sie rozmowa nt tego, kto ma sprzatac i wplywu rozkładu jazdy
                              > nocnych autobusów na zużycie gazu w mieszkaniu partnera magdy :))

                              Taki urok usenetu...
                              Ty proponujesz spanie zamiast odprowadzania, ja dla rozrywki piętrzę
                              przeszkody :)
                  • maialina1 do rosy 19.12.05, 23:22
                    rosa_de_vratislavia napisała:

                    > Nie rozumiesz mnie. To nie jest tylko kwestia bezpieczeństwa. To jest taki
                    miły
                    >
                    > zwyczaj, ze facet odprowadza kobiete do domu, jesli wspólnie spędzili czas.
                    > Dowodzi to jego kultury osobistej.
                    >

                    Oczywiście, jesli mowa o samochodzie. Co to doprowadzanie, autobusem? :S
                    Mily zwyczaj polega na tym ze jest to sposob milego romantycznego zwieńczenia
                    wieczoru. Widzisz cos romantycznego w jeździe po nocy zamarzniętym autousem??

                    > Co do nocowania u faceta - nie każdy współzyje po trzech tygodniach od
                    poznania
                    >
                    > się. I nie każdy czuje się swobodnie w obcym domu.


                    Spać to jeszcze nie znaczy wspolżyć. Skąd u ciebie taka jednoznaczność?
                    • maialina1 Re: do rosy 19.12.05, 23:29
                      *odprowadzanie, a nie doprowadzanie.

                      A co do zmycia wieczorem makijażu... Napisalas że to jest jakiś stopień
                      intymności. Czy chcesz przez to powiedzieć że Magda wtedy brzydnie, i że
                      jeszcze nie czas pokazywać prawdziwego oblicza?
                      Hmmm...
                      Bo dla mnie na przyklad czy w makijażu czy bez, nie robi wielkiej różnicy.
                      W dzień mam makijaż, w nocy nie. I na wakacjach na plaży też nie. I na silowni
                      też nie. Mojemu facetowi podobam się zawsze tak samo.
                      Jeśli ktoś pod makijażem ukrywa brzydką twarz, to lepiej niech to się wyda od
                      razu niż po roku znajomości.

                      A piżamka ma swój urok.
    • maialina1 Re: jak myslicie ? 19.12.05, 19:46
      Bez sensu żeby cie odwozil autobusem, przeciez wtedy on musi tą drogę
      bezsensownie pokonać dwa razy.
      Niestety na twoim miejscu balaym się też po nocy jeździć sama autobusami. Różne
      świrusy się kręcą o tej porze.
      Jedyne wyjście: taksówka. Czy naprawdę tak drogo kosztuje?
      Może zorganizujcie na ten cely jakiś wspolny budżecik.
    • ambaer Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:00
      jak jestes juz duza dziewczynką to moze moglabys poprostu nocowac u niego-
      zanim ktos z was nie oberwie w tych nocnych autobusach, albo kolo parku
    • miss.hyde Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:10
      Kiedy umawiam się z moim chłopakiem wieczorem to najczęściej nocuję u niego
      albo on umnie. Jesli jednak każde z nas wraca do swojego domu to nie wymagam od
      niegożeby mnie odprowadzał - musiałby czekać na nocny autobus do siebie jakieś
      2 godziny, na dodatek mieszkam w bezpiecznej okolicy. Po prostu zaraz po
      powrocie puszczam sygnał żeby się nie martwił.
      Robię tak niezależnie od tego czy wracam autobusem czy taksówką.
    • tracja4 Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:13
      a) zostajesz na noc u niego
      b) płacicie pół na pół za taksówkę.
    • starawyjadaczka Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:16
      jesli ma swoje mieszkanie to zamieszkajcie razem. odpadnie problem pieniedzy na
      taksowke i samotnych niebezpiecznych powrotow do domu w nocy.
      • magda187 Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:23
        Jezeli chodzi o nocowanie u niego. Po pierwsze nie widze w tym nic zlego i nie
        potepiam ludzi, ktorzy tak robia, jednak ja nie czulabym sie komfortowo nocujac
        u chlopaka ktorego znam tydzien lub dwa, po drugie on rano musi wychodzic do
        pracy, a ja dojezdzac do szkoly (liceum), nocujac razem pewnie zadne z nas by
        sie nie wyspalo :-/
        Taksowka Ok, ale biorac pod uwage, ze spotykamy sie codziennie lub co drugi
        dzien, koszty bylyby dosc wysokie, ja nie pracuje jeszcze, jestem na utrzymaniu
        rodzicow, natomiast on nie garnie sie do pokrywania kosztow za taksowke.
        Jak juz ktos wspomnial liczy sie sam gest, moze troche staroswiecki ale jakze
        mily zwyczaj odprowadzenia swojej kobiety do domu, ktory dowodzi o trosce i
        zainteresowaniu.
        • rosa_de_vratislavia Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:31
          magda187 napisała:

          > Jak juz ktos wspomnial liczy sie sam gest, moze troche staroswiecki ale jakze
          > mily zwyczaj odprowadzenia swojej kobiety do domu, ktory dowodzi o trosce i
          > zainteresowaniu.

          Magda, jeśli chcesz, zeby Cię odprowadzał lub pokrywał połowę kosztów dojazdu
          tajsówką - powiedz mu to po prostu.
          zobaczysz, jaka będzie reakcja - jesli facet będzie się wyraźnie wzdragał - to
          tez jest jakiś sygnał.
          A jeśli chcesz, zeby Cię odprowadzał, bo mam sobie tego życzy (a Tobie na tym
          nie zależy) - puszczaj uwagi mamy mimo uszu i się nimi zbytnio nie przejmuj :)
          Powodzenia!
          R.
          P.S. Odprowadzanie panny pod dom to taki staroświecki test mam - pierwszy krok
          do sprawdzenia, czy facet jest godny zaufania ;-) Ale mi się to podoba...po
          prostu miło jest być odprowadzaną. Moze nie codziennie - ale miło.
          • magda187 Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:36
            Zgadzam sie z toba, ze to mile uczucie byc odprowadzana :) I masz racje nie
            kazdego dnia, bo nie musi to byc obowiazkiem, ale czasem wyplywajace ze
            szczerej checi bardzo cieszy :)Rowniez wolalabym aby mnie odprowadzal, nie
            rozmaialam z nim na ten temat, poniewaz dla niego od razu bylo jasne ze wracam
            sama i jakos glupio mi bylo wyskakiwac z propozycja "a moze bys ze mna
            pojechal" :-/
            • rosa_de_vratislavia Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:44
              magda187 napisała:

              jakos glupio mi bylo wyskakiwac z propozycja "a moze bys ze mna
              > pojechal" :-/
              Wiesz, w jakiś śniezny lub księzycowy wieczór, zaproponuj mu taką wyprawę w
              ramach romantycznego spaceru - miło i z uśmiechem.
              Bo może mam ma racje - fajnie jest, jak kobieta przyjeżdża do niego a potem
              sobie wraca, a on palcem nie kiwnie, bo wieczorem zimno i ciemno....od
              zakochanego licealisty wymagałabym więcej romantycznego zapału :)
              • magda187 Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:46
                On jednak licealista juz nie jest. Ma 27 lat, na dodatek jego zachowania nie
                mozna zrzucic na barki malego doswiadczenia :>
                • rosa_de_vratislavia Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:49
                  magda187 napisała:

                  > On jednak licealista juz nie jest. Ma 27 lat, na dodatek jego zachowania nie
                  > mozna zrzucic na barki malego doswiadczenia :>

                  Ups, czegoś nie doczytałam. Wiesz, może jednak napomknij o tym odprowadzaniu,
                  co?
                • starawyjadaczka Re: jak myslicie ? 19.12.05, 20:53
                  mysle, ze prawdziwy mezczyzna nie pozwoli kobiecie ktora kocha lub chociaz na
                  ktorej mu zalezy-wracac samotnie w nocy do domu. co tam mezczyzna. ja jako
                  kobieta martwilam się o mojego chlopaka jak wracał ostatnim autobusem ode mnie
                  do domu. ze ktos go zaczepi, ze cos mu sie stanie (chociaz to kawał
                  wysportowanego faceta ;) ale to takie tam...:)
                  on jako teraz moj maz dzwoni do mnie jak za dlugo nie wracam z pracy (duzo
                  jezdze po polsce)chociaz jade samochodem i teoretycznie nikt nie powienin mnie
                  napasc bo samotnie sie nie włócze. chyba ludzie ktorym na sobie zalezy-tak
                  wlasnie reaguja.
        • yoma Re: jak myslicie ? 19.12.05, 23:25
          on nie garnie sie do pokrywania kosztow za taksowke.

          Znaczy, nie dość, że cham, to jeszcze kutwa. Magda, kończ tę znajomość!
        • maialina1 do magdy187 19.12.05, 23:44
          magda187 napisała:

          > Jak juz ktos wspomnial liczy sie sam gest, moze troche staroswiecki ale jakze
          > mily zwyczaj odprowadzenia swojej kobiety do domu,


          Jak już wcześniej napisalam, ten gest jest mily, romantyczny i staroświecki
          kiedy kojarzy się z nocnym powolnym spacerkiem po parku, który to park akurat
          prowadzi pod drzwi wybranki. Spacerek oczywiście odbywa się letnią duszną nocą,
          a w powietrzu wisi podniecenie i wizja ostatniego pocalunku przed drzwiami.
          Lub też kojarzy się z podwiezieniem samochodem, szarmanckim twarciem drzwi i
          przytrzymaniem ich żeby wysiadla - nie zaczepiając się - cala sukienka.

          Tu jest sens odprowadzania, poczucie troski, romantyzm...
          A jak się do tego ma to co przedstwiają realia? Jazda nocnym autobusem z
          siedzącymi pojedynczymi cuchnącymi dziadami i kilkoma narkomanami, chlopak
          przysypia na ramieniu wybranki, wybranka tuli się do niego bynajmniej nie z
          milości tylko z zimna, kochankowie jadą tak potrząsani w jednym rytmie wyrwami
          w jezdni. Wsiadają nocne lobuzy, drą gęby, a chlopak spuszcza wzrok zeby tlyko
          go nie zaatakowali, bo wie że pięciu na jednego to za duża przewaga, nie obroni
          swojej wybranki, poniesię hańbę i wyjdzie na mięczaka, tak więc chowa się
          udając że nie widzi. Po godzinie jazdy docierają w miejsce przeznaczenia,
          autobus z hukiem zamyka za nimi drzwi przygniatając plecak chlopaka.
          Szamotanina, kierowca przeciez nie otworzy po raz drugi, uwalnia się,
          dziewczyna udaje że nie widziala. Chlopak waha sie czy odprowadzić pod same
          drzwi bo mróz skrzypi. Decyduje się że tak, bo skoro aż tu dojechal... Przed
          drzwiami zimny wstrętny buziak na chybcika bo autobus zaraz ucieknie a nastepny
          za godzinę (a do domu przecież nie wejdzie, bo ona mieszka z rodzicami).
          Biegnie, lapie autobus, i z powrotem godzina jazdy z tymi samymi atrakcjami.

          Czy to zasluguje na określenie "szarmancki, bo ją odprowadza"?
          Czy to nie jest raczej nielogiczny egoizm wybranki? Co więcej, nie jej, tylko
          jej mamy.
          • harriet_makepeace Re: do magdy187 20.12.05, 09:46
            ????????????? nie przesadzasz, aby? Kurde ja nie wiem gdzie ty mieszkasz, u
            mnie około 22-23 jeżdżą jeszcze normalne autobusy dzienne i szczerze mówiąc
            towarzystwo nie różni się zbytnio od pasażerów w ciągu dnia.

            Natomiast twoja historyjka to jak dla mnie zdecydowany argument za
            odprowadzaniem. No bo co? Wg ciebie lepiej jest pannę zostawić sama na sam z
            tymi domniemanymi narkomanami, dziadami i dresami? wow, pięknie.
          • rosa_de_vratislavia Re: do magdy187 20.12.05, 11:03
            maialina1 napisał:

            > magda187 napisała:
            >
            > > Jak juz ktos wspomnial liczy sie sam gest, moze troche staroswiecki ale j
            > akze
            > > mily zwyczaj odprowadzenia swojej kobiety do domu,
            >
            >
            > Jak już wcześniej napisalam, ten gest jest mily, romantyczny i staroświecki
            > kiedy kojarzy się z nocnym powolnym spacerkiem po parku, który to park akurat
            > prowadzi pod drzwi wybranki. Spacerek oczywiście odbywa się letnią duszną
            nocą,
            >
            > a w powietrzu wisi podniecenie i wizja ostatniego pocalunku przed drzwiami.
            > Lub też kojarzy się z podwiezieniem samochodem, szarmanckim twarciem drzwi i
            > przytrzymaniem ich żeby wysiadla - nie zaczepiając się - cala sukienka.
            >
            > Tu jest sens odprowadzania, poczucie troski, romantyzm...
            > A jak się do tego ma to co przedstwiają realia? Jazda nocnym autobusem z
            > siedzącymi pojedynczymi cuchnącymi dziadami i kilkoma narkomanami, chlopak
            > przysypia na ramieniu wybranki, wybranka tuli się do niego bynajmniej nie z
            > milości tylko z zimna, kochankowie jadą tak potrząsani w jednym rytmie
            wyrwami
            > w jezdni. Wsiadają nocne lobuzy, drą gęby, a chlopak spuszcza wzrok zeby
            tlyko
            > go nie zaatakowali,

            Jasne, takie odprowadzanie traci urok, niech więc wybranka wraca sama, trzesie
            się z zimna sama i sama wysłuchuje chamskich uwag współpasażerów. Jesli poprosi
            o odprowadzenie - znaczy - egoistka.
            Co w takiej sytacji ma zrobić dziewczyna, której chłopak nie ma auta i oboje
            nie mają na codzienną taksówkę (załózmy, ze to 20-25 zł?)

            Zakłądasz, ze porpszenie faceta o odprowadzenie, kiedy w "powietrzu nie wisi
            podniecenie" to egoizm ze strony dziewczyny? Cóz, związek, to nie tylko chwile
            uniesień.

            A może proponujesz nie wiązać się z facetami bez kasy/auta?

            R. (egoistka, która z owego egozimu po 5 latach odprowadzania wyszła za
            odprowadzacza)
            • starawyjadaczka Re: do magdy187 20.12.05, 11:17
              ja tez z egozimu wyszłam za odprowadzacza :))
    • karotka1982 Re: jak myslicie ? 19.12.05, 21:30
      Mój eks raz po koncercie zostal ze znajomymi(powod nie był na tyle wazny, by
      mnie olac), a ja szybko leciałam na ostatni autobus, żeby dostac się w strone
      centrum. Puscil mnie sama do domu 3 autobusami i na przesiadkach moglo być
      groznie, bo było przed 23 jak mialam pierwszy z tych trzech autobusow i w
      samych autobusach moglo być nieciakwie. Nazajutrz mialam szkole, wiec nie
      mogłam dłużej zostac na tej imprezie plenerowej, ale przykro mi było, ze zostal
      z kumpelkami, a nie pojechal ze mna.

      Często wracałam od niego do siebie(jechalo się jednym autobusem 10 min. do
      dworca, a nastepnym 1h 15min. do mnie) i zawsze wracałam ostatnim i czasem się
      jakis facet przypałętał już w autobusie i zaczepial, lacznie z glaskaniem
      włosów i głupimi gadkami… raz się z jednym szarpałam i nikt ze współpasażerów
      nie zareagowal(!). Wiem, ze mój owczesny facet nie moglby mnie odwozic, bo ten
      autobus strasznie dlugo jedzie, poza tym to ostatni kurs i już nie wraca.
      Raz w zime autobus się ślizgał na lodzie i kierowca stanął 10km przed moja
      miejscowoscia i dalej kazal isc pieszo, bo tylko mu się autobus popsuje jak
      dalej będzie tak przeginal(a ja w śnieżycy przed 1 w nocy musiałam wracac
      pieszo, bo brat auto wziął do akademika i nie miał kto po mnie przyjechac).
      Rozne rzeczy się zdarzaja, wiec lepiej jeździć ze swoja ukochana.

      On tez mnie na dworzec autobusowy odstawial tylko wtedy, gdy się za bardzo przy
      tym nie zmęczył, czyli gdy wsiedliśmy w autobus pod jego blokiem; on zawsze
      jeździł na gape, wiec jemu było wszystko jedno, ale mi było szkoda kasy na
      bilety, wiec wolalam chodzic pieszo i wtedy czasem w ogole ze mna nie szedł, bo
      przeciez autobusem byloby szybciej(!) Widac, ze on wcale się o mnie nie
      martwil.
      A z moim aktualnym… Ma prawko, wszedzie mnie zawozi, odwozi, przywozi. Jak
      wroci do siebie puszcza sygn. zebym wiedziała, ze dojechal caly, a ja odsylam i
      wiem, ze nigdy by mnie samej nie puścił… To znak, ze komus zalezy i ze się
      troszczy o druga osobe.
    • laff.irynda Re: jak myslicie ? 19.12.05, 21:39
      Tak sobie mysle, ze nie problemem tu jest to czy facet odprowadza, czy nie,
      chodzi o samo bezpieczenstwo!
      Dlaczego w XXI wieku kobieta (mezczyzna) sama(sam) nie moze wrocic wieczorem do
      domu?? To jest straszne!!!!!!!!!!

      A tak juz do tematu wracajac, mialam jeden (nazwijmy to) niemily powrot do domu
      (nic sie na szczescie powaznego nie stalo! troche siniakow i mnostwo strachu),
      bylam wtedy jeszcze singielkiem, po tym zdarzeniu z kumpela (ktora mieszka
      niedaleko) jezdzilysmy na imprezki razem, raz ja bralam auto, ona drinkowala,
      to znowu ona prowadzila, ja piwko pilam, ewentualnie zrzucalysmy sie razem na
      takse (mieszkami po za miatem i cos takiego jak nocne autobusy niestety nie
      funkcjonuja). To takie rozwiazanie o nazwie KUMPELA+KUMPELA :)

      Od jakiegos czasu spotykam sie z moim M :) na poczatku nie mial samochodu i nie
      bardzo mial mnie jak odwiezc do domku, wtedy radzilismy sobie na zasadzie ze
      odwozil mnie autobusem pol drogi i czekal ze mna na nastepny, 'pakowal' mnie do
      niego i sam wracal tym samym co przyjechalismy... szkoda nam bylo czasu, bo
      zeby od niego do mnie wrocic uzywajac tylko MPK potrzeba ok 90 minut! wiec to
      kompletny bez sens zeby tracil 3h tylko po to zeby mnie odwiezc i
      odprowadzic... Jedyny warunek ze musialam sie odezwac jak wroce do domku
      (gluchy lub sms).
      Teraz jak juz odebral autko to nie ma mowy zebym sama wracala... no chyba ze
      sie bardzo upre, a on jest na minusie z kasa zeby zalac auto (wraca wtedy
      system z autobusami) albo oboje imprezujemy w miescie to wtedy zamawiamy dwie
      taksowki ja wsiadam do pierwszej ktora przyjedzie on do nastepnej... i tez jest
      OK. (btw. kazdy placi za siebie)

      Kwestia odprowadzania i nie... to chyba bardziej jakas umowa miedzy partnerami.
      Twoj Men mogl w ogole nie wpasc na pomysl ze moglo by ci sie cos stac...
      pogadaj z nim i popros go jesli sie boisz. :)
    • bitch.with.a.brain Re: jak myslicie ? 20.12.05, 11:04
      jesli chcesz żeby cie odprowadzal to mu to powiedz. Chyba ty lepiej wiesz,czego
      oczekujesz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka